Mam 22 lata, studiuje, mam marzenia, priorytety... i problemy emocjonalne. Moja historia rozpoczęła się 3 lata temu. Poznałam chłopaka... niby nic a jednak czułam się szczęśliwa. Już wtedy wiedziałam ze odmieni moje życie.Jak się później okazało zmienił, ale nie w tą stronę co się spodziewałam. Spędzaliśmy każdą chwilę razem. Rozmawialiśmy o wszystkim, o tym że chcę zmienić "melanżowy" tryb życia, o tym że dostał wyrok za dilerkę, ale z tym skończył. Byłam naiwna jak dziecko-łykałam każde jego słowo. Nie zorientowałam się nawet że oszukiwał mnie z tym przez rok ! Rok myślałam że nie pali. W sumie może się łudziłam że to właśnie dla mnie tego nie robi. Jednym słowem byłam głupia. Do tego doszła agresja, alkohol, wyzwiska od szmat, ku***. Po każdej takiej akcji przepraszał, w sumie nie musiał się długo starać. Z biegiem czasu coraz bardziej byłam uzależniona od niego. Wybaczałam wszystko.. nawet to że w naszej jednej z przerw spotykał się z moją sąsiadką. Pisał że popracuje nad moją opinią. Ryczałam, przez te 3 miesiące byłam jak wrak człowieka.Rodzina bardzo mnie wspierała.Oni nie pochwalali tego związku od początku. Ja studentka ma swoje marzenia, pracowita a on ?? PATOLOGICZNY KŁAMCA Z UZALEŻNIENIAMI.... Ale on znów pisał, obiecywał poprawę... Głupia idiotka wybaczyła... Poprawa była na tydzień. Pewnego dnia umówiliśmy się na spacer, kino.. Wyszykowana miałam iść na autobus... dzwonie do niego a on pijany. To też wybaczyłam. Inna sytuacja wydarzyła się na imprezie. On pijany śpi przy stole. Nie wytrzymałam wyszłam. Nawet nie wybiegł ! Przez miasto szłam o północy! Następnego dnia płakał, więc wybaczyłam . ZNOWU ! Postawiłam mu warunki. Będę z nim o ile pójdzie do psychologa. Poszedł. Tylko raz! Nie mogłam już tego wytrzymać. Postanowiłam coś z tym zrobić, Chodziłam do psychologa (tego samego co on). Okazało się że nawet mnie odnośnie tego kłamał. Przekręcał jej słowa. Nie miałam z nim kontaktu przez miesiąc. Nagle w pracy dostaje wiad. od jego mamy- jest w szpitalu, miał zapaść. Pognałam do niego bez zastanowienia. Wyszedł ze szpitala i znów together forever- kochający chłopak. Wtedy na prawdę byłam szczęśliwa. Poszedł do szkoły. Myślałam zmienił się wreszcie . Więc po co psycholog ? Uznałam że szkoda pieniędzy i czasu. Myślałam tak do świat. Wspólna impreza, ja czekam na niego a on pijany przyjeżdza i jeszcze wyzywa mnie jak nie chce iść z nim . Trzeźwieje , wraca do domu i znów błaga przeprasza płacze.. Tradycyjnie wybaczam ... od świąt moje szczęście jest udawane. W piątek znów odwala. Nie wytrzymuje. Zaczęłam się zachowywać jak on. Z płaczem wyjaśniam mu dość brutalnie kim dla mnie jest - pierd*** patol. Nie odzywa się nast dnia. Więc zaczynam robić śledztwo. Wchodzę na jego pocztę a tam ... wiadomości z jakiegoś portalu cheeckylovels (wiadomo jaki cel- tym bardziej że ustawia sobie wiek 18- 34); na jednym forum medycznym dowiaduje się, że ma duże wymagania związane z seksem i boi się że jeśli ich jego dziewczyna nie spełni to będzie miał problemy psychiczne !!! Nie wierzyłam w to co pisze... Punktem kulminacyjnym było dokopanie się do forum o amfetaminie. Mój luby wraz z mamusią przez pół roku oszukiwali mnie czemu doszło do zapaści! Z jego wypowiedzi okazało się, że przedawkował i to doprowadziło do jego walki o życie. Czuje się jak pustak. Ja wspierałam go, wybaczałam ... tłumaczył że przez ten miesiąc co nie był ze mną nie mógł sobie poradzić i dlatego pił. Nic nie było wspomniane o amfetaminie!!! Jestem bardzo bojowo nastawiona. Uświadomiłam sobie w zasadzie, że to głupie uzależnienie. W sumie nie głupie a tragiczne. Nie wiem teraz co ze sobą robić. Nie mamy kontaktu i na pewno się nie odezwę. On nie wie o tym co odkryłam, więc myśli że ja go przeproszę za wyzwiska. Boje się że bd mi znów mydlił oczy. Nie wiem czy mu mówić o tym co znalazłam czy po prostu go olac i nie odp... Wiem że postępowałam głupio ale ja już tak nie chce ! Zarejestrowałam się tu żeby ktoś mi uzmysłowił co trzeba robić z takim uzależnieniem od patologicznej drugiej osoby .
