Witam
Wiem że ten temat był poruszany dużo razy, ale chce się dowiedzieć od Was kobiety co jest nie tak?? Jesteśmy z żona (33 lata ja 33) 8 lat po ślubie mamy 2 dzieci 6 i 3 lata. Przed ślubem i po ślubie (do czasu zajścia w 2 ciążę - chcieliśmy mieć dwoje dzieci) nasze relacje były w jak najlepszym porządku, kochaliśmy się często i było nam dobrze. Ale od prawie 4 lat może kochaliśmy się 10 razy - każda próba zbliżenia kończyła się: boli mnie głowa, noga, ręka, zmęczona jestem itp. mógłbym wymieniać godzinami... A jeśli już doszło do zbliżenia to żona leży jak "kłoda" zero reakcji, oczy zamknięte i tylko słyszę kiedy skończę (mnie to doprowadza to szału). Próbuje rozmawiać z nią co się stało, ale ciągle słyszę, że ona nie rozumie o co mi chodzi i że jest OK. Dodam, że ona nie pracuje zajmuje się dziećmi - mieszkamy z teściami i teraz nową wymówką jest to, że nie posiadamy warunków by się kochać (wcześniej nie było u niej z tym problemów). Dodam, że w miarę możliwości pomagam żonie sprzątanie oraz prasowanie. Często chcę ją gdzieś zabrać na weekend (sami) NIE bo co z dziećmi szkoda jej rodziców bo się będą męczyć z małymi. Już mi brak słów i pomysłów co zrobić by to zmienić.
Pytałem się czy źle coś robię, czy ma jakieś marzenia (pragnienia) - nic cisza. Ona nie widzi problemu tylko ja mam problem bo coś chcę . Rozmowy już nie skutkują bo zaraz się obraża, zmienia temat , więc piszę sms podobny skutek, kartki zostawiam też nic. Już nie próbuję prosić o seks bo mi głupio i wstyd przed własną żoną robić z siebie idiotę. Chcę się tylko dowiedzieć dlaczego tak się stało między nami. W innych sprawach życiowych nawet się dogadujemy, choć od roku czasem są zgrzyty (budowa domu) ale jak w każdym małżeństwie.
Podobne tematy
. Dodam, że ona nie pracuje zajmuje się dziećmi - mieszkamy z teściami i teraz nową wymówką jest to, że nie posiadamy warunków by się kochać (wcześniej nie było u niej z tym problemów)
No błagam seks u teściów???? Od razu się odechciewa, jeszcze może dzieci śpią obok? Człowieku chcesz seksu stwórz warunki ku niemu.
A żona to jak najszybciej do pracy niech wraca, dlaczego nie pracuje?
Może ma kogoś na boku obym się mylił.
Wy kompletnie nie macie warunków na seks. Dla mnie warunki na seks to wolne mieszkanie. A tak to raczej stres nie seks.
5 2014-12-27 14:16:16 Ostatnio edytowany przez normalnyzal (2014-12-27 14:18:20)
Mamy całe piętro dla siebie na klatce schodowej są drzwi (w pokojach również:)). 2 lub 3 razy w tygodniu bywa tak że jesteśmy sami w domu, dzieciaki mają własne pokoje co jeszcze jej potrzeba. Dodam, że wcześniej było ok. Żona nie pracuje bo teściowa z dziećmi nie chce zostać (sama nie pracuje), przez to ja mam dwie prace byśmy szybko od teściów uciekli.
Na pewno mieszkanie z teściami (skoro wcześniej jej to nie przeszkadzało) i dzieci nie są powodem braku ochoty na sex...
może faktycznie Twoja żona jest zmęczona, przytłoczona codziennością w domu z dziećmi...
7 2014-12-27 15:53:57 Ostatnio edytowany przez normalnyzal (2014-12-27 16:02:08)
Może jest zmęczona, ale ja naprawdę ile tylko mogę wyręczam ją w obowiązkach domowych. Niech naprawdę powie co jest nie tak a ona tylko milczy w tej kwestii. Dużo razy próbuję ją gdzieś zabrać, ale też jej to nie pasuje. Chcę z nią iść do lekarza (ginekolog, seksuolog) też nie bo ona jest zdrowa. Boję się tylko że jak skończymy budowę a planujemy wprowadzić się w wakacje 2015 powie że chce rozwodu:( Bo ilekroć próbuje rozmawiać ona mówi że jeśli mi nie pasuje to możemy się rozejść. I ja zawsze jej tłumaczę, że nie tylko chodzi mi o seks, czasem też chcę się przytulić dotknąć pocałować - i NIC. Reakcja mojej żony całus w policzek głowa w dół i idzie spać a we mnie się gotuje !!!! Chcę o nią walczyć być dla niej kimś ważnym, ale czuję się że jestem jej bratem a nie mężem.
Szkoda że w związku brakuje szczerości,bo coś musi być przyczyną,skoro wcześniej nie przeszkadzało jej to że mieszkacie z rodzicami to to nie może być powód,może jakaś rutyna,a może coś z hormonami w jej organizmie po drugim dziecku? Dwoisz się i troisz aby to ratowac i z tego co piszesz to nie chodzi ze chcesz ją tylko zaciągnąć do łóżka,pomagasz w obowiązkach okazujesz troskę i dużo ciepła.przydałaby się Wam może jakaś wizyta u seksuologa,psychologa tylko ze do tego potrzebne są chęci Was obojga...
Wielki szacunek dla Ciebie ze nie uciekasz nie szukasz pocieszenia w ramionach innej ( bo tak dla niektórych jest łatwiej)tylko walczysz,trzymam kciuki aby udało Wam się to naprawić
Wielki szacunek dla Ciebie ze nie uciekasz nie szukasz pocieszenia w ramionach innej ( bo tak dla niektórych jest łatwiej)tylko walczysz,trzymam kciuki aby udało Wam się to naprawić
Wielki szacunek dla Ciebie ze nie uciekasz nie szukasz pocieszenia w ramionach innej ( bo tak dla niektórych jest łatwiej)tylko walczysz,trzymam kciuki aby udało Wam się to naprawić
dokładnie.
Znajdź sposób żeby ją upić, ale tak, by nie zauważyła, ze sam jesteś dośc trzeźwy. Sprowokuj ją do kłótni - niech jej emocje puszczą tak, zeby ci wygarnęła wszystko, co jej leży na wątrobie. A ty słuchaj.
Zastanów się tylko czy masz ochotę usłyszeć prawdę i czy ją udźwigniesz.
Wy kompletnie nie macie warunków na seks. Dla mnie warunki na seks to wolne mieszkanie. A tak to raczej stres nie seks.
Bzdura. Do tej pory im to nie przeszkadzało. Poza tym pisał, że chciał stworzyc idealne warunki, chciał zonę zabrać gdzieś na weekend i odmówiła, wiec to chyba nie problem w mieszkaniu z teściami.
Ja tam nie wierzę, że żona nie ma ochoty na seks.Na pewno ma, tylko nie z mężem akurat.Ból.
14 2014-12-27 19:19:53 Ostatnio edytowany przez EXTRA_terrestrial (2014-12-27 19:34:29)
/.../ Często chcę ją gdzieś zabrać na weekend (sami) NIE bo co z dziećmi szkoda jej rodziców bo się będą męczyć z małymi. Już mi brak słów i pomysłów co zrobić by to zmienić.
Pytałem się czy źle coś robię, czy ma jakieś marzenia (pragnienia) - nic cisza. Ona nie widzi problemu tylko ja mam problem bo coś chcę . Rozmowy już nie skutkują bo zaraz się obraża, zmienia temat , więc piszę sms podobny skutek, kartki zostawiam też nic. Już nie próbuję prosić o seks bo mi głupio i wstyd przed własną żoną robić z siebie idiotę. Chcę się tylko dowiedzieć dlaczego tak się stało między nami. W innych sprawach życiowych nawet się dogadujemy, choć od roku czasem są zgrzyty (budowa domu) ale jak w każdym małżeństwie.
Masz do sprawdzenia kilka hipotez:
1)Zdrada emocjonalna - podejrzewam, że w sytuacji w jakiej jest żona w grę może wchodzić tylko romans internetowy zerknij za zachowania przy telefonie czy w komputerze.
(IMHO najmniej prawdopodobne)
2)Niektóre kobiety nie odczuwają niemal żadnej przyjemności podczas seksu (poza emocjonalnym poczuciem bliskości), jednak chcą mieć dzieci i partnerów. Jest to dla nich wstydliwy problem, ponieważ zdają sobie sprawę, że nie mogą zapewnić partnerowi tego rodzaju satysfakcji, który w skrócie można nazwać "sprawianiem radości kobiecie". Poczucia, że jestem ważny dla niej również pod tym względem. Może to wyjaśniać niechęć do rozwiązania problemu.
3)Niechęć do współżycia może wynikać z dramatycznych przeżyć związanych z nadużywaniem seksualnym w dzieciństwie. W takiej sytuacji również może wystąpić brak chęci do rozwiązania problemu, jeśli wciąż żyją osoby, które są tego przyczyną, lub wspomnienia o tym zawierają element wstydu, bo nadużycie zawierało element "uwiedzenia dziecka" - czyli stworzenia jego "chęci". Ten wyjątkowo perfidny mechanizm, zabezpiecza wielu pedofili przed karą.
4)Brak miłości. Sprawdź jak jest z "pozaseksualnymi" objawami miłości żony. A jak było wcześniej? Czy kiedykolwiek cię kochała? Czy kiedykolwiek inicjowałą seks?
5)Inne przyczyny związane z tym, że nie piszesz wszystkiego. Np jakaś twoja skrajna nieudolność, problemy zdrowotne, depresja, skrajne przemęczenie.
