netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Za pół roku ślub. Boję się, że to błąd

58 odpowiedzi8 721 wyświetleńzałożony przez harlekinka, 17.02.2015

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Za pół roku ślub. Boję się, że to błąd

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 59 ]

1

Temat: Za pół roku ślub. Boję się, że to błąd

Witam, jestem tu nowa:)
Od dwóch lat jestem ze swoim najlepszym przyjacielem. Znamy się bardzo długo, dlatego on oswiadczył się po półtora roku chodzenia. Początki były suer. Po pół roku związku zamieszkaliśmy razem. Było naprawdę dobrze.
Teraz jednak jest inaczej. Staram się tylko ja. Ciągle sprzątam, gotuję, piorę. A on nawet nie podziękuje, a co dopiero pomoże mi. Przy znajomych mówi, że to żaden wyczyn, że ogarniam jednocześnie studia (mam 22 lata) i całe "życie domowe". Mówi do swoich kolegów, że to nic nadzwyczajnego, że codziennie wstaję wcześniej, żeby zrobić mu obiad do pracy. Sam w domu nic nie robi. I kiedy proszę go o to, żeby mi minimalnie pomógł, on nie reaguje. A nie proszę o jakieś cuda na kiju. Proszę, żeby odłożył nacyznia do zlewu, skoro już i tak wynosi je do kuchni, żeby spuszczał po sobie wodę w toalecie, żeby nie zostawiał ubrań gdzie popadnie, tylko rzucił je na jedną stertę, żebym mogła je wrzucić do kosza na brudną bieliznę.
Bardzo dużo pije. Nie wie, kiedy powinien przestać. Często jest pijany.
Dużo rozmawiamy. Ciągle obiecuje, że zacznie się starać i nic nie robi.
Od poczatku nie było między nami takiej namiętności, dreszczyku poznawania się, flirtu. Czas na to był na początku, kiedy się poznaliśmy. Ale on wtedy miał dziewczynę. Czekałam na niego cztery lata.
Seks też nie jest porywający. Często nie słucha tego, co do niego mówię. Jakby nie obchodziło go, czy mi tez jest dobrze.
A teraz mamy brać ślub za pół roku. Mówię mu, że sie boje, że nie dam rady sama ogarnąć studiów, pracy, domu, jego i w perspektywie dzieci. Rozmawiamy naprawdę dużo. Mówię mu o wszystkim. A on jakby tego w ogóle nie słuchał. I nic nie robi.
Są sytuacje, że płaczę z bezsilności, że krzyczę, tylko żeby pokazał jakiekolwiek uczucie. A on nic. Jest jak kamień. Odwraca się i włącza grę. Ale kiedy tylko robię się wściekła i silna, natychmiast zaczyna się starać. Na chwileczkę. Tak, żebym juz nie była zła.
Dziś śnił mi się mój kolega ze studiów. Śniło mi się, że jesteśmy razem. A kiedy się obudziłam, zobaczyłam mojego zachlanego, zarzyganego narzeczonego.
On nie jest jakims dresem spod bloku. Nie. Jest dobrze wychowanym, iteligentnym prawnikiem(25 lat).
Nie wiem, co mam robić. Obawiam się, że ślub to błąd. Wiem, że nic się nie zmieni po ślubie. Wiem, że go kocham. Ale też wiem, że to nie jest życie, którego bym chciała. Chciałabym czuć, że on o mnie zabiega, że mnie kocha. Chciałabym jakiegokolwiek śladu namiętności.
Chciałabym, żeby przynajmniej reagował, kiedy słyszy, że zgłaszam problem.
Jest mi tak źle, że tyle czasu na niego czekałam. Był moim marzeniem. Tak zazdrościłam jego poprzedniej dziewczynie. On ją wielbił, chwialił, podziwiał. Miała wszstko to, o czym marzy każda kobieta. Miała wszystko. A mnie już tak nie traktuje. Pomimo tego, że jestm ładna i inteligentna, ciągle widzi we mnie jakieś braki. Zawsze coś jest nie tak.
Tyle czasu czekałam, żeby z nim być. A teraz jestem tylko rozczarowana.
Nie wyobrażam sobie nie byc z nim, kocham go. Ale też nie wyobrażam sobie, że dalej żyję tak jak teraz. Co mam zrobić, pomocy!

2

Odp: Za pół roku ślub. Boję się, że to błąd

Doskonale wiem o czym mówisz mam to samo,Jesteśmy 9 lat małżeństwem a ja 9 lat jego służącą...

3

Odp: Za pół roku ślub. Boję się, że to błąd

A po ślubie w cale się nie zmieni. Dlaczego zdecydowaliście się tak szybko na ślub?

Wyszłam za mąż w sierpniu tamtego roku za faceta (24l) którego kocham, który od 2 lat myje za mnie gary (bo ja nie lubię), sprząta za sobą, co więcej pomaga mi sprzątać, nie kłócimy się, nie pije. Jest świetny, tylko po tym ślubie wkradło się coś dziwnego. Jakbyśmy mniej się sobą interesowali. Seks nigdy nie był super, bo choć z życiu pasujemy do siebie idealnie, to w seksie wcale. Cóż nie można mieć wszystkiego. Teraz pluje sobie w twarz. Przed ślubem (choć też razem mieszkaliśmy, 2 lata) było lepiej. Więcej się oboje staraliśmy, teraz, choć nie chcemy się do tego przyznać jest minimalna zmiana naszych relacji. Jestem maga wrażliwa, więc odczuwam rzeczy, których on jeszcze nie zauważa i zastanawiam się czasami, czy wszędzie tak jest. Pomyśl teraz o sobie. Masz faceta, który ma dobre perspektywy, dobrze się dogadujecie, ale już teraz są zgrzyty. Jeśli już się zastanawiasz to sygnał, że (ale to tylko moje zdanie), nie powinnaś za niego na razie wychodzić. Rozumiem, że ślub jest w planach i pewnie macie już rezerwacje. W takim razie musiałabyś mieć wiele odwagi, by to poodwoływać. Pewnie tego nie zrobisz, ja bym nie zrobiła, lecz zdaj sobie sprawę z tego co czeka Cię po ślubie. Nadal będziesz po nim sprzątać, może stanie się bardziej obojętny.

Gdybym mogła zmienić coś w moim życiu, nie wychodziłabym za mąż za faceta, którego bardzo kocham i który jest cudowny. Żyłabym sobie z nim bez ślubu, pewnie nadal zadowolona. Ślub nas zaszuflatkował. Ot... Nie wiem, czy dobrze ubieram w słowa emocje, które odczuwam, czy dobrze mnie zrozumiesz. Po prostu zrób coś, jeśli jeszcze możesz.

Mam nadzieje, że masz jeszcze wyjście, a pisanie tu to nie pocieszanie sobie w drodze bez wyjścia.

4

Odp: Za pół roku ślub. Boję się, że to błąd

Bo było zwyczajnie dobrze. Dopiero od niedawna jest słabo. Naprawdę rozważam odwołanie wszystkiego. Ale boję się, że go stracę. Wtedy nie było żadnych wątpliwości co do slubu. To było to. Jesteśmy jakby dla siebie stworzeni. Idealnie się dogadujemy. Dopiero niedawno zaczęło być gorzej...
Wiem, że nie będzie idealnie. Nigdy nie jest. Nawet nie oczekuję "idealnie". Jedyne, czego potrzebuję to jakakolwiek oznaka chęci pracy nad sobą. Po prostu im dalej w las, tym jestem bardziej niespokojna. Bo on nie robi nic z tym, co do niego mówię. Jestem zupełnie rozdarta. Wiem, że on jest jedyną osobą, z którą mogłabym w ogóle myśleć o "na zawsze". Ale boje się jak to "na zawsze" będzie wyglądać...

