Moj zwiazek sie rozlatuje a wlasciwie prawie sie juz rozlecial przez gre komputerowa.Moj partner jakies 2 lata temu zaczol grac w gre na poczatku gral tak normalnie dla rozrywki potem coraz wiecej jak stracil prace to juz gral cale dnie .Gra tak od roku conajmniej. pracy niby szuka ale coraz bardziej mam wrazenie ze szuka tak zeby nie znalesc. Od roku nie ma dnia zeby nie gral . Jak prubuje z nim porozmawiac o czym kolwiek to przeszkadzam , marudze. Stal sie agresywny. wszczyna awantury zeby tylko miec pretekst do grania. Krodko mowiac wszystko co przeczytalam o osobach uzaleznionych i ich reakcjach sie do niego tyczy .Macie moze jakis pomysl jak porozmawiac z takim czlowiekiem zeby chociaz chcial sie zastanowic przeczytac cos na ten temat ?Ja juz prubowalam wszystkiego i nic nie przynosi zadnego efektu jest coraz gozej .Byly swieta a my sie do siebie nie odzywamy bo zrobil awanture z wyzwiskami i cala agresia o to ze powiedzialam ze nie odbral telefonu odemnie bo gral.Co jest prawda.Ja pracuje po 10 godzin ale dla niego to ze on w tym czasie siedzi w domu (i gra )to jeszcze nie powod zeby zrobic cokolwiek.Takie sytlacje to nie nowosc od przynajmniej 7-8 miesiecy jak wracam z pracy to zastaje go grajacego potrafi rowniesz siedziec po nocach albo wstac ze mna o 7 rano i grac caly dzien. Nie mamay zadnych znajomych bo juz od dluzszego czasu odstrecza ludzi od nas , krytykuje nikt nie jest wystarczajaco dobry zeby "isc z nim na piwo" ,w jego opiji wszyscy ktorych spotykamy to glupki i wiesniaki.W stosunku do mnie jest zlosliwy, uszczypliwy a jak probuje mu mowic ze mnie tym rani to uzyskuje odpowiec ze sie zachowuje jak stara baba, jestem sztywna, przewrazliwiona i niemam poczucia chumoru. Dawno juz odkrylam ze robi to celowo zeby sie poklucic i moc isc do drugiego pokoju i grac.Sex go nie interesuje jak juz do czegokolwiek dochodzi to raz na miesiac i moge powiedziec ze mam uczucie ze on odrabia panszczyzne, zadnych emocji w tym nie ma .Probowalam rozmawiac na ten temat to wrecz mnie wysmial i potraktowal jak nimfomanke ktora o niczym innym nie mysli i wymaga od niego cdow.Krodko mowiac proba rozmowy na jakikolwiek temat dotyczacy tego co jest nie tak ze zwiaskiem konczy sie klotnia lub stwirdzeniem ze problem mam ja i to ja powinnam sie leczyc on jest swiety wszystko zawsze robi jak potrzeba" a jak ci sie nie podoba to wyp..." Jak mu wytlumaczyc ze jego zachowanie nie jest normalne ?
Podobne tematy
Po przeczytaniu opisu Twojego związku nie rozumiem po co wogóle chcesz ciągnąć ten związek....
Po przeczytaniu opisu Twojego związku nie rozumiem po co wogóle chcesz ciągnąć ten związek....
Zgadzam się.
Twój facet jest uzależniony, jak większość uzależnionych nie zdaje sobie z tego sprawy.
Odejdź od niego, daj mu szansę z tego wyjść. On musi sam zapragnąć zmiany.
Jak mu wytlumaczyc ze jego zachowanie nie jest normalne ?
Nie wytłumaczysz. Jak sama napisałaś - każda próba rozmowy z twojej strony kończy się awanturą. Mój mąż też spędza dużo czasu na grach i często dochodzi z tego powodu między nami do spięć. Ja także próbowałam na wszystkie sposoby wytłumaczyć mu, że to nie jest normalne. Niby rozumie, ale z gry zrezygnować nie ma zamiaru. Nie można wyjść z nałogu bez chęci ze strony samego uzależnionego. Niestety.
Pierwotnie była to rekacja i pogłębienie po stracie pracy. Ja jednak nie rozumiem jednego. Skoro sytuacja trwa już wiele miesięcy. Dlaczego już pierwszego dnia tolerowalas zla sytuacje?!!!!!
