Witam!
Może mężczyźni albo nie mężczyźni, ale ktoś znający się na psychologii powiedziałby mi co jest grane. W pracy w której jestem od miesiąca (służba zdrowia) (obecnie choruję) jest też pewien starszy ode mnie chyba rok chłopak, on jest lekarzem, ja również jestem po um. To moja pierwsza praca, pierwsza poważniejsza. Na początku ciężo mi było się odnaleźć, ale z dnia na dzień rozkręciłam się trochę. Z nim złapałam od razu dobry kontakt, w zasadzie on od razu zaproponował, zebysmy przeszli na Ty, jako, ze pewnie nie jest między nami znacząca roznica wieku (chyba podał mi ile on ma lat). Nie pracuję bezpośrednio z nim, bo jesteśmy na innych stanowiskach, ale widywaliśmy się bo jakby trochę ze sobą współpracujemy (taki charakter pracy). Na początku nie zwróciłam na niego uwagi, nie spodobal mi się jakoś. natomiast nawet nie wiem w którym momencie to się zaczęło. Otworzyłam na niego oczy, bo miałam jakos od razu do niego większe zaufanie, a on też chętnie pomagał. Wychodził naprzeciw żeby zorientować się o co chodzi, nawet kiedy miałam sprawę do kogoś innego. Nie wyglądało to tak, jakby był wscipski, raczej jakby chciał pomóc. Tak samo, kiedy ktoś coś dla mnie zostawił, on gdy mnie zauważył, zawsze podawał. Zawsze na korytarzu się uśmiechał i zatrzymywał wzrok na dłużej (chyba się nie mylę?) inni też się uśmiechali, tzn, płeć przeciwna, ale wydaje mi się, ze on jakos tak bardziej "" Zawsze odwzajemniałam, nie czułam się jakoś skrępowana. Czasami jak go mijałam, zanim jeszcze doszłam, pytał czy do niego nie mam jakiejś sprawy. Pierwszy mówił cześć, chociaż raz jak chciałam się zapytać o coś, uprzedził mnie, ze właśnie wychodzi, ale w sumie wysłuchał o co mi chodzi. Ostatniego dnia przed ym, jak musiałam iść na zwolnienie, zatrzymał się na korytarzu i zapytał się jako jedyny (poza kierownikiem of course:P) "na jak długo to zwolnienie". W zasadzie jego obowiązki nie były ściśle związane z moimi, raczej inni jego współpracownicy, on raczej straty by nie odczuł. Pomyślałam wtedy, że może zależy mu na mnie. Do tego dochodziły ukradkowe spojrzenia " z góry na dół" (tzn, tylko raz zauważyłam, jak byłam w spódnicy
) Nie mamy ze sobą zadnego kontaktu poza pracą (ani nie mieliśmy). On wie jak się nazywam, zna też do mnie nr. Sam się nie odezwał, szkoda, gdyby się nie odezwał jednak, bo ja już do pracy tej nie mogę za bardzo wrócic, więc pewnie już się tam nie zobaczymy. Jego ostatnie spojrzenie było jeszcze cieplejsze niż poprzednie, a jak coś mi tłumaczył to stał blisko, właściwie chyba dotykając swoim ramieniem mojego. Chrzanić, że lekarz, chrzanić urodę, wydaje się fajnym facetem, takim "czującym więcej", pogodnym. Na pewno Go zapiętam ![]()
Na koniec tej "love story" chciałabym usłyszeć co mężczyźni tego forum rzecz by o tym temacie chcieli? Pozdrawiam!
ps. Zapamiętajcie sobie chłopy raz na zawsze, coby się porozumienia nie rodziły: jak dziewczyna się uśmiecha (oczy też się śmieją), i nie unika was (chyba, że jest już zakochana po uszy, to unika, bo boi się walnąć jakiejś głupoty:P) to kolejny ruch należy do was!
Podobne tematy
Podsumowujac...jakie masz pytanie,Autorko?Pzdr.
Podsumowujac...jakie masz pytanie,Autorko?Pzdr.
Pytanie...czy faktycznie wygląda to tak, jakby on tez coś...???
Tyldka, jestes juz dorosla nikt tego za Ciebie nie powie na forum. Po za tym to widac jak bedzie was ciagnelo do siebie. To sie czuje doslownie na wylot
Cierpliwosci ![]()
Ismena1976 napisał/a:Podsumowujac...jakie masz pytanie,Autorko?Pzdr.
Pytanie...czy faktycznie wygląda to tak, jakby on tez coś...???
Jak dla mnie to sa takie spekulacje,ktore nie maja konca.Hipotez moze byc wiele...Facet byl po prostu mily i taktowny,byl ok dla kolezanki z pracy.Wybacz,ale jak dla mnie nie ma tu zadnych dowodow na jaks wieksza fascynacje z jego strony.Przeciez kontaktowalby sie z Toba...Cala sprawa potoczylaby sie inaczej.Wyobraznia u Ciebie pracuje.Nie ma powodow zebys nazywala to "cos"miloscia.Uwazam,ze niepotrzebnie nabijasz sobie tym glowe.Ja tu nie widze zadnej milosci.Pzdr.
Tyldka napisał/a:Ismena1976 napisał/a:Podsumowujac...jakie masz pytanie,Autorko?Pzdr.
Pytanie...czy faktycznie wygląda to tak, jakby on tez coś...???
