Od półtora roku jestem z chłopakiem w związku na odległość, on mieszka i pracuje za granicą przez kilka miesięcy, przyjeżdża do PL zazwyczaj na ok. tydzień i znowu wyjeżdża na kilka miesięcy. Nie uskarżam się na tę sytuację, kocham go i najważniejsze jest dla mnie to, że mamy codziennie kontakt.
Problem wygląda inaczej: niestety mój chłopak jest w stosunku do mnie ogromnie podejrzliwy, co jakiś czas daje mi do zrozumienia, że myśli, iż mam tu na miejscu kogoś innego, co oczywiście jest bzdurą, nigdy nie dałam mu najmniejszego powodu, żeby tak sądzić. Nie mam nawet żadnych kolegów, same koleżanki, o czym on dobrze wie. Jestem uczciwa i wierna, więc takie podejrzenia mnie załamują, zaraz zaczynam mu się tłumaczyć, co chyba tylko pogarsza sytuację, bo wiadomo - winny się tłumaczy, ale ja inaczej nie potrafię, chcę mu udowodnić, jakie jego podejrzenia są bez sensu...
Ma złe doświadczenia z przeszłości, bo wiem, że jego eks zostawiła go dla innego faceta i sytuacja była podobna jak u nas - tez związek na odległość (tyle, że w Polsce) i przez jakiś czas ona grała na dwa fronty. Rozumiem, że to była dla niego jakaś trauma, ale już nie wiem, jak mam mu tłumaczyć, że ja jestem inna i nigdy tak nie zrobię...
Np. sytuacja z dzisiaj, która skłoniła mnie do założenia tego wątku: mieliśmy na wakacjach jakieś problemy z zasięgiem i nie wszystkie moje smsy do niego dochodziły, teraz co jakiś czas w moich wiadomości do niego "przebijają" te stare smsy z wakacji, które wtedy nie docierały, dzisiaj jakiś stary właśnie z wakacji do niego przyszedł i już są podejrzenia, że pisałam do kogoś innego i przez przypadek wysłałam do niego itd.
Jak postępować z takim facetem? Jak mu wytłumaczyć, ze naprawdę nie ma powodów do podejrzeń? Wiem, że to dlatego, ze bardzo rzadko się widujemy, ale czasami mi przychodzi do głowy, czy czasami nie jest też tak, że podejrzliwa osoba sama może mieć coś na sumieniu?
Podobne tematy
Od półtora roku jestem z chłopakiem w związku na odległość, on mieszka i pracuje za granicą przez kilka miesięcy, przyjeżdża do PL zazwyczaj na ok. tydzień i znowu wyjeżdża na kilka miesięcy. Nie uskarżam się na tę sytuację, kocham go i najważniejsze jest dla mnie to, że mamy codziennie kontakt.
Problem wygląda inaczej: niestety mój chłopak jest w stosunku do mnie ogromnie podejrzliwy, co jakiś czas daje mi do zrozumienia, że myśli, iż mam tu na miejscu kogoś innego, co oczywiście jest bzdurą, nigdy nie dałam mu najmniejszego powodu, żeby tak sądzić. Nie mam nawet żadnych kolegów, same koleżanki, o czym on dobrze wie. Jestem uczciwa i wierna, więc takie podejrzenia mnie załamują, zaraz zaczynam mu się tłumaczyć, co chyba tylko pogarsza sytuację, bo wiadomo - winny się tłumaczy, ale ja inaczej nie potrafię, chcę mu udowodnić, jakie jego podejrzenia są bez sensu...
Ma złe doświadczenia z przeszłości, bo wiem, że jego eks zostawiła go dla innego faceta i sytuacja była podobna jak u nas - tez związek na odległość (tyle, że w Polsce) i przez jakiś czas ona grała na dwa fronty. Rozumiem, że to była dla niego jakaś trauma, ale już nie wiem, jak mam mu tłumaczyć, że ja jestem inna i nigdy tak nie zrobię...
Np. sytuacja z dzisiaj, która skłoniła mnie do założenia tego wątku: mieliśmy na wakacjach jakieś problemy z zasięgiem i nie wszystkie moje smsy do niego dochodziły, teraz co jakiś czas w moich wiadomości do niego "przebijają" te stare smsy z wakacji, które wtedy nie docierały, dzisiaj jakiś stary właśnie z wakacji do niego przyszedł i już są podejrzenia, że pisałam do kogoś innego i przez przypadek wysłałam do niego itd.
Jak postępować z takim facetem? Jak mu wytłumaczyć, ze naprawdę nie ma powodów do podejrzeń? Wiem, że to dlatego, ze bardzo rzadko się widujemy, ale czasami mi przychodzi do głowy, czy czasami nie jest też tak, że podejrzliwa osoba sama może mieć coś na sumieniu?
Witaj.na poczatek radze Ci,zebys sie opamietala.Niedlugo nie bedziesz mogla isc sama do sklepu!To co piszesz pachnie mi u niego patologiczna zazdroscia i to on ma problem,a nie Ty.O wszystko sie obwiniasz,chcialabys ulzyc jego paranojom(jak te niedochodzace smsy).Nie rozczulaj sie tak nad nim.Ciekawa jestem jak to u niego z wiernoscia wyglada?Pzdr.
dokladnie....takich sie omija z daleka...tak samo pijakow i innych schizofremikow ktorzy chca miec wladze nad druga osoba.
dokladnie....takich sie omija z daleka...tak samo pijakow i innych schizofremikow ktorzy chca miec wladze nad druga osoba.
Szkoda dziewczyny,zeby w czyms takim tkwila.Niedlugo zabroni jej ogladac tv,bo tam tez sa faceci.pzdr.