Ustalenie przyczyny jest do załątwienia w 5 minut ale położyliście bliskość i komunikację w związku jeśli takie cuda jak aktywna obrona przed wyjaśnieniem tego jest możliwa.
Zauważ, że NIE MASZ SIĘ CZEGO WSTYDZIĆ chcąc się dowiedzieć o co chodzi. Nie masz się czego wstydzić pragnąc mieć szczęśliwy seks z żoną. Żona ma prawo odmówić ci "łóżka" gdy jest to uzasadnione z jej punktu widzenia, ale nie ma prawa odmawiać odpowiedzi. Nie ma też prawa odmawiać współpracy przy roziązaniu problemu.
A nie zdarzyło się nic w tym czasie co mogłoby ja strasznie zranić z Twojej strony? Czasem kobieta bardzo długo blokuje się jeśli została skrzywdzona przez partnera.
Dzięki za zainteresowanie tematem.
Coraz częściej myślałem że ma kogoś (w sieci) komputer sprawdzony tel również jest OK. Dawniej bywało, że ona pierwsza chciała... Nawet mieliśmy grę erotyczna (a w gratisie był wibrator:)) Było super, pięknie ale to już wspomnienia:(
Teraz jej wystarczy to że jesteśmy razem, mamy dzieci kończymy budowę domu i to jej wystarcza. Co do opicia jej nie da rady bo nie pije 3 łyki redsa żurawinowego i resztę wypijam ja
, poza tym ona ma taki charakter że co myśli to mówi (ale chyba nie w tej kwestii). Nawet dziś próbuję namówić ją na weekend i od rana nie znam odpowiedzi czy chce jechać czy nie. Ja siedzę teraz w pracy i tylko rozmowa tel. na każdy temat normalnie rozmawiamy a jak się pytam o ten wyjazd i czy kiedyś będzie jak dawniej (czyt. seks) odpowiedź brzmi - NIE WIEM.
Ja normalnie już wariuję jak można nie wiedzieć. Wcześniej jej tak nie naciskałem, ale tak od ok 2 tygodni codziennie próbuję rozmawiać i nic.
A nie zdarzyło się nic w tym czasie co mogłoby ja strasznie zranić z Twojej strony? Czasem kobieta bardzo długo blokuje się jeśli została skrzywdzona przez partnera.
Ostatni dość ostro się kłóciliśmy gdzieś w lipcu, przy budowie domu a chodziło o ustawienie okien w salonie bo wielce teść namieszał mojej żonie w głowie, że źle będzie takie rozwiązanie jak ja chciałem. To się wkurzyłem wygarnąłem teściowi co o tym myślę (nic nie pomagają a się wpier....ją) i mojej się oberwało że tak bardzo ich słucha - więc kazałem murarzom zamurować wszystko to co ja chciałem i zrobiłem okna jak żona chciała (czyt. teść). A teraz jak już wykańczamy dom to mi wszyscy przyznali, że źle doradzi bo przez ich pomysł mam spieprzony salon. I często mi to przypomina, że to ja miałem rację, ale czy tak myśli to już sam teraz nie wiem.....
Dodam, że to była moja pierwsza kobieta i ja też byłem jej pierwszym. Na początku mieliśmy problem bo niby mam za dużego, ale jak mi powiedziała że ją boli to sprawdzaliśmy różne pozycje w której jej było dobrze. Ale zawsze musiałem uważać by ją nie bolało. Po pewnym czasie nauczyliśmy się kochać by się sobą cieszyć i czerpać radość z seksu. Ale teraz jest radość jak nie mówię o seksie.
odpowiedź brzmi - NIE WIEM.
Ja normalnie już wariuję jak można nie wiedzieć..
Dobrze wie...
NIE WIEM znaczy NIE.
20 2014-12-27 20:29:48 Ostatnio edytowany przez EXTRA_terrestrial (2014-12-27 21:04:31)
Dzięki za zainteresowanie tematem.
Coraz częściej myślałem że ma kogoś (w sieci) komputer sprawdzony tel również jest OK. Dawniej bywało, że ona pierwsza chciała... Nawet mieliśmy grę erotyczna (a w gratisie był wibrator:)) Było super, pięknie ale to już wspomnienia:(
Teraz jej wystarczy to że jesteśmy razem, mamy dzieci kończymy budowę domu i to jej wystarcza. Co do opicia jej nie da rady bo nie pije 3 łyki redsa żurawinowego i resztę wypijam ja, poza tym ona ma taki charakter że co myśli to mówi (ale chyba nie w tej kwestii). Nawet dziś próbuję namówić ją na weekend i od rana nie znam odpowiedzi czy chce jechać czy nie. Ja siedzę teraz w pracy i tylko rozmowa tel. na każdy temat normalnie rozmawiamy a jak się pytam o ten wyjazd i czy kiedyś będzie jak dawniej (czyt. seks) odpowiedź brzmi - NIE WIEM.
Ja normalnie już wariuję jak można nie wiedzieć. Wcześniej jej tak nie naciskałem, ale tak od ok 2 tygodni codziennie próbuję rozmawiać i nic.
Zatem zidentyfikuj swój cel nie jako "dostać seks" ale "komunikować się w sprawach seksu". Z seksu najlepiej się wycofaj do rozwiązania "problemu komunikacyjnego". Chodzi o to byś był w stanie rozmawiać o tym bez kłótni, agresji i możliwości wyprowadzenia cię z równowagi, zmiany tematu. Temat jest "łatwo podatny" na zamienienie go w awanturę w której partnerka gra na poczuciu winy, wstydu. Bezwzględnie masz prawo dowiedzieć się co się dzieje.
EDIT: Spróbuj też dojść do samych podstaw swojej miłości do żony i przetworzyć je w identyfikowalne na codzień zachowania - czyli coś w rodzaju "sumy tych wszystkich miłych drobiazgów" które są treścią związku (budowa domu nie jest "widoczna" - a btw. czy żona nadal myśli o tym co i gdzie postawi, jak zaaranżuje zagospodaruje dom?). Chodzi mi o to aby nie stwarzać tylko presji, bo presja odrzuca.
Ja już powoli tracę nadzieję, że będzie jak dawniej. Już rozmawiam normalnie nie żądam seksu i cały czas jej powtarzam, że to nie jej wina tylko nasz problem. myślę że musimy odwiedzić seksuologa ale ona w życiu tam nie pójdzie woli się rozwieść (tak mi powiedziała). Myślę, że to może wina hormonów i chciałem jej kupić coś w aptece na podniesienie libido ale jak to usłyszała to myślałem że mnie zabije wzrokiem i zamknęła drzwi i od tamtej pory śpię w drugim pokoju (twierdzi, że lepiej będę słyszał córkę jak będzie wołać w nocy).
Czasem już bym chciał usłyszeć od niej nie kocham cię i to załatwiło by problem, Bo od miesiąca sypiam po 2, 3 godziny czasem wcale. Ciągle o niej myślę i dochodzę do wniosku, że mega ją kocham a ona już mnie nie. Pewnie prawda zaboli, ale kiedy to nastąpi, jak długo wytrzymam heh ciężko jest czasem w życiu, ktoś kiedyś powiedział masz miękkie serce to miej twardą dup..ę - sprawdzi się?!?!
/.../myślę że musimy odwiedzić seksuologa ale ona w życiu tam nie pójdzie woli się rozwieść (tak mi powiedziała). /.../
Nawiasem, brak współżycia jest przesłanką do rozwodu. Pytanie czy generalnie wstydzi się psychiatrów i innych "psy-" i "-logów", czy też ma problem, który chce ukryć. Zbierz informacje o seksuologu, zapytaj jak przebiega praca, przekaż jej te informacje w formie zachęcającej - zwłaszcza sprawy zachowania prywatności, dyskrecji, poszanowania godności pacjenta. Ta praca nie będzie polegała na tym, że seksuolog będzie ją trzymał a ty "realizował seks" ;-)
Szczerze nie mam pojęcia czy jest anty na psy... itp., wiem że kiedyś chciała mnie wysłać na terapię małżeńską po ok 1,5 roku od ślubu. Ja wtedy zmieniłem pracę, kończyłem studia i tak mi się wszystko nawarstwiło że był zgrzyt, ale zimny prysznic na głowę 2 paczki fajek i jakoś wybrnąłem.
a może żona choruje na jakąś wstydliwą przypadłość?
Jesteś jakąś rzadkością,jak czytam to, to widzę w Tobie tak wielka miłość i determinację,dziwie się ze ona odtraca taki skarb bo myślę że w tych czasach znaleźć takiego faceta graniczy z cudem.trzymam kciuki za Was no i za Ciebie bo kto wie na ile starczy Ci jeszcze sił jeśli ona będzie się tak zapierac,bo rozumiem ze ona nie widzi żadnego problemu w Waszym związku?.powiem szczerze ze dziwna ta historia,skąd ten strach przed terapią,czy to co się dzieje stało się nagle?a jak Wasze relacje w innych dziedzinach życia?też Cię tak odpycha?okazuje Ci miłość,czułość?
Poprzednicy bardzo dobrze Ci radzą. Ja dodam tylko pytanie. Uwodzisz ją? Sprawiasz, że czuje się kobieco? Może w tym tkwi problem?
Poprzednicy bardzo dobrze Ci radzą. Ja dodam tylko pytanie. Uwodzisz ją? Sprawiasz, że czuje się kobieco? Może w tym tkwi problem?
