netkobietyWszystkie działy
Relacje z przyjaciółmi, relacje w rodzinie

Wredna teściowa... Temat stary jak świat

9 odpowiedzi4 379 wyświetleńzałożony przez elle28, 05.01.2015

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » RELACJE Z PRZYJACIÓŁMI, RELACJE W RODZINIE » Wredna teściowa... Temat stary jak świat

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 10 ]

1

Temat: Wredna teściowa... Temat stary jak świat

Jestem 28-letnią mamą 3 letniej córeczki. W związku małżeńskim od prawie 4 lat (w czym 4 lata przed ślubem mieszkaliśmy już razem). I jeszcze wtedy stosunki z teściową były naprawde dobre, bynajmniej takie miałam wrażenie. Wiele osób <w tym również sąsiadów tesciowej ostrzegało Mnie przed Nią>,ale ja widziałam w niej wyluzowaną mamuśkę. Po ślubie gdy wróciliśmy do domu rodzinnego i zamieszkaliśmy z moimi rodzicami i gdy w tym samie czasie z Anglii powrócił drugi, idealny synuś teściowej wraz ze synową, sytuacja z "mamuśką" zaczeła się zmieniać.
Mimo że mieszkam można powiedzieć u "siebie" a szwagier u teściowej, to czuję sie jakby było odwrotnie. Druga synowa ma twardy charakter, ustawiła sobie wszystkich wokół siebie łącznie z teściową. Gdyby coś nie pasowało - pakuje walizkę albo milczy kilka dni i tzw foch i wtedy wszyscy ją przepraszają. Ja mając miękki charakter wszyscy mi skaczą po głowie. Warto dodać ze gdy wróciliśmy do rodzinnych stron mój mąż poczuł kawalerskie życie, koledzy, hazard,popijanie. A ja robiłam największy błąd (chodziłam z żalami do teściowej licząc na pomoc). Ona niby zrobiła awanturę, która kończyła się na tym że na drugi dzień teściowa normalnie żyła z synem, mąż miał do mnie pretensje że brudy roztrząsam a Tesciowa za plecami chodziła i o nich opowiadała widząc winę we Mnie. Drugi syn..hmmm tirowiec, poukładany, miły dla tych u których widzi korzyść, dobrze zarabiający ( bo warto zaznaczyć że u rodziny męża najważniejsze są pieniądze i majątki).
Ale wracając do problemu.. kumulacja wszystkiego zaczeła się gdy moje dziecko poszło do przedszkola.. Wiadomo jak to w nowym otoczeniu, dziecko zaczyna się uodparniać i załapało kaszel i katarek. (żadnej gorączki,złego samopoczucia,nic). I od tej pory teściowa od 2.5 miesiąca jest Naszym codziennym gościem, kontrolującym Nas,nasz dom i dziecko. Za jej radami w ciągu miesiąca zmieniałam lekarza 5 razy,tracąc na wizyty i leki 700 zł (i tylko chodziło o zwykły katar gdzie kazdy lekarz sie podśmiechiwał). Faszerowałam dziecko antybiotykami które pogarszały sytuacje, trzymałam dziecko w 4 ścianach i ubierałam na cebulkę... Gdy za jej plecami posłuchałam mojej mamy (która nie może patrzeć na teściową) zaprzestałam dawać leki, wziełam na zimowy spacer - wszystko przeszło jak ręką odjął.. To wtedy teściowa znalazła kolejną chorobe-moje dziecko zaczeło wg niej mówić przez nos bo katar ustał. ale gdy 6 mies wczesniej dziecko przytrzasło palce i leżało ponad tydzien w szpitalu po operacji to nawet nie zadzwoniła i nie odwiedziła jej.. Tylko ja na zmiane z mamą przy niej czuwaliśmy.. Ona wolała w niedziele po giełdach jeżdzić. Przez 3 lata nawet wnuczki na 15 minut nie wzieła do siebie... A teraz wielka BABCIA do wtrącania się..
