Istnieje wśród kobiet taki myk, że gdy chcą, by facet pokazał im, że mu zależy, zrywają z nim niby na amen tylko po to, by on je prosił o powrót- przyjechał z kwiatami, przeprosił, obiecał, że będzie lepiej. Wiem, że to nie jest typowe tylko dla nastolatek.
Faceci patrzą na to jak na poniżenie, a nie jak na dowód oddania (byłej) partnerce. Nie słyszałam o przypadku, by którykolwiek poczynił odpowiednie i oczekiwane kroki, by odzyskać swoją ukochaną. Pewnie dlatego, że bardziej od swojej ukochanej cenią swój honor, a ściślej mówiąc dlatego, że mają swoją rzekomo ukochaną głęboko w 4 literach. Nie uważacie, ze takie zabiegi są głupie? No bo skoro kobieta decyduje się na zerwanie, to znaczy, że facet naprawdę nawalił, a skoro nawalił, to oczywiste, że mu nie zależy, więc po co się tak cackać? Już chyba lepiej dać ultimatum, ale to też może zadziałać na krótką chwilę.
Przyznam bez bicia, ze raz zastosowałam tę metodę. Zerwałam tylko po to, by pokazał, że się stara. Potem miał do mnie wielkie pretensje, ze zrobiłam coś takiego, a ja żałowałam, że pozwoliłam mu wrócić.
A Wy jak na to patrzycie?
Podobne tematy
Istnieje wśród kobiet taki myk, że gdy chcą, by facet pokazał im, że mu zależy, zrywają z nim niby na amen tylko po to, by on je prosił o powrót- przyjechał z kwiatami, przeprosił, obiecał, że będzie lepiej. Wiem, że to nie jest typowe tylko dla nastolatek.
Faceci patrzą na to jak na poniżenie, a nie jak na dowód oddania (byłej) partnerce. Nie słyszałam o przypadku, by którykolwiek poczynił odpowiednie i oczekiwane kroki, by odzyskać swoją ukochaną. Pewnie dlatego, że bardziej od swojej ukochanej cenią swój honor, a ściślej mówiąc dlatego, że mają swoją rzekomo ukochaną głęboko w 4 literach. Nie uważacie, ze takie zabiegi są głupie? No bo skoro kobieta decyduje się na zerwanie, to znaczy, że facet naprawdę nawalił, a skoro nawalił, to oczywiste, że mu nie zależy, więc po co się tak cackać? Już chyba lepiej dać ultimatum, ale to też może zadziałać na krótką chwilę.
Przyznam bez bicia, ze raz zastosowałam tę metodę. Zerwałam tylko po to, by pokazał, że się stara. Potem miał do mnie wielkie pretensje, ze zrobiłam coś takiego, a ja żałowałam, że pozwoliłam mu wrócić.
A Wy jak na to patrzycie?
Nie wiem do końca, o co Ci chodzi. Takie demonstracje ze strony kobiet uważam za niedojrzałe i głupie. Jeśli facet kocha, ale czuje, że nie zawinił, a sytuacja była wymuszona, to nic dziwnego, że wygrywa honor, nikt nie chce być czyimś podnóżkiem, taka kobieta potem będzie myślała, że może sobie na wszystko pozwolić. Inną sprawą jest to, że facet, który rzekomo popełnił błąd nie potrafi się postarać, wtedy rzeczywiście pokazuje, ile jest wart = wielkie nic. Ale kobitki, nie róbcie takich demonstracji, to wkurza. Faceci są bardziej rzeczowi od nas, dla nich hasło rozstanie jest jasnym komunikatem - ona mnie nie chce, nie chce nawet dać szansy na rozmowę, tłumaczenia, po prostu odchodzi. A babka perfidnie to wszystko przekminiła i czeka na czerwony dywan i kwiaty, no fajnie
Ja kiedyś zrobiłam coś pośrodku, nie wiem sama jak to nazwać. On coś głupiego zrobił, ale nie dałam mu wytłumaczyć, chociaż źle zrozumiałam sytuację. Poniosły mnie emocje, nie chciałam zrywać, ale byłam wściekła, zabrałam wszystkie rzeczy i wyszłam, dogonił mnie jeszcze na przystanku. Wszystko sobie wyjaśniliśmy i zrozumieliśmy, że oboje nie zachowaliśmy się w porządku. Nie raz wychodziłam wieczorem ochłonąć po kłótni, nie że zryw, tylko ochłonąć, to zawsze wydzwaniał, albo szedł za mną. Chyba, że powiedziałam spokojnie "nie dzwoń, wrócę, chcę się tylko przejść". Ale kiedyś powiedział mi coś ważnego, czego zamierzam się trzymać: "jeśli będziesz chciała ode mnie odejść, bo coś nie tak zrobiłem, będę o ciebie walczył, ale jeśli będziesz chciała odejść tak bez powodu, bo się coś wypaliło, albo będziesz chciała mnie sprawdzić...nie pójdę za tobą. sądzę, że jesteś dojrzałą kobietą i nie rzucasz słów na wiatr, wiesz czego chcesz i potrafisz podjąć słuszną decyzję".
