netkobietyWszystkie działy
Wychowanie, zdrowie i edukacja dziecka

Synu, napijemy się piwa?

36 odpowiedzi7 447 wyświetleńzałożony przez Olinka, 11.01.2015

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » WYCHOWANIE, ZDROWIE I EDUKACJA DZIECKA » Synu, napijemy się piwa?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 37 ]

1

Temat: Synu, napijemy się piwa?

W ubiegłym tygodniu gośćmi programu "Dzień Dobry TVN" byli Benjamin Gawliński i jego ojciec, Robert, lider grupy Wilki, ale to właśnie słowa 22-letniego młodzieńca, który przyznał, że pije razem z ojcem i "zajarał pierwszego papierosa razem z rodzicami", wywołały sporo kontrowersji na temat modelu wychowania zastosowanego w rodzinie Gawlińskich. Wypowiedź wzbudziła sporo emocji, pojawiły się różne, często skrajne głosy - od oskarżeń o promowanie patologii i fatalne wychowanie synów, po głosy poparcia, ktore wskazywały, że lepiej jest, kiedy młodzi ludzie próbują używek wspólnie z rodzicami.   

Jakie jest Wasze zdanie na ten temat? Lepiej, kiedy rodzice zachowują - zdaniem wielu zdrowy - dystans czy jednak uczestniczą we wszelkiego rodzaju inicjacjach (pierwszy papieros, pierwszy alkohol, itd.), mając dzięki temu kontrolę nad dzieckiem i możliwość kształtowania jego postaw?

2

Odp: Synu, napijemy się piwa?

Postaram się zabrzmieć tak, jakbym nie popadał w skrajność, bo nie to jest moim celem :]

Jest oczywiście sporo rzeczy które dziecko same musi poznać (pierwsze związki, golenie się, masturbacja...) Moim zdaniem najważniejsze jest ukształtowanie dziecka w ten sposób, by nie tylko nie bało się komunikować z rodzicami, ale także tego chciało. Gdybym nie potrafił zaufać rodzicom pod tym względem; Słyszał krzyki, wyzwiska za każdym razem gdy się z czegoś wyspowiadałem, to rozmowy z rodzicami byłyby jedynie formalnością. 

Pierwsze łyki piwa wypiłem mając 8 czy 9 lat, spytałem się rodziców czy mogę spróbować i nie spotkałem się z oporami, chociaż znajomi rodziców troszkę dziwnie na nich patrzyli. W wieku 12 lat wypiłem pierwsze piwo pod okiem wujka. W okolicach 16 lat ojciec zaproponował mi "buszka" - "Ależ Tato! Wiesz że ja nie będę nigdy palić!" odpowiedziałem wtedy. Krótko po 18 zacząłem palić, powiedziałem o tym rodzicom to stwierdzili po prostu że szkoda mnie, mojego zdrowia i moich pieniędzy. Nie mam oporów palić przy rodzicach, choć wiem że wiele osób (nawet po 40) ma. Kwestia zaufania, czy braku szacunku?

Podsumowując: Myślę że trzeba zachować balans między dystansem i inicjacjami. Najważniejsze, by dziecko nie bało się rozmów z rodzicami, nawet o tak "krępujące" (jak dla 16 letniego dziecka) sprawy jak seks.

3

Odp: Synu, napijemy się piwa?

Kontrowersyjne trochę... Ale ja też pierwsze piwo wypiłam w domu z mamą. Z papierosami było inaczej.
Tu chyba chodzi o to, że niektórzy wolą dać spróbować takich rzeczy dzieciakom w domu, niż żeby one próbowały poza domem, bez pozwolenia i kontroli.

Właściwie, to jestem bardziej zwolenniczką korzystania z używek (alkohol i papierosy), jak już się osiągnie pełnoletność. A najlepiej wcale, ale to tylko moje pobożne życzenie...

4

Odp: Synu, napijemy się piwa?

Piwo z pełnoletnim dzieckiem w domu? Czemu nie.
Papieros z pełnoletnim dzieckiem w domu? Czemu nie.
Ale niech dzieciak sam zarabia na te zachciewajki.

5

Odp: Synu, napijemy się piwa?

Z ojcem nie piłem, bo ojciec nie pije alkoholu. Ale miałem pozwolenie od pełnoletności, że jeśli mam taką ochotę to mogę wypić to piwo w domu. Papierosów nie paliłem więc nie wiem. Dzieciaki i tak chleją po kątach od wczesnego gimnazjum.

6 Ostatnio edytowany przez babieniedogodzisz21 (2015-01-11 12:15:13)

Odp: Synu, napijemy się piwa?

Pierwszy kontakt z alkoholem miałam w wieku 3 lat wink Gdy rodzice poszli odprowadzić gości do drzwi ja spijałam resztki z kieliszków tongue
A tak na poważnie to jakoś nigdy nie pamiętam wielkiej kontrabandy na alkohol w moim domu. Rodzice zawsze powtarzali, że jeżeli chce spróbować/ wypić piwo żeby to zrobiła w domu, a nie gdzieś po kontach w krzakach. No i pierwszy alkohol zdarzało mi się wypić w wieku 16 lat - jakieś smakowe piwo. Chyba dlatego nigdy nie miałam jakieś wielkiego pociągu do alkoholu - szczerze mówiąc na imprezach nie musi być on obecny jako punkt konieczny.
Jeśli chodzi o papierosy nigdy mnie nie ciągnęło, rodzice dość długo palili ( potem rzucili) i chyba dlatego do dziś mi zostało, że nie lubię dymy tytoniowego. Nie powiem, że nie zdarzyło mi się zapalić, bo zdarzyło, ale to jakiś pojedynczy papieros na imprezie i było to już sporo czasu po tym jak skończyłam 18 lat.

