Moje świetne dzieciaki - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MOJA NIESAMOWITA HISTORIA » Moje świetne dzieciaki

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 10 ]

1 Ostatnio edytowany przez naami (2009-11-09 22:06:51)

Temat: Moje świetne dzieciaki

Mam ostatnio okazję prowadzić zajęcia w grupie dzieci niepełnosprawnych. Ponieważ jestem osobą analizującą wszystko milion razy i mającą jakieś tam swoje przemyślenia, chciałam podzielić się z Wami moimi refleksjami.

Są to maluchy z głębokim upośledzeniem umysłowym i sprzężonymi niepełnosprawnościami. Żadne z nich nie chodzi. Nie reagują na zwykłe dla nas polecenia, świętem jest, gdy któreś poda czy podniesie do góry zabawkę. Generalnie to jest trudna, mrówcza praca, a ja bardzo przeżywam niektóre sprawy, więc do  tego trochę wyczerpuje mnie to emocjonalnie. Wychodzę stamtąd i zadaję sobie milion pytań, dlaczego one? co czują? co myślą sobie w tych małych główkach? jak wyglądają ich rodziny? jak czują się ich rodzice? Ale ta praca ogromnie dużo mi daje. Pozwala patrzeć bardziej. Dostrzegać ich malutkie sukcesy, takie jak przełknięcie kilku łyżek zupy. Każdy ma swoje Kilimandżaro i super jest obserwować jak one właśnie zdobywają swój szczyt. Albo kontakt z tymi dziećmi pozwala docenić to, co się ma, kim się jest. Bo nie oszukujmy się, na co dzień nie cieszymy się z tego, że mamy nogi i możemy chodzić,  możemy iść do kuchni, zrobić sobie kubek herbaty i samodzielnie ją wypić. Albo z tego, że potrafimy się śmiać. Bo gdy śmieje się takie dziecko po całym dniu krzyczenia lub marudzenia to jakby nagle robiła się wiosna, bo czuje to, że jest łaskotane, a my wiemy, że to jest reakcja, a nie przypadkowy i niekontrolowany wybuch śmiechu.

Uważam, że każdy powinien spróbować wkroczyć w świat takich dzieciaków właśnie po to, by docenić coś, patrzeć bardziej, więcej dostrzegać. Te maluchy są świetne.



edit: nie wiedziałam, gdzie umieścić ten wątek, bo trochę patetycznie brzmi "Moja niesamowita historia", ale chciałam żebyście to po prostu przeczytali i nie bali się takich dzieci:)

Kto marzy o doskonałości, zazwyczaj poucza, poprawia, daje lekcje innym i wszyscy od niego uciekają.
L. Kołakowski
Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Moje świetne dzieciaki

Naami, podziwiam Cię zarówno jako kobietę, jak i opiekunkę. Pięknie czytało się to, co napisałaś. Jestem do głębi wzruszona Twoimi słowami. Mimo tego, że kocham dzieci i mam do nich podejście, nie wiem, czy poradziłabym sobie z niepełnosprawnymi... Wracając do meritum: prawdą jest to, co piszesz, nt. niedocenianych przez nas darów życia. Chodzenie, jedzenie, czucie, wyrażenie emocji. To dziwne, że takie dzieci mają de facto uniemożliwione to wszystko wyżej wymienione i aż nie chce przyjmować się do głowy myśli, że i my nie moglibyśmy chodzić, czy robić czegokolwiek, co na co dzień wypełnia nam życie. Trzymam kciuki za Ciebie i oby więcej było takich ludzi na świecie smile

There is no emotion, there is peace. There is no ignorance, there is knowledge. There is no passion, there is serenity. There is no chaos, there is harmony. There is no death, there is the Force.

3 Ostatnio edytowany przez naami (2009-11-09 23:58:09)

Odp: Moje świetne dzieciaki

Youngwind dzięki za miłe słowa:) Ja też myślałam, że nie dam rady, bo akurat ta praca nie jest związana z głównym profilem moich studiów, bo trzeba być mocnym psychicznie, ale fizycznie też, a jakoś nie uważam, żebym taka była. Póki się nie spróbuje to nie można być niczego pewnym na sto procent. I chociaż bieganie do tych maluchów zajmuje dużo czasu, a ja zawsze wymyślałam sobie sto zajęć a później padałam na twarz (wzorem organizatora czasu też nie jestem:D), to wiem, że warto.

