netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

GDYBY SERCE MOGŁO MYŚLEĆ PRZESTAŁOBY BIĆ

70 odpowiedzi15 156 wyświetleńzałożony przez Waldi, 30.12.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » GDYBY SERCE MOGŁO MYŚLEĆ PRZESTAŁOBY BIĆ

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 65 z 71 ]

1 Ostatnio edytowany przez Waldi (2014-12-30 16:19:06)

Temat: GDYBY SERCE MOGŁO MYŚLEĆ PRZESTAŁOBY BIĆ

Kochaliście kogoś na zabój, całym sercem, całym sobą, bez opamiętania, niewyobrażalnie mocno, tak nad życie???
Wierzyliście i czekaliście na dni, miesiące, lata które będą najcudowniejszymi
w całym waszym życiu, u boku osoby która jest dla was całym światem?
Jestem mężczyzną już po 40, który miał swoją rodzinę-żonę i 2 dzieci.
I właśnie tak pokochałem kobietę w moim wieku- mężatkę- matkę 4 dzieci.
Kobietę która była ?stała się dla mnie czymś co nie wyrażą tutaj żadne słowa-nazywałem ją moim Aniołem. Była ?największą skrytą miłością.
Będziecie mnie potępiać. Wiem na pewno, miłości nie da się zaplanować, nie ma na nią mocnych. Wiem też na pewno-była to miłość mojego życia.
Podobno każda miłość jest pierwsza.
Dzisiaj jest 30 grudnia -przedostatni dzień roku 2014.
Roku w którym po 7 latach mojej największej miłości wszystko straciło sens.
Wszystko co jest potrzebne by móc żyć, funkcjonować, by umieć cieszyć się z tego co nas otacza?..
Mówi się "czas leczy rany".
Lecz rany, które wyrządziło życie, największa miłość -czas nigdy nie zagoi.
Nigdy nie znikną, zawsze zostaną blizny - wspomnienia.
Płacz, krzyk, wołanie o pomoc, proszenie o chwilę uwagi...
Nie wmówisz sobie, że zapomnisz - nie da się zapomnieć.
To jest niewidzialna siła, która przyciska cię do muru.
Z każdą sekundą, dniem, nocą, oddechem będzie przypominać o twoich cierpieniach, twoich smutkach, twojej bezradności, bezsilności.
Nigdy tych wspomnień  nie wymażesz.
Może udać się blizny po ranach zagoić nowymi uczuciami. Tymi dobrymi.
Lecz nigdy nie będą one w stanie zlikwidować wspomnień, bo serce nigdy nie zapomina.
I ciągłe powtarzanie sobie- dasz radę, musisz być silny.
Cholera jasna! Wcale nie muszę!
Mogę płakać kiedy mam na to ochotę, mogę paść z bólu i zmęczenia, mogę rwać włosy z głowy i użalać się nad sobą, mogę mieć wszystko gdzieś i nie udawać, że jest super.
Mogę, wszystko mogę... ale absolutnie nie mogę udawać, że zawsze i wszędzie dam radę. Bo nie dam. Mogę się tylko starać...
I ten lęk przed życiem.
Lęk pozostaje zawsze. Człowiek może zniszczyć w sobie doszczętnie wszystkie uczucia ? miłość i nienawiść, i wiarę, i nawet zwątpienie.
Ale póki lgnie do życia, nie może zniszczyć lęku, zdradliwego, niezniszczalnego i straszliwego lęku, który zabarwia myśli, który czai się w głębi serca, który czyha na ostatnie tchnienie ludzkich warg.
Od 17 sierpnia 2014 każdego dnia i każdej nocy zadaję sobie pytanie- co to jest miłość?
Co oznaczają słowa: miłość, tęsknota, wiara, nadzieja, pragnienie, pożądanie?.?
Każdy je zna. Co one znaczą?
Dla każdego człowieka coś innego??
Czy każdy czuje inaczej???
Miłość to nagła potrzeba wtulenia się w kogoś i bycia obok niego.
To pragnienie, by trzymając tego kogoś w ramionach, zatracić się, zostawić cały świat na zewnątrz.
To tęsknota za bezpiecznym schronieniem dla duszy.
Przecież miłość to namiętność, obsesja i potrzeba wyłączności.
Poszukaj człowieka, w którym zakochasz się po uszy, szaleńczo, do utraty tchu.
Jak go znaleźć? Zapomnij o głowie i posłuchaj serca.
Twoje serce milczy. Bez tego życie nie ma sensu.
Życie bez miłości trudno nawet nazwać życiem.
Tak właśnie wygląda moje.
Od 17 sierpnia minęło 125 dni,124 nieprzespanych pełnych łez długich nocy.
Ile ich jeszcze będzie?
Zapewne będą dopóki będę zasypiać, dopóki będę się budzić.
Nieustanne  wspomnienia, smutek i łzy.
Strata kogoś bliskiego powoduje pustkę, brak chęci do życia.
Rodząca sie nadzieja na lepsze jutro, jest złudna.
Bo ciężko żyć samemu, trudno zrozumieć sens cierpienia jaki ludzie nawzajem sobie zadają.
Czy poznając kogoś myślimy....będziemy sie ranić? Niszczyć? Nienawidzić.
Nie!!!!!!!!!!!
Chcemy i pragniemy miłości, zrozumienia, szacunku, wierności, lojalności.
Życie jest zbyt piękne, ale i zbyt krótkie aby przeżyć je byle jak.
Kochając prawdziwie......żyjemy pełną parą.
Tak marzyłem żyć. Przez 7 lat marzyłem i mocno wierzyłem.
Wierzyłem, że będę najszczęśliwszym mężczyzną na ziemi.
Przez te 7 lat  z nadzieją czekałem na nią nieustannie całym sobą.
Ona była dla mnie wszystkim.
Moim życiem, moją duszą, moim światem, moim sercem, dotykiem, zapachem, spojrzeniem, powietrzem, wiatrem i słońcem.
Nie była tylko marzeniem, zauroczeniem, obiektem pragnienia i pożądania.
Już dzisiaj  jej nie ma
Bez niej nie umiem żyć, patrzeć, czuć, oddychać?..
Myślałem, że do oddychania wystarcza powietrze, ale jednak Jej brak ściska mi gardło. Dlatego umieram w agonii każdego dnia i każdej nocy.
Tak naprawdę nie wiecie dlaczego tak cierpię i moje życie straciło sens.
Wydało się. Właśnie 17 sierpnia się wydało. Wszystkiego się wyparła. Pękła jak bańka mydlana.
Po 7 latach mojej największej, skrytej, cudownej, szczerej i oddanej miłości Ona przekazuje mi- dowiaduje się: że dla niej umarłem, nie istnieje, ze nie chce mnie znać, że udawała, że żałuje, że nienawidzi, że prezenty ode mnie wyrzucała po drodze do domu, że jestem alkoholikiem, że się mnie brzydziła, że nigdy nie miała ze mną orgazmu, że ta nasza miłość -te nasze 7 lat- to było z jej strony kłamstwo?.
Jak tu żyć??? Jak wierzyć??? Jak zasypiać, budzić się, uśmiechać????
Powiecie mi, że za dużo myślę, że się zadręczam.
Nieustannie ją słyszę.
Mówię do siebie jej słowami
Jestem więźniem wyobraźni
ściany celi w której odsiaduję dożywocie
mają barwę jej głosu w której unosi się jej zapach.
Najgorsze są noce, kiedy w ciemnościach dotykam swego lęku a samotność śmieje się ze mnie szyderczo...
Kiedy było smutno i źle przytulała i powtarzała do mnie- ?..Waldi- proszę, czekaj na mnie-nie trać nadziei, ona nigdy nie gaśnie?? Kłamała???
Mimo, że bardzo często było trudno i ciężko-wierzyłem, miałem nadzieję.
A teraz ta nadzieja bierze mnie w ramiona i trzyma w swoich objęciach, ociera mi łzy i mówi, że dziś, jutro, za dwa dni wszystko będzie dobrze??...a ja jestem na tyle szalony, że ośmielam się w to wierzyć.

2

Odp: GDYBY SERCE MOGŁO MYŚLEĆ PRZESTAŁOBY BIĆ

" że dla niej umarłem, nie istnieje, ze nie chce mnie znać, że udawała, że żałuje, że nienawidzi, że prezenty ode mnie wyrzucała po drodze do domu, że jestem alkoholikiem, że się mnie brzydziła, że nigdy nie miała ze mną orgazmu, że ta nasza miłość -te nasze 7 lat- to było z jej strony kłamstwo?."

Jeżeli Twoja eks jest też po 40ce to widze, że z wiekiem teksty sie nie zmieniają. Najlepsze to z tym alkoholikiem. W przeciągu mojego CAŁEGO związku ( ok 2 lat ). piłem może z 5 razy, z czego 2 przesadziłem. Przykro mi kolego. Też to aktualnie przechodze, pomimo że u mnie minelo troche mniej czasu. Jestem z Toba! Ile to potrwa ? Nie mam pojecia... ja wiem, że o swojej nie zapomne i drugiej takiej nie trafie ( mowie o wygladzie zwiazku, o niej samej w trakcie zwiazku....nie o fakcie jak mnie potraktowala na koniec ).

3

Odp: GDYBY SERCE MOGŁO MYŚLEĆ PRZESTAŁOBY BIĆ

co do alkoholu, widziała mnie dosłownie kilka razy przez 7 lat po paru kieliszkach i może raz "upitego". Ale tutaj alkohol nie jest w ogóle problemem. Dla mnie może nie istnieć. Nie mogę pojąć jak ludzie potrafią ranić się nawzajem. Jak mogą tak postępować? Z miłości do nienawiści? Czar prysł? co znaczą wszystkie słowa, gesty, spojrzenia, westchnienia, łzy, rozmowy, obietnice itp.
Ja ją kochałem nad życie całym sobą wierząc, że kiedyś będziemy szczęśliwi. Ona stchórzyła-to jeszcze można zrozumieć, wybaczyć. Ale te wszystkie oszczerstwa, wybielanie siebie kosztem mojej 7 letniej szczerej, największej miłości. To boli cholernie. Tego nie jestem w stanie "pojąć" Całe życie traci sens w jednej chwili.