5 Ostatnio edytowany przez Cyngli (2015-02-17 13:06:22)

Odp: Za pół roku ślub. Boję się, że to błąd

Ślub jest bardzo złym pomysłem.

Weź go, a na pewno będziesz żałowała.

6

Odp: Za pół roku ślub. Boję się, że to błąd

To chyba pozostaje usiąść przy stole i porozmawiać. Że nie chcesz by to tak wyglądało, że boisz się jak będziesz żyła za parę lat, jeśli on nic z tym nie zrobi, że nie chcesz mieć dziecka, za którym trzeba sprzątać.

Ja to w ogóle Was podziwiam. Nigdy nie posprzątałabym za swoim mężem gdyby się tak zachowywał. Wrócił pijany, obrzygał się? Raz drugi oki, ale częściej? Niech to teraz posprząta, wymieni pościel, wypierze, nie? będzie spał w takim. Nie wrzucił brudnych ubrań do kosza na pranie? Nie zostaną wyprane. U mnie mamy takie niepisane zasady, w sumie nie ustalane, same wyszły i funkcjonują. Przecież nie będę się zastanawiała, czy spodnie na krześle mam wyprać, czy wiszą tam, bo są naszykowane na jutro. Nie umyje mi naczyń, nie pomoże ogarnąć kuchni, nie ma obiadu. Co to za przyjemność gotowania, gdy nie ma gdzie brudnej łyżki odstawić, bo pełny zlew, a i nie ma na czym zjeść? Dlatego jeśli jest w domu, siedzi np na komputerze to idę i mówię, choć pomóż mi to sprzątnąć, bo nie mam przyjemności gotowania w takich warunkach. Sama nie jestem czyścioszkiem i też bałaganie, także musi być współpraca smile

7

Odp: Za pół roku ślub. Boję się, że to błąd

Mam jedną radę: uciekaj! Nie zastanawiaj się, bo nie będzie już lepiej. To pewnie trudno sobie wyobrazić, ale będzie jeszcze gorzej! A jak zdecydujesz się urodzić wam dziecko, to sytuacja sięgnie dna. On będzie czuł, że jesteś przywiązana (bo każda matka myśli przecieŻ o dobru dziecka) i będzie sobie pozwalał absolutnie na wszystko.

Swoją drogą, aż roi się tu od takich opowieści. Czemu mamy tak niewychowanych facetów?;/

8

Odp: Za pół roku ślub. Boję się, że to błąd

" to chyba pozostaje usiasc i porozmawiac"... Taaa, konia z rzedem tej, ktorej takie rozmawianie cos pomoglo..
Ona sobie pogada, a bedzie jak bylo...
Jak ja zaczelam wymagac, to zwiazek sie skonczyl...i szczerze, nagle zaczelam miec czas dla siebie, zaczelam sie cenic, dbac o siebie( w koncu bylam sluzaca 10 lat) slowem- lepiej mi samej.

Nie- nadal nie wiem, jak miec zwiazek, w ktorym ja nie bylabym sluzaca...

9

Odp: Za pół roku ślub. Boję się, że to błąd

Co to za związek??? Piszesz, że kochasz ale gdzie miłość jego do Ciebie?
Ja rozumiem wyrozumiałość ale to co wyczynia Twój partner to jakiś kosmos, który Ty tolerujesz.
No ale cóż....Twoje życie. Skoro KOCHASZ to cierp, a jego nie zmienisz i tak.

10

Odp: Za pół roku ślub. Boję się, że to błąd

Bo sobie na to pozwalamy?

Moja koleżanka też cały czas skarży się na faceta. Mają dziecko, on nie daje jej całej wypłaty, przepija, przepala lub ostatnio przegrywa... Awanturują się, ostatnio poleciał stół. Mówię jej zrób coś z tym, ale ona nie potrafi. Brnie w to, nie wiem co nią kieruje, nie potrafię zrozumieć, mówi, że kocha. Pytałam ją ostatnio, co jeśli miałaby takiego faceta jak ja, który nie potrafi się kłócić, rozmawia. Odpowiedziała, że chyba umarłaby z nudów i mamy odpowiedź ;]

11

Odp: Za pół roku ślub. Boję się, że to błąd
oldorando napisał/a:

" to chyba pozostaje usiasc i porozmawiac"... Taaa, konia z rzedem tej, ktorej takie rozmawianie cos pomoglo..
Ona sobie pogada, a bedzie jak bylo...
Jak ja zaczelam wymagac, to zwiazek sie skonczyl...i szczerze, nagle zaczelam miec czas dla siebie, zaczelam sie cenic, dbac o siebie( w koncu bylam sluzaca 10 lat) slowem- lepiej mi samej.

Nie- nadal nie wiem, jak miec zwiazek, w ktorym ja nie bylabym sluzaca...

Ależ przecież są związki, w których się poprawia! Nie wiem jak się to dzieje, lecz chyba nie można skreślać od razu wszystkiego? Warto próbować moim zdaniem...

12

Odp: Za pół roku ślub. Boję się, że to błąd

Skoro dla niego to nic nadzwyczajnego to zostaw i nic nie rób . Nie gotuj , nie sprzątaj tylko wyjdz wieczorem z koleżankami na miasto i miej to gdzieś. Jak zobaczy co się dzieje w domu przez kilka dni nic nie robienia to moze zmieni zdanie. Jak teraz tego nie rozwiążesz to po ślubie nic sie nie zmieni , moim zdaniem wręcz chłopak sie upewni , ze skoro wcześniej z tym nic nie zrobiłaś i wzięłaś na dodatek ślub z nim to moze sobie pozwolić na to chce bo i tak będziesz przy nim.

13

Odp: Za pół roku ślub. Boję się, że to błąd
Lusija napisał/a:
oldorando napisał/a:

" to chyba pozostaje usiasc i porozmawiac"... Taaa, konia z rzedem tej, ktorej takie rozmawianie cos pomoglo..
Ona sobie pogada, a bedzie jak bylo...
Jak ja zaczelam wymagac, to zwiazek sie skonczyl...i szczerze, nagle zaczelam miec czas dla siebie, zaczelam sie cenic, dbac o siebie( w koncu bylam sluzaca 10 lat) slowem- lepiej mi samej.

Nie- nadal nie wiem, jak miec zwiazek, w ktorym ja nie bylabym sluzaca...

Ależ przecież są związki, w których się poprawia! Nie wiem jak się to dzieje, lecz chyba nie można skreślać od razu wszystkiego? Warto próbować moim zdaniem...

Ja nie jestem za skreslaniem- tylko zwyczajnie nie wiem jak, wiem, ze kazda probuje sie dogadac, a nie znam takiej, ktorej gadanie by pomoglo..

Ja zastosowalam metode" pier...le nie robie", i moj zwiazek sie skonczyl..

