Jestem z chłopakiem 2 lata od 6 miesięcy jesteśmy zaręczeni.....wszystko by było w porządku gdyby nie moje obawy i brak zaufania.
On jest muzykantem...gra na weselach , no i właśnie to jest główny powód mojej zazdrości.. Na początku naszego zwiazku zdradził mnie z koleżanką z klasy, i właściwie to ja walczyłam o ten zwiazek bo od początku bardzo go kochałam....no ale na niektórych weselach mimo że obiecywał ze bedzie dzwonił na przerwach i nie bedzie pił to po prostu w pewnym momencie kontakt sie urywał i rano okazywało sie że po prostu sie upił...było jeszcze kilka sytuacji kiedy on coś robił i wystarczyło przepraszam zebym ja wszystko wybaczyła..nie wiem już co mam robić, dostał ode mnie już tyle szans a ja czuję że we mnie powoli sie coś wypala....w ten weekend grał i oczywiście tez kontakt sie urwał chociaz w niedzielę obiecywał że nic nie pił, przyjechał wieczorem akurat z kolegą z zespołu więc miałam okazje zapytac sie czy pił no i oczywiście wyszło że tak.....:( nie wiem co robić znowu mu wybaczyłam a kiedy mówię zeby pokazał że mu zależy na mnie itd to mówi ze pokaże ze sie poprawi ale ja w to nie wierze jestem zazdrosna i nie wiem co mam zrobić żeby on naprawde pokazał jak bardzo mu zależy na mnie.....:(:(
Podobne tematy
Dla mnie sprawa jest jasna.
Ja podziekowalabym za znajomosc a ON niech sie dalej zabawia z wodeczka.Chyba ,ze nauczysz sie wiecznego wybaczania.
ciezko zaufac na nowo.jesli masz tyle sily...
Choc dzis nie wiesz, co masz zrobic dalej, wahasz sie, masz watpliwosci, przyjdzie taki dzien, ze sama dojdziesz do tego, co powinnas uczynic. Dojrzejesz do decyzji, podejmiesz krok w pewna strone. On najwyrazniej nie dojrzal, bo nie jest ani troche konsekwentny. Powodzenia!
5 2009-11-09 12:59:03 Ostatnio edytowany przez barbie (2009-11-09 13:00:19)
Paulinka, Twój mężczyzna wykorzystuje Cię, pewnie juz słyszałaś o tym od niektórych..
Kurcze, masz w sobie taki potencjał, tyle miłości i cierpliwości, ale nie pozwól tak sobą manipulować, on wie, że cokolwiek by się nie stało, zawsze mu wybaczysz i zawsze będziesz czekać na niego- w ten sposób on nigdy nie dorośnie a Ty będziesz wiecznie nieszczęśliwa:(
Teraz jesteście narzeczeństwem, a Ty masz wątpliwości, zauważyłaś tę niesprawiedliwość, jesteś okłamywana przed ślubem, to pomyśl, co będzie kiedy będziecie małżeństwem? Zawsze zostaje rozwód, ale po co się formalnie wiązać, w urzędzie czy przed Bogiem kiedy macie się zaraz rozchodzić. Twoja anielska cierpliwość kiedyś się skończy i nie wytrzymasz.
Decyzję oczywiście podejmiesz sama. Pamiętaj jednak, że jesteś człowiekiem, kobietą i należy Ci się szacunek. Zachowaj swoją godność.
P.S. Podstawą każdego związku powinno być zaufanie. I na zaufaniu właśnie powinno się budować każdy trwały związek.
6 2009-11-09 13:08:02 Ostatnio edytowany przez Vanessa (2009-11-09 16:05:04)
Paulinka!!! Zajmij się sobą i nie zadręczaj się..
Zacznij się stroić, wychodzić ze znajomymi i przestań być w niego tak wpatrzona!!!
On jest przyzwyczajony do tego że zawsze mu wybaczasz.. musisz to zmienić!!!
Zacznij wymagać..
Tyle razy obiecywał i nie dotrzymał słowa..
Jeśli facetowi nie zależy to nie męcz się tylko uciekaj, bo będzie tylko gorzej !!!! On się nie zmieni...
ON SIE NIE ZMIENI!!! Pamietaj to... A Ty nie wybaczaj i nie wracaj ciagle, tylko postaw twardo na swoim!!! Jest to cholernie ciezkie, ale on w ogole nie liczy sie z Toba i Twoim zdaniem... I bez zaufania tez nic nie zbudujesz........
Pokaz mu, ze jestes w stanie zakonczyc ten zwiazek i ze cala wina lezy po jego stronie... Jesli on tego nie zrozumie - nie jest Ciebie wart...
Pytanie nie powinno brzmieć "jak [kochać bez zaufania]", tylko "po co?"