4

Odp: GDYBY SERCE MOGŁO MYŚLEĆ PRZESTAŁOBY BIĆ

Waldi ja ze swoja bylem duzo krocej, bo niecale 2 lata a czuje sie tak samo. Po prostu oszukany. Ja gryze sciany, a "moja" 2 polowka w najlepsze pewnie wybiera szpiki w sklepie na jutrzejsza zabawe z nowym typem majac to ze skrzywdzila mnie doszczetnie, totalnie gdzies, na sam koniec wbijajac mi szpilke za szpilka zeby tylko samej nie poczuc sie winnej calej sytuacji. Tez kocham, co jest głupie w tej sytuacji. Tez sie z tym nie potrafie pogodzic i nie chce iść dalej bez niej, ale co moge zrobic ? Kompletnie nic. Dziewczyna bez skrupułów sobie teraz żyje w swiadomosci, ze przeciez nic sie nie stalo, a drugiemu czlowiekowi zruinowała świat....oczywiscie ani troche sie tym nie przejmujac. Tylko jak ona potrzebowala pomocy, wsparcia itd to ja nigdy sie nie odwrocilem tylkiem, ona po chwili nudy czy rutyny poszla w dluga do innego.

Co do tego alkoholu to ja sie z tego smieje i z tych innych powodow. Po prostu schemat pomimo wieku dokladnie ten sam. Szukanie na sile powodow itd. Wypalic to sie może świeczka a nie związek wg mnie. Seks ze mna sprawial jej przyjemnosc. To sie raczej czuje kiedy kobieta udaje kiedy nie o ile samemu sie do tego podchodzi jak nie do kawałka mięsa...na koniec słyszałem ze rownież bylo kiepsko itd...to jest po prostu zrzucanie winy na niewinna osobe. Pisalem gdzies, ze z nowym facetem sie nie uaktywnia kompletnie NIGDZIE. POza jej pewnie najblizszymi przyjaciolkami nikt o tym nie wie, ludzie mysla ze my dalej ze soba jestesmy i jak mnie o nia pytaja do dzisiaj to sa w szoku, a ona pewnie czeka kilka miesiecy nie afiszujac sie z tym, bo wie ze to co zrobila to jest jedna z najgorszych rzeczy jaka mozna wyrzadzic drugiemu czlowiekowi. W obecnym swiecie bez wartosci dla wielu to nic, jednak dla kogos kto potrafi dobrze ocenic wartosc drugiego czlowieka, takie akcje sa nie do przyjecia...ona badz co badz pochodzi z dobrego domu i mysle ze jej Mama skladajac mi zyczenia na swieta i prawie placzac wiedziala dobrze, co jej coreczka odwalila.

5

Odp: GDYBY SERCE MOGŁO MYŚLEĆ PRZESTAŁOBY BIĆ

Panowie ja twierdzę że jak nie ma dzieci z tych związków, to tylko należy się cieszyć że nie musicie spędzać życia z marną osobą.

6 Ostatnio edytowany przez dantezg (2014-12-30 19:14:44)

Odp: GDYBY SERCE MOGŁO MYŚLEĆ PRZESTAŁOBY BIĆ

Rozbita34.... to jest proste patrzenie z boku. Ja wiem, ze latwo teraz wydac osad i nic nie zmieni faktu jak osoba zachowala sie na koniec. Jednak ja patrze przez pryzmat calego zwiazku az do konca, gdzie nie uwazam zeby to byla marna osoba. Przezylem z ta osoba takie chwile, zwiedzilem takie miejsca swiata gdzie wiem np ze nie polece juz w lepsze miejsce, a nawet jakbym polecial 2 raz sam ( mam mozliwosc nawet w marcu, ale zrezygnowalem bo sam nie chce...gdzie bardzo dużo ludzi marzy o takiej wycieczce ) to takich przezyc nie dostarczy mi kompletnie nic. Byc moze kiedys jak sie przelamie to znajde dobra ulozona kobiete, jednak takich rzeczy jak moja ex nie jest w stanie dac mi nikt wiecej. Mam za soba kilka zwiazkow, niektore lepsze, niektore gorsze...ten ostatni to byla bajka....ktora jednak jak szybko sie zaczela, tak szybko skonczyla.

7

Odp: GDYBY SERCE MOGŁO MYŚLEĆ PRZESTAŁOBY BIĆ

dantezg nie patrzę z boku, mój świat i wiara w uczciwość legła w gruzach, powiem szczerze Twoja sytuacja jest dla mnie banala.
Wierzę że słonce niebawem zaświeci i w Twoim życiu, rany pozostaną do końca. Staraj się by była nie była osią Twojego życia, wiem że czas świąteczny nie sprzyja w takiej sytuacji, ale jeśli wykażesz się odrobiną woli i zajmiesz umysł innymi sprawami nastaną te dobre dni.

8 Ostatnio edytowany przez Emilia (2014-12-30 19:59:30)

Odp: GDYBY SERCE MOGŁO MYŚLEĆ PRZESTAŁOBY BIĆ

Na zabój i bez opamiętania to raczej nie, bo to takie infantylne trochę jest. Trochę jak z babskiego romansidła z kiosku ruchu.
Bardzo emocjonalny jesteś, za bardzo jak na 40-letniego faceta.
Jak się chce z kimś być, to się zamyka jedne drzwi i otwiera drugie. Moim zdaniem to, co cię spotkało to taka karma - wyrządziłeś wielką krzywdę swojej żonie i dzieciom, więc sam zostałeś skrzywdzony. A ty otwarłeś dwie bramy i stałeś w obu na raz burząc życie swojej małżonki, rodziny i swoje przy okazji też.

Wydało się, baba się wyparła, bo wiedziała, że straci rodzinę i dostanie odpowiednią łatkę od społeczności. Całkiem zasłużoną łatkę zresztą. Uciekła z podkulonym ogonkiem do swojego mężusia, tak? I wcisnęła mu bajeczkę, że jakiś podły samiec się do niej przyplątał i kłamie, żeby ją pogrążyć, tak? Mylę się?
Schemat stary jak świat.
Tymczasem biedny misiu przyszedł poużalać się nad swoim losem na forum. "Możecie mnie potępić", taaa... Brak umiejętności wzięcia odpowiedzialności za swoje życie, nieuczciwość, przesadna egzaltacja, mylenie miłości z chucią i zauroczeniem - oto, co ci dolega. Zamiast chrzanić o stającym serduszku weź się chłopie w garść i rozejrzyj wokół siebie. Żonka już wie, co? I masz głęboko w tyle, że cierpi, nie? Przecież to ty zostałeś zdradzony, prawda? Przez kochankę mężatkę. W centrum swojego świata jesteś tylko ty i czubek twojego nosa. Albo raczej czub, bo przezeń nie widzisz niczego.

9

Odp: GDYBY SERCE MOGŁO MYŚLEĆ PRZESTAŁOBY BIĆ

''Była ?największą skrytą miłością.
Będziecie mnie potępiać. Wiem na pewno, miłości nie da się zaplanować, nie ma na nią mocnych. Wiem też na pewno-była to miłość mojego życia.
Podobno każda miłość jest pierwsza.
Dzisiaj jest 30 grudnia -przedostatni dzień roku 2014.
Roku w którym po 7 latach mojej największej miłości wszystko straciło sens.
Wszystko co jest potrzebne by móc żyć, funkcjonować, by umieć cieszyć się z tego co nas otacza?..
Mówi się "czas leczy rany".
Lecz rany, które wyrządziło życie, największa miłość -czas nigdy nie zagoi.
Nigdy nie znikną, zawsze zostaną blizny - wspomnienia.
Płacz, krzyk, wołanie o pomoc, proszenie o chwilę uwagi...
Nie wmówisz sobie, że zapomnisz - nie da się zapomnieć.
To jest niewidzialna siła, która przyciska cię do muru.
Z każdą sekundą, dniem, nocą, oddechem będzie przypominać o twoich cierpieniach, twoich smutkach, twojej bezradności, bezsilności.
Nigdy tych wspomnień  nie wymażesz.
Może udać się blizny po ranach zagoić nowymi uczuciami. Tymi dobrymi.
Lecz nigdy nie będą one w stanie zlikwidować wspomnień, bo serce nigdy nie zapomina.
I ciągłe powtarzanie sobie- dasz radę, musisz być silny.
Cholera jasna! Wcale nie muszę!
Mogę płakać kiedy mam na to ochotę, mogę paść z bólu i zmęczenia, mogę rwać włosy z głowy i użalać się nad sobą, mogę mieć wszystko gdzieś i nie udawać, że jest super.
Mogę, wszystko mogę... ale absolutnie nie mogę udawać, że zawsze i wszędzie dam radę. Bo nie dam. Mogę się tylko starać...
I ten lęk przed życiem.
Lęk pozostaje zawsze. Człowiek może zniszczyć w sobie doszczętnie wszystkie uczucia ? miłość i nienawiść, i wiarę, i nawet zwątpienie.
Ale póki lgnie do życia, nie może zniszczyć lęku, zdradliwego, niezniszczalnego i straszliwego lęku, który zabarwia myśli, który czai się w głębi serca, który czyha na ostatnie tchnienie ludzkich warg.
Od 17 sierpnia 2014 każdego dnia i każdej nocy zadaję sobie pytanie- co to jest miłość?
Co oznaczają słowa: miłość, tęsknota, wiara, nadzieja, pragnienie, pożądanie?.?
Każdy je zna. Co one znaczą?
Dla każdego człowieka coś innego??
Czy każdy czuje inaczej???
Miłość to nagła potrzeba wtulenia się w kogoś i bycia obok niego.
To pragnienie, by trzymając tego kogoś w ramionach, zatracić się, zostawić cały świat na zewnątrz.
To tęsknota za bezpiecznym schronieniem dla duszy.
Przecież miłość to namiętność, obsesja i potrzeba wyłączności.
Poszukaj człowieka, w którym zakochasz się po uszy, szaleńczo, do utraty tchu.
Jak go znaleźć? Zapomnij o głowie i posłuchaj serca.
Twoje serce milczy. Bez tego życie nie ma sensu.
Życie bez miłości trudno nawet nazwać życiem.
Tak właśnie wygląda moje.
Od 17 sierpnia minęło 125 dni,124 nieprzespanych pełnych łez długich nocy.
Ile ich jeszcze będzie?
Zapewne będą dopóki będę zasypiać, dopóki będę się budzić.
Nieustanne  wspomnienia, smutek i łzy.
Strata kogoś bliskiego powoduje pustkę, brak chęci do życia.
Rodząca sie nadzieja na lepsze jutro, jest złudna.
Bo ciężko żyć samemu, trudno zrozumieć sens cierpienia jaki ludzie nawzajem sobie zadają.
Czy poznając kogoś myślimy....będziemy sie ranić? Niszczyć? Nienawidzić.
Nie!!!!!!!!!!!
Chcemy i pragniemy miłości, zrozumienia, szacunku, wierności, lojalności.
Życie jest zbyt piękne, ale i zbyt krótkie aby przeżyć je byle jak.
Kochając prawdziwie......żyjemy pełną parą.
Tak marzyłem żyć. Przez 7 lat marzyłem i mocno wierzyłem.
Wierzyłem, że będę najszczęśliwszym mężczyzną na ziemi.
Przez te 7 lat  z nadzieją czekałem na nią nieustannie całym sobą.
Ona była dla mnie wszystkim.
Moim życiem, moją duszą, moim światem, moim sercem, dotykiem, zapachem, spojrzeniem, powietrzem, wiatrem i słońcem.
Nie była tylko marzeniem, zauroczeniem, obiektem pragnienia i pożądania.
Już dzisiaj  jej nie ma
Bez niej nie umiem żyć, patrzeć, czuć, oddychać?..
Myślałem, że do oddychania wystarcza powietrze, ale jednak Jej brak ściska mi gardło. Dlatego umieram w agonii każdego dnia i każdej nocy.
Tak naprawdę nie wiecie dlaczego tak cierpię i moje życie straciło sens.
Wydało się. Właśnie 17 sierpnia się wydało. Wszystkiego się wyparła. Pękła jak bańka mydlana.
Po 7 latach mojej największej, skrytej, cudownej, szczerej i oddanej miłości Ona przekazuje mi- dowiaduje się: że dla niej umarłem, nie istnieje, ze nie chce mnie znać, że udawała, że żałuje, że nienawidzi, że prezenty ode mnie wyrzucała po drodze do domu, że jestem alkoholikiem, że się mnie brzydziła, że nigdy nie miała ze mną orgazmu, że ta nasza miłość -te nasze 7 lat- to było z jej strony kłamstwo?.
Jak tu żyć??? Jak wierzyć??? Jak zasypiać, budzić się, uśmiechać????
Powiecie mi, że za dużo myślę, że się zadręczam.
Nieustannie ją słyszę.
Mówię do siebie jej słowami
Jestem więźniem wyobraźni
ściany celi w której odsiaduję dożywocie
mają barwę jej głosu w której unosi się jej zapach.
Najgorsze są noce, kiedy w ciemnościach dotykam swego lęku a samotność śmieje się ze mnie szyderczo...
Kiedy było smutno i źle przytulała i powtarzała do mnie- ?..Waldi- proszę, czekaj na mnie-nie trać nadziei, ona nigdy nie gaśnie?? Kłamała???
Mimo, że bardzo często było trudno i ciężko-wierzyłem, miałem nadzieję.
A teraz ta nadzieja bierze mnie w ramiona i trzyma w swoich objęciach, ociera mi łzy i mówi, że dziś, jutro, za dwa dni wszystko będzie dobrze??...a ja jestem na tyle szalony, że ośmielam się w to wierzyć.''