Kurcze wydaje mi się tak, rano prawie nigdy się nie widzimy bo jak idę do pracy to rodzinka śpi, jak wracam to prawie zawsze mówię że ładnie wygląda, że coś się zmieniło u niej bo wygląda ładniej niż zawsze, jak jestem w domu to próbuję ja dotknąć uszczypać pomiziać plecki, dotknąć jej tyłeczka. Jeszcze słowa przyjmuje normalnie, ale z dotykiem jest tak, że teraz już mówi weź się uspokój bo robię to czy tamto, lub daj mi spokój, wcześniej to mało ręki nie urwała tak się odganiała jak bym ją pokrzywą dotykał. Kwiatów nie kupuję bo nie lubi (choć i tak kupuje na każde jej święto), kupiłem jej ostatnio bieliznę to nawet ani razu jej w niej nie widziałem. Na gwiazdkę dostała pakiet masaży plus zestaw do jej hobby. To zestaw leży w kącie używa starych narzędzi (choć cały czas narzekała że musi kupić nowe), a na wieść o masażach powiedziała - o masaże wolałabym kosmetyczkę (niby później mówiła że głupio powiedziała i ze jej się podoba). Odkąd tak o tym wszystkim myślę to zauważyłem że oprócz tej oziębłości wobec mnie (chodzi o seks i wszystko co z tym związane) to ona stała się bardziej nerwowa wcześniej taka nie była bardzo łatwo ją zdenerwować, wcześniej było to trudniejsze:) A jeśli chodzi o miłość hmm mówi że mnie kocha jak o to zapytam ale jak kończymy rozmowę tel mówię że ją kocham a ona dobrze pa, ok, lub całuski. A co do czułości w jej wydaniu hmm... brak, nie są; szybki całus w usta i pa idę spać. Kiedyś kochała jak ją masowałem i ja to uwielbiałem bo mogliśmy spokojnie pogadać być blisko a teraz owszem jest masaż jednej lub czasem dwóch stóp do kolona max mogę dojść bo już się domyśla co dalej będę chciał masować:) A poza tym to jest ubrana w piżamę plus szlafrok, chyba dla utrudnienia. W innych dziedzinach raczej jest dobrze choć teraz muszę 3 razy pomyśleć zanim coś powiem zrobię bo łatwo ją wkurzyć byle czym.
A czy choruje na jakąś przypadłość nic mi nie wiadomo, po lekarzach nie jeździ zawsze była zdrowa (oprócz astmy i alergii - niby wyleczona) Coś wstydliwego też nie (nie informowała mnie:) )
Może będzie trzeba pomyśleć o wymianie na inny model bo czasem (częściej) o tym myślę, czas pokaże. I przez moją kochaną żonę kolejna nocka z głowy.
/..../ Jeszcze słowa przyjmuje normalnie, ale z dotykiem jest tak, że teraz już mówi weź się uspokój bo robię to czy tamto, lub daj mi spokój, wcześniej to mało ręki nie urwała tak się odganiała jak bym ją pokrzywą dotykał. /.../
Tzn. wcześniej byłeś odpędzany aktywniej a teraz mniej? Czy to by sugerowało, że "to coś" zrobiło się jej się kiedyś i stopniowo przechodzi? Poszukaj w pamięci począdków tego stanu - może z tego da się coś wycisnąć.
Nawiasem, te pieszczoty trochę "końskie" IMHO ale może niech się wypowiedzą potencjalne "odbiorczynie".
29 2014-12-28 23:52:12 Ostatnio edytowany przez anemonka2 (2014-12-28 23:53:21)
normalnyzal napisał/a:/..../ Jeszcze słowa przyjmuje normalnie, ale z dotykiem jest tak, że teraz już mówi weź się uspokój bo robię to czy tamto, lub daj mi spokój, wcześniej to mało ręki nie urwała tak się odganiała jak bym ją pokrzywą dotykał. /.../
Tzn. wcześniej byłeś odpędzany aktywniej a teraz mniej? Czy to by sugerowało, że "to coś" zrobiło się jej się kiedyś i stopniowo przechodzi? Poszukaj w pamięci począdków tego stanu - może z tego da się coś wycisnąć.
Nawiasem, te pieszczoty trochę "końskie" IMHO ale może niech się wypowiedzą potencjalne "odbiorczynie".
jak dla mnie pieszczoty - super. żona ma szczęście, że ma adorującego męża, który prawi komplementy, wychodzi z inicjatywą, jest zaangażowany, daje prezenty, ale to może ja mało wymagająca jestem. ![]()
Przejrzyj mój temat : http://www.netkobiety.pl/t76310.html
Ja miałem praktycznie identycznie,wprost czytając twoje posty uderza mnie dosłownie identyczny schemat w pytaniach i odpowiedziach...te same pytania zadawałem i dostawałem...identyczne odpowiedzi jak ty opisujesz u siebie. No i na koniec ta astma/alergia. U mojej kobiety to samo(choc o tym nie napisałem),miała astme/alergie....i po ciąży własciwie problem u niej ustąpił od lat nie miała powaznych objawów.
podobieństwo sytuacyjne uderzające.
pozdrawiam i współczuję.
Jeśli chodzi o "odpychanie" to łagodniej to robi od kiedy bardziej zacząłem ja naciskać. Wczoraj dzień nawet fajnie minął ale wieczorem próba rozmowy i znów foch co ja chcę od niej> I w końcu dziś powiedziała, że to moja wina ale nie wie gdzie ja błąd zrobiłem (pewnie wie, ale już nie wypytywałem by nie doszło do kłótni). Tak więc po przemyśleniu naszego związku, daję nam czas do końca stycznia (nic jej mówię o tym) jeśli dalej będę dla niej bratem biorę rozwód bo nie mam już siły. Jedynie szkoda mi dzieci (bo będę zmuszony wrócić w swoje rodzinne strony 300 km od nich
robert247 a Tobie jak sprawy się poukładały, bo dziś zbyt czasu nie mam na czytanie całego tematu a jestem w domu i nie chcę by zona widziała ze nasz (mój - bo ona nie widzi problemu) problem poruszam.
EXTRA_terrestrial pieszczoty możne i końskie ale zawsze moja zona je lubiła, pytałem nie raz czy coś źle robię jak chce bym to robił mówiła ze jest jej dobrze, człowiek nie umie czytać w myślach innych a skoro ktoś nie mówi czego chce jak chce itp. to co można zrobić
32 2014-12-29 16:27:29 Ostatnio edytowany przez EXTRA_terrestrial (2014-12-29 16:31:01)
/.../ I w końcu dziś powiedziała, że to moja wina ale nie wie gdzie ja błąd zrobiłem
Jeśli to problem związany z jakimiś twoimi cechami (rozmiarówka lub brak umiejętności) w efekcie zanik pożądania u żony - to byłaby to najlepsza wiadomość dla ciebie ponieważ to można zmienić poprzez naukę. Tyle że musielibyście mieć 100% przekazu informacji między sobą i motywację do rozwiązania problemu.
(pewnie wie, ale już nie wypytywałem by nie doszło do kłótni).
Jeśli dasz się sprowokować popełnisz taki sam błąd jak użytkownik o którym piszesz poniżej:
robert247 a Tobie jak sprawy się poukładały, bo dziś zbyt czasu nie mam na czytanie całego tematu a jestem w domu i nie chcę by zona widziała ze nasz (mój - bo ona nie widzi problemu) problem poruszam.
Niestety, w sytuacjach konfliktowych używał przemocy słownej, dzięki temu żona "zawsze ma rację".
Tu niestety trzeba nauczyć się rozmawiać tak jakbyś rozmawiał o pogodzie. Jeśli druga strona używa przemocy słownej masz dobre przesłanki do rozwodu.
Tak więc naciskać musisz, ale ważna jest metoda.
Po lekturze grupy widzę, że w standardzie możesz dostać odpowiedź typu:
(1) Ból przy stosunku, brak gry wstępnej, brak umiejętności pobudzenia żony. Jeśli Twoja samoocena nie jest silnie powiązana z dotychczasowymi przekonaniami o wyjątkowej sprawności seksualnej, możliwe będzie łatwe rozwiązanie problemu. Módl się aby chodziło tylko o to. Tu może pomóc seksuolog.
(2) Zwalenie ci na głowę wszystkich win i cierpień żony w okresie waszego związku, w okresie przed waszym związkiem, i przewidywanych cierpień w przyszłości. To niestety opcja z rozwodem w tle. Wskazany kontakt z prawnikiem.
(3) Wskazanie kilku konkretnych spraw w małżeństwie, które robisz źle, które są do załatwienia i które pozwolą żonie lepiej się czuć. Daje szansę na rozwiązanie. Można znaleźć ośrodek terapii rodzin w okolicy - pomogą.
Tak więc po przemyśleniu naszego związku, daję nam czas do końca stycznia (nic jej mówię o tym) jeśli dalej będę dla niej bratem biorę rozwód bo nie mam już siły. Jedynie szkoda mi dzieci (bo będę zmuszony wrócić w swoje rodzinne strony 300 km od nich
Sprawdź czy żonie z jakiś powodów nie zależy na rozwodzie z twojej inicjatywy.
EXTRA_terrestrial pieszczoty możne i końskie ale zawsze moja zona je lubiła,
Spox, prosiłem o opinię w tej sprawie i pojawiła się na grupie. Nie byłem pewien czy mam rację. U mnie wymagania byłyby ciut większe, ale też - "inne czasy", że tak powiem.
pytałem nie raz czy coś źle robię jak chce bym to robił mówiła ze jest jej dobrze, człowiek nie umie czytać w myślach innych a skoro ktoś nie mówi czego chce jak chce itp. to co można zrobić
Problemem który mogę zidentyfikować zza monitora mojego komputera nie mieszkając z wami to nieumiejętność komunikowania się. Jeśli "boisz się pisać" przy żonie na grupie celem rozwiązania problemu, to żona nałożyła jakieś "tabu" na temat - zatem w domu istnieją restrykcje w komunikacji - sprawy o których rozmawiać nie wolno, bo będzie "niewiadomojaka" awantura o wszystko. Nie wolno dopuszczać do powstawania sfer braku komunikacji - nawet jeśli będzie awantura :-) Trzeba jedynie postarać się aby była "jednostronna" - bez twojej agresji. Pracuj nad kontrolą emocji :-)
Bez komunikacji pogubisz się w grze z żoną :-)
Przykro mi. Tak to wygląda zawsze, kiedy jesteś tym "dobrym", nawet przy założeniu że wcześniej pożądała (do 2-3 lat). Teraz jesteś pan na usługi. Ona nawet ze spokojem twierdzi, ze mozecie sie rozwieść, czyli wisi jej to. Wiesz co robić.