Moze jest tak- ze jak facet jest tak wychowany w domu, to te wzorce przenosi do zwiazku, i nic nie pomoze.
A moze jest tak, ze jak mu na prawde zalezy na kobiecie, to bedzie chcial wspolpracowac, zeby jej nie stracic..
A moze jest tak- ze od poczatku trzeba stawiac wymagania( a ja zrobilam to za pozno)

Nie wiem....

14

Odp: Za pół roku ślub. Boję się, że to błąd

Najęłaś się w tym związku za praczkę, sprzątaczkę, kucharkę, it.d.. Od narzeczonego, zamiast współpracy i dzielenia się pracami domowymi, oczekujesz... pomocy. I twierdzisz, że jest osobą dobrze wychowaną. Jeśli jest dobrze wychowany, to opis jego zachowania jest nieprawdziwy. Jeśli jest prawdziwy, to nie jest on dobrze wychowany.
Nie musisz pełnić tych wszystkich ról, nie musisz go oporządzać. Jest zdrowy, sprawny, może sam ugotować, posprzątać, zrobić zakupy.

Nie wiesz, co masz robić.
Wyobraź sobie, że bierzesz z nim ślub. Wyobraź sobie swoje z nim życie za 5 lat. Za 10. Za 15.
Masz wpływ jedynie/aż na swoje zachowanie.
Nie wyobrażasz sobie życia bez niego? Wkraczasz, jeśli już nie jesteś na niej, na drogę uzależnienia.

15

Odp: Za pół roku ślub. Boję się, że to błąd
harlekinka napisał/a:

A kiedy się obudziłam, zobaczyłam mojego zachlanego, zarzyganego narzeczonego.
On nie jest jakims dresem spod bloku. Nie. Jest dobrze wychowanym, iteligentnym prawnikiem(25 lat).

Czytajac Twoj post nie sadze zeby byl dobrze wychowany, nie ma do Ciebie za grosz szacunku, to nie wyglada jak milosc przynajmniej z jego strony. Zobacz sama Ty sie starasz robisz wszystko zeby wasze zycie bylo udane, a on? Nie uklada Wam sie w zadnej sferze zycia nawet w seksie, a on namietnosci sie wszystko zaczyna, sa motylki flirt itp potem przychodzi rzeczywistosc wady, zalety i albo milosc sie umacnia, albo zauroczenie mija u was nie widze ani zauroczenia, ani tym bardziej milosci.

Nie wiem, co mam robić. Obawiam się, że ślub to błąd. Wiem, że nic się nie zmieni po ślubie. Wiem, że go kocham. Ale też wiem, że to nie jest życie, którego bym chciała. Chciałabym czuć, że on o mnie zabiega, że mnie kocha. Chciałabym jakiegokolwiek śladu namiętności.
Chciałabym, żeby przynajmniej reagował, kiedy słyszy, że zgłaszam problem.

Pod zadnym pozorem nie bierz slubu, decyzja zostala podjeta pochopnie. Ja wiem, ze ciezko to wszystko odwolac, ale tu chodzi o Twoje zycie, lepiej teraz wszystko odwolac niz za rok sie rozwodzic, a argumentow masz naprawde sporo.

Jest mi tak źle, że tyle czasu na niego czekałam. Był moim marzeniem. Tak zazdrościłam jego poprzedniej dziewczynie. On ją wielbił, chwialił, podziwiał. Miała wszstko to, o czym marzy każda kobieta. Miała wszystko. A mnie już tak nie traktuje. Pomimo tego, że jestm ładna i inteligentna, ciągle widzi we mnie jakieś braki. Zawsze coś jest nie tak.

Wiesz moze dlaczego sie rozstali? Moze wciaz ja kocha, a z toba jest, bo jestes po prostu dobrym materialem na zone? Skoro ja traktowal zupelnie inaczej to jest solidna podstawa zeby sie zastanowic dlaczego tak jest. Ja widac jak chce to potrafi sie postarac o kobiete, moze ona jest jego wielka miloscia i z jakiegos powodu nie moze z nia byc...

16

Odp: Za pół roku ślub. Boję się, że to błąd
oldorando napisał/a:
Lusija napisał/a:
oldorando napisał/a:

" to chyba pozostaje usiasc i porozmawiac"... Taaa, konia z rzedem tej, ktorej takie rozmawianie cos pomoglo..
Ona sobie pogada, a bedzie jak bylo...
Jak ja zaczelam wymagac, to zwiazek sie skonczyl...i szczerze, nagle zaczelam miec czas dla siebie, zaczelam sie cenic, dbac o siebie( w koncu bylam sluzaca 10 lat) slowem- lepiej mi samej.

Nie- nadal nie wiem, jak miec zwiazek, w ktorym ja nie bylabym sluzaca...

Ależ przecież są związki, w których się poprawia! Nie wiem jak się to dzieje, lecz chyba nie można skreślać od razu wszystkiego? Warto próbować moim zdaniem...

Ja nie jestem za skreslaniem- tylko zwyczajnie nie wiem jak, wiem, ze kazda probuje sie dogadac, a nie znam takiej, ktorej gadanie by pomoglo..

Ja zastosowalam metode" pier...le nie robie", i moj zwiazek sie skonczyl..

Moze jest tak- ze jak facet jest tak wychowany w domu, to te wzorce przenosi do zwiazku, i nic nie pomoze.
A moze jest tak, ze jak mu na prawde zalezy na kobiecie, to bedzie chcial wspolpracowac, zeby jej nie stracic..
A moze jest tak- ze od poczatku trzeba stawiac wymagania( a ja zrobilam to za pozno)

Nie wiem....

Chyba masz rację. Jest parę sposobów, albo to przyniósł z domu (mój tak),
albo współpracuje by nie stracić,
albo było tak od początku (ja przed wspólnym zamieszkaniem razem miałam już kartkę na której wypisałam wszystkie obowiązku domowe ;D później ciesząc się perspektywą zamieszkania razem ustalaliśmy, kto co robi) ;D chyba jestem nienormalna xD

17

Odp: Za pół roku ślub. Boję się, że to błąd
oldorando napisał/a:

" to chyba pozostaje usiasc i porozmawiac"... Taaa, konia z rzedem tej, ktorej takie rozmawianie cos pomoglo..
Ona sobie pogada, a bedzie jak bylo...

Dokładnie, tym bardziej, że autorka postu sama zaznacza, że z nim rozmawia, mówi co ją boli, a nawet PŁACZE, a jej narzeczony dalej to ignoruje. A to świadczy tylko o tym, że coś jest nie tak, tak nie traktuje się osoby, którą się kocha. A już na pewno nie jest się obojętnym na jej łzy.
Myślę, że na dobry początek powinnaś się wyprowadzić, przynajmniej na parę dni jeżeli masz taką możliwość, facet może zobaczy jak to jest żyć bez służącej, chociaż i tak nie liczyłabym na zmianę, za bardzo przyzwyczaiłaś go, że on jest panem i władcą, a Ty posprzątasz, ugotujesz itd. Ty w tym czasie uporządkujesz sobie uczucia.
Wydaje mi się jednak, że jeżeli zostaniesz w tym związku, zostaniesz już "służącą", bo facet nie dość, że Ciebie nie słucha. To jeszcze twierdzi, że to przecież nic, nie problem i należy mu się.

18

Odp: Za pół roku ślub. Boję się, że to błąd
Lusija napisał/a:
oldorando napisał/a:
Lusija napisał/a:

Ależ przecież są związki, w których się poprawia! Nie wiem jak się to dzieje, lecz chyba nie można skreślać od razu wszystkiego? Warto próbować moim zdaniem...