masz talent kolego
to jest lepsze niż cierpienia młodego wertera

10

Odp: GDYBY SERCE MOGŁO MYŚLEĆ PRZESTAŁOBY BIĆ
ruffi83 napisał/a:

masz talent kolego
to jest lepsze niż cierpienia młodego wertera

Umarłam big_smile

11

Odp: GDYBY SERCE MOGŁO MYŚLEĆ PRZESTAŁOBY BIĆ
Waldi napisał/a:

/.../

Niczego nie zrozumiałeś. Spowodowałeś siedem lat cierpień własnej zony, własnych dzieci, jej męża i jej dzieci. To Twoja kara... Cierp z godnością, bo skoro było Ci tak dobrze, to dobrze Ci tak teraz...

12 Ostatnio edytowany przez Iceni (2014-12-31 02:51:00)

Odp: GDYBY SERCE MOGŁO MYŚLEĆ PRZESTAŁOBY BIĆ

Kochanka, która  wszystkie orgazmy udawała?

Masochistka jakaś...

13

Odp: GDYBY SERCE MOGŁO MYŚLEĆ PRZESTAŁOBY BIĆ

Nie zależy mi na zrozumieniu i wsparciu sieciowym. Ogólnie myślę, że ten kto nie znalazł się w takiej sytuacji, tak nie kochał- tego nie zrozumie. Zgodnie ze schematem byłem zdrajcą, najgorszym mężem, ojcem itd. Takie są schematy każdego romansu- kochankowie którzy są winni, beznadziejni i źli. Nie planowałem tej miłości. Tego nie wyrażą żadne słowa. Zdawałem sobie sprawę z konsekwencji i byłem bardzo świadomy co czuję. Nie mogę tylko pojąć jak ludzie mogą być tak fałszywi, jak potrafią perfidnie kłamać by siebie ratować, jak potrafią zadawać ból i ranić bliskie osoby. Każdego dnia próbuję zapomnieć, wymazać z pamięci ale niestety nie jestem cyborgiem i nie potrafię się zresetować. Naprawdę nie życzę nikomu by go to spotkało co mnie. Wszystkiego dobrego w Nowym Roku wszystkim forumowiczom życzę.

14 Ostatnio edytowany przez Przyszłość (2014-12-31 13:03:15)

Odp: GDYBY SERCE MOGŁO MYŚLEĆ PRZESTAŁOBY BIĆ
Waldi napisał/a:

Nie mogę tylko pojąć jak ludzie mogą być tak fałszywi, jak potrafią perfidnie kłamać by siebie ratować, jak potrafią zadawać ból i ranić bliskie osoby.

A ja nie potrafię zrozumieć Twojej postawy pełnej hipokryzji i moralnego relatywizmu.

15

Odp: GDYBY SERCE MOGŁO MYŚLEĆ PRZESTAŁOBY BIĆ

Ojoj, biedny skrzywdzony miso. Pogłasakać misia? Przytulić?
Fałszywi ludzie ....( szkoda że nie słyszysz jak właśnie wybucham śmiechem).
Ty co robiłeś? Nie byłeś fałszywy, nie kłamałeś, nie oszukiwałeś?
Proszę powiedz mi tylko, nim wrócisz w objęcia Wertera, że miałeś na tyle zdrowego rozsądku by odejść od żony, by nie kazać jej żyć w wyimaginowanym świecie.

16

Odp: GDYBY SERCE MOGŁO MYŚLEĆ PRZESTAŁOBY BIĆ
Waldi napisał/a:

...Nie mogę tylko pojąć jak ludzie mogą być tak fałszywi, jak potrafią perfidnie kłamać by siebie ratować, jak potrafią zadawać ból i ranić bliskie osoby...

No wybacz, ale kto jak kto, ale Tobie nie powinno sprawić trudności wyjaśnienie takiego fenomenu: wszak tkwiłes latami w takim stanie i tak postepowałeś wobec własnej rodziny...

17

Odp: GDYBY SERCE MOGŁO MYŚLEĆ PRZESTAŁOBY BIĆ

Co za ludzie, cierpiętnicy, jaki to ideał, który zdradza a na koniec rzuca oszczerstwami, skąd Wy przychodzicie i gdzie zmierzacie. Jednak w życiu trzeba być skurwol..., by ktoś się mógł od Nas uzależnić i pokochał na zabój, jednak ja dziękuję za taką miłość drugoplanową. Powodzenia i ogarnięcia myśli.

18

Odp: GDYBY SERCE MOGŁO MYŚLEĆ PRZESTAŁOBY BIĆ
Waldi napisał/a:

Nie mogę tylko pojąć jak ludzie mogą być tak fałszywi, jak potrafią perfidnie kłamać by siebie ratować, jak potrafią zadawać ból i ranić bliskie osoby.

Sam napisałeś o sobie powyższe zdanie.

To typowe dla zdradzaczy, że są skupieni tylko na sobie i swoim cierpieniu, nikt inny się nie liczy.

19 Ostatnio edytowany przez krych23 (2014-12-31 18:03:00)

Odp: GDYBY SERCE MOGŁO MYŚLEĆ PRZESTAŁOBY BIĆ
Waldi napisał/a:

Nie zależy mi na zrozumieniu i wsparciu sieciowym. Ogólnie myślę, że ten kto nie znalazł się w takiej sytuacji, tak nie kochał- tego nie zrozumie. Zgodnie ze schematem byłem zdrajcą, najgorszym mężem, ojcem itd. Takie są schematy każdego romansu- kochankowie którzy są winni, beznadziejni i źli. Nie planowałem tej miłości. Tego nie wyrażą żadne słowa. Zdawałem sobie sprawę z konsekwencji i byłem bardzo świadomy co czuję. Nie mogę tylko pojąć jak ludzie mogą być tak fałszywi, jak potrafią perfidnie kłamać by siebie ratować, jak potrafią zadawać ból i ranić bliskie osoby. Każdego dnia próbuję zapomnieć, wymazać z pamięci ale niestety nie jestem cyborgiem i nie potrafię się zresetować. Naprawdę nie życzę nikomu by go to spotkało co mnie. Wszystkiego dobrego w Nowym Roku wszystkim forumowiczom życzę.

Oczywiście, jak każda łajza jesteś special, twoja sytuacja jest wyjątkowa, szczęście było blisko i daleko zarazem.
"Los" wam nie dał tego czego oczekiwałeś, twoje emocje, uczucia są nie do porównania z emocjami "szarego smiertelnika".
I nikt cię nie rozumie...
Pytanie - CO TY ROZUMIESZ W SWOIM ŻYCIU?

Waldi napisał/a:

Nie zależy mi na zrozumieniu i wsparciu sieciowym.

Żal się jeśli masz ochotę, żal się tutaj. Nikt tego tobie nie zabroni.


Waldi napisał/a:

Ogólnie myślę, że ten kto nie znalazł się w takiej sytuacji, tak nie kochał- tego nie zrozumie.

A ja nie mogę zrozumieć takich jak ty. Gdy zdradzasz, okłamujesz,manipulujesz, zabierasz żywej istocie (żonie) cenny czas to jest gicio, no bo masz 10001 wymówek jak i kochanica, aby trwać w pseudo związku.
Gdy zostajesz "zdradzony" przez kochankę to kooorwa KLĘKAJCIE NARODY.
I to jest słabe kolego, żenujące, ale typowe dla małego, egoistycznego człowieka.

Waldi napisał/a:

Takie są schematy każdego romansu- kochankowie którzy są winni, beznadziejni i źli. Nie planowałem tej miłości.

Planowałeś. Był czas by reagować, ale w stronę, której nie widzisz.

Waldi napisał/a:

Tego nie wyrażą żadne słowa.