Podobne tematy
Znam sie na uzaleznieniach.
Uciekaj od niego jak najdalej zanim zniszczy twoja psychike.
Idz na terapie dla wspoluzaleznionych.
Napisz do niego list, wyjasniajac motywy twoich dzialan. Napisz dosadnie co ci leży na sercu a glownie to, ze powodem twojego odejscia jest jego uzaleznienie.
Nie tlumacz niczego wiecej, nie rozmawiaj z nim i nie kontaktuj sie. On musi spaść na samo dno, jedynie to go uratuje. Nie pomozesz mu zostajac.
Wyjscia sa dwa... albo wyciagnie wnioski i pojdzie na terapie, albo zaćpa na smierc.
To ON SAM musi wybrac jedna z tych drog.
Ty nie jestes, i nie bedziesz NICZEMU winna.
Jeszcze raz powtarzam, uciekaj i nie daj sie znowu omamic obietniacami poprawy.
Znam sie na uzaleznieniach.
Uciekaj od niego jak najdalej zanim zniszczy twoja psychike.
Idz na terapie dla wspoluzaleznionych.
Napisz do niego list, wyjasniajac motywy twoich dzialan. Napisz dosadnie co ci leży na sercu a glownie to, ze powodem twojego odejscia jest jego uzaleznienie.
Nie tlumacz niczego wiecej, nie rozmawiaj z nim i nie kontaktuj sie. On musi spaść na samo dno, jedynie to go uratuje. Nie pomozesz mu zostajac.
Wyjscia sa dwa... albo wyciagnie wnioski i pojdzie na terapie, albo zaćpa na smierc.
To ON SAM musi wybrac jedna z tych drog.
Ty nie jestes, i nie bedziesz NICZEMU winna.
Jeszcze raz powtarzam, uciekaj i nie daj sie znowu omamic obietniacami poprawy.
Najgorsze, że to ja jestem uzależniona OD NIEGO. Mam 22 lata, niby jest całe życie przede mną no ale....
boje się że nie znajdę sobie nikogo, że jestem słaba, i wreszcie że on "bd pracowal nad moja opinia".
W sumie powodem mojego odejścia są jego kłamstwa...
Czyli głównym Twoim przesłaniem jest kategorycznie nie kontaktowanie się z nim ??
Ty jestes i uzalezniona od niego oraz wspoluzalezniona w jego nalogu, dlatego powinnas udac sie na terapie. Koniecznie.
Kontaktujac sie z nim, jedynie pomagasz mu w uzaleznieniu.
Odetnij sie od niego calkowicie. Jestes mloda, ulozysz sobie zycie ale...nie z nim. Z nim tego zycia nie bedziesz miala.
Chodziłam do psychologa. Ona twierdziła, że to nie jest takie zaawansowane stadium, abym udała się na tego typu terapię.
Wg niej wszystko siedzi w mojej głowie ... sama się nakręcam myślami i daje mu kolejną szansę.
NA KTÓRĄ ON OCZYWIŚCIE NIE ZASŁUGUJE. Nie potrafię o tym po prostu tak nie myśleć...
Wydajesz się być rozsądną ale zagubioną osobą.
Musisz przestać załamywać się, wziąć się w garść. Musisz przestać myśleć o Nim. Chyba nie chcesz całe życie żyć z patologicznym człowiekiem, który nie umie stawić czoła swoim uzależnieniom. Wiem, że ciężko będzie Ci się z nim rozstać, ale sama dobrze wiesz, że to najlepsze co możesz zrobić w tej sytuacji. Nie możesz dać się manipulować, bo dziewczyno, nie dasz rady, nie poradzisz sobie. Musisz się od niego odciąć, mimo tego jak bardzo Go kochasz. W życiu dużo można poświęcić dla drugiego człowieka, ale nie WSZYSTKO, a Ty dla niego wszystko robiłaś. Przebaczałaś, głaskałaś po główce, gdy nabroił. On uzależnił- nie tylko siebie-ale też Ciebie od Niego. Nie możesz dalej tak żyć. Musisz mieć jakąś hierarchię wartości. Więc zastanów się co, dla Ciebie jest w życiu ważne, wartościowe. Wiem, że Twoje serducho jest za nim. Że kochasz Go. Chciałabyś pomóc, ale posłuchaj tym razem rozumu, on Ci dobrze podpowie.
