netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

160km, rozstanie, presja :( co zrobić?

51 odpowiedzi5 938 wyświetleńzałożony przez christiano, 11.03.2015

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » 160km, rozstanie, presja :( co zrobić?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 52 ]

1 Ostatnio edytowany przez christiano (2015-03-11 13:15:09)

Temat: 160km, rozstanie, presja :( co zrobić?

Witam

czytałem kilka wątków nim zdecydowałem się napisać. Mój przypadek jest bardzo podobny do przypadku kolegi Cenaa z tego linku

netkobiety.pl/t66524.html

Przepraszam za monolog ale muszę opisać wszystko by sprawa była jasna od początku..

Jednak by była jaśniejsza sytuacja opiszę jak to wygląda u mnie.
Otóż poznałem w zeszłym roku przez internet mojego małego klona jak ja to żartobliwie ujmuję smile 22 grudnia 2014 napisała do mnie na portalu randkowym na który wręcz trafiłem przypadkiem. Zapisałem się i po kilku dniach pojawiła się ona. Drobniutka i bardzo wesoła dziewczyna. Taka o jakiej zawsze marzyłem.
Sama się odezwała i zaczęliśmy rozmawiać. Po pierwszych paru godzinach rozmów, zbierała się z czatu bo następnego dnia jechałą do rodziców na święta, ale dała mi nr telefonu..
Wszystko przebiegało wspaniale, dogadywaliśmy się w wszystkim, ja rozumiałem ją wręcz idealnie i ona mnie również. Dlaczego mój mały klon? Bo ona to taki ja tylko w wersji żeńskiej. Mamy te same upodobania, ulubione potrawy, takie same gesty i w ogóle praktycznie w 95% jesteśmy identyczni.

Mieliśmy spotkać się w sylwestra niestety nie wypaliło i spotkaliśmy się tydzień później pierwszy raz. Już na wstępie zrobiła mnie w konia mówiąc iż czeka na światłach bo ma czerwone a w rzeczywistości stała za rogiem hihocząc się do telefonu tongue Mógł bym napisać o wielu na prawdę wielu pięknych chwilach ale nie to jest tu celem..

Pierwsze spotkanie spędziliśmy 5 cudownych dni, potem kolejne było dwa tyg później na 3 dni, i kolejne po 3 tyg na 4 dni (akurat chyba walentynki wypadały)..
Już na pierwszym spotkaniu powiedziała mi iż czuje się mocno rozumiana jak przez nikogo do tej pory i ,że się chyba zakochała we mnie. Tak po chwili wyznała mi miłość i przyznam iż ja czułem to samo, pierwszy raz w życiu szczerze przyznaję zakochałem się PRAWDZIWIE..

Każdy dzień był dla mnie wspaniały spędzony z nią, i niestety byłem zaślepiony, nie widziałem iż zacząłem popełniać błędy.. Planowaliśmy iż po jej studiach (obecnie na 3 roku doktoratu) zamieszka ze mną na pomorzu (ona w Bydgoszczy obecnie).. Ja jak to głupi, wszystko na już chciałem mieć - tak wiem brak mi cierpliwości niestety sad
Zacząłem wywierać nacisk, nieświadomie wręcz ale ona mi zwracała uwagę ja jednak nie widziałem iż to robię..
W dniu walentynek przegiąłem. Oświadczyłem się - TAK wiem za szybko. Ale zrozumcie iż moje serce szalało i nadal szaleje za nią, i tego byłem jak niczego w życiu bardzo pewny iż chcę.. Zapytała czy ja jestem tego pewny, odpowiedziałem iż tak i z łzami w oczach i jednocześnie ogromnym uśmiechem na twarzy przyjęła oświadczyny. Tego dnia też porozmawiałem z nią o sytuacji która miała miejsce kilka dni wcześniej.. Ona w ciągu dnia jest mocno zajęta na labolatorium i sprawami z uczelnią związanymi i ja to rozumiałem, nie wciskałem się jakos specjalnie. Jednak jednego dnia przed spotkaniem rano pisaliśmy potem do ok 18 cisza.. Gdy już się odezwała rozmowa toczyła się wesoło od słowa do słowa, ale w pewnym momencie zapytałem czy ma humor bo tak jakoś dziwnie odbieram jej wiadomości jakby się czymś martwiła.. Napisała iż ma dobry bo gdybym widział o jakich to pierdołach z kolegą pisała w ciągu dnia to też bym się śmiał.. Przyznam zabolało mnie to, zabolało mnie to iż miała czas na pisanie smsów z kolegą a do mnie ani jednego w ciągu tych kilku godzin, ale wtedy nic nie odpowiedziałem na to tylko poczekałem do spotkania, by porozmawiać w cztery oczy.

Powiedziałem jej o tym, na spokojnie rozmawialiśmy ale widziałem iż to ją w jakiś sposób zabolało.. Jednak ja nie robiłem wyrzutów tylko uczciwie powiedziałem ,że trochę mnie to zabolało.. Ale ona to jakoś dziwnie odebrała ,że chyba ją oskarżam o flirt z kolegą - a tak nie było.. Po kilkunastu minutach tej rozmowy wyjaśniliśmy sobie co nieco i dla mnie temat był jasny i zostawiłem za sobą.. Wieczorem jednak ona do tego wróciła, a mnie coś napadło i złość ze mnie wyszła i po złości powiedziałem iż ona chyba chce zakończyć wszystko między nami.. Wpadła w płacz wręcz histeryczny, takiego jakiego w życiu nie widziałem.. Poczułem co zrobiłem złego i przez kolejne 2 h próbowałem ją uspokoić i przepraszałem za swoje słowa.. Zakończyło się to seksem, i sądziłem iż było ok. Stało się tak? Zrobiłem coś złego ale przeprosiłem, i myślałem że to wszystko załatwi - myliłem się..

Niestety po moim wyjeździe dwa dni później napisała iż potrzebuje czasu na pewne przemyślenia bo nie jest pewna tego co czuje (a chodziło głównie o to iż za szybko z wszystkim parłem do przodu, zbyt duży nacisk kładłem na nią).. Z czasem wyszło iż przestała się czuć rozumiana przeze mnie, i szczęście z bycia ze mną z niej uciekało. Próbowała się tym czasem przed tym bronić i ja durny zamiast dać jej trochę czasu przestać pisać ześwirowałem, doszukując się co ja zrobiłem złego.
Poddała mnie jednego dnia (dokładnie 25 lutego) próbie zaufania - trochę dziwnej.. Napisała iż kiedy mnie nie było dużo się działo, że ten ktoś gdy chciała porozmawiał a gdy nie chciała nie naciskał i nie wie czy się nie zakochała.. To była próba dla mnie czy ja jej ufam - a wierzcie mi NIE MIAŁEM NAJMNIEJSZEGO powodu by nie ufać, dawała mi tyle powodów do zaufania iż ja tylko będąc zaślepiony tym iż zostanę sam znowu z durniałem po tym smsie.. Przestraszyłem się iż ktoś mi odbierze moje największe szczęście jakie w życiu zaznałem i co zrobiłem?

Wystrzeliłem z domu na pociąg do Bydgoszczy, po 3h byłem u niej na mieszkaniu.. Wpuściła mnie jej współlokatorka bo jej akurat nie było.. Wróciła po ok godzinie. Zdziwiona ,że ja jestem zaczęliśmy rozmawiać na cały temat co się dzieje.. W pewnym momencie zaczęły się lekkie zgrzyty bo czułem jak grunt usuwa się mi pod nogami i nie wiedziałem co robić.. Wpadłem w panikę i powiedziałem kilka słów za dużo - nie nie obraziłem jej nie wyzywałem ani nie było przemocy tylko po prostu nie byłem zbytnio miły..

Sprawiłem jej sporo bólu swymi słowami w jednym momencie a w drugim próbowałem wszystko zaraz naprawiać.. Nie wiem co mnie opętało..
Przenocowała mnie, po czym następnego dnia gdy emocje już opadły odprowadziłem ją na przystanek.. porozmawialiśmy szczerze jeszcze, i wręcz stało się coś niewiarygodnego.. Pozwoliła się przytulić i nie wyrywała mi się po chwili ale stała twardo, ja mówiłem spokojnie o wszystkim, potem sama wzięła mnie za rękę tak jak trzyma się para nie jak kolega koleżankę.. Odprowadziłem ją na następny przystanek, podczas drogi zapytałem czy da mi rękę.. Lekko ją cofała z uśmiechem ale widziałem iż gdybym chciał to by mi ją dała jednak nie wykonałem takiego kroku.. Na drugim przystanku pocałowała mnie, jednak w policzek tylko.. Ale dała mi iskierkę nadziei..

W drodze powrotnej pisaliśmy jeszcze trochę.. Nie pisała mi jasno iż coś z tego będzie ale prosiła wciąż o czas dla niej by mogła się pozbierać i poukładać swoje sprawy.. Wiecie grant, pisała publikacje, badania które jak się okazało w ostatnich dniach prawdopodobnie wywali pół roku do kosza, i jej promotorka która chciała ją zostawić na pastwę losu samej sobie a bez promotorki nie podejdzie do obrony, wszystko zwaliło się jej na głowę i to był powód dla którego chciała trochę czasu dla siebie, a nie mówiła tego wprost bo chciała bym ją zrozumiał tak jak na początku ją rozumiałem..

Próbowałem dać jej czas, nie pisałem co 5 min ani nie dzwoniłem co chwilę, kilka dni spokoju dawałem potem coś napisałem ale zamiast coś od siebie co u mnie co u niej jak idą badania to wylewy ,że tęsknię i tego typu sad ona wciąż to wytrzymywała i wciąż dawała mi szansę bym pokazał ,że rozumiem ją, aż do ostatniego piątku..
W zeszłym tygodniu zacząłem szukać pracy na Bydgoszczy - niestety na pomorzu nie mam ofert obecnie w moim zawodzie, a tam mam ją i była praca..
Pojechałem w piątek do Bydgoszczy, gdy wysiadałem napisałem jej smsa z prośbą czy by znalazła dla mnie w tym dniu 15-20min na rozmowę. Na prawdę nie chciałem robić wylewów tylko samemu przekazać informację co tu robię i ,że chcę tu podjąć pracę.. Chciałem uniknąć w przyszłości sytuacji ,że któraś z jej współlokatorek czy ona sama mnie zobaczy na mieście spacerującego czy idącego z zakupów i pomyśli sobie ,że przyjechałem ją szpiegować co nie było prawdą..

Nie chciała się spotkać, napisała iż między nami jest wszystko jasne obecnie i ,że jestem na tyle inteligentny facet iż rozumiem, ale po tym jak usłyszała o pracy już było mniej przyjemnie.. Napisała iż jest to chore co robię, bo tyle miejsc pracy w PL jest a ja akurat tutaj. Próbowałem jakoś uspokoić rozmowę ale kolejny sms był gwoździem..
Napisała prosto iż jeśli w grę wejdzie policja to wejdzie, bo o swoje bezpieczeństwo trzeba walczyć, po czym od ostatniego piątku nr jest nieaktywny i na pewno ma inny, a na FB zostałem zablokowany.. Obecnie jedyny kontakt jaki z nią mam to teoretycznie skype na który wchodzi baaardzo rzadko (ost w styczniu), email ale kilka dni przed piątkiem napisała mi iż czyściła historię i ciasteczka i hasła nie pamięta więc nie wiem czy ma dostęp do poczty tak na prawdę, FB ale pisanie do niej z innego konta jeśli już (jednak wiadomości trafiają do skrzynki INNE więc nawet nie wiem czy odczyta), jedna z jej współlokatorek która była przychylna wobec mnie - z nią rozmowa przez FB bo nr do jej współlokatorki nie mam, oraz ostatnia możliwość o ile to też się nie zmieniło jeszcze to znam adres zamieszkania..

Co zrobiłem w ostatnich dniach?
Napisałem wiadomość na fb z innego konta, w którym wyjaśniłem chęć w tamtym dniu spotkania z jakiego powodu, to iż nie zamierzałem jej śledzić, to iż zrozumiem iż nowego nr mi nie poda i poprosiłem byśmy nadal byli w znajomych na fb by od czasu do czasu porozmawiać po koleżeńsku, oraz na koniec dodałem iż dam jej czas o który tak prosiła.. Nie dostałem odpowiedzi od tamtej pory mam zerowy w zasadzie kontakt..

Z dnia na dzień świruję bardziej, i nie wiem co zrobić.. Mam tą ofertę na Bydgoszczy, ale w dniu dzisiejszym trafiła mi się oferta tu na miejscu u mnie.. Obie są można powiedzieć tak samo warte.. Jedni znajomi mówią mi bym tam jechał inni bym nie jechał.. Gubię się w tym wszystkim i nie wiem co robić.. Chciał bym tam być, bliżej niej, by w każdej chwili być u niej jeśli by tego chciała tzn nie tak 5min po tym jakby się odezwała rzecz jasna ale ja od siebie do niej mam minimum 4h czasu drogi jeśli trafię dobrze w kolejki, bez większego czekania..

Tak bardzo ją kocham ,że zrobił bym wszystko.. Wiem iż to nie jest wyjście iż powinienem zając się sam sobą, ale obecnie nie potrafię skupić myśli na niczym.. Źle sypiam, nie jadam praktycznie i tylko mizernieje w czasie.. Od wczoraj jest mi nieco lepiej, dorwałem książkę na necie "jak odzyskać byłą kobietę w 30dni" - nie wiem czy ona ma jakiś sens ale czytając widzę iż facet pisze wg mnie dobrze..
Proponuje napisać prosty krótki list typu iż rozumiem jej decyzje odnośnie nas, że nie jest gotowa na związek, że stało się u mnie coś dobrego o czym bym chciał z nią porozmawiać za jakiś czas, i że dam jej obecnie trochę czasu dla niej samej.. Po czym urwać kontakt na ok 3tyg.. Dalej nie wiem nie doszedłem jeszcze (w połowie książki jestem)..

Być może w tym wszystkim już nie ma najmniejszych szans na cokolwiek z tym moim małym klonem:) ale jest jeszcze kwestia tego iż w myślach mam to czy nie jest przypadkiem w ciąży ze mną, a to całkiem prawdopodobne.. Tu jeszcze mam małą iskierkę iż jeśli dam czas i popracuję nad sobą przez ten czas to jeszcze jest szansa na uratowanie tego wszystkiego, a strasznie mi zależy.. Ona jest osobą bardzo wesołą i uczciwą dawała mi ogrom dowodów dzieki którym nie mogę i nie dam sobie powiedzieć by miała flirtować z innymi, czy kłamać.. Zawsze była szczera ze mną wręcz do bólu, tylko ja momentami doszukiwałem się drugiego dna podczas gdy go nie było..


Bardzo chcę ją odzyskać i licze się z tym ,że to wymaga czasu.. WAS KOCHANI proszę o rady, nawet te najboleśniejsze, ale jeśli ktoś jest mi w stanie poradzić, pomóc będę na prawdę wdzięczny..

Pozdrawiam
Krystian

2

Odp: 160km, rozstanie, presja :( co zrobić?

A zapomniałem dodać iż jeśli chodzi o jej tą próbę "iż niby ktoś się pojawił i nie wie czy się nie zakochała" w ostatni dzień jak się widzieliśmy powiedziała ,że mnie podpuściła ,że nikogo nie było a chciała tylko sprawdzić jak bardzo jej ufam i dałem ciała chociaż by tym iż przyjechałem do niej..

3

Odp: 160km, rozstanie, presja :( co zrobić?

kobieta poczula sie osaczona i sie wycofala. jesli rzeczywiscie jestescie "klonami" to szybko sie zorientuje, ze jest jej ciezko bez ciebie...ale ty musisz odpuscic, przestac pisac, nie probuj sie kontaktowac z jej kolezankami, bo to wszystko pogorszy sytuacje. byc moze jest tak, ze ty kochasz za bardzo, za szybko, za intensywnie....a druga strona nie nadaza:(, trzeba sie z tym pogodzic.

4

Odp: 160km, rozstanie, presja :( co zrobić?
christiano napisał/a:

Witam

czytałem kilka wątków nim zdecydowałem się napisać. Mój przypadek jest bardzo podobny do przypadku kolegi Cenaa z tego linku

netkobiety.pl/t66524.html

Przepraszam za monolog ale muszę opisać wszystko by sprawa była jasna od początku..

Jednak by była jaśniejsza sytuacja opiszę jak to wygląda u mnie.
Otóż poznałem w zeszłym roku przez internet mojego małego klona jak ja to żartobliwie ujmuję smile 22 grudnia 2014 napisała do mnie na portalu randkowym na który wręcz trafiłem przypadkiem. Zapisałem się i po kilku dniach pojawiła się ona. Drobniutka i bardzo wesoła dziewczyna. Taka o jakiej zawsze marzyłem.
Sama się odezwała i zaczęliśmy rozmawiać. Po pierwszych paru godzinach rozmów, zbierała się z czatu bo następnego dnia jechałą do rodziców na święta, ale dała mi nr telefonu..
Wszystko przebiegało wspaniale, dogadywaliśmy się w wszystkim, ja rozumiałem ją wręcz idealnie i ona mnie również. Dlaczego mój mały klon? Bo ona to taki ja tylko w wersji żeńskiej. Mamy te same upodobania, ulubione potrawy, takie same gesty i w ogóle praktycznie w 95% jesteśmy identyczni.

Mieliśmy spotkać się w sylwestra niestety nie wypaliło i spotkaliśmy się tydzień później pierwszy raz. Już na wstępie zrobiła mnie w konia mówiąc iż czeka na światłach bo ma czerwone a w rzeczywistości stała za rogiem hihocząc się do telefonu tongue Mógł bym napisać o wielu na prawdę wielu pięknych chwilach ale nie to jest tu celem..

