może ktoś mi doradzi co dalej mam robić.Rozpada się moje małżenstwo po 18 latach.Problem jest taki że nie wytrzymuję już z żoną ciągle muszę uważać żeby jej nie zdenerwować nie można zwrócić jej uwagi bo i tak okaże się że to moja wina ,mamy dwójkę dzieci często jest tak że jadąc gdzieś razem musimy sprawiać żeby wszystko było po jej myśli bo jak nie to cała wyprawa jest wielką porażką .A potem jak zwykle musimy robić wszystko żeby ją uspokoić.
Podobne tematy
może ktoś mi doradzi co dalej mam robić.Rozpada się moje małżenstwo po 18 latach.Problem jest taki że nie wytrzymuję już z żoną ciągle muszę uważać żeby jej nie zdenerwować nie można zwrócić jej uwagi bo i tak okaże się że to moja wina ,mamy dwójkę dzieci często jest tak że jadąc gdzieś razem musimy sprawiać żeby wszystko było po jej myśli bo jak nie to cała wyprawa jest wielką porażką .A potem jak zwykle musimy robić wszystko żeby ją uspokoić.
Kochasz ja?
bezsilny
opisz dokładnie wszystko. Jakie są wasze relacje, rozmowy, otwartość, seks. To się zmieniło, zawsze tak było? Jaką jest kobietą, jaki Ty jesteś.
Z tego co napisałeś nic nie wiadomo.
Z tego co napisałeś wynika, że boisz się jej. Że jest niezadowolona ze wszystkiego. A jaki jestes Ty? Na co dzień... Od kiedy tak jest?
Witamy w zyciu we dwoje.
Panna stawia warunki , chce wszystko kontrolowac , chce rzadzic skad ja to znam , wiele dziewczyn maja to do tego ze chca rzadzic w zwiazkach. najlepsza dobra rozmowa decydujemy ze nasze wspolne zycie zalezy od nas obojga wiec decydujemy pol na pol ,
Ja bylem stanowczy nie dalem sobie wejdz na glowe , to ty tez dasz rade. Postawilem na jedna karte , albo decydujemy wspolnie albo mi to nie odpowiada.
bezsilny napisał/a:może ktoś mi doradzi co dalej mam robić.Rozpada się moje małżenstwo po 18 latach.Problem jest taki że nie wytrzymuję już z żoną ciągle muszę uważać żeby jej nie zdenerwować nie można zwrócić jej uwagi bo i tak okaże się że to moja wina ,mamy dwójkę dzieci często jest tak że jadąc gdzieś razem musimy sprawiać żeby wszystko było po jej myśli bo jak nie to cała wyprawa jest wielką porażką .A potem jak zwykle musimy robić wszystko żeby ją uspokoić.
Kochasz ja?
nie jestem pewny ale chyba już nie
Z tego co napisałeś wynika, że boisz się jej. Że jest niezadowolona ze wszystkiego. A jaki jestes Ty? Na co dzień... Od kiedy tak jest?
nie bałem się jej tylko tego że zostanę sam.Jaki ja jestem nie zawsze można opisać siebie obiektywnie,pracuję z ludżmi i z tego co wiem bardzo mnie lubią ,przed chwilą pokłóciłem się o to że córka nie poszła do siebie się uczyć tylko uczy się przy nas moim zdaniem co za różnica gdzie byle były efekty.
Sponiewierana napisał/a:Z tego co napisałeś wynika, że boisz się jej. Że jest niezadowolona ze wszystkiego. A jaki jestes Ty? Na co dzień... Od kiedy tak jest?
nie bałem się jej tylko tego że zostanę sam.Jaki ja jestem nie zawsze można opisać siebie obiektywnie,pracuję z ludżmi i z tego co wiem bardzo mnie lubią ,przed chwilą pokłóciłem się o to że córka nie poszła do siebie się uczyć tylko uczy się przy nas moim zdaniem co za różnica gdzie byle były efekty.
Boisz sie, że zostaniesz sam. A teraz jak niby jest? Jesteś sam w tłumie.
skąd w niej tyle agresji? Czy wy potraficie rozmawiać w ogóle? Czy uprawiacie seks? (bo raczej o kochaniu się nie ma mowy)
Mi tu brakuje szczegółów jak na razie za mało napisałeś.
