Witam,
Wydaje mi się, że nazwa działu jest odpowiednia aby skierować pytanie do ludzi in love...
Gdzie poznaliście swoja sympatię/lubego? (chodzi mi o miejsce. sytuacje...)
Pytam z ciekawości bo mnie miłość to unika ale jestem ciekaw gdzie ludzie nie mający problemów z nawiązywaniem kontaktów mogą poznać swoją lepszą połowę...
Podobne tematy
Ja nie mam lepszej polowy, bo jestem caloscia. - tak powiedzialam w podstawowce i tak sie tego trzymam do dzis ![]()
Partner za to, to kolejna calosc.
Dlaczego milosc Cie unika? Tez mozesz kogos poznac
wszędzie. Idziesz do sklepu podoba ci sie laska na kasie - zagadujesz,na ulicy,w autobusie,na czatach,imprezach,na portalach społecznosciowych,w pracy,na basenie,w parku,.....nawet na grzybach w lesie można poznać dziewczynę
Nie sądzę abyś mieszkał na pustyni..?:)
Był moim sąsiadem, ale pierwszy raz spotkałam go na mieście
no a już inna sprawa, że mnie nie chciał...
Nie wiem czy satysfakcjonują Cię odpowiedzi w stylu: "Na pewno sobie kogoś znajdziesz", ale życzę Ci, aby tak się stało, jeśli na prawdę tego chcesz ![]()
Lepszą połowę? Chyba jednak nie
To ja jestem ta lepszą połową
![]()
U mnie to troszkę skomplikowane było
ale ogólnie imprezka, trochę alkoholu, taniec... itd. itp. ![]()
Czyli zwykłe codzienne sytuacje i dosłownie wszędzie...
Robert, no własnie żyję na takiej pustyni, bo gdy widzę niewiastę z wyższej ligi która przykuwa moją uwagę to zaczyna się, że
pewnie już mężatka/in love, pewnie nie jestem dla niej atrakcyjny, pewnie będzie kompromitacja i przechodzę koło niej z kamienną miną...
Właściwie to zawsze był to jakiś znajomy znajomych.
Może dlatego teraz mam problem, bo wszyscy znajomi są już tak przechodzeni, że .... :S
Czyli zwykłe codzienne sytuacje i dosłownie wszędzie...
Robert, no własnie żyję na takiej pustyni, bo gdy widzę niewiastę z wyższej ligi która przykuwa moją uwagę to zaczyna się, że
pewnie już mężatka/in love, pewnie nie jestem dla niej atrakcyjny, pewnie będzie kompromitacja i przechodzę koło niej z kamienną miną...
Jakiej pustyni???Masz w zasięgu fajne dziunie przecież sam o tym piszesz.
Tyle że z takim podejściem, to jakie znaczenie ma miejsce?Skoro nie zagadasz i tak:p
Bo każdy wolny i chętny powinien chodzić z dzwoneczkiem na szyi.
Jakie by życie wtedy było proste...
Czyli zwykłe codzienne sytuacje i dosłownie wszędzie...
Robert, no własnie żyję na takiej pustyni, bo gdy widzę niewiastę z wyższej ligi która przykuwa moją uwagę to zaczyna się, że
pewnie już mężatka/in love, pewnie nie jestem dla niej atrakcyjny, pewnie będzie kompromitacja i przechodzę koło niej z kamienną miną...
Musisz te demony z głowy wyrzucić,te wizje...nie stanie sie tak dopóki nie nabierzesz pewnosci siebie...a to przychodzi wtedy kiedy zagadasz pierwszy raz,zresztąrób to zawsze i wszedzie...zgodnie ze statystyką nawet w twoim przypadku na 20-30 zagadanych dziewczyn chociaż jedna sie zgodzi ...to takie łatwe:). Chcesz aby ktoś inny za ciebie to zrobił?
Bo każdy wolny i chętny powinien chodzić z dzwoneczkiem na szyi.
Jakie by życie wtedy było proste...
I co by to zmieniło?
Jak ktoś ma problem z zagadaniem to znajdzie zylion powodów żeby nie podejść nawet do takiego ktosia z wydziarnym na czole ''zerżnij mnie''.
*
Ale jak ktoś nie ma problemu to przynajmniej nie musi pytać każdego ![]()
Ale jak ktoś nie ma problemu to przynajmniej nie musi pytać każdego
pyta bezobrączkowych....
Czyli zwykłe codzienne sytuacje i dosłownie wszędzie...
Robert, no własnie żyję na takiej pustyni, bo gdy widzę niewiastę z wyższej ligi która przykuwa moją uwagę to zaczyna się, że
pewnie już mężatka/in love, pewnie nie jestem dla niej atrakcyjny, pewnie będzie kompromitacja i przechodzę koło niej z kamienną miną...
"Goń się, leszczu!", to jeszcze nie koniec świata.
Także byłem nieśmiały, ale dałem sobie radę.
Co prawda, kosza dostałem z marszu, a i tak dopiąłem swego z dziewczyną, która po jakimś czasie została moją żoną.
Jak się nie odważysz, to się nie przekonasz.
A weź także pod uwagę, że chodzą słuchy, iż atrakcyjne kobiety odstraszają "normalnych" mężczyzn, więc pewnie kilka z nich może wciąż czeka na właśnie Twoją inicjatywę?
...niedany nam świat.
Dokończyłam cytat z tematu. ;p
Co do pytania - na dachu szkoły.
Bo każdy wolny i chętny powinien chodzić z dzwoneczkiem na szyi.
Jakie by życie wtedy było proste...
Pomysł świetny :-) Ciekawe tylko, czy nie byłoby nadużyć, jak na przykład z obraczkami ,tylko odwrotnie.
Popracuj nad pewnością siebie, zapytać można zawsze o drogę, godzinę czy inne neutralne rzeczy, może o najlepsza kawiarnie, klub, poprosić o opinie, rozwinąć temat. Zapytanie z marszu o stan cywilny zdecydowanie odpada, musi być taktownie. A internet - skarbnica znajomości. Łatwiej bo anonimowo, a można trafić i byle jak, i celnie. Polecam, bo poznałam naprawdę wielu fajnych ludzi,a także zaledwie kilku dziwakow i psychopatów. Portali odpowiednich jest mnóstwo. Odwagi i powodzenia.
,
Pewnie wstydziłbym się i tak zerkac na te dzwoneczki.:)
Postaram się coś podziałać, coś tam staram się odzywać do takiej jednej ale widzę z jej strony chłodne reakcje wiec chyba na tym zakoncze...
Nie ma co się martwić na każdego przyjdzie pora ja swoją miłość poznałam przez przypadkowy tel w którym do mnie zadzwonił wszystko jest możliwe
Przypadkowy telefon z tego samego miasta?:) To chyba nie przypadek:)