Pierwsze spotkanie spędziliśmy 5 cudownych dni, potem kolejne było dwa tyg później na 3 dni, i kolejne po 3 tyg na 4 dni (akurat chyba walentynki wypadały)..
Już na pierwszym spotkaniu powiedziała mi iż czuje się mocno rozumiana jak przez nikogo do tej pory i ,że się chyba zakochała we mnie. Tak po chwili wyznała mi miłość i przyznam iż ja czułem to samo, pierwszy raz w życiu szczerze przyznaję zakochałem się PRAWDZIWIE..

Każdy dzień był dla mnie wspaniały spędzony z nią, i niestety byłem zaślepiony, nie widziałem iż zacząłem popełniać błędy.. Planowaliśmy iż po jej studiach (obecnie na 3 roku doktoratu) zamieszka ze mną na pomorzu (ona w Bydgoszczy obecnie).. Ja jak to głupi, wszystko na już chciałem mieć - tak wiem brak mi cierpliwości niestety sad
Zacząłem wywierać nacisk, nieświadomie wręcz ale ona mi zwracała uwagę ja jednak nie widziałem iż to robię..
W dniu walentynek przegiąłem. Oświadczyłem się - TAK wiem za szybko. Ale zrozumcie iż moje serce szalało i nadal szaleje za nią, i tego byłem jak niczego w życiu bardzo pewny iż chcę.. Zapytała czy ja jestem tego pewny, odpowiedziałem iż tak i z łzami w oczach i jednocześnie ogromnym uśmiechem na twarzy przyjęła oświadczyny. Tego dnia też porozmawiałem z nią o sytuacji która miała miejsce kilka dni wcześniej.. Ona w ciągu dnia jest mocno zajęta na labolatorium i sprawami z uczelnią związanymi i ja to rozumiałem, nie wciskałem się jakos specjalnie. Jednak jednego dnia przed spotkaniem rano pisaliśmy potem do ok 18 cisza.. Gdy już się odezwała rozmowa toczyła się wesoło od słowa do słowa, ale w pewnym momencie zapytałem czy ma humor bo tak jakoś dziwnie odbieram jej wiadomości jakby się czymś martwiła.. Napisała iż ma dobry bo gdybym widział o jakich to pierdołach z kolegą pisała w ciągu dnia to też bym się śmiał.. Przyznam zabolało mnie to, zabolało mnie to iż miała czas na pisanie smsów z kolegą a do mnie ani jednego w ciągu tych kilku godzin, ale wtedy nic nie odpowiedziałem na to tylko poczekałem do spotkania, by porozmawiać w cztery oczy.

Powiedziałem jej o tym, na spokojnie rozmawialiśmy ale widziałem iż to ją w jakiś sposób zabolało.. Jednak ja nie robiłem wyrzutów tylko uczciwie powiedziałem ,że trochę mnie to zabolało.. Ale ona to jakoś dziwnie odebrała ,że chyba ją oskarżam o flirt z kolegą - a tak nie było.. Po kilkunastu minutach tej rozmowy wyjaśniliśmy sobie co nieco i dla mnie temat był jasny i zostawiłem za sobą.. Wieczorem jednak ona do tego wróciła, a mnie coś napadło i złość ze mnie wyszła i po złości powiedziałem iż ona chyba chce zakończyć wszystko między nami.. Wpadła w płacz wręcz histeryczny, takiego jakiego w życiu nie widziałem.. Poczułem co zrobiłem złego i przez kolejne 2 h próbowałem ją uspokoić i przepraszałem za swoje słowa.. Zakończyło się to seksem, i sądziłem iż było ok. Stało się tak? Zrobiłem coś złego ale przeprosiłem, i myślałem że to wszystko załatwi - myliłem się..

Niestety po moim wyjeździe dwa dni później napisała iż potrzebuje czasu na pewne przemyślenia bo nie jest pewna tego co czuje (a chodziło głównie o to iż za szybko z wszystkim parłem do przodu, zbyt duży nacisk kładłem na nią).. Z czasem wyszło iż przestała się czuć rozumiana przeze mnie, i szczęście z bycia ze mną z niej uciekało. Próbowała się tym czasem przed tym bronić i ja durny zamiast dać jej trochę czasu przestać pisać ześwirowałem, doszukując się co ja zrobiłem złego.
Poddała mnie jednego dnia (dokładnie 25 lutego) próbie zaufania - trochę dziwnej.. Napisała iż kiedy mnie nie było dużo się działo, że ten ktoś gdy chciała porozmawiał a gdy nie chciała nie naciskał i nie wie czy się nie zakochała.. To była próba dla mnie czy ja jej ufam - a wierzcie mi NIE MIAŁEM NAJMNIEJSZEGO powodu by nie ufać, dawała mi tyle powodów do zaufania iż ja tylko będąc zaślepiony tym iż zostanę sam znowu z durniałem po tym smsie.. Przestraszyłem się iż ktoś mi odbierze moje największe szczęście jakie w życiu zaznałem i co zrobiłem?

Wystrzeliłem z domu na pociąg do Bydgoszczy, po 3h byłem u niej na mieszkaniu.. Wpuściła mnie jej współlokatorka bo jej akurat nie było.. Wróciła po ok godzinie. Zdziwiona ,że ja jestem zaczęliśmy rozmawiać na cały temat co się dzieje.. W pewnym momencie zaczęły się lekkie zgrzyty bo czułem jak grunt usuwa się mi pod nogami i nie wiedziałem co robić.. Wpadłem w panikę i powiedziałem kilka słów za dużo - nie nie obraziłem jej nie wyzywałem ani nie było przemocy tylko po prostu nie byłem zbytnio miły..

Sprawiłem jej sporo bólu swymi słowami w jednym momencie a w drugim próbowałem wszystko zaraz naprawiać.. Nie wiem co mnie opętało..
Przenocowała mnie, po czym następnego dnia gdy emocje już opadły odprowadziłem ją na przystanek.. porozmawialiśmy szczerze jeszcze, i wręcz stało się coś niewiarygodnego.. Pozwoliła się przytulić i nie wyrywała mi się po chwili ale stała twardo, ja mówiłem spokojnie o wszystkim, potem sama wzięła mnie za rękę tak jak trzyma się para nie jak kolega koleżankę.. Odprowadziłem ją na następny przystanek, podczas drogi zapytałem czy da mi rękę.. Lekko ją cofała z uśmiechem ale widziałem iż gdybym chciał to by mi ją dała jednak nie wykonałem takiego kroku.. Na drugim przystanku pocałowała mnie, jednak w policzek tylko.. Ale dała mi iskierkę nadziei..

W drodze powrotnej pisaliśmy jeszcze trochę.. Nie pisała mi jasno iż coś z tego będzie ale prosiła wciąż o czas dla niej by mogła się pozbierać i poukładać swoje sprawy.. Wiecie grant, pisała publikacje, badania które jak się okazało w ostatnich dniach prawdopodobnie wywali pół roku do kosza, i jej promotorka która chciała ją zostawić na pastwę losu samej sobie a bez promotorki nie podejdzie do obrony, wszystko zwaliło się jej na głowę i to był powód dla którego chciała trochę czasu dla siebie, a nie mówiła tego wprost bo chciała bym ją zrozumiał tak jak na początku ją rozumiałem..

Próbowałem dać jej czas, nie pisałem co 5 min ani nie dzwoniłem co chwilę, kilka dni spokoju dawałem potem coś napisałem ale zamiast coś od siebie co u mnie co u niej jak idą badania to wylewy ,że tęsknię i tego typu sad ona wciąż to wytrzymywała i wciąż dawała mi szansę bym pokazał ,że rozumiem ją, aż do ostatniego piątku..
W zeszłym tygodniu zacząłem szukać pracy na Bydgoszczy - niestety na pomorzu nie mam ofert obecnie w moim zawodzie, a tam mam ją i była praca..
Pojechałem w piątek do Bydgoszczy, gdy wysiadałem napisałem jej smsa z prośbą czy by znalazła dla mnie w tym dniu 15-20min na rozmowę. Na prawdę nie chciałem robić wylewów tylko samemu przekazać informację co tu robię i ,że chcę tu podjąć pracę.. Chciałem uniknąć w przyszłości sytuacji ,że któraś z jej współlokatorek czy ona sama mnie zobaczy na mieście spacerującego czy idącego z zakupów i pomyśli sobie ,że przyjechałem ją szpiegować co nie było prawdą..

Nie chciała się spotkać, napisała iż między nami jest wszystko jasne obecnie i ,że jestem na tyle inteligentny facet iż rozumiem, ale po tym jak usłyszała o pracy już było mniej przyjemnie.. Napisała iż jest to chore co robię, bo tyle miejsc pracy w PL jest a ja akurat tutaj. Próbowałem jakoś uspokoić rozmowę ale kolejny sms był gwoździem..
Napisała prosto iż jeśli w grę wejdzie policja to wejdzie, bo o swoje bezpieczeństwo trzeba walczyć, po czym od ostatniego piątku nr jest nieaktywny i na pewno ma inny, a na FB zostałem zablokowany.. Obecnie jedyny kontakt jaki z nią mam to teoretycznie skype na który wchodzi baaardzo rzadko (ost w styczniu), email ale kilka dni przed piątkiem napisała mi iż czyściła historię i ciasteczka i hasła nie pamięta więc nie wiem czy ma dostęp do poczty tak na prawdę, FB ale pisanie do niej z innego konta jeśli już (jednak wiadomości trafiają do skrzynki INNE więc nawet nie wiem czy odczyta), jedna z jej współlokatorek która była przychylna wobec mnie - z nią rozmowa przez FB bo nr do jej współlokatorki nie mam, oraz ostatnia możliwość o ile to też się nie zmieniło jeszcze to znam adres zamieszkania..

Co zrobiłem w ostatnich dniach?
Napisałem wiadomość na fb z innego konta, w którym wyjaśniłem chęć w tamtym dniu spotkania z jakiego powodu, to iż nie zamierzałem jej śledzić, to iż zrozumiem iż nowego nr mi nie poda i poprosiłem byśmy nadal byli w znajomych na fb by od czasu do czasu porozmawiać po koleżeńsku, oraz na koniec dodałem iż dam jej czas o który tak prosiła.. Nie dostałem odpowiedzi od tamtej pory mam zerowy w zasadzie kontakt..

Z dnia na dzień świruję bardziej, i nie wiem co zrobić.. Mam tą ofertę na Bydgoszczy, ale w dniu dzisiejszym trafiła mi się oferta tu na miejscu u mnie.. Obie są można powiedzieć tak samo warte.. Jedni znajomi mówią mi bym tam jechał inni bym nie jechał.. Gubię się w tym wszystkim i nie wiem co robić.. Chciał bym tam być, bliżej niej, by w każdej chwili być u niej jeśli by tego chciała tzn nie tak 5min po tym jakby się odezwała rzecz jasna ale ja od siebie do niej mam minimum 4h czasu drogi jeśli trafię dobrze w kolejki, bez większego czekania..

Tak bardzo ją kocham ,że zrobił bym wszystko.. Wiem iż to nie jest wyjście iż powinienem zając się sam sobą, ale obecnie nie potrafię skupić myśli na niczym.. Źle sypiam, nie jadam praktycznie i tylko mizernieje w czasie.. Od wczoraj jest mi nieco lepiej, dorwałem książkę na necie "jak odzyskać byłą kobietę w 30dni" - nie wiem czy ona ma jakiś sens ale czytając widzę iż facet pisze wg mnie dobrze..
Proponuje napisać prosty krótki list typu iż rozumiem jej decyzje odnośnie nas, że nie jest gotowa na związek, że stało się u mnie coś dobrego o czym bym chciał z nią porozmawiać za jakiś czas, i że dam jej obecnie trochę czasu dla niej samej.. Po czym urwać kontakt na ok 3tyg.. Dalej nie wiem nie doszedłem jeszcze (w połowie książki jestem)..

Być może w tym wszystkim już nie ma najmniejszych szans na cokolwiek z tym moim małym klonem:) ale jest jeszcze kwestia tego iż w myślach mam to czy nie jest przypadkiem w ciąży ze mną, a to całkiem prawdopodobne.. Tu jeszcze mam małą iskierkę iż jeśli dam czas i popracuję nad sobą przez ten czas to jeszcze jest szansa na uratowanie tego wszystkiego, a strasznie mi zależy.. Ona jest osobą bardzo wesołą i uczciwą dawała mi ogrom dowodów dzieki którym nie mogę i nie dam sobie powiedzieć by miała flirtować z innymi, czy kłamać.. Zawsze była szczera ze mną wręcz do bólu, tylko ja momentami doszukiwałem się drugiego dna podczas gdy go nie było..


Bardzo chcę ją odzyskać i licze się z tym ,że to wymaga czasu.. WAS KOCHANI proszę o rady, nawet te najboleśniejsze, ale jeśli ktoś jest mi w stanie poradzić, pomóc będę na prawdę wdzięczny..

Pozdrawiam
Krystian

Napewno urwij kontakt bo tylko pogorszysz sprawe. Lepiej dla ciebie jak zostaniesz u siebie w miescie bo nie bedzie cie korcilo, szybciej sie wyleczysz z bólu. Nie atakuj jej i nie pisz bo pogorszysz sprawe choc juz troche przegiales. Mysl teraz o sobie a jak ona zechce sie skontaktowac to zrobi to a ty o to nie pros.

5

Odp: 160km, rozstanie, presja :( co zrobić?

Kejt38 - tak jesteśmy klonami bo widzisz ja spotkałem w życiu sporo kobiet, z wieloma byłem (nie jestem typem który skacze z kwiatka na kwiatek na pewno)..
Jestem człowiekiem o duszy romantyka, romantyka który kilka lat wstecz wymarł we mnie z powodu jednej kobiety, w zasadzie ona go we mnie zdusiła, stałem się obojętny, wredny itd.. Potem pojawiła się kolejna dzięki której zrozumiałem iż życie to nie jest bajka ale romantyk dzisiaj to już rzadkość, i tak więc odbudowałem cechy romantyka w sobie do pewnego stopnia (tzn. potrafię przynieść kwiatka bez okazji, powiedzieć coś miłego, dać jakiś upominek, podejść i przytulić od tak po prostu itd).
Potem w życiu pojawiła mi się inna, myślałem iż to jest to czego szukałem, niestety po kilku miesiącach wyszło na jaw iż kiedy ja w pracy byłem ona zabawiała się z moim młodszym bratem sad

Myślę iż ta zaszczepiła we mnie to ziarenko nieufności wtedy, przez które doszukiwałem się drugiego dna w moim małym "klonie" smile
Nie wiem czy kocham za bardzo, wiem iż pokochałem pierwszy raz w życiu na prawdę mocno i tak prawdziwie jak nigdy.. Przyznaję czułem takie uczucie w życiu już ale nigdy nie było tak intensywne, bo nigdy w życiu nie spotkałem takiej osoby jak ONA właśnie.. Nikt mnie tak dobrze nie rozumiał bez słów wręcz jak ona, rozumiała mój humor czasem sarkastyczny ale rozumiała, moje gesty, słowa, spojrzenie.. JEJ pierwszej NIE byłem w stanie nie powiedzieć szczerze od deski do deski o wszystkim, wręcz nie tyle co nie byłem w stanie co CHCIAŁEM mówić wszystko szczerze, bo nie czułem iż muszę coś ukryć by był spokój by nie było nerwów i awantur..
Nie jestem typem kłamcy tyle dodam, po prostu przykład wyjście z kumplami dla moich byłych wcześniejszych na piwo do baru by pogadać robił się z tego wielki problem i awantura tu nie miałem tej obawy, że będzie kłótnia..


Borussia i Ty i Kejt38 macie rację by dać temu wszystkiemu czas.. Nie neguję tego jednak to nie takie łatwe dla mnie, staram się walczyć z tym w sobie, jakoś mi to wychodzi, dziś jest lepiej jak np 3 dni temu.. Weekend czyli piątek gdy byłem w bydgoszczy + sobota + niedziela mam przepłakane w samotności, wręcz nawet i zalane (alko).. Wiem to nie wyjście.. Nie pije jeśli chodzi o to dzisiaj ani wczoraj już.. Jakoś się uodparniam na to wszystko.. Przegiąłem piszesz, ale łącznie w wszystkim czy coś konkretnie masz na myśli? heh znowu szukam dziury w całym chyba sad

Ja obecnie wiem jedno.. Strasznie ją kocham, brakuje mi jej, nie mam cierpliwości w sobie a co za tym idzie siły wewnętrznej w sobie by tą cierpliwość zbudować - buduję ją na siłę wbrew własnej woli rzec bym mógł, boję się iż jeśli dam czas to ona zapomni o mnie, pomyśli iż mi przestało zależeć, znajdzie sobie ciepłego przyjaciela do związku i ja zostanę bez szans.. Wiem iż tak nie powinienem myśleć, nie tymi kategoriami, lecz ja nie chcę innej, ja chcę odzyskać ją bo tylko z nią się tak dobrze rozumiałem, bo tylko ona była dla mnie taka jak zawsze chciałem by kobieta była.. Ma w sobie zbyt dużo pozytywnych cech bym potrafił tak sobie odpuścić..