Ja nie jestem za skreslaniem- tylko zwyczajnie nie wiem jak, wiem, ze kazda probuje sie dogadac, a nie znam takiej, ktorej gadanie by pomoglo..

Ja zastosowalam metode" pier...le nie robie", i moj zwiazek sie skonczyl..

Moze jest tak- ze jak facet jest tak wychowany w domu, to te wzorce przenosi do zwiazku, i nic nie pomoze.
A moze jest tak, ze jak mu na prawde zalezy na kobiecie, to bedzie chcial wspolpracowac, zeby jej nie stracic..
A moze jest tak- ze od poczatku trzeba stawiac wymagania( a ja zrobilam to za pozno)

Nie wiem....

Chyba masz rację. Jest parę sposobów, albo to przyniósł z domu (mój tak),
albo współpracuje by nie stracić,
albo było tak od początku (ja przed wspólnym zamieszkaniem razem miałam już kartkę na której wypisałam wszystkie obowiązku domowe ;D później ciesząc się perspektywą zamieszkania razem ustalaliśmy, kto co robi) ;D chyba jestem nienormalna xD

Nie! Przeciwnie! Ty jestes normalna!

Ja takie wzorce wynioslam z domu, moj ex tez....
Dopiero po dluugim czasie zaczelam zauwazac, ze jestem sluzaca, ze on o mnie sie nie stara, ze mu nie zalezy na mnie, tylko na obsludze.
Zaczelam wymagac- on poszukal takiej, ktora bedzie go obslugiwac...
Po wielu latach ciezko z tego wychodzilam, taki zwiazek jest rujnujacy dla kobiety.

Teraz uwazam, ze 50% winy bylo po mojej stronie- bo POZWOLILAM NA TO

19

Odp: Za pół roku ślub. Boję się, że to błąd

Lusija, ja uwazam, ze jak najbardziej jestes normalna:). Zwiazek to partnerstwo, podzial obowiazkow taki by w miare mozliwosci oboje partnerzy byli zadowoleni, przeciez zycie po slubie to nie ma byc wiezienie.

A nawet jak cos wynosimy z domu to powinnismy nad zlymi nawykami popracowac, mysle, ze dla dobra zwiazku mozna sie poswiecic i moze sie udac tylko trzeba chciec.

20

Odp: Za pół roku ślub. Boję się, że to błąd

Tylko pytanie, czy jemu zalezy na niej na tyle, zeby CHCIAL cos w sobie zmienic....

21

Odp: Za pół roku ślub. Boję się, że to błąd

Faktycznie pominęłam gdzieś fakt płaczu.. I jak on reaguje na Twoje łzy?

22

Odp: Za pół roku ślub. Boję się, że to błąd

Parę lat temu nauczycielka od Angielskiego, kobieta która jest bardzo mądra i bardzo ją szanuję, dała nam mądrą radę. A mianowicie  powiedziała, że przed ślubem lub wspólnym zamieszkanie, powinno się usiąść razem z partnerem i napisać na kartce czego się od siebie oczekuje i w to włączyć obowiązki domowe, ale też nie tylko bo rzeczy jak "szacunek, rozmowa, wsparcie" również. Moim zdaniem to dobre podejście oraz rada. smile

23

Odp: Za pół roku ślub. Boję się, że to błąd

A u mnie nauczycielka mawiala:" dziewczyny, szanujcie sie same, to bedziecie szanowane":-) :-)

A, taka refleksja mnie naszla...ze zwiazek z facetem ktoremu na kobiecie nie zalezy, zawsze jest dla kobiety destrukcyjny. Zawsze z cxasem ona czuje sie coraz bardziej bezwartosciowa...
Z drugiej strony facet, ktory jest z kobieta, na ktorej mu nie zalezy, to pipa, nie facet, i powinno sie takich unikac.

24

Odp: Za pół roku ślub. Boję się, że to błąd
oldorando napisał/a:

A u mnie nauczycielka mawiala:" dziewczyny, szanujcie sie same, to bedziecie szanowane":-) :-)

A, taka refleksja mnie naszla...ze zwiazek z facetem ktoremu na kobiecie nie zalezy, zawsze jest dla kobiety destrukcyjny. Zawsze z cxasem ona czuje sie coraz bardziej bezwartosciowa...
Z drugiej strony facet, ktory jest z kobieta, na ktorej mu nie zalezy, to pipa, nie facet, i powinno sie takich unikac.

A czy nie ma w tym prawdy? Wydaje mi się, że jest.

Kurcze, niestety to prawda, przy nieodpowiednim facecie kobieca samoocena potrafi mocno się obniżyć.
Przykre jest to, ze jak facetowi z jedną kobietą nie wyjdzie niestety woli być pipą, ale znaleźć sobie "zapchaj dziurę", znam kilka małżeństw, które istnieją, ponieważ facet chciał zrobić na złość swojej byłej. Istnieją, ale nie są zbyt szczęśliwe.

25

Odp: Za pół roku ślub. Boję się, że to błąd

W moim pokoleniu wiele dziewczyn bylo wychowywanych tak, ze musza sie starac, zeby miec faceta...a jesli jest cos nie tak, to musza szukac winy w sobie.

I wiele chlopcow bylo wychowywanych tak, ze mamusia do dnia slubu obslugiwala, podsuwala pod nos.

Mysle, ze to sie teraz zmienia, ale powoli...
Polecam watek: " feministka"
Na moje oko, jesli ta kobieta pokocha tego pana, to nauczy sie piec jego ulubione ciasto..ale na wstepie znajomosci deklaruje, ze nie pisze sie na role gosposi. Jesli pan szuka obslugi, to ucieknie, ( i dobrze), jesli szuka kobiety, to pozna ja blizej, bedzie chcial sie dogadac...

26 Ostatnio edytowany przez cslady (2015-02-17 14:38:23)

Odp: Za pół roku ślub. Boję się, że to błąd

Harlekinko, a powiedz mi dlaczego w ogóle chcesz ratować ten związek? Tak szczerze i konkretnie. Nie jesteś teraz szczęśliwa, to jest jasne. Płaczesz, a tak nie powinno się dziać w związku. Z Twojego postu wynika, że Twój narzeczony Cię nie szanuje i nie liczy się z Tobą. Dlaczego chcesz z nim być? Tylko szczerze się zastanów i nie pisz np. że dobrze Wam się rozmawia, bo sama tutaj piszesz, że jednak niedobrze, bo on Cię nie słucha i nie liczy się z Twoim zdaniem. Masz w nim wsparcie poza obowiązkami domowymi? W jaki konkretnie sposób się ono objawia? W jaki sposób on się Tobą opiekuje? Co konkretnie robi, żeby poprawić Ci humor, pocieszyć Cię itp.?

Ja też nie sądzę, żeby rozmowa tu pomogła, bo on już pokazał, że nie będzie Cię słuchał. Zrobiłabym tak jak dziewczyny radzą. Zero obiadów dla niego, niech sam sobie pierze swoje gacie itp. Tutaj trzeba konsekwencji, a jeśli to nie pomoże, to nie ma sensu pakować się w taki chory układ, bo po ślubie będzie jedynie gorzej.