7

Odp: Synu, napijemy się piwa?

Uważam, że nie ma co robić z picia alkoholu "tabu" w domu. Chyba, że rodzice są tak naprawdę zagorzałymi abstynentami, że na słowo "alkohol" uciekają z krzykiem. Ale to nie gwarantuje, że dziecko nie spróbuje alkoholu poza domem. Czasem z opłakanym skutkiem.
Nie mam nic przeciwko temu żeby moi synowie przed osiągnięciem pełnoletności razem z nami napili się piwa, wina, szampana czy nalewki. Oczywiście nie są to jakieś duże ilości, jeden kieliszek, przeważnie niecały. Nawet, o zgrozo, kupiłam wczoraj młodszemu - jeszcze siedemnastoletniemu - piwo. Bo chciał spróbować jak smakuje guiness. I czy naprawdę bąbelki gazu idą w dół wink I jakoś nie uważam, że w ten sposób deprawuje nieletniego. A wręcz przeciwnie - pokazuję, że alkohol jest dla ludzi, ale trzeba umieć z niego korzystać rozsądnie.
Starszy syn po ukończeniu osiemnastu lat zaczął kupować różne alkohole. Przynosił je do domu i degustowaliśmy je razem. Dzięki temu dowiedziałam się, że niektóre z nich są bardzo dobre smile
Co do papierosów - tu już żaden z synów nie zapali z rodzicami. Ja nie palę, mąż parę lat temu rzucił. Ale z tego co zauważyłam synów nie ciągnie do papierosów. Chociaż młodszy kiedyś przyznał się, że próbował...

8

Odp: Synu, napijemy się piwa?
Olinka napisał/a:

ale to właśnie słowa 22-letniego młodzieńca, który przyznał, że pije razem z ojcem i "zajarał pierwszego papierosa razem z rodzicami", wywołały sporo kontrowersji na temat modelu wychowania zastosowanego w rodzinie

Jak zwykle  jedna wielka demonizacja i histeria. Ja nie słyszałam ,aby Benjamin miał zatarg z prawem, był wielokrotnie notowany, robił krzywdę  komus, okradał, wandalizowań, czy tez  był recydywistą. Zapewne normalny statystyczny młodzieniec  mimo popularnego  ojca. Więc  te krzykaczki jakie to beee niech stula  pysk i swoje pocieszki wychowują wg swojego modelu wychowania, aby one wyrosły na porządnych obywateli kraju

9

Odp: Synu, napijemy się piwa?

Mi się bardzo nie podoba pomysł zachęty rodziców do piwa czy palenia papierosów(nawet dorosłą córkę czy dorosłego syna) owszem oczywiste że gdy dorosłe dziecko(taki skrót myślowy smile) zechce zapalić papierosa czy wypić alkohol z rodzicami rodzic powinien się zgodzić.

10

Odp: Synu, napijemy się piwa?

Moja córka prawdopodobnie będzie piła ze mną alkohol i to zanim skończy 18 lat. Od 18 lat to ona będzie mogła kupować i pić s a m a, i wtedy nic mi do tego. Do tego czasu powinnam już ją nauczyć pewnej kultury picia, a to się nie stanie z dnia na dzień, dlatego pewnie zaczniemy ze dwa lata wcześniej.

11

Odp: Synu, napijemy się piwa?
kicur napisał/a:

Mi się bardzo nie podoba pomysł zachęty rodziców do piwa czy palenia papierosów(nawet dorosłą córkę czy dorosłego syna) owszem oczywiste że gdy dorosłe dziecko(taki skrót myślowy smile) zechce zapalić papierosa czy wypić alkohol z rodzicami rodzic powinien się zgodzić.

Oczywiście, można zabraniać i unikać, aczkolwiek wtedy pewnie nastolatek spróbuje alkoholu gdzie indziej.

Ogólnie, moim zdaniem, jeżeli wiesz, że dziecko i tak coś zrobi - pozwól mu na to. Lepiej, żeby zrobiło coś pod Twoją kontrolą, niż np. w nieodpowiednim towarzystwie i bez hamulców...

12

Odp: Synu, napijemy się piwa?

Cofnijmy się pamięcią wstecz i kto nie pil lampki szampana, toastowego wniesionego kieliszka wina , za dzieciakia pianki z piwa nie zlizywał, lub gdy starsze było piwa nie posmakował od rodzica jeszcze przed 18 stką?  doprawdy bądźmy ludźmi
Bez przesadyzmu w żadną stronę

13

Odp: Synu, napijemy się piwa?

