Byłam z chłopakiem prawie 1,5 roku. poznaliśmy się na studiach byliśmy w tej samej grupie, przez pierwszy rok byliśmy tylko znajomymi, ale na drugim roku zostaliśmy parą gdy już nie mieliśmy razem zajęć, ale wpadałam do niego do akademika w przerwach między zajęciami bo mieszkała tam nasza koleżanka. Zaczeliśmy ze sobą pisać i potem spotykać i zostaliśmy parą. Dla nas obojga był to pierwszy związek i było nam ze sobą dobrze. Mój chłopak nie był zbyt przystojny ale był inteligentny i oczytany w kierunku który studiowaliśmy, widać było że go to interesuje, zawsze dużo wiedział na zajęciach rozmawiał z wykładowcami. Był też typem człowieka który nie za bardzo się niczym przejmował i miał dość luźne podejście do studiów i nauki. Gdy zostaliśmy parą przez pierwszy rok było naprawde cudownie był dla mnie czuły i zawsze mogłam na niego liczyć tak jak on na mnie. Wszyscy mówili że do siebie pasujemy, dzięki niemu moje życie stało się ogólnie ciekawsze gdy poznałam go bliżej to mi się właśnie w nim spodobało że znał się na wielu rzeczach, muzyce, filmach, sporo czytał, był bardzo ciekawym człowiekiem, czego nie było widać na pierwszy rzut oka bo nie pokazywał tego. Oboje byliśmy spokojni więc nasz związek biegł raczej typowo, moja rodzina go polubiła mnie jego też. Jednak po roku coś zaczeło się między nami psuć. On mieszkał w akademiku gdzie dużo pił z kolegami, nie przeszkadzało mu to w nauce bo przez te studia po prostu się prześlizgnął, w czasie naszego związku nie był dla mnie zaborczy, nie było problemu jak chciałam wyjść na impreze z siostrą i jej znajomymi, wiedział że jestem odpowiedzialna i ufał mi, tak jak ja jemu. Potem jeden ze znajomych narzeczonego mojej siostry zaczął do mnie zagadywać że jestem fajną dziewczyną spotkaliśmy się na kilku imprezach, zaczeliśmy ze sobą częściej rozmawiać. Cały czas kochałam swojego chłopaka ale on zaczął interesować się czymś co pochłaniało dużo jego czasu, ale rozumiałam to. Potem zagubiłam się troche, mój chłopak dowiedział się o tym drugim i powiedział że jest tolerancyjny ale bez przesady i że mam ograniczyć kontakty z tamtym Na początku tak zrobiłam ale potem znowu zaczełam z nim rozmawiać bo brakowało mi rozmowy z kimś. Mój chłopak się dowiedział o tym i wtedy mieliśmy dość poważną rozmowę o nas i w końcu tak wyszło że się rozstaliśmy na jakiś czas, myślałam że to dobry pomysł, chwile odpocząć od siebie przemyśleć wszystko. Ale gdy tylko wyszedł wiedziałam że to błąd, mój chłopak jest miłym facetem ale gdy się go zrani zamienia się w bryłe lodu. Byłam pewna że się zejdziemy bardzo mi go brakowało. Jednak potem było coraz gorzej , dowiedziałam się że na wakacje jedzie na staż do Warszawy i przez całe wakacje go nie zobacze, ale prawdziwym ciosem okazało się że na magisterke zmienia uczelnie i miasto, wtedy poprostu sie załamałam, byłam pewna że po wakacjach wszystko się ułoży a on przeprowadził się do innego miasta, gdy mi to mówił, dodał że pewnie już się nie zobaczymy. Teraz jest już w innym mieście daleko ode mnie cały czas go bardzo kocham, rozmawiałam z jego siostrą która studiuje w tym mieście co on, powiedziała mi że przez ten czas się zmienił i to niezbyt pozytywnie, wpadł w złe towarzystwo, stał się jak ona to mówiła zimny i bez uczuć, pije jeszcze więcej niż wcześniej i robi rzeczy o które bym go nigdy nie posądziła. Jestem od rozmowy z jego siostrą w kompletnej rozsypce nie wiem co się ze mną dzieje, ona zna go najlepiej jej się zwierza ze wszystkiego, powiedziała mi że to także moja wina że taki się stał i wiem że to prawda. Piszę to chyba po to żeby się po prostu komuś zwierzyć bo nie wiem z kim o tym porozmawiać, moja siostra bierze ślub ze swoim narzeczonym i nie chce jej psuć tego, i chcę się komuś poprostu wygadać
Podobne tematy
no to po co odnawiałaś kontakt z tym drugim? chłopak stwierdził, że albo zerwiesz kontakt z tym drugim albo się rozchodzicie... i dotrzymał słowa...
boski eufemizm:)
Potem zagubiłam się troche, mój chłopak dowiedział się
A tak na serio: w przyszłości zagubiaj się dyskretniej...