Po co z nim jestem to inna kwestkia nad ktora sie zastanawiam bo coraz wyrazniej widze ze mu nie zalezy ani na tym zwiasku ani na mnie.Natomiast rozejscie sie nie jest tak do konca mozliwe bo ze wzgledow finansowo nieszkaniowych na razie nie moge sie wyprowadzic a on tego nie zrobi na pewno.Sama sie zastanawiam czy to jest uzaleznienie od gry czy cos wiecej jak " bycie zwykla swina" na przyklad, albo moze przyczyna jest ze tak naprawde niechce juz tego zwiazku ale nieumie odejsc, podobno to sie czesto faceta zdaza .Tyle ze on taki nie byl zanim sie nie zaczelo granie calymi dniami , nie mowie ze byl idealny o nie nie ale tak sie nie zachowywal .Ja juz sama nie wiem co robic ,jestesmy ze soba 10 lat , zawsze myslalam ze to jest to , teraz juz nie wiem nawet czy chce zeby to bylo to.Mysle ze w tej sytuacji najlepiej by bylo skorzystac z porady psychologa tylko jest jeden problem ,(poza oczywiscie prawie calkowitym brakiem mozliwosci skozystania z takiej pomocy tu gdzie jestem), nie mam pojecia jak go namowic zeby chociaz chcial pujsc do psychologa.?A z drugiej strony coraz czesciej lapie sie na tym ze nie wiem juz czy warto sie tak szarpac.
maniek_z_maniek- bo nie widzialam w graniu nic zlego, jak kazdy normalny czlowiek ktory sie z tym nigdy wczesniej nie spodkal nie wiedzialam ze gra moze stac sie nalogiem.
Dlaczego jego chcesz wysłać do psychologa? Przecież to Ty masz problem.
Wielokropek- ja che zebysmy obydwoje poszli do psychologa bo obydwoje mamy problem , ktorym jest rozlatujacy sie zwiazek .Dlaczego uwazasz ze tylko ja mam problem? wedluk ciebie uzaleznienie , wyeliminowanie sie zycia to nie problem?
Wasz związek dawno się już rozleciał, a raczej zmienił się; od co najmniej roku jesteście jedynie współlokatorami. Jemu ten stan rzeczy odpowiada, Tobie nie. Kto więc ma problem?
Jeśli nawet jest uzależniony, to możesz mu jedynie zasugerować znalezienie strony z objawami uzależnienia i skonfrontowania ich z jego własnym zachowaniem. Podjęcie terapii jest rzeczą dobrowolną.
10 2015-01-02 14:45:16 Ostatnio edytowany przez fergi (2015-01-02 14:52:20)
"Zadnych stron nie bedzie czytal on nie jest uzalezniony to ja jestem glupia" odpowiedz na probe podrzucenia jakiejs stronki , nie ma nic w tym dziwnego wiekszosc uzaleznionych, od czegokolwiek ,ma taka reakcje .To wlasnie jest glownym problemem w uzaleznieniu ze uzalezniony nie widzi ze jest uzalezniony.Ten zwiazek sie zmienil? tak zmienil sie na prawie nie zwiazek a jak sam zaowazyles relacje wspolkatorow, a poniweasz jestesmy ze soba 10 lat i poniewasz wydaje mi sie ze gdyby nie granie to bylby to normalny zwiazek wiec che prubowac mu pomuc o ile jest to mozliwe.Nie wiem moze jestem glupia i naiwna ale wydawalo mi sie zawsze ze po to sie ma druga osobe zeby wrazie problemow pomogla i wsparla a nie uciekala z krzykiem.Wiem ze teraz jest modne podejscie kopnij w d... i znajdz innego i byc moze tak powinno byc ale z roznych wzgledow chcialabym najpierw miec pewnosc ze nic innego sie juz nie da zrobic.
A masz jakieś możliwości, żeby naprawić wasz związek?
Z tego co piszesz, to partner ma cię gdzieś. Nie obchodzi go to co do niego mówisz, on chce tylko mieć święty spokój, żeby grać. Lubi, to gra. Bo nic innego robić nie musi. Nie musi pracować, bo ty utrzymujesz dom, nie musi Cię szanować, bo tego nie wymagasz. Pewnie jedzenia tez nie musi sobie robić ani cokolwiek koło siebie, bo Ty go we wszystkim wyręczasz. Rachunków tez nie musi płacić - ma prąd i internet. To po co on ma się zmieniać, skoro mu jest dobrze i wygodnie.