Jesteś jakąś rzadkością,jak czytam to, to widzę w Tobie tak wielka miłość i determinację,dziwie się ze ona odtraca taki skarb bo myślę że w tych czasach znaleźć takiego faceta graniczy z cudem.trzymam kciuki za Was no i za Ciebie bo kto wie na ile starczy Ci jeszcze sił jeśli ona będzie się tak zapierac,bo rozumiem ze ona nie widzi żadnego problemu w Waszym związku?.powiem szczerze ze dziwna ta historia,skąd ten strach przed terapią,czy to co się dzieje stało się nagle?a jak Wasze relacje w innych dziedzinach życia?też Cię tak odpycha?okazuje Ci miłość,czułość?
Nie. 8 na 10 mężczyzn jest taka, ale zwykle nie są wybierani przez kobiety, więc oni są ale dla waszych cipek niewidoczni.
Może powinieneś zapytać żony czy cię jeszcze kocha.
Tylko czy ty chcesz znać odpowiedź....
Kobieta która odpycha od siebie kochającego partnera,robi to z kilku powodów jeśli w gre nie wchodzi ktoś inny to może wypaliło się w niej to uczucie które was połączyło?
Przykro mi ale ja mam takie wrażenie.
ja również nie wyobrażam sobie odpychać od siebie mężczyznę, którego darzę uczuciem. nawet jeśli żona ma problemy hormonalne, czym można wytłumaczyć spadek libido, to jak wyjaśnić brak czułości z jej strony? no chyba, że ona unika wszelkiego kontaktu fizycznego z Tobą, bo wie, że będziesz chciał więcej i zaczniesz inicjować zbliżenie. nie chce Cię prowokować, ot co...
hm.. dla mnie to bardzo, bardzo dziwne zachowanie, które świadczy o poważnym problemie. myślę, że żona przeżywa jakiś kryzys uczuć + wzdycha do kogoś innego. bardzo przykro mi to pisać...
Może powinieneś zapytać żony czy cię jeszcze kocha.
Tylko czy ty chcesz znać odpowiedź....
Kobieta która odpycha od siebie kochającego partnera,robi to z kilku powodów jeśli w gre nie wchodzi ktoś inny to może wypaliło się w niej to uczucie które was połączyło?
Przykro mi ale ja mam takie wrażenie.
pytałem się czy mnie kocha - twierdzi, że tak co myśli nie wiem, może się zastanawia, boi się powiedzieć ze to koniec nie mam zielonego pojęcia. W sumie jak tak pomyślę to już dawno może 2 lata nigdy tego od niej nie usłyszałem, jedynie czasem że "ja też". Gdzieś tam w głębi swojej świadomości "boję" się, że to co kiedyś nas łączyło wypaliło się w niej. Czas pokaże - jak pisałem wcześniej dałem sobie czas do końca stycznia, jeśli jej zachowanie się nie zmieni będzie wolną kobietą i nikt nie będzie jej truł, że coś chce od niej (do czasu jak sobie kogoś znajdzie). Cały czas ją wspieram pomagam mówię komplementy próbuję dotykać - ładnie się uśmiecha cieszy się że jest dobrze ale ciągle mówi że jest zmęczona na nic czasu niema wszystko ją przytłacza (wymówka bym dał jej spokój czy faktycznie zmęczona). Każda próba by się zbliżyć do niej kończy się moją porażką więc więcej nie próbuję i mówię że ją kocham a ona znów się uśmiecha i już weselsza - ale już nie mówi że mnie kocha tylko wtedy kiedy się spytam. Wiem pewnie zaraz napiszecie, że już to koniec nie kocha mnie ma innego itp. ....
Może już mnie kocha ale boi się przyznać
Może kocha (lubi) mnie jak brata lub ojca
Może jest ze mną z "przyzwyczajenia"
Może jest ze mną bo jest jej wygodnie w życiu (nie pracuje, ma prawie wszystko w miarę możliwości)
Ma innego - NIE to już sprawdziłem (moje zainteresowanie informatyką komp i tel monitorowane oraz sprawiłem jakiś czas temu jako prezent mojej żonie rejestrator do jej auta niby prezent ale wiem gdzie, kiedy i z kim ...)
Tak zgadywać można w nieskończoność ale mi już sił brakuje dlatego daję nam może krótki czas bo tylko miesiąc ale ileż można czekać na kogoś. Ostatnio kochaliśmy się hmmm w lipcu chyba tak (jedynie mogę dodać, że sama zaproponowała byłem w szoku gdyż to było na weselu, szybko klucze do pokoju i ...
to było coś pięknego ale do dziś nic zero tak więc ile można się poniżać, prosić przed własną żoną. Ja już nie mówię że chcę tylko i wyłącznie SEKSU nie! chcę czuć się kochanym
Być może a nawet podejrzewam, że to mogą być sprawy hormonalne, próbuję ją wspierać chcę by poszła (nawet razem) do lekarza by się przebadała, nie ona jest zdrowa. Zawsze jak tylko zbliża się u niej okres to jest masakra tak ją boli, że szok zawsze mówi co miesiąc te same słowa - JAK TYLKO OKRES SIĘ SKOŃCZY MUSZĘ IŚĆ DO LEKARZA, okres się kończy żona nie idzie bo problem się skończył. Skarży się też, że chyba ma problem z cukrem bo czasem aż się jej ręce trzęsą jak zje cukierka to wszystko wraca do normy ale do lekarza nie idzie bo robiła badania i mieściła się w "normach" więc nie idzie. Próbuję jej pokazać art. pt. Spadek libido, walka z tym itp. nie ona nie będzie czytała bo ona jest zdrowa nic jej nie dolega żadnych problemów nie widzi. Jak tylko mi ona mówi że problemu niema to we mnie się gotuje, mówię jej że jest problem bo się oddalamy od siebie, seks i wszystko co z tym związane kiedyś nas przyciągało a teraz co jest, no i wtedy zawsze wychodzę na egoistę bo tylko chcę SEKSU.
Szczerze to już powoli w tym wszystkim się gubię, ale mimo jej zachowania dalej ją kocham, chcę pomóc jej=nam bo to nasz problem.....
To sie nazywa inaczej. Kocham cie, ale nie jestem w tobie zakochana.
Czyli kocha, ale nie pożądając = brak seksu. Po prostu ona juz nie ma celu w tym by z tobą to robić. Dzieci ma, funkcje społeczną odbębniła, a Ty stałeś się juz zwykłym człowiekiem do którego sie przyzwyczaiła.
byc może tak jest dlatego chcę by mi to powiedziała a nie owijała w bawełnę. Pytałem się nie raz czy to już jest ten rodzaj miłości - NIE WIEM. A czy kochanie jescze kiedyś będziemy uprawiać seks - NIE WIEM. Być może to jest to bo dla niej temat SEKSU nie istnieje, nie chce rozmawiać, słuchać o tym, zmienia temat lub się obraża.
39 2014-12-30 19:34:35 Ostatnio edytowany przez normalnyzal (2014-12-30 19:36:43)
EXTRA_terrestrial
Każda próba rozmowy o seksie i o wszystkim co z nim związane dla niej nie istnieje. Jak próbuję o coś zapytać dlaczego tak jest - nie wiem, próbuję mówić że to może wina hormonów gdyż gdzieś o tym przeczytałem to mi mówi, że naczytam się głupot w necie i próbuję ją leczyć ale ona przecież jest zdrowa zero problemów = temat seksu nie istnieje. Może uważa mnie za seksoholika
ale boi się powiedzieć otwarcie nie mam zielonego i w ogóle żadnego pojęcia co w jej główce siedzi. Dlatego gdyby wiedziała ze ja tu piszę i się "żalę" na swoją "lalę" (czyt. żonę) podejrzewam, że dla niej to jest powód do rozwodu przy obecnym podejściu do tematu SEX
byc może tak jest dlatego chcę by mi to powiedziała a nie owijała w bawełnę. Pytałem się nie raz czy to już jest ten rodzaj miłości - NIE WIEM. A czy kochanie jescze kiedyś będziemy uprawiać seks - NIE WIEM. Być może to jest to bo dla niej temat SEKSU nie istnieje, nie chce rozmawiać, słuchać o tym, zmienia temat lub się obraża.
Ona wie, tylko nie mówi o tym. Wie co czuje - że nie ma ochoty.
Rozwiązań jest kilka
- przestać robić to co ona chce licząc na odwzajemnienie (budowa domu, zapewnienie dalszych rzeczy - szanuj się)
- przestać rozmawiać o uczuciach, błagać o nie i o seks - uznaj że potrzeb nie ma, lub możesz je sobie zapewnić inaczej. im więcej prosisz, przekonujesz, tym większa niechęć
W skrócie. Nie traktuj jej lepiej niż ona Ciebie. Strasznie sobie ubliżasz tym. Musisz wyrzucić z siebie desperacką chęć kochania i "kochania", choćby słownie.
Poza tym ona lekko zgadza się na rozwód, jakby tego chciała. Przemyśl to, bo stałeś się podnóżkiem, który nie ma gdzie pójść a tak naprawde ma dużą wyższą wartość niż ona.