4 2015-01-18 18:45:35 Ostatnio edytowany przez BlackJackRose (2015-01-18 18:50:43)
Matko boska... Jakbym widziała siebie ![]()
Dwa miesiące temu rozstałam się z facetem, mieszkał w akademiku i tam go poznałam. Wielka miłość, wpatrzony we mnie, zakochany, trzy dni przed rozstaniem opowiadał, jaka jestem dla niego ważna i jak mnie kocha.
Tego chcesz? Użerać się z chłopakiem z akademika, którego sensem życia jest alkohol, może i zielsko, imprezy i koledzy? To są dzieci. Nie dorośli faceci, którzy pracują, są odpowiedzialni i zabiegają o kobietę. Facet, który naprawdę kocha, wydrze się, zrobi awanturę, aferę, ale przyjedzie porozmawiać. Mój np uciekał do siostry lub kolegów - nie powtarzaj mojego błędu.
Tym bardziej, że piszesz o towarzystwie, w jakie wpadł. WIERZ MI - to oni będą dla niego priorytetem, bo jego życie z nimi będzie łatwiejsze. Oni nie poproszą o wcześniejszy powrót do domu, o zrobienie zakupów, o pozmywanie naczyń. Oni nie będą wymagać - tak jest prościej.
Prosił Cię o ograniczenie kontaktu - zgoda. Tu nie zachowałaś się fair. Ale czy on Ciebie spytał, dlaczego potrzebujesz rozmowy z tym drugim gościem? Może czułaś się samotna, nie zainteresował się Tobą? Przecież to jemu powinnaś się zwierzać, on jest Twoim facetem i powinien mieć dla Ciebie czas. A poza tym - zdradziłaś? Nie piszesz nic o tym. Popełniłaś błąd, wszyscy ludzie popełniają błędy. Ale nie wskoczyłaś z tamtym do łóżka, nie całowałaś się. Ja też w czasie swojego związku spotykałam się z kolegami, kumplami - może i był zazdrosny, ale nigdy mi tego nie mówił, zresztą nie musiał. Byłam tak zakochana, że nie spojrzałabym na innego inaczej niż jak na kolegę.
Na pewno jesteś wartościową, inteligentną dziewczyną. Odpuść sobie. Ja zadręczałam się dwa miesiące, co jeszcze mogłam zrobić lepiej. Nie warto. Studia mogą nauczyć życia, jeśli mieszkasz w nim z dziewczyną/chłopakiem i sam się utrzymujesz. Jeśli mieszkasz z ziomkami, dla których jedynym celem jest impreza i piwko, a pieniążki płyną strumieniem od rodziców - nie ma sensu.
nie zdradziłam go, tylko potrzebowałam komuś się zwierzyć. on nie miał czasu bo pracował, zajmował się jeszcze jedną ważną dla niego sprawą, która miała dla niego ogromne znaczenie i udało mu się w sumie. pił sporo to prawda ale nie robił głupot po alkoholu był spokojny, zielsko z tego co wiem zdarzało się, a inne dziewczyny raczej nie wchodziły w gre bo dla niego trudno nawiązać bliższą relacje z dziewczynami wszystko raczej tylko takie koleżanki, nam dwojgu sporo czasu zajęło zanim się zostaliśmy parą, bo on nie jest zbyt uczuciowy jak nie pozna się go bliżej. teraz nawet nie ma możliwości żebyśmy do siebie wrócili
Jeżeli, jak sama piszesz, on nie był uczuciowy, to bardzo szybko związek rozpadłby się. Uczuciowość to jest podstawa związku. Gdy miał jakieś swoje sprawy to zaniedbał ciebie całkowicie, nie rozumiał tego i jeszcze wpadł w uzależnienie. Trochę było fajnie z nim ale dużo więcej było niefajnie. Przedłużanie relacji z nim skończyłoby się tragicznie. Szukaj przede wszystkim uczuciowych chłopaków, bo to ci jest potrzebne.