Tak ona jest tym szczęściem w moim życiu którego każde z nas szuka.. Wiem moim szczęściem powinienem być ja, wziąć się za siebie, zacząć panować nad nerwami, zadbać itd.. Wszystko ok, ale jeszcze nie doszedłem do tego jak zmienić swój stosunek do niektórych swoich zachowań, jak panować nad swymi nerwami tą złą częścią mnie.. No i co jeśli nie mamy teraz takiego kontaktu ani telefon, ani fb gdzie moglibyśmy napisać do siebie nawet jako przyjaciele??

6

Odp: 160km, rozstanie, presja :( co zrobić?
christiano napisał/a:

Kejt38 - tak jesteśmy klonami bo widzisz ja spotkałem w życiu sporo kobiet, z wieloma byłem (nie jestem typem który skacze z kwiatka na kwiatek na pewno)..
Jestem człowiekiem o duszy romantyka, romantyka który kilka lat wstecz wymarł we mnie z powodu jednej kobiety, w zasadzie ona go we mnie zdusiła, stałem się obojętny, wredny itd.. Potem pojawiła się kolejna dzięki której zrozumiałem iż życie to nie jest bajka ale romantyk dzisiaj to już rzadkość, i tak więc odbudowałem cechy romantyka w sobie do pewnego stopnia (tzn. potrafię przynieść kwiatka bez okazji, powiedzieć coś miłego, dać jakiś upominek, podejść i przytulić od tak po prostu itd).
Potem w życiu pojawiła mi się inna, myślałem iż to jest to czego szukałem, niestety po kilku miesiącach wyszło na jaw iż kiedy ja w pracy byłem ona zabawiała się z moim młodszym bratem sad

Myślę iż ta zaszczepiła we mnie to ziarenko nieufności wtedy, przez które doszukiwałem się drugiego dna w moim małym "klonie" smile
Nie wiem czy kocham za bardzo, wiem iż pokochałem pierwszy raz w życiu na prawdę mocno i tak prawdziwie jak nigdy.. Przyznaję czułem takie uczucie w życiu już ale nigdy nie było tak intensywne, bo nigdy w życiu nie spotkałem takiej osoby jak ONA właśnie.. Nikt mnie tak dobrze nie rozumiał bez słów wręcz jak ona, rozumiała mój humor czasem sarkastyczny ale rozumiała, moje gesty, słowa, spojrzenie.. JEJ pierwszej NIE byłem w stanie nie powiedzieć szczerze od deski do deski o wszystkim, wręcz nie tyle co nie byłem w stanie co CHCIAŁEM mówić wszystko szczerze, bo nie czułem iż muszę coś ukryć by był spokój by nie było nerwów i awantur..
Nie jestem typem kłamcy tyle dodam, po prostu przykład wyjście z kumplami dla moich byłych wcześniejszych na piwo do baru by pogadać robił się z tego wielki problem i awantura tu nie miałem tej obawy, że będzie kłótnia..


Borussia i Ty i Kejt38 macie rację by dać temu wszystkiemu czas.. Nie neguję tego jednak to nie takie łatwe dla mnie, staram się walczyć z tym w sobie, jakoś mi to wychodzi, dziś jest lepiej jak np 3 dni temu.. Weekend czyli piątek gdy byłem w bydgoszczy + sobota + niedziela mam przepłakane w samotności, wręcz nawet i zalane (alko).. Wiem to nie wyjście.. Nie pije jeśli chodzi o to dzisiaj ani wczoraj już.. Jakoś się uodparniam na to wszystko.. Przegiąłem piszesz, ale łącznie w wszystkim czy coś konkretnie masz na myśli? heh znowu szukam dziury w całym chyba sad

Ja obecnie wiem jedno.. Strasznie ją kocham, brakuje mi jej, nie mam cierpliwości w sobie a co za tym idzie siły wewnętrznej w sobie by tą cierpliwość zbudować - buduję ją na siłę wbrew własnej woli rzec bym mógł, boję się iż jeśli dam czas to ona zapomni o mnie, pomyśli iż mi przestało zależeć, znajdzie sobie ciepłego przyjaciela do związku i ja zostanę bez szans.. Wiem iż tak nie powinienem myśleć, nie tymi kategoriami, lecz ja nie chcę innej, ja chcę odzyskać ją bo tylko z nią się tak dobrze rozumiałem, bo tylko ona była dla mnie taka jak zawsze chciałem by kobieta była.. Ma w sobie zbyt dużo pozytywnych cech bym potrafił tak sobie odpuścić..

Tak ona jest tym szczęściem w moim życiu którego każde z nas szuka.. Wiem moim szczęściem powinienem być ja, wziąć się za siebie, zacząć panować nad nerwami, zadbać itd.. Wszystko ok, ale jeszcze nie doszedłem do tego jak zmienić swój stosunek do niektórych swoich zachowań, jak panować nad swymi nerwami tą złą częścią mnie.. No i co jeśli nie mamy teraz takiego kontaktu ani telefon, ani fb gdzie moglibyśmy napisać do siebie nawet jako przyjaciele??

Przegioles tym ze po rozstaniu jeszcze chciales cos ugrac. Owin kota ogonem jak ty bys sie czul bedac na jej miejscu. Mi tez panna dala kopa ale zyje dalej. Jest ciezko wiadomo ale nic nie poradze.Chce odpoczac tak jak mowila no i git, podziekowalem, uszanowalem i nie bylem kims kto prosił sto razy o zmiane decyzji, nie to nie. Tez musialem sie wyprowadzić choc robote u niej znalazlem ale trudno zyje sie dalej. Nie mysl o niej teraz bo sie zajedziesz.

7

Odp: 160km, rozstanie, presja :( co zrobić?

Borussia po rozstaniu chciałem naprawić to co sam popsułem tylko iż wtedy ja jeszcze nie widziałem tak dobrze swoich błędów jak zobaczyłem w sobotę dopiero czytając nasze wiadomości.. Zauważyłem jaką presję wywierałem, i dotarło do mnie iż ostatnie dni też nie były lepsze a tylko sam sobie do ognia dołożyłem sad

Nie muszę owijać kota ogonem, zdaję sobie sprawę iż czuła się przeze mnie osaczona, że przesadziłem w wszystkim szczególnie na końcu w ostatnich dniach..
Czytałem inny wątek "Prawo przyciągania a odzyskanie eks" i tam autor pisze o napisaniu listu jedynie, w którym zawarte było by tylko tyle co sam autor ujął:
"Napisz list mówiący jemu/jej że przepraszasz za to, co zrobiłaś źle w waszym związku i że obarczyłaś jego odpowiedzialnością za twoje własne szczęście, a to było nie fair. Nie pisz o swoich uczuciach. Po prostu daj jemu/jej znać. że zależy tobie na nim i że życzysz jemu jak najlepiej."

Myślisz iż było by to dobrym posunięciem? Po czym oczywiście cisza? Wiesz sądzę iż całkowite się odcięcie w obecnej sytuacji było by błędem, chodzi o to by zostawić w niej swoje ziarenko które by zakiełkowało w niej myślami o mnie.. Myślałem by w liście też nawiązać ewentualnie do FB by mnie chociaż odblokowała w końcu przyjaciółmi być możemy, a od tego już i mi było by lepiej i łatwiej ogarnąć się sam w sobie.. Wiem może brzmi jak desperat z tym fb ale to twarda dziewczyna a ,że dzieli nas odległość, ja jestem zablokowany na FB to nawet jeśli ja się zmienię to jak to wszystko jej ukazać w inny sposób niż przez taki list?

8

Odp: 160km, rozstanie, presja :( co zrobić?
christiano napisał/a:

Borussia po rozstaniu chciałem naprawić to co sam popsułem tylko iż wtedy ja jeszcze nie widziałem tak dobrze swoich błędów jak zobaczyłem w sobotę dopiero czytając nasze wiadomości.. Zauważyłem jaką presję wywierałem, i dotarło do mnie iż ostatnie dni też nie były lepsze a tylko sam sobie do ognia dołożyłem sad

Nie muszę owijać kota ogonem, zdaję sobie sprawę iż czuła się przeze mnie osaczona, że przesadziłem w wszystkim szczególnie na końcu w ostatnich dniach..
Czytałem inny wątek "Prawo przyciągania a odzyskanie eks" i tam autor pisze o napisaniu listu jedynie, w którym zawarte było by tylko tyle co sam autor ujął:
"Napisz list mówiący jemu/jej że przepraszasz za to, co zrobiłaś źle w waszym związku i że obarczyłaś jego odpowiedzialnością za twoje własne szczęście, a to było nie fair. Nie pisz o swoich uczuciach. Po prostu daj jemu/jej znać. że zależy tobie na nim i że życzysz jemu jak najlepiej."

Myślisz iż było by to dobrym posunięciem? Po czym oczywiście cisza? Wiesz sądzę iż całkowite się odcięcie w obecnej sytuacji było by błędem, chodzi o to by zostawić w niej swoje ziarenko które by zakiełkowało w niej myślami o mnie.. Myślałem by w liście też nawiązać ewentualnie do FB by mnie chociaż odblokowała w końcu przyjaciółmi być możemy, a od tego już i mi było by lepiej i łatwiej ogarnąć się sam w sobie.. Wiem może brzmi jak desperat z tym fb ale to twarda dziewczyna a ,że dzieli nas odległość, ja jestem zablokowany na FB to nawet jeśli ja się zmienię to jak to wszystko jej ukazać w inny sposób niż przez taki list?

Ja nie potrzebowalem poradnikow by napisac list choc juz mam 34 a ona 29.Tez napisałem ze dzieki za mile spedzone chwile,za to co sie nie udalo bo nie miałem szans no i ze rozumiem jej decyzje, zadnego proszenia. Od rozstania mija miesiac a 3 tygodnie temu dostala list.Nie mam kontaktu i na sile nie szukam i ty zrób to samo. Moja ex codzien siedzi na polish hearts i szuka miłości tam a to ja u mnie przekreslilo. Niby dojrzala a jednak chyba nie. Zajalem sie soba i z tego sie ciesze a nawet lyka piwa nie wzialem i z tego jestem dumny.

9

Odp: 160km, rozstanie, presja :( co zrobić?
christiano napisał/a:

...
Tak bardzo ją kocham ,że zrobił bym wszystko..

Jeśli to co napisałeś wyżej jest prawdą to...puść Ją wol­no.

"...Jeśli wróci jest Two­je, jeśli nie, Two­je nig­dy nie było"


...a w ramach dobrej rady zwolnij troszkę i popracuj nad sobą, bo aż strach się bać co Ty możesz w tym swoim "amoku" jeszcze wymyślić.

10

Odp: 160km, rozstanie, presja :( co zrobić?

Borussia zniknięcie całkiem w moim przypadku z jej życia będzie miną dla mnie samego niestety z uwagi na odległość. gdyby to było to samo miasto to widzisz zawsze istniała by szansa ,że gdzieś na mieście ale dosłownie przypadkiem (bez szpiegowania) trafi się na siebie przy np robieniu zakupów.

Z tego co sam napisałeś, no cóż moja na pewno nie siedzi na żadnych stronach tego typu co u Ciebie kobieta. Moja obecnie jest zajęta uczelnią przygotowaniem badań, grantu do obrony, publikacji etc.. Z ostatnich naszych rozmów mogę wyciągnąć coś takiego iż napisała mi ,że obecnie nie pisze się na żadne związki bo masę pracy i zaległości z uczelnią, a konto na portalu na którym się poznaliśmy ma skasowane jeszcze za czasów gdy byliśmy razem.. Jest szczera więc nie sądzę by miała mieć gdzieś nowe, aczkolwiek z czasem nie mogę tego też wykluczyć. Napiszę list, wyjaśniający iż zrozumiałem swoje błędy i iż będę nad nimi pracował - tak też zamierzam bo nie ma innej w zasadzie drogi, na siłę nic nie zdziałam jedynie utrudnię sobie - dodam iż zrozumiałem niegotowość jej na poważniejszy związek i ,że dam jej teraz trochę czasu dla siebie i za jakiś czas bym chciał z nią porozmawiać, a na obecną chwilę na zasadzie przyjaźni..

Przychodzą mi inne pomysły do głowy, nic złego oczywiście wręcz przeciwnie ale wiem iż wykonanie ich w obecnym stadium między nami dało by skutek odwrotny od zamierzonego. Dlatego Merida Waleczna , mnie ona nie musi się bać to iż kocham ją strasznie mocno nie znaczy ,że będę spał na jej wycieraczce by chcieć z nią porozmawiać, czy też iż będę ją nachodził. Zresztą trochę daleko mam nawet jeśli..

Nie wiem czy to ma jeszcze jakiś cień szansy, wierzę i czuję iż tak tylko kwestia leży we mnie bym siebie samego poprawił w tym w czym sam mam problem z sobą..
Ja lubię mieć zaplanowane do przodu co nieco a przynajmniej jakiś zarys który daje mi ścieżkę którą kroczę do sukcesu, a brak mi obecnie jednej podstawowej rzeczy..
Przez to iż nie mam kontaktu z nią telefonicznego, ani na fb (inne formy kontaktu nie wiem czy by zdały rację bytu jak email - pisałem o nim w pierwszym poście), nie wiem jak dać jej możliwość zobaczenia iż za jakiś czas stanę się inny taki jaki powinienem być, jakiego ona by we mnie chciała mężczyznę.. Gdybym nie był zablokowany a wciąż w jej znajomych na takim fb zawsze np za tydzień można wstawić na swoją oś coś pozytywnego np "nowe postanowienie, nauczyć się włoskiego smile " czy też wstawić zdjęcie np z siłowni z takim zwykłym podpisem "pracujemy nad sobą z każdej strony" czy też coś jeszcze innego, dać wiecie informację iż nie stoję w miejscu nie rozpaczam, prę do przodu pomimo tego wszystkiego i rozwijam się na lepsze..

11

Odp: 160km, rozstanie, presja :( co zrobić?

Napisz proszę, ile minęło czasu od Waszej ostatniej konwersacji??

12

Odp: 160km, rozstanie, presja :( co zrobić?

Od ostatniej na spokojnie nim to wszystko się stało coś ok 2,5tyg, nasze ostatnie spotkanie było 25 lutego to przy którym pojechałem do niej jak tylko dostałem informację iż ktoś jest i nie wie czy się nie zakochała, a to był zwykły test.. A całkiem ostatnia rozmowa jaka się odbyła była w ostatni piątek i w ten też dzień zmieniła nr telefonu a na fb zostałem zablokowany sad

13

Odp: 160km, rozstanie, presja :( co zrobić?

Christiano po pierwsze zachowujesz się jakbyś był w gorącej wodzie kąpany, co w Twoim obecnym położeniu nie pomaga.
Po drugie brak w Tobie umiejętności słuchania, rozumienia.

Kilka razy pisałeś że ma nagonkę na uczelni, że nawał pracy, brak czasu, że zabiegana itd.. a Ty co?! zamiast wspierać to serwowałeś Jej dodatkowe atrakcje. Nie tędy droga. I wcale mnie nie dziwi, że się odcięła bo podejrzewam, że w takim natłoku pretensji, wyjaśniania, rozmów to nie udałoby Jej się nic zrobić.

Raptus jesteś straszny smile

Jeśli prosiła o czas to jej daj ten czas. Tak ciężko to ogarnąć??
Nie pisz, nie dzwoń, nie nagabuj...przeanalizuj swoje zachowanie, reakcje i zastanów się nad sobą.

Żadnych listów, wydzwaniania po znajomych, zaczepiania, cudowania światem...ochłoń i udostępnij Jej powietrza do oddychania. Jeśli będzie chciała to wie gdzie Cię szukać.

Wiesz mniej więcej kiedy ta nagonka na uczelni Jej się kończy??

14 Ostatnio edytowany przez christiano (2015-03-11 16:51:34)

Odp: 160km, rozstanie, presja :( co zrobić?

Merida Waleczna nie obraź sie ale chyba nie czytałaś pierwszego posta. Wszystko co piszesz ok zgadzam się z tym, tak naciskałem sad mój błąd, ogromny wręcz.. Pragnę dać jej trochę przestrzeni oczywiście bo i tak innego wyjścia dla siebie obecnie nie widzę. Jednak boję się tego czasu..

Widzisz.. W piątek ona zmieniła nr telefonu zdaje się (nie mam nowego i pewnie nie zdobędę od nikogo jeśli nie od niej samej), na fb zostałem zablokowany nie wiem czy blokada to też wywalenie z znajomych, bo patrzyła moja koleżanka na jej profil to widziała na niektórych zdjęciach i wciąż mam u niej kliknięte Lubię To.. A jak się kogoś wywala to chyba wszystko się kasuje nie wiem, ciężko powiedzieć.. Do tego w piatek gdy powiedziałem o pracy w Bydgoszczy, a chciałem być tylko szczery by nie doszło do sytuacji iż ona bądź jej współlokatorka gdzieś mnie zauważy na mieście jej to przekażą a ona pomyśli błędnie iż jestem tam by ją szpiegować a tak by nie było.. Tu chodziło o pracę akurat zdecydowanie bardziej, niż w tamtym momencie o nią..

Niestety nie wiem kiedy to wszystko się może zakończyć u niej kiedy będzie miała luźniej, może już ma ale nie sądzę.. Jedynie co mogę to delikatnie podpytać jej współlokatorkę za jakiś tydzień dwa co u niej samej się dzieje, jak uczelnia etc.. To jedyny mój powiedzmy "pewny" kontakt.. Chociaż i ona może nic mi nie powiedzieć w zasadzie. To też nie jest dobrym wyjściem podpytywanie się jej współlokatorki tak na prawdę, bo gdybym tak zrobił a to by wyszło miał bym już kompletnie pozamiatane, stąd myśl o liście, wysłany zwykłą pocztą bo poleconego nie odbierze po złości w obecnej sytuacji, a miał by to być krótki na prawdę list nie wiem kartka z zeszytu z podstawówki jedna strona kilka zdań i to wszystko, by coś utrwalić w jej pamięci pomimo wszystko..
Tak jestem nieco w gorącej wodzie kąpany aczkolwiek wierz mi, próbuję ochłonąć i jakoś mi z tym idzie mimo iż to nie takie proste niestety..

