Kieszonkowe - ile, od kiedy, jak często, od kogo? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » WYCHOWANIE, ZDROWIE I EDUKACJA DZIECKA » Kieszonkowe - ile, od kiedy, jak często, od kogo?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 34 ]

Temat: Kieszonkowe - ile, od kiedy, jak często, od kogo?

W tym wątku chciałabym podyskutować z Wami o tym, jaka wysokość kieszonkowego jest "właściwa" dla dzieci w różnym wieku. Absolutnie nie namawiam, jeśli ktoś sobie nie życzy, do podawania konkretnych kwot - można opisać w formie np. "tyle, że starcza dziecku na...".

Od kiedy, Waszym zdaniem, warto dawać pociechom kieszonkowe? Na co powinno być przeznaczane - na "zachcianki", na hobby, a może zachęcacie dzieci, by z niego składały na droższe rzeczy, na zakup których Was nie stać ot tak, od razu? Czy kieszonkowe dajecie tak po prostu, by zawsze miały "coś przy sobie", czy robicie z tego "akcję wychowawczą" wink, jak oszczędzać? Jak zmieniała się/zmienia/powinna się zmieniać jego kwota wraz z wiekiem dziecka? I jak w ogóle określić taką kwotę, by nie była za niska, ale i nie za wysoka, co może być mało wychowawcze? Co tydzień, co miesiąc - jak często dajecie lub jak uważacie, że jest sensownie?

A co robicie z prezentami w postaci pieniędzy od bliskich - na Święta, na urodziny, na Komunię, bez okazji? Dajecie po prostu dziecku i niech robi z tym, co chce? Dajecie, ale delikatnie namawiacie na oszczędzanie/zakup czegoś bardziej wartościowego? A może to Wy, jako rodzice, trzymacie te pieniądze i wydzielacie je synowi/córce po trochu?

Skoro już jesteśmy przy prezentach od rodziny - czy ustalacie jakoś z krewnymi, ile "powinni" dawać Waszemu dziecku na różne okazje? Nie chodzi mi tu absolutnie o wypominanie, że ktoś dał za mało big_smile, tylko o przesadę w drugą stronę - kwoty zbyt częste i zbyt duże, które mogą się kłócić z Waszą wizją wychowania młodego człowieka.

Milion pytań do big_smile - podyskutujmy!

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Kieszonkowe - ile, od kiedy, jak często, od kogo?

Od ogółu przejdę do prywaty smile.

Moim zdaniem ważne jest, aby kieszonkowe nie było zbyt niskie, bo to powoduje u dziecka dyskomfort, kiedy nie może kupić sobie choćby batonika czy napoju, ale z drugiej strony nie powinno być również zbyt wysokie, bo to z kolei jest mało wychowawcze. 

Mój syn dostaje kieszonkowe (tygodniowo) na bieżące, drobne wydatki. Kiedy ma jakąś dodatkową potrzebę, to przychodzi i o tym mówi. Czasem poprosi i od razu dostaje, czasem ponegocjujemy, a czasem sam zarobi lub nawet temat musi zupełnie sobie odpuścić. Generalnie wydaje mi się, że ten system całkiem dobrze wypracowaliśmy, bo jak najbardziej się sprawdza.

Syn ma jednak pasje, które zaczynają być coraz bardziej kosztowne. Tutaj finansowanie wygląda podobnie, za to u nas występuje innego rodzaju kolizja. Pomimo że potrzeby syna (dosyć rozsądne) są spore, to jednak uważam, że przychodzą takie momenty (urodziny, Mikołaj, gwiazdka), gdy Junior dostaje zbyt dużo pieniędzy od osób trzecich. Na przykład na początku grudnia ma urodziny, tuż po nich jest Mikołaj, a za chwilę święta, więc kasa płynie, płynie, płynie.
Całkiem niedawno, przeczuwając co się święci, potencjalnym darczyńcom (mojej mamie i bratu, który jest chrzestnym) zadałam nawet pytanie co będzie, jeśli w przyszłym roku nie będą mogli obdarować go taką samą kwotą, jak obecnie - nastąpi rozczarowanie? Uznałam wręcz, że lepiej byłoby okazyjnie dać mu połowę, a za jakiś czas, z gestem, resztę - wtedy dzieciak po pierwsze bardziej to doceni, a po drugie nie wyda mu się oczywiste, że na urodziny pieniądze spadają jak manna z nieba.
Pomimo prośby pieniądze zaczęły napływać z wytłumaczeniem, że przecież zbiera na to i na tamto. Oczywiście rozumiem, że prezenty dawane są w dobrej wierze, a i dla mnie jest to pewnego rodzaju ułatwienie, bo przecież jeśli sam swoich potrzeb nie sfinansuje, to będziemy musieli zrobić to my, rodzice, ale jednak jakiś umiar i rozsądek, choćby ze względów stricte wychowawczych, należałoby zachować. Przyznaję, że to mi się nie spodobało. 

BabaOsiadła napisał/a:

A co robicie z prezentami w postaci pieniędzy od bliskich - na Święta, na urodziny, na Komunię, bez okazji? Dajecie po prostu dziecku i niech robi z tym, co chce? Dajecie, ale delikatnie namawiacie na oszczędzanie/zakup czegoś bardziej wartościowego? A może to Wy, jako rodzice, trzymacie te pieniądze i wydzielacie je synowi/córce po trochu?