Pomyśl, chcesz żyć u boku kogoś, kto mówi do Ciebie: "szmato itd."? Nie sądzę. Przejrzyj na oczy, bo miłością się nie najesz. Ten człowiek nie może Cię tak traktować. Jeśli on tak się zachowuje, to nie jest prawdziwym mężczyzną, ale facetem bez jaj, który nie umie sobie życie poukładać a w te swoje gierki wciągnął Ciebie. Ty nieświadoma na początku, dajesz się omamić jego słowom, ale to nie ma sensu, on już nigdy nie będzie taki sam, musi się leczyć, a Ty musisz uciekać od Niego jak najdalej, dla swego dobra.
A skoro masz 22 lata to mnóstwo czasu masz na znalezienie osoby, która doceni Ciebie i będzie Cię szanowała (czego nie robi i nie będzie robił Twój "obecny" partner). Jest multum wspaniałych, szarmanckich, kulturalnych facetów. Z "niego" się wyleczysz. Czas leczy rany. Pamiętaj o tym ![]()
Na słabego psychologa trafiłaś. Idź do innego. Twoim głównym problemem jest jednak współuzależnienie.
Wydajesz się być rozsądną ale zagubioną osobą.
Musisz przestać załamywać się, wziąć się w garść. Musisz przestać myśleć o Nim. Chyba nie chcesz całe życie żyć z patologicznym człowiekiem, który nie umie stawić czoła swoim uzależnieniom. Wiem, że ciężko będzie Ci się z nim rozstać, ale sama dobrze wiesz, że to najlepsze co możesz zrobić w tej sytuacji. Nie możesz dać się manipulować, bo dziewczyno, nie dasz rady, nie poradzisz sobie. Musisz się od niego odciąć, mimo tego jak bardzo Go kochasz. W życiu dużo można poświęcić dla drugiego człowieka, ale nie WSZYSTKO, a Ty dla niego wszystko robiłaś. Przebaczałaś, głaskałaś po główce, gdy nabroił. On uzależnił- nie tylko siebie-ale też Ciebie od Niego. Nie możesz dalej tak żyć. Musisz mieć jakąś hierarchię wartości. Więc zastanów się co, dla Ciebie jest w życiu ważne, wartościowe. Wiem, że Twoje serducho jest za nim. Że kochasz Go. Chciałabyś pomóc, ale posłuchaj tym razem rozumu, on Ci dobrze podpowie.
Pomyśl, chcesz żyć u boku kogoś, kto mówi do Ciebie: "szmato itd."? Nie sądzę. Przejrzyj na oczy, bo miłością się nie najesz. Ten człowiek nie może Cię tak traktować. Jeśli on tak się zachowuje, to nie jest prawdziwym mężczyzną, ale facetem bez jaj, który nie umie sobie życie poukładać a w te swoje gierki wciągnął Ciebie. Ty nieświadoma na początku, dajesz się omamić jego słowom, ale to nie ma sensu, on już nigdy nie będzie taki sam, musi się leczyć, a Ty musisz uciekać od Niego jak najdalej, dla swego dobra.
A skoro masz 22 lata to mnóstwo czasu masz na znalezienie osoby, która doceni Ciebie i będzie Cię szanowała (czego nie robi i nie będzie robił Twój "obecny" partner). Jest multum wspaniałych, szarmanckich, kulturalnych facetów. Z "niego" się wyleczysz. Czas leczy rany. Pamiętaj o tym
Dziękuję za słowa otuchy:) Rozsądna to byłam póki nie poznałam jego. Przez tą "wielką miłość" traciłam przyjaciół, znajomych, zaufanie wśród rodziców. Jestem świadoma tego, że szczytem moich marzeń nie jest patologiczny związek. Chce się od niego odciąć kategorycznie... ale jestem pewna, że bd dzwonił, pisał... Kwestia czasu .
Nie lepiej byłoby mu wtedy wysłać SMS i zmienić nr ? Ciągle chciałam się odciąć, ale teraz jestem zmotywowana... Dlatego też słowa wsparcia działają na mnie jak najbardziej pozytywnie:) Jestem świadoma, że po częsci to moja wina.... Sama siebie doprowadziłam do tego stanu i sytuacji
Zerwij z nim kontakt. Nie pisz żadnych listów.
Po prostu musisz rozpocząć nowe życie.
Jego już nie ma.
Zrozum to.
Wiesz, nie chcę Cię tępić i mówić, że mogłaś już dawno odejść, bo to nie o to chodzi, lecz o to, że rozumiem, co to znaczy się zakochać, a ten drugi ktoś, wykorzystuje Twoje "zakochanie" nadwyręża zaufania i to się tak toczy i toczy, aż ty będziesz już tak bardzo uzależniona od niego, że nie będziesz mieć siły od niego odejść. To najgorsze co może być.
Popieram moje poprzedniczki że albo odchodzisz od niego, urywasz kontakt z nim całkowity (zmieniasz numer telefonu itd) albo nadal tkwisz w tym bagnie po uszy- a to chyba nie dla Ciebie, co? wiesz, że zasługujesz na kogoś dużo lepszego.