Wizyty teściowej to ciągłe wytykanie palcami - firanki byś mogła wymienić (mimo że miesiąc przed prane), dywan być wyprała, naczyń nie umyłaś, kwiat nie podlany itp itd...
A najgorsze że większośc rzeczy nie mówi wprost tylko gdy wyjdzie za progi domu, dzwoni do męża i nagonka na Mnie, co powinnam zrobić następnego dnia.
Kolejny przykład świąteczny - 3 tyg przed świetami oznajmiłam rodzinie męża że w 1 święto mam gości i siedzimy w domu, oczywiście 3 dni przed teściowa też nas zaprosiła na 1 dzień swiąt bo tak jej tylko pasuje. Mi oczywiście nic nie zarzuciła zaś mężowi za moimi plecami, że co to za święta że do matki swojej nie przyjedzie ani do brata. Oczywiście moja wina... Mimo że wigilie spędziliśmy u niej.
W sylwestra mieliśmy zaproszenie do znajomych a jej drugiego syna nikt nie zaprosił to dzwoniła z pretensjami <oczywiście do męża> że powinien zaprosić brata a nie włóczyć się po ludziach.. i takich kilka telefonów do 23 mój mąż odebrał, psując mi cały wieczór.
Głupi przykład z wczoraj, jestesmy u mojego brata w odwiedzinach, teściowa dzwoni do męża żebyśmy przyjechali ale gdy mąż mówi że zobaczymy bo jesteśmy w gościach to ona z krzykiem "żebyśmy zgnili w tym domu jak świnie"..
Mąż się z tego podśmiechuje i nic z tego nie robi bo mówi że ona już taka była, jest i będzie. Ale ja mam tego dość. W dodatku ciągle za moimi plecami daje Mojemu męzowi pieniądze a On się nie wtrąca wiadomo czemu.. Przez te "lewe" pieniązki mąż zatracił się swego czasu w hazard, i przez który musze teraz chować każdą złotówkę. A teściowa ma to gdzieś..
Rodzona matka nie wtrąca się w moje życie mieszkając piętro wyżej, a teściowa uprzykrza mi życie w każdym dniu.
Nawet gdy jezdziłam na mgr, teściowa ciągle truła mężowi po co jej to, szkoda pieniedzy, szkoda paliwa na dojazdy, po tym kierunku i tak nic nie bedzie robić. I mamisynuś tą "śpiewkę" ciągle mi powtarzał aż zrezygnowałam. A co na to teściowa. haha że nadaje się teraz do sklepu .
Wszystko oczywiście za Moimi plecami. Warto wspomnąc że teściowa ma swój mały sklepik spożywczy, gdy tylko zadzwoniła zawsze jechałam ją zastąpić, prowadziłam jej księgowość.. Druga synowa była tam może z 5 razy i wiecej razy nie chce jeździć. A i tak Ja jestem ta najgorsza...
Jej synuś a mój mąż może na cały wieczór zniknąć z kolegami a ja wystarczy że wyjade bez powiedzenia mężowi gdzie jestem i Ona się o tym by dowiedziała to już podteksty do synusia- że szukam innego, że jak nie odbiore telefonu to ciekawe z kim jestem itp.. a ja w tym czasie stoje w kolejce w sklepie..
Teraz siedze w domu i tak jest źle.. Za to jej druga synowa.. mąż w trasie, a ona co 2-3 tyg fryzjer, kosmetyczka solarium, nowe ciuszki itp itd. I tesciowa nie ma pojęcia co i gdzie jest.. A ja.. hmm raz na rok fryzjer, ciuchy od święta.. Porażka...Dopiero jak to piszę czuję że chyba gorzej upaść nie mogę..
Co wg Was powinnam zrobić?? Przez nią czuję się jak "śmieć" który nadaje się do garów i bycie na zawołanie do sklepu teściowej, jakby był to mój obowiązek...
Chciałabym w tym Nowym roku zmienić Swoje życie!!! ukończyć studia lub zacząć coś nowego, zacząc spotykać się ze znajomymi, Schudnąć <bo siedzienie w 4 ścianach przy garach doprowadza do zbednych kg>, i przedewszystkim odseparować się od rodziny męza i żyć swoim rodzinnym życiem. Dla dziecka chcę do czegoś dojśc, kimś być..