Kobiety tak mają. O teściowych nie wspomne. Dopóki nie pokażesz jej że znasz sie na wszystkim najlepiej to cie zmiażdzą. Wiem jaka oschła jestem dla wszystkich którzy nie robią po mojej myśli i którym zdarza sie przydarzc błąd
bezsilny napisał/a:Sponiewierana napisał/a:Z tego co napisałeś wynika, że boisz się jej. Że jest niezadowolona ze wszystkiego. A jaki jestes Ty? Na co dzień... Od kiedy tak jest?
nie bałem się jej tylko tego że zostanę sam.Jaki ja jestem nie zawsze można opisać siebie obiektywnie,pracuję z ludżmi i z tego co wiem bardzo mnie lubią ,przed chwilą pokłóciłem się o to że córka nie poszła do siebie się uczyć tylko uczy się przy nas moim zdaniem co za różnica gdzie byle były efekty.
Boisz sie, że zostaniesz sam. A teraz jak niby jest? Jesteś sam w tłumie.
skąd w niej tyle agresji? Czy wy potraficie rozmawiać w ogóle? Czy uprawiacie seks? (bo raczej o kochaniu się nie ma mowy)
sex tak na jej warunkach czyli szybko, nie dotykaj wlosów bo nie myłam, umyj ręce bo dotykałeś klamki ,cicho bo ktoś idzie i takie tam inne porażka poco ja to wogóle piszę ?
Rozmawiales z nia na temat jej zachowania?
Moze ma jakies problemy, kochanka, moze to menopauza.
Moze tez czuje ze jej juz chyba nie kochasz :)
bezsilny
to dlaczego się z nią ożeniłeś i masz dzieci?
Rozmawiales z nia na temat jej zachowania?
Moze ma jakies problemy, kochanka, moze to menopauza.
Moze tez czuje ze jej juz chyba nie kochasz
rozmowa o problemach związku zawsze konczyły się tym że ja przepraszałem żebmy mógł normalnie pracować, z obcymi ludźmi mogłem pogadać i tyle
15 2015-01-11 20:54:44 Ostatnio edytowany przez śliczna nielogiczna (2015-01-11 20:57:10)
Ta druga chce z Tobą być?
Czy nadal boisz się, że zostaniesz sam ![]()
Przepraszam, że walę prosto z mostu, ale przecież mam rację? Prawda?
Kobiety tak mają. O teściowych nie wspomne. Dopóki nie pokażesz jej że znasz sie na wszystkim najlepiej to cie zmiażdzą. Wiem jaka oschła jestem dla wszystkich którzy nie robią po mojej myśli i którym zdarza sie przydarzc błąd
Nieprawda. To jest nieprawda! Co Ty mówisz?! Kobiety takie nie są! kobiety potrzebują ciepła i bliskości. Co nie czyni z nich ciepłych placków.
Ja Tobie Bezsilny współczuje. Kto inicjuje seks? Ty? Boże... Wstyd mi za te kobietę. Za jej zachowanie. Ja rozumiem, że można mieć złe dni, co i tak nie usprawiedliwia takiego traktowania, ale to co czytam o Twojej żonie.... Nie umiem sobie tego wyobrazić. Nie potrafię.
Czy wy rozmawiacie ze sobą? Czy to są jedynie krzyki i taka wasza codzienność? Od kiedy tak jest?
Ale podaje jakies konkrety?
O co jej chodzi, co by chciala?
A co Ty o tym wszystkim myslisz?
I co czujesz?
ta druga chce z Tobą być?
czy nadal boisz się, że zostaniesz sam
Śliczna... Do tego dojdziemy. Bezsilny chyba nie ma nikogo. Możliwe, że jest ktos na horyzoncie, ale poczekajmy. pozwólmy mu mówić.
bezsilny
to dlaczego się z nią ożeniłeś i masz dzieci?
bo kiedyś ja kochałem ale jak milość jest podsycana tylko z jednej strony to 18 lat chyba i tak długo
stokrotka1978 napisał/a:bezsilny
to dlaczego się z nią ożeniłeś i masz dzieci?bo kiedyś ja kochałem ale jak milość jest podsycana tylko z jednej strony to 18 lat chyba i tak długo
Mów dalej Bezsilny...