Ogladalam na zywo...nawet przez mysl mi nie przeleciala zadna negatywna mysl.Przeciez nie powiedzial-jak mialem -scie lat jaralem z ojcem fajki.Wiek mozna sobie dospiewac, moze byc jedenascie, ale rownie dobrze dziewietnascie.Dla mnie-calkiem sympatyczny mlody czlowiek...no moze troche dlugosc wlosa nie w moim typie:))

Moja przygoda z nalogami-jakies tam piwko bylo za blokiem.Lyk, dwa, bo butelka na cala bande.Nieposmakowalo.Papierochy-i owszem.Rodzice wyczuli.Nie bylo afery, szlabanu, lania pasem.Pogadanka tylko.Pamietam do dzis jak na przemian lapalam buraka i slabo mi sie robilo.Ostatecznie-moja sprawa.Nie popieraja, ale jak bedzie sie mial ich zakaz do mojego postepowania?Nijak.Znali dziecie swoje:))Jak mam palic po piwnicach to lepiej w domu.Tylko-nie dadza kasy na moje ''przyjemnosci'' a jak bedzie smierdzialo to....nie dopowiedzieli.Nie smierdzialo.Pale do dzis.

Moja corka, juz dorosla.Do smierdzacego nalogu nigdy nie miala pociagu i jestem tego pewna, ze nie probowala.Alkohol-tak.Nie wiem, kiedy byl pierwszy raz, pewnie jak zaczely sie klasowe domowki.Tez pogadalysmy.Dzis jest starsza od syna R.G.Czasami zarzuca haslo-Mamus, po lampce winka?Nie widze w tym nic zlego.

14

Odp: Synu, napijemy się piwa?

Nie ma co popadać w skrajności.
Nie mówię o zachęcaniu dzieci do używek,  ale jeśli już ma ochotę wypić czy zapalić,  to niech nie chowa się z tym po kątach.
Oczywiście mam na myśli już dzieci w wieku dorosłym,  lub tuż tuż.
Każdy z nas próbował dużo wcześniej zanim ukończył te magiczne 18 lat. Bo to jest naturalne, że kusi nas co zakazane.
Mądry rodzic pogada ze swoim dzieciakiem o potencjalnych zagrożeniach,  wynikających z korzystania z używek.

15

Odp: Synu, napijemy się piwa?

Nie moje dziecko nie moja sprawa. Natomiast o ile mogę się napić piwa ze swoim dzieckiem (gdybam) o tyle o paleniu zielska nie ma mowy, nie wierzę w gadanie "to nie jest szkodliwe, zwłaszcza po tym jak oglądałam przypadek chłopca z PoChP po paleniu zielska (papierosów nie palił wcale), zupełnie jak z Marleyem (rak krtani), nie to nie jest zdrowe, palenie czegokolwiek nie jest zdrowe (proces spalania= szkodliwe substancje).

16

Odp: Synu, napijemy się piwa?

A nie przyszło ci nigdy do głowy wyrzucić telewizora i nie oglądać tych durnych programów, nastawionych na takie skrajne emocje.

17

Odp: Synu, napijemy się piwa?

Mnie rodzice nie odmawiali lampki szampana czy wina z jakiejś wyjątkowej okazji. Ogólnie bazując na moim rozsądku otrzymałam ogromny kredyt zaufania, który przejawiał się między innymi tym, że miałam w domu mnóstwo swobody i luzu. Niestety z trudnymi rozmowami oboje mieli niemały problem. Ba, tych niemal nie było. 

Osobiście mam podobne podejście. Choć mojemu małolatowi do pełnoletności jeszcze trochę brakuje (niewiele), to o ile papierosów na pewno bym mu nie podsunęła, o tyle nie mam problemu, aby w naszej obecności napił się alkoholu. Symbolicznie.
Uważam zresztą, że zakazany owoc smakuje znacznie lepiej i młodych bardziej do niego ciągnie.

Sam Benjamin jest podobno bardzo miłym, grzecznym i dobrze ułożonym młodym człowiekiem, więc wyraźnie podejście rodziców do tematu w żadnej mierze mu nie zaszkodziło.

emilab87 napisał/a:

A nie przyszło ci nigdy do głowy wyrzucić telewizora i nie oglądać tych durnych programów, nastawionych na takie skrajne emocje.

To było pytanie do mnie? Jeśli tak, to nie widzę związku z dyskusją. Mało tego, przytoczonego materiału nie widziałam w TV, a w sieci wink.

18

Odp: Synu, napijemy się piwa?

Moi rodzice nie byli jacyś restrykcyjni. Jako młoda nastolatka odwiedzałam z nimi rodzinę w Niemczech i normalnym było, że stawiali przede mną małe piwo. W domu też było piwo, a i także wino czy szampan od święta. Barek z mocniejszymi trunkami nigdy nie był zamykany na klucz i w sumie, gdybym chciała, mogłam żłopać koniak od małego- dziwne, ale jakoś nigdy tego nie zrobiłam tongue Wydaje mi się, że zaufanie w tej kwestii i mocny nacisk, że alkohol pije się dla smaku i przyjemności, a nie upicia się, odwiódł mnie od durnych pomysłów typu pociąganie z gwinta za szopą w ogrodzie.

Co do papierosów, chociaż nikt ich w domu nie chował (oboje palili), to raczej przedstawiano to jako nieszczęsny nałóg, więc po pierwszego sięgnęłam dopiero na studiach i nigdy w sumie nie zostałam palaczką. Dziś palę jakąś paczkę na rok, i to głównie na imprezach.