27

Odp: Za pół roku ślub. Boję się, że to błąd

Tak na marginesie polecam ksiazke, a wlasciwie poradnik "dlaczego mezczyzni kochaja zolzy" swietnie ukazuje relacje damsko meskie, mozna sie wiele nauczyc z niej.

28

Odp: Za pół roku ślub. Boję się, że to błąd

Jak już jesteśmy przy książkach to ja tę: Bądź damą - myśl jak facet. Autor: Harvey Steve

29

Odp: Za pół roku ślub. Boję się, że to błąd

cslady, jesteśmy przyjaciółmi. On zawsze był moim marzeniem i kocham go od wielu lat. Chce z nim być, bo to nie jest jakieśtam zakochanie, tylko głęboka miłość. Az do niedawna myślałam, że jestśmy dla siebie stworzeni...
On myśli, że najlepiej pokazuje mi, że mnie kocha, kiedy kupuje mi ubrania albo buty. Ale ja potrzebuję tych małych gestów, a nie kolejnej pary butów.
Wsparcia raczej nie mam żadnego...
Jak chce mnie pocieszyć, to mnie przytula. Albo powie "to moja wina" i na tym się skończy.
Problem polega też na tym, że ja nie potrafię być zołzą, nie potrafię nie zadbać o niego...

30 Ostatnio edytowany przez cslady (2015-02-17 15:07:30)

Odp: Za pół roku ślub. Boję się, że to błąd
harlekinka napisał/a:

cslady, jesteśmy przyjaciółmi. On zawsze był moim marzeniem i kocham go od wielu lat. Chce z nim być, bo to nie jest jakieśtam zakochanie, tylko głęboka miłość. Az do niedawna myślałam, że jestśmy dla siebie stworzeni...
On myśli, że najlepiej pokazuje mi, że mnie kocha, kiedy kupuje mi ubrania albo buty. Ale ja potrzebuję tych małych gestów, a nie kolejnej pary butów.
Wsparcia raczej nie mam żadnego...
Jak chce mnie pocieszyć, to mnie przytula. Albo powie "to moja wina" i na tym się skończy.
Problem polega też na tym, że ja nie potrafię być zołzą, nie potrafię nie zadbać o niego...

Ale jak możecie być przyjaciółmi, skoro on nie zachowuje się jak przyjaciel? Usprawiedliwiasz to jedynie tym, że Ty go kochasz i był Twoim marzeniem. Nie twierdzę, że to z Twojej strony nie jest głęboka miłość, ale z jego strony nie jest na pewno, skoro tak się zachowuje. Jedyna "pozytywna" rzecz jaką o nim napisałaś to to, że kupuje Ci ubrania. Bardzo źle to świadczy i lepiej zastanów się czy jest sens cokolwiek ratować, bo brak sprzątania nie jest tu jedynym problemem. Jeśli jesteś dla niego tzn. zapchajdziurą, to po ślubie może nie zawahać się, by Cię rzucić, gdy się trafi bardziej łakomy kąsek. Musisz sobie uświadomić, że tak nie wygląda zdrowy związek, bo w zdrowym związku mężczyzna tak samo dba o kobietę, jak ona o niego.

Z tego co piszesz, to bycie zołzą nie pomoże, bo on ma Cię na każdym polu gdzieś. Czasem Ci coś kupi i przytuli od niechcenia, żebyś nie marudziła i tyle. Przecież tego nawet przyjaźnią nie da się nazwać, bo nie masz w nim wsparcia. Uciekaj od niego i ułóż sobie życie z jakimś fajnym chłopakiem, który będzie Cię traktował tak jak na to zasługujesz. Naprawdę szkoda życia na taką karykaturę mężczyzny. A z piciem też może być jedynie gorzej i obudzisz się któregoś dnia jako żona patologicznego alkoholika, który Cię bije albo znęca się psychicznie. To, że on skończył studia prawnicze o niczym nie świadczy, bo skłonności patologiczne mogą mieć też prawnicy i lekarze.

31

Odp: Za pół roku ślub. Boję się, że to błąd
harlekinka napisał/a:

cslady, jesteśmy przyjaciółmi. On zawsze był moim marzeniem i kocham go od wielu lat. Chce z nim być, bo to nie jest jakieśtam zakochanie, tylko głęboka miłość. Az do niedawna myślałam, że jestśmy dla siebie stworzeni...
On myśli, że najlepiej pokazuje mi, że mnie kocha, kiedy kupuje mi ubrania albo buty. Ale ja potrzebuję tych małych gestów, a nie kolejnej pary butów.
Wsparcia raczej nie mam żadnego...
Jak chce mnie pocieszyć, to mnie przytula. Albo powie "to moja wina" i na tym się skończy.
Problem polega też na tym, że ja nie potrafię być zołzą, nie potrafię nie zadbać o niego...

Przeczytaj te książki.. Być "zołzą" nie polega na byciu wredną.. Z całego serca polecam Ci tę lekturę.

32

Odp: Za pół roku ślub. Boję się, że to błąd

Harlekinka rozumiem cie.Jestem w tej samej sytuacji, tylko my jestesmy małzeństwem.On nie robi kompletnie nic jesli chodzi o obowiązki domowe.Nie przykłada sie do niczego.To ja muszę po nim sprzatać,prać,gotować i nosić brudne gacie do kosza na pranie.Do tego dochodzi obojętność.Nawet seksu doprosić sie nie można.Po pracy jest tylko on,piwko i komputer lub tv,a gdzie w tym wszystkim jestem ja? Ja nie mam prawa być zmęczona,bo muszę sie zająć domem i dziećmi.Na moje pytanie dlaczego mi nie pomaga odpowiedział że jak chciałam iść do pracy to teraz mam sobie radzić.I na tym się kończy.

33 Ostatnio edytowany przez ksiezniczka_czardasza (2015-02-17 15:55:35)

Odp: Za pół roku ślub. Boję się, że to błąd

Autorka chce po prostu wyjść za mąż, bo "co ludzie powiedzą", bo "przecież nie zostanę starą panną", bo "wszystkie są już mężatkami i mają nawet dzieci", a nie ma lepszego kandydata na oku.
Myślcie tak dalej, to w Polsce zawsze już będą panowały patologiczne relacje w małżeństwach, oparte na wyzyskiwaniu jednej (naturalnie żeńskiej) strony.
Biedne wasze przyszłe córki, bo synowie, wzorem tatusiów, będą mieli rajskie życie.

34

Odp: Za pół roku ślub. Boję się, że to błąd

Ale to nie jest wyzyskiwanie, jeśli kobieta się na to godzi. Nikt jej siłą nie trzyma, a facet nią nie manipuluje, żeby mu sprzątała. Jeśli jakaś narzeka, a potem i tak wychodzi za mąż, to widocznie nie jest jej tak ciężko.

35

Odp: Za pół roku ślub. Boję się, że to błąd
cslady napisał/a:

Ale to nie jest wyzyskiwanie, jeśli kobieta się na to godzi. Nikt jej siłą nie trzyma, a facet nią nie manipuluje, żeby mu sprzątała. Jeśli jakaś narzeka, a potem i tak wychodzi za mąż, to widocznie nie jest jej tak ciężko.