Jak dla mnie to sa takie spekulacje,ktore nie maja konca.Hipotez moze byc wiele...Facet byl po prostu mily i taktowny,byl ok dla kolezanki z pracy.Wybacz,ale jak dla mnie nie ma tu zadnych dowodow na jaks wieksza fascynacje z jego strony.Przeciez kontaktowalby sie z Toba...Cala sprawa potoczylaby sie inaczej.Wyobraznia u Ciebie pracuje.Nie ma powodow zebys nazywala to "cos"miloscia.Uwazam,ze niepotrzebnie nabijasz sobie tym glowe.Ja tu nie widze zadnej milosci.Pzdr.
Nie no "miłość"(dlatego wzięłam w cudzysłow);) Wiem, ze to początek, (jeśli w ogóle początek), właśnie gownie chodziło mi o obiektywne spojrzenie, czy coś może z tego...??
Tyldka, jestes juz dorosla nikt tego za Ciebie nie powie na forum. Po za tym to widac jak bedzie was ciagnelo do siebie. To sie czuje doslownie na wylot
Cierpliwosci
Już się w pracy nie spotkamy, dlatego właśnie piszę.. ja muszę zezygnować, więc albo on się odezwie sam, albo nic z tego..(tak, wydaje mi się, jakby między nami były jakieś pozytywne wibracje;P)
Ismena1976 napisał/a:Tyldka napisał/a:Pytanie...czy faktycznie wygląda to tak, jakby on tez coś...???
Jak dla mnie to sa takie spekulacje,ktore nie maja konca.Hipotez moze byc wiele...Facet byl po prostu mily i taktowny,byl ok dla kolezanki z pracy.Wybacz,ale jak dla mnie nie ma tu zadnych dowodow na jaks wieksza fascynacje z jego strony.Przeciez kontaktowalby sie z Toba...Cala sprawa potoczylaby sie inaczej.Wyobraznia u Ciebie pracuje.Nie ma powodow zebys nazywala to "cos"miloscia.Uwazam,ze niepotrzebnie nabijasz sobie tym glowe.Ja tu nie widze zadnej milosci.Pzdr.
Nie no "miłość"(dlatego wzięłam w cudzysłow);) Wiem, ze to początek, (jeśli w ogóle początek), właśnie gownie chodziło mi o obiektywne spojrzenie, czy coś może z tego...??
Uparlas sie na tego faceta jak dziecko.Imaginujesz strasznie.Myslisz ,ze upatrzysz sobie kogos,a ta osoba na zawolanie sie w Tobie zakocha ,tak?Myslisz,ze tak to dziala?Po co sie nastawiasz?Chcesz sie rozczarowac?Pzdr.
Podsumowujac...jakie masz pytanie,Autorko?Pzdr.
a po co za każdym razem to 'pzdr' na końcu?
Ale widocznie dziewczyna cos czuje w kościach...
Tyldka a nie możesz Ty uczynić jakiegoś kroku w jego stronę? Zaproś na kawę/ spacer zapytaj co słychać ![]()
Tyldka a nie możesz Ty uczynić jakiegoś kroku w jego stronę? Zaproś na kawę/ spacer zapytaj co słychać
hej,dzięki za odp. hm...tyle ze ja już tam nie będę pracować..
troll
żadna normalna nie szuka męskiego spojrzenia na kobiecym borum
Jak masz jego numer albo fb, to co za problem zagadać? Albo zadzwonić i mimochodem zaprosić właśnie na kawę, zapytać co tam się dzieje w starej pracy? Jak facet mądry to załapie i sam potem pociągnie znajomość. Jeśli na tym jednym spotkaniu/rozmowie się skończy to nie ma co się oszukiwać.
Co masz do stracenia? Przecież prawdopodobnie nigdy go już nie spotkasz. Jak nie zrobisz teraz sama kroku to będziesz potem żałować i zastanawiać się ![]()
troll
żadna normalna nie szuka męskiego spojrzenia na kobiecym borum
Zatem witam koleją Panią:)
Jakiś ostatnio mamy tu wysyp desperatów.
Kolega z pracy jest miły i życzliwy i to niby ma świadczyć o czymś?
A nie przyszło Ci to głowy, że to po prostu sympatyczny, przyjazny facet, który lubi kobiety?
Aż strach się uśmiechnąć do płci przeciwnej, bo wygląda na to ,że zaraz sobie ktoś coś wyobrazi.
Tyldka, jak jakiś facet umówi się z Tobą przynajmniej 2-3 razy na randkę, to możesz zacząć się zastanawiać czy z tego ma szansę coś być. Dopóki to nie ma miejsca to w ogóle nie ma o czym mówić.
Zapamiętaj sobie: JEŚLI FACET NIE UMAWIA SIĘ Z TOBĄ TO ZNACZY,ŻE NIE JEST ZAINTERESOWANY.
troll
żadna normalna nie szuka męskiego spojrzenia na kobiecym borum
A skąd w tobie tyle nienawiści do kobiet??
Mama biła? Zamykała w piwnicy? ? Opanuj się, chłopie.
Biegasz od wątku do wątku i obrażasz kogo popadnie, snujesz swoje seksistowskie i mizoginistyczne teorie..
Tak samo można o tobie powiedzieć, że jaki normalny facet wylewa frustracje na babskie forum? Troll czy psychol?