19

Odp: Synu, napijemy się piwa?

Ja moglam wrocic do domu po winie czy piwie i nikt mi awantur nie robil. Moglam tez wypic z matka czy z ojcem, nawet z babcia (dziadek ze wzgledu na zdrowie nie pije od dawna). Dzieki temu nie musialam nigdzie szlajac jak moje kolezanki.

20

Odp: Synu, napijemy się piwa?

Zawsze uważałam, że od wychowywania dzieci są rodzice, nie podwórko. Forma i sposób, w jaki zapoznaje się młody człowiek z używkami, ma duże znaczenie. Osobiście wolę, żeby moje dziecko miało pierwszy kontakt z alkoholem i papierosami w mojej obecności, niż w środowisku rówieśników. Ze względu na doświadczenie życiowe, rodzic jest bardziej adekwatną osobą do przekazania młodemu człowiekowi wzorca, niż jego koledzy z podwórka. To, czego dziecko nie dowie się od nas, będzie dociekać na własną rękę. Istnieje bardzo duże prawdopodobieństwo, że wiedza i zdobyta przygodnie praktyka okażą się wypaczone i przyswojone w wulgarny sposób. Dla własnego spokoju i bezpieczeństwa moich dzieci wolę, żeby posmakowały używek, które sami stosujemy, w domu.
Nie czekaliśmy z pozwoleniem na pierwsze piwo, aż nasza pociecha skończy ustawowy wiek. Życie samo podpowiedziało, kiedy zainteresowali się używkami. 
Nie chodzi o rozpijanie i wpajanie nałogów własnym dzieciom, ale o ich pierwszy kontakt z używkami i formę przekazu, która nierzadko rzutuje na dorosłe życie.
Dwójka z naszych dzieci jest już dorosła. Córka, która wcześniej od swojego starszego brata wykazywała zaciekawianie alkoholem, papierosami i zabawą, obecnie nie pali i nie pije. Syn, zachowuje się jak normalny dorosły człowiek. Gdy może (praca mu pozwala) wypije piwo, zapali papierosa i nie ucieka z domu, żeby to zrobić.

21

Odp: Synu, napijemy się piwa?

Ja piwo zaczęłam pić w wieku 15 lat - i nie tylko przy rodzicach, ale przy całej rodzinie tongue

W wakacje często musiałam pomagać rodzinie na wsi, tam opieprzania się nie było, kto posmakował pracy w polu wie co to znaczy big_smile Było zwyczajem, że po obiedzie każdy dostawał butelkę schłodzonego w studni piwa - i ja też. Pracowałam jak dorosła więc byłam traktowana jak dorosła tongue Nikt problemu nie widział

22 Ostatnio edytowany przez ewelinaL (2015-01-11 20:38:50)

Odp: Synu, napijemy się piwa?
Iceni napisał/a:

Ja piwo zaczęłam pić w wieku 15 lat - i nie tylko przy rodzicach, ale przy całej rodzinie tongue

W wakacje często musiałam pomagać rodzinie na wsi, tam opieprzania się nie było, kto posmakował pracy w polu wie co to znaczy big_smile Było zwyczajem, że po obiedzie każdy dostawał butelkę schłodzonego w studni piwa - i ja też. Pracowałam jak dorosła więc byłam traktowana jak dorosła tongue Nikt problemu nie widział

Mój sąsiad, który pochodzi z wielohektarowego gospodarstwa, opowiadał, że gdy ich (jego i jego brata) matka protestowała przed poczęstowaniem piwem piętnasto/szesnastoletniego młodzieńca, ich ojciec mówił: "robić jak chłop, a traktować jak dziecko".
Wychowanie dzieci na roli wyglądało i wygląda zupełnie inaczej. Odpowiedzialność = praca.

Sama też dostałam pierwszy alkohol od ojca w polu. Miałam szesnaście lat. Z perspektywy dorosłej osoby uważam, że całe szczęście, iż przy zbiorze truskawek nie używa się maszyn. Osobiście nie toleruję łączenia alkoholu z pojazdami mechanicznymi.

23

Odp: Synu, napijemy się piwa?

Z perspektywy dorosłej osoby uważam, że tam była lepsza szkoła życia niż wychowanie pod blokiem.
Nie piliśmy piwa w polu, tylko w czasie przerwy obiadowej, nikt się nie upijał, bo trzeba było pracować. Pić można było w niedzielę.

Najzabawniejsze jest to, ze ja mojego ojca-alkoholika tylko stamtąd pamiętam kontrolującego swoje picie. Nie wiem jak wygląda zycie na wsi, nie mieszkałam na wsi - wiem jak wyglądało zycie u moich dziadków i wujostwa.

Jakkolwiek - teraz to już jest inny świat -  teraz mam nadzieję nauczyć moją córkę, ze alkohol to coś więcej niż najtansza wódka z red bullem...

24

Odp: Synu, napijemy się piwa?
Iceni napisał/a:

Z perspektywy dorosłej osoby uważam, że tam była lepsza szkoła życia niż wychowanie pod blokiem.
Nie piliśmy piwa w polu, tylko w czasie przerwy obiadowej, nikt się nie upijał, bo trzeba było pracować. Pić można było w niedzielę.