I to jest ten moment, więcej już ich nie będzie, masz w sobie tę siłę, każda z nas ma.
Więc zrób to- odejdź od niego raz na ZAWSZE.
On już się nie zmieni, a jak tak to długa i męcząca droga przed nim, ale nie myśl o tym. pomyśl jak dobrze możesz teraz wykorzystać swój cenny czas. Bo życie jest takie krótkie. Trzeba się realizować.
Ode mnie tylko pare zdań.
Pozwałam sobie na takie traktowanie pare lat temu istarcilam bardzo wiele.
Im szybciej sie uwolnisz od tego tym szybciej staniesz na nogi, im dluzej bedziesz w tym trwac tym wiecej on bedzie mial na ciebie haków w formie twoich problemów, przelotnych mysli osobistych, , reszte sobie dopisze, albo zle cie zorozumie i latwiej mu bedzie bruzdzic w twoim zyciu.
Hipokryzja ludzka granic nie zna, ktos ci opieprza tylek za plecami ale jak ty powiesz cos zlego na kogos do nieodpowiedniej osoby to o boshheee wielka tragedia.
Uwazaj komu ufasz sa ludzie którzy z igły zrobią widły.
Też byłam w taki sam sposób uzależniona i myślałam, że jeśli zakończę ten związek, co trzeba było zrobić, go świat się skończy i będę nieszczęśliwa.
Pocierpialam, pobolało strasznie, ale teraz widzę, że dobrze się stało. Jestem szczesliwsza, nie płaczę, nie mam wahań nastrojów.
Pamiętaj tylko by nie nawiązywać z nim kontaktu, odcac się jak tylko się da.
Też byłam w taki sam sposób uzależniona i myślałam, że jeśli zakończę ten związek, co trzeba było zrobić, go świat się skończy i będę nieszczęśliwa.
Pocierpialam, pobolało strasznie, ale teraz widzę, że dobrze się stało. Jestem szczesliwsza, nie płaczę, nie mam wahań nastrojów.Pamiętaj tylko by nie nawiązywać z nim kontaktu, odcac się jak tylko się da.
W jaki sposób skończyłaś tą znajomość i co Ci wtedy pomagało najbardziej ?
Czy ta osoba nadal się z Tobą kontaktuje?
Taką znajomość łatwo zakończyć. Jemu i tak bardziej zależy na dragach niz na tobie.
Co będzie robil..? Płakał, przepraszał, byc może histeryzowal. Jak będzie pod wpływem to być może groził, nachodzil...Ty musisz być nieugieta.
Przeżyjesz swoje ale za jakiś czas spojrzysz trzeźwo na sytuacje i podziekujesz bogu, ze dal ci siłę się z tego wyrwać.
Ty masz ta siłę, tylko przeraża cię podjęcie decyzji.
Niestety robiąc te same rzeczy w kółko, nie mozemy oczekiwać innych rezultatów.
Zrozum, ze on ciągnie ciebie na dno, tylko od ciebie zależy czy pójdziesz za nim czy w końcu zrozumiesz, że jedynym wyjściem jest totalna separacja.
Taką znajomość łatwo zakończyć.
Z wszystkim się zgadzam oprócz pierwszego zdania. Łatwo takie coś zakończyć ? Raczej nie...
Próbowałam od 2 lat. Dopiero teraz wykrzesałam resztki sił żeby tak się stało.
Myślę, że z tym nie tylko ja mam problem
16 2015-02-09 23:36:26 Ostatnio edytowany przez Sienna (2015-02-09 23:49:25)
Tak myślałam, że to właśnie zakwestionujesz.
Najtrudniejsza jest decyzja i jej późniejsze, konsekwentne wprowadzenie w życie.
Wierz mi, jeżeli nie łączy was wspólne mieszkanie, dzieci, finanse to rozstanie jest prostsze niz się tobie wydaje.
Ty się boisz sama siebie i nieumiejętności życia bez niego. Dlatego wydaje ci się to trudne.
Caly czas boisz się, ze kolejny raz omami cie obietnicami poprawy albo....wzbudzi zal i poczucie winy.
Pamiętaj, to on ma problem, nie ty. Nie pozwól aby jego problem zniszczyl twoja psychikę.
Pamiętaj, ze TY jesteś najważniejszą osobą na tym świecie. I dopóki nie masz dzieci, tak pozostanie.
W twoich rękach spoczywa odpowiedzialność za własny los, nie jego.