Także drogie panie, demonstracje pozostawcie w gimnazjum, nie warto narażać związku.
"Przyznam bez bicia, ze raz zastosowałam tę metodę. Zerwałam tylko po to, by pokazał, że się stara. Potem miał do mnie wielkie pretensje, ze zrobiłam coś takiego, a ja żałowałam, że pozwoliłam mu wrócić.
A Wy jak na to patrzycie?"
Mysle ze "masz nierówno pod sufitem". Tyle i az tyle.
Moja dziewczyna też swego czasu pogrywała sobie ze mną w ten sposób. To strasznie irytujące, dziecinne, a potem po prostu przewidywalne. Postawiłem sprawę jasno. Nawet aby dotrzeć do niej (jako do osoby uczuciowej) powiedziałem, że jak się kocha, to się nie odchodzi i od jakiegoś pół roku mam spokój z takimi cyrkami.
"Przyznam bez bicia, ze raz zastosowałam tę metodę. Zerwałam tylko po to, by pokazał, że się stara. Potem miał do mnie wielkie pretensje, ze zrobiłam coś takiego, a ja żałowałam, że pozwoliłam mu wrócić.
A Wy jak na to patrzycie?"Mysle ze "masz nierówno pod sufitem". Tyle i az tyle.
Chyba "miałaś" lol. ![]()
Każdemu z moich facetów na etapie poznawania mówię wprost: Nie uznaję powrotów. Jesli ze mną zerwie, odejdę. Jeśli ja z nim zerwę, oznacza to, ze miałam powód i nie chcę juz z nim być i nic tego nie zmieni.
Cale kobiety, a raczej dziewczynki...
Nie mysl ze kazdy facet jest taki, jesli na prawde zna swoja wine to walczy, ale jesli jeszcze bardziej swoja ukochana tym odswuwa to odpuszcza wkoncu, bo juz nie ma sil...
Kocha to puszcza wolno, kazdy ma swoje prawo do decyzji, taka kobieta sie dobrze bawi, a on zyje nadzieja... Moze ja taki jestem, nie wiem. Ale na prawde jesli bym dostal jasno na temat ze musze to zrobic, to bym zrobil. A moja ukochana pozostawila mnie bez jakich kolwiek szans, stracila uczucia i tyle... Jak bym byl psem, ktorym mozna sie pobawic a potem oddac do schroniska.
Każdemu z moich facetów na etapie poznawania mówię wprost: Nie uznaję powrotów. Jesli ze mną zerwie, odejdę. Jeśli ja z nim zerwę, oznacza to, ze miałam powód i nie chcę juz z nim być i nic tego nie zmieni.
Dokladnie tak....
Dla mnie to oczywiste, nie pomyslalam, ze trzeba o tym mowic, ale to forum pokazuje, ze trzeba....
oldorando, czasy się zmieniły niestety i teraz zrywanie iw racanie do siebie jest praktykowane często. Widze moich równolatków i sie załamuję.
...trzeba mocno się zastanowić przed wejściem kolejny raz do tej samej rzeki....jeśli nie wiemy na pewno, że chcemy zrobić wszystko dla ratowania naszych relacji z naszym partnerem....nic satysfakcjonującego nie uda nam się osiągnąć....jeśli chodzi o manipulacje typu zerwanie żeby zobaczyć co się będzie działo to zawsze trzeba pamiętać, że nikt nie chce mieć monopolu na przepraszanie...
to jest obleśna manipulacja, miałam kiedyś faceta, który podobnie postępował
nie skapowałam od razu o co mu kaman (bo prostym człowiekiem jestem, który nie oszukuje), i jego zachowanie troche mnie raniło
az w pewnym momencie go pogoniłam
co pewien czas odzywa się, chcąc nawiązac kontakt
ale to rzeka bez powrotu
Buszująca w zbożu - zaimponowalas mi swoim postem.