Wszyscy tu mówią daj czas, jak przemyśli to zatęskni i tego typu.. Zgadzam się z tym ale tylko do pewnego momentu.
Ok gdy wszystko się u niej w miarę uspokoi gdy znajdzie chwilę czasu wytchnienia dla siebie, to jak ma za mną zatęsknić jeśli ja tam nie jestem, wiesz nie mam szans przelotnie się gdzieś z nią minąć np na zakupach, jak ma za mną zatęsknić jeśli w pamięci ostatnie co ma to niezbyt miłe chwile z ost spotkania no i ten cały piątek nieszczęsny ostatni.. Ok ma miłe wspomnienia ze mną, ale z upływem czasu i braku z mojej strony jakiegokolwiek zaangażowania (tu mam na myśli właśnie taki fb gdzie wstawił bym pozytywny wpis jak np nauka tego włoskiego), może zacząć szukać kogoś, może wspomni mnie - może.. Ale podstaw ku temu za wielkich nie ma jeśli ja nie dam jej ich..

Nie piszę by ją nachodzić czy pisać non stop nie nie.. Po prostu takie podstawy jak własnie te wpisy na FB przecież nie muszę ich kierować do niej bezpośrednio, mogę napisać ogólnie o nauce włoskiego, o poprawie swego wizerunku na siłowni, o wypadzie z znajomymi na weekend, o przeczytaniu ciekawej książki etc.. Tak aby widziała ,że ja wciąż się rozwijam i nie załamuję, o to mi teraz się rozchodzi..

Od piątku z mojej strony nie było kontaktu żadnego bo nawet nie wiem czy jest jakaś szansa iż przeczyta chociaż by email ode mnie tzn czy przypomniała sobie hasło do swojej poczty na ten przykład..

15

Odp: 160km, rozstanie, presja :( co zrobić?
christiano napisał/a:

Merida Waleczna nie obraź sie ale chyba nie czytałaś pierwszego posta...

...ależ czytałam, czytałam i z podziwu wyjść nie mogłam, jak żeś tą dziewczynę osaczył smile ...ale napisz proszę po czym wnioskujesz, że jednak nie czytałam pierwszego posta smile
Być może nieudolnie wyraziłam swe myśli, jak coś, to z przyjemnością wyjaśnię przemyślenia apropo Twojej sytuacji, tylko daj wskazówkę gdzie popełniłam ?fo pa? smile

christiano napisał/a:

... Jednak boję się tego czasu...

Czasu się nie bój, gdyż musisz sobie uświadomić, że nikogo nie zmusisz na siłę do bycia ze sobą. Jeśli Ona nie wyrazi chociażby odrobiny chęci ze swojej strony, nie zrobi minimalnego kroku w Twoją stronę, to Ty choćbyś robił szpagaty nie dasz rady Jej do siebie przekonać, zapewniam.

christiano napisał/a:

.. Do tego w piatek gdy powiedziałem o pracy w Bydgoszczy, a chciałem być tylko szczery by nie doszło do sytuacji iż ona bądź jej współlokatorka gdzieś mnie zauważy na mieście jej to przekażą a ona pomyśli błędnie iż jestem tam by ją szpiegować a tak by nie było.. Tu chodziło o pracę akurat zdecydowanie bardziej, niż w tamtym momencie o nią.....

Tylko problem polega na tym, że Ona odebrała Twoje intencje przeciwnie do Twoich zamiarów. Dla Ciebie było to tylko podzielenie się z Nią nową wieścią, a w Niej najprawdopodobniej pojawił się lęk, obawa, być może strach...i właśnie ten nieszczęsny piątek przeważył szalę goryczy.

christiano napisał/a:

Wszyscy tu mówią daj czas, jak przemyśli to zatęskni i tego typu...

Mówią, bo to jest najlepszy sprzymierzeniec człowieka. smile Tak wiem brzmi to strasznie banalnie, ale takie są fakty smile

Christiano zrozum, że jeśli byłeś dla Niej ważny, jeśli Jej na Tobie zależało, jeśli wiązała z Tobą przyszłość, jeśli Cię kochała/kocha, to wierz mi na słowo, że nie ma dnia aby nie pomyślała o Tobie, o Was, o tym co było między Wami.
Nie musisz być przy niej fizycznie aby tęskniła za Twoim głosem, rozmowami, dotykiem, za spędzonym wspólnie czasem. Wymazanie z pamięci osób, rzeczy, chwil które miały dla człowieka znaczenie nie jest możliwe, i nie wyzbędziesz się tego na pstryknięcie palcami.

Nie da się ukryć, że ot tak nie zapomni też o tych Twoich ?wybrykach?, ale zbytnia Twoja aktywność w tej materii raczej nie pomoże.
Musisz zbastować!! To pewne!! Głupcem nie jesteś, więc skoro robi blokady na FB, a nawet zmienia numer telefonu to nie robi tego z kaprysu tylko jest do tego zmuszona. Twoje zachowanie Ją do tego zmusiło. Rozumiesz !!

Umieszczanie wpisów na FB o tym co się u Ciebie zmieniło, jest dla mnie osobiści dziecinne. Przepraszam, ale ja tego nie kupuje, mnie wręcz to odrzuca, ale Ja to nie Ona...jeśli uważasz, że tego typu wpisy ją poderwą z krzesła, to za jakiś czas możesz co nieco na skrobać, z tym że nie polecam realizacji tego typu pomysłów. Z całym szacunkiem oczywiście do Twoich upodobań smile

Póki co listu też bym nie wysyłała. Poczekaj chwilę, niebawem będą Święta więc możesz wysłać Jej kartkę z życzeniami od serducha smile

Pytałam czy wiesz kiedy ta zawierucha na uczelni Jej się kończy, gdyż mógłbyś zapytać jak Jej poszło i że 3małeś kciuki. Bez zbytniego uzewnętrzniania się i namolności. Jak dojrzejesz do decyzji aby dać mały znak o tym, że nadal jesteś, musisz być mega delikatny...ale na Boga nie rób tego już teraz, chyba że chcesz sobie strzelić kulkę w kolano, to rób jak tam uważasz.

I jeszcze jedno, to że nie odpisuje nie znaczy że nie przeczytała...i jeśli kiedykolwiek napiszesz coś do kogoś nie wymagaj aby odpowiedz była natychmiastowa...najważniejsze aby druga strona zanotowała sobie, żeby odpisać a czy zrobi to za godzinę, dwie, czy za trzy dni, to powinno być mniej istotne smile

16

Odp: 160km, rozstanie, presja :( co zrobić?

jak ma za mną zatęsknić jeśli ja tam nie jestem

Wiesz, to jest typowe myślenie wszystkich narzucających się osób:
"jeśli przestanę się odzywać, zapomni o mnie".
To jest błędne myślenie, bardzo błędne. Dalej nachodzą obiekt swoich uczuć, pogarszając sprawę coraz bardziej.

Są związki gdy wszystko toczy się szybko, np. moi rodzice mieli zaręczyny po 3 miesiącach od spotkania się, a 8 miesięcy od poznania byli małżeństwem. Są szczęśliwi do dziś. Ale w ich przypadku - oboje chcieli, oboje przeżywali ten szał miłości.
Jeśli wykazujesz desperackie zachowania wobec osoby którą kochasz, ale ona też Cię tak samo kocha - ona odbierze to jako romantyczne. Ale jeśli ta osoba a kocha Cię mniej niż Ty ją - odbierze Cię jako psychopatę.

Moja rada: daj jej totalny, absolutny spokój. Nie pisz nawet tego liściku że rozumiesz jej decyzję. Nie pisz NIC.
Ona Cię teraz nienawidzi, nie rozumiesz tego? Nie chce mieć z Tobą nic wspólnego, chce żebyś się trzymał z daleka, skoro nawet groziła już policją.
Otrząśnij się wreszcie i daj jej spokój.

17

Odp: 160km, rozstanie, presja :( co zrobić?
madoja napisał/a:

jak ma za mną zatęsknić jeśli ja tam nie jestem

Wiesz, to jest typowe myślenie wszystkich narzucających się osób:
"jeśli przestanę się odzywać, zapomni o mnie".
To jest błędne myślenie, bardzo błędne. Dalej nachodzą obiekt swoich uczuć, pogarszając sprawę coraz bardziej.

Są związki gdy wszystko toczy się szybko, np. moi rodzice mieli zaręczyny po 3 miesiącach od spotkania się, a 8 miesięcy od poznania byli małżeństwem. Są szczęśliwi do dziś. Ale w ich przypadku - oboje chcieli, oboje przeżywali ten szał miłości.
Jeśli wykazujesz desperackie zachowania wobec osoby którą kochasz, ale ona też Cię tak samo kocha - ona odbierze to jako romantyczne. Ale jeśli ta osoba a kocha Cię mniej niż Ty ją - odbierze Cię jako psychopatę.

Moja rada: daj jej totalny, absolutny spokój. Nie pisz nawet tego liściku że rozumiesz jej decyzję. Nie pisz NIC.
Ona Cię teraz nienawidzi, nie rozumiesz tego? Nie chce mieć z Tobą nic wspólnego, chce żebyś się trzymał z daleka, skoro nawet groziła już policją.
Otrząśnij się wreszcie i daj jej spokój.

Mam pytanie do Ciebie bo jestes kobieta i madrze piszesz.Tez jestem miesiac po rozstaniu i nie ma kontaktu a ona ma za tydzien urodziny.Bledem bedzie gdy na napisze krotki sms z zyczeniami i tylko zyczeniami czy nie?

18 Ostatnio edytowany przez christiano (2015-03-11 21:44:48)

Odp: 160km, rozstanie, presja :( co zrobić?

Merida Waleczna odniosłem wrażenie po Twych postach iż czytasz tylko późniejsze wiadomości jakie pisałem, bez tego podstawowego, jak widać się pomyliłem.
Czy oblegałem? Ujął bym to raczej tym iż naciskałem co wyszło z niekorzyścią dla mnie niestety..

Wiem iż czas leczy rany, jednak widzisz a co jeśli pojawi się "dobra duszyczka" obecnie w tej sytuacji w jakiej jesteśmy istnieje takowa szansa ,że ktoś sobie ją przygrucha po prostu.. A ja nie zamierzałem na prawdę ani napastować smsami, telefonami czy też nie zamierzałem wysiadywać pod oknem czy klatką będąc w Bydgoszczy. Ok wyszło jak wyszło i fakt tu masz rację mogła poczuć lekkie zagrożenie, ja jednak na prawdę chciałem być wobec niej szczery by ominąć późniejsze efekty spotkania i nieporozumienia "co ty tu robisz?", chciałem jedynie być szczery to wszystko..

Co do listu to nie miał byc wylewny, w zasadzie miał dać tylko jej informację iż ok godzę się z jej decyzją o rozstaniu i tak jak pisałem wcześniej po czym miałem zamiar zamilknąć bo co innego mógł bym zrobić.. Co do FB i wpisów. Widzisz na odległość jest ciężej, nie widzi mnie a na fb jestem zablokowany, stąd pomysł o wpisie o takim powiedzmy włoskim..
Trochę może dziwne ok, nie liczyłem się z tym iż po takim jednym czy dwóch wpisach nagle rzuci mi się na szyję etc, czy zacznie pisać.. Jednak to by na pewno jakoś zadziałało, w zasadzie w tym kierunku iż by sama pewnie pomyślała ,że przestałem się zwyczajnie dąsać o to wszystko..
Kartka na święta - nie znam adresu domowego jeśli to miałaś na myśli jedynie stancji gdzie pomieszkuje. Ok jest to jakaś oczywiście myśl z tym ,że takową kartkę wypada wysłać nieco szybciej z uwagi na przesilenie pocztowe tuż przed świętami - no wypadało by aby doszła w miarę w terminie oczywiście a nie 2 tyg po świętach..

Nie odpisuje bo ma inny nr telefonu, więc i ja nie mam jak napisać, a jeśli chodzi Ci akurat o email tu to ja nie mam pewności czy w ogóle na niego jeszcze wchodzi tak na prawdę, czy faktycznie nie pamięta hasła i mail poszedł w niepamięć..

Madoja nie wiem czy ja dobrze czytam to co piszesz.. Z jednej strony rozumiem to iż bym po prostu odpuścił na obecną chwilę, ale po chwili masakrujesz moje myśli pisząc bym dał jej absolutny spokój - czyli co całkiem sobie ją odpuścić, zapomnieć, poddać się i nie wiem po jakimś czasie nawet nie próbować walczyć? Czyli krótko - totalnie i na zawsze zapomnieć?

Słuchajcie, ja na prawdę liczę się z tym iż tu potrzeba czasu. Nie jestem psychopatą, nie będę jej oblegał jak szalony. Zdaje sobie sprawę iż dałem ciała po całej długości.
Powiem więcej wiem w jakich momentach popełniłem te błędy wszystkie, gdzie dokładnie i co powinienem w sobie poprawić - ja tu zdaje sobie świetnie sprawę z tego.
Staram się ogarnąć, i nie działać jak desperat musicie w to mi uwierzyć. Nie patrzcie na to wszystko co ja piszę, jakbym był na krańcu załamania nerwowego i miał zaraz z siebie wyjść i pojechać do niej i czekać na nią pod domem..

Fakt momentami ledwo daję sobie z tym radę, zbiera mi się na płacz gdy jestem sam, wiele razy łza zakręciła mi się w oku, a serce boli cały czas.. Mam momenty gdy myślami odbiegam od niej i wszystko wraca do normy jednak gdy wracam do mieszkania, do mieszkania które wyremontowałem prawie w całości specjalnie pod nas myśli w pewnym momencie się nawracają bo wszędzie widzę coś z niej, nawet w tym jaki mam kolor paneli na podłodze. Wiem ok durnie to brzmi..
Ale taka jest obecnie prawda.. Odpisuje jak widzicie po czasie mimo iż jestem online cały czas, gdyż byłem u znajomych bo w domu już wyrobić nie mogłem.. Myśli znowu zaczynały mnie po woli przygniatać..

Teraz jest lepiej, na obecną chwilę ale wiem iż jak za 2h się położę by rano do pracy wstać to tuż przed snem przyjdą ponownie. Bo leży człowiek sam w tym wielkim łóżku, zamiast tulić się do osoby którą nosi się w sercu..
Ja na prawdę staram się z całych sił bronić przed tymi uczuciami by nie zrobić kolejnego głupiego błędu, po prostu nie mam łatwo gdy wszystko mi ją przypomina, a przecież nie zerwę paneli i nie wywalę przez okno też..

Borussia Twoje pytanie padło w innym wątku i ludzie radzilil by wysłać jednego zwykłego smsa. Krótkie wszystkiego najlepszego, ewentualnie 2-3 króciutkie zdania ale tylko dotyczących jej urodzin. Wiesz coś jakiś prosty, bez podtekstów wierszyk, takich pełno na necie. Krótkie zwięzłe i na temat, nic żadnych wylewności.
Moja miała 27 lutego, niestety już wtedy trochę wszystko było napięte i jedyne co jej mogłem dać to właśnie wierszyk na urodziny, bo kwiatów nie dała rady odebrać które jej wysłałem pocztą gdyż jej nie było - a tego nawet nie wiedziałem iż jej nie będzie.. Poślij krótki wiersz tylko bez kwiatów czy buziaków czy też wylewności. Takie moje zdanie smile

19

Odp: 160km, rozstanie, presja :( co zrobić?
christiano napisał/a:

Merida Waleczna odniosłem wrażenie po Twych postach iż czytasz tylko późniejsze wiadomości jakie pisałem, bez tego podstawowego, jak widać się pomyliłem.
Czy oblegałem? Ujął bym to raczej tym iż naciskałem co wyszło z niekorzyścią dla mnie niestety..

Wiem iż czas leczy rany, jednak widzisz a co jeśli pojawi się "dobra duszyczka" obecnie w tej sytuacji w jakiej jesteśmy istnieje takowa szansa ,że ktoś sobie ją przygrucha po prostu.. A ja nie zamierzałem na prawdę ani napastować smsami, telefonami czy też nie zamierzałem wysiadywać pod oknem czy klatką będąc w Bydgoszczy. Ok wyszło jak wyszło i fakt tu masz rację mogła poczuć lekkie zagrożenie, ja jednak na prawdę chciałem być wobec niej szczery by ominąć późniejsze efekty spotkania i nieporozumienia "co ty tu robisz?", chciałem jedynie być szczery to wszystko..

Co do listu to nie miał byc wylewny, w zasadzie miał dać tylko jej informację iż ok godzę się z jej decyzją o rozstaniu i tak jak pisałem wcześniej po czym miałem zamiar zamilknąć bo co innego mógł bym zrobić.. Co do FB i wpisów. Widzisz na odległość jest ciężej, nie widzi mnie a na fb jestem zablokowany, stąd pomysł o wpisie o takim powiedzmy włoskim..
Trochę może dziwne ok, nie liczyłem się z tym iż po takim jednym czy dwóch wpisach nagle rzuci mi się na szyję etc, czy zacznie pisać.. Jednak to by na pewno jakoś zadziałało, w zasadzie w tym kierunku iż by sama pewnie pomyślała ,że przestałem się zwyczajnie dąsać o to wszystko..
Kartka na święta - nie znam adresu domowego jeśli to miałaś na myśli jedynie stancji gdzie pomieszkuje. Ok jest to jakaś oczywiście myśl z tym ,że takową kartkę wypada wysłać nieco szybciej z uwagi na przesilenie pocztowe tuż przed świętami - no wypadało by aby doszła w miarę w terminie oczywiście a nie 2 tyg po świętach..