5 2014-12-05 19:25:35 Ostatnio edytowany przez Sponi (2014-12-05 19:26:20)
Każdy z nas ma za soba jakąś przeszłość. I nie ma znaczenia wiek. Może być, że dwudziestolatek zapisał swoje życie na stercie kartek a czterdziestoletnia osoba zmieści swoje przeżycia w opowiadaniu. To nie jest istotne tak bardzo. Bo wiek to tylko prawo natury. Doświadczenie nie zawsze jest od niego uzależnione. Fakt, że oboje macie za sobą jakieś historie nie powinno wpływać na Wasze relacje. Wszak właśnie doświadczenia i przeżycia pozwalają nam uczyć się dalej żyć.
Mówisz, że Twój partner ma za sobą przykry w skutkach związek. Rozumiem jego niepewność i ograniczone zaufanie. Nim mógł się kierować, gdy nie decydował się na to, że będzie częścią Twojego życia. Skoro podjął decyzję, że Jesteście Razem, własne obawy powinien co najmniej ograniczyć.
Nie pojmuję związków na odległość, ale nie znaczy to wcale, że nie maja szans. Zastanawia mnie jedynie jedno. Skoro Ty twierdzisz, że nie robisz niczego, czym mogłabyś poddać w wątpliwość jego wiarę w Ciebie, to dlaczego rodzą się w nim te wszystkie podejrzenia... Proszę, bys nie brała tego do siebie, bo ja akurat w Miłości nie jestem dobrym przykładem, ale zastanawia mnie czy jego zachowanie nie jest wynikiem własnych czynów. Takie jakieś dziwne przysłowie jest: sądzę Ciebie według siebie...
Wiesz co dla mnie jest ważne w związku? Bliskość. Pod każdą postacią...
6 2014-12-05 20:10:01 Ostatnio edytowany przez missdiorcherie (2014-12-05 20:15:23)
Każdy z nas ma za soba jakąś przeszłość. I nie ma znaczenia wiek. Może być, że dwudziestolatek zapisał swoje życie na stercie kartek a czterdziestoletnia osoba zmieści swoje przeżycia w opowiadaniu. To nie jest istotne tak bardzo. Bo wiek to tylko prawo natury. Doświadczenie nie zawsze jest od niego uzależnione. Fakt, że oboje macie za sobą jakieś historie nie powinno wpływać na Wasze relacje. Wszak właśnie doświadczenia i przeżycia pozwalają nam uczyć się dalej żyć.
Mówisz, że Twój partner ma za sobą przykry w skutkach związek. Rozumiem jego niepewność i ograniczone zaufanie. Nim mógł się kierować, gdy nie decydował się na to, że będzie częścią Twojego życia. Skoro podjął decyzję, że Jesteście Razem, własne obawy powinien co najmniej ograniczyć.
Nie pojmuję związków na odległość, ale nie znaczy to wcale, że nie maja szans. Zastanawia mnie jedynie jedno. Skoro Ty twierdzisz, że nie robisz niczego, czym mogłabyś poddać w wątpliwość jego wiarę w Ciebie, to dlaczego rodzą się w nim te wszystkie podejrzenia... Proszę, bys nie brała tego do siebie, bo ja akurat w Miłości nie jestem dobrym przykładem, ale zastanawia mnie czy jego zachowanie nie jest wynikiem własnych czynów. Takie jakieś dziwne przysłowie jest: sądzę Ciebie według siebie...Wiesz co dla mnie jest ważne w związku? Bliskość. Pod każdą postacią...
Dziękuję za wszystkie odpowiedzi i wsparcie ![]()
Te jego podejrzenia rodzą się zawsze w wyniku takich głupot jak ta dzisiejsza z smsami, tak na co dzień - co ciekawe - on nie jest jakiś specjalnie zazdrosny, tylko właśnie co jakiś czas wychodzą te podejrzenia, męczę się z tym, bo dla mnie sprawy wierności i uczciwości są podstawą w związku, więc jak podejrzewa mnie o takie rzeczy, to zaraz wpadam w jakiś popłoch. Tłumaczę mu dzisiaj, że przecież pamięta, jakie problemy z zasięgiem i dochodzeniem smsów mieliśmy w lecie i dzisiaj po prostu dotarł jeden z tych starych, który widocznie wtedy się "zgubił", ale i tak czuję, że to go niespecjalnie przekonuje.
Podejrzliwość myślę wynika przede wszystkim z jego złych doświadczeń z byłą, która zostawiła go dla innego (a jeszcze jak była w związku z moim facetem, to już zaczęła ten nowy i on w sumie dowiedział się o tym od osób trzecich), wiem, że bardzo to przezywał i nie mógł długo dojść do siebie, myślę, że w jego głowie zrodził się jakiś skrzywiony obraz kobiet - że wszystkie sa takie jak ta jego była
Od początku staram się go przekonywać, ze ja jestem inna niż tamta dziewczyna. Druga rzecz to pewnie ta odległość i to, że nie mam możliwości przekonania go o swojej wierności.
Inną sprawą jest to, o czym mówisz na końcu. Sama ostatnio zaczęłam się zastanawiać czy czasami on nie ma czegoś na sumieniu, skoro jest taki podejrzliwy wobec mnie
Przy następnej takiej sytuacji chyba po prostu mu to powiem.
Skad Ty wiesz,ze byla zostawila go dla innego?Poznalas ja?Rozmawialyscie o tym?Facet znalazl sobie wymowke dla problemu,ktory jest w nim,a nie w Tobie.A Ty jeszcze go tlumaczysz i zamierzaszta jego zazdrosc tolerowac,bo on biedny i skrzywdzony.pomysl o sobie!Pzdr