Dokładnie myślę tak samo. Świadomie wchodzą w takie związki, nikt Im pistoletu do głowy nie przystawia. Jeśli sądzą, że miłość właśnie tak musi wyglądać to i takiej będą później szukać. Będzie dobrze w związku - pojawi się uczucie, coś jest za spokojnie, podejrzanie...
Radzę jakiekolwiek zmiany zacząć wprowadzać od Siebie. Zmiana sposobu myślenia z "kocha to się zmieni" na "jakby kochał to by JUŻ się zmienił/pracował nad Sobą", bo z tym jest NAJWIĘKSZY PROBLEM.

36

Odp: Za pół roku ślub. Boję się, że to błąd

Tak na marginesie to nie sądzę, że ostatnio zaczęło się Wam psuć. Sądzę, że ostatnio on po prostu przestał udawać, bo ślub niedługo. To nie jest psucie się, tylko wyszło jaki on jest naprawdę. Wspólne mieszkanie przez jakiś czas zawsze takie rzeczy weryfikuje. A prawda jest taka, że tego faceta nie zmienisz, bo jemu na tym nie zależy. Rozmowy można przeprowadzać z partnerem, któremu zależy i który chce rozmawiać i się dogadać. Twoje rozmowy będzie traktował jako marudzenie, a Twój płacz zacznie go w końcu irytować, o ile już nie irytuje. Warto sobie niszczyć życie dla kogoś takiego? Co Ci się w nim w ogóle podoba? Jakie cechy? Bo przecież nie opiekuńczość, czy czułość.

37

Odp: Za pół roku ślub. Boję się, że to błąd

On Cie tak traktuje bo wie, że jest Twoim marzeniem (4 lata czekania kiedy on był z dziewczyną to nie jest normalne) i na wiele mu pozwolisz dochodzi do tego pewnie jego wyższy status społeczny i ekonomiczny (przynajmniej potencjalny). Na początek było fajnie bo byłaś plasterkiem, a nie rzucił Cie kiedy powinno się zostawić plasterek bo pomyślał gdzie on znajdzie druga taka naiwna która zrobi dla niego wszystko. No ale miłości w tym nie ma ani krzty i zanim się obejrzysz w tym małżeństwie będzie Was conajmniej troje jeśli już nie jest.

38

Odp: Za pół roku ślub. Boję się, że to błąd

Nawiaze jeszcze do ksiazki, ktora polecilam "dlaczego mezczyzni kochaja zolzy" nie jest to ksiazka o zolzach, wrednych babach czy jak to tam interpretujesz a jest to taki jakby poradnik ukazujacy zachowania damsko meskie, pokazuje, np jakie kobiety szanuja mezczyzni, co cenia w kobietach, jak z nimi postepowac by do nich "trafic". Pokazuje punkt widzenia faceta na pewne sprawy i pokazuje co robic, by mezczyzna widzial w kobiecie kobiete a nie robota. Ciezko mi ja dobrze strescic, ale nawet w pdf w necie ja znajdziesz. Moze zamiast smazyc kolejne kotlety dla niego poczytaj ja sobie.

A do do ksiazki polecanej przez Lusije to sama chetnie przeczytam, bo tytul brzmi obiecujaco:)

39

Odp: Za pół roku ślub. Boję się, że to błąd

Po pierwsze nie nazwalabym go dobrze wychowanym, zarzygany, nie spuszcza wody w toalecie, nie szanuje ciebie i nie docenia tego co robisz. Jesli on teraz tak sie zachowuje to nie licz na cud, po slubie nie zmieni sie a na pewno nie na lepsze. Czy tak ma wygladac twoje zycie? Z pijacym i nie szanujacym cie facetem? Zrobilas bardzo duzo by sprobowac uratowac zwiazek ale on nie wykazuje takiej checi. lepiej to przerwac przed niz po slubie a tu chodzi o twoje dalsze zycie

40

Odp: Za pół roku ślub. Boję się, że to błąd
harlekinka napisał/a:

Witam, jestem tu nowa:)
Od dwóch lat jestem ze swoim najlepszym przyjacielem. Znamy się bardzo długo, dlatego on oswiadczył się po półtora roku chodzenia. Początki były suer. Po pół roku związku zamieszkaliśmy razem. Było naprawdę dobrze.
Teraz jednak jest inaczej. Staram się tylko ja. Ciągle sprzątam, gotuję, piorę. A on nawet nie podziękuje, a co dopiero pomoże mi. Przy znajomych mówi, że to żaden wyczyn, że ogarniam jednocześnie studia (mam 22 lata) i całe "życie domowe". Mówi do swoich kolegów, że to nic nadzwyczajnego, że codziennie wstaję wcześniej, żeby zrobić mu obiad do pracy. Sam w domu nic nie robi. I kiedy proszę go o to, żeby mi minimalnie pomógł, on nie reaguje. A nie proszę o jakieś cuda na kiju. Proszę, żeby odłożył nacyznia do zlewu, skoro już i tak wynosi je do kuchni, żeby spuszczał po sobie wodę w toalecie, żeby nie zostawiał ubrań gdzie popadnie, tylko rzucił je na jedną stertę, żebym mogła je wrzucić do kosza na brudną bieliznę.
Bardzo dużo pije. Nie wie, kiedy powinien przestać. Często jest pijany.
Dużo rozmawiamy. Ciągle obiecuje, że zacznie się starać i nic nie robi.
Od poczatku nie było między nami takiej namiętności, dreszczyku poznawania się, flirtu. Czas na to był na początku, kiedy się poznaliśmy. Ale on wtedy miał dziewczynę. Czekałam na niego cztery lata.
Seks też nie jest porywający. Często nie słucha tego, co do niego mówię. Jakby nie obchodziło go, czy mi tez jest dobrze.
A teraz mamy brać ślub za pół roku. Mówię mu, że sie boje, że nie dam rady sama ogarnąć studiów, pracy, domu, jego i w perspektywie dzieci. Rozmawiamy naprawdę dużo. Mówię mu o wszystkim. A on jakby tego w ogóle nie słuchał. I nic nie robi.
Są sytuacje, że płaczę z bezsilności, że krzyczę, tylko żeby pokazał jakiekolwiek uczucie. A on nic. Jest jak kamień. Odwraca się i włącza grę. Ale kiedy tylko robię się wściekła i silna, natychmiast zaczyna się starać. Na chwileczkę. Tak, żebym juz nie była zła.
Dziś śnił mi się mój kolega ze studiów. Śniło mi się, że jesteśmy razem. A kiedy się obudziłam, zobaczyłam mojego zachlanego, zarzyganego narzeczonego.
On nie jest jakims dresem spod bloku. Nie. Jest dobrze wychowanym, iteligentnym prawnikiem(25 lat).
Nie wiem, co mam robić. Obawiam się, że ślub to błąd. Wiem, że nic się nie zmieni po ślubie. Wiem, że go kocham. Ale też wiem, że to nie jest życie, którego bym chciała. Chciałabym czuć, że on o mnie zabiega, że mnie kocha. Chciałabym jakiegokolwiek śladu namiętności.
Chciałabym, żeby przynajmniej reagował, kiedy słyszy, że zgłaszam problem.
Jest mi tak źle, że tyle czasu na niego czekałam. Był moim marzeniem. Tak zazdrościłam jego poprzedniej dziewczynie. On ją wielbił, chwialił, podziwiał. Miała wszstko to, o czym marzy każda kobieta. Miała wszystko. A mnie już tak nie traktuje. Pomimo tego, że jestm ładna i inteligentna, ciągle widzi we mnie jakieś braki. Zawsze coś jest nie tak.
Tyle czasu czekałam, żeby z nim być. A teraz jestem tylko rozczarowana.
Nie wyobrażam sobie nie byc z nim, kocham go. Ale też nie wyobrażam sobie, że dalej żyję tak jak teraz. Co mam zrobić, pomocy!

wyglada na to,ze poczul sie juz pewnie.Bez urazy-ma w domu praczke,kucharke itd.wychowal sobie juz Ciebie,wiec o co ma sie starac?chyba tylko o to,zebys dalej byla posluszna.popelnilas blad na poczatku,wiec teraz juz nie ma od tego odwrotu.Pzdr.