Nie odpisuje bo ma inny nr telefonu, więc i ja nie mam jak napisać, a jeśli chodzi Ci akurat o email tu to ja nie mam pewności czy w ogóle na niego jeszcze wchodzi tak na prawdę, czy faktycznie nie pamięta hasła i mail poszedł w niepamięć..

Madoja nie wiem czy ja dobrze czytam to co piszesz.. Z jednej strony rozumiem to iż bym po prostu odpuścił na obecną chwilę, ale po chwili masakrujesz moje myśli pisząc bym dał jej absolutny spokój - czyli co całkiem sobie ją odpuścić, zapomnieć, poddać się i nie wiem po jakimś czasie nawet nie próbować walczyć? Czyli krótko - totalnie i na zawsze zapomnieć?

Słuchajcie, ja na prawdę liczę się z tym iż tu potrzeba czasu. Nie jestem psychopatą, nie będę jej oblegał jak szalony. Zdaje sobie sprawę iż dałem ciała po całej długości.
Powiem więcej wiem w jakich momentach popełniłem te błędy wszystkie, gdzie dokładnie i co powinienem w sobie poprawić - ja tu zdaje sobie świetnie sprawę z tego.
Staram się ogarnąć, i nie działać jak desperat musicie w to mi uwierzyć. Nie patrzcie na to wszystko co ja piszę, jakbym był na krańcu załamania nerwowego i miał zaraz z siebie wyjść i pojechać do niej i czekać na nią pod domem..

Fakt momentami ledwo daję sobie z tym radę, zbiera mi się na płacz gdy jestem sam, wiele razy łza zakręciła mi się w oku, a serce boli cały czas.. Mam momenty gdy myślami odbiegam od niej i wszystko wraca do normy jednak gdy wracam do mieszkania, do mieszkania które wyremontowałem prawie w całości specjalnie pod nas myśli w pewnym momencie się nawracają bo wszędzie widzę coś z niej, nawet w tym jaki mam kolor paneli na podłodze. Wiem ok durnie to brzmi..
Ale taka jest obecnie prawda.. Odpisuje jak widzicie po czasie mimo iż jestem online cały czas, gdyż byłem u znajomych bo w domu już wyrobić nie mogłem.. Myśli znowu zaczynały mnie po woli przygniatać..

Teraz jest lepiej, na obecną chwilę ale wiem iż jak za 2h się położę by rano do pracy wstać to tuż przed snem przyjdą ponownie. Bo leży człowiek sam w tym wielkim łóżku, zamiast tulić się do osoby którą nosi się w sercu..
Ja na prawdę staram się z całych sił bronić przed tymi uczuciami by nie zrobić kolejnego głupiego błędu, po prostu nie mam łatwo gdy wszystko mi ją przypomina, a przecież nie zerwę paneli i nie wywalę przez okno też..

Borussia Twoje pytanie padło w innym wątku i ludzie radzilil by wysłać jednego zwykłego smsa. Krótkie wszystkiego najlepszego, ewentualnie 2-3 króciutkie zdania ale tylko dotyczących jej urodzin. Wiesz coś jakiś prosty, bez podtekstów wierszyk, takich pełno na necie. Krótkie zwięzłe i na temat, nic żadnych wylewności.
Moja miała 27 lutego, niestety już wtedy trochę wszystko było napięte i jedyne co jej mogłem dać to właśnie wierszyk na urodziny, bo kwiatów nie dała rady odebrać które jej wysłałem pocztą gdyż jej nie było - a tego nawet nie wiedziałem iż jej nie będzie.. Poślij krótki wiersz tylko bez kwiatów czy buziaków czy też wylewności. Takie moje zdanie smile

W jakim temacie bo nie moge znalesc.

20 Ostatnio edytowany przez madoja (2015-03-11 22:22:14)

Odp: 160km, rozstanie, presja :( co zrobić?
borussia napisał/a:

Mam pytanie do Ciebie bo jestes kobieta i madrze piszesz.Tez jestem miesiac po rozstaniu i nie ma kontaktu a ona ma za tydzien urodziny.Bledem bedzie gdy na napisze krotki sms z zyczeniami i tylko zyczeniami czy nie?

Zależy jak się rozstaliście, bo to jest kluczowe. smile

christiano napisał/a:

Madoja nie wiem czy ja dobrze czytam to co piszesz.. Z jednej strony rozumiem to iż bym po prostu odpuścił na obecną chwilę, ale po chwili masakrujesz moje myśli pisząc bym dał jej absolutny spokój

Nie napisałam nigdzie żebyś odpuścił tylko na chwilę obecną, a potem znów się narzucał. Odpuść na zawsze. Ona Cię nienawidzi, pewnie każda wiadomość z Twojej strony budzi w niej jeszcze większą nienawiść i obrzydzenie do Ciebie (a do tego pewnie strach). Ona pewnie marzy, żebyś dał jej spokój. Jeśli kiedyś zapragnie, sama się odezwie (ale wątpię w to), natomiast każdy gest z Twojej strony to kolejny gwóźdź do trumny. Daj spokój NA ZAWSZE, nie pogrążaj się już bardziej. Wiem, Ty chcesz pisać i wyjaśniać, bo boli Cię że ona ma złe zdanie o Tobie, ale nie rób tego. Trudno, pogódź się z tym że to koniec i że miało to swój nieprzyjemny finał. Nie wszyscy, z którymi się rozstajemy, zachowują dobre wspomnienia o nas, nawet gdy się staraliśmy, by było inaczej.

Twoja historia kojarzy mi się odrobinę z tą:
http://www.netkobiety.pl/t82395.html
Bo choć przebieg był inny, to obaj byliście gotowi do wielkich kroków i wielkich poświęceń by być z kobietą, a one obie tego nie chciały.

Osobiście mam takie zdanie, że gdybyś trafił na odpowiednią kobietę, która też oszalałaby na Twoim punkcie, to dla niej pośpiech nie byłby taki straszny (tak jak w przypadku moich rodziców). Twoją byłą natomiast przeraził fakt, że mieszkałbyś blisko niej. Wydaje mi się więc, że ona kochała Cię mniej niż Ty ją, stąd cała późniejsza lawina wydarzeń.

21

Odp: 160km, rozstanie, presja :( co zrobić?
borussia napisał/a:

Mam pytanie do Ciebie bo jestes kobieta i madrze piszesz.Tez jestem miesiac po rozstaniu i nie ma kontaktu a ona ma za tydzien urodziny.Bledem bedzie gdy na napisze krotki sms z zyczeniami i tylko zyczeniami czy nie?

Zależy jak się rozstaliście, bo to jest kluczowe. smile

Nic powaznego.Przeprowadzilem sie do niej bo oboje tego chcielismy,byly plany m.in dziecko,znalazlem prace i nagle bach,ona chce odpoczac.Zadnych powaznych klotni nic.Wyprowadzilem sie miesiac temu bo tak bylo dla mnie najlepiej.Nie mam z nia kontaktu bo uznalem ze tak bedzie najlepiej.Powiedzialem jej ze szanuje jej decyzje i rozumiem i ze jak czuje ze bedzie szczesliwa beze mnie to oki a ona na to ze skad wiem ze bedzie szczesliwa i tyle.Onama za tydzien 29 lat czyli mloda nie jest i czesto byla zmienna co do pewnych decyzji.Dlatego mysle by chociaz tego smsa na urodziny wyslac.

22 Ostatnio edytowany przez christiano (2015-03-11 23:19:53)

Odp: 160km, rozstanie, presja :( co zrobić?

Borussia w moim pierwszym poście jest podany link niepełny do odpowiedniego tematu, tam gdzieś na pierwszych 3-4 stronach pada pytanie odnośnie życzeń urodzinowych jak dobrze pamiętam.

Madoja ja myślałem iż tu ludzie chcą pomagać co zrobić by naprawić wszystko a nie jak odpuścić.. Nie naskakuję nie odbierz tego w ten sposób.
Widzisz ja liczę się z tym iż to ma nikłe szanse, biorę to pod uwagę jednak wciąż wierzę ,że nie wszystko stracone. Mówisz mniej kochała, myślę iż może nie tyle co mniej co w niej to uczucie się zrodziło nagle ale nie rozkwitło w pełni tak jak mogło i ja swoim zadufaniem w sobie chcąc wszystko na szybko tylko przygniatałem to wszystko w niej, zamiast pielęgnować jak trzeba..

Mówisz zapomnieć na zawsze, ale ja nie chcę. Nie chcę i nie potrafię o niej od tak zapomnieć i na pewno nigdy nie zapomnę. Zbyt dużo pozytywnego w niej dla mnie jest bym miał się tak poddać.. Wiem, powiesz iż to zabrnęło zbyt daleko by cokolwiek robić już.. Może i masz rację, ale dla mnie ta wiara pomaga mi się podnieść samemu w sobie chociaż by.. Muszę wierzyć i chcę, w dodatku jest jeszcze fakt iż nie wiem czy nie jest w ciąży ze mną - rozumiesz?

Co jeśli jest? Może będzie chciała dać znać ale się nie odważy, bo pomyśli iż zapomniałem o niej, może już wie czy jest czy też i nie ale w obecnej złości specjalnie mi nie powie.. A może będzie chciała dać znać tylko iż w jaki sposób? Nie no ok jest jeszcze fb zawsze może odblokować teoretycznie..
Ale kurde co jeśli będzie, a mi nie powie? Ja jakoś nie wyobrażam sobie takiej sytuacji żebym miał z nią dziecko i nawet o tym nie wiedział.. Może i nie będzie chciała ze mną być, pomimo iż ono by było.. Ale to nie znaczy bym ja jako ojciec nie miał prawa o jego istnieniu wiedzieć.

Zresztą żeby nie było, dziecko to nie karta przetargowa oczywiście. Nie wiem jaka jest sytuacja u Ciebie czy są dzieci, mąż etc, ale nie sądzę iż byś sama chciała być w takiej sytuacji jak ja jestem obecnie.. Pomijając już ten fakt czy by było czy też i nie, ona nie jest taka jak większość kobiet, nie chowa w sobie urazy do końca życia..
jeśli ktoś robi w sobie poprawę i ona to widzi daje szansę tej osobie i rozmawia. Nie mówię tu o jej związkach z byłymi ale o tym jak ją zaczepiają jej koledzy, jak próbowali nie raz podrywać czasem nachalnie czasem szczeniacko.. Nie raz opierdzieliła, wykasowała tą osobę z fb, baa nawet zblokowała, ale po jakimś czasie odblokowała, dała kolejną szansę na poprawę i zaś są w znajomych, z tą różnicą iż facet nauczył się nie robić więcej głupich podchodów do niej. Wiem to, bo pokazała mi o kim mowa i co pisał.. Pierwsza osoba z którą się spotkałem która była tak otwarta wobec partnera ,że pokazywała takie rzeczy. Niczego nie ukrywała wobec mnie, dawała mi fb pod nos (laptop) bym czytał jej wiadomości - mimo iż ja się o to nie prosiłem i mimo iż dawała nie czułem potrzeby by to robić więc tego nie robiłem nawet, chciała hasło dać do fb ale nigdy go nie usłyszałem bo powiedziałem prosto.. Jeśli chce mi podać bym ją sprawdzał to niech go nie podaje bo go nie chcę, jeśli chce mi dać z zaufania ok ale nie zamierzam jej sprawdzać.. Nie podała ale nigdy nie robiła jak moje poprzednie, iż wychodząc z pokoju wyłączały fb wylogowując się na ten przykład..

Ok przykład może nie ten teges, ale to przykład wyjęty z naszego życia tylko po to by dać Ci rzut mniej więcej jaka ona jest.. Ona potrzebuje czasu obecnie i to jej daję, od ostatniej wiadomości nic nie pisałem.. Heh nawet nie wiem gdzie pisać by dotarło w zasadzie i była szansa na przeczytanie.. Chcę dać jej czas nie wiem ile, może z 2 tygodnie, może 3 tygodnie, a może z dwa miesiące.. Ale chcę dać czas, niech ogarnie swoje sprawy ja nad sobą popracuję, z czasem jak Merida Waleczna pisze może list właśnie na święta wysłany z życzeniami, krótki co u mnie, z zapytaniem jak idą studia czy udało się wszystko jej jakoś ułożyć.. Nic wylewnego ,że ja wciąż tęsknię, strasznie kocham i świruję.. Nic z tych rzeczy, po prostu zwykły list dający do myślenia iż się sam w sobie uspokoiłem.. List który daje mi jakąś nadzieję na lepsze jutro, ale z czasem nie na już..

EDIT:
To wiara nas czyni ludźmi, a ja wychodzę z założenia iż nie ma rzeczy niemożliwych. Nie ma problemów nie do rozwiązania, są tylko różne sposoby ich rozwiązania i do każdego trzeba podejść w inny sposób. Bo jeśli coś nie idzie prosto rozwiązać nie znaczy iż jest to sytuacja bez wyjścia. Oczywiście zdarzają się sytuacje gdzie człowiek już nie widzi wyjścia, ale prawda jest taka iż człowiek ogarnięty usilną chęcią pokonania przeszkody nie zawsze myśli trzeźwo tak jak ja w pewnym momencie. Zabrnęło to daleko u mnie zgadza się, ale to wciąż jest do odbudowania pytanie jak do tego się dobrze zabrać by nie popełnić kolejnych błędów. Tym bardziej iż ja wiem ,że między mną a nią była miłość, i nie sądzę bym ją zdusił całkowicie do poniżej zera, nawet wobec tego jaka jest obecnie między nami sytuacja.. Uczuć się nie da zdusić w kilka dni, one się usuwają, są spychane przez podświadomość by nie być ranionym w kąt serca ale wciąż tam są i będą jeszcze długo. Pytaniem jest tylko jako dotrzeć do tych uczuć ponownie i je raz jeszcze rozbudzić skoro już raz się udało to i da się drugi raz..

23

Odp: 160km, rozstanie, presja :( co zrobić?

borussia > tak, napisałabym na Twoim miejscu, skoro milczałeś cały ten miesiąc.

ja myślałem iż tu ludzie chcą pomagać co zrobić by naprawić

Ja nie wiedzę tu już nic do naprawiania. W jej oczach jesteś psychopatą, na którego chciała nasyłać policję.

Nie chcę i nie potrafię o niej od tak zapomnieć i na pewno nigdy nie zapomnę

Mówisz tak teraz, bo od Waszego ostatniego kontaktu minęła dopiero chwila (ile? 2 tygodnie?). Ale uwierz - kiedyś zapomnisz o tym co do niej czułeś.

w dodatku jest jeszcze fakt iż nie wiem czy nie jest w ciąży ze mną - rozumiesz?
Co jeśli jest?

Nie gniewaj się, ale myślę że łapiesz się teraz każdego pomysłu, żeby tylko dalej jej się narzucać.

No dobrze. smile Ja widze że mimo wszystkich rad które tu dostałeś, Ty i tak podjąłeś decyzję, że sobie nie odpuścisz i będziesz ją nękał. Powodzenia. smile

24 Ostatnio edytowany przez aurora borealis (2015-03-11 23:20:38)

Odp: 160km, rozstanie, presja :( co zrobić?
borussia napisał/a:

Onama za tydzien 29 lat czyli mloda nie jest i czesto byla zmienna co do pewnych decyzji.Dlatego mysle by chociaz tego smsa na urodziny wyslac.

Borussia...

Z wieży mojego zamku ;-))) obserwuję Twoje poczynania i sposoby " wychodzenia na prostą", bo wydajesz mi się - pomimo niedawnego rozstania -  bardzo przytomnym Osob(o)nickiem ;-). Takim "czarnym koniem" tego Forum, pośród rzeszy "broczących", do której sama jeszcze niedawno się zaliczałam ;-)

Czy możesz odpowiedzieć mi na dwa pytania? Być może one będą dla Ciebie jakąś podpowiedzią...
Chciałbyś, abyście do siebie wrócili?
Zamierzasz co roku, po kres Twych dni, 18 dnia marca wysyłać jej urodzinowe SMS-y?

25

Odp: 160km, rozstanie, presja :( co zrobić?
aurora borealis napisał/a:
borussia napisał/a:

Onama za tydzien 29 lat czyli mloda nie jest i czesto byla zmienna co do pewnych decyzji.Dlatego mysle by chociaz tego smsa na urodziny wyslac.

Borussia...

Z wieży mojego zamku ;-))) obserwuję Twoje poczynania i sposoby " wychodzenia na prostą", bo wydajesz mi się - pomimo niedawnego rozstania -  bardzo przytomnym Osob(o)nickiem ;-). Takim "czarnym koniem" tego Forum, pośród rzeszy "broczących", do której sama jeszcze niedawno się zaliczałam ;-)

Czy możesz odpowiedzieć mi na dwa pytania? Być może one będą dla Ciebie jakąś podpowiedzią...
Chciałbyś, abyście do siebie wrócili?
Zamierzasz co roku, po kres Twych dni, 18 dnia marca wysyłać jej urodzinowe SMS-y?