Koleś ma Cię w dupie, a Ty wiecznie wybaczasz - tylko się wypalisz w ten sposób, a nie przyniesie Ci to niczego dobrego.
Moim zdaniem potrzebny jest Wam zdecydowany KROK. Wiesz co ja bym zrobiła na twoim miejscu.....nie zrywałabym od razu, ale zrobiła coś, co raz na zawsze zmieni tą sytuacje. Zrób coś, co zmieni jego sposób patrzenia na Ciebie. Narazie traktuje Cię jak ostoję bezpieczeństwa: mamusię, która wszystko wybaczy, utuli i oczywiście to też może dawać Ci satysfakcję, ale....z tego, co ja widze w twoim poście.....doprowadza cie momentami do szału. Ja bym mu pokazała, że nie jestem tylko jego mamusią, ale kims, kogo równiż może stacić: zaromansowałabym sobie lub zerwała z nim, zeby docenił to, co stracil. Wbrew pozorą czasem zdrada czy coś analogicznego(chodzi o to, zeby poczuł jak to jest bez ciebie, jak jest okropnie) może mieć pozytywne skutki.
Musisz pokazać ze jesteś kims, ale najpierw sama to musisz czuć.
Ja swojemu facetowi też nie ufam- jest daleko, ale kooocham go nad zycie i wiem, że on tez mnie kocha baaardzo mocno, co nie oznacza, że nie jest skłonny do zdrady( hehe, mysle, że jest) Postanowilam to zaakceptować i nie uzalać sie nad sobą tylko...zadbać o swoją pewność siebie. Zapisalam się na siłownie, zainwestowalam w ciuchy i fryzjera i zamierzam mieć też swoje życie!! Uwazam ze w takiej sytuacji to najzdrowsze rozwiązanie, bo facet biegający za mną jak piesek może i dawałby mi wieksze poczucie bezpieczeństwa, ale napewno po roku by mi sie znudził. Podejrzewam ze ty ze swoim muzykiem tkwisz z podobnego powodu:P
Dla mnie sprawa jest jasna.
Ja podziekowalabym za znajomosc a ON niech sie dalej zabawia z wodeczka.Chyba ,ze nauczysz sie wiecznego wybaczania.
Ja również podziękowałabym takiemu facetowi!!!Zabawa i wódeczka ważniejsza jest dla niego. Kopnęłabym go w pupkę i więcej nie oglądała.
Paulinko,powiem tak,sama mam stycznosc z muzyka,zespolami,orkiestrami i tam jest pelno takich chlopcow.
Maja dziewczyny,a takie rzeczy robia na wystepach,ze glowa boli.Wiekszosc z nich pije,ku*wi sie,
bije zony,sa na odwyku,badz nadal pija.
Do czego zmierzam?Twoj ukochany sie nie zmieni.Taki jest i juz.
Nie widze sensu tego zwiazku.Ty walczylas kiedys a on?Czy on cos robi w tym kierunku,zeby bylo dobrze?
Nie wydaje mi sie.Tu nie ma nad czym sie zastanawiac.Zostawilabym go i juz.
Mój też jest muzykiem - oj, nie ma z takimi lekko. Zwłaszcza, że koledzy z zespołu wyśmieją jak się z nimi nie napije. "Co, baba ci nie pozwala?" "Pantoflarz jesteś?" "Ze mną się nie napijesz?!" etc...
Niełatwo trwać w takiej sytuacji - w ogóle kobieta muzyka musi mieć bardzo specyficzny charakter i to, o czym wspominały już dziewczyny - ogromną pewność siebie i siłę. Jeżeli dla ciebie nie do przyjęcia jest np. to, że się upija - to przestań mu wybaczać. Jeżeli wystarczy, żeby po prostu się odzywał - to tez mu to powiedz i dodaj, że jeżeli zdarzy się chociaż jeszcze jedna sytuacja kiedy stracisz z nim kontakt w nocy po takim weselu to będzie mógł już sobie na nim zostać na dłużej...
Niestety - nie ma lekko. Mój chłopiec uwielbiał balangować po próbach i nie wracać na noc do mnie a zamiast tego zahaczać o imprezowy dom swojego kumpla. Za trzecim razem jak sytuacja się powtórzyła i nie było go o tej godzinie, o której miał być następnego dnia wrócił ale już do pustego domu. Wróciłam po tygodniu... Od tamtej pory w miarę się pilnuje, a w każdym razie zawsze wraca z próby na czas - a jeśli chce wyjść na noc to mówi mi o tym wcześniej.
