Witajcie kobietki. Mam pewien problem. Nie wiem od czego zaczac a więc zacznę od poczatku... Od 8 lat jestem w szczęśliwym związku . Mam 2 letnia córeczkę. 6, 5 roku temu mój partner mi się oświadczył lecz ja ich nie przyjelam,bo byłam zdania , że to za wczesnie, że krótko się znamy. Teraz po 8 latach wiem na pewno,że to ten z ktorym chce być do końca życia . Jednak za każdym razem gdy pytam Go o to kiedy weźmiemy ślub itp. On unika tematu. Wychodzi z domu lub poprostu mówi, że teraz jest zajęty . Czy to może być to , że On się boi , że znów odrzuce Jego oswiadczyny ? Czy może nie jest pewny czy ja to ta jedyna? Czy poprostu naruszylam jego ego i chce mi zrobić na złość ? Co o tym sądzicie ? Jak byście postapily w tej sytuacji ?
1 2015-02-05 19:53:33 Ostatnio edytowany przez Monotonna (2015-02-06 00:22:18)
Podobne tematy
To się raczej nie oświadczy:(
Szkoda.
Ehh.. no trudno. Może jak mu będę marudzic jakiś czas to się zdecyduje. Jak nie to nie wiem co dalej począć. A na kocią łapę żyć to też tak nie ładnie wyglada . ![]()
Nieładnie wygląda?
A przed kim? Przed proboszczem, czy sąsiadami?
Nieładnie wygląda?
A przed kim? Przed proboszczem, czy sąsiadami?
Dla mnie nie wyglada to ładnie ... Chciałabym w końcu zacząć następny etap w naszym życiu. Z biegiem czasu żałuję, że za pierwszym razem się nie zgodzilam.
Może jak mu będę marudzic
to na pewno nie!
Może bardziej niż to, że boi się że odrzucisz to po prostu uznał że łaski mu nie robisz i czuje urazę za tamto a w głowie ma wizję "nie to nie". Napraszanie się też tu chyba nic nie da. Bardziej bym Ci radziła użyć najlepszego argumentu jaki masz pod ręką czyli córki. Spróbuj na spokojnie porozmawiać bez wyrzutów i pretensji, zapytaj dlaczego unika tematu ślubu i czy nie uważa, że w społeczeństwie panują głupie stereotypy które kiedyś kogą byc krzywdzące dla dziecka bo będą utrudnienia związane z wysłaniem jej do komunii i w szkole będą głupie kłopotliwe pytania czemu rodzice żyją z sobą tak jak żyja. Nic na siłę prawdą jest, że nie ma co ulegać presji otoczenia ale jak chcesz coś osiągnąć to masz prawo łapać się nawet takich metod i nikt nie ma prawa Cię za to ocenić. Możesz powiedziec ze chcialabyś żeby twoja córka miała pełną rodzinę i że skoro już ona pojawiła się na świecie to chciałabyś być pewna jego zaangażowania w związek z Toba i że do tego brakuje Ci tylko wisienki na torcie. Jeśli jemu naprawdę zależy i jest pewien to argument dziecka powinien okazać się idealnym a jeśli tak nie będzie to moim zdaniem przyczyna może leżeć gdzie indziej.
To co ja mam zrobić ? W jaki sposób z nim rozmawiać zeby w ogóle chciał na ten temat dyskutować ? ![]()
Może bardziej niż to, że boi się że odrzucisz to po prostu uznał że łaski mu nie robisz i czuje urazę za tamto a w głowie ma wizję "nie to nie". Napraszanie się też tu chyba nic nie da. Bardziej bym Ci radziła użyć najlepszego argumentu jaki masz pod ręką czyli córki. Spróbuj na spokojnie porozmawiać bez wyrzutów i pretensji, zapytaj dlaczego unika tematu ślubu i czy nie uważa, że w społeczeństwie panują głupie stereotypy które kiedyś kogą byc krzywdzące dla dziecka bo będą utrudnienia związane z wysłaniem jej do komunii i w szkole będą głupie kłopotliwe pytania czemu rodzice żyją z sobą tak jak żyja. Nic na siłę prawdą jest, że nie ma co ulegać presji otoczenia ale jak chcesz coś osiągnąć to masz prawo łapać się nawet takich metod i nikt nie ma prawa Cię za to ocenić. Możesz powiedziec ze chcialabyś żeby twoja córka miała pełną rodzinę i że skoro już ona pojawiła się na świecie to chciałabyś być pewna jego zaangażowania w związek z Toba i że do tego brakuje Ci tylko wisienki na torcie. Jeśli jemu naprawdę zależy i jest pewien to argument dziecka powinien okazać się idealnym a jeśli tak nie będzie to moim zdaniem przyczyna może leżeć gdzie indziej.