Kieszonkowe syn dostawał odkąd pamiętam i w to, co z nim robił, absolutnie się nie wtrącaliśmy, ale większe kwoty dosyć długo to my przechowywaliśmy u siebie i to z nami uzgadniał na co chce je przeznaczyć. Obecnie sam o tym decyduje. Jest jednak w takim wieku (17 lat), że musi uczyć się odpowiedzialności i gospodarności - jak pieniądze przepuści, to nie wystarczy na coś innego. Na szczęście raczej, ale nie jest to regułą wink, nie przepuszcza.

"Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz." (Janis Joplin)
[olinkowy status to już historia, z niezależnych ode mnie przyczyn technicznych właściwy zobaczysz dopiero w moim profilu wink]

3

Odp: Kieszonkowe - ile, od kiedy, jak często, od kogo?

Jestem na nie dla stałego kieszonkowego.

Jak najbardziej tak na zarabianie pieniędzy przez dzieci.

Przykład:

Siostrzeniec lat 10, za pogniecenie puszek i spakowanie ich do worka dostał 5 zł - zarobił na słodycze w pobliskim sklepie.
Za umycie butelek również dostał 5 zł, a potem mógł je odwieźć do klepu i spieniężyć jeszcze więc miał więcej na swoje zachcianki.

Teraz jest starszy, więc jeszcze samochód umyje, zgrabi liście, a nawet skosi trawę. Dostaje własnie 5-10-15-20 zł w zależności ile było pracy i jak sobie poradził.

Takie podejście wydaje mi się najzdrowsze.

Jeśli jest coś kosztownego, co by chciał, to wtedy zaczynają się pertraktacje, czyli jakieś tam regularne obowiązki ponad jego program, podwyższenie ocen w szkole itp.

Jeśli chodzi o pieniądze, które dostaje, nikt nie neguje, że są to jego pieniądze. Może zrobić z nimi co chce, ale zawsze ma tłumaczone, że może na coś zaoszczędzić, kupić sobie coś większego itp.

Dzieciak zna wartość pieniądza jak chyba żaden inny w jego wieku, wie ile co kosztuje, wie ile ma na ile może sobie pozwolić.

4

Odp: Kieszonkowe - ile, od kiedy, jak często, od kogo?

A czy nie może być jakieś stale kieszonkowe,a kiedy dziecko chce zarobic cos ekstra,to zlecić mu jakąś nadzwyczajna prace?Nadzwyczajna,czyli nie wynoszenie śmieci czy umycie talerzy czy sprzatniecie pokoju ale np odkurzenie samochodu,pomalowanie ogrodzenia na działce itd???
Bo inaczej,jeśli dziecko dostawaloby pieniądze za np wyniesienie kosza,przyniesienie zakupów, odkurzenie pokoju, wyprowadzenie psa,to czy to na nie nie wpłynie na zasadzie:muszę cos zawsze zrobić,aby dostać zapłatę.A w dorosłym życiu nikt nikomu nie płaci za ugotowane obiadu czy zrobienie prania.
No i taki brak bezinteresownnosci :Zapłacić mi,to zrobię ci herbaty!

5

Odp: Kieszonkowe - ile, od kiedy, jak często, od kogo?

Stałe kieszonkowe jest potrzebne bo to byłaby idiotyczna sytuacja, gdyby dziecko musiało samo zarabiać na bilet na autobus czy kanapkę na mieście jezeli zrobi się głodne.
Z drugiej strony nie każde dziecko ma mozliwośc zarabiać - nastolatek tak, ale zarabianie przez 10-latka to głownie bazowanie na rodzinie.

Prywatnie - próbowałam kiedyś dawać mojej córce kieszonkowe, ale się to nie sprawdziło, chyba była jeszcze za mała. Teraz czekam aż ten temat wypłynie po raz kolejny, wtedy ustalimy sobie jakieś zasady.

Pamiętam, ze ja dostawałam od matki kieszonkowe w formie tygodniówki, co roku podwyzszane o drobną kwotę. Potem zaczęłam się uczyć w zawodówce więc miałam już swoje pieniądze, a w wieku 19 lat zaczęłam normalnie pracować, więc tego kieszonkowego nie dostawałam zbyt długo tongue

6

Odp: Kieszonkowe - ile, od kiedy, jak często, od kogo?

Jestem za stałym kieszonkowym...Nie zamierzam płacić dziecku za obowiązki domowe...Robimy je za darmo...jesteśmy rodziną i każdy ma swoje obowiązki...Obawiam się że potem dzieci tak wychowywane nie umieją pomagac bezinteresownie...Rodzice  często potrzebują pomocy...i nie mówię tu o stałej opiece ale o np kupienie czegoś w sklepie i co...? Jak dasz 20 zł to Ci kupie a jak nie masz to sory...?

Ja jako pierwsza pod sercem Cię noszę.
Ja o Twe zdrowie najgoręcej proszę.
Jestem przy Tobie od pierwszego grama.
Tyś moje dziecko, ja... Twoja mama...

