Z każdym partnerem miałam orgazm podczas seksu i zawsze miałam z tym od czasu do czasu problem. Jestem w stałym związku od roku i nie raz potrafię mieć orgazm kilka razy jednego dnia a potem nie mogę go osiągnąć przez jakiś czas. Najdłużej trwało to 3-4 miesiące. Denerwuje mnie to, bo czasem wychodzę z siebie, żeby go mieć, partner też się stara, w łóżku absolutnie nie jest egoistą, a ja raz mam, raz po prostu nie. Od innych pieszczot dochodzę zawsze, dlatego podwójnie mnie zastanawia, dlaczego seks nie zawsze doprowadza mnie na szczyt. Chciałabym po prostu dowiedzieć się, czy ktoś ma podobnie, czym uważa, że jest to spowodowane. Nie zauważyłam związku z żadnymi lekami, czy antykoncepcją, ani z chęcią na seks. Co prawda, kiedy mam orgazm, jest ona ekstremalnie duża, ale wiele razy miałam ochotę, a po prostu nie mogłam dojść.
Podobne tematy
Ja nie zawsze mam orgazm.
Współżyje z moim facetem ponad 5 lat. Raz jest , raz nie.
A od czego to zależy ? Nie wiem.
Ja się tym nie przejmuje, wazne ze jest milo a ze nie zawsze dojdę no cóż czasem tak bywa.
Ja znam osoby co maja raz na pól roku i nie robia z tego problemu.
W sumie bardziej to przejmuje mojego partnera niż mnie, denerwują mnie pytania, czy mnie nie podnieca, czy coś robi nie tak, aczkolwiek byłam zdziwiona na początku, że raz jest przez 2 miesiące, potem przez 3 go nie ma. Ale coraz bardziej się utwierdzam w przekonaniu, że nie ma w tym nic dziwnego i taka już jest ta nasza kobieca natura ![]()
W sumie bardziej to przejmuje mojego partnera niż mnie, denerwują mnie pytania, czy mnie nie podnieca, czy coś robi nie tak, aczkolwiek byłam zdziwiona na początku, że raz jest przez 2 miesiące, potem przez 3 go nie ma. Ale coraz bardziej się utwierdzam w przekonaniu, że nie ma w tym nic dziwnego i taka już jest ta nasza kobieca natura
Tak taka jest kobieca natura i nic na nią nie poradzimy.
A chlopak musi zrozumieć ze kobieta to nie maszyna ze za każdym razem będzie mieć orgazm.
Pierwszą myślą związaną z Twoim problemem było wspomnienie jednego z odcinków "Seksu w wielkim mieście ", kiedy to Samantha, wulkan seksu, wyjątkowo jak na siebie nie mogła dojść, i jak rozpaczliwie chwytala się każdej pomocy, z elektryczna szczoteczka do zębów włącznie ;-)
Powodem niby były jakieś problemy emocjonalne zupełnie z seksem nie związane. Może Ty też niektóre seanse "odbebniasz " z chęcią, ale bez skupienia, mając w tle zmartwienia i nie ciesząc się całkowicie doznaniami ?
Zgadzam się także z opiniami, że może być winna rutyna, brak urozmaicenia, utarte, przez to mało ekscytujące schematy. No i faktycznie nie musi to być obowiązkowy punkt programu. Bywa, że nie szczytu nie osiągamy, droga do niego jest także rozkoszna. Może tak to przedstaw partnerowi. Im więcej się napinacie, tym odleglejszy cel.
A wiesz, że im bardziej się staramy (nie tylko mowa o seksie )tym często nic nam z tego nie wychodzi..spróbuj odpuścić, wyluzować, czerpać przyjemność dla samej przyjemności. Zwariowałabym gdybym za każdym razem idąc do łóżka miała tylko jeden cel- orgazm.
Dziękuję za odpowiedzi. To nie jest tak, że orgazm to mój jedyny cel, bo doskonale zdaję sobie sprawę, że nie zawsze musi tak być, ale frustrujące są po prostu tak długie okresy jak kilka miesięcy bez, bo wtedy automatycznie mi się odechciewa. Tydzień, dwa, miesiąc - okej, ale w momencie, kiedy nagle jakbym oduczyła się swojego ciała na 4 miesiące, to po prostu się wkurzam.
Ciesz się, że masz... Pewnie połowa kobiet nie wie co to orgazm dopochwowy ![]()
Pierwszą myślą związaną z Twoim problemem było wspomnienie jednego z odcinków "Seksu w wielkim mieście ", kiedy to Samantha, wulkan seksu, wyjątkowo jak na siebie nie mogła dojść, i jak rozpaczliwie chwytala się każdej pomocy, z elektryczna szczoteczka do zębów włącznie ;-)
Powodem niby były jakieś problemy emocjonalne zupełnie z seksem nie związane. Może Ty też niektóre seanse "odbebniasz " z chęcią, ale bez skupienia, mając w tle zmartwienia i nie ciesząc się całkowicie doznaniami ?