41

Odp: Za pół roku ślub. Boję się, że to błąd

Nie czytałem ale ogolna rada jest taka ze jeśli sa uzasadnione wątpliwości to slubu nie brac. I tak się to wcześniej czy później zakończy rozwodem a chyba lepiej być wolnym niż mieć papier rozwodnika. Często jednak brakuje porównania do tego jak powinno być i to jest podstawowy problem bo nie majac dobrego obrazu związku wchodzimy w chore, wyniszczające nas relacje. A po slubie nic się nie zmieni chyba ze na gorsze. Tu naprawdę w takich sprawach chodzi o własne zycie a nie opinie rodziny czy środowiska!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

42

Odp: Za pół roku ślub. Boję się, że to błąd

Hej przeczytalam twoja historie i moje zdanie jest takie ze jezeli chcesz byc jednoczesnie praczka sprzataczka kucharka opiekunka i ciagle robic za kogos na kogos i nie slyszec w tym jakiegokolwiek wyrazu wdziecznosci glupiego milego jednego malego slowa to wez ten slub.powiem tyle wiem cos o tym bo mam podobnie heh tylko ze ja juz jestem po slubie mam dziecko moj zwiazek ogolem trwa 7lat i powiem szczerze jezeli wiedziakabym ze tak bd wygladac moje zycie to poszlabym w inna strone..nie mam nawet cwierc wieku a duzo szczescia daje mi moj synek on jest calym swiatem,takze naprawde zastanow sie to jest decyzja na cale zycie.tutaj poczytasz tylko opinie,zdanie innych ludzi ale tak naprawde to nie my bedziemy za ciebie zyc sama musisz wybrac jeszcze jedno tacy ludzie nigdy sie nie zmieniaja przykre ale prawdziwe.pozdrawiam

43

Odp: Za pół roku ślub. Boję się, że to błąd

Witam:) przeczytałam wszystko dokładnie co napisałaś...i przeraziłaś mnie tym ze chcesz dalej w to brnąć. Widzisz co się dzieje,w co się pakujesz, masz wątpliwości. Nie wiem czy szukasz porady czy pocieszenia bo raczej nikogo tutaj nie posłuchasz,(czytałam też wypowiedzi dziewczyn które radzą rozstanie). Wszystko teraz zależy tylko od Ciebie,i nikt za Ciebie nie podejmie decyzji,chcesz się męczyć,żyj dalej z facetem który Cię nie szanuje i jest alkoholikiem,chcesz być szczęśliwa,zrób coś żeby to zmienić,wyprowadź się.

Życzę Ci wszystkiego co najlepsze bo na to zasługujesz smile

44

Odp: Za pół roku ślub. Boję się, że to błąd

Jeżeli boisz się zerwać to najpierw tylko ODWOŁAJ ŚLUB. Jeżeli mu na Toby by zależało zacząłby się wtedy starać.

45

Odp: Za pół roku ślub. Boję się, że to błąd

Harlekinko,
odpowiedź jest zawarta w Twoim pytaniu - mówisz, że nie chcesz takiego życia.
On pije (to jest ogromny problem), nie pomaga Ci, nie docenia tego, co robisz, umniejsza to, krytykuje, ignoruje Cię, nie widać, żeby on kochał Cię tak, jak Ty jego. Normalnie wyjściem byłaby rozmowa, ale tego juz próbowałaś. On to zignorował, włączył sobie grę. Jak jesteś wściekła, to ugłaskuję Cię jak małe dziecko, a potem wszystko wraca tam, gdzie było.
Po co Ci taki związek? Masz 22 lata, życie przed Tobą!!! Kochasz go, ale czasem miłość to nie wszystko. Może jesteś też troszkę uzależniona od niego?

46

Odp: Za pół roku ślub. Boję się, że to błąd
harlekinka napisał/a:

. Idealnie się dogadujemy.
Bo on nie robi nic z tym, co do niego mówię. Jestem zupełnie rozdarta. Wiem, że on jest jedyną osobą, z którą mogłabym w ogóle myśleć o "na zawsze". Ale boje się jak to "na zawsze" będzie wyglądać...

No właśnie widać jak idealnie - nic nie robi z tym, co do niego mówisz, ignoruje, ma to gdzieś. On myśli, że już Cię ma i tyle, nie musi się starać, bo po co. Akceptujesz każde jego złe zachowanie. Zarzygany? Nie spuszczona woda w toalecie? Dla Ciebie widać nie ma problemu. Z nim Twoje na zawsze będzie właśnie tak wyglądać. Alkohol, wymiociny i nie spłukana kupa w sedesie. Chcesz tego?
On się nie poprawi, bo żeby się poprawić musiałby zacząć od słuchania Ciebie, a on woli nie słuchać.

Masz 22 lata, wierz mi, on nie jest jedynym, z którym możesz spędzić życie. Masz czas, a tego kwiatu jest pół światu.
Poza tym, moim zdaniem, 22 lata to za wcześnie na ślub. Studia najpierw skończ.

47

Odp: Za pół roku ślub. Boję się, że to błąd

Niestety sama prosisz się o tragedię. Też miałam takie przeczucia jak Ty, ale nie chciałam słuchać intuicji. W końcu tak go kochałam, były chwile że nie był taki zły itd. Na szczęście do ślubu nie doszło bo zbyt wiele świństw wyszło. Jeżeli partner Cię nie słucha i ma gdzieś twoje potrzeby będzie tylko gorzej. Ty się będziesz poniżać prosząc o jego uwagę, aż pewnego dnia będzie miał dosyć takiej przylepy co wszystko wybacza i we wszystko wierzy i sam odejdzie. Jeżeli widzisz jak traktuje Ciebie a jak traktował swoją byłą to masz najlepszy dowód na to, że Cię nie kocha. Po co być w związku bez miłości. Kolejny przykład na brak miłości- jak kogoś kochasz to robisz wszystko żeby go nie zranić a on robi na odwrót.

48

Odp: Za pół roku ślub. Boję się, że to błąd
lilianna90 napisał/a:

Niestety sama prosisz się o tragedię. Też miałam takie przeczucia jak Ty, ale nie chciałam słuchać intuicji. W końcu tak go kochałam, były chwile że nie był taki zły itd. Na szczęście do ślubu nie doszło bo zbyt wiele świństw wyszło. Jeżeli partner Cię nie słucha i ma gdzieś twoje potrzeby będzie tylko gorzej. Ty się będziesz poniżać prosząc o jego uwagę, aż pewnego dnia będzie miał dosyć takiej przylepy co wszystko wybacza i we wszystko wierzy i sam odejdzie. Jeżeli widzisz jak traktuje Ciebie a jak traktował swoją byłą to masz najlepszy dowód na to, że Cię nie kocha. Po co być w związku bez miłości. Kolejny przykład na brak miłości- jak kogoś kochasz to robisz wszystko żeby go nie zranić a on robi na odwrót.