7 Ostatnio edytowany przez in_ka (2014-12-04 19:07:22)

Odp: Kieszonkowe - ile, od kiedy, jak często, od kogo?

stałe kieszonkowe rozumiem, że z jasno określonymi zasadami na co, te pieniądze mają być przeznaczone - wręcz wypisane

a tak swoja drogą wiecie za co, dzieci kupują te produkty ZABRONIONE - no właśnie za kieszonkowe wink

nie praktykowałam z moim synem kieszonkowego, układ był jasny potrzebował kasy - mówił na co i jeżeli była zgoda, dostawał
bo co za problem dać, gdy dziecko poprosi
pieniądze, które dostawał w prezencie miał dla siebie ale nie wydawał bez mojej wiedzy na co chciał, potrzebna była nasza rodziców zgoda i też praktycznie zawsze ją dostawał

dawałam mu tez zarobić - umył i wysprzątał mi auto, mył okna gdy wysyłałam po zakupy reszta była dla niego...

jest broń straszniejsza niż oszczerstwo: to prawda

8

Odp: Kieszonkowe - ile, od kiedy, jak często, od kogo?
in_ka napisał/a:

nie praktykowałam z moim synem kieszonkowego, układ był jasny potrzebował kasy - mówił na co i jeżeli była zgoda, dostawał
bo co za problem dać, gdy dziecko poprosi

Taki, że po co ma uczyć się oszczędzać jak wie, że jak będzie potrzebował, to rodzice zawsze dadzą....

Moi synowie mieli kieszonkowe od początków podstawówki chyba. 10zł na tydzień (swoja drogą wredna matka ze mnie skoro do tej pory nie zwaloryzowała tej kwoty). Z tego musieli opłacić sobie telefon. Od gimnazjum roznosili ulotki, ewentualnie łapali sezonowa prace w wakacje żeby zarobić na swoje potrzeby. Plus to co dostali z okazji urodzin i innych uroczystości. W sposób wydawania nie wnikałam. Dopóki nie wydawali kasy na zabronione używki uważam, że nie ma potrzeby kontroli ich wydatków. W ten sposób uczyli się gospodarowania takimi zasobami jakimi dysponowali. I chyba to było dobre postępowanie skoro starszy syn utrzymuje się spokojnie na studiach za kwotę jaką dostaje od nas na utrzymanie. I nie woła o więcej.

"W związku z tym, że wraca moda na rzeczy retro mam nadzieję, że zdrowy rozsądek i inteligencja znowu wrócą do łask."

9

Odp: Kieszonkowe - ile, od kiedy, jak często, od kogo?
bbasia napisał/a:
in_ka napisał/a:

nie praktykowałam z moim synem kieszonkowego, układ był jasny potrzebował kasy - mówił na co i jeżeli była zgoda, dostawał
bo co za problem dać, gdy dziecko poprosi

Taki, że po co ma uczyć się oszczędzać jak wie, że jak będzie potrzebował, to rodzice zawsze dadzą....
.

Ja tez nigdy w podstawówce nie miałam kieszonkowego, jak coś było potrzeba (ubrania, ksiązki )rodzice kupowali. Jak chciałam jakąś "fanaberie" kupowali albo i nie, tak pół na pół.
teraz sama się utrzymuję, ręki po pieniądze nie wyciągam.

10 Ostatnio edytowany przez in_ka (2014-12-04 19:52:45)

Odp: Kieszonkowe - ile, od kiedy, jak często, od kogo?
bbasia napisał/a:
in_ka napisał/a:

nie praktykowałam z moim synem kieszonkowego, układ był jasny potrzebował kasy - mówił na co i jeżeli była zgoda, dostawał
bo co za problem dać, gdy dziecko poprosi

Taki, że po co ma uczyć się oszczędzać jak wie, że jak będzie potrzebował, to rodzice zawsze dadzą....

a wiesz nie wpadłabym na to ...
kompletnie nie jest dla mnie jednoznaczne to, że jak dziecko poprosi i dostanie, to nie nauczy się oszczędzać ale rozumiem, inni może tak pomyślą wink

a jak dziecku dajesz jeść, to też zawsze pomyśli - będę głodny, to rodzice mi przecież dadzą ...

a teraz z praktyki - mój syn stary koń 26 lat, pracuje i jest - oszczędny, bardziej niż ja wink

jest broń straszniejsza niż oszczerstwo: to prawda

11

Odp: Kieszonkowe - ile, od kiedy, jak często, od kogo?

in_ka, nie popadaj w skrajności. Akurat przykład z jedzeniem nie jest według mnie dobry...
Chodziło mi głównie o to, że dzieciak dostaje od rodziców powiedzmy dychę i wydaje od razu na cukierki. Następnego dnia prosi rodziców o następne pieniądze i tez dostaje. I również wydaje na bzdety. I tak codzienni (albo często). Wiec skoro  wystarczy poprosić i dostanie to w ten sposób nie nauczy się nimi właściwie gospodarować.
Chociaż właściwie ja również nie miałam jako dzieciak kieszonkowego. I również jak było mi na coś potrzebne pieniądze to dostawałam. I tez nie mam problemów z gospodarowaniem kasą.
Wiec chyba można wysnuć wniosek, ze to zależy od dziecka.... smile

"W związku z tym, że wraca moda na rzeczy retro mam nadzieję, że zdrowy rozsądek i inteligencja znowu wrócą do łask."

12

Odp: Kieszonkowe - ile, od kiedy, jak często, od kogo?
rossanka napisał/a:

A w dorosłym życiu nikt nikomu nie płaci za ugotowane obiadu czy zrobienie prania.
No i taki brak bezinteresownnosci :Zapłacić mi,to zrobię ci herbaty!

Nikt w dorosłym życiu tez mu nie da pieniędzy za frajer, a co tygodniowe pieniądze w formie kieszonkowego, to jest właśnie kasa za nic.

Nie popadajmy w skrajność, nigdzie nie napisałam, że ma się dziecku płacić za codzienne obowiązki domowe. Napisałam jedynie, że jak na coś potrzebuje, to niech zarobi w miarę możliwości.

Dziecko też nie dostaje kieszonkowego na bilety autobusowe czy na nowe buty, Iceni... Podstawa utrzymania leży nadal w gestii rodziców.