Ej az sie zarumienilem :-P
Ale to mile co napisalas, dziekuje :-)
Ten jedyny raz za tydzien i nigdy wiecej a czy chcialbym wrócić?  W glowie mam teraz mile chwile choc i zlosc tez jest bo nic nie zrobilem. Poswiecilem sie całym soba i nagle ona chce odpoczac. Powiem ci tak.Cos czuje ale chce tylko tym smsem sprawic by sie ocknela a jak nie odpisze to temat zamykam choć i tak jest u mnie oki ;-)
Czarny kon :-D Dziekuje za komplement :-)

26

Odp: 160km, rozstanie, presja :( co zrobić?

Madoja ja nie podjąłem decyzji o nękaniu jej, przecież piszę iż dam czas i zacznę nad sobą pracować.. Kiedyś zapomnę o tym jaki ból tu miałem ale nie o tym iż pokochałem prawdziwie..

Mówię, liczę się z tym iż moje starania spełzną na niczym ale to nie powód bym miał nie spróbować, nie usilnie, nie nachalnie, nie w sensie nachodzenia czy wypisywania smsów etc. Nie w tym rzecz.. Dać czas na ochłonięcie po tym wszystkim, i przede wszystkim również sobie dać czas na poprawę samego siebie o tym mówię..

Mi ten czas pomoże nie tyle co wypracować w sobie pozytywne cechy, ale i być może uda nabrać mi się wreszcie dystansu w tym wszystkim by nawet jeśli nie z nią, to z inną już nie naglić do wszystkiego na szybko.. Ale wiarę wciąż mam, może ta wiara przetrwa, a może umrze z tym czasem. Za dwa tygodnie mogę już na to całkiem inaczej patrzeć albo i nie, wszystko się wyjaśni właśnie z czasem. Ale poddawać się nie wolno nigdy chociaż by dla samego siebie - co nie znaczy by być nachalnym wobec kogoś..

27

Odp: 160km, rozstanie, presja :( co zrobić?

]borussia > tak, napisałabym na Twoim miejscu, skoro milczałeś cały ten miesiąc.
MADOJA:
Dziekuje za odpowiedz.Wysle zwykle zyczenia i tyle ale nadzieii sobie nie robie,bedzie co bedzie.

28

Odp: 160km, rozstanie, presja :( co zrobić?

Borussia wg mnie warto pamiętać o tych urodzinach, i co prawda będą to same życzenia zwykłe to jednak jeśli coś dla niej znaczysz bądź znaczyłeś poczuje to iż pamiętasz. Z drugiej strony to też po prostu miły gest smile

Ja dzisiaj rano jak wstawałem przed 4, powiem Wam iż zaś dołek mnie dopadł.. Budzić się samemu to nie jest nic fajnego zwłaszcza gdy się miało tą bliską osobę.. Ale aby odwrócić myśli wszedłem na konto na sympatii i napisałem do kilku dziewczyn w sumie tak od niechcenia aby po prostu napisać nie licząc na jakąkolwiek odpowiedź. Zdziwiłem się bo jedna mi na razie odpisała. Miło się gada aczkolwiek nadziei sobie nie robię ani nic nie planuję przez dłuugi czas nawet zwykłego spotkania na kawę.. Nie tylko z powodu tego iż nie dawno się z kimś rozstałem hmm

Odcięcie się od przeszłości po stracie bliskiej Ci osoby nie jest proste, w dodatku nie dawno straciłem bliską mi osobę w rodzinie jeszcze, dosłownie na tydzień przed tym jak wszystko zaczęło mi się całkiem sypać hmm
Staram się wychodzić do ludzi i rozmawiać, czasem to pomaga a czasem nie.. Jednak myśli wciąż wracają pomimo wszystko..

Borussia dajesz sobie jakoś radę widzę, z tego co piszesz brzmisz momentami jakbyś niczego nie czuł, jakbyś po prostu zamknął za sobą drzwi i co jest za drzwiami nawet nie ma jak przejść włącznie z uczuciami. Dziwi mnie to ale z drugiej strony zakładam iż nie jest i Tobie łatwo.. Z mojej strony powiem Ci, nie licz na wiele, licz się z najgorszym bo lepiej się miło zaskoczyć czymś niespodziewanym i miłym niż liczyć na dobre a zaskoczyć się wręcz odwrotnie.. Tak ja obecnie do tego staram się podchodzić, chociaż wiarę mam..

29

Odp: 160km, rozstanie, presja :( co zrobić?
christiano napisał/a:

Borussia wg mnie warto pamiętać o tych urodzinach, i co prawda będą to same życzenia zwykłe to jednak jeśli coś dla niej znaczysz bądź znaczyłeś poczuje to iż pamiętasz. Z drugiej strony to też po prostu miły gest smile

Ja dzisiaj rano jak wstawałem przed 4, powiem Wam iż zaś dołek mnie dopadł.. Budzić się samemu to nie jest nic fajnego zwłaszcza gdy się miało tą bliską osobę.. Ale aby odwrócić myśli wszedłem na konto na sympatii i napisałem do kilku dziewczyn w sumie tak od niechcenia aby po prostu napisać nie licząc na jakąkolwiek odpowiedź. Zdziwiłem się bo jedna mi na razie odpisała. Miło się gada aczkolwiek nadziei sobie nie robię ani nic nie planuję przez dłuugi czas nawet zwykłego spotkania na kawę.. Nie tylko z powodu tego iż nie dawno się z kimś rozstałem hmm

Odcięcie się od przeszłości po stracie bliskiej Ci osoby nie jest proste, w dodatku nie dawno straciłem bliską mi osobę w rodzinie jeszcze, dosłownie na tydzień przed tym jak wszystko zaczęło mi się całkiem sypać hmm
Staram się wychodzić do ludzi i rozmawiać, czasem to pomaga a czasem nie.. Jednak myśli wciąż wracają pomimo wszystko..

Borussia dajesz sobie jakoś radę widzę, z tego co piszesz brzmisz momentami jakbyś niczego nie czuł, jakbyś po prostu zamknął za sobą drzwi i co jest za drzwiami nawet nie ma jak przejść włącznie z uczuciami. Dziwi mnie to ale z drugiej strony zakładam iż nie jest i Tobie łatwo.. Z mojej strony powiem Ci, nie licz na wiele, licz się z najgorszym bo lepiej się miło zaskoczyć czymś niespodziewanym i miłym niż liczyć na dobre a zaskoczyć się wręcz odwrotnie.. Tak ja obecnie do tego staram się podchodzić, chociaż wiarę mam..

Masz racje bo latwo nie jest, sa chwile ze mnie maly dolek dopada bo od tego nie uciekne. Nad tym smsem jeszcze mysle bo olala mnie ze powinnienem tak samo zrobić. Radze sobie jakos bo zajalem sie soba.

30

Odp: 160km, rozstanie, presja :( co zrobić?

Wiem jak to jest z tym ,że u mnie te uczucia są chyba silniejsze na obecną chwilę niż u Ciebie akurat.. Borykam się miedzy jednym a drugim, staram się nie myśleć zająć swoimi sprawami ale przyznam to nie takie proste, najgorsze są wieczory niestety znowu samotne hmm
Widzisz, napisałem w poprzednim poście iż odezwałem się do kilku kobiet i jedna mi odpisała. No odpisała ale i coś przestała pisać. Jakoś nie umiem się zbytnio skupić nad tym co piszę do innych kobiet, doszukuję się w innych niej samej i nie żeby specjalnie tylko tak samoistnie to wszystko wychodzi, a wiem iż drugiej takiej nie znajdę bo to jest niemożliwe po prostu.

Olała czy nie, smsa z życzeniami można napisać, nikt nie każe Ci się wdawać w głębszą konwersację w tym wypadku więc sam wiesz smile

31

Odp: 160km, rozstanie, presja :( co zrobić?
christiano napisał/a:

Wiem jak to jest z tym ,że u mnie te uczucia są chyba silniejsze na obecną chwilę niż u Ciebie akurat.. Borykam się miedzy jednym a drugim, staram się nie myśleć zająć swoimi sprawami ale przyznam to nie takie proste, najgorsze są wieczory niestety znowu samotne hmm
Widzisz, napisałem w poprzednim poście iż odezwałem się do kilku kobiet i jedna mi odpisała. No odpisała ale i coś przestała pisać. Jakoś nie umiem się zbytnio skupić nad tym co piszę do innych kobiet, doszukuję się w innych niej samej i nie żeby specjalnie tylko tak samoistnie to wszystko wychodzi, a wiem iż drugiej takiej nie znajdę bo to jest niemożliwe po prostu.

Olała czy nie, smsa z życzeniami można napisać, nikt nie każe Ci się wdawać w głębszą konwersację w tym wypadku więc sam wiesz smile

Nie mozesz pisać ze innej takiej nie znajdziesz bo to nieprawda. Kiedys tez byłem zabujany ze jak odchodzila to swiat mi sie zawalil i myslalem ze swiat mi sie zawalil. Dzis jest mi obojetna chociaz minelo pare lat. Dzis moim marzeniem jest by ona rowniez stalo sie obojetna i by zakichane wspomnienia odeszly bo to boli najbardziej. Minal miesiac i jezeli za miesiac bede czul ulge to bede szczesliwy.Tylko tyle pragne. Nie chce mnie to trudno.

32

Odp: 160km, rozstanie, presja :( co zrobić?

No nie do końca. Takiej samej jak ona nigdzie nie znajdę drugiej. Niskiej, szczupłej i z tym charakterem co ona ma czyli w sumie z moim własnym tongue z tą ilością upodobań i nie lubienia tego czyli z tym samym co ja - stąd mówię iż to mój mały klon smile

Tak być może znajdę inną, ale ona będzie inna od niej. Tu się zgodzę. Jednak obecnie nie myślę o innej bo zwyczajnie nie chcę, nie pozbierałem się jeszcze po tej jednej i szybko to mi nie minie na tyle by móc z innymi cokolwiek.. Ale jestem dobrej myśli i wciąż wiarę mam w siebie i wiele innych spraw smile jakoś dam radę, czas pokaże co będzie..

33

Odp: 160km, rozstanie, presja :( co zrobić?

Odpuścić. Każda nawet beznadziejna sytuacja niesie za sobą lekcję.
Tutaj niewątpliwie "osaczenie" doprowadziło do ewakuacji partnerki.

34

Odp: 160km, rozstanie, presja :( co zrobić?

Sluuu Ty też w tym wszystkim nie widzisz żadnych szans? Nawet jak emocje opadną, a przez ten upływ jakiegoś czasu człowiek (ja) bym pracował nad swymi błędami, skupił się na sobie by poprawić siebie samego, swą kondycję etc?

35

Odp: 160km, rozstanie, presja :( co zrobić?

O kurczę! Czytam już któryś wątek i widzę, że kobiety oszalały ;D Mają kochających mężczyzna i nagle coś im odwala heheh
Powiem szczerze, że nadzieja umiera ostatnia i pewnie chęć odzyskania jej i wiara w to, że się uda daje Ci nadzieje na lepsze jutro.
Podobno nie należy rezygnować z czegoś na czym nam zależy i walczyć do końca jednak musisz powiedzieć sobie kiedyś, że zrobiłeś wszystko co mogłeś i czas po prostu o niej zapomnieć. Według mnie są marne szanse. Jeśli ktoś podejmuje decyzje, że coś kończy i urywa całkowicie kontakt ma swój powód, który trudno (jeśli w ogóle to możliwe) będziesz mógł zmienić. Taka nasza ludzka natura, że cierpimy przez innych. Na pewno nie trać wiary na szczęście! Gdzieś na Ciebie czeka ;D

36

Odp: 160km, rozstanie, presja :( co zrobić?
christiano napisał/a:

Wiem jak to jest z tym ,że u mnie te uczucia są chyba silniejsze na obecną chwilę niż u Ciebie akurat.. Borykam się miedzy jednym a drugim, staram się nie myśleć zająć swoimi sprawami ale przyznam to nie takie proste, najgorsze są wieczory niestety znowu samotne hmm
Widzisz, napisałem w poprzednim poście iż odezwałem się do kilku kobiet i jedna mi odpisała. No odpisała ale i coś przestała pisać. Jakoś nie umiem się zbytnio skupić nad tym co piszę do innych kobiet, doszukuję się w innych niej samej i nie żeby specjalnie tylko tak samoistnie to wszystko wychodzi, a wiem iż drugiej takiej nie znajdę bo to jest niemożliwe po prostu.

Olała czy nie, smsa z życzeniami można napisać, nikt nie każe Ci się wdawać w głębszą konwersację w tym wypadku więc sam wiesz smile

Wiesz co mysle.Ty probujesz mnie do tego popchnac tzn tego smsa na urodziny bo jestes w tej samej sytuacji co ja czyli tych odrzuconych.Tak sobie mysle po co mam to zrobic,wzbudzic litosc czy przypomniec sie bo to chyba ja nie powinnienem to zrobic tylko ona.Ona ma mnie w dupie to po co ja mam sie starac.Miesiac temu uslyszalem ze chce odpoczac a wiem ze siedzi na portalach dla singli od tamtej pory.To jest jej odpoczynek czy durna wymowka by zakonczyc zwiazek.Jak dzis sobie przypominam te powody ktore mi wymienila to krew mnie zalewa bo tak naprawde nic nie zrobilem.Przeprowadzilem sie,porzucilem cale swoje zycie skad wyjechalem dla niej,jezdzilem do siebie po zasilek ktory otrzymywalem do momentu znalezienia pracy ktora 2 tygodnie przed jej decyzja wkoncu znalazlem a zasilek tracilem na podroz i dorzucalem sie do czynszu by nie siedziec za darmo i by bylo jej lzej.Pretensje miala ze do kina nie wyszlismy bo kolezanki chodza a ona w domu siedzi.To moglem olac czynsz i wychodzic do kina i wtedy pochwalila by sie w pracy ze gdzies byla bo to ja bolalo.W ciagu pol roku 3 razy dalem jej kwiaty bez okazji by wiedziala ze mi na niej zalezy ale to dla niej bylo malo.Patrzala tylko na siebie i w dupie miala to ze tracilem 11 godzin na podroz po zasilek by dac jej na czynsz.Znalazlem prace a i tak nie pomoglo choc na pierwsza wyplate mialem ja zabrac na kolacje z okazji Walentynek i znalezienia pracy ale to bylo za pozno jak mi wytlumaczyla.Mialem psa ktory umarl u niej i uslyszalem ze wszystko zaczelo sie od tego momentu.Jak ja moglem byc winny tego ze moj pies ktorego kochalem umarl w jej domu.Rozumiem szok ale taka sytuacja powinna nas zblizyc a nie oddalic.Nic sobie nie mam do zarzucenia bo bylem soba.Nie napisze zyczen bo tydzien po rozstaniu wyslalem list z podziekowaniem za spedzony czas i ze rozumiem jej decyzje ,dorzucilem rowniez kartke urodzinowa z zyczeniami ktore ma za tydzien.Dopisalem rowniez ze to moj ostatni krok i ze nie bede jej dreczyl tym co czuje skoro mnie nie chce.Powiedzialem ze skoro czuje sie szczesliwa beze mnie to ok choc mnie zapytala ze skad wiem ze czuje sie z tym szczesliwa,nastepna durnota.Usunela mnie z fb twierdzac ze chce zapomniec i odpoczac psychicznie od tego co sie stalo choc nic jej nie zrobilem.Jej kolezanka rowniez to zrobila i dla mnie to czysta dziecinada.29 lat a pstro w glowie.Nie to nie i szanuje jej decyzje choc jej zachowanie sprawilo ze wole by nigdy sie nie odezwala.Potraktowala mnie jak pluszowego misia i dlatego postanowilem ze nie napisze tego smsa bo chce trzymac sie tego co napisalem w liscie,ze nie odezwe sie do niej skoro ona tego nie chce .Tyle w temacie i pomimo tego ze mam 34 lata to nie bede plakal ze mnie zostawila bo nawet nie ma pojecia ile bym dla niej zrobil a ze tego nie chciala to trudno.Niech sobie znajdzie kogos na tym portalu randkowym czy gdziekolwiek ale ja plaszczyl sie nie bede.To nie ja zakonczylem ten zwiazek tylko ona a Ty pomysl nad soba bo chyba powinnienes zrobic to samo.

37

Odp: 160km, rozstanie, presja :( co zrobić?

Enii dziękuję za miłe słowa otuchy smile dziękuję wszystkiem żeby nie było wiem iż chcecie dobrze dla mnie smile
Po prostu ja wciąż wierzę i tak jak Enii mówi wiara umiera ostatnia.. Ja nie mówię nie, ja nie mówię iż ona nie umrze we mnie za dzień czy za tydzień i sobie całkiem nie odpuszczę a to możliwe, tu w życiu jest wszystko możliwe.. Ok nie chcę sobie odpuszczać, ale w życiu jak to w życiu wszystko jest możliwe do zrobienia.. Nie mniej dziękuję za miłe słowa smile

Borussia przepraszam Cię kolego na prawdę.. Widze iż wywołałem lawinę wspomnień niechcianych sad a nie o to mi chodziło.. To co napisałeś ja nie wiedziałem iż ona taka jest.. Gdybym wiedział iż zrobiłeś tak a nie inaczej jak napisane masz w ost poście to bym nie mówił byś pisał smsa a wręcz przeciwnie olał temat, sprawdził czy ona o Twoich by pamiętała bardziej.. Wybacz, na prawdę nie chciałem przywołać Twoich dawnych wspomnień, chciałem pomóc a wyszło odwrotnie jak widzę sad

38

Odp: 160km, rozstanie, presja :( co zrobić?
christiano napisał/a:

Enii dziękuję za miłe słowa otuchy smile dziękuję wszystkiem żeby nie było wiem iż chcecie dobrze dla mnie smile
Po prostu ja wciąż wierzę i tak jak Enii mówi wiara umiera ostatnia.. Ja nie mówię nie, ja nie mówię iż ona nie umrze we mnie za dzień czy za tydzień i sobie całkiem nie odpuszczę a to możliwe, tu w życiu jest wszystko możliwe.. Ok nie chcę sobie odpuszczać, ale w życiu jak to w życiu wszystko jest możliwe do zrobienia.. Nie mniej dziękuję za miłe słowa smile

Borussia przepraszam Cię kolego na prawdę.. Widze iż wywołałem lawinę wspomnień niechcianych sad a nie o to mi chodziło.. To co napisałeś ja nie wiedziałem iż ona taka jest.. Gdybym wiedział iż zrobiłeś tak a nie inaczej jak napisane masz w ost poście to bym nie mówił byś pisał smsa a wręcz przeciwnie olał temat, sprawdził czy ona o Twoich by pamiętała bardziej.. Wybacz, na prawdę nie chciałem przywołać Twoich dawnych wspomnień, chciałem pomóc a wyszło odwrotnie jak widzę sad

Luzik .