41 2014-12-30 19:58:39 Ostatnio edytowany przez normalnyzal (2014-12-30 20:03:09)
Domyślam się że tak jest i już od wczoraj nie prowadzę żadnych tematów związanych z seksem, kurde ale dziś się "zagalopowałem" i przez pomyłkę powiedziałem, że po nocy sylwestrowej (na naszej imprezie będzie Pan Tadeusz) jak każdy przeczyta 13 księgę to mogą dziać się cuda. A ona już się obraziła, że tylko jedno mi w głowie
dlatego kurcze trzeba 5 razy przemyśleć każde słowo a nie jak teraz 2 razy.
KAŻDY TEMAT ROZMÓW OPRÓCZ SEKSU
KOCHAJĄCA ŻONA KIEDYŚ TERAZ PRZYJACIÓŁKA
42 2014-12-30 20:12:07 Ostatnio edytowany przez AstaLaVista (2014-12-30 20:15:26)
A jak z Twoją atrakcyjnością w oczach innych kobiet i czy ona je widzi?
Bądź sobą, nie unikaj tematów, nie waż słów. Po prostu nie traktuj jej tak, jakoby tylko ona mogła Ci to wszystko zapewnić. Jakby nie wiadomo kim była. One uważają mężczyzn za zaradnych takich, którzy rozwiązują problemy, a ona sie czuje że jest Twoim problemem.
43 2014-12-30 21:34:17 Ostatnio edytowany przez normalnyzal (2014-12-30 22:10:27)
Atrakcyjność myślę, że źle nie jest gdyż jeśli gdzieś idziemy sklep, impreza, lokal i załatwiam coś z jakąś kobietą to moją szlak trafia i zawsze mówi że się na nią - inną kobietę gapię i ona na mnie. Na imprezach nie pozwala z innymi tańczyć (czuje zazdrość ja tak to odbieram). Ogólnie mam bardzo dobry kontakt z kobietami, zero hamulca przy rozmowie (inaczej hamulec jest jak żona stoi obok)
Jeśli nie będę ważył słów to naszego małżeństwa nie ma, ja jeszcze chcę przynajmniej próbuję coś ratować, dam jej ten miesiąc. Choć coraz częściej myślę, że ona już się nie zmieni. Jeśli jej puszczą nerwy to podejrzewam, że całą winę będzie zwalać na mnie i to samo będzie w sądzie, bedzie mnie oczerniać. Bo to zawsze moja wina była przy każdej kłótni to ja źle robiłem i to ja musiałem ją przepraszać. Teraz wiem że faktycznie dałem sobie wejść na głowę i kuliłem ogon by ją udobruchać. TRUDNO - TAK JĄ "WYCHOWAŁEM I NAUCZYŁEM" ze ona jest bez winy, tylko dopiero po ośmiu latach to sobie uzmysłowiłem.
Tak więc jednak oziębłość mojej żony wynika że to moja wina !!!!!! Człowiek czasem chce ale jeśli ktoś mu w tym nie pomoże to nic się nie uda. Tak więc sam sobie odpowiedziałem na swoje pytanie
Chyba, że jestem w błędzie i ktoś kto czyta mój temat sądzi inaczej niech coś napisze bo już mam za dużo myśli .......
44 2014-12-30 21:37:14 Ostatnio edytowany przez AstaLaVista (2014-12-30 21:38:51)
Na imprezach nie pozwala z innymi tańczyć.
Problem jest zdiagnozowany. Jesteś pod pantoflem, uważasz ją za sternika, za dostarczyciela przyjemności.
Nie robisz to na co masz ochotę nawet. Nie dajesz się wyzwolić tylko ona Cie tłamsi. Tłamsi Twój charakter, a nawet męskość.
Czym ryzykujesz? Niczym. Tego malzenstwa i tak nie ma. Jeśli nie zmienisz tego (cała mentalność) to będziesz miał ten sam efekt. Dopraszanie się. Niczego zmieniać nie chcesz, bo to ona rządzi. Jej sie boisz.
Jeśli by miała ten swój szał, a Ty byś sie opierał to owszem. Byłaby zła, rzucała piorunami, ale światełko pożądania byłoby zdecydowanie bliżej.
To ona Ciebie wychowała.
45 2014-12-31 01:55:32 Ostatnio edytowany przez EXTRA_terrestrial (2014-12-31 02:02:35)
EXTRA_terrestrial
Każda próba rozmowy o seksie i o wszystkim co z nim związane dla niej nie istnieje. Jak próbuję o coś zapytać dlaczego tak jest - nie wiem, próbuję mówić że to może wina hormonów gdyż gdzieś o tym przeczytałem to mi mówi, że naczytam się głupot w necie i próbuję ją leczyć ale ona przecież jest zdrowa zero problemów = temat seksu nie istnieje. Może uważa mnie za seksoholikaale boi się powiedzieć otwarcie nie mam zielonego i w ogóle żadnego pojęcia co w jej główce siedzi. Dlatego gdyby wiedziała ze ja tu piszę i się "żalę" na swoją "lalę" (czyt. żonę) podejrzewam, że dla niej to jest powód do rozwodu przy obecnym podejściu do tematu SEX
Ależ ta bomba musi "pęc" jeśli problem ma się rozwiązać. Jaka różnica kto wystąpi o rozwód? Rozwód i tak jest w tle. Nie wyobrażam sobie aby można było długo tak dać się traktować.
Zależy ci na niej tak bardzo, że akceptujesz zafałszowywanie rzeczywistości i pojawienie się "martwych obszarów" w komunikacji.
Co więcej jest pewna, że ma nad tobą przewagę, bo nie mają dla niej znaczenia "groźby rozwodowe" jest pewna, że tego nie zrobisz (lub jest jej wszystko jedno).
Jak już wspominałem, mogą istnieć powody dla których żona odmawia łóżka, ale nie może być tak, że to ona decyduje czy ten problem rozwiązywać czy nie. Przynajmniej dopóki jesteście małżeństwem. Umowa małżeńska oznacza, że masz prawo do uczucia żony. Realnie więc ZERWAŁA tą umowę, lecz udaje, że tak nie jest chowając się za martwymi obszarami komunikacji.
Ciekawe, czy jest to metoda na prowokowanie do rozwodu, czy tylko pogarda dla uczucia innej osoby i kompletna głupota.
Przez kompletną głupotę rozumiem np. choroby kobiece dające ból przy stosunku do których nie chce się przyznać. Jednak w normalnych warunkach BEZ NAJMNIEJSZYCH PROBLEMÓW można w małżeństwie na jakiś czas typowy seks zastąpić zabawami omijającymi "chory obszar" i mieć nawet trochę radości z odmiany :-)
Głupotą byłaby także obawa przed np. "rakiem" i pójściem do lekarza aby go nie wykrył.
I jeszcze uwaga - zdobyła - moim zdaniem - nieuprawnioną przewagę nad tobą. Ma monopol na komunikację w związku - ONA DECYDUJE O CZYM SIĘ MÓWI LUB NIE.
ma monopol na władzę - NIE PODOBA SIĘ - ROZWIEDŹ SIĘ.
teraz ona decyduje - CZY JESTEM ŻONĄ W 100% CZY NIE.
nie masz tu nic do powiedzenia. Zatem czeka cię walka. Zapewne przez szczęśliwe małżeństwo uważa skupienie tej władzy w swoich rękach - dzięki temu jest bezpieczna.
Liczy że jesteś już uziemiony, dlatego tak bagatelizuje twoje potrzeby.
Hm.... a teraz wyobraź sobie autorze, że żona tak jak ty o seksie, mówi o pieniądzach. Tobie brakuje seksu, jej kasy. Ubiera płaszcz i stwierdza, że ten już niemodny, sugeruje zakup nowego. Przytula cię, ale ty już wiesz w jakim celu, czegoś chce. Nie wiem czy ktoś taki najazd wytrzyma.
Naprawdę może się odechcieć bliskości, gdy wiadomo, że mąż nie przytula dla samego przytulania, lecz dla niego każdy kontakt cielesny musi być zwieńczony seksem.
Nie wiem czy na tym forum, czy na innym, ale o czymś takim czytałam. Kobieta oczekiwała samej czułości, a jej mąż uważał, że owszem, chętnie ją przytuli, ale w ramach "nagrody" za seks. Dla niego dotyk = seks, nie było nic pomiędzy, wszystko kojarzyło się z .... wiadomo czym.
I tak z innej baczki: chętni na nagabywanie są? Nie ma? Nie jestem tym zdziwiona.
Seksuolog jest dobrym pomysłem, ale kobiety obawiają się wizyty, myśląc iż będą natychmiast "nawracane" na właściwe tory.
Dziwi mnie, ze nikt nie poruszyl tematu "przytlacza mnie to wszystko". Moze zona ma problemy emocjonalne, z ktorymi sobie nie radzi? Czy ktos z Was pomyslal, ze moze miec dosyc? Mieszkanie u tesciow, gdzie "mama" jest z nia ciagle w domu? Jakie sa ich relacje? Moze poucza ja jak wychowywac dzieci? Moze sa skonfliktowane? Moze brakuje jej kontaktu z ludzmi, przyjaciolmi, jesli siedzi caly czas z dziecmi w domu? Moze potrzebuje bliskosci i poczucia, ze moze liczyc na meza w kazdej sytuacji, a maz ciagle pracuje?
Nie kazda kobieta pragnie pieniedzy, wygody i luksusu. Kazda za to chce miec w mezu oparcie, przyjaciela, chce czuc, ze jest w zyciu najwazniejsza.