Dla mnie właśnie dawanie pieniędzy dziecku "bo tak", "bo kieszonkowe" jest niewychowawcze, bo uczy dziecko, że czy się stoi czy się leży, to kasa od rodziców się należy.

13

Odp: Kieszonkowe - ile, od kiedy, jak często, od kogo?
Teo napisał/a:
rossanka napisał/a:

A w dorosłym życiu nikt nikomu nie płaci za ugotowane obiadu czy zrobienie prania.
No i taki brak bezinteresownnosci :Zapłacić mi,to zrobię ci herbaty!

Nikt w dorosłym życiu tez mu nie da pieniędzy za frajer, a co tygodniowe pieniądze w formie kieszonkowego, to jest właśnie kasa za nic.

.....
Dla mnie właśnie dawanie pieniędzy dziecku "bo tak", "bo kieszonkowe" jest niewychowawcze, bo uczy dziecko, że czy się stoi czy się leży, to kasa od rodziców się należy.

I co z tego.Dziecko to nie dorosły,dlaczego by nie miało dostać kieszonkowego,jakiejś podstawowej sumy za nic?Dalsza kwotę może w miarę swoich możliwości zarobić,uskladac.
Nie lubię postawy typu, zrób to czy tamto,a dostaniesz tyle i tyle. Takie cos na zasadzie:na wszystko musisz zasłużyć,za pracować.
Ja czasem "zarabialam" czasem dostawalam od tak,parę zloty,jakąś resztę z zakupów,niewielkie sumy to były.
W liceum miałam comiesięczne kieszonkowe,tez bez szału,musiało mi starszych na przyjemności.
Pracować tez późno zaczelam,,bo dopiero po studiach (żałuje,ze nie w trakcie,ale czasu nie cofne,Nie chodzi mi o kasę ale o doświadczenie).W tum czasie pieniadze mialam z e styp.naukowego. Od rodzicow bralam juz naprawde w razie wiekszej konoecznosci,ale zadko i niechetnie,jakby zawstydzona.Potem poszlam na swoje ,jestem całkowicie samowystarczalna finansowo juz ładnych ilestam lat.
Wiec chyba to zależy od osoby.

14

Odp: Kieszonkowe - ile, od kiedy, jak często, od kogo?
bbasia napisał/a:

in_ka, nie popadaj w skrajności. Akurat przykład z jedzeniem nie jest według mnie dobry...
Chodziło mi głównie o to, że dzieciak dostaje od rodziców powiedzmy dychę i wydaje od razu na cukierki. Następnego dnia prosi rodziców o następne pieniądze i tez dostaje. I również wydaje na bzdety. I tak codzienni (albo często). Wiec skoro  wystarczy poprosić i dostanie to w ten sposób nie nauczy się nimi właściwie gospodarować.

nie popadam w skrajności no wg mnie oczywiście

In_ka napisał/a:

układ był jasny potrzebował kasy - mówił na co i jeżeli była zgoda, dostawał
bo co za problem dać, gdy dziecko poprosi

taka była moja cała wypowiedź
to RODZIC decyduje czy te pieniądze dziecko dostanie, to RODZIC powinien kontrolować na co dziecko, te pieniądze wydaje
i to RODZIC uczy oszczędzania, chociaż może nie koniecznie poprzez kieszonkowe
tylko tyle wyjaśnienia wink

nie ma jednego uniwersalnego sposobu na wychowanie dziecka - może i szkoda
każdy dobiera swoje metody a potem jako RODZIC ponosi konsekwencje
i to, co się sprawdza u jednego, nie zadziała u drugiego - też tak bywa

jest broń straszniejsza niż oszczerstwo: to prawda

15

Odp: Kieszonkowe - ile, od kiedy, jak często, od kogo?

Zupełnie nie wiem od kiedy dawać kieszonkowe.Wszystko zależy od dojrzałości dzieciaka.Moja córka- lat dziewięć- dostaje je od wakacji.W wakacje dostała półtorej stówki- miała świetne wyniki w obu szkołach-ciężko pracowała cały rok,więc było kieszonkowe plus nagroda.Tak było przez dwa miesiące wakacji.
Po wakacjach córka dostaje 30zeta miesięcznie.
Nie płacę córce za prace- ale mój mąż owszem.Za umycie auta czy zgrabienie liści.To najczęściej jest w wakacje.W roku szkolnym czas na takie rzeczy miałaby tylko w weekend i to nie w każdy.
Kieszonkowe przeznacza na gazety,książki,swoje hobby czyli konie Schleich- nie wiem jak to się pisze.Czasem też opłaca za kieszonkowe jazdy konne,dokłada się do prezentów- symbolicznie- ale sama chciała.Dołożyła się do prezentu mikołajkowego dla taty na przykład:)
U nas grudzień i luty to urodziny córki,imieniny,mikołajki i gwiazdka.Dostaje więc dużo pieniędzy i prezentów.Zazwyczaj proponujemy by zakupiła sobie nowy kostium narciarski,buty czy każemy dołożyć do nart,roweru czy łyżew.Kiedy była młodsza czasem strzelała foszki z tego powodu.
Teraz chyba rozumie...
Ostatnio po raz kolejny zerwała strunę.Pech chciał,że zrywa najczęściej A więc mamy już trzy komplety strun bez A.Do jednego dołożyła się panna.Komplet kosztuje 150 zeta a corka dołożyła jedną trzecią.Sama,bez żadnych sugestii.