Dziękuję postaram się w ten sposób podejść.
Niesety i tym razem rozmowa zakończyła się fiaskiem.. ![]()
To co ja mam zrobić ? W jaki sposób z nim rozmawiać zeby w ogóle chciał na ten temat dyskutować ?
Tu nie ma o czym dyskutować.Nie chce, to nie i koniec.
Truciem dupy tylko go wkurzysz bez sensu.
Fiaskiem tzn? zbył Cię, nie miał czasu czy powiedział że nie chce o tym słyszeć?
Fiaskiem tzn? zbył Cię, nie miał czasu czy powiedział że nie chce o tym słyszeć?
Powiedzial ,że dziecko to nie jest powód by się żenić, że mam się córka nie zasłaniać ..
Monotonna napisał/a:To co ja mam zrobić ? W jaki sposób z nim rozmawiać zeby w ogóle chciał na ten temat dyskutować ?
Tu nie ma o czym dyskutować.Nie chce, to nie i koniec.
Truciem dupy tylko go wkurzysz bez sensu.
Tu nie chodzi o trucie dupy .. chodzi o to , że On mi się oświadczył tylko że ja nie chciałam . Znaliśmy się za krótko byłam młoda i nie wiedziałam jak się potoczy nasze życie.
To zapytaj co sie między wami zmieniło od tego czasu co sie oświadczył pierwszy raz i dlaczego wtedy tego chciał a teraz nie chce. Zapytaj czy zrobiłaś coś źle i czy nie jest pewien czy chce z Tobą być, to jest najważniejsze czy jest tego pewien bo jeśli prawda jest okrutniejsza to lepiej niech Ci ją wywali teraz niż ma udawać że wszystko ok. I to nie jest żadne trucie tak jak napisał kolega powyżej tylko chęć dowiedzenia się na czym autorka tematu stoi - a to nie jest nic złego, bo każdy z nas w któryms momencie życia czuje że na pewne decyzje jest odpowiedni moment a normalni cywilizowani ludzie o takich rzeczach rozmawiają ze sobą. Może jemu sie po prostu spodobało takie życie i boi się wiązać jak to niektórzy uważają pętle na szyje, może ktoś "uprzejmy" mu nagadał że po co się wiązać małżeństwem skoro może mieć ciebie i córkę w luźnym układzie. Twoim zadaniem jeśli zbyje Cię po raz kolejny ale nie powie niczego że nie jest pewien i wogóle będzie przekonanie go zachowaniem, że nie chcesz go ubezwłasnowalniać i kontrolować tylko, że zależy Ci na poczuciu bezpieczeństwa jakie ma się po ślubie. Powiedz raz co myślisz i daj sobie spokój na miesiąc lub dwa. Niech przegryzie i zobaczysz co będzie.
