Cześć,
właśnie zadaję takie pytanie. Wydaje mi się czasem że poznaję kogoś, jest ok luźno rozmawiamy a tu się okazuje, że za chwilę on ma dziewczynę a ja jestem kumplem.
Z drugiej strony kilka razy już miałam tak, że związek opierał się na przyjaźni, wzajemnych wygłupach i humorze. Po prostu bardzo swobodnie podchodziłam do tej osoby na początku. I później okazywało się , ze piszemy codziennie.
Jednak przez ostatnie 2 lata moje życie uczuciowe to porażka. Albo za dużo analizuję i nie wiem czy to zmierza do koleżeństwa czy po prostu chłopak jest mną zainteresowany.
Nie umiem tego rozgryźć. Pisze się w poradnikach, że to widać, że najlepiej utrzymywać kontakt cały czas... Ale co jeśli np chłopak sam nie napisze, a kiedy ja piszę on wtedy cały czas każe mi utrzymywać kontakt, mówi, żebym to ja się odzywała?
Czeka? Nie jest zainteresowany? Kumpel?
Ja nie rozumiem tego. Teraz jestem na etapie 'przyjaźni'. Wiem, że kiedy jestem luźna wszystko mi wychodzi. Ale może się okazać, że zaczynam się wygłupiać i takiemu chłopakowi to nie odpowiada i urwie kontakt.
Nie wiem jak mam się zachowywać, aby mi się udało w końcu.
Pewnie powiecie- bądź sobą. Ja jestem osobą towarzyską, otwartą. Czasem takim liderem. A wiem, że takie dziewczyny sa obserowane przez bardziej nieśmiałych facetów. Tylko, że jeśli nieśmiały mi się spodoba to automatycznie nie wiem co on sobie o mnie pomyśli, czy naprawdę jest niesmiały czy tylko chce koleżeństwa.
Dlatego tak trudno mi obecnie utrzymywać kontakt z nowopoznanymi facetami. Bo nie wiem jak mam się zachowywać aby z 1 str nie wyjść na jakąś idiotkę śmiejącą się ciągle a z drugiej aby nie wyjść na zbyt grzeczną, miłą...
Co robić?