Próbuję zrozumieć facetów, że nie muszą myśleć w każdej minucie o swojej kobiecie. Mają fantazje o innych i się masturbują. Ale powiedzcie, czy wypada gdy kobieta jest w domu brać telefon i iść do łazienki oglądać galerie albo filmiki? Niekoniecznie sobie strzepać ale być może od czasu do czasu też. Mowa o moim facecie oczywiście. Kiedyś bardzo to przeżywałam że to robi, ale jakoś przebolałam, on miał mi za złe że go sprawdzałam i kontrolowałam, jest lepiej, seks uprawiamy, mówi że mnie kocha itd. Ale takie coś? Wiem że tak dziś było i masakra, uniósł się bo mówił że obiecałam że nie będę mu suszyć głowy itd. Ale mnie boli to że dzisiaj uprawialiśmy seks a on za parę godzin idzie do kibla sobie pooglądać. Kur... ale dlaczego jak jestem obok? Normalnie sie wściekł i dziś nie śpimy razem, ma mnie dość itd. Ja mu spokojnie wytłumaczyłam że chodzi nie o samo oglądanie już ale że jak ja jestem obok w pokoju!! A on na to że nie jest moją własnością i każdy to ogląda i powinnam go zostawić w spokoju bo on mnie nie kontroluje.Jeszcze dodał że są może takie rzeczy których on się wstydzi i trzyma w sekrecie a jak ja staję przed nim i go oskarżam to znów go oceniam itd.
Nie wiem dlaczego nie ma w nim takiego przekonania że np. mógłby pomyślec "hmm mam ochotę coś obejrzeć ale ona tu jest ze mną w domu, niee, nie będę uciekał do kibla ani wchodził na stronki bo mam do niej szacunek i to nie wypada". On po prostu to robi. Ze lubi inne "dupy" jak kazdy facet i tez poogladac ale tylko jedną czyli mnie kocha.
Co myślicie? nie wiem co znów będzie na dniach, nie chcialam mu dac klucza z pokoju bo chcialam pogadac to chcial dzwonic do moich rodzicow mowic im "jaka jestem"..;/
ja mam 27 a on 28 lat. zaręczeni..