Kochani!
Już kilka razy bardzo mi pomogliście,więc liczę i teraz na dobrą radę,bo nie chcę popełnić jakiegoś głupstwa.
Otóż,chłopak z którym mam dosyć niejasną sytuację odnośnie naszego stosunku,zachowuje się ostatnio dosyć dziwnie...
W wielkim skrócie: nie widzieliśmy się od 3 tyg. z braku czasu i możliwości,a wcześniej nasz kontakt był bardzo regularny.O ile przez cały ten czas wszystko było w porządku,tak teraz koleś zachowuje się dosyć niejasno. W zeszłym tyg.sam napisał do mnie wiadomość z pytaniem,czy pozwoliłabym mu się zobaczyć,bo bardzo za mną tęskni,po czym potem spotkanie odwołał,podając jako powód,że się rozchorował.Zapewniał jednak,że bardzo mu przykro i że strasznie chciał się ze mną spotkać i że ma nadzieję,że uda nam się chociaż w ciągu tygodnia znaleźć czas.W tygodniu nie odezwał się ani raz,(co mnie trochę zdziwiło,bo zawsze dostawałam od niego chociażby jakiegoś drobnego smsa w stylu: ,,Mam nadzieję,że wszystko u ciebie ok: nie marzniesz i pijesz dużo herbaty z cytryną ;-) '' haha). Zdecydowałam się w końcu odezwać się sama w piątek,ponieważ wiedziałam,że mam wolny tylko jeden wieczór w ten weekend,a w następny też raczej będę pracować.Zapytałam,jak się miewa i czy miałby ochotę się spotkać w sobotę,że mam jeden wolny wieczór w tym tyg. i miło by mi było spędzić go w jego towarzystwie. On stwierdził w sobotę przed południem: ,,Oczywiście,że bardzo chciałbym cię znów zobaczyć,ale nie wiem jeszcze jakie będę miał plany na ten wieczór''.To dla mnie zabrzmiało jak: ''jak nie będę miał nic lepszego do roboty,to może się z tobą spotkam''.
Odpowiedziałam tylko: ,,Aha.To baw się dobrze.'' O godzinie 19:30 (żeby dojechać do centrum potrzebuję ok. 1,5 godz.,a musiałam iść dziś rano do pracy,z czego doskonale zdawał sobie sprawę) zapytał,czy jestem jeszcze wolna wieczorem i że ma taką nadzieję. Ja z kolei odp.,'Tak.Jestem w domu z (tu padło imię mojej współlokatorki,która jest jednocześnie moją dobrą przyjaciółką).[ co nie znaczyło,że nie chcę się z nim zobaczyć.Wręcz przeciwnie- skoro napisałam,że jestem w domu,to znaczy,że nie robiłam nic nadzwyczajnego.Po prostu oglądałyśmy film.]
A on na to: ' Aha.W takim razie baw się dobrze z twoją ukochaną (co brzmiało co najmniej ironicznie) Vedranką.''
Moim zdaniem gość zachowuje się co najmniej dziwnie. Z jednej strony zależy mi na nim i nie chciałabym tego kończyć,a z drugiej nie wiem,czy jest sens ciągnąć coś,co już na początku nie wydaje się być zdrowe.Nie mam ochoty na takie gierki.Kurczę,różnica wieku między nami wynosi 5 lat.Myślałam,że to na naszą korzyść.Chciałabym z nim o tym porozmawiać,ale nie chcę go przestraszyć.W końcu nie jesteśmy parą.Nie mam prawa niczego od niego wymagać.A jednak pojawił się w moim życiu i nie chce,żeby w nim tylko namieszał i zniknął.
Chciałabym wziąć go trochę na dystans,a w razie gdyby zaproponował spotkanie zapytać go,czy naprawdę chce się ze mną spotkać,czy tak jak ostatnim razem,ale nie wiem,czy to nie jest zbyt wiele.