Zgadzam się także z opiniami, że może być winna rutyna, brak urozmaicenia, utarte, przez to mało ekscytujące schematy. No i faktycznie nie musi to być obowiązkowy punkt programu. Bywa, że nie szczytu nie osiągamy, droga do niego jest także rozkoszna. Może tak to przedstaw partnerowi. Im więcej się napinacie, tym odleglejszy cel.
Jestem mężatką 25 lat i Starlet popieram w 100%, a nawet więcej.
Mądra i rzeczowa wypowiedź, przemyśl ją ![]()
Pozdrawiam!
10 2015-01-12 20:17:24 Ostatnio edytowany przez Magiczka9 (2015-01-12 20:35:01)
Mi się wydaje, że Twój chłopak powoli przestaje Ci sie podobać. Orgazmy będą coraz rzadziej. W każdym związku tak miałam. Nowe podnieca mocniej.
Doczytałam, ze masz do rany przyłóż chłopaka. W tym tkwić może problem. Oni sie nudzą szybko, mimo że cudowne życie z nimi
ale nie seksualne
Mozesz poczytac artykuł w którym naukowcy odkryli że kobiety osiągają orgazm najszybciej z nieznajomymi, żonatymi, zajętymi. W stałym ciepłym związku najmniej, ponieważ masz w głowie utartę myśli iż chcesz dostac orgazm, musisz go dostac!!!
Z nieznajomym czy żonatym napędza ekscytacja ze cos nowego, fantazja, człowiek zakazany
Mi się wydaje, że Twój chłopak powoli przestaje Ci sie podobać. Orgazmy będą coraz rzadziej. W każdym związku tak miałam. Nowe podnieca mocniej.
Doczytałam, ze masz do rany przyłóż chłopaka. W tym tkwić może problem. Oni sie nudzą szybko, mimo że cudowne życie z nimi
ale nie seksualne
Mozesz poczytac artykuł w którym naukowcy odkryli że kobiety osiągają orgazm najszybciej z nieznajomymi, żonatymi, zajętymi. W stałym ciepłym związku najmniej, ponieważ masz w głowie utartę myśli iż chcesz dostac orgazm, musisz go dostac!!!
Z nieznajomym czy żonatym napędza ekscytacja ze cos nowego, fantazja, człowiek zakazany
Haha, kiedyś był żonaty xD Prawdą jest to, co mówisz, że nieznane i nowe podnieca. Ale nieprawdą jest to, że nudzi mnie mój facet. Miewam momenty, że mam go dość, bo jestem taką indywidualistką i jak chcę pobyć sama, to przeszkadza mi każdy, kto się 'napatoczy', a zwykle na froncie jest on, który zawsze chce, żeby była między nami sielanka i zupełnie nie rozumie, że czasem wręcz wskazane jest trochę pobyć sobie samemu, czy nawet się pokłócić (przynajmniej dla mnie), bo to oczyszcza atmosferę. Takie miau miau, patrzenie sobie w oczy non stop doprowadza mnie do szału. Ale na pewno nie przestał mnie pociągać i nie wkradła się rutyna. Wymyślamy często jakieś ciekawe fabuły, bawimy się w striptizy, pielęgniarki, policjanki, trenerów personalnych itp, mamy także fajne gadżety, gry z kartami kamasutry i wiele wiele innych, także naprawdę nie narzekam. Seks jest wszędzie, oboje nie mamy oporów, nawet na wyjeździe zagranicą zimą na dzikim cmentarzu pobiegliśmy w krzaki, bo nam się zachciało (może darujmy sobie oceny mojej moralności, bo zmarli też kiedyś lubili seks i niech sobie chociaż spod ziemi popatrzą, bo co innego im zostało). Chyba tak po prostu już mam i koniec narzekania
A od 2 tyg mam orgazm ciągle, więc obecnie jestem szczęśliwa i spełniona ![]()
Rozumiem dobrze, że chodzi Ci o orgazm pochwowy? Jak tak, to dla mnie nie ma powodów do zmartwień
Ja przez ponad 6 lat związku miałam go z parę razy, a tak to ciągle mam łechtaczkowy. Rzadko kobiety mają stricte pochwowy orgazm, dlatego ja tam nie przejmuję się, że miałam go parę razy. Dochodzę dzięki stymulacji łechtaczki najczęściej i nie ma w tym nic dziwnego, uwierz. Mogłabym może częściej dochodzić pochwowo, ale wtedy z stymulacją łechtaczki chyba dodatkowo, a mojego faceta to nakręca i wtedy szybciej kończy, więc mogłabym nie dojść tak. No albo przy długim seksie, ale to też nie zawsze tak się uda. Dlatego spokojnie po seksie jeszcze mnie dotyka i dochodzę już np
Dla mnie i dla niego nie ma problemu.