Moze tu sie pogubiles? Moze tak bardzo skupiles sie na budowie domu i pieniadzach, ze sam tez wpadles w bledne kolo? Jestes sfrustrowany jak ona, ale macie rozne potrzeby: ona bys byl przy niej, tylko byl i odbudowal uczucie, dal jej poczucie bezpieczenstwa, a Ty rozladowania emocji poprzez sex?
Nie dziwie sie, ze nie ma ochoty na zblizenia. Ma 2 dzieci, tesciowa pod nosem, meza ktory ciagle siedzi w pracy, rodzicow ktorzy sie wtracaja i ciagle naciski na sex. Pomysl o tym, prosze..
daj jej siebie, swoj czas i zrozumienie. Wez wolne w pracy, sprobuj pobyc z nia w domu, ugotujcie cos razem, pobawcie sie z dziecmi, obejrzyjcie jakas komedie, zrobcie cos dla zabawy, relaksu, ale w domu. Po kilku dniach powinienes zobaczyc poprawe. A i najwazniejsze, zero sexu. Wyobraz sobie ze ma infekcje i nie moze sie kochac przez tydzien, bo leczenie pojdzie na marne! Powodzenia i trzymam kciuki!
48 2015-01-05 14:59:51 Ostatnio edytowany przez AstaLaVista (2015-01-05 15:00:43)
Dziwi mnie, ze nikt nie poruszyl tematu "przytlacza mnie to wszystko". Moze zona ma problemy emocjonalne, z ktorymi sobie nie radzi? Czy ktos z Was pomyslal, ze moze miec dosyc? Mieszkanie u tesciow, gdzie "mama" jest z nia ciagle w domu? Jakie sa ich relacje? Moze poucza ja jak wychowywac dzieci? Moze sa skonfliktowane? Moze brakuje jej kontaktu z ludzmi, przyjaciolmi, jesli siedzi caly czas z dziecmi w domu? Moze potrzebuje bliskosci i poczucia, ze moze liczyc na meza w kazdej sytuacji, a maz ciagle pracuje?
Nie kazda kobieta pragnie pieniedzy, wygody i luksusu. Kazda za to chce miec w mezu oparcie, przyjaciela, chce czuc, ze jest w zyciu najwazniejsza.
Moze tu sie pogubiles? Moze tak bardzo skupiles sie na budowie domu i pieniadzach, ze sam tez wpadles w bledne kolo? Jestes sfrustrowany jak ona, ale macie rozne potrzeby: ona bys byl przy niej, tylko byl i odbudowal uczucie, dal jej poczucie bezpieczenstwa, a Ty rozladowania emocji poprzez sex?
Nie dziwie sie, ze nie ma ochoty na zblizenia. Ma 2 dzieci, tesciowa pod nosem, meza ktory ciagle siedzi w pracy, rodzicow ktorzy sie wtracaja i ciagle naciski na sex. Pomysl o tym, prosze..
daj jej siebie, swoj czas i zrozumienie. Wez wolne w pracy, sprobuj pobyc z nia w domu, ugotujcie cos razem, pobawcie sie z dziecmi, obejrzyjcie jakas komedie, zrobcie cos dla zabawy, relaksu, ale w domu. Po kilku dniach powinienes zobaczyc poprawe. A i najwazniejsze, zero sexu. Wyobraz sobie ze ma infekcje i nie moze sie kochac przez tydzien, bo leczenie pojdzie na marne! Powodzenia i trzymam kciuki!
upatrujesz w nim winy i chcesz by płakał po kątach?
to ona nie potrafi mu powiedziec co sie dzieje. jesli on pyta to ona nic nie wie. to ona jest zagubioną 8 latką, ktora nie za wiele rozumie siebie, jego lub juz tkwi w tym z wygody.
czy osoba która kocha powie "to rozwiedźmy się"? widać że go użyła do zrobienia dzieci i nic więcej. jej zachowanie na to wskazuje w pełni
ona sobie nie radzi, a on za to nie dosc ze musi sobie z tym wszystkim radzic + budową domu, to jeszcze z nią i jej brakiem uczucia
i tak to z ta wasza odpowiedzialnoscią kobiecą jest. za was tak, a wy?
Mam chlopie podobny problem, nie taki sam ale podobny. Nie poradze ci, tylko powiem ze w tej chwili mieszkamy z zona osobno, od okolo pol miesiaca. Zona twierdzi ze sie rozjechalismy mentalnie i ona musi miec czas o tym wszystkim pomyslec. Tez mam mentlik w glowie, boje sie przyszlosci. Nie zwracaj uwagi na porady innych typu "bierz chlopie rozwod" bo wiem co mozesz czuc - mam podobnie, a w tym wszystkim kochane dziecko. My z zona na razie jestesmy oddzielnie, twierdzi ze musi miec czas, ja tego nie chcialem, ale czekam. Choc u ciebie to dlugo trwa. Kobiety podobno potrzebuja odpoczac od faceta.....nie wiem gdzie sie podziejesz, ale moze sprobowac, niech zobaczy czy samej jej dobrze
czy osoba która kocha powie "to rozwiedźmy się"? widać że go użyła do zrobienia dzieci i nic więcej. jej zachowanie na to wskazuje w pełni
ona sobie nie radzi, a on za to nie dosc ze musi sobie z tym wszystkim radzic + budową domu, to jeszcze z nią i jej brakiem uczucia
Nikt nie mówił, że życie składa się z samych szczęśliwych chwil. Wiem, że chłód emocjonalny sprzed kilku lat może spowodować ogromne spustoszenie u kobiety. Jeśli do tego dochodzą problemy z dziećmi (może depresja poporodowa? - pisał przecież, że wszystko zaczęło się 3-4 lata temu), teściowie, budowa domu i kłótnie z tym związane. Nikt nie jest ze stali... a poza tym wina nigdy nie leży tylko po jednej stronie..
Nie bronię jej, uważam tylko, że zawsze trzeba patrzeć szerzej..
AstaLaVista napisał/a:czy osoba która kocha powie "to rozwiedźmy się"? widać że go użyła do zrobienia dzieci i nic więcej. jej zachowanie na to wskazuje w pełni
ona sobie nie radzi, a on za to nie dosc ze musi sobie z tym wszystkim radzic + budową domu, to jeszcze z nią i jej brakiem uczucia
Nikt nie mówił, że życie składa się z samych szczęśliwych chwil. Wiem, że chłód emocjonalny sprzed kilku lat może spowodować ogromne spustoszenie u kobiety. Jeśli do tego dochodzą problemy z dziećmi (może depresja poporodowa? - pisał przecież, że wszystko zaczęło się 3-4 lata temu), teściowie, budowa domu i kłótnie z tym związane. Nikt nie jest ze stali... a poza tym wina nigdy nie leży tylko po jednej stronie..
Nie bronię jej, uważam tylko, że zawsze trzeba patrzeć szerzej..
tak, ale ona powinna o tym POWIEDZIEĆ, a trzyma go w stanie ktory go bardzo rani. i jest nieczula na to.
Zanim pójdziesz do seksuologa, zrób sobie porządny rachunek sumienia i sprawdź, czy gdzieś na jakimś etapie życia ona po prostu nie przestała być dla Ciebie ważna. Ta utrata więzi, którą opisujesz, nie jest spowodowana jest problemami z bólem podczas seksu. Moim zdaniem Twoja żona przestała czuć, ponieważ nastąpiło u Ciebie jakieś zatracenie, oddalenie się. Ten Wasz związek nie powinien składać się tylko z seksu, jest znacznie więcej elementów. Może na razie odpuść jej, zacznij o nią dbać, zabiegać, zastanów się jakie są jej potrzeby, może pomyśl o jakimś JEJ wyjeździe do SPA z koleżanką, dopieść ją trochę, odciąż z obowiązków, niech poczuje się kochana, piękna, dopieszczona. To wymaga trochę wysiłku.
Po prostu na chwilę przynajmniej przyjmij, że jest nieco winy w Tobie i powoli daj jej się ponownie zdobyć.
Głupot o rozwodzie nie będę nawet komentować.
53 2015-01-08 01:17:28 Ostatnio edytowany przez organique (2015-01-08 01:29:43)
Zanim pójdziesz do seksuologa, zrób sobie porządny rachunek sumienia
i sprawdź, czy gdzieś na jakimś etapie życia ona po prostu nie przestała być dla Ciebie ważna. Ta utrata więzi, którą opisujesz, nie jest spowodowana jest problemami z bólem podczas seksu. Moim zdaniem Twoja żona przestała czuć, ponieważ nastąpiło u Ciebie jakieś zatracenie, oddalenie się.
Ten Wasz związek nie powinien składać się tylko z seksu, jest znacznie więcej elementów. Może na razie odpuść jej, zacznij o nią dbać, zabiegać, zastanów się jakie są jej potrzeby, może pomyśl o jakimś JEJ wyjeździe do SPA z koleżanką, dopieść ją trochę, odciąż z obowiązków, niech poczuje się kochana, piękna, dopieszczona. To wymaga trochę wysiłku.
Po prostu na chwilę przynajmniej przyjmij, że jest nieco winy w Tobie i powoli daj jej się ponownie zdobyć.
.
:)Na pewno czyms ja zraziles do siebie,ale oczywiscie nic nie widzisz.. nic sie nnie dzieje ,bez przyczyny zapamietaj ![]()
emilab87 napisał/a:Zanim pójdziesz do seksuologa, zrób sobie porządny rachunek sumienia
i sprawdź, czy gdzieś na jakimś etapie życia ona po prostu nie przestała być dla Ciebie ważna. Ta utrata więzi, którą opisujesz, nie jest spowodowana jest problemami z bólem podczas seksu. Moim zdaniem Twoja żona przestała czuć, ponieważ nastąpiło u Ciebie jakieś zatracenie, oddalenie się.