Wyrażą.

Waldi napisał/a:

Zdawałem sobie sprawę z konsekwencji i byłem bardzo świadomy co czuję.

Jesteś pewien konsekwencji? Już widzę, że sobie nie radzisz.

Waldi napisał/a:

Nie mogę tylko pojąć jak ludzie mogą być tak fałszywi, jak potrafią perfidnie kłamać by siebie ratować, jak potrafią zadawać ból i ranić bliskie osoby.

Dobre, dobre smile Dziś z strzelę kielicha za te słowa. Szczyt hipokryzji, relatywizmu moralnego.
Przeczytaj własne słowa 10 razy co drugi dzień i módl się aby łaska EMPATII na ciebie spłynęła. Byś mógł wyjść ze skorupy własnych emocji, skrajnie egoistycznych, bardzo niebezpiecznych.

Waldi napisał/a:

Każdego dnia próbuję zapomnieć, wymazać z pamięci ale niestety nie jestem cyborgiem i nie potrafię się zresetować.

I nie zapomnisz. Nie jesteś cyborgiem a chodzącą emocją.
"Jaką płacisz monetą w życiu, taką resztę otrzymujesz"
Sam sobie jesteś konsekwencją.

Waldi napisał/a:

Naprawdę nie życzę nikomu by go to spotkało co mnie. Wszystkiego dobrego w Nowym Roku wszystkim forumowiczom życzę.

Dziękuję za życzenia. O siebie się nie martwię, ale też nigdy nie mówię nigdy.
Mądrzejszych decyzji oraz stalowych jaj, a przede wszystkim więcej dobra w czynach życzę w Nowym Roku.

20 Ostatnio edytowany przez LUSILJU (2014-12-31 18:21:16)

Odp: GDYBY SERCE MOGŁO MYŚLEĆ PRZESTAŁOBY BIĆ
Waldi napisał/a:

Nie zależy mi na zrozumieniu i wsparciu sieciowym. Ogólnie myślę, że ten kto nie znalazł się w takiej sytuacji, tak nie kochał- tego nie zrozumie. Zgodnie ze schematem byłem zdrajcą, najgorszym mężem, ojcem itd. Takie są schematy każdego romansu- kochankowie którzy są winni, beznadziejni i źli. Nie planowałem tej miłości. Tego nie wyrażą żadne słowa. Zdawałem sobie sprawę z konsekwencji i byłem bardzo świadomy co czuję. Nie mogę tylko pojąć jak ludzie mogą być tak fałszywi, jak potrafią perfidnie kłamać by siebie ratować, jak potrafią zadawać ból i ranić bliskie osoby. Każdego dnia próbuję zapomnieć, wymazać z pamięci ale niestety nie jestem cyborgiem i nie potrafię się zresetować. Naprawdę nie życzę nikomu by go to spotkało co mnie. Wszystkiego dobrego w Nowym Roku wszystkim forumowiczom życzę.

strasznie mi ciebie nie żal...

a te grafomańskie wypociny porzuconego gacha  to juz wogole,podpoziom.........poniewaz jestes mniej wiecej w moim wieku ,to powiem brutalnie ;te gornolotne zwroty to wiesz ....na poziomie gimbazy sa ...nosz.... nie wspolczucie wywolują bynajmniej tylko pusty smiech
mam wrazenie ze pisaly je jakies rozdarte kalesony a nie stabilny emocjonalnie 40 kilkulatek

wcale sie nie dziwie ze na kochanke wybrales sobie raszple z czworka dzieci,co to nawet orgazm udawac musiala,zenua.........wyciagnela kase od ciebie ,podoila ,teraz kopa zasadzila .... a ten jeczy.......nie nikt cie nie zrozumie bo TYLKO TY UMIESZ TAK KOCHAC ,TY JEDYNY ,NO ZOBACZ jakie to smieszne

21

Odp: GDYBY SERCE MOGŁO MYŚLEĆ PRZESTAŁOBY BIĆ

"GDYBY SERCE MOGŁO MYŚLEĆ PRZESTAŁOBY BIĆ"

Czyje serce Waldi?

Moje się tak rozbujało, że boję się że zabraknie mu tchu... kiedy pomyślę, że miałam męża ;/

Noc cóż, jak Kuba Bogu tak Bóg Kubie można by rzec...

Pójdź jednak PO ROZUM DO GŁOWY i nie szukaj go w sercu czy spodniach.
Jak wielkie by było Twe uczucie zbudowane jest na krzywdzie innych, pomyśl w tym kierunku a nie tylko o swoich racjach.
Tyle z mojej strony bo cóż tu jeszcze dodać można, czego od nas oczekujesz? Bo na współczucie to mnie raczej nie stać w tym przypadku.

22

Odp: GDYBY SERCE MOGŁO MYŚLEĆ PRZESTAŁOBY BIĆ

Waldi...
- Czy byłeś nieszczęśliwy w związku, że szukałeś odskoczni?
- Co naobiecywałes swojej kochance? Ona zdaje się czekała na Ciebie...
- I jak mogłeś żyć tak na dwa fronty?
- Czy kiedykolwiek pomyślałeś o swojej żonie? Przeciez to nieuczciwe było z Twojej strony - mieć taki drugi świat...

Kochankę też skrzywdziłeś. One - te qrwy i ladacznice maja czasem serce, wiesz?

23

Odp: GDYBY SERCE MOGŁO MYŚLEĆ PRZESTAŁOBY BIĆ

Skoncz lachudro robic z siebie cierpietnika."Oczy Twoje są otwarte na wszystkie czyny ludzkie, by oddać każdemu według jego postępowania i według owoców jego uczynków."

24

Odp: GDYBY SERCE MOGŁO MYŚLEĆ PRZESTAŁOBY BIĆ
LUSILJU napisał/a:
Waldi napisał/a:

Nie zależy mi na zrozumieniu i wsparciu sieciowym. Ogólnie myślę, że ten kto nie znalazł się w takiej sytuacji, tak nie kochał- tego nie zrozumie. Zgodnie ze schematem byłem zdrajcą, najgorszym mężem, ojcem itd. Takie są schematy każdego romansu- kochankowie którzy są winni, beznadziejni i źli. Nie planowałem tej miłości. Tego nie wyrażą żadne słowa. Zdawałem sobie sprawę z konsekwencji i byłem bardzo świadomy co czuję. Nie mogę tylko pojąć jak ludzie mogą być tak fałszywi, jak potrafią perfidnie kłamać by siebie ratować, jak potrafią zadawać ból i ranić bliskie osoby. Każdego dnia próbuję zapomnieć, wymazać z pamięci ale niestety nie jestem cyborgiem i nie potrafię się zresetować. Naprawdę nie życzę nikomu by go to spotkało co mnie. Wszystkiego dobrego w Nowym Roku wszystkim forumowiczom życzę.

strasznie mi ciebie nie żal...

a te grafomańskie wypociny porzuconego gacha  to juz wogole,podpoziom.........poniewaz jestes mniej wiecej w moim wieku ,to powiem brutalnie ;te gornolotne zwroty to wiesz ....na poziomie gimbazy sa ...nosz.... nie wspolczucie wywolują bynajmniej tylko pusty smiech
mam wrazenie ze pisaly je jakies rozdarte kalesony a nie stabilny emocjonalnie 40 kilkulatek

wcale sie nie dziwie ze na kochanke wybrales sobie raszple z czworka dzieci,co to nawet orgazm udawac musiala,zenua.........wyciagnela kase od ciebie ,podoila ,teraz kopa zasadzila .... a ten jeczy.......nie nikt cie nie zrozumie bo TYLKO TY UMIESZ TAK KOCHAC ,TY JEDYNY ,NO ZOBACZ jakie to smieszne

życie nie jest czarno- białe. Nastolatki nie maja wyłączności na egzaltacje i zakochanie się.
Ile jest par, które związały się ze sobą z przyjaźni? Bo myslały, że milość nie istnieje, albo to zwykła ściema?  żyja tak lata, nawet zgodnie i miło. Znam ich wiele. (Często jedna strona kocha a druga po prostu jest, trwa  no bo przecież źle nie jest.).
A potem nagle - łup, dostajesz tą miłością w łeb aż się ponieść nie możesz. i wszystkie Twoje życiowe poglądy ida do lamusa. Liczy sie tylko uczucie. Śmieszne? znaczy ,że jeszcze nie nadszedl Twój czas. Jeszcze się na Ciebie miłość nie zasadziła smile
Trudno oczekiwać od kogoś rozdartego emocjonalnie żeby byl stabilnym 40 latkem. to się wyklucza.

Milość powinna być piękna,rozwijająca jak z wierszy i romansów. Ale jest właśnie taka- zabiera rozum, godność i moralnośc. Nie zgadzasz się? posłuchaj porzuconych żon które za pogłaskanie po rączce i kilka głodnych kawałków o" zagubieniu" przyjmują facetow z powrotem- dlaczego to robią? Są głupie?  Są  śmieszne? nie. Po prostu kochają. Posłuchaj wyjących nocami kochanek, które wabione słodkimi słowami i kłamstwami o wrednej żonie wikłają sie w związek bez przyszłości i honoru. Są głupie? Są śmieszne? Nie po prostu kochają.
Łatwo oceniac stojąc po jednej ze stron. Zdradzone żony bedą widziały w tym poście TYLKO zdradzanych małżonków i bedą doszukiwać się" karmy". Kochankowie będa widzieć tylko własny strach przed zakończeniem w ten sposób ich historii, będą doszukiwać sie "wredoty ludzkiej". A to błąd. Bo warstw jest wiele a my znamy tylko jedna  malutką- ból autora.
Niemoralna, nie do przyjęcia i nie do pojęcia, nie na miejscu, egzaltowana dla niektórych obrzydliwa ale na pewno nie śmieszna(!) JEGO MIŁOSC

Autorze wątku. Głowa do góry. Okazało się,że w Waszym związku to Ty byłeś osoba która kocha. Wiem, to straszne, żadne słowa tego nie zmienia. Ale przeżyłeś coś  co nie wszyscy przeżyją, milośc dla której warto było obnażyć duszę. To boli. Ale to,że boli znaczy,że potrafisz czuć,że żyjesz. Nie jesteś stracony. Życzę Ci żebyś się pozbierał i odnalazł sens życia smile

25

Odp: GDYBY SERCE MOGŁO MYŚLEĆ PRZESTAŁOBY BIĆ

Czterdziestolatek na poziomie umysłowym 14 latka... Po tym tekście najlepiej widać jak alkohol niszczy komórki mózgowe. Aha i może zajmij się żoną, której przysięgałeś miłość i wierność aż po grób, a nie jakąś mężatką po 4 porodach. Swoją drogą masz fatalny gust chłopie.