Nie wiem też ile dawać.Pewne zależy to od zasobności portfela rodziców i od umiejętności obracania kapitałem dziecka:)

Tylko czasem wśród mroku,straszy i krąży wokół zamyślony marabut, w lepkich błotach błądzący ptak
Lecz dzień lęki wymiecie,wiec spokojnie możecie drzwiami trzasnąć i zasnąć gdy "dobranoc" powiemy wam

16

Odp: Kieszonkowe - ile, od kiedy, jak często, od kogo?

gojka102, to struny do skrzypiec (skrzypiec prawda?) są sprzedawane tylko w kompletach? Strasznie niepraktyczne...

"W związku z tym, że wraca moda na rzeczy retro mam nadzieję, że zdrowy rozsądek i inteligencja znowu wrócą do łask."

17

Odp: Kieszonkowe - ile, od kiedy, jak często, od kogo?
bbasia napisał/a:

gojka102, to struny do skrzypiec (skrzypiec prawda?) są sprzedawane tylko w kompletach? Strasznie niepraktyczne...

Bbbasiu,sprzedawane też są na sztuki ale nie w sklepie w moim mieście.Trzeba by zamówić w necie a potem czekać na dostawę.To ze trzy,cztery dni bez ćwiczeń a
listopad i grudzień do miesiące wytężonej pracy w muzycznej więc odpada.
Za tydzień jadę do Krakowa,jest tam fantastyczny sklep z artykułami muzycznymi więc planuję się zaopatrzyć w najczęściej używane struny:)

Tylko czasem wśród mroku,straszy i krąży wokół zamyślony marabut, w lepkich błotach błądzący ptak
Lecz dzień lęki wymiecie,wiec spokojnie możecie drzwiami trzasnąć i zasnąć gdy "dobranoc" powiemy wam

18 Ostatnio edytowany przez Dolly85 (2014-12-05 12:45:54)

Odp: Kieszonkowe - ile, od kiedy, jak często, od kogo?

Witam, ciekawy temat i pełen wielu propozycji i rozwiązań.

Ja mam syna w wieku 9 lat, który jeszcze nie dostaje stałego kieszonkowego ponieważ najprawdopodobniej poszłoby na słodycze i bzdurne zabawki. Od czasu do czasu dostanie jakiś pieniążek do szkoły, kasę z urodzin i innych okoliczności dzielę. Staram się uczyć syna oszczędzania więc założyłam mu lokatę oszczędnościową na przyszłość, naukę itp. wie o tym więc część kasy z urodzin wpłacamy na lokatę - sam chętnie się na to godzi a druga część przeznacza sobie na jakiś wymarzony zakup itp. Bywa oczywiście też tak że kilka tygodni/ miesięcy zbiera pieniądze do skarbonki po to by kupić sobie np. nowe klocki lego itp. Wie,że na drogie zabawki nie może liczyć tak od  ręki, ale wie też że jeśli zacznie zbierać na pewno go wspomożemy.

jeśli chodzi o zarabianie za wykonane czynności domowo-ogrodowe szczerze to nie jestem za tym, no chyba że pomagając osobie trzeciej tj babci czy dziadkowi dostanie jakiś grosik- proszę bardzo. Natomiast w domu gdzie mieszka, absolutnie nie ma pieniędzy za jakiekolwiek sprzątanie, zna swoje obowiązki czasami poproszę o coś dodatkowego gdzie jedyną zapłatą jest moja wdzięczność i podziękowanie. Chłopak czuje wtedy że pomógł i sam tez jest z siebie zadowolony.

19

Odp: Kieszonkowe - ile, od kiedy, jak często, od kogo?
gojka102 napisał/a:
bbasia napisał/a:

gojka102, to struny do skrzypiec (skrzypiec prawda?) są sprzedawane tylko w kompletach? Strasznie niepraktyczne...

Bbbasiu,sprzedawane też są na sztuki ale nie w sklepie w moim mieście.Trzeba by zamówić w necie a potem czekać na dostawę.To ze trzy,cztery dni bez ćwiczeń a
listopad i grudzień do miesiące wytężonej pracy w muzycznej więc odpada.
Za tydzień jadę do Krakowa,jest tam fantastyczny sklep z artykułami muzycznymi więc planuję się zaopatrzyć w najczęściej używane struny:)

To w takim razie nie prościej kupić w internecie kilka tych strun A i mieć w zapasie? Skoro i tak je najczęściej zrywa, a resztę strun ma?

Ale się zafiksowałyście na tych odpłatnych obowiązkach domowych... Nie wiem skąd Wam to do głowy przyszło, ale spoko. Takie czytanie ze zrozumieniem.

20

Odp: Kieszonkowe - ile, od kiedy, jak często, od kogo?

Mam jeszcze jeden plus kieszonkowego wypłacanego regularnie - można dziecko szantażować, że jak coś (złe oceny, zachowanie, bałagan) to go nie dostanie smile Aczkolwiek na moich synów, to akurat nie działało....

"W związku z tym, że wraca moda na rzeczy retro mam nadzieję, że zdrowy rozsądek i inteligencja znowu wrócą do łask."

21

Odp: Kieszonkowe - ile, od kiedy, jak często, od kogo?
Teo napisał/a:
gojka102 napisał/a:
bbasia napisał/a:

gojka102, to struny do skrzypiec (skrzypiec prawda?) są sprzedawane tylko w kompletach? Strasznie niepraktyczne...