I jeżeli chcesz cokolwiek zmienić w waszym związku, musisz po prostu albo jego wyeksmitować, albo sama się wyprowadzić. I wtedy zobaczysz, czy jemu zależy na Tobie, czy na grze.
Istnieje możliwość, że jednak wybierze grę. No ale wtedy po co Ci taki facet?
I to nie nic wspólnego z lekkim podejściem do związku. Wręcz przeciwnie - odejść gdy się kocha jest zawsze najtrudniej.
Może, trochę głupie pytanie, ale w jaką gre gra Twój partner? Mam taki cichy pomysł, tylko musisz mi powiedzeć w co on gra?
13 2015-01-02 15:36:28 Ostatnio edytowany przez fergi (2015-01-02 15:48:37)
bbasia-Nie nieutrzymuje go .Dostaje zasilek i dodatek do mieszkania.Po co z nim jestem to inna kwestkia nad ktora sie zastanawiam bo coraz wyrazniej widze ze mu nie zalezy ani na tym zwiasku ani na mnie.Natomiast rozejscie sie nie jest tak do konca mozliwe bo ze wzgledow finansowo nieszkaniowych na razie nie moge sie wyprowadzic a on tego nie zrobi na pewno.Sama sie zastanawiam czy to jest uzaleznienie od gry czy cos wiecej jak " bycie zwykla swina" na przyklad .Tyle ze on taki nie byl zanim sie nie zaczelo granie calymi dniami , nie mowie ze byl idealny o nie nie ale tak sie nie zachowywal .Ja juz sama nie wiem co robic ,jestesmy ze soba 10 lat , zawsze myslalam ze to jest to , teraz juz nie wiem nawet czy chce zeby to bylo to.Mysle ze w tej sytuacji najlepiej by bylo skorzystac z porady psychologa tylko jest jeden problem ,(poza oczywiscie prawie calkowitym brakiem mozliwosci skozystania z takiej pomocy tu gdzie jestem), nie mam pojecia jak go namowic zeby chociaz chcial pujsc do psychologa.?A z drugiej strony coraz czesciej lapie sie na tym ze nie wiem juz czy warto sie tak szarpac.Sama widze ze w tym co napisalas jest duzo racji , ale to nie jest tak ze caly czas jest zle zdazaja sie i mile chwile .Zawsze w tedy jak z jakiegos powodu nie gra , to raczej taka chustawka .Nie gra jest fajnie prawie tak jak bylo kiedys trwa to chwile a puzniej siada do gry i zamienia sie w agresywnego dupka ktoremu tylko przeszkadzam taki rolerkoster, z tym ze tych dobrych chwil jest coraz mniej.Ja juz sama niewiem co mam robic i co che z jednej strony wszystko wskazuje na to ze problem lezy w uzaleznieniu od grania z drugiej wyglada ze granie jest czescia problemu w zwiazku , w zyciu.Tak jak napisalam przydal by sie psycholog albo chociaz obiektywna opinia kogos kto patrzy z boku.Poniewasz na razie nie mam mozliwosci skozystania z porady psychologa staram sie opisac sytuacje i poznac opinie innych.
14 2015-01-02 15:39:38 Ostatnio edytowany przez fergi (2015-01-02 15:40:28)
EasyRider88- gra w Diablo . Ciekawa jestem Twojego pomyslu ale jak myslisz zebym tez zaczela grac to niestety nie jest dobre rozwiazanie, bo ja nie mam ani czasu ani umiejetnosci , nazwijmy to tak ,zeby grac
Z tego co piszesz zaczyna powoli wyłaniać się obraz współuzależnienia....
Bo nieważne, że większość czasu jest dla Ciebie niemiły... ale dla tych chwil jego "dobroci" będziesz się dalej z nim męczyć.
No nie mów, że z zasiłku utrzymuje mieszkanie... chyba że to nie w Polsce ten zasiłek.
fergi, proszę, nie przypisuj mi słów, których nie napisałam. Nie napisałam, że masz go kopać w jakąkolwiek część ciała, zostawiać; napisałam, że masz sama pofatygować się do psychologa, bo masz problem. Poczytaj też o objawach współuzależnienia i przejmowaniu odpowiedzialności za drugiego dorosłego człowieka.