26

Odp: GDYBY SERCE MOGŁO MYŚLEĆ PRZESTAŁOBY BIĆ
milosniczka.kawy napisał/a:

Czterdziestolatek na poziomie umysłowym 14 latka... Po tym tekście najlepiej widać jak alkohol niszczy komórki mózgowe. Aha i może zajmij się żoną, której przysięgałeś miłość i wierność aż po grób, a nie jakąś mężatką po 4 porodach. Swoją drogą masz fatalny gust chłopie.

czemu  fatalny gust? bo  po 4 porodach kobietę wybrał? a co to za klasyfikacja??? jak by była po 1 porodzie to by była atrakcyjniejsza? albo gdyby się zakochał w świeżutkiej 20 latce to miałby lepszy gust?? Nigdy nie zrozumiem kobiet sad

27

Odp: GDYBY SERCE MOGŁO MYŚLEĆ PRZESTAŁOBY BIĆ

Chcialam ci tylko krotko napisac ze wiem co czujesz twoja historia dala mi duzo do myslenia,naprawde szkoda mi Ciebie wiem co pisze mam podobno sytuacje to jest straszne najgorsze to ze czlowiek strasznie cierpi a nic nie mozesz w tym kierunku zrobic, kiedys ktos mi powiedzial jedno zdanie ze z kazdej sytuacji jest jakies wyjscie. Powodzenia.

28

Odp: GDYBY SERCE MOGŁO MYŚLEĆ PRZESTAŁOBY BIĆ

Sam się wpakowałeś w emocjonalne bagno.
Kochanka być może chciała ostatecznie wydostać się ze swojego emocjonalnego bagna więc ostro Ciebie pogoniła.
Można się zakochać i tego wam współczuję, ale bardziej współczuję żonie, która miała cień męża w domu, a jednak odsługiwać małżonka ( prać, gotować, dbać...) musiała.

29 Ostatnio edytowany przez śliczna nielogiczna (2015-01-03 23:11:48)

Odp: GDYBY SERCE MOGŁO MYŚLEĆ PRZESTAŁOBY BIĆ

oj Waldi
dorosły facet a uwierzył w takie bzdury
nie wierzę w żadne słowo, które wypowiedziała odchodząc
zrobiła to, żeby to zakończyć raz na zawsze
żeby bolało Cię tak żebyś nie chciał wracać nie prosił
to wszystko obliczone na efakt
nie wierz w żadne słowo

ps. dajcie już spokój z tymi wyrzutami, ze biedna zona biedne dzieci
czasem większym bagnem jest trwać w relacji, która powoli, latami zabija
agonia w imię czego?

30

Odp: GDYBY SERCE MOGŁO MYŚLEĆ PRZESTAŁOBY BIĆ
śliczna nielogiczna napisał/a:

ps. dajcie już spokój z tymi wyrzutami, ze biedna zona biedne dzieci
czasem większym bagnem jest trwać w relacji, która powoli, latami zabija
agonia w imię czego?

Tak, biedna żona i biedne dzieci. Facet przez całe lata bzykał na boku, choć mógł przecież zdelegalizować pierwszy związek i zalegalizować drugi. Jedyną relacją, która zabija jest romans. Skoro mu tak źle w małżeństwie było, to dlaczego się nie rozwiódł?

31 Ostatnio edytowany przez kicur (2015-01-04 02:14:58)

Odp: GDYBY SERCE MOGŁO MYŚLEĆ PRZESTAŁOBY BIĆ

Która to Anastazja, Kroteczka czy inna były tu jeszcze 4 które doszły później. Wcześniej to nie wiem smile
To jest karma uwierz w religie wchodu wyluzuj się poznaj prawdziwą naturę a nie te chrześcijańskie brednie. Wiedz że tak się nie da, chrześcijaństwo mówi o karze po śmierci a religie wchodu udowadniają że kara może spotkać cię także za życia. Nirwany ci potrzeba. Ja już dawno odszedłem od tego całego przereklamowanego chrześcijaństwa. Nie współczuję ci boś spieprzył życie wszystkim dookoła. Wiedz że to nie los a obecne działania zaowocowały tym co zrobiłeś. taka jest prawdziwa natura karmy.
Czytaj jeśli chcesz mieć dobre życie. http://duchowa.pl/leszek_zadlo/karma_reinkarnacja_regresing12.html
I nie gadaj więcej bzdur bo to ty zawiniłeś ty i tylko ty. Owszem ona tez ale to jej karma opadła a tobie twoja więc procenty win tu nic nie mają do siebie no chyba że nadal wierzysz w ten bełkot. Reasumując myśl o swoim źle a nie źle swojej kochanki. Tak samo ona powinna myśleć. Ja już jestem dostatecznie oświecony by to pojąć. Czas na innych.
Teraz trochę ironii(niektórzy traktują to wprost) Wilki love story.
http://www.tekstowo.pl/piosenka,wilki,love_story.html

32

Odp: GDYBY SERCE MOGŁO MYŚLEĆ PRZESTAŁOBY BIĆ
Emilia napisał/a:

Tak, biedna żona i biedne dzieci. Facet przez całe lata bzykał na boku, choć mógł przecież zdelegalizować pierwszy związek i zalegalizować drugi. Jedyną relacją, która zabija jest romans. Skoro mu tak źle w małżeństwie było, to dlaczego się nie rozwiódł?

Mnie zabiła rezygnacja z romansu, zanim jeszcze na dobre sie zaczął.
Myślisz, ze mój maz jest teraz szczesliwy, myslisz ze on uszczesliwil swoja zone?
Wszyscy zyjemy w piekle.
Ale przeciez tak powinno byc. Tak jest uczciwie i moralnie.
Piekło.

33

Odp: GDYBY SERCE MOGŁO MYŚLEĆ PRZESTAŁOBY BIĆ
kicur napisał/a:

Która to Anastazja, Kroteczka czy inna były tu jeszcze 4 które doszły później. Wcześniej to nie wiem smile
To jest karma uwierz w religie wchodu wyluzuj się poznaj prawdziwą naturę a nie te chrześcijańskie brednie. Wiedz że tak się nie da, chrześcijaństwo mówi o karze po śmierci a religie wchodu udowadniają że kara może spotkać cię także za życia. Nirwany ci potrzeba. Ja już dawno odszedłem od tego całego przereklamowanego chrześcijaństwa. Nie współczuję ci boś spieprzył życie wszystkim dookoła. Wiedz że to nie los a obecne działania zaowocowały tym co zrobiłeś. taka jest prawdziwa natura karmy.
Czytaj jeśli chcesz mieć dobre życie. http://duchowa.pl/leszek_zadlo/karma_reinkarnacja_regresing12.html
I nie gadaj więcej bzdur bo to ty zawiniłeś ty i tylko ty. Owszem ona tez ale to jej karma opadła a tobie twoja więc procenty win tu nic nie mają do siebie no chyba że nadal wierzysz w ten bełkot. Reasumując myśl o swoim źle a nie źle swojej kochanki. Tak samo ona powinna myśleć. Ja już jestem dostatecznie oświecony by to pojąć. Czas na innych.
Teraz trochę ironii(niektórzy traktują to wprost) Wilki love story.
http://www.tekstowo.pl/piosenka,wilki,love_story.html

zło czy dobro to pojecie względne. w zależności od społeczeństwa w jakim żyjemy i norm moralnych, którym podlegamy. poligamia nie wszędzie jest zła smile A nawet jeśli człowiek popelnia "złe" uczynki to co? uważasz, że każdy złoczyńca otrzyma zapłatę w tym życiu? Błąd. Niektórzy umierają w pełni chwały a za uszami az grubo. No  i odpowiedz mi co nagrzeszyły, jakie zło wyrządziły chorujące dzieci?porzucone dzieci? Bite dzieci? bite żony- myszki domowego ogniska? A może to taka karta pre-paid?
Myślenie o "swoim źle" niczego nie poprawia podobnie jak czekanie na" grom z nieba" bo zgrzeszyłam. Człowiek idzie przez zycie starając się być dobrym- ale wg własnych zasad. Niestety każdy swoich. Załóżmy że pracujesz w fabryce, masz dom rodzinę. Zarabiasz na nią. Spoko gość jesteś. Każdy powie o uczciwy bogobojny człowiek. No i co z tego że to fabryka broni?Że dzięki niej giną ludzie?
wiem generalizuję.Ale Ty również. Wierzę,że jesteśmy kowalami swojego losu. że to co dzieje się w naszym życiu jest efektem tego co robimy ale nie dlatego że zło jest karane itd tyko dlatego,że niektóre decyzje pociągają za sobą inne. Zapewne było tak i w przypadku autora. Ale nie naszą rolą jest to analizować bo niczemu dobremu to się nie przysłuży. Autor cierpi i tylko tym chciał się z nami podzielić.A mówienie komuś dobrze Ci tak,że cierpisz to Twoja karma - jest też swoistym złem nie uważasz? A jeśli chcesz wprowadzić element muzyki- ode mnie dla Ciebie- proszę bardzo-  https://www.youtube.com/watch?v=SHMUVSsOMpY

34

Odp: GDYBY SERCE MOGŁO MYŚLEĆ PRZESTAŁOBY BIĆ
milka9 napisał/a:

Sam się wpakowałeś w emocjonalne bagno.
Kochanka być może chciała ostatecznie wydostać się ze swojego emocjonalnego bagna więc ostro Ciebie pogoniła.
Można się zakochać i tego wam współczuję, ale bardziej współczuję żonie, która miała cień męża w domu, a jednak odsługiwać małżonka ( prać, gotować, dbać...) musiała.

A dlaczego autor będąc przez tak długi okres czasu w dwóch związkach, nie spróbował rozwiązać tego problemu i skoro był tak zakochany jak pisze w kochance, nie rozwiódł się z żoną, ona nie rozwiodła się z mężem i nie zostali wolni, aby spełnić swoje marzenia. Mnie się wydaje że obojgu było tak wygodnie. Kochać się na boku jak zwierzątka, a po seksie wracać w swoje domowe pielesze, gdzie była stabilizacja. A jak ona może miała już dość niepewności i przerwała to chore rozwiązanie, to autor teraz czuje się wielkim przegranym. To tylko przerost ambicji, że to nie on porzucił, a porzucono jego. Ja na miejscu jego żony wystawiłbym mu ciuchy przed próg i idź, gdzie chcesz.