21 2015-01-11 21:01:37 Ostatnio edytowany przez śliczna nielogiczna (2015-01-11 21:03:50)
[
Nieprawda. To jest nieprawda! Co Ty mówisz?! Kobiety takie nie są! kobiety potrzebują ciepła i bliskości. Co nie czyni z nich ciepłych placków.
Czy aby na pewno? Czy nie jesteśmy roszczeniowe i wiecznie niezadowolone wobec naszych partnerów.
Czy nie zaczynamy traktować ich przedmiotowo po urodzeniu dzieci, kiedy to one stają się najważniejsze, a mężczyzna staje się tylko narzędziem do realizacji naszych i ich potrzeb. Mężczyźni też potrzebują ciepła i bliskości. Potrzebują czuć się nadal podmiotem. Nie tylko zapierdalaczem, który nie ma prawa mieć swoich potrzeb, pragnień, marzeń.
My naprawdę jesteśmy okropne w większości...
Jeśli nie kochasz - odejdź.
Jeśli chcesz powalczyć to zaczęłabym od podsunięcia żonie tego wątku do przeczytania. Uświadomienie jej że żarty się skończyły i następnym krokiem, jeśli nie postanowi zawalczyć o małżeństwo, będzie rozwód. Potem może jakaś terapia małżeńska. Dalej może wspólne spędzanie czasu, jakieś wyjazdy weekendowe bez dzieci, może wspólne hobby.
23 2015-01-11 21:33:17 Ostatnio edytowany przez assassin (2015-01-11 21:34:36)
Sponiewierana napisał/a:[
Nieprawda. To jest nieprawda! Co Ty mówisz?! Kobiety takie nie są! kobiety potrzebują ciepła i bliskości. Co nie czyni z nich ciepłych placków.Czy aby na pewno? Czy nie jesteśmy roszczeniowe i wiecznie niezadowolone wobec naszych partnerów.
Czy nie zaczynamy traktować ich przedmiotowo po urodzeniu dzieci, kiedy to one stają się najważniejsze, a mężczyzna staje się tylko narzędziem do realizacji naszych i ich potrzeb. Mężczyźni też potrzebują ciepła i bliskości. Potrzebują czuć się nadal podmiotem. Nie tylko zapierdalaczem, który nie ma prawa mieć swoich potrzeb, pragnień, marzeń.
My naprawdę jesteśmy okropne w większości...
No proszę.... I to słowa kobiety.
A odnośnie Twojej "baby" Autorze...olewaj... do skutku.
Jeśli nie kochasz - odejdź.
Naprawdę wygaśniecię czegoś tak ulotnego i nierealnego jak miłości może być powodem rozwodu? Ile małżeństw z 10letnim stażem kocha się naprawdę?
Problem polega na tym, że my ludzie bardzo się zmieniamy i ktoś kogo pokochaliśmy 10 lat temu może już nie istnieć.
Autorze,
odpowiedz na pytanie-jest ktoś trzeci, poznałeś kogoś? Przyjaźnisz się bliżej z jakąś koleżanką?
Autorze,
odpowiedz na pytanie-jest ktoś trzeci, poznałeś kogoś? Przyjaźnisz się bliżej z jakąś koleżanką?
przez tyle lat małżenstwa starałem się robić wszystko żeby było dobrze słuchałem ,rozmawiałem ale ja nie miałem z kim szczerze porozmawiać. Owszem jest ktoś kto dał odwagę żeby coś z tym zrobić.Też rozmowa z moimi dziećmi 15 i 13 lat uświadomiła mi że one też sa nieszczęśliwe
Owszem jest ktoś kto dał odwagę żeby coś z tym zrobić.Też rozmowa z moimi dziećmi 15 i 13 lat uświadomiła mi że one też sa nieszczęśliwe
Kochasz tę drugą? Czy ona Cię kocha?
Jeśli dzieci nie czują się komfortowo to już słabo ![]()
stokrotka1978 napisał/a:Autorze,
odpowiedz na pytanie-jest ktoś trzeci, poznałeś kogoś? Przyjaźnisz się bliżej z jakąś koleżanką?przez tyle lat małżenstwa starałem się robić wszystko żeby było dobrze słuchałem ,rozmawiałem ale ja nie miałem z kim szczerze porozmawiać. Owszem jest ktoś kto dał odwagę żeby coś z tym zrobić.Też rozmowa z moimi dziećmi 15 i 13 lat uświadomiła mi że one też sa nieszczęśliwe
No to daleś ciała.
