Witam, mam 28 lat, jestem kobieta od dluzszego czasu (10 lat) w zwiazku z mezczyzna, planujemy slub, zalozenie rodziny itp...i nadal "wydaje mi sie", ze tego wszystkiego chce...tylko....
Pierwszy raz w zyciu "zakochalam sie" w kobiecie...w kolezance z nowej pracy...
Na poczatku mnie irytowala, mimo, ze zauwazylam, ze ma ladne oczy...potem bardzo spodobal mi sie jej sposob bycia - bezposrednia, nieskomplikowana, szczera jak dziecko..tak jakby nie dotknal ja proces tworzenia wokol siebie jakiejs takiej otoczki, ktora ma wiekszosc ludzi..tej calej "maski"...pomyslalam sobie wtedy, jaka ona jest "latwa do pokochania"...na poczatku myslalam po prostu, ze bardzo ja lubie, ze wzgledu na osobowosc i charakter...potem zaczelam co raz czesciej o niej myslec...zaczelysmy sie wyglupiac, przytulac i teraz juz jestem pewna, ze ona mnie po prostu podnieca...jak sie przytulamy to mam dreszcze, patrze na nia i mam ochote ja pocalowac, przytulic...
Jakos nie moge sie z tym pogodzic, a zdrugiej strony nie moge z tym nic zrobic...zdawalam sobie sprawe, ze pociagaja mnie kobiety...i kobieca seksualnosc, ale tylko tak w fantazjach, w filmach..nigdy do nikogo tej samej plci nic takiego nie czulam...
rozmawialam o tym z partnerem otwarcie, na poczatku powiedzial, ze ok, ze mu to nie przeszkadza i nie bedzie zazdrosny, ale potem jak widzial, ze z nia pisze i skupiam sie na tym i przezywam to wszystko, to powiedzial ze musi sie jeszcze zastanowic...nie jest pewien...
Meczy mnie to, bo codziennie sie z nia widze, ona juz wie co czuje, bo trudno to ukryc....czekam, co bedzie dalej..o niczym innym nie mysle..
Tylko sie boje, przekroczenia po raz pierwszy tej granicy...nie wiem czy bede potrafila...to zrobic, podnieca mnie sama mysl na ten temat, ale co innego fantazja, a co innego zywy czlowiek i rzeczywistosc...
Boje sie tez, ze stanie sie wazniejsza dla mnie, albo w jakis sposob zaniedbam mojego partnera...
Nie nazwala bym sie biseksualna, albo moze i tak..nie wiem..chodzi mi o to, ze po prostu zakochalam sie i jakos plec nie miala tu nic do rzeczy, tak po prostu jak nastolatka wpadlam po uszy...
Co myslicie o tym wszystkim?