Najzabawniejsze jest to, ze ja mojego ojca-alkoholika tylko stamtąd pamiętam kontrolującego swoje picie. Nie wiem jak wygląda zycie na wsi, nie mieszkałam na wsi - wiem jak wyglądało zycie u moich dziadków i wujostwa.

Jakkolwiek - teraz to już jest inny świat -  teraz mam nadzieję nauczyć moją córkę, ze alkohol to coś więcej niż najtansza wódka z red bullem...

Bo w Polsce jest okropna kultura picia alkoholu. Byleby kopalo.

25

Odp: Synu, napijemy się piwa?

Gdzieś w wieku 12 lat dostalam pierwszy łyczek legalnie piwa od taty.

Pozniej na Sylwestra mała lampka szampana.

W wieku 16 lat zdarzało sie piwo z koleżankami.

Ale nigdy sie nie upiłam.

Wiem na ile mogłam sobie pozwolić.

Teraz mam 25 lat. Zdarza mi sie wypić z rodzinka "flaszeczkę" na różne okazje.

Nie widzę w tym nic zlego tym bardziej ze juz dawno skończyłam 18 stke.

A jeśli chodzi o palenie papierosów nigdy rodzice mnie nie poczęstowali.

Zapale przy jakiejś imprezce i to nie zawsze. Wiec paczkę fajek wypalę w ciągu 2 lat.

Narkotyki - nigdy nie próbowałam i nikt z domu również nie probowal.

26

Odp: Synu, napijemy się piwa?
kammiś napisał/a:

Bo w Polsce jest okropna kultura picia alkoholu. Byleby kopalo.

kammiś, może w twojej "Polsce" tak jest....
W mojej kultura picia jest w porządku.

27

Odp: Synu, napijemy się piwa?
Iceni napisał/a:

Z perspektywy dorosłej osoby uważam, że tam była lepsza szkoła życia niż wychowanie pod blokiem.
Nie piliśmy piwa w polu, tylko w czasie przerwy obiadowej, nikt się nie upijał, bo trzeba było pracować. Pić można było w niedzielę.

Najzabawniejsze jest to, ze ja mojego ojca-alkoholika tylko stamtąd pamiętam kontrolującego swoje picie. Nie wiem jak wygląda zycie na wsi, nie mieszkałam na wsi - wiem jak wyglądało zycie u moich dziadków i wujostwa.

Jakkolwiek - teraz to już jest inny świat -  teraz mam nadzieję nauczyć moją córkę, ze alkohol to coś więcej niż najtansza wódka z red bullem...

Ciekawe, że wspominasz o red bull. Napoje tego typów pokazują do czego dąży młodzież, której wartości i postrzeganie świata są wypaczone. 
Nie wiem jak jest na wioskach dziś.
Dawniej (za moich czsów) traktowano młodzież według zasług. Jak ktoś był dojrzały i odpowiedzialny, cieszył się szcunkiem. Jeżeli nie, albo litowano się nad nim, albo odsyłano do domu. Wsie słyną z tego, że nie chcą ludzi, których rodzice nie nauczyli roboty (praca=doświadczenie). Szacunek liczył się wniesionym w pracę wkładem.
Obecnie jest przypisywany do wieku. Czy słusznie?

28

Odp: Synu, napijemy się piwa?
bbasia napisał/a:
kammiś napisał/a:

Bo w Polsce jest okropna kultura picia alkoholu. Byleby kopalo.

kammiś, może w twojej "Polsce" tak jest....
W mojej kultura picia jest w porządku.

A jedak stereotypy dotyczące "polskiego picia" skądś się wzięły.
Co do tematu - unikanie przez rodziców trudnych tematów to ich największy błąd rodzicielski. Oczywiście - do pewnego momentu tematy powinny zostać niemal tabu, a próby ich poruszenia - pacyfikowane. Jednak umówmy się - ani kupienie alkoholu (w tym znacznie mocniejszego, od piwa) ani papierosów ani - poszerzając temat - obejrzenie przez dziecko filmu dla dorosłych - nie jest już problemem.
Dlatego z dziećmi trzeba rozmawiać, uświadamiać, uczyć i wychowywać. Jestem daleki od rozpijania małolatów, ale lepiej żeby syn napił się do meczu dobrego piwa z ojcem, niż gdyby miał tylko spode łba patrzeć a następnego dnia z niewysokiego kieszonkowego kupił z kolegami najtańszego jabola albo wódkę z mety i pił w bramie. Dziecko trzeba nauczyć jak pić, żeby zachowywać się z klasą, a nie udawać takiego co to widząc alkohol pluje trzy razy przez lewe ramię.
Papierosów nie palę i dziecku też nie pozwolę.

Powiem szczerze - dziwi mnie zaściankowość polskich rodziców, skoro takie tematy wywołują kontrowersje. Pewnie najgłośniej krzyczą ci, którzy sami mają sobie coś do zarzucenia w kwestii używek. W normalnej sytuacji - każdy ojciec z przyjemnością napije się z synem browarka.

29

Odp: Synu, napijemy się piwa?

