Ona mówi, że chciałaby, że ich związek był znowu wielki jak kiedyś. Żeby liczyły się w nim też inne rzeczy, niż codzienne życie.
On mówi, że przecież utrzymuje dom, zarabia pieniądze. Ona mówi, że tylko micha mu w głowie. Ona zarzuca mu, że ją pewnie zdradza. Ma niby jakieś dowody, ale tak naprawdę to żadne dowody. On zaprzecza i mówi, że ona ma paranoję, że zwariowała. I robi się coraz gorzej. Jak to powstrzymać? Jak pogodzić? Pomocy!
Podobne tematy
Ona mówi, że chciałaby, że ich związek był znowu wielki jak kiedyś. Żeby liczyły się w nim też inne rzeczy, niż codzienne życie.
On mówi, że przecież utrzymuje dom, zarabia pieniądze. Ona mówi, że tylko micha mu w głowie. Ona zarzuca mu, że ją pewnie zdradza. Ma niby jakieś dowody, ale tak naprawdę to żadne dowody. On zaprzecza i mówi, że ona ma paranoję, że zwariowała. I robi się coraz gorzej. Jak to powstrzymać? Jak pogodzić? Pomocy!
Nie do końca rozumiem o co chodzi. Dopóki nie będą chcieli się pogodzić i pomyśleć o uczuciach/pragnieniach drugiej strony to raczej dobrego zakończenia nie wróżę.