Biedna jesteś, bo się najzwyczajniej w świecie zakochałaś, z tym, że w nieodpowiednim facecie. Z jednej strony szkoda, że dostał od Ciebie tyle szans z drugiej w ten sposób dałaś mu szansę, żeby się zmienił w końcu byłaś gotowa mu pomóc. Widac dobra z Ciebie dziewczyna i powiem Ci, że nie trac już czasu. Nie kontaktuj sie z nim, skoro nie zmienił sie do tej pory, skoro nawet pobyt w szpitalu niczego go nie nauczył to zostaw go. Widac, że i tak nie dasz rady nic zdziałasz, a bawic sie w terapeutę i tracic swoją energię i czas... ni e warto. W końcu powinnaś życ własnym życiem, dążyć do realizacji swoich celów i dac szansę nowej miłości. Tego Ci życzę z całego serca ![]()
Od jakiegoś czasu zastanawiam się czym jest uczucie jakim go darze...
Bo czy miłość polega na ...
- kłamstwie? (musiałam go kłamać że projekt na studia robię z samymi dziewczynami z powodu jego chorobliwej zazdrości)
-upokarzaniu siebie i jego? (siebie a w zasadzie swojego ciała odnośnie jego perwersji
i jego- w celu motywacji do znalezienia pracy, której od pół roku nie miał)
-wyzwiskach? (stawałam się taka jak on)
Wcześniej stawałam za nim murem "bo mój M" a teraz?? Dostrzegałam wady, byłam nieufna ...
TO NIE MIŁOŚĆ... a więc co ?
Chciałam mu za wszelką cenę pomóc. Chciałam żeby był kimś. Nic nie zrobię bez jego inicjatywy ...
Wiem tylko o tym do czego się dokopałam a ile jest rzeczy o których nie wiem ?
Boję się jak on się odezwię
Na razie jestem silna
19 2015-02-10 00:04:31 Ostatnio edytowany przez Sienna (2015-02-10 00:17:23)
Mialam napisać to samo co Amethyst. Jeżeli nawet po przedawkowaniu nie podjął decyzji o terapii to znaczy, ze jeszcze dlugi czas minie zanim spadnie na dno, które dla każdego jest inne.
Nałóg to choroba, od raka różni ją jedna podstawa rzecz. Chory sam musi podjąć decyzję o leczeniu i jego sukces zalezy tylko od chorego.
Odejsciem ratujesz przynajmniej jedną osobę, tą najważniejszą. Siebie samą.
Udowodnij jemu, ze świat nie kręci się wokół jego i jego problemów.
Ludzie uzależnieni często dopiero jak stracą wszystko co im drogie, decydują sie na leczenie.
Często tego leczenia nie doczekają. Zostając, przedłużasz jedynie swoje cierpienie. Nawet jeżeli przestanie uzywac, nie masz żadnej bazy na której mozesz oprzeć ten zwiazek.
Ps.
Jestes silniejsza niz myslisz.
Mam nadzieje, ze posluchasz tych wszystkuch rad i naprawde przerwiesz to raz na zawsze. To co opisujesz to przyklad toksycznego zwiazku i szkoda na to swojego zycia. Pomysl dlaczego masz brac w tym udzial skoro masz zupelnie inne priorytety?
Mam nadzieje, ze posluchasz tych wszystkuch rad i naprawde przerwiesz to raz na zawsze. To co opisujesz to przyklad toksycznego zwiazku i szkoda na to swojego zycia. Pomysl dlaczego masz brac w tym udzial skoro masz zupelnie inne priorytety?
Zerwij z nim jakikolwiek kontakt. On Tobą manipuluje ,jesteś jego kozłem ofiarnym. Nie daj się jemu . Zapomnij jak najszybciej i żyj pełnią życia. Jesteś młoda ,masz marzenia ,więc nie rezygnuj z nich dla jakiegoś cpuna. Zasługujesz na kogoś lepszego. Bądź silną. Trzymam kciuki za Ciebie.
Zerwij z nim jakikolwiek kontakt. On Tobą manipuluje ,jesteś jego kozłem ofiarnym. Nie daj się jemu . Zapomnij jak najszybciej i żyj pełnią życia. Jesteś młoda ,masz marzenia ,więc nie rezygnuj z nich dla jakiegoś cpuna. Zasługujesz na kogoś lepszego. Bądź silną. Trzymam kciuki za Ciebie.
Bardzo dziękuję za słowa otuchy
choc ciężko mi się pogodzić z tym wszystkim ...
chcialabym zeby sie odezwal i zeby mu napisac co wiem . O to mi najbardziej chodzi .
Juz kupilam nowy starter
sama siebie podziwiam
oby nie był to słomiany zapał
/
Jestem w podobnej sytuacji: też powinienem zakończyć kontakt, a ciągle się łudzę..
Też nie rozumiem dlaczego kocham osobę, która prawie nigdy nie dała nic od siebie....
Ciężko jest zerwać kontakt: najcięższe są ranki i noce. Nie potrafię skończyć kontaktu...