Trochę z innej beczki...
Dał mi ten wątek dużo do myślenia. Macie wszyscy sporo racji pisząc, że dziecko i tak spróbuje, że nie należy zakazywać, że lepiej w domu jak w krzakach itp. Mam wrażenie (poprawcie mnie jesli sie mylę), że autorki i autorzy tych słów mają zdrowe i rozsądne podejście do alkoholu i innych używek i że jest to postawa wyniesiona z domów, w których nie było większych dramatów związanych z piciem rodziców. Zgadzam sie z większością powyższych treści.
Nurtuje mnie inna rzecz - co z rodzicami, którzy nie maja takiego obrazu w pamięci, którzy sami przeżyli piekło wychowania w rodzinie pijącej i są na przykład abstynentami.
Ja pochodzę z rodziny z problemami alkoholowymi i dla mnie wspomnienie mamusi po piwku jest raczej koszmarne a nie wesołe. Sama jestem abstynentką od wielu lat i nie zamierzam tej postawy zmieniać. Kiedy myślę o moich córkach sięgających po alkohol to robi mi sie ciepło, nie wyobrażam sobie sytuacji, że to ja daję im alkohol. Sama świadomość, że i one zetkną sie kiedyś z alkoholem, choćbym nie wiem co zrobiła, jest przerażająca.
Co więc ja powinnam zrobić w sytuacji kiedy moje córki wejdą w wiek tzw popijania? Zakazać definitywnie? Chronić je? Złamać siebie i dać im alkohol lub napić sie z nimi? Przymknąć oczy w nadziei, że jakoś to będzie? Zrobić z tej kwestii tabu utrwalając w nich poczucie strachu?
Jaką postawę ma przyjąć rodzic, który z jakichś powodów sam nienawidzi alkoholu, ale wie, że jego dzieci i tak sie z nim zetkną  w jakiejś formie?

30 Ostatnio edytowany przez Iceni (2015-01-12 16:21:42)

Odp: Synu, napijemy się piwa?
MamaMamusia napisał/a:

Trochę z innej beczki...
Dał mi ten wątek dużo do myślenia. Macie wszyscy sporo racji pisząc, że dziecko i tak spróbuje, że nie należy zakazywać, że lepiej w domu jak w krzakach itp. Mam wrażenie (poprawcie mnie jesli sie mylę), że autorki i autorzy tych słów mają zdrowe i rozsądne podejście do alkoholu i innych używek i że jest to postawa wyniesiona z domów, w których nie było większych dramatów związanych z piciem rodziców. Zgadzam sie z większością powyższych treści.
Nurtuje mnie inna rzecz - co z rodzicami, którzy nie maja takiego obrazu w pamięci, którzy sami przeżyli piekło wychowania w rodzinie pijącej i są na przykład abstynentami.
Ja pochodzę z rodziny z problemami alkoholowymi i dla mnie wspomnienie mamusi po piwku jest raczej koszmarne a nie wesołe. Sama jestem abstynentką od wielu lat i nie zamierzam tej postawy zmieniać. Kiedy myślę o moich córkach sięgających po alkohol to robi mi sie ciepło, nie wyobrażam sobie sytuacji, że to ja daję im alkohol. Sama świadomość, że i one zetkną sie kiedyś z alkoholem, choćbym nie wiem co zrobiła, jest przerażająca.
Co więc ja powinnam zrobić w sytuacji kiedy moje córki wejdą w wiek tzw popijania? Zakazać definitywnie? Chronić je? Złamać siebie i dać im alkohol lub napić sie z nimi? Przymknąć oczy w nadziei, że jakoś to będzie? Zrobić z tej kwestii tabu utrwalając w nich poczucie strachu?
Jaką postawę ma przyjąć rodzic, który z jakichś powodów sam nienawidzi alkoholu, ale wie, że jego dzieci i tak sie z nim zetkną  w jakiejś formie?

Ja jestem corka alkoholika. W domu przezglam wszystko to, co dziecko alkoholika przezywa - brak pieniedzy, awantury, agresywnego ojca, latajace meble - nie trudno sobie wyobrazic jak wyglada zycie rodziny alkoholika.

Mimo to nie odczuwam ani strachu ani nienawisci do alkoholu.  Owszem, w glupiej mlodosci mialam faze na alkohol -tak w wieku 19-25 lat mialam dosc imprezowy czas, ale nigdy nie bylo tak, ze mogloby to miec znamiona nalogu. Ot, glupi okres i tyle.

Ja lubie alkohole szlachetne, lubie poznawac ich smaki. Nie pijam czegos takiego jak wodka z red bullem czy rum z cola (gin z tonicem stanowi wyjatek, no ale gin, to gin - to jednak szlachetny trunek big_smile )

Nie uwazam, zeby alkohol byl jakims zlem - to ludzie glupieja pod jego wplywem, ale tylko nieliczne osoby, nie wszyscy.

Mnie ojciec nie musial pokazywac jak sie pije alkohol. On mi pokazal jak tego robic NIE nalezy. Mi to wystarczylo.

Mysle, ze warto sie pozbyc wlasnej nienawisci do alkoholu, oswoic sie z nim i nie wpadac w panike kiedy dorastajace dziecko sie pare razy upije. Zaden nastolatek nie przechodzi przez okres dojrzewania jako swiety i z reguly przezywaja tongue

31

Odp: Synu, napijemy się piwa?