39

Odp: 160km, rozstanie, presja :( co zrobić?
christiano napisał/a:

Enii dziękuję za miłe słowa otuchy smile dziękuję wszystkiem żeby nie było wiem iż chcecie dobrze dla mnie smile
Po prostu ja wciąż wierzę i tak jak Enii mówi wiara umiera ostatnia.. Ja nie mówię nie, ja nie mówię iż ona nie umrze we mnie za dzień czy za tydzień i sobie całkiem nie odpuszczę a to możliwe, tu w życiu jest wszystko możliwe.. Ok nie chcę sobie odpuszczać, ale w życiu jak to w życiu wszystko jest możliwe do zrobienia.. Nie mniej dziękuję za miłe słowa smile

Borussia przepraszam Cię kolego na prawdę.. Widze iż wywołałem lawinę wspomnień niechcianych sad a nie o to mi chodziło.. To co napisałeś ja nie wiedziałem iż ona taka jest.. Gdybym wiedział iż zrobiłeś tak a nie inaczej jak napisane masz w ost poście to bym nie mówił byś pisał smsa a wręcz przeciwnie olał temat, sprawdził czy ona o Twoich by pamiętała bardziej.. Wybacz, na prawdę nie chciałem przywołać Twoich dawnych wspomnień, chciałem pomóc a wyszło odwrotnie jak widzę sad

Nie ma sprawy i trzymam za Ciebie kciuki!!! ;D

40 Ostatnio edytowany przez aurora borealis (2015-03-12 23:23:41)

Odp: 160km, rozstanie, presja :( co zrobić?
borussia napisał/a:
christiano napisał/a:

Wiem jak to jest z tym ,że u mnie te uczucia są chyba silniejsze na obecną chwilę niż u Ciebie akurat.. Borykam się miedzy jednym a drugim, staram się nie myśleć zająć swoimi sprawami ale przyznam to nie takie proste, najgorsze są wieczory niestety znowu samotne hmm
Widzisz, napisałem w poprzednim poście iż odezwałem się do kilku kobiet i jedna mi odpisała. No odpisała ale i coś przestała pisać. Jakoś nie umiem się zbytnio skupić nad tym co piszę do innych kobiet, doszukuję się w innych niej samej i nie żeby specjalnie tylko tak samoistnie to wszystko wychodzi, a wiem iż drugiej takiej nie znajdę bo to jest niemożliwe po prostu.

Olała czy nie, smsa z życzeniami można napisać, nikt nie każe Ci się wdawać w głębszą konwersację w tym wypadku więc sam wiesz smile

Wiesz co mysle.Ty probujesz mnie do tego popchnac tzn tego smsa na urodziny bo jestes w tej samej sytuacji co ja czyli tych odrzuconych.Tak sobie mysle po co mam to zrobic,wzbudzic litosc czy przypomniec sie bo to chyba ja nie powinnienem to zrobic tylko ona.Ona ma mnie w dupie to po co ja mam sie starac.Miesiac temu uslyszalem ze chce odpoczac a wiem ze siedzi na portalach dla singli od tamtej pory.To jest jej odpoczynek czy durna wymowka by zakonczyc zwiazek.Jak dzis sobie przypominam te powody ktore mi wymienila to krew mnie zalewa bo tak naprawde nic nie zrobilem.Przeprowadzilem sie,porzucilem cale swoje zycie skad wyjechalem dla niej,jezdzilem do siebie po zasilek ktory otrzymywalem do momentu znalezienia pracy ktora 2 tygodnie przed jej decyzja wkoncu znalazlem a zasilek tracilem na podroz i dorzucalem sie do czynszu by nie siedziec za darmo i by bylo jej lzej.Pretensje miala ze do kina nie wyszlismy bo kolezanki chodza a ona w domu siedzi.To moglem olac czynsz i wychodzic do kina i wtedy pochwalila by sie w pracy ze gdzies byla bo to ja bolalo.W ciagu pol roku 3 razy dalem jej kwiaty bez okazji by wiedziala ze mi na niej zalezy ale to dla niej bylo malo.Patrzala tylko na siebie i w dupie miala to ze tracilem 11 godzin na podroz po zasilek by dac jej na czynsz.Znalazlem prace a i tak nie pomoglo choc na pierwsza wyplate mialem ja zabrac na kolacje z okazji Walentynek i znalezienia pracy ale to bylo za pozno jak mi wytlumaczyla.Mialem psa ktory umarl u niej i uslyszalem ze wszystko zaczelo sie od tego momentu.Jak ja moglem byc winny tego ze moj pies ktorego kochalem umarl w jej domu.Rozumiem szok ale taka sytuacja powinna nas zblizyc a nie oddalic.Nic sobie nie mam do zarzucenia bo bylem soba.Nie napisze zyczen bo tydzien po rozstaniu wyslalem list z podziekowaniem za spedzony czas i ze rozumiem jej decyzje ,dorzucilem rowniez kartke urodzinowa z zyczeniami ktore ma za tydzien.Dopisalem rowniez ze to moj ostatni krok i ze nie bede jej dreczyl tym co czuje skoro mnie nie chce.Powiedzialem ze skoro czuje sie szczesliwa beze mnie to ok choc mnie zapytala ze skad wiem ze czuje sie z tym szczesliwa,nastepna durnota.Usunela mnie z fb twierdzac ze chce zapomniec i odpoczac psychicznie od tego co sie stalo choc nic jej nie zrobilem.Jej kolezanka rowniez to zrobila i dla mnie to czysta dziecinada.29 lat a pstro w glowie.Nie to nie i szanuje jej decyzje choc jej zachowanie sprawilo ze wole by nigdy sie nie odezwala.Potraktowala mnie jak pluszowego misia i dlatego postanowilem ze nie napisze tego smsa bo chce trzymac sie tego co napisalem w liscie,ze nie odezwe sie do niej skoro ona tego nie chce .Tyle w temacie i pomimo tego ze mam 34 lata to nie bede plakal ze mnie zostawila bo nawet nie ma pojecia ile bym dla niej zrobil a ze tego nie chciala to trudno.Niech sobie znajdzie kogos na tym portalu randkowym czy gdziekolwiek ale ja plaszczyl sie nie bede.To nie ja zakonczylem ten zwiazek tylko ona a Ty pomysl nad soba bo chyba powinnienes zrobic to samo.

Boussia,

Po rozstaniu (z inicjatywy mego Ukochanego) i ponad dwumiesięcznym milczeniu (chciał pobyć sam i się zdystansować, a ja miałam czekać - czyli "kolekcja klasyki" tyle, że w najlepszym wydaniu;-) dostałam piękną kartkę na urodziny i paczkę z moimi ulubionymi cudzoziemskimi słodkościami niedostępnymi w Polsce i ... przeryczałam cały następny tydzień a nawet i dwa. W sumie powinnam się cieszyć, uznać, że może to znak, że chce powrotu... Jednak w całym tym pozornie miłym geście wyczułam kurtuazyjny smrodek... Taki chłód, który kochające serce wyczuwa na dwa i pół kilometra. Taki erzac tego, co łączyło nas dawniej... Z jednej strony, miło, że pamiętał o mnie, że tak szarmancko się zachował, a z drugiej - pogłębiło to tylko mój nieciekawy stan. Zatem list schowałam do pudła z innymi pamiątkami po Nim, a słodkości ku uciesze przyjaciół i znajomych rozdałam. Na życzenia odpowiedziałam podziękowaniami i uprzejmą prośbą o to, aby nie strącał mnie więcej w przepaść iluzji czyniąc takie gesty.

Dlatego uważam, że każdy gest, który nie jest poparty autentycznością, który służy niby okazaniu kultury, szacunku, wdzięczności jest zbędny. Tym bardziej, że w Twoim przypadku to Ty zostałeś porzucony i właściwie "awansem" posłałeś Jej już te urodzinowe życzenia.

Dlatego też pytałam o to, co chcesz tym SMS-em uzyskać? Zwrócenie na siebie uwagi, przypomnienie o Twoim istnieniu, wysłanie sygnału w stylu: stoję w srebrnym deszczu mojej rozpaczy - zauważ mnie, Królowo mojej bezsenności... Perło mego jadłowstrętu... Caryco mej samotności... ;-)
Bo to, co Cię do posłania takich życzeń motywuje jest dla mnie najistotniejsze. Miłość powinna być za darmo, a tu posłanie SMS w takiej chwili, w jakiej się znajdujesz wiązałoby  się z pewnym rodzajem oczekiwania, że "coś" jednak za to dostaniesz...

Jak dostaniesz odpowiedź niewspółmierną do Twoich wysiłków, to będziesz wyć, a jak nie dostaniesz jej wcale, albo po paru dniach będziesz wyć jeszcze bardziej. Zatem wsio rawno!

Bo gdyby Ona chciała być z Tobą, nie czekałaby na swoje urodziny. Nie czekałaby nawet na tramwaj, który by ją do Ciebie zawiózł, tylko byłaby u Twego boku zalotnie trzepocząc rzęsami...

Ufam, że Autor wątku nie potraktuje mego posta, jako OT.
A jeśli tak, to najmocniej przepraszam. Najzwyczajniej w świecie kibicuję Borussi, (Polonii, Interowi Mediolan i całej Primera Division także ;-)))

Pozdrawiam,
ab

PS do Autora

Pamiętam, jak byłam tuż po maturze chowałam się w łazience, przed kolegą z klasy, któremu wydawało się, że jak mnie będzie tak "podjeżdżał" znienacka i zalewał swoją obecnością oraz zielem rwanym po drodze, to że ja się w nim zakocham... A ja gotowa byłam zamienić się wówczas w sparciałą uszczelkę, byle mnie tylko nie zobaczył...

41

Odp: 160km, rozstanie, presja :( co zrobić?

Po rozstaniu (z inicjatywy mego Ukochanego) i ponad dwumiesięcznym milczeniu (chciał pobyć sam i się zdystansować, a ja miałam czekać - czyli "kolekcja klasyki" tyle, że w najlepszym wydaniu;-) dostałam piękną kartkę na urodziny i paczkę z moimi ulubionymi cudzoziemskimi słodkościami niedostępnymi w Polsce i ... przeryczałam cały następny tydzień a nawet i dwa. W sumie powinnam się cieszyć, uznać, że może to znak, że chce powrotu... Jednak w całym tym pozornie miłym geście wyczułam kurtuazyjny smrodek... Taki chłód, który kochające serce wyczuwa na dwa i pół kilometra. Taki erzac tego, co łączyło nas dawniej... Z jednej strony, miło, że pamiętał o mnie, że tak szarmancko się zachował, a z drugiej - pogłębiło to tylko mój nieciekawy stan. Zatem list schowałam do pudła z innymi pamiątkami po Nim, a słodkości ku uciesze przyjaciół i znajomych rozdałam. Na życzenia odpowiedziałam podziękowaniami i uprzejmą prośbą o to, aby nie strącał mnie więcej w przepaść iluzji czyniąc takie gesty.

Dlatego uważam, że każdy gest, który nie jest poparty autentycznością, który służy niby okazaniu kultury, szacunku, wdzięczności jest zbędny. Tym bardziej, że w Twoim przypadku to Ty zostałeś porzucony i właściwie "awansem" posłałeś Jej już te urodzinowe życzenia.

Dlatego też pytałam o to, co chcesz tym SMS-em uzyskać? Zwrócenie na siebie uwagi, przypomnienie o Twoim istnieniu, wysłanie sygnału w stylu: stoję w srebrnym deszczu mojej rozpaczy - zauważ mnie, Królowo mojej bezsenności... Perło mego jadłowstrętu... Caryco mej samotności... ;-)
Bo to, co Cię do posłania takich życzeń motywuje jest dla mnie najistotniejsze. Miłość powinna być za darmo, a tu posłanie SMS w takiej chwili, w jakiej się znajdujesz wiązałoby  się z pewnym rodzajem oczekiwania, że "coś" jednak za to dostaniesz...

Jak dostaniesz odpowiedź niewspółmierną do Twoich wysiłków, to będziesz wyć, a jak nie dostaniesz jej wcale, albo po paru dniach będziesz wyć jeszcze bardziej. Zatem wsio rawno!

Bo gdyby Ona chciała być z Tobą, nie czekałaby na swoje urodziny. Nie czekałaby nawet na tramwaj, który by ją do Ciebie zawiózł, tylko byłaby u Twego boku zalotnie trzepocząc rzęsami...

Ufam, że Autor wątku nie potraktuje mego posta, jako OT.
A jeśli tak, to najmocniej przepraszam. Najzwyczajniej w świecie kibicuję Borussi, (Polonii, Interowi Mediolan i całej Primera Division także ;-)))

Pozdrawiam,

Dziekuje za twoja odpowiedz i wydajesz mi sie znajoma a jak tak to powaznie traktuje twoje wypowiedzi.
Nie mam zamiaru nic pisac bo tak jak wspomnialas zrobilem to awansem zaznaczajac ze nie bede jej juz trul wiecej,dlatego dorzucilem te kartke.To co odpisalas swemu ex zachowam dla siebie bo moze sie przyda,madre slowa.
Tak jak piszesz po co mi czekanie na odpowiedz albo zwykly sms ktory mi nic nie da .
Za bardzo mnie bola te rzeczy ktore mi zrobila gdy konczyla zwiazek i nie mam zamiaru jej o nic prosic a cisza w dzien jej urodzin bedzie znakiem ze powaznie potraktowalem jej odpoczynek.
A co do Borussi to witam w druzynie wink

42

Odp: 160km, rozstanie, presja :( co zrobić?
borussia napisał/a:

Po rozstaniu (z inicjatywy mego Ukochanego) i ponad dwumiesięcznym milczeniu (chciał pobyć sam i się zdystansować, a ja miałam czekać - czyli "kolekcja klasyki" tyle, że w najlepszym wydaniu;-) dostałam piękną kartkę na urodziny i paczkę z moimi ulubionymi cudzoziemskimi słodkościami niedostępnymi w Polsce i ... przeryczałam cały następny tydzień a nawet i dwa. W sumie powinnam się cieszyć, uznać, że może to znak, że chce powrotu... Jednak w całym tym pozornie miłym geście wyczułam kurtuazyjny smrodek... Taki chłód, który kochające serce wyczuwa na dwa i pół kilometra. Taki erzac tego, co łączyło nas dawniej... Z jednej strony, miło, że pamiętał o mnie, że tak szarmancko się zachował, a z drugiej - pogłębiło to tylko mój nieciekawy stan. Zatem list schowałam do pudła z innymi pamiątkami po Nim, a słodkości ku uciesze przyjaciół i znajomych rozdałam. Na życzenia odpowiedziałam podziękowaniami i uprzejmą prośbą o to, aby nie strącał mnie więcej w przepaść iluzji czyniąc takie gesty.

Dlatego uważam, że każdy gest, który nie jest poparty autentycznością, który służy niby okazaniu kultury, szacunku, wdzięczności jest zbędny. Tym bardziej, że w Twoim przypadku to Ty zostałeś porzucony i właściwie "awansem" posłałeś Jej już te urodzinowe życzenia.

Dlatego też pytałam o to, co chcesz tym SMS-em uzyskać? Zwrócenie na siebie uwagi, przypomnienie o Twoim istnieniu, wysłanie sygnału w stylu: stoję w srebrnym deszczu mojej rozpaczy - zauważ mnie, Królowo mojej bezsenności... Perło mego jadłowstrętu... Caryco mej samotności... ;-)
Bo to, co Cię do posłania takich życzeń motywuje jest dla mnie najistotniejsze. Miłość powinna być za darmo, a tu posłanie SMS w takiej chwili, w jakiej się znajdujesz wiązałoby  się z pewnym rodzajem oczekiwania, że "coś" jednak za to dostaniesz...

Jak dostaniesz odpowiedź niewspółmierną do Twoich wysiłków, to będziesz wyć, a jak nie dostaniesz jej wcale, albo po paru dniach będziesz wyć jeszcze bardziej. Zatem wsio rawno!

Bo gdyby Ona chciała być z Tobą, nie czekałaby na swoje urodziny. Nie czekałaby nawet na tramwaj, który by ją do Ciebie zawiózł, tylko byłaby u Twego boku zalotnie trzepocząc rzęsami...