Jeśli chcesz możesz ze mną porozmawiać... spróbuj dowieść dlaczego i z czego wynikała Twoja miłość do niego. Czy czasem pewnych braków u siebie nie rekompensowałaś sobie kontaktem z tą osobą... Czy swojej pustki nie starałaś się wypełnić nim....
Jestem w podobnej sytuacji: też powinienem zakończyć kontakt, a ciągle się łudzę..
Też nie rozumiem dlaczego kocham osobę, która prawie nigdy nie dała nic od siebie....
Ciężko jest zerwać kontakt: najcięższe są ranki i noce. Nie potrafię skończyć kontaktu...
Jeśli chcesz możesz ze mną porozmawiać... spróbuj dowieść dlaczego i z czego wynikała Twoja miłość do niego. Czy czasem pewnych braków u siebie nie rekompensowałaś sobie kontaktem z tą osobą... Czy swojej pustki nie starałaś się wypełnić nim....
Próbowałam zwrócic się do Cb na priv ale droga meilowa się nie da :(A więc zawsze on mi się podobał... był taki niedostępny.
Aż wreszcie to on zagaił. Na początku mimo tej ekscytacji nie dawałam mu żadnych szans. Wiadomo łatwo przyszło- łatwo pójdzie ![]()
więc byłam niedostępna. Wtedy był czarujący miły.. czym bardziej mi pózniej zależało tym bardziej on odpuszczal...
W zasadzie nigdy nie byłam sama. Najpierw miałam chłopaka przez 4 lata, później M przez 3...
26 2015-02-10 01:55:55 Ostatnio edytowany przez niezrozumiany1234 (2015-02-10 02:04:48)
DELETE
smutna95 napisał/a:
Nie lepiej byłoby mu wtedy wysłać SMS i zmienić nr ? i
NIE, nie lepiej. Odetnij sięod niego całkowicie. Jeśli będziesz mu wysyłać smsy, bądź odpisywać na jego, to tak naprawdę ciągle będziesz z nim w kontakcie, ciągle będziesz poddawać się jego naciskom: "zmienię się, wróć do nie", itp.
Od razu zmień numer.
dobrze zatytułowałaś on Cię wykończy psychicznie, ale robi to tylko pośrednio, bo bezpośredni wpływ na to masz Ty. Im dłużej na to się godzisz, tym bardziej ryzykujesz swoje zdrowie.
Miłość to poczucie zaufania, wsparcia o bezpieczeństwa.
Mam 22 lata, studiuje, mam marzenia, priorytety... i problemy emocjonalne. Moja historia rozpoczęła się 3 lata temu. Poznałam chłopaka... niby nic a jednak czułam się szczęśliwa. Już wtedy wiedziałam ze odmieni moje życie.Jak się później okazało zmienił, ale nie w tą stronę co się spodziewałam. Spędzaliśmy każdą chwilę razem. Rozmawialiśmy o wszystkim, o tym że chcę zmienić "melanżowy" tryb życia, o tym że dostał wyrok za dilerkę, ale z tym skończył. Byłam naiwna jak dziecko-łykałam każde jego słowo. Nie zorientowałam się nawet że oszukiwał mnie z tym przez rok ! Rok myślałam że nie pali. W sumie może się łudziłam że to właśnie dla mnie tego nie robi. Jednym słowem byłam głupia. Do tego doszła agresja, alkohol, wyzwiska od szmat, ku***. Po każdej takiej akcji przepraszał, w sumie nie musiał się długo starać. Z biegiem czasu coraz bardziej byłam uzależniona od niego. Wybaczałam wszystko.. nawet to że w naszej jednej z przerw spotykał się z moją sąsiadką. Pisał że popracuje nad moją opinią. Ryczałam, przez te 3 miesiące byłam jak wrak człowieka.Rodzina bardzo mnie wspierała.Oni nie pochwalali tego związku od początku. Ja studentka ma swoje marzenia, pracowita a on ?? PATOLOGICZNY KŁAMCA Z UZALEŻNIENIAMI.... Ale on znów pisał, obiecywał poprawę... Głupia idiotka wybaczyła... Poprawa była na tydzień. Pewnego dnia umówiliśmy się na spacer, kino.. Wyszykowana miałam iść na autobus... dzwonie do niego a on pijany. To też wybaczyłam. Inna sytuacja wydarzyła się na imprezie. On pijany śpi przy stole. Nie wytrzymałam wyszłam. Nawet nie wybiegł ! Przez miasto szłam o północy! Następnego dnia płakał, więc wybaczyłam . ZNOWU ! Postawiłam mu warunki. Będę z nim o ile pójdzie do psychologa. Poszedł. Tylko raz! Nie mogłam już tego wytrzymać. Postanowiłam coś z tym zrobić, Chodziłam do psychologa (tego samego co on). Okazało się że nawet mnie odnośnie tego