Iceni, u ciebie picie ojca spowodowało, że wiesz jak sama nie powinnaś pić. Chodzi to głownie o kulturę picia , prawda? Tylko pogratulować takiej postawy i zdrowego rozsądku.
U mnie pili obydwoje rodzice. Najbardziej z tego okresu pamiętam samotność i bezsilność dziecka w otoczeniu pijanych dorosłych. Mama po dwóch piwach potrafiła być bardzo agresywna, zwłaszcza gdy nie miała już więcej procentów pod ręką. W swoich oczach była trzeźwa, ale ja widziałam to zupełnie inaczej. Dlatego wiem, że ilość wypitego alkoholu ma małe znaczenie. Pijanej osobie przeważnie wydaje sie, że jest trzeźwiejsza niż w rzeczywistości. Ja nie piję z wyboru. Jestem wolna więc nie muszę i nie chcę. Napisałam jednak w tym wątku ponieważ jego przeczytanie przypomniało mi , że picie niekoniecznie musi być dramatyczne i że swoim wypaczonym stosunkiem do alkoholu mogę zrobić kiedyś krzywdę swoim dzieciom. Mnie alkohol bardzo wiele odebrał, mam naturalna potrzebę chronienia przed tym swoich dzieci, ale wiem , że istnieje ryzyko, że przez swoje traumy będę próbowała je w jakiś sposób ubezwłasnowolnić w tej kwestii, że moja ochrona okaże sie dla nich brakiem możliwości podejmowania samodzielnych decyzji.

32

Odp: Synu, napijemy się piwa?
MamaMamusia napisał/a:

Napisałam jednak w tym wątku ponieważ jego przeczytanie przypomniało mi , że picie niekoniecznie musi być dramatyczne i że swoim wypaczonym stosunkiem do alkoholu mogę zrobić kiedyś krzywdę swoim dzieciom. Mnie alkohol bardzo wiele odebrał, mam naturalna potrzebę chronienia przed tym swoich dzieci, ale wiem , że istnieje ryzyko, że przez swoje traumy będę próbowała je w jakiś sposób ubezwłasnowolnić w tej kwestii, że moja ochrona okaże sie dla nich brakiem możliwości podejmowania samodzielnych decyzji.

Czy Twoje dzieci wiedzą, dlaczego nie pijesz alkoholu? Nie pytam o sam fakt, że Twoi rodzice byli uzależnieni, ale o to, co Ty czułaś jako dziecko.
Może warto dzieciakom opowiedzieć, że pijaństwo wpływa na życie i uczucia innych. Masz doskonały przykład z własnych przeżyć, do czego prowadzi niewłaściwe, wypaczone stosowanie używek. Możesz przestrzec swoje dzieci nie tylko przed uzależnieniem, ale również opowiedzieć o krzywdzie jaką nałóg wyrządza bliskim. O tym, do czego prowadzi, gdy zamiast kontrolowanej używki przeistoczy się w uzależnienie.

Młodzież prędzej, czy później spróbuje alkoholu. Jak nie w domu, to na ulicy. Ważne, żeby była przygotowana (wyedukowana) pod tym kątem.
Skoro sama nie spożywasz alkoholu, to logiczne, że nagle nie zaczniesz dla dobra dzieci. (Już samo zdanie brzmi tak absurdalnie, że nie trzeba komentować.)

Dla przykładu wyciągnę inny kaliber.
Nie toleruję środków odurzających. Nie używam, nie przebywam w towarzystwie sympatyków, jestem przeciwna do tego stopnia, że osobę odurzoną jakimkolwiek narkotykiem bez względu na pokrewieństwo wyrzuciłabym z domu. A gdy przypadkowo zdarzy mi się z takimi przebywać w jednym pomieszczeniu (miejsca publiczne), to zachowuję bezpieczny dystans. (Umówmy się, że bezpieczny dla tej osoby;).
Nigdy jednak nie robiłam i nie robię z tematu narkomani tabu. Przeciwnie bardzo obawiałam się o moje dzieci i od najmłodszych lat tłumaczyłam im, dlaczego narkotyki są złe i do czego prowadzą.

Przytoczonym państwu Gawlińskim, mi, Iceni i innym wypowiadającym się w temacie jest prościej, bo spożywają alkohol w rozsądny sposób i mogą dać dzieciom przykład kultury picia.
Ale nie zacznę przecież palić trawy dla przykładu. Muszę się wysilić i znaleźć inny sposób, żeby uchronić dziecko przed niebezpieczeństwem sięgnięcia po narkotyki, z którymi się spotka. Muszę nauczyć mówić dziecko NIE i wpoić mu przekonanie o słuszności jego odmowy.

33

Odp: Synu, napijemy się piwa?

ewka3, moje dzieci są jeszcze za małe na wyjaśnianie im mojej abstynencji, jeszcze nie zrozumieją co to jest np DDA, ale myślę, że przyjdzie i na to czas. Oczywiście, że nie zamierzam robić z niczego tabu, napisałam to raczej w tonie prowokującym do dyskusji.