35

Odp: GDYBY SERCE MOGŁO MYŚLEĆ PRZESTAŁOBY BIĆ

7 lat tłustych i 7 chudych i wydaje się że będzie dobrze.

Gdzie autor wątku? Coś mu dało to nasze pisanie?

36

Odp: GDYBY SERCE MOGŁO MYŚLEĆ PRZESTAŁOBY BIĆ
śliczna nielogiczna napisał/a:

Mnie zabiła rezygnacja z romansu, zanim jeszcze na dobre sie zaczął.
Myślisz, ze mój maz jest teraz szczesliwy, myslisz ze on uszczesliwil swoja zone?
Wszyscy zyjemy w piekle.
Ale przeciez tak powinno byc. Tak jest uczciwie i moralnie.
Piekło.

Zabija cię to, co chcesz, by zabiło. Tylko ty jesteś panią swojego życia i swoich emocji i od ciebie zależy, na co je ukierunkujesz. Sporo przeżyłam różnych sytuacji - wiem, co mówię.
W piekło sama się wpędzasz, a może to nie jest piekło, tylko ty ten stan tak interpretujesz?
Wszystko jest w głowie.

37

Odp: GDYBY SERCE MOGŁO MYŚLEĆ PRZESTAŁOBY BIĆ
Po przejściach 48 napisał/a:
milka9 napisał/a:

Sam się wpakowałeś w emocjonalne bagno.
Kochanka być może chciała ostatecznie wydostać się ze swojego emocjonalnego bagna więc ostro Ciebie pogoniła.
Można się zakochać i tego wam współczuję, ale bardziej współczuję żonie, która miała cień męża w domu, a jednak odsługiwać małżonka ( prać, gotować, dbać...) musiała.

A dlaczego autor będąc przez tak długi okres czasu w dwóch związkach, nie spróbował rozwiązać tego problemu i skoro był tak zakochany jak pisze w kochance, nie rozwiódł się z żoną, ona nie rozwiodła się z mężem i nie zostali wolni, aby spełnić swoje marzenia. Mnie się wydaje że obojgu było tak wygodnie. Kochać się na boku jak zwierzątka, a po seksie wracać w swoje domowe pielesze, gdzie była stabilizacja. A jak ona może miała już dość niepewności i przerwała to chore rozwiązanie, to autor teraz czuje się wielkim przegranym. To tylko przerost ambicji, że to nie on porzucił, a porzucono jego. Ja na miejscu jego żony wystawiłbym mu ciuchy przed próg i idź, gdzie chcesz.

Tylko słabi ludzie przez lata trwają w takich układach. On już o tym wie i to, że został porzucony przez kochankę jeszcze tą słabość potwierdza. Przez 7 lat wydawało mu się, że jest sprytny, silny....
Silny człowiek, kiedy nie układa mu się w związku, albo go ratuje, albo kończy. Tylko perfidni ludzie przez lata okłamują, zdradzają, żerują na naiwności współpartnerów.
Czytam Twoje wpisy i wiem, że jesteś przeciwnikiem wszelkich niejasnych , zdradliwych sytuacji.
Ja także,choć wiem, że złe związki także się zdarzają, ale tak , jak wcześniej pisałam ...ratuje się, albo kończy.
Ale to nie dotyczy tego tutaj pana. Tutaj to perfidna, wieloletnia zdrada.

38

Odp: GDYBY SERCE MOGŁO MYŚLEĆ PRZESTAŁOBY BIĆ

Narażając się na krytykę , bo sama jestem kobietą mającą kiedyś  " przyjaciela " , któremu oddałam całe moje serce , muszę Ci napisać że kurcze rozumie Cię doskonale . Sama wiem co znaczy kochać tak bardzo że aż odczuwa się fizyczny ból na myśl o tej osobie , o tym że nie jest ona obecna już w naszym życiu ....

Czy to minie nie wiem ... czasami mam wrażenie że nie ...

39

Odp: GDYBY SERCE MOGŁO MYŚLEĆ PRZESTAŁOBY BIĆ
atata napisał/a:

Czy to minie nie wiem ... czasami mam wrażenie że nie ...

Proszę, nie załamuj mnie. Jeśli to nie minie, moje życie będzie piekłem.
Mówią, że pól roku popłaczę a potem będzie ok...
ja te pól roku wytrzymam, ale nie dłużej.
Ciągle myślę o tym, żeby do niego wrócić... czasami chcialabym żeby to było niemożliwe, żeby mnie zranił, żebym go znienawidziła.
Myślę o jego wadach, powtarzam, ze nie jest tego wart
ale to nic. Nic. To silniejsze. Gówniane uczucia. Nigdy więcej nie chcę tego czuć.

40

Odp: GDYBY SERCE MOGŁO MYŚLEĆ PRZESTAŁOBY BIĆ
śliczna nielogiczna napisał/a:

Mnie zabiła rezygnacja z romansu, zanim jeszcze na dobre sie zaczął.
Myślisz, ze mój maz jest teraz szczesliwy, myslisz ze on uszczesliwil swoja zone?
Wszyscy zyjemy w piekle.
Ale przeciez tak powinno byc. Tak jest uczciwie i moralnie.
Piekło.

Znów logika się kłania.
Nic cię nie zabiło, nic czego sobie sama nie stworzyłaś.
Działanie jest prostrze niż się wielu z nas wydaje: zostaw jednego, bierz się za drugiego (nawet mi się porymowało tongue ).
Traktuj innych tak, jak sama chciałabyś, by Cię trakowano. Proste?

41

Odp: GDYBY SERCE MOGŁO MYŚLEĆ PRZESTAŁOBY BIĆ
atata napisał/a:

Narażając się na krytykę , bo sama jestem kobietą mającą kiedyś  " przyjaciela " , któremu oddałam całe moje serce , muszę Ci napisać że kurcze rozumie Cię doskonale . Sama wiem co znaczy kochać tak bardzo że aż odczuwa się fizyczny ból na myśl o tej osobie , o tym że nie jest ona obecna już w naszym życiu ....

Czy to minie nie wiem ... czasami mam wrażenie że nie ...

atata -dzięki za zrozumienie
choć wcale mi nie ulżyło
również dziękuje wszystkim za krytykę-wbrew pozorom ona też mi była potrzebna-dlatego chyba tak naprawdę tutaj napisałem o tym co czuję
myślę sobie, że nie zrozumie tego nikt kto nie doświadczy takiej miłości, wiary itd-bez względu na sytuacje i okoliczności
w ramach małego wyjaśnienia-o czym wcześniej nie wspomniałem
moje małżeństwo było fikcją, było wypalone, na pokaz itp. 
nie planowałem romansu-nie planowałem zakochać się w mężatce-matce 4 dzieci
to się stało-kto się zakochuje bez pamięci wie o czym piszę
ja nie tylko ją pokochałem, pożądałem, pragnąłem, tęskniłem za nią, myślałem o niej nieustannie...
ja oddałem jej siebie, swoją duszę w 100% i po prostu wierzyłem, że będę najszczęśliwszym facetem na ziemi -przez 7 lat nie myślałem inaczej
po prostu wierzyłem całym sobą
pokochałem ją jak można najmocniej
była moim światem, tlenem, zapachem, dotykiem, ,snem, spojrzeniem....brak słów by to opisać
to odnośnie miłości mojej do niej
żyjąc w zakłamaniu miałem nieustannie "moralniaki" i wyrzuty sumienia
nie moglem sobie poradzić
cały czas na nią czekałem
nieustannie czekałem i wierzyłem
jej nie było łatwo-doskonale to rozumiałem-matka 4 dzieci-kobieta która nigdy nie pracowała(bogaty mąż)
nigdy nie naciskałem-nie namawiałem jej by go zostawiła
kochałem-czekałem i wierzyłem
a kiedy było mi źle-mówiła- ..Waldi nie trać nadziei-ona nigdy nie gaśnie-mówiła -..czekaj na mnie
przez 7 lat tak żyłem-kochając bezgranicznie-słysząc-jesteś najcudowniejszym mężczyzną, kocham cię, czekaj na mnie, nie trać nadziei itp.
a teraz kiedy się wydało.....jak chorągiewka na wietrze, jak bańka mydlana
dla niej umarłem i nie istnieje
wszystkiego się wyparła i.......już mi się nie chce nic pisać
pozdrawiam wszystkich i szczerze naprawdę nikomu nie życzę przeżyć takich "cudownych chwil"


Czy to minie nie wiem ... czasami mam wrażenie że nie ...

42

Odp: GDYBY SERCE MOGŁO MYŚLEĆ PRZESTAŁOBY BIĆ
Waldi napisał/a:
atata napisał/a:

Narażając się na krytykę , bo sama jestem kobietą mającą kiedyś  " przyjaciela " , któremu oddałam całe moje serce , muszę Ci napisać że kurcze rozumie Cię doskonale . Sama wiem co znaczy kochać tak bardzo że aż odczuwa się fizyczny ból na myśl o tej osobie , o tym że nie jest ona obecna już w naszym życiu ....

Czy to minie nie wiem ... czasami mam wrażenie że nie ...

atata -dzięki za zrozumienie
choć wcale mi nie ulżyło
również dziękuje wszystkim za krytykę-wbrew pozorom ona też mi była potrzebna-dlatego chyba tak naprawdę tutaj napisałem o tym co czuję
myślę sobie, że nie zrozumie tego nikt kto nie doświadczy takiej miłości, wiary itd-bez względu na sytuacje i okoliczności
w ramach małego wyjaśnienia-o czym wcześniej nie wspomniałem
moje małżeństwo było fikcją, było wypalone, na pokaz itp. 
nie planowałem romansu-nie planowałem zakochać się w mężatce-matce 4 dzieci
to się stało-kto się zakochuje bez pamięci wie o czym piszę
ja nie tylko ją pokochałem, pożądałem, pragnąłem, tęskniłem za nią, myślałem o niej nieustannie...
ja oddałem jej siebie, swoją duszę w 100% i po prostu wierzyłem, że będę najszczęśliwszym facetem na ziemi -przez 7 lat nie myślałem inaczej
po prostu wierzyłem całym sobą
pokochałem ją jak można najmocniej
była moim światem, tlenem, zapachem, dotykiem, ,snem, spojrzeniem....brak słów by to opisać
to odnośnie miłości mojej do niej
żyjąc w zakłamaniu miałem nieustannie "moralniaki" i wyrzuty sumienia
nie moglem sobie poradzić
cały czas na nią czekałem
nieustannie czekałem i wierzyłem
jej nie było łatwo-doskonale to rozumiałem-matka 4 dzieci-kobieta która nigdy nie pracowała(bogaty mąż)
nigdy nie naciskałem-nie namawiałem jej by go zostawiła
kochałem-czekałem i wierzyłem
a kiedy było mi źle-mówiła- ..Waldi nie trać nadziei-ona nigdy nie gaśnie-mówiła -..czekaj na mnie
przez 7 lat tak żyłem-kochając bezgranicznie-słysząc-jesteś najcudowniejszym mężczyzną, kocham cię, czekaj na mnie, nie trać nadziei itp.
a teraz kiedy się wydało.....jak chorągiewka na wietrze, jak bańka mydlana
dla niej umarłem i nie istnieje
wszystkiego się wyparła i.......już mi się nie chce nic pisać
pozdrawiam wszystkich i szczerze naprawdę nikomu nie życzę przeżyć takich "cudownych chwil"


Czy to minie nie wiem ... czasami mam wrażenie że nie ...