kłamał. Przekręcał jej słowa. Nie miałam z nim kontaktu przez miesiąc. Nagle w pracy dostaje wiad. od jego mamy- jest w szpitalu, miał zapaść. Pognałam do niego bez zastanowienia. Wyszedł ze szpitala i znów together forever- kochający chłopak. Wtedy na prawdę byłam szczęśliwa. Poszedł do szkoły. Myślałam zmienił się wreszcie . Więc po co psycholog ? Uznałam że szkoda pieniędzy i czasu. Myślałam tak do świat. Wspólna impreza, ja czekam na niego a on pijany przyjeżdza i jeszcze wyzywa mnie jak nie chce iść z nim . Trzeźwieje , wraca do domu i znów błaga przeprasza płacze.. Tradycyjnie wybaczam ... od świąt moje szczęście jest udawane. W piątek znów odwala. Nie wytrzymuje. Zaczęłam się zachowywać jak on. Z płaczem wyjaśniam mu dość brutalnie kim dla mnie jest - pierd*** patol. Nie odzywa się nast dnia. Więc zaczynam robić śledztwo. Wchodzę na jego pocztę a tam ... wiadomości z jakiegoś portalu cheeckylovels (wiadomo jaki cel- tym bardziej że ustawia sobie wiek 18- 34); na jednym forum medycznym dowiaduje się, że ma duże wymagania związane z seksem i boi się że jeśli ich jego dziewczyna nie spełni to będzie miał problemy psychiczne !!! Nie wierzyłam w to co pisze... Punktem kulminacyjnym było dokopanie się do forum o amfetaminie. Mój luby wraz z mamusią przez pół roku oszukiwali mnie czemu doszło do zapaści! Z jego wypowiedzi okazało się, że przedawkował i to doprowadziło do jego walki o życie. Czuje się jak pustak. Ja wspierałam go, wybaczałam ... tłumaczył że przez ten miesiąc co nie był ze mną nie mógł sobie poradzić i dlatego pił. Nic nie było wspomniane o amfetaminie!!! Jestem bardzo bojowo nastawiona. Uświadomiłam sobie w zasadzie, że to głupie uzależnienie. W sumie nie głupie a tragiczne. Nie wiem teraz co ze sobą robić. Nie mamy kontaktu i na pewno się nie odezwę. On nie wie o tym co odkryłam, więc myśli że ja go przeproszę za wyzwiska. Boje się że bd mi znów mydlił oczy. Nie wiem czy mu mówić o tym co znalazłam czy po prostu go olac i nie odp... Wiem że postępowałam głupio ale ja już tak nie chce ! Zarejestrowałam się tu żeby ktoś mi uzmysłowił co trzeba robić z takim uzależnieniem od patologicznej drugiej osoby .
Autorko!Interesowalas sie kiedys tematem uzaleznienia od chorej relacji?Nie chce oceniac tego,co piszesz.Mysle,ze nic nowego bym nie napisala.Wiadomo,ze facet jest straszny,zwiazek wyniszczajacy.I Ty zupelnie w tym bezradna.Czy probowalas kiedys "zajrzec w siebie "i odpowiedziec na pytanie dlaczego w tym bylas?Bo to.,ze jestes uwiklana w chora relacje doskonale wiesz.Mysle ,ze uswiadomnienie sobie przyczyny ,dla ktorych tak sie poswiecalas ,to juz jest proba wyjscia z tego.Znalezc odpowiedzi na wazne pytania-co dawal mi ten zwiazek?dlaczego ,mimo tylu cierpien,tkwilam w tym?etc ,etc...Ja akurat ,swietnie cie rozumiem,bo tkwilam w czyms takim,dlatego nie uwazam Cie za glupia kobiete,ktora byla w bagnie.ludzie czesto takie osoby krytykuja,bo nie rozumieja mechanizmu uzaleznienia od toksycznej osoby.Wiele osob jest przekonana,ze ona by sie tak nie dala ...No ,ciekawe.Czasami rzeczywiscie jest tak,ze osoba ma predyspodycje do bycia ofiara potwora.Ale sa tez osoby,ktore mialy zdrowe relacje w domu,normalnych rodzicow ,a mimo to,tez sie uwikllaly w cos podobnego.Kazdy z nas jest inny,dlatego ,poszukaj w sobie odpowiedzi na te wazne pytania.Siegnij wstecz czy poprzednie zwiazki mialy podobny charakter.Zycze Ci duzo spokoju i owocnych przemyslen.Trzymam za Ciebie kciuki!Pzdr.
Odezwał się do mnie po tyg ! Nie chodziło mu o powrót, szansę...
Zlozyl mi zyczenia na Walentynki ! wow tak po prostu ... ?!
po 3 latach marnowania czasu zyczyl mi chlopaka ktory nie bedzie smieciem tak jak on!
perfidny hipokryta !
bylam opanowana...odp chłodno. Moim priorytetem było danie mu do zrozumienia że ja wiem ...