Na razie problem alkoholu w przypadku moich córek nie istnieje, gdyż wychowują się w domu, w którym zwyczajnie nie ma libacji, awantur, przemocy. Ja nie piję wcale, mój mąż pije rzadko, okazyjnie i w małych ilościach więc one maja taki własnie obraz świata na ten moment. Nie znają żadnych okropnych skutków nadużywania alkoholu gdyż ich nie obserwują. Nie pytają mnie dlaczego nie piję, ponieważ to jest dla nich w jakiś tam sposób oczywiste.
Problem zacznie sie gdy same zetkną się z alkoholem. Ja  wiem , że będzie mi trudno uciec od zakazów i narzucania swojej woli w tej kwestii, a jednocześnie mam świadomość że takie postępowanie może tylko pogorszyć sprawę. Problem tkwi we mnie. Znam siebie, wiem że jestem raczej osobą poukładaną i logicznie myślącą , jednak w przypadku  u podejścia do alkoholu ciężko jest mi zachować zdrowy rozsądek i nie umiem sobie wyobrazić, że czasem za piciem nie stoi żaden dramat.

34

Odp: Synu, napijemy się piwa?
MamaMamusia napisał/a:

Problem zacznie sie gdy same zetkną się z alkoholem. Ja  wiem , że będzie mi trudno uciec od zakazów i narzucania swojej woli w tej kwestii, a jednocześnie mam świadomość że takie postępowanie może tylko pogorszyć sprawę. Problem tkwi we mnie. Znam siebie, wiem że jestem raczej osobą poukładaną i logicznie myślącą , jednak w przypadku  u podejścia do alkoholu ciężko jest mi zachować zdrowy rozsądek i nie umiem sobie wyobrazić, że czasem za piciem nie stoi żaden dramat.

Myślę, że sam fakt, iż zdajesz sobie sprawę ze swoich oporów, już dużo znaczy i świadczy o Tobie. Świadomość to już wiele, gorzej gdy zakazy odbywają się na zasadzie "NIE BO NIE". Gdy przyjdzie czas będziesz umiała wytłumaczyć dziewczynkom, dlaczego nie tolerujesz alkoholu. Poza tym dzieci mają też tatę. O trudnych dla Ciebie emocjonalnie sprawach może rozmawiać z nimi ojciec.
Swoje dzieci bardzo szybko uświadamiałam o zagrożeniach. U nas, na Kaszubach, zażywa się tabakę. Gdy moje "małolaty" chodziły do gimnazjum dilerzy narkotyków wymyślili sposób na zdobycie wśród uczniów klientów i mieszali tabakę z narkotykami. Jeden z rówieśników mojego syna jeszcze nie wywinął się z nałogu. Moje dzieci same upominały inne, że nie należy zażywać czegoś od obcych lub niepewnych typów. Nauczyciele walczyli z tą używką, policja organizowała pogadanki, często patrolowali okolice szkoły, ale i tak kilkoro młodych ludzi wdepnęło w nałóg. Obowiązek uświadamiania dzieci należy przede wszystkim do rodziców.

Uważam, że dobrze, iż rzuciłaś inne światło na dyskusję. Nie wszystko jest takie proste, jak nam się wydaje.

35

Odp: Synu, napijemy się piwa?

Im  więcej o tym myślę, tym bardziej skłaniam sie ku wnioskowi, że należy  wychowywać dzieci na ludzi pewnych siebie, mądrych i mających swoje zdanie. Wtedy jest duża szansa, że same dobrze wybiorą.

Jest duże przyzwolenie społeczne jeśli o alkohol chodzi i nikogo raczej nie razi picie pokazywane w filmach, serialach itp. Dlatego myślę, że istnieje też większa trudność w uświadamianiu dzieci w tym kierunku. O narkotykach większość ludzi myśli w kategoriach negatywnych, ale piwko po robocie to już całkiem co innego. Dlatego łatwiej jest przestrzec przed narkotykami, gdyż tu jesteśmy przeważnie nieugięci. Jak się czegoś boimy, to chcemy ustrzec tez przed tym nasze dzieci.  w przypadku alkoholu zaś postawa jest raczej miękka. Tymczasem choroba alkoholowa jest bardzo groźna, trudna do leczenia i niejednokrotnie śmiertelna, podobnie jak narkomania. Wiem, że tylko mały procent popijających piwko z rodzicami nastolatków sie uzależni i wiem , że to nie będzie wina rodzica, który czasem napił sie trochę z dorastającym dzieckiem.Znalezienie złotego środka w tej sprawie jest trudne, bo zakazy też mogą spowodować odwrotny do zamierzonego skutek. Wrócę więc do tezy postawionej na początku - fajnie byłoby wychować dzieci na ludzi myślących. Tylko niech mi ktoś pokaże myślącego nastolatka....

36

Odp: Synu, napijemy się piwa?

Cóż, nie wiem czy tędy dobra droga, ale z drugiej strony - co jeśli nadmiernie zabraniamy dziecku pewnych rzeczy, np. alkoholu. Wtedy będzie chciało go mimo wszystko spróbować jeszcze bardziej, bo przecież 'zakazany owoc' smakuje najlepiej. Może więc w tym szaleństwie jest jakaś metoda?

Posty [ 37 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » WYCHOWANIE, ZDROWIE I EDUKACJA DZIECKA » Synu, napijemy się piwa?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026