Moim zdaniem go zraziłaś do siebie tym, że odrzuciłaś jego oświadczyny, nie rozumiem tego, że nie przyjęłaś ich wtedy skoro byliście razem szczęśliwi. Jeśli nie byłaś gotowa na ślub to zawsze mogliście trochę przedłużyć okres narzeczeństwa. Przecież po zaręczynach nie trzeba od razu ustalać daty ślubu. Teraz Ci się facet zbuntował. Zamiast mu marudzić może zorganizuj jakąś romantyczną kolację w domu, córeczkę "sprzedaj", np. mamie i porozmawiaj z nim szczerze, zapytaj czy propozycja ślubu sprzed lat jest nadal aktualna. Prawda jest taka, że poniekąd go wtedy zraniłaś i musisz się trochę zrewanżować, pozwól żeby on poczuł się wyjątkowo, może uda Ci się zmiękczyć jego serce ![]()
Moim zdaniem go zraziłaś do siebie tym, że odrzuciłaś jego oświadczyny, nie rozumiem tego, że nie przyjęłaś ich wtedy skoro byliście razem szczęśliwi. Jeśli nie byłaś gotowa na ślub to zawsze mogliście trochę przedłużyć okres narzeczeństwa. Przecież po zaręczynach nie trzeba od razu ustalać daty ślubu. Teraz Ci się facet zbuntował. Zamiast mu marudzić może zorganizuj jakąś romantyczną kolację w domu, córeczkę "sprzedaj", np. mamie i porozmawiaj z nim szczerze, zapytaj czy propozycja ślubu sprzed lat jest nadal aktualna. Prawda jest taka, że poniekąd go wtedy zraniłaś i musisz się trochę zrewanżować, pozwól żeby on poczuł się wyjątkowo, może uda Ci się zmiękczyć jego serce
Takie romantyczne wieczóry robimy sobie raz w miesiącu ,już przez 3 lata każdego 19 dnia miesiąca ,bo to jest dzień kiedy zaczęliśmy być razem. Jesteśmy szczęśliwi ,dużo rozmawiamy,naprawdę bardzo dużo. Koleżanki z pracy mają swoich mężów tylko na noc. Mój luby mówi mi ,że ma ze mną za dobrze ,że jakbym odeszła to by sobie nie poradził ,bo go za bardzo rozpiescilam. Ja się wtedy straciłam i zapytałam go ,czemu nie chce ślubu ,to odpowiedział w końcu , co mu leży na sercu i powiedział,że już raz to przerabial. To zaczęła się dluuuga rozmowa .. powiedziałam mu że mieliśmy wtedy po 18 lat i byliśmy młodzi. On za to stwierdził ,że on wiedzial że ja to ta wlasciwa . Rozmawialiśmy tak kilka dobrych godzin. Nasza rozmowa skończyła się tym
,że w końcu dowiedziałam się co dusił w sobie tyle lat. Czuł się urażony . Zobaczymy co przyniesie czas ![]()
Takie romantyczne wieczóry robimy sobie raz w miesiącu ,już przez 3 lata każdego 19 dnia miesiąca ,bo to jest dzień kiedy zaczęliśmy być razem. Jesteśmy szczęśliwi ,dużo rozmawiamy,naprawdę bardzo dużo. Koleżanki z pracy mają swoich mężów tylko na noc. Mój luby mówi mi ,że ma ze mną za dobrze ,że jakbym odeszła to by sobie nie poradził ,bo go za bardzo rozpiescilam. Ja się wtedy straciłam i zapytałam go ,czemu nie chce ślubu ,to odpowiedział w końcu , co mu leży na sercu i powiedział,że już raz to przerabial. To zaczęła się dluuuga rozmowa .. powiedziałam mu że mieliśmy wtedy po 18 lat i byliśmy młodzi. On za to stwierdził ,że on wiedzial że ja to ta wlasciwa . Rozmawialiśmy tak kilka dobrych godzin. Nasza rozmowa skończyła się tym
,że w końcu dowiedziałam się co dusił w sobie tyle lat. Czuł się urażony . Zobaczymy co przyniesie czas
To swietnie, szczera rozmowa zawsze jest najlepszym rozwiazaniem i z tego co piszesz macie cudowny zwiazek, mysle, ze teraz po tej rozmowie sprawa nabierze tempa:), w kazdym razie ja Wam dobrze wroze
.
To teraz tylko czekać na oświadczyny i wszystko ładnie pięknie się skończy:)
20 2015-02-12 16:18:58 Ostatnio edytowany przez jawaisen (2015-02-12 16:19:19)
Cóż...uraziłaś jego męskie ego i widać, że przeżywa to do dziś. Może wyjaśnij mu, że byłaś wtedy niedojrzała i gdyby się dało cofnąć czas...
Witajcie kobietki. Mam pewien problem. Nie wiem od czego zaczac a więc zacznę od poczatku... Od 8 lat jestem w szczęśliwym związku . Mam 2 letnia córeczkę. 6, 5 roku temu mój partner mi się oświadczył lecz ja ich nie przyjelam,bo byłam zdania , że to za wczesnie, że krótko się znamy. Teraz po 8 latach wiem na pewno,że to ten z ktorym chce być do końca życia . Jednak za każdym razem gdy pytam Go o to kiedy weźmiemy ślub itp. On unika tematu. Wychodzi z domu lub poprostu mówi, że teraz jest zajęty . Czy to może być to , że On się boi , że znów odrzuce Jego oswiadczyny ? Czy może nie jest pewny czy ja to ta jedyna? Czy poprostu naruszylam jego ego i chce mi zrobić na złość ? Co o tym sądzicie ? Jak byście postapily w tej sytuacji ?