2

Odp: Wredna teściowa... Temat stary jak świat

Nie napiszę co powinnaś zrobić, bo to twoje życie. Napiszę co zrobiłabym ja.
Po pierwsze rozmowa z mężem o odcięciu pępowiny i ewentualnych konsekwencjach gdy jej nie odetnie. Po drugie nigdy nie rezygnuję ze swoich planów bo mąż czy teściowa. Chciałam zapisać się na prawko na autobus - zapisałam się, chciałam zrobić studia podyplomowe - zrobiłam. To moje życie i moje marzenia, im nic do tego. Jeżeli mąż nie zmieni postawy udałabym się na rozmowę z teściową. Albo skończyłoby się rozejmem albo znając mnie totalną wojną. Ja miałam też problem z teściową, skończyło się wojną i pozwem rozwodowym. Z tym, że ja wygrałam. Mąż po zobaczeniu pozwu zrozumiał że jestem zdolna do wszystkiego, zmienił nastawienie, teściową trzyma ode mnie z daleka i jest w końcu cisza i spokój i nikt mi w "gary" nie zagląda.

3

Odp: Wredna teściowa... Temat stary jak świat
elle28 napisał/a:

Co wg Was powinnam zrobić??

Według mnie powinnaś :

- Przestać narzekać i użalać sie nad sobą
- Przestać porównywać się z innymi zwłaszcza z drugą synową
- skończyć studia, mieć znajomych, realizować się
-przemyśleć swoje małżeństwo, zastanowić sie czego oczekujesz od związku, rozważyć ewentualne rozstanie z mężem-maminsynkiem ze skłonnościami do nałogów (hazard, popijanie...)
- być dobra matką
-zrobić wszystko aby stać sie szczęśliwą i spełnioną kobietą
-myśleć o sobie


i jeszcze jedna żelazna zasada - nigdy, przenigdy nie rozmawiaj z teściową o jej synu a twoim mężu i nigdy, przenigdy nie skarż się na męża do teściowej.

4

Odp: Wredna teściowa... Temat stary jak świat

Dobrze napisane przez MamaMamusia, wydaje się trudne ale do wykonania. Najgorsze to narzekac bo ani to pomaga ani rozwiązuje problemy.

A ostatnie zdanie weź sobie do serca - zero krytyki do tesciowej. Wiem bo juz to przerabiałam.

5

Odp: Wredna teściowa... Temat stary jak świat

jeśli jest to konstruktywna krytyka, to też? Wg mnie powinnaś sama decydować co chcesz powiedzieć, a jeżeli np popijanie Twojego męża nie przekona jego mamy do zauważenia problemu to znak, że Twój luby będzie traktował Cię w przyszłości z wyższością, bo nie masz nic do dodania, nie wywalczysz miejsca na swoje zdanie.

6

Odp: Wredna teściowa... Temat stary jak świat
vivien85 napisał/a:

jeśli jest to konstruktywna krytyka, to też?

Też.
Szanse, że teściowa będzie obiektywna są bliskie zeru. Taka konstruktywna krytyka obróci się raczej przeciwko synowej i ona sama szybko pożałuje, że miała za długi język. Teściowa to nie jest dobra instytucja do rozwiązywania problemów małżeńskich.

7

Odp: Wredna teściowa... Temat stary jak świat
MamaMamusia napisał/a:
vivien85 napisał/a:

jeśli jest to konstruktywna krytyka, to też?

Też.
Szanse, że teściowa będzie obiektywna są bliskie zeru. Taka konstruktywna krytyka obróci się raczej przeciwko synowej i ona sama szybko pożałuje, że miała za długi język. Teściowa to nie jest dobra instytucja do rozwiązywania problemów małżeńskich.

w większości przypadków niestety

big_smile

8

Odp: Wredna teściowa... Temat stary jak świat

Co do teściowej.. Nie żal się jej, kiedy mój podniósł na mnie rękę, przeginał z imprezami, poprosiłam ją o spotkanie.. Wszystko słuchała, niby chciała pomóc, a po wszystkim odwróciła wszystko przeciwko mnie- gdybym ja była inna, on też by był..
Ogólnie teściom już nic nie mówię, ani ja ani mój luby, bo za każdym razem sugerują co powinniśmy zrobić. Kupiliśmy drugie auto, bo moje się rozsypało to już jakieś aluzje, że po co nam dwa samochody i że jeden mamy sprzedać. Do cholery, ja będę miała macierzyński, mój zarabia dość grubo i nas stać na utrzymanie dwóch aut. Według nich mi się nic nie należy, bo przecież będę siedziała z dzieckiem w domu i mogę jeździć autobusami.. Już się nauczyłam, że największą cnotą nad cnotami, trzymać język za zębami.

Zwierzam się tylko przyjaciołom lub mojej mamie, która nie ingeruje w nasze życie i nie neguje naszych poczynań. Tobie też to radzę.

9

Odp: Wredna teściowa... Temat stary jak świat

Na pewno ogranicz zaufanie do teściowej. Ja ze swoją żyję dobrze, ale wszystkiego jej nie mówię. Jeśli ingerowałaby w moje sprawy stanowczo zwróciła bym jej uwagę.

Posty [ 10 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » RELACJE Z PRZYJACIÓŁMI, RELACJE W RODZINIE » Wredna teściowa... Temat stary jak świat

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026