Edit:
W ramach NFZ-u wizyty u psychologa (skierowanie wystawia lekarz pierwszego kontaktu lub psychiatra) są bezpłatne.
bbasia- zasilek nie w polsce .Do tego ze moge byc wspoluzalezniona tez juz doszlam glownie czytajac rozne fora .Czaly czas szukam mozliwosci skorzystania z pomocy psychologa nie jest to niestety takie proste bo nie mieszkamy w polsce.Wyprubowalam juz lokalne mozliwosci niestety niejscowi psycholodzy ktorzy sa dostepni maja delikatnie mowiac problemy imigrantow tam gdzie slonko nie zaglada, swoim sie jeszcze zajma , ale mnie (i z tego co sie dowiedzialam nie tylko mnie) potraktowano jak kogos kto im przyszedl czas marnowac i trzeba sie go grzecznie jak najszypciej pozbyc. Dano mi w obu wypadkach nie oceniona rade POROZMAWIAJ Z PARTNEREM. Genijalne prawda. Zwlaszcza ze chodzi glownie wlasnie oto ze nie wiem jak.To nie calkiem tak ze "dla tych chwil jego "dobroci" będziesz się dalej z nim męczyć" ja poprostu mam jeszcze nadzieje ze po wyeliminowaniu problemu bedzie jak bylo ale moze to glupota i naiwnosc z mojej strony.
Wielokropek- przepraszam wcale niemialam zamiaru przypisywac Ci slow ktorych nie napisales poprostu tak to zrozumialam.Jezeli chodzi o wspoluzaleznienie tez juz do tego doszlam jak pisalam staram sie znalesc pomoc psychologa co nie jest takie proste.
Ok.
Skoro podejrzewasz się, że jesteś współuzależnioną, to znasz objawy. Skoro tak, to pozostaje Ci zaciśnięcie zębów i powstrzymywanie się od działań charakterystycznych dla osoby współuzależnionej. Możesz poszukać grup wsparcia dla osób współuzależnionych.
Jestem kobietą. ![]()
20 2015-01-02 16:27:00 Ostatnio edytowany przez fergi (2015-01-02 16:30:12)
Wielokropek- ops.. nie wiem dlaczego wyszlam z zalozenia ze jestes raczej facetem pewnie przez Wielokropek bo to "ten" wielokropk ;-) .Wlasnie probuje choc nie jest latwo szegulnie ze padlo na okres swiateczny ,ale jak narazie po ostatniej awanturce postanowilam sie nie wychylac pierwsza ,powiedzialam o co mam pretesje i poniewasz to zawsze ja darzylam do zgody ,wychodzac z zalozenia ze ktos musi byc madrzejszy, to teraz postanowilam poczekac az on zalapie ze trzeba cos zrobic i tak zyjemy w osobnych pokojach nie odzywajac sie do siebie juz 2 tygodnie.Jak narazie mam twarde postanowienie sie rozejsc ,na ile to mozliwe mieszkajac w tym samym mieszkaniu, i zobaczyc co on zrobi.Nie wiem czy to dobry pomysl ale cos zrobic trzeba a jakos nic innego ,czego bym jescze nie probowala , nie przychodzi mi do glowy.
Poszukaj w internecie stron na temat współuzależnienia, poszukaj wypowiedzi psychoterapeutów. Zastosuj ich rady. ![]()
22 2015-01-03 20:04:34 Ostatnio edytowany przez fergi (2015-01-03 20:26:41)
Wlasnie mialam pierwsza od 2 tygodni rozmowe ,jesli to tak mozna nazwac ,z moim partnerm a mianowicie wczoraj przyszedl z pisemkiem do "czegos jak spoldzielnia mieszkaniowa" bo wyslali mu list ze ma nowa umowe przedstawic wiec mosial napisac ze umowa jest ta co byla i ze placimy za mieszkanie po polowie ,potrzebowal mojego podpisu podpisalam .Mowie jak wrocisz musimy porozmawiac na temat oplad za mieszkanie. Wrocil poszedl do siebie do pokoju i do konca dnia nawet sie nie odezwal.ok.napisalam mu na skypie( smieszne wiem) wieczoerm ze chcialabym porozmawiac jutro o oplatach za mieszkanie ale jak nie chce rozmawiac to niech mi napisze co i jak( za mieszkanie musimy zaplacic ,przy czym to placenie jest etapami i z ruznych kat)dostalam odpowiedz "Mozemy rozmawiać kiedy chcesz..." ok. wiec dzisiaj widzac go na korytazu pytam co i jak z tymi oplatami on mi na to ze tyle i tyle a za czynsz to narazie tyle a dalej nie wie , wiec ja mu ze daj mi znac wczesniej