Chociaż wiem, że mi odradzaliście...
W wiad. zyczylam mu odwagi mówienia nowej dziewczynie o powodzie zapaści a mianowicie przedawkowanie amfetaminy,
zeby nie mial problemu z duzymi wymaganiami związanymi z seksem.
I ze na tym portalu na którym jest zajejestrowany na pewno znajdzie odpowiednią do tego kandydatkę.
Na koniec podsumowałam "więc dużo miłości. Trzymaj się"
I CISZA :) BŁOGA CISZA, SPOKÓJ, WOLNOŚĆ...
myślałam, że walentynki będą tragiczne a czuje jakby to był najlepszy dzień w moim życiu:)
Skończyło się.. tak po prostu ...
mam nadzieję, że nie chwalę dnia przed zachodem słońca
na razie cieszę się z małych rzeczy, o dziwo radze sobie :)
No i brawo
. Trzymaj się Swego, a zobaczysz ile korzyści Ci to przyniesie - szczególnie na przyszłość.
Czytam wypowiedzi Was wszystkich i każdą biorę do siebie. Gratuluję Ci, nieMoc, odwagi! Bo choć mogłoby się wydawać, że rozstanie z kimś kto z opowiadań jest tylko potworem powinno być banalnie łatwe, to jednak każda z uczestniczek tego wątku wie, że pokochała toksycznego faceta za coś więcej. Przecież oni bywają kochający, wrażliwi, czuli i zabawni... prawda? Gubi nas wiara, że on wróci na stałe. Z czasem już tylko nadzieja, że te momenty będą się pojawiały.
Choć nie żyję w związku z człowiekiem bezpośrednio uzależnionym od alkoholu czy narkotyków, od 6 już prawie lat próbuję zbudować cokolwiek z najbardziej chwiejnym emocjonalnie, bezczelnym, apodyktycznym i zgorzkniałym facetem, jakiego poznałam. Czy można uzależnić się od adrenaliny, ryzyka i poczucia niestabilności? Nie wiem, co będzie jutro. Jednego dnia jestem ukochaną i najczęściej przytulaną osobą na świecie, drugiego już zerem i nikim. Finalnie wylądowałam na lekach przepisanych przez psychiatrę.
Kiedy więc przelewa się w nas czara goryczy? Może w chwili, gdy bilans zaczyna wychodzić na minus?
Mam 32 lata, córkę z pierwszego związku. I bardzo chciałam mieć jeszcze dzieci. On nie chce...
Czas leci nieubłaganie. A ja spędzam kolejny Dzień Zakochanych płacząc do matrycy, z wiecznie nabzdyczonym facetem za ścianą.
Gratuluję Ci zatem, nieMocy, raz jeszcze. Podziwiam wszystkie, które już się na taki krok zdobyły, a jednocześnie wpieram pozostałe, które nadal z jakiegoś powodu nie potrafią.
:*
Akiko napisał/a:Też byłam w taki sam sposób uzależniona i myślałam, że jeśli zakończę ten związek, co trzeba było zrobić, go świat się skończy i będę nieszczęśliwa.
Pocierpialam, pobolało strasznie, ale teraz widzę, że dobrze się stało. Jestem szczesliwsza, nie płaczę, nie mam wahań nastrojów.Pamiętaj tylko by nie nawiązywać z nim kontaktu, odcac się jak tylko się da.
W jaki sposób skończyłaś tą znajomość i co Ci wtedy pomagało najbardziej ?
Czy ta osoba nadal się z Tobą kontaktuje?
Po naszym rozstaniu próbował co jakiś czas nakłonić mnie do spotkania. Nie odpisywalm. zareagiwalam dopiero na ostatnią wiadomość, ponieważ od rozstania minęły 3 miesiące a on nadal coś chciał. Napisałam mu, żeby się więcej nie kontaktował, ponieważ ja już ułożyłam do od życie i nie mam czasu zajmować się jego problemami.
Podziałało.
Nie kontaktuje się ze mną od tamtego czasu.
Najbardziej pomogła mi w sumie moja mama i siostra - jedna mocno anty, więc co raz słyszałam, że dobrze się stało i ze powinno się to skończyć wcześniej, a druga racjonalna, służyła radą.
Pomógł też chłopak którego poznałam w wakacje. Po tym związku miałam problemy sama ze sobą. Zawsze uważałam się za naprawdę ładna i spoko babkę, a po zakończeniu związku zaczęłam wątpić. Nowy kolega pokazał mi że tego kwiatu jest pół światu u jeszcze znajdę miłość ![]()
A potem przyszedl nowy rok akademicki, wróciłam na studia, gdzie zastalam dużo pracy i imprez ze znajomymi.
Krótko mówiąc pomogli mi ludzie, którymi otaczam się na codzień.