Jeżeli Twoja żona Ci "nie pasuje" to powiedz jej to, a nie szukaj argumentu aby ona była be.
29 2015-01-11 22:51:10 Ostatnio edytowany przez śliczna nielogiczna (2015-01-11 22:56:09)
No to daleś ciała.
Jeżeli Twoja żona Ci "nie pasuje" to powiedz jej to, a nie szukaj argumentu aby ona była be.
Oj tam zaraz dałeś ciała.
Serce zabiło szybciej, mózg lepiej ukrwiony to i świat wygląda inaczej. No i żona też
.
Jeśli nie daj Boże spotkał teraz kobietę swojego życia... leży i kwiczy...
Bezsilny,
czy Ty możesz sobie wyobrazić siebie za 10 lat? Po tym jak dzieci wyfruną z domu a Ty zostaniesz sam z żoną?
Widzisz możliwość egzystowania z nią/obok niej czy raczej wolałbyś się zabić?
Ja chromolę a uważałem go za osobę poszkodowaną jakim byłem głupcem. Ja jak widzicie też mam intuicję też rozpraszam się na wielu rzeczach. Mojej żonie bliżej jest do żony Roberta jednak mnie kocha. Jestem wrażliwy jednak nie dam sobie wejść na głowę. Wiedziałem od początku że czegoś nie domówił ale nie spodziewałem się że chodzi o inną kobietę. Ja pierdolę masakra.
Owszem jest ktoś kto dał odwagę żeby coś z tym zrobić.
no i wszystko jasne ![]()
alibi ma być, że żona do kitu a ja bezsilny idę, już sobie z tego małżeństwa do innej ?
Facet 18 lat trwał w związku bez miłości czekając na odwzajemnienie, aż nagle poznał kogoś innego (nie wiecie jak, kto i co robili) i już jedziecie po nim jak po burej. Po jego żonce powinnyście, bo zachowuje sie jak wyrachowana bezempatyczna istota...
Ile jest malzenstw z rozsądku, lub gdzie tylko jedna kocha to głowa mała...
Owszem jest ktoś kto dał odwagę żeby coś z tym zrobić.
to na kilometr pachnie zdradą, już emocjonalna a możliwe że i fizyczną (?)
Ten ktoś otworzył Ci nagle oczy, że jest Ci tak strasznie źle. Było źle, trzeba było się rozejść, a teraz już wiadomo o co chodzi. Nie pojawiłby się wolny elektron to byłoby w miarę. Chociaż wolna, czy mężatka? Bo jak mężatka to wiesz, ze rozwalasz kolejne małżeństwo...
Bezsilny myslisz o rozstaniu?
Czy zyjesz aktualnie chwila?
Moze Twoja zona wie, czuje ze jest ktos inny.
może ktoś mi doradzi co dalej mam robić.Rozpada się moje małżenstwo po 18 latach.Problem jest taki że nie wytrzymuję już z żoną ciągle muszę uważać żeby jej nie zdenerwować nie można zwrócić jej uwagi bo i tak okaże się że to moja wina ,mamy dwójkę dzieci często jest tak że jadąc gdzieś razem musimy sprawiać żeby wszystko było po jej myśli bo jak nie to cała wyprawa jest wielką porażką .A potem jak zwykle musimy robić wszystko żeby ją uspokoić.
i
stokrotka1978 napisał/a:Autorze,
odpowiedz na pytanie-jest ktoś trzeci, poznałeś kogoś? Przyjaźnisz się bliżej z jakąś koleżanką?przez tyle lat małżenstwa starałem się robić wszystko żeby było dobrze słuchałem ,rozmawiałem ale ja nie miałem z kim szczerze porozmawiać. Owszem jest ktoś kto dał odwagę żeby coś z tym zrobić.Też rozmowa z moimi dziećmi 15 i 13 lat uświadomiła mi że one też sa nieszczęśliwe
po 18 latach znalazłeś sobie "kogoś" kto dał Ci odwagę zrobić "coś" z małżeństwem i dzięki temu rozpada się ....
cóż, a gdzieś Ty facet miał jaja przez te 18 lat skoro nie miałeś odwagi zrobić "coś" ?
dlaczego te "coś" ma oznaczać rozpad małżeństwa ?
odpowiedź : bo dopiero teraz potrzebujesz znaleźć wymówkę, samousprawiedliwienie dla rozpadu małżeństwa.