Prawdziwa miłość nigdy nie mija, nawet, jak nie ma już żadnych szans na bycie blisko.
Ale z czasem można nauczyć się żyć z tą pustką, jaka po niej została.
A co ta kobieta mogła zrobić innego, kiedy się wydało?
Wspólczuję, nie zmienia to jednak mojej opinii, żeś zdrajca perfidny i drań.

43

Odp: GDYBY SERCE MOGŁO MYŚLEĆ PRZESTAŁOBY BIĆ

Waldi...
Jak to się stało, że kiedy poznałeś tę kobietę, nie rozstałeś się z żoną? Dlaczego nie związałeś się z kochanką, skoro twierdzisz, że pokochałeś ją?

Dlaczego ona - nieszczęśliwa - nie odeszła od męża? Możesz to wytłumaczyć?

44

Odp: GDYBY SERCE MOGŁO MYŚLEĆ PRZESTAŁOBY BIĆ

Waldi
rozumiem, ze to że małżeństwo było fikcją ma wytłumaczyć to kur***stwo, które zrobiłeś swojej żonie. Nie piszesz o niej ani słowa. Może warto sobie uświadomić, że co siejemy to zbieramy. Jak wyjdziesz poza ramy siebie i swojego cierpienia to zrozumiesz wszystko. A ta Twoja kochanka, to nawet mi się pisać nie chce co to za kobieta.

45

Odp: GDYBY SERCE MOGŁO MYŚLEĆ PRZESTAŁOBY BIĆ

Waldi, czasami mam wrażenie,że "my" to znaczy zdradzający, kochanki/ kochankowie fundujemy sobie ten ogrom cierpienia na własne życzenie, jest to "kara" za popełnione błędy... Obyśmy potrafili wyciągnąć z tego odpowiednie wnioski na przyszłość.
Na pocieszenie powiem Ci,że mój były kochanek z pewnością również sądzi,że ja go nienawidzę i nim pogardzam a prawda jest zgoła inna.

46

Odp: GDYBY SERCE MOGŁO MYŚLEĆ PRZESTAŁOBY BIĆ
stokrotka1978 napisał/a:

Waldi
rozumiem, ze to że małżeństwo było fikcją ma wytłumaczyć to kur***stwo, które zrobiłeś swojej żonie. Nie piszesz o niej ani słowa. Może warto sobie uświadomić, że co siejemy to zbieramy. Jak wyjdziesz poza ramy siebie i swojego cierpienia to zrozumiesz wszystko. A ta Twoja kochanka, to nawet mi się pisać nie chce co to za kobieta.

nie piszę o żonie ponieważ ...........
gdybym napisał, że moja żona zdradzała mnie z moimi kolegami -byłbym lepszym człowiekiem-lepiej zrozumianym-dostałbym rozgrzeszenie?
wtedy miałbym prawo zdradzać????
w moim poście chodziło mnie przede wszystkim jak można tak kogoś potraktować komu przez 7 lat....
teraz już wiem, wiem-można
a to, że ją pokochałem całym sobą mnie nie usprawiedliwia-zdaję sobie sprawę z tego
w każdym schemacie zdrady -zdrajca czy zdrajczyni będą potępiani-najgorsi, nie ma dla nich zrozumienia
padło pytanie-czemu z nią się nie związałem skoro ją tak kochałem?
pisałem o tym -7 lat na nią czekałem, wierząc i słysząc, że nadzieja nigdy nie gaśnie
wierzyłem  i byłem pewny, że spędzimy razem najwspanialsze chwile w życiu
a to, że się nie doczekałem....rozumiem
też jestem tchórzem
ale nie można kogoś kto był bliski (bardzo bliski)  .....brakuje mi słów
tak jak wspomniałem-bańka mydlana-czar prysł...
z miłości do nienawiści
jej słowa-on umarł, dla mnie go już nie ma
to mnie zabiło oraz kłamstwa i oszczerstwa przeciwko mnie..
minęło 5 miesięcy a ja każdego dnia i każdej nocy o niej myślę
znacie jakąś metodę???
gdzie jest przycisk on-off ??
można się zresetować i zapomnieć?
bardzo bym chciał
kochałem ją nad życie

Czy to minie nie wiem ... czasami mam wrażenie że nie ...

47

Odp: GDYBY SERCE MOGŁO MYŚLEĆ PRZESTAŁOBY BIĆ

Odsłaniasz się kawałkami. Po co? Po co to robisz?! Dlaczego nie wyłożysz wszystkiego na tacy?! Od początku do końca?! TY TCHÓRZU!!!!! Ty....

Uprzedzasz fakty?! Nie mówiąc o zdradach żony, chciałeś łaskawego spojrzenia?! Boże...

No to teraz posłuchaj...
Mam żal. Żal do kochanka. Bo deklarował miłość. Bo ponoć nie kochał żony. Bo był z nią dla dziecka. Chciał odejść. Miał z nami zamieszkać. Ja wolałam, żeby odszedł od żony, ale nie do mnie. Choćby po to, by pozwolić jej wierzyć, że to ich wina, że się nie kochali. Że nie przeze mnie to wszystko!

Składane deklaracje okazały się bujdą, gdy sprawy się pokomplikowały. Dzieci nie chciały pójść ze mną. Wtedy zagroził, że jeśli odejdę od Dzieci, on mnie zostawi!

PYTAM WIĘC! GDZIE PODZIAŁO SIĘ JEGO BEZGRANICZNE ODDANIE?! Gdzie ręka, którą miał mnie trzymać, bym nie upadła...

Jak śmiał przypuszczać, że odchodziłam do niego?! Opuszczałam piekło dzięki niemu! Bo czułam, że trzyma mnie za rękę...

W chwili, gdy poczułam, że zajął moją duszę, odważyłam się odejść. Od byłego. Na niczym mi nie zależało. Tylko na spokoju. Na Dzieciach, które w ostatniej chwili odwróciły się ode mnie. Boże... Kiedy przypomnę sobie tamte dni... Tygodnie. Nie wierzę, że to zrobiłam. Oglądam się za siebie i.... wciąż się lękam. Dziś kręcę głową z niedowierzaniem:.... zrobiłaś to! zrobiłaś...

Czy deklarował wspólne życie, bo nie wierzył w moją historię? Bo nie spodziewał się, że zrobię krok do przodu?! A ja... Niespodzianka. Prawdziwie nieszczęśliwa. Prawdziwie sponiewierana złapałam oddech przy kochanku...

Jakim musi być potworem, skoro daje swojej żonie jedynie iluzje. Nie kocha jej. Wiem o tym. Bez znaczenia jaka jest kobietą. Nikt nie jest idealny. Mogli się pomylić co  do siebie. Ale stanąć twarzą w twarz z problemem... Czy to takie trudne?

Więc pytam Ciebie. Dlaczego nie odszedłeś od żony w chwili, gdy odkryłeś prawdę o zdradzie żony? Dlaczego kochanka prosiła byś czekał? Na co? Co takiego było nie do przeskoczenia, że kazała
Tobie "czekać"?! Na co? Na ten moment? Na odpowiednią chwilę?! A może gdybyś odszedł od żony od razu po zdradzie, nie zmarnowałbys sobie tylu lat a kochankę rozszyfrował?! A może to tak, że to ona czekała na Ciebie?!

NIGDY NIE BYŁOBY ODPOWIEDNIEGO MOMENTU.

Dlaczego okłamujecie?!   Dlaczego... Tylko to chcę wiedzieć...

48

Odp: GDYBY SERCE MOGŁO MYŚLEĆ PRZESTAŁOBY BIĆ

Słyszeliście również, że powiedziano przodkom: Nie będziesz fałszywie przysięgał, lecz dotrzymasz Panu swej przysięgi. A Ja wam powiadam: Wcale nie przysięgajcie - ani na niebo, bo jest tronem Bożym; ani na ziemię, bo jest podnóżkiem stóp Jego; ani na Jerozolimę, bo jest miastem wielkiego Króla. Ani na swoją głowę nie przysięgaj, bo nie możesz nawet jednego włosa uczynić białym albo czarnym. Niech wasza mowa będzie: Tak, tak; nie, nie. A co nadto jest, od Złego pochodzi.

49 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2015-01-10 04:14:58)

Odp: GDYBY SERCE MOGŁO MYŚLEĆ PRZESTAŁOBY BIĆ

Miłość nie trzyma 'w amoku', który powoduje rozjeżdżanie innych jak walec.
Jak człowiek kocha to chce mu się być najlepszą wersją siebie i do tego samego inspiruje partnera.

Oszukiwanie przez lata żony ma się nijak do tej wibracji.

Autorze, jeśli przez krótki moment będziesz w stanie wyjrzeć poza swoje roszczeniowe ego, zobaczysz, że jedynym autorem tego co teraz przeżywasz jesteś ty.
A jeśli wierzysz, że twoje pragnienia i chciejstwa muszą być zaspokojone przez KONKRETNĄ osobę, dalej to ego pasiesz.

Nikt i NIC nie jest ci winien. Tylko ty sobie i bliskim.
Złamałeś dane słowo, a 7 lat później ktoś inny złamał słowo dane tobie. Rachunki wyrównane.
W czym widzisz problem? smile

Odsyłam cię też do mojego podpisu, gdybyś miał wątpliwości, co chcę przekazać..