Ten Wasz związek nie powinien składać się tylko z seksu, jest znacznie więcej elementów. Może na razie odpuść jej, zacznij o nią dbać, zabiegać, zastanów się jakie są jej potrzeby, może pomyśl o jakimś JEJ wyjeździe do SPA z koleżanką, dopieść ją trochę, odciąż z obowiązków, niech poczuje się kochana, piękna, dopieszczona. To wymaga trochę wysiłku.
Po prostu na chwilę przynajmniej przyjmij, że jest nieco winy w Tobie i powoli daj jej się ponownie zdobyć.
.:)Na pewno czyms ja zraziles do siebie,ale oczywiscie nic nie widzisz.. nic sie nnie dzieje ,bez przyczyny zapamietaj
Może niech do wróżki pójdzie i się spyta czym?
To może kumulować się od dawna, od sytuacji, której już on nie pamięta, jak można naprawić coś o czym nie ma się pojęcia?
A jeśli nawet po wielu latach starań i prób ustali się dobrą diagnozę, nawet nieświadomie, a po drodze znowu zrobi błędny krok?
Przecież to jest takie chodzenie po omacku. Można tak w nieskończoność.
Rozumiem nie mówić dosłownie, ale nie mówić nic, chociażby cokolwiek, żeby ograniczyć pakiet możliwości złego nastroju kobiety? Tylko krótko: spierdalaj, nie pasuje Ci to weź rozwód. W dupie mam Twoje potrzeby i nasze małżeństwo. Przecież to chore. Tak nie zachowuję się kobieta, która chce naprawić sytuację.
Poza tym Panie dobrze Ci radzą, żebyś dał sobie spokój z sexem, nie to, żebyś stał się aseksualny, ale chociaż na moment przestał o tym myśleć. Traktował swoją żonę jako piękność nie pod względem pociągu seksualnego, ale jej osobowości, kobiecości. Niech zrozumie, że nie jest dla Ciebie tylko "dziurą", którą jakoś trzeba zdobyć. Bo po jej ciągłym szukaniu kontekstu związanym z sexem w Twoich wypowiedziach, może tak myśleć.
Jak to nie podziała... nie wiem, Twoje życie. Ty wiesz najlepiej, ale rozwód to chyba ostateczność. Jest wiele metod pośrednich.
Ale niewykluczone jest, że ona po prostu nic nie czuje i się Tobą bawi. Chyba nawet w tym temacie był odnośnik do wątku w którym wypowiadała się kobieta, która miała podobną sytuacje jak Ty, tylko, że to ona własnie była tą żoną. Dlaczego tak robiła? Sama do tej pory nie wie, jej tłumaczenia były irracjonalne. Oczywiście skończyło się rozwodem, który powtarzam, jest ostatecznością. Nie podejmuj wyboru na podstawie opinii z tego forum.
55 2015-01-08 05:55:33 Ostatnio edytowany przez organique (2015-01-08 05:56:19)
organique napisał/a:emilab87 napisał/a:Zanim pójdziesz do seksuologa, zrób sobie porządny rachunek sumienia
i sprawdź, czy gdzieś na jakimś etapie życia ona po prostu nie przestała być dla Ciebie ważna. Ta utrata więzi, którą opisujesz, nie jest spowodowana jest problemami z bólem podczas seksu. Moim zdaniem Twoja żona przestała czuć, ponieważ nastąpiło u Ciebie jakieś zatracenie, oddalenie się.
Ten Wasz związek nie powinien składać się tylko z seksu, jest znacznie więcej elementów. Może na razie odpuść jej, zacznij o nią dbać, zabiegać, zastanów się jakie są jej potrzeby, może pomyśl o jakimś JEJ wyjeździe do SPA z koleżanką, dopieść ją trochę, odciąż z obowiązków, niech poczuje się kochana, piękna, dopieszczona. To wymaga trochę wysiłku.
Po prostu na chwilę przynajmniej przyjmij, że jest nieco winy w Tobie i powoli daj jej się ponownie zdobyć.
.:)Na pewno czyms ja zraziles do siebie,ale oczywiscie nic nie widzisz.. nic sie nnie dzieje ,bez przyczyny zapamietaj
To może kumulować się od dawna, od sytuacji, której już on nie pamięta, jak można naprawić coś o czym nie ma się pojęcia?
A jeśli nawet po wielu latach starań i prób ustali się dobrą diagnozę, nawet nieświadomie, a po drodze znowu zrobi błędny krok?
Moze on juz nie jest atrakcyjny dla niej ? ,on jej juz nie pociaga,jest dla niej aseksualny ? i nie ma ona ochoty na sex z nim,a moze podoba sie jej ktos inny kto wie,zmienil jej sie gust ![]()
emilab87 napisał/a:Zanim pójdziesz do seksuologa, zrób sobie porządny rachunek sumienia
i sprawdź, czy gdzieś na jakimś etapie życia ona po prostu nie przestała być dla Ciebie ważna. Ta utrata więzi, którą opisujesz, nie jest spowodowana jest problemami z bólem podczas seksu. Moim zdaniem Twoja żona przestała czuć, ponieważ nastąpiło u Ciebie jakieś zatracenie, oddalenie się.
Ten Wasz związek nie powinien składać się tylko z seksu, jest znacznie więcej elementów. Może na razie odpuść jej, zacznij o nią dbać, zabiegać, zastanów się jakie są jej potrzeby, może pomyśl o jakimś JEJ wyjeździe do SPA z koleżanką, dopieść ją trochę, odciąż z obowiązków, niech poczuje się kochana, piękna, dopieszczona. To wymaga trochę wysiłku.
Po prostu na chwilę przynajmniej przyjmij, że jest nieco winy w Tobie i powoli daj jej się ponownie zdobyć.
.:)Na pewno czyms ja zraziles do siebie,ale oczywiscie nic nie widzisz.. nic sie nnie dzieje ,bez przyczyny zapamietaj
Tak, na pewno on jest temu wszyskiemu winny, ona taka biedna poszkodowana. Poza tym autor wyraznie napisal ze probowal WIELOKROTNIE dowiedziec sie o co chodzi, bez skutku. Wcale sie nie dziwie ze on potrzebuje czulosci, milosci jal kazdy normalny facet, to chyba z nia jest cos nie tak skoro nie potrafi z nim porozmawiac i powiedziec co sie tak naprawde dzieje.
Autorze sadze, ze powinienes faktycznie zrezygnowac z tego zabiegania o seks tak jak Ci dziewczyny radza tylko zaczac zachowywac sie normalnie, a moze tak jakbys nie widzial problemu (?), moze to cos da, moze ona sama w koncu nie wytrzyma. Chociaz wydaje mi sie, ze jest jej wygodnie z tym wszystkim.
Powiem tak, sprawa jest beznadziejna i widzę trzy wyjścia z tej sytuacji:
1. nie robisz nic, żyjesz dalej z tą aseksulaną kobietą, która jest Twoją żoną i nie masz z nią żadnych stosunków do końca życia - krótko mówiąc akceptujesz ten stan rzeczy i w całości poświęcasz się dzieciom. Jak budowa domu będzie skończona przeprowadzasz się tam razem z dziećmi, a żonę zostawiasz u teściów (w końcu będą mieli córeczkę do opieki na starość jak znalazł).
2. postępujesz jak w punkcie 1, ale swoje potrzeby seksualne załatwiasz poza małżeństwem, masz dwa etaty, więc posiadanie na stałe kochanki może być męczące, ale co szkodzi żeby co jakiś czas skorzystać z usługi płatnego seksu u miłej pani na telefon? W necie jest pełno ogłoszeń. Zanim to zrobisz ważną sprawą jest żebyś poinformował o tym swoją żonę, zobaczymy czy jej to będzie zwisać.
3. rozwód to chyba najlepsze rozwiązanie z wyplątania się z tej chorej sytuacji. Pomyśl o sobie - jesteś nieszczęśliwy i się męczysz, a przecież jesteś jeszcze młodym i fajnym człowiekiem i myślę, że każdy ma prawo do szczęścia. Ja to przeszedłem, no nie było łatwo po 13 latach małżeństwa i dwójce małych dzieci (7 i 10 lat) i odszedłem od mojej "królowej Lodu". Zostawiłem jej wszystko co chciała, dwa samochody, meble, domu - nie, bo nie budowaliśmy. Też mi zaczęła odmawiać współżycia, trwało to jakieś 4 lata, ale teraz jest dobrze - jestem wolnym człowiekiem. Płacę alimenty, mieszkam w wynajętym mieszkaniu i na szczęście nie ogranicza mi kontaktów z dziećmi. Tak sobie myślę, że Twoja żona nie wyszła za Ciebie z miłości i tak naprawdę nigdy Cię nie kochała. To było raczej pożądanie, jakiś rodzaj zauroczenia, a teraz jej przeszło i dlatego jesteś rozczarowany brakiem seksu i czułości z jej strony. A jeszcze jedno pytanie: jak wygląda życie erotyczne teściów? Czy teściowa z teściem śpią w jednym łóżku? Być może mamusia śpi w jednym pokoju, a tatuś w drugimi. To by częściowo tłumaczyło oziębłość Twojej żony, po prostu powtarza wzorce wyniesione z domu rodzinnego...
Takie zachowania u kobiety to nic innego jak stany depresyjne...