Ufam, że Autor wątku nie potraktuje mego posta, jako OT.
A jeśli tak, to najmocniej przepraszam. Najzwyczajniej w świecie kibicuję Borussi, (Polonii, Interowi Mediolan i całej Primera Division także ;-)))

Pozdrawiam,

Dziekuje za twoja odpowiedz i wydajesz mi sie znajoma a jak tak to powaznie traktuje twoje wypowiedzi.
Nie mam zamiaru nic pisac bo tak jak wspomnialas zrobilem to awansem zaznaczajac ze nie bede jej juz trul wiecej,dlatego dorzucilem te kartke.To co odpisalas swemu ex zachowam dla siebie bo moze sie przyda,madre slowa.
Tak jak piszesz po co mi czekanie na odpowiedz albo zwykly sms ktory mi nic nie da .
Za bardzo mnie bola te rzeczy ktore mi zrobila gdy konczyla zwiazek i nie mam zamiaru jej o nic prosic a cisza w dzien jej urodzin bedzie znakiem ze powaznie potraktowalem jej odpoczynek.
A co do Borussi to witam w druzynie wink

Borussia,

Gdybym ja w tamtym czasie miała choć krztynę Twojego rozsądku... to nie zrobiłabym sobie takiego "kuku" jakie zrobiłam...

Czytając to, co piszesz, widzę, że masz jeszcze jedną robotę przed sobą... Wykopać cały żal, niesmak, rozczarowanie nią. Ucz się raczej życzyć Jej miłości i wszelkiego powodzenia, a zobaczysz, co stanie się wtedy z Tobą... Działa w 100% Gwarantuję!

43

Odp: 160km, rozstanie, presja :( co zrobić?
aurora borealis napisał/a:
borussia napisał/a:

Po rozstaniu (z inicjatywy mego Ukochanego) i ponad dwumiesięcznym milczeniu (chciał pobyć sam i się zdystansować, a ja miałam czekać - czyli "kolekcja klasyki" tyle, że w najlepszym wydaniu;-) dostałam piękną kartkę na urodziny i paczkę z moimi ulubionymi cudzoziemskimi słodkościami niedostępnymi w Polsce i ... przeryczałam cały następny tydzień a nawet i dwa. W sumie powinnam się cieszyć, uznać, że może to znak, że chce powrotu... Jednak w całym tym pozornie miłym geście wyczułam kurtuazyjny smrodek... Taki chłód, który kochające serce wyczuwa na dwa i pół kilometra. Taki erzac tego, co łączyło nas dawniej... Z jednej strony, miło, że pamiętał o mnie, że tak szarmancko się zachował, a z drugiej - pogłębiło to tylko mój nieciekawy stan. Zatem list schowałam do pudła z innymi pamiątkami po Nim, a słodkości ku uciesze przyjaciół i znajomych rozdałam. Na życzenia odpowiedziałam podziękowaniami i uprzejmą prośbą o to, aby nie strącał mnie więcej w przepaść iluzji czyniąc takie gesty.

Dlatego uważam, że każdy gest, który nie jest poparty autentycznością, który służy niby okazaniu kultury, szacunku, wdzięczności jest zbędny. Tym bardziej, że w Twoim przypadku to Ty zostałeś porzucony i właściwie "awansem" posłałeś Jej już te urodzinowe życzenia.

Dlatego też pytałam o to, co chcesz tym SMS-em uzyskać? Zwrócenie na siebie uwagi, przypomnienie o Twoim istnieniu, wysłanie sygnału w stylu: stoję w srebrnym deszczu mojej rozpaczy - zauważ mnie, Królowo mojej bezsenności... Perło mego jadłowstrętu... Caryco mej samotności... ;-)
Bo to, co Cię do posłania takich życzeń motywuje jest dla mnie najistotniejsze. Miłość powinna być za darmo, a tu posłanie SMS w takiej chwili, w jakiej się znajdujesz wiązałoby  się z pewnym rodzajem oczekiwania, że "coś" jednak za to dostaniesz...

Jak dostaniesz odpowiedź niewspółmierną do Twoich wysiłków, to będziesz wyć, a jak nie dostaniesz jej wcale, albo po paru dniach będziesz wyć jeszcze bardziej. Zatem wsio rawno!

Bo gdyby Ona chciała być z Tobą, nie czekałaby na swoje urodziny. Nie czekałaby nawet na tramwaj, który by ją do Ciebie zawiózł, tylko byłaby u Twego boku zalotnie trzepocząc rzęsami...

Ufam, że Autor wątku nie potraktuje mego posta, jako OT.
A jeśli tak, to najmocniej przepraszam. Najzwyczajniej w świecie kibicuję Borussi, (Polonii, Interowi Mediolan i całej Primera Division także ;-)))

Pozdrawiam,

Dziekuje za twoja odpowiedz i wydajesz mi sie znajoma a jak tak to powaznie traktuje twoje wypowiedzi.
Nie mam zamiaru nic pisac bo tak jak wspomnialas zrobilem to awansem zaznaczajac ze nie bede jej juz trul wiecej,dlatego dorzucilem te kartke.To co odpisalas swemu ex zachowam dla siebie bo moze sie przyda,madre slowa.
Tak jak piszesz po co mi czekanie na odpowiedz albo zwykly sms ktory mi nic nie da .
Za bardzo mnie bola te rzeczy ktore mi zrobila gdy konczyla zwiazek i nie mam zamiaru jej o nic prosic a cisza w dzien jej urodzin bedzie znakiem ze powaznie potraktowalem jej odpoczynek.
A co do Borussi to witam w druzynie wink

Borussia,

Gdybym ja w tamtym czasie miała choć krztynę Twojego rozsądku... to nie zrobiłabym sobie takiego "kuku" jakie zrobiłam...

Czytając to, co piszesz, widzę, że masz jeszcze jedną robotę przed sobą... Wykopać cały żal, niesmak, rozczarowanie nią. Ucz się raczej życzyć Jej miłości i wszelkiego powodzenia, a zobaczysz, co stanie się wtedy z Tobą... Działa w 100% Gwarantuję!

Moja Droga ale ja jej tego życze ;-)
Gdybym miał 20 lat to pewnie bym lezal i plakal albo pil dzien w dzień a od rozstania nawet licza nawet nie lyknalem :-)
Nie chce być z kims na sile a to co sie stalo to trudno, kiedyś a moze za tydzień przejdzie i ochlone ;-)
Nie sobie zyje w swoim świecie i z kim chce a mnie cieszy to ze sama takie kobiety jak Ty bo dajesz mi nadzieje ze jeszcze sie zakocham i zostane doceniony za to jaki jestem ;-)
Wiem ze wierzy wierzysz w moja przemiane a to mile bo ja tak samo ;-)
Fajnie ze jestes i uwazaj bo bedziesz obserwowana :-P
Pozdrawiam z trybuny BVB ;-)

44 Ostatnio edytowany przez aurora borealis (2015-03-13 00:10:39)

Odp: 160km, rozstanie, presja :( co zrobić?
borussia napisał/a:

Moja Droga ale ja jej tego życze ;-)
Gdybym miał 20 lat to pewnie bym lezal i plakal albo pil dzien w dzień a od rozstania nawet licza nawet nie lyknalem :-)
Nie chce być z kims na sile a to co sie stalo to trudno, kiedyś a moze za tydzień przejdzie i ochlone ;-)
Nie sobie zyje w swoim świecie i z kim chce a mnie cieszy to ze sama takie kobiety jak Ty bo dajesz mi nadzieje ze jeszcze sie zakocham i zostane doceniony za to jaki jestem ;-)
Wiem ze wierzy wierzysz w moja przemiane a to mile bo ja tak samo ;-)
Fajnie ze jestes i uwazaj bo bedziesz obserwowana :-P
Pozdrawiam z trybuny BVB ;-)

Jasne, że wierzę w Ciebie! Już Ci pisałam, że niedawna przegrana z Juve o niczym nie świadczy;-)))

Tu, wprawdzie bardzo krótko, był na Forum jeden Pan. Szalenie kontrowersyjny i zdaje się, że zbanowany za bezpardonowość, jednak opisał w jednym z postów w mistrzowski sposób, dlaczego w ogóle nie warto zastanawiać się nad przyczynami rozstania. Moim zdaniem powinna to być lektura obowiązkowa, każdego porzuconego. Postaram się odświeżyć pamięć i podesłać link, bo wczepiłam się w te jego słowa jak koala w eukaliptus...

borussia napisał/a:

Fajnie ze jestes i uwazaj bo bedziesz obserwowana :-P
Pozdrawiam z trybuny BVB ;-)

Słodziak z Ciebie, ale... ja jestem inny sten ;-))) Ale wiesz? Mam dwie kapitalne koleżanki - sten 30 i 32-  w sam raz dla Ciebie ;-)))

45

Odp: 160km, rozstanie, presja :( co zrobić?
aurora borealis napisał/a:
borussia napisał/a:

Moja Droga ale ja jej tego życze ;-)
Gdybym miał 20 lat to pewnie bym lezal i plakal albo pil dzien w dzień a od rozstania nawet licza nawet nie lyknalem :-)
Nie chce być z kims na sile a to co sie stalo to trudno, kiedyś a moze za tydzień przejdzie i ochlone ;-)
Nie sobie zyje w swoim świecie i z kim chce a mnie cieszy to ze sama takie kobiety jak Ty bo dajesz mi nadzieje ze jeszcze sie zakocham i zostane doceniony za to jaki jestem ;-)
Wiem ze wierzy wierzysz w moja przemiane a to mile bo ja tak samo ;-)
Fajnie ze jestes i uwazaj bo bedziesz obserwowana :-P
Pozdrawiam z trybuny BVB ;-)

Jasne, że wierzę w Ciebie! Już Ci pisałam, że niedawna przegrana z Juve o niczym nie świadczy;-)))

Tu, wprawdzie bardzo krótko, był na Forum jeden Pan. Szalenie kontrowersyjny i zdaje się, że zbanowany za bezpardonowość, jednak opisał w jednym z postów w mistrzowski sposób, dlaczego w ogóle nie warto zastanawiać się nad przyczynami rozstania. Moim zdaniem powinna to być lektura obowiązkowa, każdego porzuconego. Postaram się odświeżyć pamięć i podesłać link, bo wczepiłam się w te jego słowa jak koala w eukaliptus...

borussia napisał/a:

Fajnie ze jestes i uwazaj bo bedziesz obserwowana :-P
Pozdrawiam z trybuny BVB ;-)

Słodziak z Ciebie, ale... ja jestem inny sten ;-))) Ale wiesz? Mam dwie kapitalne koleżanki - sten 30 i 32-  w sam raz dla Ciebie ;-)))

Co do linku to z mila checia poczytam smile
Co do znajomosci to jeszcze nie teraz,nie jestem zwolennikiem klin klinem ale milo z twojej strony i za slodziaka dziekuje wink
Madroscia od Ciebie pachnie i to mi sie podoba wink

46 Ostatnio edytowany przez aurora borealis (2015-03-13 02:29:51)

Odp: 160km, rozstanie, presja :( co zrobić?

A bardzo proszę! Do usług! ;-)))

Przypomniałam sobie. Pan o nicku Glosator. Wejdź, proszę na jego konto i sprawdź zamieszczane wpisy. Zwróć uwagę zwłaszcza na #58, #62, a jeśli masz siłę, to także na cytowany przez niego w poście #65 tekst "Niekochany Mężczyzna" Wiktora Jerofiejewa i potraktuj jako lekturę uzupełniającą. Tylko uważaj, bo ten ostatni tekst paraliżuje.

Mimo wszystko - dobrej nocy!

47

Odp: 160km, rozstanie, presja :( co zrobić?

Autor tematu ma problemy z psychika i to ostre. Skonczy sie policja jak nie przestanie  i bardzo dobrze! Bo powinno tak byc.
Cos okropnego, wez sie w garsc chlopie. Gdybym byla na miejscu tej dziewczyny nie chcialabym NIGDY wiecej Cie na oczy widziec.

48

Odp: 160km, rozstanie, presja :( co zrobić?
aurora borealis napisał/a:

A bardzo proszę! Do usług! ;-)))

Przypomniałam sobie. Pan o nicku Glosator. Wejdź, proszę na jego konto i sprawdź zamieszczane wpisy. Zwróć uwagę zwłaszcza na #58, #62, a jeśli masz siłę, to także na cytowany przez niego w poście #65 tekst "Niekochany Mężczyzna" Wiktora Jerofiejewa i potraktuj jako lekturę uzupełniającą. Tylko uważaj, bo ten ostatni tekst paraliżuje.

Mimo wszystko - dobrej nocy!

Dziekuje :-*
Z uwagi na Twoje ostrzezenie ostatniego nie przeczytam, boje sie :-P
Tobie zycze milego dnia dobra duszyczko ;-)

49

Odp: 160km, rozstanie, presja :( co zrobić?
borussia napisał/a:

Co do znajomosci to jeszcze nie teraz,nie jestem zwolennikiem klin klinem ale milo z twojej strony i za slodziaka dziekuje

Hossa, Borussia!
Twoje akcje zwyżkują!

Wysnułeś bardzo prawidłowy wniosek:
To, że jest się głodnym (uczucia) nie oznacza, że natychmiast trzeba rzucać się i konsumować pierwszą napotkaną na swym terytorium antylopę  i to na dodatek bez sztućców i choćby szczypty ziół
prowansalskich...

Moje koleżanki poproszę zatem o przejście do poczekalni ;-)))

I Tobie i wszystkim - sensownego i udanego dnia! Dzięki Bogu już piątek! ;-)))
https://youtu.be/dr3RzfNq2Ws

50

Odp: 160km, rozstanie, presja :( co zrobić?
aurora borealis napisał/a:
borussia napisał/a:

Co do znajomosci to jeszcze nie teraz,nie jestem zwolennikiem klin klinem ale milo z twojej strony i za slodziaka dziekuje

Hossa, Borussia!
Twoje akcje zwyżkują!

Wysnułeś bardzo prawidłowy wniosek:
To, że jest się głodnym (uczucia) nie oznacza, że natychmiast trzeba rzucać się i konsumować pierwszą napotkaną na swym terytorium antylopę  i to na dodatek bez sztućców i choćby szczypty ziół
prowansalskich...

Moje koleżanki poproszę zatem o przejście do poczekalni ;-)))

I Tobie i wszystkim - sensownego i udanego dnia! Dzięki Bogu już piątek! ;-)))
https://youtu.be/dr3RzfNq2Ws

Ty jestes szalona :-D :-D :-D
Ja stad nie uciekam Moja Droga takze ja jako ten lew z tego co widze pochasam sobie tu o tam ;-)
Z mila checia poslucham sobie tego co mi tam przygotowalas :-)

51

Odp: 160km, rozstanie, presja :( co zrobić?

Christiano czytam Twoja historie z zaciekawienie , postawiłam sie na miejscu Twojej partnerki .

Poznaliście sie na portalu randkowym 3 mc temu.Znajomość w sumie niepewna. Po czym TY  po 2mc już sie oświadczasz, wielkie plany na przyszłość gdzie zamieszkacie po jej studiach , siłą rozpędu dążyłeś( bez jej wiedzy) do zmiany pracy w Jej miejscowości. Pewnie więcej było sytuacji w życiu codziennym gdzie czuła Twoja presje i osaczenie,  stad jej stanowcze kroki( straszenie policja, dezaktywacja telefonu ). Za dużo desperackich  czynów jak na tak krotką znajomość.

Ja bym sie Ciebie bała i nie dała bym Ci kolejnej szansy - no ale to ja , ona jest inna osoba. 



christiano napisał/a:

po czym od ostatniego piątku nr jest nieaktywny i na pewno ma inny,

Zastanawia mnie jej nr tel.( może to zupełnie nie ma znaczenia )
Czy jej nr tel był jej głównym i jedynym jakiego używała ?? Czy to był nr tel np. pod ten portal randkowy ??

Jakos łatwo jej poszło wyłączenie w ciągu jednego dnia  nr.tel. Ja nie wyobrażam sobie wyłączyć w dzisiejszych czasach wieloletni nr tel tak z dnia na dzień. Stałym znajomym można na bieżąco podać nowy nr,  ale podajemy również w innych instytucjach : urzędy,banki,lekarze - gdzie ważne jest aby oni mieli z nami kontakt. Moze ona nie była tak idealna za jaką ją uważasz ??

52

Odp: 160km, rozstanie, presja :( co zrobić?

NinaLafairy wchodzisz do mojego tematu i walisz z grubej rury obrażając mnie problemami z psychiką.. Zadałaś sobie chociaz troche trudu i czytałaś inne posty czy tylko pierwszy? Przyszedłem tu po rade nie po takie słowa jak napisałaś. Dzieki iż w obecnej chwili życzysz mi problemów z policją jestes strasznie pomocna.. Chyba iż piszesz tak u każdego ostro to juz tylko o Tobie świadczy..

Co będzie u mnie to będzie, ja po woli sie w sobie zbieram. Nie jest to łatwe no serce mam tylko jedno i uczuciem akurat ja obdarzyło. Ok ja tez wszystko za szybko chciałem zdaje sobie z tego sprawę ,ze to ja nad sobą musze popracować.. Nie potrzebuje takich rad i życzliwości z policją w tle..

Rybka81 tak za szybko poszło i ja tym zdusiłem.. Tak bardzo pragnąłem szczęścia dla siebie, ze nie widziałem co robie źle i stało się.. Musze pracować nnad swoja poprawa.. Co do nr, tez wydaje mi sie to tak jak Tobie dziwne.. Ale kiedys mi powiedziała iż nie ma z tym problemu by nr zmienić, jak musi to tak zrobi.. No i zrobiła chociaż nie musiała bo nie dzwoniłem i nie pisałem jak szalony co 5min..

Posty [ 52 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » 160km, rozstanie, presja :( co zrobić?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026