Poznalam w necie faceta, pierwszy raz spotkalismy sie 1,5 miesiaca temu. Widzielismy sie jakies 6-7 razy, nie wiem dokladnie ile. Na ostatnim spotkaniu powiedzial mi, ze chcialby sie do mnie zblizyc ale nie wie jak to zrobic. Polubilam go, chcialam go dzis pocalowac na pozegnanie i sie odsunal. Pozniej zadzwonil zapytal sie czy jestem zla, powiedzial, ze do teho jeszcze "nie dorosl" i zebym mu wybaczyla. Nie bylam zla, choc teraz po przemysleniu czuje sie podirytowana tym, ze raz wysyla mi zielone swiatlo i krzyczy ruszaj, a za pare dni nie chce odwzajemnic pocalunku. Pogubilam sie teraz. Nie wiem czy kontynowac te znajomosc jesli on bedzie chcial czy ja uciac. Czy jesli facetowi podoba sie kobieta to w ogole jest mozliwe takie zachowanie, ze unika z nia bliskosci, bo np. sie zastanawia czy to jest ktos wlasciwy? Mi jesli facet sie podoba to chce sie z nim calowac, może nie na pierwszym, drugim spotkaniu ale pozniej juz tak. Zatem ja jestem dziwna czy ten facet?
Podobne tematy
Ile macie lat?
Ile macie lat?
Okolo 40
Twoje wątpliwości są uzasadnione
Jest kilka opcji
1) Wybacz brutalność, nie podobasz mu się. Zaraz zapytasz, po co w takim razie umawia się ze mną?
2) Ma jakieś traumatyczne przeżycia, z przeszłości związane z bliskością kobiety.
3)Jest manipulatorem i zachowuje się jak panienka "i chciałabym i boję się", sprawdza twoje reakcje, bada jak się zachowasz. Fałszywy typ.
4) Jest żonaty. Masę fałszywych mend randkuje w necie i w ich pokręconej pseudo moralności takie randkowanie nie jest zdradą dopóki nie wiąże się z bliskością fizyczną. Rodzaj zabawy. Perfidnej zabawy. Więc uważaj.
Postanowilam, ze jesli do mnie zadzwoni powiem mu otwarcie, ze jestem zla, ze stworzyl tak niekomfortowa sytuacje, ktorej konsekwencje musialam poniesc tylko ja.( Nikomu chyba nie musze tlumaczyc, ze nie jest to mile doswiadczenie kiedy ktos sie odsuwa kiedy chcemy go pocalowac. Gdyby nie ta cala jego gadka, ze chcialby byc blizej ze mna to nie probowalabym go pocalowac.)Mam tez zamiar ochlodzic nasze stosunki i poprzygladac sie, bo facet duzo mowi, ale poza tym to cieniutko. To tez mu powiem. Co zrobi, jak to zniesie i czy to bedzie oznaczac definitywny odwrot z jego strony to juz nie moja sprawa. Nie mam juz ochoty, w moim wieku, chodzic na palcach wokol doroslych facetow.
A tak na marginesie to od 5 lat jestem sama, chodze na randki, zawieram jakies znajomosci. Chcialabym znow kogos miec. I po prostu kazdym facetem sie rozczarowuje po najdalej kilku miesiacach. Jak, gdzie znalezc kogos kto nie ma takich zagran?
Poznalam w necie faceta, pierwszy raz spotkalismy sie 1,5 miesiaca temu. Widzielismy sie jakies 6-7 razy, nie wiem dokladnie ile. Na ostatnim spotkaniu powiedzial mi, ze chcialby sie do mnie zblizyc ale nie wie jak to zrobic. Polubilam go, chcialam go dzis pocalowac na pozegnanie i sie odsunal. Pozniej zadzwonil zapytal sie czy jestem zla, powiedzial, ze do teho jeszcze "nie dorosl" i zebym mu wybaczyla. Nie bylam zla, choc teraz po przemysleniu czuje sie podirytowana tym, ze raz wysyla mi zielone swiatlo i krzyczy ruszaj, a za pare dni nie chce odwzajemnic pocalunku. Pogubilam sie teraz. Nie wiem czy kontynowac te znajomosc jesli on bedzie chcial czy ja uciac. Czy jesli facetowi podoba sie kobieta to w ogole jest mozliwe takie zachowanie, ze unika z nia bliskosci, bo np. sie zastanawia czy to jest ktos wlasciwy? Mi jesli facet sie podoba to chce sie z nim calowac, może nie na pierwszym, drugim spotkaniu ale pozniej juz tak. Zatem ja jestem dziwna czy ten facet?
Moze on nie jest jeszcze na ta bliskosc gotowy?Byc moze on nie odwzajemnia tego jak Ty odbierasz ta relacje?Pzdr.
40 latek " jeszcze nie dorosl" do pocalunku???
Dobreeeeee....
Rozmaitych swirow poznaje, serio! Co przypadek, to ciekawszy....ale takiego to jeszcze nie spotkalam....
40 latek " jeszcze nie dorosl" do pocalunku???
Dobreeeeee....
Rozmaitych swirow poznaje, serio! Co przypadek, to ciekawszy....ale takiego to jeszcze nie spotkalam....
Przeciez 40-latkowi nie musi sie akurat dziewczyna podobac.Byc moze nie chce akurat od niej pocalunkow.Pzdr.
no niestety, wiem o czym mówisz. Ale co możemy na to poradzić. Ja nie jestem przeciwniczką randkowania w sieci. Ale zdwojona ostrożność jest wskazana. W sieci często spotykamy ludzi nieuczciwych. Niestety. Do tego nasze wyobrażenia o nowo poznanych osobach, tak różne od rzeczywistości.