Dokladnie tak! Moj odszedl po 10 latach, nie zatesknil...a ja poczulam ulge...szkoda zycia na takie uklady...
Kochaj siebie, szanuj siebie, i wymagaj tego szacunku dla siebie..

Ty myslisz, ze on zakocha sie z czasem w widoku kobiety z mopem?
Nie, on znajdzie sobie taka, ktora bedzie dama, bedzie umiala stawiac granice, a toba bedzie z wygody- dla obiadkow i prania....

Trudno powiedziec ile czasu mu to zajmie, ale szkoda twojego zycia. Lepiej byc damej, niz z toksykiem...

49

Odp: Za pół roku ślub. Boję się, że to błąd

Autorko. To, że kochasz swojego faceta to w to nie wątpimy. Ale niestety samą miłością związek nie przetrwa. Musicie być dla siebie partnerami. Mówicie,że jesteście przyjaciółmi od kilku lat.. ja się pytam gdzie tu przyjaźń? Bo skoro Ty mówisz swojemu facetowi PRZYJACIELOWI, że Ci cieżko samej ogarnąć dom i potrzebujesz jego wsparcia, to gdzie jego przyjacielska postawa? Mój  narzeczony jest moim przyjacielem, kochankiem, mężczyzną. Razem dzielimy się obowiązkami. On nie był tego w ogóle nauczony, bo jego mama podstawiała mu wszystko pod nos. Ja sobie na to nie pozwole. To nie jest staruszek czy osoba niepełnosprawna,że muszę go obsługiwać. A Ty go prosisz żeby brudne ciuchy położył tak żebyś TY mogła wyrzucić je do brudów??????? Serio?! Nie tkneła bym palcem NIC przez miesiąc i zaczęła się zachowywać jak on. Obrośniecie w brudzie co prawda, ale wytrzymaj. Jak jemu to nie będzie przeszkadzać i się nie złamie to masz czarno na białym jak Wasze życie będzie wyglądać. I jeśli chcesz go obsługiwać to okej, wchodzisz w ten związek. Ale jeśli szukasz partnera, a on nie zmieni swojego zachowania, to mocno przemyśl swoją decyzje. Swoją drogą skąd to niańczenie facetów?? jestem psychologiem, niby znam mechanizmy tego, rozumiem przyczyny takich zachowań, a jednak.. mój umysł tego nie ogarnia neutral nie potrafić zrobić prania czy ugotować czegokolwiek to kalectwo..

50

Odp: Za pół roku ślub. Boję się, że to błąd

Wine za to niestety ponosza ich mamusie a w przyszlosci nasze tesciowe, z domu rodzinnego wynosza pewne zachowania a rowniez kulture osobista (lub jej brak). Autorko, juz go nie "wychowasz" on po prostu taki jest, szkoda twojego życia i twojego szczescia. Nie bój sie odwolac slub, nie wstydz sie tego bo to zaden wstyd, gdy on zapyta czemu chcesz slub odwolac to powiedz mu wprost co czujesz bo moze to byc jedyny moment na powiedzenie o twoich uczuciach. To twoje zycie i zrobisz co uznasz za stosowne ale zrob tak bys nie zalowala swoich decyzji

51

Odp: Za pół roku ślub. Boję się, że to błąd

Faceta nie wychowasz nie ma co się łudzić.

52

Odp: Za pół roku ślub. Boję się, że to błąd

Wine, za taka " sluzebna" postawe kobiet tez ponosza rodzice.
Wzorce jakie te kobiety wyniosly z domu.......wiem po sobie.

53 Ostatnio edytowany przez kasia2303 (2015-02-18 18:20:00)

Odp: Za pół roku ślub. Boję się, że to błąd

Tez prawda, w domu mojej przyjaciolki tak jest, jej tata i brat jak zjedza tak odchodza od stolu ani nie posprzataja po sobie ani nie powiedza "dziekuje" bo to przeciez kobiety obowiazek ugotowac i posprzatac brrr

54

Odp: Za pół roku ślub. Boję się, że to błąd
kasia2303 napisał/a:

Tez prawda, w domu mojej przyjaciolki tak jest, jej tata i brat jak zjedza tak odchodza od stolu ani nie posprzataja po sobie ani nie powiedza "dziekuje" bo to przeciez kobiety obowiazek ugotowac i posprzatac brrr

U mnie tez tak bylo...i od dziecka slyszalam, ze mam sie starac, zawsze myslec o innych, zawsze uslugiwac...
To logiczne, ze jak poznalam faceta, a zalezalo mi na zwiazku, to sie staralam, staralam, staralam.....az zapomnialam o sobie....

Dlugo pozniej przyszla refleksja, ze nie kazdy tak zyje.
Ze kobiety dbaja O SIEBIE, ze czegos wymagaja, ze ovzekuja czegos od zycia i zwiazku...

( tyle, ze mnie nikt pozadnie w czas w glowe nie walnal, co bym sie opamietala)
Dlatego szlag trafia, jak sobie mloda dziewczyna w taki sposob kobie grob. Jeszcze jej pewnie wszyscy( rodzina , otoczenie) sekunduja, zeby sie bardziej starala, zeby nie byla roszvzeniowa, ze ponosi odpowiedzialnosc za zwiazek...

55

Odp: Za pół roku ślub. Boję się, że to błąd

Tylko jeszcze pytanie czy autorka mialaby odwage odwolac slub

56

Odp: Za pół roku ślub. Boję się, że to błąd
kasia2303 napisał/a:

Tylko jeszcze pytanie czy autorka mialaby odwage odwolac slub

Czy miałaby odwagę odwołać ślub lub czy miałaby odwagę go wziąć i żyć w taki sposób, jak pisze...

My tu sobie gadu gadu, a autorka się zmyła. Pewnie po przeczytaniu wszystkich rad, które zsumowąć może jedno zdanie "skończ ten związek", doszła do wniosku, że co my tam wiemy, że przecież nie znamy jej, ani jej misiaczka tak dobrze, jak ona go zna, że może jest trudny, ale to wspaniały facet jest i że będzie odważna - głowa do góry i przed ołtarz! Ona da radę, bo jest silna! Tak już kobiecy los!

Boję się, że wszystkie kobiety proszące o opinię, bądź pomoc na forum tak właśnie kończą - zostając w swojej mizerii...

57

Odp: Za pół roku ślub. Boję się, że to błąd

To zalezy, sa osoby ktore rzeczywiscie potrzebuja pomocy i sa osoby ktore potrzebuja pewnego rodzaju przyzwolenia by sie oszukiwac. Autorko watkau, gdzie nam ucieklas?

58

Odp: Za pół roku ślub. Boję się, że to błąd

Napisałaś dwukrotnie, że go kochasz. Ale za co?

Wystałaś się w kolejce 4 lata a towar okazał się wybrakowany, z czasem wychodzą raz po raz jego wady i okazuje się,że nie da się tego naprawić.

Z Twojego postu przebija jakaś dziwna desperacja, toksyczne nastawienie, trzymasz się go kurczowo i na siłe, bo w końcu jest Twój. Twoje marzenie.Na siłę próbujesz wykreować pożądaną rzeczywistość. Niszczysz sobie życie.

Posty [ 59 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Za pół roku ślub. Boję się, że to błąd

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026