50 Ostatnio edytowany przez NieZnamSiebie (2015-01-10 11:14:38)

Odp: GDYBY SERCE MOGŁO MYŚLEĆ PRZESTAŁOBY BIĆ

I pięknie Elle, nic dodać nic ująć.
Powiem jeszcze tylko, że jeśli to o żonie jest prawdą, wszyscy jesteście siebie warci. Cała trójka.
Żadno z was nie szanuje ani siebie, ani drugiego człowieka.
Niestety nie pojmując tej podstawowej prawdy już zawsze będziesz średnio szczęśliwy. Owszem, może następnym razem znajdziesz sobie matkę szóstki dzieci, ale to SZCZĘŚCIE bardzo ulotne i niezwykle wątpliwe.
Moja rada: żyjcie nadal tak, jak żyjecie. Jesteście dla siebie stworzeni smile wszyscy razem i każdy z osobna. Tu żadnej rady nie potrzeba, tu żadna nie będzie dość dobra.
No chyba że wrócisz z innym topickiem: jak naprawić swoje życie zaczynając od siebie.
Ale ty nie jesteś świadomy, że taka pomoc jest ci potrzebna, bo moc "cierpienia" zdominowała wszystkie logiczne zdolności twojego umysłu. Cóż, jeśli jednak kiedyś....

51

Odp: GDYBY SERCE MOGŁO MYŚLEĆ PRZESTAŁOBY BIĆ

Waldi...
Postaraj się naprawić swoje i tak nikłe życie. Rozwiedź się.

52

Odp: GDYBY SERCE MOGŁO MYŚLEĆ PRZESTAŁOBY BIĆ
Sponiewierana napisał/a:

Waldi...
Postaraj się naprawić swoje i tak nikłe życie. Rozwiedź się.

nie wiem, czy ja jestem za głupia, czy ja nic nie rozumiem
naprawdę sądzicie, że jak kocha się kogoś innego i jest się nieszczęśliwym w małżeństwie to można to od tak zostawić?
Zostawić dzieci, które niczemu nie zawiniły, a będą cierpiały, bo to one będą cierpiały najbardziej. Bo jak żony nie kocha to szczerze powinien wyznać, że nieszczęśliwy i odejść, bo kocha i być może tamta, inna da mu szczęście. No gdyby nawet. To jakim prawem dzieci nie będą miały ojca takiego jak powinny, na co dzień, nieustannie, rano i wieczorem...
Nie, tego robić się nie powinno, dlatego jedynym wyjściem jest udawanie i kłamstwo.
Choćby namiastka szczęścia, choćby 7 lat wyrwane gównianemu życiu. Żeby tylko sumienie pozwalało kłamać. Moje nie pozwala, ale nigdy nie pozwoliłaby, żeby on zostawił synów. Nie ma większej wartości niż nasze dzieci, więc jeśli kiedyś się złamię, jeśli nie wytrzymam bez niego to z pewnością będę kłamać i jemu też każę.
Nie ma innego wyjścia.

53 Ostatnio edytowany przez Anhedonia (2015-01-10 17:41:17)

Odp: GDYBY SERCE MOGŁO MYŚLEĆ PRZESTAŁOBY BIĆ
śliczna nielogiczna napisał/a:

nie wiem, czy ja jestem za głupia, czy ja nic nie rozumiem
naprawdę sądzicie, że jak kocha się kogoś innego i jest się nieszczęśliwym w małżeństwie to można to od tak zostawić?
Zostawić dzieci, które niczemu nie zawiniły, a będą cierpiały, bo to one będą cierpiały najbardziej.

WSPANIAŁY pretekst: dobro dzieci.
Jak już prawda wyjdzie na jaw, a kiedyś w końcu się to zapewne stanie, to NA PEWNO będą przeszczęśliwe... że RODZICA oszusta i krętacza mają... TAK zostać postawionym przed murem... opowiedzieć się ZA rodzicem uczciwym i skrzywdzonym, czy nieuczciwym i krzywdzącym?
Faktycznie, sam miód tongue
Bycie rodzicem uczciwym, KOCHANYM I DOBRYM nie oznacza, że się jest przyspawanym do partnera którego się nie kocha... oznacza ELEMENTARNE poczucie przyzwoitości i uczciwości wobec osób, które IM ufają. Inaczej poczują się i oszukane i osaczone... te dzieci.
Że takie rzeczy trzeba dorosłym tłumaczyć
Szczególnie gdy SAMEMU się pisze:

śliczna nielogiczna napisał/a:

dajcie już spokój z tymi wyrzutami, ze biedna zona biedne dzieci
czasem większym bagnem jest trwać w relacji, która powoli, latami zabija
agonia w imię czego?

...widać TKWIENIE w oszustwie JEDNAK jest wyższym dobrem niż pozostawienie tych "biednych..." kwadratura koła?

54

Odp: GDYBY SERCE MOGŁO MYŚLEĆ PRZESTAŁOBY BIĆ

Waldi
jeszcze raz powtarzam, jak wyjdziesz poza swoje wybujałe ego, to wtedy wszystko zrozumiesz.

Druga sprawa, czy w takim razie żona Ci zdradzała? Bo rzuciłeś tekstem, ale oczywiście nie napisałeś nic wprost dlaczego...?

55

Odp: GDYBY SERCE MOGŁO MYŚLEĆ PRZESTAŁOBY BIĆ

Anhedonio...
Kiedy przeczytałam wpis Ślicznej, odechciało mi sie cokolwiek z tego co napisała komentować. To wręcz nielogiczne, co Śliczne napisało...

A ja... Moje życie jest tego przykładem: tkwienie w związku dla dobra dzieci to bzdura. Usłyszałam od Dzieci zarzut: dlaczego nie odeszłaś od ojca... dlaczego...

56

Odp: GDYBY SERCE MOGŁO MYŚLEĆ PRZESTAŁOBY BIĆ
Sponiewierana napisał/a:

Anhedonio...
Kiedy przeczytałam wpis Ślicznej, odechciało mi sie cokolwiek z tego co napisała komentować. To wręcz nielogiczne, co Śliczne napisało...

A ja... Moje życie jest tego przykładem: tkwienie w związku dla dobra dzieci to bzdura. Usłyszałam od Dzieci zarzut: dlaczego nie odeszłaś od ojca... dlaczego...

Macie rację. Rozsądek i logikę zgubiłam już dawno. Gdzieś między jego, a moim kocham Cię.
Tak naprawdę chciałam to usłyszeć, to, że uczucie i niespełnienie w małżeństwie usprawiedliwia odejście od dzieci.
Chciałabym w to wierzyć. Bardzo bym chciała.
Ale to nieprawda. Mylicie się, choć bardzo bym chciała żebyście mięli racje.

57

Odp: GDYBY SERCE MOGŁO MYŚLEĆ PRZESTAŁOBY BIĆ

Waldi, a Ty przestań ją obwiniać.
Dam głowę, ze ta baba nadal Cię kocha do szaleństwa.
zwyczajnie nie była w stanie opuścić dzieci to natura.

58

Odp: GDYBY SERCE MOGŁO MYŚLEĆ PRZESTAŁOBY BIĆ
śliczna nielogiczna napisał/a:

Tak naprawdę chciałam to usłyszeć, to, że uczucie i niespełnienie w małżeństwie usprawiedliwia odejście od dzieci.

Domyślam się, że jesteś w podobnej sytuacji jak Waldi...

59

Odp: GDYBY SERCE MOGŁO MYŚLEĆ PRZESTAŁOBY BIĆ

śliczna nielogiczna
naprawdę Cię nie rozumiem.

60

Odp: GDYBY SERCE MOGŁO MYŚLEĆ PRZESTAŁOBY BIĆ

Waldi,
To, że zona Ciię zdradzała nie usprawiedliwia tego, że sam zdradzałeś.
I to na dodatek z mężatką.

Wiesz jak boli zdrada a sam innemu facetowi dorobiłeś rogi.

Przez 7 lat oszukiwaliście.
Przez 7 lat Twoja kochanka patrzała w oczy mężowi i sumienie jej nie drgnęło ??

Jeżeli tak Ci było źle z zoną, dlaczego od niej nie odszedłeś ?
Dlaczego ciągnąłeś tą farsę i wciągnąłeś w swoje bagienko inną kobietę,
którą jak stwierdziwszy kochałeś nad życie.
Tak ją kochałeś, że aż pociągnąłeś na dno za sobą ??

Na szczęście miała już dosyć tego zakłamania.

Ty też zaczniij porządkować swoje zycie.
Albo małżeństwa jest albo go nie ma.
Albo żyj z zoną, albo rozwiedź się i zaczynaj życie od nowa z kimś innym.

Nie wciągaj innych w Twoje problemy.
Najpierw ich się pozbądź potem z czystą kartą zagraj z kimś kto też gra czystą kartą.

61

Odp: GDYBY SERCE MOGŁO MYŚLEĆ PRZESTAŁOBY BIĆ

Próbuję sobie wyobrazić wieloletnie podwójne życie, które prowadził Autor i inne/inni wiarołomni obecni na Forum i nie potrafię.
Wiem, czym jest wielka miłość, bo miałem to szczęście, że ją spotkałem w odpowiednim czasie i może nie jestem obiektywny, ale to jest poza zasięgiem mojego pojmowania.

62

Odp: GDYBY SERCE MOGŁO MYŚLEĆ PRZESTAŁOBY BIĆ

Excop prawda?
I za to, że się szczerze kochało warto być po prostu wdzięcznym. Tyle i aż tyle.

63 Ostatnio edytowany przez Sponi (2015-01-11 08:41:40)

Odp: GDYBY SERCE MOGŁO MYŚLEĆ PRZESTAŁOBY BIĆ
Secondo1 napisał/a:

Najpierw ich się pozbądź potem z czystą kartą zagraj z kimś kto też gra czystą kartą.

O tym właśnie mówię. Zrób Waldi wreszcie porządek ze sobą. Oczyść sytuację w swoim domu. Przyjmij do wiadomości, że żyłeś w zawieszeniu i innym serwowałeś ruchome piaski. Stań wreszcie na twardym podłożu i zacznij iść. Ku światłu. Wystarczająco wiele osób wbrew pozorom ucierpiało z powodu tej waszej "miłości"....

64

Odp: GDYBY SERCE MOGŁO MYŚLEĆ PRZESTAŁOBY BIĆ

Waldi jak znajdziesz przycisk off to daj znać ... sama chętnie skorzystam

65

Odp: GDYBY SERCE MOGŁO MYŚLEĆ PRZESTAŁOBY BIĆ

Gdyby serce moglo myslec to by Cie strzelilo w pysk z calej sily.

Posty [ 1 do 65 z 71 ]

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » GDYBY SERCE MOGŁO MYŚLEĆ PRZESTAŁOBY BIĆ

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026