Bbbasiu,sprzedawane też są na sztuki ale nie w sklepie w moim mieście.Trzeba by zamówić w necie a potem czekać na dostawę.To ze trzy,cztery dni bez ćwiczeń a
listopad i grudzień do miesiące wytężonej pracy w muzycznej więc odpada.
Za tydzień jadę do Krakowa,jest tam fantastyczny sklep z artykułami muzycznymi więc planuję się zaopatrzyć w najczęściej używane struny:)

To w takim razie nie prościej kupić w internecie kilka tych strun A i mieć w zapasie? Skoro i tak je najczęściej zrywa, a resztę strun ma?

Ale się zafiksowałyście na tych odpłatnych obowiązkach domowych... Nie wiem skąd Wam to do głowy przyszło, ale spoko. Takie czytanie ze zrozumieniem.

Teo,córka gra czwarty rok i dopiero w tym roku zaczęła zrywać struny.
Co do zakupu- moim poważaniem cieszy się jeden sklep wysyłkowy- bo jest ogromny wybór profesjonalnego sprzętu zamiast tandetnej chińszczyzny zalewającej większość sklepów.W sklepie o którym piszę czeka się prawie tydzień na dostawę-bo mają dużo zamówień.

Prościej kupić i napisałam,że tak zamierzam zrobić bowiem w następnym tygodniu jadę do Krakowa.
Kto się zafiksował? ja czy Bbasia?
Nie mogę napisać za co płaci mąż mojej córce?
Przyznam,że nawet nie zauważyłam,że o czymś takim piszesz.Bbasia nic o tym nie napisała,więc tekst o czytaniu ze zrozumieniem proponuję wkuć na pamięć i powtarzać kilka razy dziennie.

Tylko czasem wśród mroku,straszy i krąży wokół zamyślony marabut, w lepkich błotach błądzący ptak
Lecz dzień lęki wymiecie,wiec spokojnie możecie drzwiami trzasnąć i zasnąć gdy "dobranoc" powiemy wam

22

Odp: Kieszonkowe - ile, od kiedy, jak często, od kogo?
gojka102 napisał/a:
Teo napisał/a:
gojka102 napisał/a:

Bbbasiu,sprzedawane też są na sztuki ale nie w sklepie w moim mieście.Trzeba by zamówić w necie a potem czekać na dostawę.To ze trzy,cztery dni bez ćwiczeń a
listopad i grudzień do miesiące wytężonej pracy w muzycznej więc odpada.
Za tydzień jadę do Krakowa,jest tam fantastyczny sklep z artykułami muzycznymi więc planuję się zaopatrzyć w najczęściej używane struny:)

To w takim razie nie prościej kupić w internecie kilka tych strun A i mieć w zapasie? Skoro i tak je najczęściej zrywa, a resztę strun ma?

Ale się zafiksowałyście na tych odpłatnych obowiązkach domowych... Nie wiem skąd Wam to do głowy przyszło, ale spoko. Takie czytanie ze zrozumieniem.

Teo,córka gra czwarty rok i dopiero w tym roku zaczęła zrywać struny.
Co do zakupu- moim poważaniem cieszy się jeden sklep wysyłkowy- bo jest ogromny wybór profesjonalnego sprzętu zamiast tandetnej chińszczyzny zalewającej większość sklepów.W sklepie o którym piszę czeka się prawie tydzień na dostawę-bo mają dużo zamówień.

Prościej kupić i napisałam,że tak zamierzam zrobić bowiem w następnym tygodniu jadę do Krakowa.
Kto się zafiksował? ja czy Bbasia?
Nie mogę napisać za co płaci mąż mojej córce?
Przyznam,że nawet nie zauważyłam,że o czymś takim piszesz.Bbasia nic o tym nie napisała,więc tekst o czytaniu ze zrozumieniem proponuję wkuć na pamięć i powtarzać kilka razy dziennie.

Dlatego pisałam, żeby kupić na zapas, a nie wtedy jak się zerwie smile

zafiksowały się: rossanka, magda, poly28 itp. Te wszystkie, które pisały o płaceniu za obowiązku domowe. Z tego co widzę, to Ty nie pisałaś, więc nie wiem czemu odniosłaś ten komentarz do siebie. Więc tekst o czytaniu ze zrozumieniem odbijam i zalecam się zastosować do własnych rad smile

23

Odp: Kieszonkowe - ile, od kiedy, jak często, od kogo?

Teo mądra rada..

Nie widzę by ktokolwiek się tu zafiksował prócz Ciebie - jak zwykle na łatwym ocenianiu innych.

Jest temat, dyskusja, wątek są wypowiedzi ludzi. Wszystko

24 Ostatnio edytowany przez gojka102 (2014-12-05 22:21:38)

Odp: Kieszonkowe - ile, od kiedy, jak często, od kogo?

Teo,skoro cytujesz moją wypowiedź i wypowiedź Bbasi to ZAKŁADAM,że do nich się odnosisz.
Gdybyś napisała,że jest to do ogółu,czy  wyszczególnionych w ostatnim poście przez Ciebie osób to byłoby  jasne.
Skoro nie piszesz jasno to  niejasno jesteś odczytywana.
Co do strun-napisałam,że zamierzam zakupić zapas(dwa razy) więc chyba nie ma co wałkować tematu...

Tylko czasem wśród mroku,straszy i krąży wokół zamyślony marabut, w lepkich błotach błądzący ptak
Lecz dzień lęki wymiecie,wiec spokojnie możecie drzwiami trzasnąć i zasnąć gdy "dobranoc" powiemy wam

25

Odp: Kieszonkowe - ile, od kiedy, jak często, od kogo?

