Czuję się bardzo przemęczona. Na nic nie mam czasu. Na zakupy, na fryzjera, na gotowanie. Prowadzimy z mężem firmę. Tylko,że on wykonuje jakieś 30% a ja 70%. Codziennie pracuję od 6 do 19. Mamy jednego pracownika, bardzo ciężko kogoś znaleźć bo branża jest specyficzna tak więc na razie nikt nas nie odciąży.
Nieprzyjmowanie zleceń? Utrata dobrego, stałego klienta.
Wczoraj się pokłóciłam z mężem. Dzisiaj jest mi bardzo źle, głowa mnie boli.
Podobne tematy
I co?
Nie wiem jak już z nim rozmawiać. Wczoraj próbowałam.
Dzika kłótnia, że on pracuje. Ale przecież widać co jest zrobione a co nie.
Proponuję terapię wstrząsową: żegnasz się i mówisz, że wyjeżdżasz na kilka dni i aby zastanowił się co chce z tym fantem zrobić. Jesteś w stanie ro zrobić?
5 2015-02-04 18:34:25 Ostatnio edytowany przez Adinka (2015-02-04 18:34:56)
Nie bardzo. Moja mama mieszka w bloku obok ale nie będę się tam wyprowadzać z laptopem na kilka dni..
Znajomi? NIe mam już żadnych. Porozjeżdżali się po świecie po studiach. Wróciłam do rodzinnego miasta. Założyłam swoją firmę, w której pracuję w domu ( jestem grafikiem, mąż też) tak wiec nie mam za bardzo jak kogoś poznać. Tylko praca, dom i biedra o 20 jak zakupy trzeba zrobić.
Dzisiaj wzięłam pierwszą tabletkę leku przeciwdepresyjnego.
Szczerze, to bez przesady z tymi depresantami (pewnie na własną rękę machnęłaś). Sytuacja, którą opisujesz jest typowa. Wiesz ile osób żyje na tym świecie tak jak ty zapieprza na początku rozwoju własnego biznesu (mówię z własnego doświadczenia)? Wiesz ile jest osób przemęczonych i nieposiadających czasu na nic? Jeśli rozumiesz czym jest biznes w początkowej fazie rozwoju, to zmienisz nastawienie. Twoim problemem jest dorosłość i brak wsparcia u męża. Masz pomysł jak to rozwiązać?
Moja pani doktor rodzinna mi je przypisała. Od jakiegoś czasu mam właśnie taki obniżony nastrój. Niby firma dobrze przędzie, klientów jest wielu tak więc nie ma sensu narzekać ale z drugiej strony przemęczenie sprawia,że nie cieszę się z tego. Dochodzi jeszcze samotność. Łatwo jest powiedzieć na przykład: otwórz się na ludzi. Ale nie bardzo się tak da.
Nie mam pomysłu jak to rozwiązać. Pewnie będzie tak jak jest. Przynajmniej się wygadałam.
Nie bardzo. Moja mama mieszka w bloku obok ale nie będę się tam wyprowadzać z laptopem na kilka dni..
To może zamiast się przeprowadzać poproś mamę by zrobiła zakupy, pomogła w jakichś codziennych czynnościach?
Piszesz, że firma dobrze przędzie, to już coś. Początki zawsze bywają trudne. A w takich momentach kłótnie nie nieuniknione. Antydepresanty to nie rozwiązanie. Przetrwacie.
Takie ciągłe siedzenie w domu i praca też nie jest dobre i eskaluje napięcia.
Ale w końcu odżyjecie, będziecie mieć więcej czasu.. pojawią się znajomi...
Kwestia przetrwania tego trudnego okresu.
Jeśli wam zależny na związku to postaraj się odnaleźć czas dla was... wyjedzcie na weekend za miasto (bez laptopów!!!). Zobaczysz co bedzie, poszukajcie tego co was kiedyś łączyło.
Piszesz, że on robi 30% tylko - może robi coś czego nie widzisz, sprawy formalne itd. Albo jest zwyczajnym leniem albo Artystą - nie wiadomo co gorsze bo ani na takie ani na takiego nie ma miejsca w prywatnej działalności. Ale zanim go odrazu skreślmy to dajmy mu szanse- moze mu to wolno idzie, bo tak ma - poproś go niech inne rzeczy robi - te w których jest dobry i szybki.
Powinnaś olać większe zarobki kosztem skrócenia czasu pracy. Pieniądze doprowadzają do załamania psychicznego. Chcesz tego? Tak się nie da żyć na dłuższą metę. Skończy się to urazem psychicznym, który trzeba będzie leczyć wiele lat. Antydepresanty są mało skuteczne, bardzo negatywnie wpływają na psychikę, na zdolność podejmowania wielu decyzji, tylko psychiatra ma uprawnienia żeby je wypisać. Nie wiem jak lekarz rodzinny mógł je wypisać i jak apteka przyjęła tą receptę. Poza tym jaką masz relację z partnerem? Czy grozi rozpad związku?