netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Co dalej?

24 odpowiedzi2 534 wyświetleniazałożony przez VikiVikiViki, 05.02.2015

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 25 ]

1

Temat: Co dalej?

Jestem kilka lat po 30 urodzinach. Mam partnera, z którym jestem ok. 3lat. Mieszkamy razem już jakiś czas. Nie jesteśmy małżeństwem i nie mamy dzieci. Opiekujemy się wspólnie adoptowanym psiakiem, którego bardzo kochamy.
Wiem, że partner mnie nie kocha i nie pociągam go fizycznie. Przestałam go interesować jako kobieta. Głównymi jego pasjami są praca i spędzenie wolnego czasu na graniu w gry komp. Zachowuje się wobec mnie jak kolega - współlokator. Wypełnia swoje domowe obowiązki, opiekuje się psem itd... Jesteśmy jak dwie osoby mieszkające razem, ale kompletnie sobie obce.
Myślę że chętnie rozstałby się ze mną, ale musiałby wówczas wrócić do rodziców (mieszka u mnie). Poza tym sam kiedyś stwierdził że nie chciałoby się mu już nikogo szukać. Jest jak jest. Jemu z tym dobrze.
Ja mam dylemat...
Nie jestem już nastolatką, mam swoje lata i kilka kompletnie nieudanych związków za sobą. Kocham obecnego partnera, ale brak odwzajemnionych uczuć powoli gasi moją miłość do niego. Po pracy (oboje pracujemy) on zawsze wraca do domu, a ja czasem mam zajęcia dodatkowe. Uczęszczam na lekcje języka obcego, kursy itp. Gdyby nie on, nie mogłabym tego robić, bo musiałabym jechać prosto do domu zająć się zwierzakiem (nie zgodzę się aby siedział sam w domu ponad 8h, wzięłam go pod opiekę i ponoszę odpowiedzialność za niego).
Mam dylemat....
Zostać z partnerem z wygody czy rozstać się i tym samym zrezygnować z rozwoju, zajęć dodatkowych, szansy wręcz na lepszą pracę? Wiem, że on czeka na moją decyzję. Sam mnie raczej nie zostawi. Mnie coraz ciężej w takim układzie, ale nie dam rady sobie sama. Finansowo będzie mi ciężko utrzymać dom i zapewnić opiekę psu... Poza tym musiałabym zrezygnować z wszystkiego co robię po pracy.

Jak Wy to widzicie?

2

Odp: Co dalej?

Witaj.Mam pytanie...Czy na poczatku byla chemia miedzy Wami?czy na poczatku Cie kochal?Czy od poczatku ten uklad taki byl?Pzdr.

3

Odp: Co dalej?

To przestańcie być parą, a zostańcie współlokatorami.

4

Odp: Co dalej?

Na początku była "chemia". Potem mu przeszło...
Nie możemy być dalej współlokatorami, bo mieszkamy w kawalerce (więc jeden pokój) i jest to męczące.

5

Odp: Co dalej?

Dla mnie to jest bez sensu tkwić w związku, w którym nie ma miłości.

6

Odp: Co dalej?
VikiVikiViki napisał/a:

Na początku była "chemia". Potem mu przeszło...
Nie możemy być dalej współlokatorami, bo mieszkamy w kawalerce (więc jeden pokój) i jest to męczące.

Jak czujesz sie z tym,ze jemu przeszlo juz uczucie do Ciebie?Pzdr.

7

Odp: Co dalej?
masajka napisał/a:

Dla mnie to jest bez sensu tkwić w związku, w którym nie ma miłości.

Dla mnie to zawsze też było bez sensu. Jednak nie chcę rezygnować z kursów i dodatkowych zajęć. Co dzień wracać do domu tuż po pracy...

8

Odp: Co dalej?
Ismena1976 napisał/a:
VikiVikiViki napisał/a:

Na początku była "chemia". Potem mu przeszło...
Nie możemy być dalej współlokatorami, bo mieszkamy w kawalerce (więc jeden pokój) i jest to męczące.

Jak czujesz sie z tym,ze jemu przeszlo juz uczucie do Ciebie?Pzdr.

Jest mi przykro i boli mnie to. Jednak już tyle razy ktoś zrobił mi krzywdę lub przestał kochać, że jakoś nauczyłam się tłumić w sobie i złość i smutek.

9

Odp: Co dalej?
VikiVikiViki napisał/a:
Ismena1976 napisał/a:
VikiVikiViki napisał/a:

Na początku była "chemia". Potem mu przeszło...
Nie możemy być dalej współlokatorami, bo mieszkamy w kawalerce (więc jeden pokój) i jest to męczące.

Jak czujesz sie z tym,ze jemu przeszlo juz uczucie do Ciebie?Pzdr.

Jest mi przykro i boli mnie to. Jednak już tyle razy ktoś zrobił mi krzywdę lub przestał kochać, że jakoś nauczyłam się tłumić w sobie i złość i smutek.

Jezeli bycie w takim zwiazku jest dla Ciebie bolesne ,nie mozesz sie przeciez samounicestwiac i tkwic w tym.Powinnas zyc w zgodzie ze soba i z tym ,co wewnetrznie czujesz.Inaczej do d...jest takie zycie.Pzdr.

10

Odp: Co dalej?

Co do pieska, zawsze możesz umówić się z sąsiadką/emerytką, że Ci wyprowadzi psa po południu a Ty jej w zamian zrobisz zkupy, czy coś innego...

11

Odp: Co dalej?

Dziewczyno, ty chcesz się pogrążyć w tej nudzie, marazmie, braku uczuć i wspólnych działań, bo piesek? Obudzisz się z ręką w nocniku koło 40, jak nie pogonisz tego pasożyta.

12

Odp: Co dalej?

