MamaMamusia napisał/a:Napisałam jednak w tym wątku ponieważ jego przeczytanie przypomniało mi , że picie niekoniecznie musi być dramatyczne i że swoim wypaczonym stosunkiem do alkoholu mogę zrobić kiedyś krzywdę swoim dzieciom. Mnie alkohol bardzo wiele odebrał, mam naturalna potrzebę chronienia przed tym swoich dzieci, ale wiem , że istnieje ryzyko, że przez swoje traumy będę próbowała je w jakiś sposób ubezwłasnowolnić w tej kwestii, że moja ochrona okaże sie dla nich brakiem możliwości podejmowania samodzielnych decyzji.
Czy Twoje dzieci wiedzą, dlaczego nie pijesz alkoholu? Nie pytam o sam fakt, że Twoi rodzice byli uzależnieni, ale o to, co Ty czułaś jako dziecko.
Może warto dzieciakom opowiedzieć, że pijaństwo wpływa na życie i uczucia innych. Masz doskonały przykład z własnych przeżyć, do czego prowadzi niewłaściwe, wypaczone stosowanie używek. Możesz przestrzec swoje dzieci nie tylko przed uzależnieniem, ale również opowiedzieć o krzywdzie jaką nałóg wyrządza bliskim. O tym, do czego prowadzi, gdy zamiast kontrolowanej używki przeistoczy się w uzależnienie.
Młodzież prędzej, czy później spróbuje alkoholu. Jak nie w domu, to na ulicy. Ważne, żeby była przygotowana (wyedukowana) pod tym kątem.
Skoro sama nie spożywasz alkoholu, to logiczne, że nagle nie zaczniesz dla dobra dzieci. (Już samo zdanie brzmi tak absurdalnie, że nie trzeba komentować.)
Dla przykładu wyciągnę inny kaliber.
Nie toleruję środków odurzających. Nie używam, nie przebywam w towarzystwie sympatyków, jestem przeciwna do tego stopnia, że osobę odurzoną jakimkolwiek narkotykiem bez względu na pokrewieństwo wyrzuciłabym z domu. A gdy przypadkowo zdarzy mi się z takimi przebywać w jednym pomieszczeniu (miejsca publiczne), to zachowuję bezpieczny dystans. (Umówmy się, że bezpieczny dla tej osoby;).
Nigdy jednak nie robiłam i nie robię z tematu narkomani tabu. Przeciwnie bardzo obawiałam się o moje dzieci i od najmłodszych lat tłumaczyłam im, dlaczego narkotyki są złe i do czego prowadzą.
Przytoczonym państwu Gawlińskim, mi, Iceni i innym wypowiadającym się w temacie jest prościej, bo spożywają alkohol w rozsądny sposób i mogą dać dzieciom przykład kultury picia.
Ale nie zacznę przecież palić trawy dla przykładu. Muszę się wysilić i znaleźć inny sposób, żeby uchronić dziecko przed niebezpieczeństwem sięgnięcia po narkotyki, z którymi się spotka. Muszę nauczyć mówić dziecko NIE i wpoić mu przekonanie o słuszności jego odmowy.