Ja się często spotkałam w rozmowie z innymi rodzicami ,ze płacą własnym dzieciom za podstawowe obowiązki domowe ,co mnie do żałości doprowadziło  jak można płacić za poodkurzanie, wywieszanie prania, obranie ziemniaków, ogarniecie koło swojego kupra i tego typu podstawy ,które powinny być  oczywista oczywistością ,nie żadną łaską, zaś obowiązkiem  i ustalony cennik za każdą wykonaną czynność mnie dosłownie nie dość ,ze z szokował  to wręcz zniesmaczył .Co gorsza z tego co wywnioskowałam  dziecko sobie daje prawo do odmowy wykonania jakieś czynności  i zamiast  kilku  czynności wykonać  w tygodniu zrobi tylko jedno , bo tak mu w to graj akurat- absurd   mad

Wg mnie kieszonkowe to przywilej a nie żaden mus odgórny rodzica, jeśli dziecko zasłuży swoim zachowaniem i postawą  na kieszonkowe to niech je otrzyma ( kwota indywidualna) jeśli jego osoba , jego zachowanie i stosunek do całokształtu jest naganny, wiec nie widzę powodów ,aby  przyjemności pod nos miał dostarczane  ,  jak sobie na to nie  zasłużył, wiec nie ma tego typu przywilejów

U nas dzieć dostaje kieszonkowe nieregularnie i kwoty również nieregularne. Są okresy  że nabroi i ni ma, a tez kiedy otrzymuje zasłużenie i wtedy coś tam jej zawsze wpadnie większą lub mniejsza suma .Czesto  też z zakupów sama nie  każe jej reszty oddawać ,jeśli to są drobne sumy, może zatrzymać. Do tego jeśli jest  okazja zawsze sobie dorobi w dodatkowych  pracach , a już tym bardziej  kiedy jest sezon na zbiory  to nie przejdzie obojętnie
Mąż odkłada na jej konto pewna kwote regularnie , ale  Pchła o tym nie wie, dowie się jak będzie pełnoletnia i słusznie

Nie wiemy ile ona ma w skarbonce pieniędzy , bo to już jej prywatna sprawa i do takiej prywaty ma pełne prawo. Jak dotąd wydaje na w miarę rozsądne zakupy ,wspomaga też schroniska zwierząt z swoich zaskórniaków , ale  czasami trzeba interweniować  z wydatkami na niebezpieczne gadżety, bo jest maniakiem militariów, więc z tym ostrożnie trzeba podchodzić .....

26

Odp: Kieszonkowe - ile, od kiedy, jak często, od kogo?

Mój synek regularne kieszonkowe zaczął dostawać jak poszedł do szkoły. Co do tego ile i kiedy i od kogo to różnie. On nie wydaje na głupoty, więc jak dostaje to często odkłada większe kwoty jak dostanie np od dziadków, cioci czy kogoś innego. Od nas rodziców też. A drobne to mniej więcej tyle, żeby codziennie jak idzie ze szkoły miał przy sobie te minimum 5zł. Czasem pójdzie z chłopakami na pizze to wtedy ma wiecej. Wydaje mi sie ze to zalezy od statusu materialnego rodziców. Mój jest teraz w klasie 4 i dostaje około 100zł miesiecznie, ale po trochu. Jak wydaje coś to wydaje, a jak nie to po prostu odkłada i co jakiś czas coś sobie kupuje. To rozsadne bo uczy oszczedzania. A żeby oszczedzać to jednak trzeba miec na czym.

27

Odp: Kieszonkowe - ile, od kiedy, jak często, od kogo?

Nie ma odpowiedniego wieku na to, aby zacząć dawać dziecku kieszonkowe. Moim zdaniem kwestię kieszonkowego możemy zacząć rozważać kiedy dziecko ma 6 lat (jednak każda z naszych pociech rozwija się w innym tempie, dlatego nie jest to rada dla wszystkich). 6 lat - jest to wiek kiedy nasze dziecko będzie potrafiło docenić oraz przekazać daną kwotę na rozsądny cel oczywiście przy odpowiednim przekazaniu treści przez rodzica.
Jeśli chodzi o to ile powinniśmy dawać, tutaj uważajmy. Podejdźmy do tego z rozwagą.
Pamiętajmy, aby nasze dziecko nie dostawało więcej pieniędzy niż jego rówieśnicy. Mogą być tego nieprzyjemne konsekwencje tj. "kupienie sobie kolegi" - poprzez "stawianie mu czego będzie chciał" np. w szkolnym sklepiku czy automacie. Chyba nikt z nas nie chciałby, aby jego dziecko było lubiane i szanowane tylko dzięki temu, że ma przy sobie zawsze pieniądze. Ważne jest, aby nasze dziecko posiadało prawdziwych przyjaciół za swoje wnętrze (to jakim jest).
W jaki sposób dawać? Najlepszym rozwiązaniem jest dawanie dziecku tzw. stypendium, danej kwoty np. raz w miesiącu. Pamiętajmy o tym, nie wzbudzajmy w dziecku niepotrzebnej zachłanności na pieniądze. Chyba każdy z nas chce, aby dziecko potrafiło szanować posiadane kieszonkowe, ale i aby było świadome, że to nie pieniądze są w życiu najważniejsze. Nie popełniajmy błędów tj. dawanie dziecku pieniędzy za dobre zachowanie, czy za wykonanie jakiejś czynności (doprowadzimy do sytuacji kiedy nasze dziecko będzie chciało coś robić tylko za gotówkę - a chyba tego nie chcemy), nie szantażujmy też dzieci np. "jeśli wszystko ładnie zjesz, dostaniesz pieniążek".
Na podsumowanie uważam, że dawanie dziecku kieszonkowego jest dobrym pomysłem (jednak w odpowiedni sposób - z konkretnym przekazem informacji tj. szanujemy pieniądze ponieważ nie spadają nam one z nieba, a są wynagrodzeniem za kogoś ciężką pracę, uczmy oszczędności oraz podejmowania przemyślanych decyzji przy ich wydawaniu.