Pieska zawsze można podrzucic to znajomym lub rodzicom/rodzenstwu. A "partnera" - o ile można go tak nazwać zostaw . Nie ma sensu tkwić w takim związku ,bo tylko się marnujesz a latka lecą ..

13

Odp: Co dalej?

Niestety moi rodzice nie mają możliwości pomocy mi przy psie, a z sąsiadami jestem w relacjach typu "dzień dobry". Nie znam ich, więc tym bardziej nie zaufałabym w kwestii opieki nad psem.
Widzę że sytuacja jest dość patowa sad
Przekalkulowałam i nie dam rady utrzymać sama mieszkania, więc chyba nie mam wyjścia jak zostać z nim, póki sam mnie nie zostawi sad

14

Odp: Co dalej?

Weź przestań. Na wszystko jest rozwiązanie. Ja kiedyś tkwiłam w marazmie 3 lata, bo coś tam. Szkoda marnować czasu. Zastanów się, czy te przeszkody są na pewno obiektywnie nie do przeskoczenia, czy Ciebie czasem nie zatrzymuje przywiązanie do partnera, ta miłość, która się jeszcze tli.
Skoro on nie kocha, to jaki to ma sens? Obie strony muszą chcieć zmian.
Wynajmij pokój w mieszkaniu, w którym psy są mile widziane. Ktoś może nie chcieć własnego, ale chętnie się opiekować dodatkowo i cieszyć się z częściowego posiadania zwierzaka.

15

Odp: Co dalej?
cb napisał/a:

Weź przestań. Na wszystko jest rozwiązanie. Ja kiedyś tkwiłam w marazmie 3 lata, bo coś tam. Szkoda marnować czasu. Zastanów się, czy te przeszkody są na pewno obiektywnie nie do przeskoczenia, czy Ciebie czasem nie zatrzymuje przywiązanie do partnera, ta miłość, która się jeszcze tli.
Skoro on nie kocha, to jaki to ma sens? Obie strony muszą chcieć zmian.
Wynajmij pokój w mieszkaniu, w którym psy są mile widziane. Ktoś może nie chcieć własnego, ale chętnie się opiekować dodatkowo i cieszyć się z częściowego posiadania zwierzaka.

Mieszkanie w którym mieszkamy jest moją własnością. Nie sprzedam go aby wynająć gdzieś pokój sad

16

Odp: Co dalej?

Nie rozumiem problemów z kosztami utrzymania własnego mieszkania, skoro piszesz, że zarabiasz i jeszcze masz kasę na kursy.

17 Ostatnio edytowany przez lifrinat (2015-02-06 16:41:29)

Odp: Co dalej?

Ewidentnie skonstruowałaś sobie życie tak, żeby sama się zniewolić i ograniczać. Do mieszkania możesz przyjąć nowego współlokatora, a ze zwierzakiem to trzeba było myśleć wcześniej (ale i tak można w wiele miejsc razem z nim pojechać). Czyli jakby to podsumować: nigdzie nie wyjedziesz, nic nie zrobisz, bo masz psa i mieszkanie na utrzymaniu?

18

Odp: Co dalej?

Współlokatora nie przyjmę, bo mam kawalerkę.
Decyzja o psie była przemyślana. Wówczas panowały między mną a partnerem inne relacje.
Kursy mam bezpłatne.

19

Odp: Co dalej?

Dawno nie czytałem tak idiotycznych argumentów. Zmarnuje sobie życie z kimś kto mnie nie kocha bo mi jest potrzebny ktoś do opieki nad pieskiem. Czuję się jakbym czytał argumenty dziecka, bo chyba nastolatka już by wiedziała co z tym fantem zrobić.

20

Odp: Co dalej?
Jacenty89 napisał/a:

Dawno nie czytałem tak idiotycznych argumentów. Zmarnuje sobie życie z kimś kto mnie nie kocha bo mi jest potrzebny ktoś do opieki nad pieskiem. Czuję się jakbym czytał argumenty dziecka, bo chyba nastolatka już by wiedziała co z tym fantem zrobić.

Wzięłam pełną odpowiedzialność za psa. Nie mogę dopuścić aby siedział sam w domu cały dzień. To niehumanitarne i poniżej krytyki.
Bardzo konstruktywna odpowiedź...

21

Odp: Co dalej?

Hm, no cóż ci poradzić. Z pewnością wzięłaś w 100% odpowiedzialność za psa, ale 0% za siebie i swoje życie. Stoisz w miejscu, w rozkroku. Rozumiem, że dla dobra psa będziesz nadal żyła z tym facetem, aby opłacał ci na pół czynsz i wyprowadzał psa na siku i kupkę? Cóż za poświęcenie.

Moje pytanie: co zamierzasz zrobić?

22

Odp: Co dalej?

Może wszystko się jeszcze ułoży big_smile http://on.fb.me/1xXdYjz

23

Odp: Co dalej?
lifrinat napisał/a:

Hm, no cóż ci poradzić. Z pewnością wzięłaś w 100% odpowiedzialność za psa, ale 0% za siebie i swoje życie. Stoisz w miejscu, w rozkroku. Rozumiem, że dla dobra psa będziesz nadal żyła z tym facetem, aby opłacał ci na pół czynsz i wyprowadzał psa na siku i kupkę? Cóż za poświęcenie.

Moje pytanie: co zamierzasz zrobić?

Wzruszająca reklama smile

Myślę, że rozstanę się z partnerem a kurs języka i dodatkowe zajęcia zorganizuję w dni wolne od pracy ewentualnie zrezygnuję.
Nie widzę innego rozwiązania. Pies jest moim oczkiem w głowie.

24

Odp: Co dalej?

Pies jak dziecko.

Good girl.

Posty [ 25 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026