59 2015-07-07 08:10:08 Ostatnio edytowany przez Ola_la (2015-07-07 08:21:47)
trafiła ci się za żonę księżniczka zimna jak lód a ty jesteś dla niej za dobry
jak to przeczytałam to az się we mnie zagotowało,
musisz się tak przed nia plaszczyc? skoro to nie pomaga co robisz jako normalny kochający mąż to przestań dawać prezenciki rozpieszczać ja, odsun się i czekaj az sama zacznie zabiegac
obydwoje musicie się starac a nie ze tylko ty wszystko a ona co robi dla was? jakos nie widać żeby cos robila żeby dobrze było miedzy wami
powiedz ze musi choć powiedzieć ci dlaczego tak robi bo słowa wytłumaczenia się ci należą dlaczego nie chce bliskości w małżeństwie
macie budowę domu to dlaczego zona chociaż nie dorobi gdzies jakiś pieniędzy? macie pomoc tesciow do tego
czym ona jest taka zmeczona, do tego jeszcze pomagasz sprzątać prasować
dobrze super ja bym takiego męża ozłociła a ona? być może ciebie nie kocha tak jak ty ją
może twój zona kogos ma albo po prostu to taki typ ze już ciebie zdobyła a seksu nie lubi i nie będzie się zmuszać
wiec dlaczego ty się meczysz, zgdadzasz na to
nie umiesz walnąć piescia w stoł? powiedzieć ze ci to przeszkadza
a nie chodzisz za nia i prosisz o bliskość
przestan się upokarzać
macie budowę domu, a ona dlaczego nie pracuje choć dorywczo?
a ty zmeczony nie jesteś? po pracy jeszcze obowoazki domowe i rozkapryszona zona?
może i mam stany depresyjne ale z nieróbstwa i z braku zajecia
uwierz kobiety maja o wiele więcej obowiązków problemów i nie czekaja na to żeby maz wszystko za nie zrobił, biegal za nimi
60 2015-07-07 08:23:09 Ostatnio edytowany przez Ola_la (2015-07-07 08:28:24)
EXTRA_terrestrial
Każda próba rozmowy o seksie i o wszystkim co z nim związane dla niej nie istnieje. Jak próbuję o coś zapytać dlaczego tak jest - nie wiem, próbuję mówić że to może wina hormonów gdyż gdzieś o tym przeczytałem to mi mówi, że naczytam się głupot w necie i próbuję ją leczyć ale ona przecież jest zdrowa zero problemów = temat seksu nie istnieje. Może uważa mnie za seksoholikaale boi się powiedzieć otwarcie nie mam zielonego i w ogóle żadnego pojęcia co w jej główce siedzi. Dlatego gdyby wiedziała ze ja tu piszę i się "żalę" na swoją "lalę" (czyt. żonę) podejrzewam, że dla niej to jest powód do rozwodu przy obecnym podejściu do tematu SEX
obchodzisz się z nia jak z jajkiem to masz księżniczkę
widać pasuje ci ta jej cecha
ona ci odpowiedziala nie wymyślaj problemów, ona jest zdrowa tylko nie potrzebuje seksu z tobą bliskości tylko twojej zaradności, kasy domu , pomocy w domowych obowiązkach a jej daj spokój
powiedziała ci wyraźnie
obudz się i zrob z tym cos a nie tutaj placzesz
niech ona się wykaze jeśli jej na tobie zależy ale na tobie a nie tylko na korzyściach jakie ma od ciebie
szanuj się facet bo jesteś naparwde porządny facet az ciebie szkoda dla takiej ksiezniczki'
ale jak mowilam tobie widać pasuje to jaka ona jest i jak zyjecie
tylko czy da się zyc bez bliskości? ja bym nie mogla
już nawet nie mowie o seksie ale o tym żeby się przytulic pocalowac na powitanie
wogole jak ona ciebie wita jak przychodzisz z pracy zmeczony?
czy ty wtedy jeszcze kolo niej skaczesz?
Drogi autorze,
nie wszystko i nie zawsze jest naszą winą. Część upatruje w Tobie winę a część nie. Ale prawda jest taka że aby coś osiągnąć jako małżeństwo, razem to oboje musicie chcieć coś zmienić i musicie rozmawiać.
Ja miałem wiele lat podobnie (jak będziesz zainteresowany kliknij sobie na mój nick i poczytaj, ale więcej o tym jest we wcześniejszym pod Nickiem "serce" zapomniałem hasła i musiałem założyć nowy serce1")
U mnie jak wspomniałem trwał taki stan też lata. Nie jest łatwo coś zmienić jak druga strona nic chce.
Rozwód jest rozwiązaniem, ale tez pójściem na łatwiznę.
Ja walczyłem i walczę choć zmieniłem styl walki.
Też starałem się jak Ty tez pomagałem i dalej pomagam w domu (tylko nie prasuje bo nienawidzę resztę robię bez problemu
)
Moja żona też nie pracuje, ma czasu sporo ale nie dla mnie. Ja starałem się pomagać by nie była zmęczona, byśmy przez to też że wszystko zrobione mieli więcej czasu dla siebie. Niestety tak już chyba jest że druga strona nie potrafi tego docenić. Prędzej chyba obca osoba co popatrzy z boku.
W pewnym momencie powiedziałem dość!
Jeśli to ma być związek to obie strony powinny coś dawać a nie tylko brać i jeszcze mieć żal o wszystko a tak u mnie było. Ile bym nie zrobił nie pomógł zawsze był jakiś powód by się przyczepić.
Ja więc swoje uczucia skierowałem tylko na dzieci, ale nie tak że daję im wszystko czego chcą. Tłumaczę, rozmawiam, staram się spędzać z nimi jak najwięcej czasu i robić z nimi to co oni lubią.
Żonę po prostu odstawiłem. Miałem dość poniżania się i skomlenia o zbliżenie czy choć okazanie jakiegokolwiek uczucia, przytulenia czy zaśnięcia wtulonym. Może miałem lepiej bo mogłem się przytulić ale ona nic. Nie było z jej strony jakichkolwiek oznak że cieszy się że jesteśmy razem że mnie kocha, dużo by tu wymieniać.
Ale jak pisałem odstawiłem ją. Zacząłem dbać o siebie, wychodzić, uprawiać więcej sportów (można nawet bez wielkiego wkładu finansowego), ale jak Cię stać masz większy wybór. Zacząłem robić to co lubię, co kiedyś było moimi nie spełnionymi marzeniami.
Zacząłem dbać o siebie jeszcze bardziej, dokupiłem kosmetyków, kremy, wypie...łem prawie całą szafę ubrań. Zmieniłem styl i gust zamieniłem na "elegancki luz". Może to zabrzmi bezczelnie ale wiem że kobietom się podobam, widzę to.
Walczyłem lata, ale ostatnie kilkanaście miesięcy jest inne.
Powiedziałem jej przedtem jeszcze że jak mnie nie chce to nie. I już nie prosiłem i nie błagałem o zmiany o rozmowę.
A teraz widzę że coś się dzieje, żona zaczyna mnie zauważać.
Widzi że to jej nie ma w tym małżeństwie. Widzi że radzę sobie z dziećmi że przychodzą do mnie same żeby w coś pograć zrobić wypad czy coś. Widzi że dobrze wyglądam, staram się być mimo wszystko zawsze uśmiechnięty i zadowolony nawet jak mi coś nie wyjdzie, a ona teraz powoli zaczyna się starać.
Myślę że to też to że jaj koleżanki powiedziały jej że jestem fajny, że taki mąż super bo w domu robi wszystko i jeszcze ma czas i chęci na więcej.
Tak jak pisałem wcześniej inni z boku zauważa a najbliższa osoba nie bo myśli że jest w Twoim posiadaniu i wszystko jej się należy i nie docenia tego wszystkiego co robisz.
Ja do rozwodu Cię namawiał nie będę, ale może spróbuj tego co ja może i u Ciebie coś to zmieni.
U mnie szału nie ma ale jak już się biorę do spania (nie do żony) a ona sama zaczyna się do mnie dobierać to znaczy że jednak coś się zmienia czego i Tobie życzę.
Powiem z własnego doświadczenia. Twoja żona straciła z tobą kontakt emocjonalny. Nie ma już my, jest tylko 1 + 1 i nasze dzieci. Nie oznacza to, że przestała cię kochać, natomiast musiało u niej nastąpić jakieś emocjonalne wydarzenie, coś co ją skrzywdziło, spowodowało, że zamknęła się totalnie na ciebie. Przyglądnij się z boku waszej historii, czy wydarzyło się tam coś, co mogło ją naprawdę skrzywdzić? Po prostu, czy ją skrzywdziłeś, np. wypowiedzianymi słowami, czynami, reakcjami.
Jeśli nic takiego się nie doszukujesz, to być może po urodzeniu dzieci ukazała się wasza luka emocjonalna, tzn., że przed dziećmi nie zbudowaliście silnej więzi emocjonalnej. Jej teraz już dzieci wystarczą, a stosunek do ciebie jest letni.
Jeśli to też nie to, to po prostu być może jej uczucia do ciebie wyblakły, albo jest też zaangażowana emocjonalnie z kimś innym.
I na litość boską - ustal przyczynę. Ona musi ci powiedzieć PRAWDĘ! Ona wie..., być może nie chce się do czegoś przyznać, bo boi się twojej reakcji, np. tego, że będziesz chciał się z nią rozwieść. Dla niej pewnie to też jest trudne, ale długo tak na nieszczerości wobec siebie nie ujedziecie. Powodzenia!
Wydaje mi się, że Twoja żona nie jest oziębła tylko zmęczona, przepracowana, zdesperowana... Może mimo wszystko ma dość zajmowania się dziećmi i domem, ale czuje, że to jej powinność. Czy twoja żona akceptuje własne ciało, może także tu leży problem i jest on dość skomplikowany i złożony?
Ciekawe jak zakończyła się ta historia. Szkoda że autor urwał nagle wątek.
Mam tkai sam problem
Tylko,ze sama jestem z drugiej strony barykady poniewż jestem kobietą, która własnie od kilku dobrych miesięcy ma problem z brakiem ochoty na seks. Doradźcie co mam robić? Jak wzmocnić tą ochotę? Zastanawiałam się nad tabletkami na libido ale czy one działają?