bo nie mam tych pieniedzy i musze wyciagnac z karty a na to trzeba czasu.I sie zaczely pytania jak to nie mam przeciez pracowalam,i czy zaczynam nowa prace ( od 6 powinnam zaczac nowa prace ,poniewasz mialam zaczac 2 miesiace temu ale z winy pracodawcy nie moglam obiecano mi dosc ladna sumke pieniedzy za to ze poczekam te 2 miesiace,jak widac jeszcze nie zaczelam a tym bardziej nie dostalam zadnych pieniedzy .mam nadzieje ze zaczne ale zanim nie podpisze umowy nic nie jest pewne)wiec mowie ze nie wiem jeszcze jak to bedzie wygadac.A on ze mialam te pieniadze dostac .powiedzialam ze nie mam jeszcze umowy wiec nic nie jest pewne i ze to raczej moja sprawa .Poszedl do siebie ,ale we mnie sie zagotowalo dlaczego jego interesuja moje pieniadze .Juz wko... poszlam wiec do niego i pytam dlaczego mysli ze ma prawo do moich pieniedzy co to za pytania wogule a on na to ze powinnam miec pieniadze bo pracowalam.a wogole to on ma nie tylko problem ze mna ( ON MA PROBLEMY ZE MNA???) jego mama wyladowala w szpitalu a ciotka to cos tam a ja sie czepiam (ja sie czepiam?)Jak ja przed siwietami bylam chora mialam 40 stopni i trzesawke to mi wylaczyl ogrzewanie ( twierdzi ze nie ale ja wiem ze tak bo innej osoby oprucz nas dwoje w mieszkaniu nie ma a on ma chopla na punkcie ile to za rachunki nie przyjdzie)Nie mowiac juz o tym ze jakos on sie nie interesuje czy moja rodzina jest zdrowa ( akurat moj 6 miesieczny bratanek zachorowal caly dzien sie nie moge dodzwonic ani do brata ani do mamay) .Zdaniem mojego partnera ja jestem zla bo on taki biedny a ja bez serca intersuje sie tylko oplatami za mieszkanie .Kto tu zwariowal ja czy on? Oczywiscie ze martwi mie ze jego mama wyladowala w szpitalu ale w takim ukladzie jak on sie zachowuje trudno zebym sie dopytywala o jego rodzicow codziennie po za tym niby dlaczego .Ja juz sama niewiem moze ze mna jest cos nie tak i zle oceniam sytuacje? A moze on ma nie tak z glowa?
Uzależnienie połączone z wpadnięciem w taką swoistą strefę komfortu, w której gra zastępuje mu prawdziwe emocje w życiu. Gra, bo może, bo mu łatwo i przyjemnie. Przyjemnie w tym sensie, że zaspokaja w ten sposób 99% swoich potrzeb emocjonalnych.
Leczenie uzależnienia jest oczywiście możliwe, a skoro on nie chce, to cóż... Terapia szokowa, którą byłoby wyrzucenie komputera i wszystkich gier może być niebezpieczna dla Ciebie. Facet może być po czymś takim niesamowicie agresywny.
Nie ryzykuj swojego zdrowia dziewczyno. Szkoda życia.
Problemem jest to, że ma pieniądze, które mu pozwalają grać, więc pojawił się schemat "po co pracować skoro wszystko mam".
emilab87- wiem ze masz racje widze to na codzien .Nigdy bym nie pokusila sie o wyzucenie komputera zwlaszcza ze jak juz pisalam jak sobie wymyslil ze mu zresetowalam ruter wtrakcie gry(czrgo nie zrobilam) to zrobil takie pieklo jak bym mu co najniej chciala rodzine wymordowac.Tak wiem ze szkoda zycia ale na razie wyprowadzic sie nie moge i z tego powodu jak i z tego powodu, ze jeszcze mam resztki nadzieji ze on cos zrozumie, chcialabym cos z tym zrobic albo chociaz sprobowac.Chociaz po dzisiejszej rozmowie z nim niewiem czy cokolwiek zrobic jest mozliwe
Przestań płacić rachunki za prąd, wprawdzie i ty poniesiesz tego konsekwencje ale może będzie chociaż czas na rozmowę. I zacznij od niego wymagać pomocy w codziennych obowiązkach np zaproś go do gotowania razem obiadu jak nie będzie chciał to zrób tylko dla siebie. Szukaj jakiś pretekstów żeby robić coś razem, a jak nie uda ci się go nakłonić do wspólnego spędzania czasu to kopnij go w cztery litery. Skoro on nie ma dla ciebie czasu to niech się nie spodziewa, że ten związek przetrwa.