Zobaczyłeś jak zła jest żona, dopiero kiedy znalazłeś sobie koleżankę która dodała Ci otuchy, otworzyła oczy....
O ile lat jest młodsza ta koleżanka od żony ?
Może Ty też otworzyłeś oczy koleżance i zobaczyła jak zły jest jej mąż/partner ?
BTW.
Nie mieszaj dzieci do spraw Waszego małżeństwa. (!)
bezsilny napisał/a:może ktoś mi doradzi co dalej mam robić.Rozpada się moje małżenstwo po 18 latach.Problem jest taki że nie wytrzymuję już z żoną ciągle muszę uważać żeby jej nie zdenerwować nie można zwrócić jej uwagi bo i tak okaże się że to moja wina ,mamy dwójkę dzieci często jest tak że jadąc gdzieś razem musimy sprawiać żeby wszystko było po jej myśli bo jak nie to cała wyprawa jest wielką porażką .A potem jak zwykle musimy robić wszystko żeby ją uspokoić.
i
bezsilny napisał/a:stokrotka1978 napisał/a:Autorze,
odpowiedz na pytanie-jest ktoś trzeci, poznałeś kogoś? Przyjaźnisz się bliżej z jakąś koleżanką?przez tyle lat małżenstwa starałem się robić wszystko żeby było dobrze słuchałem ,rozmawiałem ale ja nie miałem z kim szczerze porozmawiać. Owszem jest ktoś kto dał odwagę żeby coś z tym zrobić.Też rozmowa z moimi dziećmi 15 i 13 lat uświadomiła mi że one też sa nieszczęśliwe
po 18 latach znalazłeś sobie "kogoś" kto dał Ci odwagę zrobić "coś" z małżeństwem i dzięki temu rozpada się ....
cóż, a gdzieś Ty facet miał jaja przez te 18 lat skoro nie miałeś odwagi zrobić "coś" ?
dlaczego te "coś" ma oznaczać rozpad małżeństwa ?odpowiedź : bo dopiero teraz potrzebujesz znaleźć wymówkę, samousprawiedliwienie dla rozpadu małżeństwa.
Zobaczyłeś jak zła jest żona, dopiero kiedy znalazłeś sobie koleżankę która dodała Ci otuchy, otworzyła oczy....
O ile lat jest młodsza ta koleżanka od żony ?
Może Ty też otworzyłeś oczy koleżance i zobaczyła jak zły jest jej mąż/partner ?BTW.
Nie mieszaj dzieci do spraw Waszego małżeństwa. (!)
Ty stokrotka życzę żeby tobie wszystko tak było jasne i miała oczy szeroko otwarte na miłość i spróbuj ciągle ustępować swojej drugiej połówce a zobaczysz czym to się skonczy
37 2015-01-12 10:06:10 Ostatnio edytowany przez Lexpar (2015-01-12 10:08:08)
Sponiewierana napisał/a:[
Nieprawda. To jest nieprawda! Co Ty mówisz?! Kobiety takie nie są! kobiety potrzebują ciepła i bliskości. Co nie czyni z nich ciepłych placków.Czy aby na pewno? Czy nie jesteśmy roszczeniowe i wiecznie niezadowolone wobec naszych partnerów.
Czy nie zaczynamy traktować ich przedmiotowo po urodzeniu dzieci, kiedy to one stają się najważniejsze, a mężczyzna staje się tylko narzędziem do realizacji naszych i ich potrzeb. Mężczyźni też potrzebują ciepła i bliskości. Potrzebują czuć się nadal podmiotem. Nie tylko zapierdalaczem, który nie ma prawa mieć swoich potrzeb, pragnień, marzeń.
My naprawdę jesteśmy okropne w większości...
Śliczna nielogiczna masz lichy nick.
Bo TY jesteś logiczna jak mało kto.
Ja jestem facetem i już w w wieku starszym.
Mnie zawsze brakowało uczucia, że moja żona mnie potrzebuję, że dla niej jestem najważniejszy i jedyny.
Ona miała i ma tylko żądania.