Kto marzy o doskonałości, zazwyczaj poucza, poprawia, daje lekcje innym i wszyscy od niego uciekają.
L. Kołakowski

4

Odp: Moje świetne dzieciaki

Zapewne wystarczy jeden dzień pobytu z takimi dziećmi aby zrozumieć jak wiele posiadamy

Never, never give up wink

5

Odp: Moje świetne dzieciaki

Naami doskonale wiem o czym piszesz bo mam w domku młodszego brata który również jest chory...moze nie az w takim stopniu jak dzieci o których piszesz ale to zasługa mojej mamy i ciężkiej pracy która w to włożyła zeby Mały był w lepszym stanie....kazdy poświęcony mu czas procentuje. Dopiero w takich sytuacjach widać jak cały wysiłek który wkładasz  w ćwiczenia, i rózne zajęcia z nimi przynosi efekt. jest to bardzo ciężka i mozolna praca ale faktycznie przynosi ogromną radość i satysfakcje jak widzisz uśmiech na twarzy dziecka lub poprawę sprawności. Mój brat nauczył mnie pokory i tego ze ludzie chorzy niepotrzebują tylko współczucia a uśmiechu dobrego słowa i mnóstwo uwagi. Z obserwacji wiem ze wielu ludzi po prostu boji sie tych dzieci... jakby były trendowate...ten dziwny wzrok w autobusie chociażby ... jak byłam młodsza płakac mi sie chciało ze ludzie nie rozumieją ....a teraz ignoruje to i współczuje im tego ograniczenia bo to społeczeństwo jest bardziej chore od tych dzieci...
.Mój brat jest moim oczkiem w głowie... mam świadomość ze jak nie daj Boże zabraknie rodziców  będe musiała zapewnic mu dom i opiekę....mój przyszły mąż również musi miec taką świadomość! Nigdy nie oddam brata do ośrodka i nie pozwolę skrzywidzic! Co by się nie działo on zawsze będzie ze mną...

" Bo  Miłość boli" powiedział zając ściskając jeża...

6

Odp: Moje świetne dzieciaki

Widziałam ostatnio w sklepie matkę z 30/40 letnim upośledzonym synem.Miał uchylone,oślinione wargi. Nie wiem,czy mogłabym tak jak ona poświęcić się dla chorego,już przecież nie dziecka,a dziecka.

7

Odp: Moje świetne dzieciaki

jolika nie wiesz co mówisz... dla matki takiego dziecka zaslinione usta nic nie znacza... a dla takich ludzi połykanie śliny to moze byc wielki problem - nie wygląda to fajnie ale  jakbys miała byc na miejscu tej kobiety albo co gorsza chorego dziecka ....
każdy zasługuje na miłość i choc po czesci normalnego  zycia...
osoby które nie mają styczności z chorymi ludźmi często nie rozumieją tego przykre...

" Bo  Miłość boli" powiedział zając ściskając jeża...

8

Odp: Moje świetne dzieciaki

I właśnie mamy tu przykład 2 skrajnych zdań: jolika prawdopodobnie nigdy nie miała styczności z ludźmi upośledzonymi i Desire1987, która ma chorego brata. Widzicie ta różnicę? Desire "patrzy bardziej", a jolikę odpycha od takich ludzi już pierwszy sygnał "inności" (?)

Desire - podziwiam Twoją odpowiedzialność, trzeźwe patrzenie w przyszłość. Ty widzisz jeszcze więcej ode mnie, bo masz kontakt z bratem na co dzień i masz okazję do obserwacji efektów ćwiczeń podczas długotrwałego procesu.

Racja, im nie jest potrzebne współczucie. To są tez ludzie, a my możemy przyczynić się chociaż minimalnie do ich rozwoju, pomóc rodzicom, którym zapewne nie jest łatwo. Nie chodzi mi o to, żeby wszyscy zaraz pobiegli szukać wolontariatu, liczy się każda zmiana, najlepiej w postaci  myślenia o takich chorych ludziach, podejścia do nich. Napisałam to, bo uważam, że w naszym społeczeństwie wciąż jest za dużo barier, które sami tworzymy. Wystarczy dostrzec spojrzenia w tramwaju, gdy wejdzie do niego osoba upośledzona umysłowo.

Kto marzy o doskonałości, zazwyczaj poucza, poprawia, daje lekcje innym i wszyscy od niego uciekają.
L. Kołakowski
Odp: Moje świetne dzieciaki

Podziwiam ! w przyszłosci chciala bym zajmowac sie chorymi dziecmi, ale nie wiem czy podołam temu zadaniu.

'... Ja w Twoich ramionach nieistotny dysonas... '

Posty [ 10 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MOJA NIESAMOWITA HISTORIA » Moje świetne dzieciaki

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018