bierna- dzieki , bardzo sobie cenie kazda opinie ale jak pisalam wczesniej to juz bylo nie dalo nic.Teraz jest jak by nastepny etap tego i chociaz byc moze nieplacenie rachunkow by cos dalo (zapewne awanture) to nie jest to mozliwe bo , pomijajac juz szczegol w postaci braku dostepu do intenetu ktory jest mi niezbedny ze wzgledu na szkole,to wlasciciel mieszkania po prostu by nas za to eksmitowal bo ma do tego prawo,wiec odpada.
emilab87- wiem ze masz racje widze to na codzien .Nigdy bym nie pokusila sie o wyzucenie komputera zwlaszcza ze jak juz pisalam jak sobie wymyslil ze mu zresetowalam ruter wtrakcie gry(czrgo nie zrobilam) to zrobil takie pieklo jak bym mu co najniej chciala rodzine wymordowac.Tak wiem ze szkoda zycia ale na razie wyprowadzic sie nie moge i z tego powodu jak i z tego powodu, ze jeszcze mam resztki nadzieji ze on cos zrozumie, chcialabym cos z tym zrobic albo chociaz sprobowac.Chociaz po dzisiejszej rozmowie z nim niewiem czy cokolwiek zrobic jest mozliwe
Nic nie zrobisz dopóki on sam nie zechce a co spowodować może że będzie chciał?
Wydaje się że zwykła rozmowa tu nie wystarczy bo rozmawiać też musiałby chcieć a on takiej potrzeby nie ma więc koło się zamyka.
Jednak terapia szokowa to jedyna rzecz na którą może zwróci uwagę , bo jeśli mama jest w szpitalu a on się martwi grając w grę to albo się nie martwi albo niech się zacznie martwić sam o siebie.
Tyle z doświadczenia.
Mam takie jedno pytanie moze i glupie ale moze nie tak bardzo.Jestem strasznie zdenerwowana tym co sie dzieje fakt ze nie rozmawiamy bedadz w tym samym domu i wlasciwie wszystko co sie stala wywouje u mie stres na niczy mie moge sie skupic powinnam pisac prace ,jak i planowac wszystko na otwarcie nowego salonu podczas gdy nie moge myslec o niczym innym jak o sytuacji obecnej w moi zwiasku ,zyciu.Moze macie jakis sposob zeby sie odstresowac.Dodam ze zamiezam pujsc do szkolnej poradni psychologiczne ale to niestety nie wczesniej niz za 2 tygodnie.Bede wdzieczna za kazda rade naprawde jestem teraz jednym wielki klebkiem nerwow i emocji i nie chcialbym czegos przez to zawalic
Przede wszystkim powiedziałabym mu, że to koniec związku i przestała się nim przejmować. A z mieszkania wyprowadziłabym się najszybciej jak to możliwe i nie dałabym na jego utrzymanie złamanego grosza.
Musisz podjąć radykalne kroki w stosunku do niego bo cackanie się na pewno nie pomoże.
30 2015-01-04 19:29:33 Ostatnio edytowany przez fergi (2015-01-04 20:44:37)
Jak juz pisalam wyprowadzic sie nie moge . Nie wiem jak u was ale u mnie nie ma takiego przelacznika cyk i juz sie nie przejmuje owszem jemu powiedzialam ze mam go gdzies i robie dobra mine do zlej gry ale w srodku jestem rozwalona dlatego moje pytanie bylo o to jak sie odstresowac , co zrobic w tej sytuacji zeby sobie psychiczne pomuc ,sobie w srodku a nie co mu powiedziec i jaka postawe przyjac .
Jak juz pisalam wyprowadzic sie nie moge . Nie wiem jak u was ale u mnie nie ma takiego przelacznika cyk i juz sie nie przejmuje owszem jemu powiedzialam ze mam go gdzies i robie dobra mine do zlej gry ale w srodku jestem rozwalona dlatego moje pytanie bylo o to jak sie odstresowac , co zrobic w tej sytuacji zeby sobie psychiczne pomuc ,sobie w srodku a nie co mu powiedziec i jaka postawe przyjac .
Trzeba usunąć przyczyne. Polsrodki nic nie dadza ponieważ objawy nalezalo by zbijac przez caly czas a przez caly czas nie można być pod wpływem np. relaksu, srodkow odurzających. Ew. można skupic się na obowiązkach, pracy.