Czy o to chodzi
Secondo1 napisał/a:bezsilny napisał/a:może ktoś mi doradzi co dalej mam robić.Rozpada się moje małżenstwo po 18 latach.Problem jest taki że nie wytrzymuję już z żoną ciągle muszę uważać żeby jej nie zdenerwować nie można zwrócić jej uwagi bo i tak okaże się że to moja wina ,mamy dwójkę dzieci często jest tak że jadąc gdzieś razem musimy sprawiać żeby wszystko było po jej myśli bo jak nie to cała wyprawa jest wielką porażką .A potem jak zwykle musimy robić wszystko żeby ją uspokoić.
i
bezsilny napisał/a:przez tyle lat małżenstwa starałem się robić wszystko żeby było dobrze słuchałem ,rozmawiałem ale ja nie miałem z kim szczerze porozmawiać. Owszem jest ktoś kto dał odwagę żeby coś z tym zrobić.Też rozmowa z moimi dziećmi 15 i 13 lat uświadomiła mi że one też sa nieszczęśliwe
po 18 latach znalazłeś sobie "kogoś" kto dał Ci odwagę zrobić "coś" z małżeństwem i dzięki temu rozpada się ....
cóż, a gdzieś Ty facet miał jaja przez te 18 lat skoro nie miałeś odwagi zrobić "coś" ?
dlaczego te "coś" ma oznaczać rozpad małżeństwa ?odpowiedź : bo dopiero teraz potrzebujesz znaleźć wymówkę, samousprawiedliwienie dla rozpadu małżeństwa.
Zobaczyłeś jak zła jest żona, dopiero kiedy znalazłeś sobie koleżankę która dodała Ci otuchy, otworzyła oczy....
O ile lat jest młodsza ta koleżanka od żony ?
Może Ty też otworzyłeś oczy koleżance i zobaczyła jak zły jest jej mąż/partner ?BTW.
Nie mieszaj dzieci do spraw Waszego małżeństwa. (!)Ty stokrotka życzę żeby tobie wszystko tak było jasne i miała oczy szeroko otwarte na miłość i spróbuj ciągle ustępować swojej drugiej połówce a zobaczysz czym to się skonczy
błahahah a teraz Waćpan zdejmij kalesony przez głowe i pokaż klase,nie zrzucając winy na zone,uderz się w piers i powiedz,,moja wina,ja się zsobaczyłem a teraz udaje glupa i szukam wytłumaczenia,,
zobacz nawet my tutaj nieznający ciebie kompletnie po 3 postach doszliśmy do wniosku ze jakas raszpla jest na rzeczy ,no przewidywalny jesteś ,niestety nie ty jedyny tak się tłumaczysz ,we własnych oczach wybielić skurwy....wo posługując się forum i nieznajomymi BEZCENNE
bezsilny napisał/a:Owszem jest ktoś kto dał odwagę żeby coś z tym zrobić.
no i wszystko jasne
alibi ma być, że żona do kitu a ja bezsilny idę, już sobie z tego małżeństwa do innej ?
Sama prawda i tylko prawda.
Bezsilny
właściwie to po co ten wątek? Na samym początku przedstawiłeś pół prawdy, a pół prawdy jest kłamstwem.
Na czym polega problem? Że kochanka nie jest jeszcze gotowa? Jeszcze się nie rozwiodła czy nie chce od męża odejść? O co tak naprawdę chodzi? Bo przecież nie o żonę i wasze relacje, to już pozamiatane.
Ja chromolę a uważałem go za osobę poszkodowaną jakim byłem głupcem. Ja jak widzicie też mam intuicję też rozpraszam się na wielu rzeczach. Mojej żonie bliżej jest do żony Roberta jednak mnie kocha. Jestem wrażliwy jednak nie dam sobie wejść na głowę. Wiedziałem od początku że czegoś nie domówił ale nie spodziewałem się że chodzi o inną kobietę. Ja pierdolę masakra.
Widzę. że żona Roberta jest już "instytucja" na tym forum
biedaczka
A co do watku to dlaczego zona reaguje nerwowo na wszystko? Ja bym tu nie grzebal definitywnie autora ale z drugiej strony jesli zona cos wyczuwa to moze powod tej nerwowowsci jest inny. Jaki wiec jest to powod? Intuicja, zachowanie autora czy wina lezy po obu stronach? Nic na ten temat nie wiadomo.