Pamiętaj też, że większość muzyków to wolne duchy - nie da się ich zamknąć w klatce chociaż wiem, że nieraz każda z nas tego chce. Niestety jednak im bardziej będziesz próbowała to zrobić tym bardziej on będzie z tej pozłacanej klatki uciekał. Najlepiej więc zadbaj o swoją pasję lub jeśli jeszcze jej nie masz postaraj się jej poszukać. Ja np. co tydzień w dzień, kiedy mój luby gra próby wychodzę ze znajomymi do naszego ulubionego klubu, gdzie słucham sobie muzyki, tańczę i poniekąd realizuję się w mojej pseudo-muzycznej
pasji. Dzięki temu nie wydzwaniam do niego obsesyjnie i każde z nas ma jeden wieczór w tygodniu dla siebie
)
pennylane - dokładnie!!! Zgadzam sie w 100% coś podobnego miałam na myśli:P
Skoro wie, że może tak robić (bo może skoro wystarczy słowo przepraszam i jest ok) to z tego korzysta. Brak jakichkolwiek konkretnych kroków z Twojej strony powoduje, że nic sobie nie robi z obietnic które Ci składa. Wyczuł Cię i to wykorzystuje. Weź się w garść i postaw konkretne warunki. Inaczej nic się nie zmieni i będziesz mogła mieć tylko pretensje do siebie, że byłaś taka miękka. Pamiętaj, że ludzie traktują nas tak jak sobie na to pozwalamy... Zrób coś z tym. POWODZENIA
Paulinka dla mnie odpowiedz jest jedna..mowie facetowi "zegnaj" i ukladam sobie zycie na nowo..kiedys myslalam, ze czlowiek zasluguje na druga szanse, ze kazdy ma prawo do bledu..tylko zeby tego bledu drugi raz nie popelnic..dalam druga szanse jednemu facetowi..zostalam poraz drugi oszukana i okradziona i kopnelam go w d...
jak komus nie potrafie ufac to moze byc co najwyzej moim znajomym, ktoremu powiem "czesc" na ulicy...ale do powaznego zwiazku juz sie taki nie nadaje..
Zgadzam się z koleżankami powyżej. Powinnaś z nim stanowczo porozmawiać, ustalić pewne reguły których on nie może łamać. Jeśli on po takiej rozmowie znów zrobi to samo, to pora na Twój ruch, musisz mu pokazać, że nie żartowałaś. Wyjedź na kilka dni, zniknij, nie odbieraj telefonu. Jeśli po takiej akcji on nie wyciągnie wniosków, to niestety nie powinnaś brnąć dalej w ten związek. Bo będzie Cię ranił za każdym razem, aż w końcu coś w Tobie pęknie i tak odejdziesz. Ale z dużo mocniej zranionym sercem i brakiem wiary w siebie.
Daj sobie a nim spokój on już taki będzie i będzie na pewno dalej pił a obietnice bedzie składał cały czas.
Jeśli za niego wyjdziesz, pomimo tego ile razy jego słowa okazywały się nic nie znaczące...zapewnienia, że nie będzie, a potem i tak robił to samo, a Ty wybaczałaś, to po ślubie może być tylko gorzej...
Może wtedy powiedzieć " Wiedziałaś jaki jestem, trzeba było się zastanowić".Pamiętaj, że w przysiędze jest " na dobre i na złe", lepiej zastanów się dobrze, czy chcesz żyć wiecznie w zazdrości i niepokoju o niego, czy chcesz, żeby wciąż Cię okłamywał. To totalny brak szacunku. Nie powinnaś sobie na to pozwolić, bo potem pretensje będziesz mogła mieć tylko do siebie.
Postaw sprawę jasno. "Albo się zmieniasz i udowadniasz mi, że potrafisz i że mogę Ci ufac i wierzyć, w to co mówisz, albo to koniec, bo nie zamierzam tego tolerować całe życie" Musisz być gotowa na ten krok...i przygotowana na to, że się rozstaniecie, w przypadku gdyby kolejny raz zawiódł. Powiedz mu, że jeżeli nie udowodni przez nastepne dwa wesela, że potrafi to z Wami koniec.
Ja bym tak zrobiła.
Nie mogłabym być z kimś, kto mnie rani i nie szanuje, tylko ze strachu przed byciem samą i odczuwaniu pustki, po odejściu kogoś z kim się tak długo było. Cóż...trzeba iść do przodu. I nie ulegać!
Musisz mieć na względzie własne dobro.
Życzę powodzenia.
witam wszystkich ja tez nie wiem czy moj maz nadal mnie kocha jestesmy ze soba juz 5 lat a po slubie poltora roku i jest coraz gorzej mamy synka 13 miesiecznego a on zachowuje sie jak gowniarz i jest 10 lat starszy odemnie ciagle siedzi wieczorami i oglada porno gadalam z nim ale stwierdzil ze bedzie robil co chce a na poczatku nawet na to nie spojrzal wydaje mi sie ze juz go nie interesuje ze najchetniej poszedl by do innej ale ma obowiazki ma malutkiego synka nie wiem co robic pomozcie kochani ![]()