Pytasz gdzie poznać. No cóż, wydaje mi się, że najlepiej poznać w najbliższym otoczeniu, w pracy, w sąsiedztwie. Wtedy przynajmniej wiesz z kim masz do czynienia. Tak najlepiej kogoś poznać.
Bądź cierpliwa.
Alez....jesli zachowa sie srodki bezpieczenstwa, to czemu nie poznawac wirtualnie?
Potrzeba dystansu, odpowiedniego podejscia, i rozsadku, i moze byc fajnie.
Samo poznawanie jest ok. Czasem znajomosc utrzymuje sie dluzej( rok, dwa), i tez jest fajnie.
Nie kazdy kontakt /wyjscie musi prowadzic do milosci na reszte zycia. Oczywiscie- ja nikogo nie namawiam nic na sile, ale ja lubie popisac ze " starym znajomym z netu" , ktory np. Lubi kino norweskie, albo leczy uparcie borderline, i zawsze ma ciekawe/zwariowane zycie...
Tylko nie mozna w kazdym kolejnym ptzypadku rwac wlosow z glowy- bo szkoda fryzury:-) :-) :-) :-)
(Nooo, ale takiego, co by pocalunku na pozegnanie odmowil, to nie spotkalam....)
oldorando napisał/a:40 latek " jeszcze nie dorosl" do pocalunku???
Dobreeeeee....
Rozmaitych swirow poznaje, serio! Co przypadek, to ciekawszy....ale takiego to jeszcze nie spotkalam....Przeciez 40-latkowi nie musi sie akurat dziewczyna podobac.Byc moze nie chce akurat od niej pocalunkow.Pzdr.
Nie dorosl znaczylo chyba, ze nie jest gotow.
No ja wiem, ze ja sie moge nie podobac. Po co zatem do mnie dzwoni i proponuje spotkania? No dobrze, moze mnie lubi i chce sie kolegowac. Ale po jakiego wala wywala do mnie z polgodzinna gadka, ze chce byc ze mna blizej i nie wie jak to zrobic. I niech mnie skreci jesli nie mowil rowniez o bliskosci fizycznej. Ojj mowil.
Ja mysle, ze on poznal jakas nowa kbiete i sie zastanawia. W zasadzie trudno miec o to do niego pretensje nawet. Natomiast trudno mi ocenic czy sposob zalatwienia sprawy ze mna jest akceptowalny i mozna mu to wybaczyc gdyby sie namyslil czy to oznacza jednak brak szacunku i powinnam pognac go albo co najmniej utrzec noska. Co byscie zrobily kobietki?
Po co sobie zawracasz glowe jakims wahadlem?Przeciez widzisz,ze chlop sam nie wie czego chce.Pzdr.
Ismena1976 napisał/a:oldorando napisał/a:40 latek " jeszcze nie dorosl" do pocalunku???
Dobreeeeee....
Rozmaitych swirow poznaje, serio! Co przypadek, to ciekawszy....ale takiego to jeszcze nie spotkalam....Przeciez 40-latkowi nie musi sie akurat dziewczyna podobac.Byc moze nie chce akurat od niej pocalunkow.Pzdr.
Nie dorosl znaczylo chyba, ze nie jest gotow.
No ja wiem, ze ja sie moge nie podobac. Po co zatem do mnie dzwoni i proponuje spotkania? No dobrze, moze mnie lubi i chce sie kolegowac. Ale po jakiego wala wywala do mnie z polgodzinna gadka, ze chce byc ze mna blizej i nie wie jak to zrobic. I niech mnie skreci jesli nie mowil rowniez o bliskosci fizycznej. Ojj mowil.
Ja mysle, ze on poznal jakas nowa kbiete i sie zastanawia. W zasadzie trudno miec o to do niego pretensje nawet. Natomiast trudno mi ocenic czy sposob zalatwienia sprawy ze mna jest akceptowalny i mozna mu to wybaczyc gdyby sie namyslil czy to oznacza jednak brak szacunku i powinnam pognac go albo co najmniej utrzec noska. Co byscie zrobily kobietki?
Taaaa, akurat nie podobasz sie!
Jakbys sie nie podobala, to by uciekal, a chrzanil o bliskosci....
Poznanie innej kobity nie przeszkodzilo w spotkaniu z toba, to i w buziaku by nie przeszkodzilo...
Hmmmm...co ja bym zrobila?
Potraktowalabym jak kolege- mowila o zrozumieniu, radzila sie go w roznych sprawach, interesowala jego sprawami, ale zachowala fizyczny dystans( wez sobie wyobraz, ze to gej, bedziesz wiedziala o co mi chodzi)
I poznawalabym innych panow( w koncu z gejem sie nie zwiaze, ani z takim, co mnie odpycha, )
Nie- bez pretensji- facet chce duchowej przyjazni- ok, ja bym na to poszla- konsekwentnie.
( ps- ja mysle ze on chce, zebys to ty o te bliskosc zabiegala, ze ciebie ma podniecac jego niedostepnosc, ze on nie jest " taki jak inni faceci" i takie tam pierdolety)- oczywiscie moge sie mylic, moze serio byc gejem:-) :-) :-)
A co Ci szkodzi miec kumpla?
Co masz do stracenia?
Nawet sie nie dobiera do Ciebie....