A może czeka na odpowiedni moment, np. romantyczne wakacje? I wtedy zrobi ci niespodziankę?
Macie małe dziecko, możne kwestie finansowe go przerażają?
Mamy równouprawnienie podobno, więc w ostateczności bierz sprawy we własne ręce ![]()
Powodzenia!
Cóż...uraziłaś jego męskie ego i widać, że przeżywa to do dziś. Może wyjaśnij mu, że byłaś wtedy niedojrzała i gdyby się dało cofnąć czas...
Właśnie ostatnio o tym rozmawialiśmy. ![]()
Monotonna napisał/a:Takie romantyczne wieczóry robimy sobie raz w miesiącu ,już przez 3 lata każdego 19 dnia miesiąca ,bo to jest dzień kiedy zaczęliśmy być razem. Jesteśmy szczęśliwi ,dużo rozmawiamy,naprawdę bardzo dużo. Koleżanki z pracy mają swoich mężów tylko na noc. Mój luby mówi mi ,że ma ze mną za dobrze ,że jakbym odeszła to by sobie nie poradził ,bo go za bardzo rozpiescilam. Ja się wtedy straciłam i zapytałam go ,czemu nie chce ślubu ,to odpowiedział w końcu , co mu leży na sercu i powiedział,że już raz to przerabial. To zaczęła się dluuuga rozmowa .. powiedziałam mu że mieliśmy wtedy po 18 lat i byliśmy młodzi. On za to stwierdził ,że on wiedzial że ja to ta wlasciwa . Rozmawialiśmy tak kilka dobrych godzin. Nasza rozmowa skończyła się tym
,że w końcu dowiedziałam się co dusił w sobie tyle lat. Czuł się urażony . Zobaczymy co przyniesie czasTo swietnie, szczera rozmowa zawsze jest najlepszym rozwiazaniem i z tego co piszesz macie cudowny zwiazek, mysle, ze teraz po tej rozmowie sprawa nabierze tempa:), w kazdym razie ja Wam dobrze wroze
.
Dziękuję ślicznie . Jestem dobrej myśli . ![]()
To teraz tylko czekać na oświadczyny i wszystko ładnie pięknie się skończy:)
Tylko na to czekam ![]()
Monotonna napisał/a:Witajcie kobietki. Mam pewien problem. Nie wiem od czego zaczac a więc zacznę od poczatku... Od 8 lat jestem w szczęśliwym związku . Mam 2 letnia córeczkę. 6, 5 roku temu mój partner mi się oświadczył lecz ja ich nie przyjelam,bo byłam zdania , że to za wczesnie, że krótko się znamy. Teraz po 8 latach wiem na pewno,że to ten z ktorym chce być do końca życia . Jednak za każdym razem gdy pytam Go o to kiedy weźmiemy ślub itp. On unika tematu. Wychodzi z domu lub poprostu mówi, że teraz jest zajęty . Czy to może być to , że On się boi , że znów odrzuce Jego oswiadczyny ? Czy może nie jest pewny czy ja to ta jedyna? Czy poprostu naruszylam jego ego i chce mi zrobić na złość ? Co o tym sądzicie ? Jak byście postapily w tej sytuacji ?
A może czeka na odpowiedni moment, np. romantyczne wakacje? I wtedy zrobi ci niespodziankę?
Macie małe dziecko, możne kwestie finansowe go przerażają?
Mamy równouprawnienie podobno, więc w ostateczności bierz sprawy we własne ręce
Powodzenia!
Z finansami nie jest źle. Niczego nam nie brakuje . Oboje pracujemy. Córka chodzi do żłobka,więc myślę ,że naprawdę dobrze sobie radzimy jak na parę 26 latków. Pieniędzy nie wydajemy ,bo jesteśmy typowymi domatorami. Zdarzy nam się wyjść do kina lub na kawę do restauracji ale to wszystko. Goście przychodzą tylko do nas ,mówią że na wsi czystsze powietrze itp.