28

Odp: Kieszonkowe - ile, od kiedy, jak często, od kogo?

Ja dziecku nie zamierzam dawać kieszonkowego.
Jak będzie starszy, będzie musiał jeździć autobusem czy tramwajem, to pieniądze na bilet zawsze dostanie, bo to oczywiste. Będzie czegoś potrzebował, dostanie.
Ale nie zamierzam mu dawać kasy na jakieś słodycze lub zabaweczki itp.

Syn ma teraz 6 lat, dostaje pieniądze od rodziny na urodziny lub święta i trzyma je w skarbonce. To są jego pieniądze więc nie wtrącam się w to co z nimi robi, czasem wyda na jakiś słodycz, kiedy np. ja akurat nie mam kasy aby kupić. A resztę trzyma i oszczędza. Uzbierał sobie na razie ponad 700 zł. Jakby chciał wydać kasę na jakąś niepotrzebną rzecz to może sobie kupić, nie bronię mu tego.
Ale dodatkowej kasy w formie kieszonkowego nie dostanie.

Według mnie takie kieszonkowe to po prostu dawanie dziecku kasy na jakieś niepotrzebne pierdołki.

Obowiązkiem rodzica jest zapewnienie dziecku wszystkiego co niezbędne.
U nas nie będzie tak że z kieszonkowego będzie musiał sobie uzbierać np. na bilet lub bułkę do szkoły.
Nie będzie tak że za jakąś wykonaną czynność dostanie pieniądze. Bo to jest dla mnie śmieszne, dawać pieniądze dziecku za to że np. wyniesie śmieci.
Bo jak to by miało wyglądać? Nie wyniesiesz śmieci, nie dostaniesz pieniędzy, przez co nie będziesz miał kasy na bilet. Nie będziesz miał biletu dostaniesz mandat, i będziesz musiał sobie uzbierać kasę aby go zapłacić? Bezsensowne by to było.

A oszczędzania się nauczy z tego co dostaje na urodziny czy święta, już mniej więcej wie co to oszczędzanie, zbiera sobie na wypatrzoną rzecz - teleskop. I wie że jeśli wyciągnie ze skarbonki pieniądze i je na coś wyda, to wtedy będzie mu więcej brakowało, i więcej będzie musiał uzbierać.
Wie że pieniądze nie spadają z nieba.

Jak kogoś stać na dawanie dziecku kieszonkowego to pewnie, niech daje. Ale ja na razie nawet bym nie miała z czego dać dziecku kieszonkowego.
Syn dobrze wie że nie śpimy na pieniądzach, że nie stać nas na wiele rzeczy, zwłaszcza na niepotrzebne.

To czy dziecko dostaje kieszonkowe czy nie, według mnie nie ma dużego wpływu na jego umiejętność rozporządzania pieniędzmi w starszym wieku.
Dziecko uczy się tego też obserwując rodziców.

29

Odp: Kieszonkowe - ile, od kiedy, jak często, od kogo?

Od momentu pójścia do szkoły moje dziecko dostaje co poniedziałek 5 zł i jest to absolutnie jego sprawa na co je wyda. Czasem po wyjściu ze szkoły wchodzimy do sklepu i kupuje sobie gumy do żucia, albo jakiś ekstra słodycz. Czasem informuje mnie, że chciałby kupić samochodzik i wtedy odkłada sobie te piątaki, albo prosi, żebym mu np. przez 3 tygodnie nie dawała. Jak np. jedzie na wycieczkę to dostaje od nas jakieś pieniądze (np 10/20 zł), ale może tez zabrać swoje. Zupełnie nie ingeruję w to na co wydaje, są to całkowicie jego pieniądze.

30

Odp: Kieszonkowe - ile, od kiedy, jak często, od kogo?

uważam, że kieszonkowe pomaga dziecku nauczyć się zarządzać pieniędzmi i wydawac z głowa. ma np. 30 zł na miesiąc i jak w polowie miesiąca skończy się kasa to już jego problem. ważne żeby ustalić czy opłaty za telefon tez sa w to wliczane itp. warto dać dziecku swobode w tym na co wydaje, czy kupi góre słodyczy czy ksiażke- jego sprawa.
od kiedy? to trudne pytanie. na pewno mysle ze mniejsze dzieci nie powinny dostawac tyle samo lub więcej niż starsze. im człowiek starszy tym potrzeb więcej

" narodziny są cierpieniem, starość jest cierpieniem, śmierć jest cierpieniem"

31

Odp: Kieszonkowe - ile, od kiedy, jak często, od kogo?

U nas nie ma takigo regularnego kieszonkowego, syn dostaje od czasu do czasu jakieś pieniądze od dziadków czy cioci, a my dajemy mu drobne, albo przy jakiś okazjach i zachęcamy do oszczędzania

32

Odp: Kieszonkowe - ile, od kiedy, jak często, od kogo?

Ja będę odkładał 200zł miesięcznie do 24 roku życia i dam dzieciakowi to na urodziny, wiadomo plus jakieś pierdoły, albo matka niech mu daje i dziadkowie. za te drobne może pójść w jakąś strone, może rozwalić nie mój interes.

33

Odp: Kieszonkowe - ile, od kiedy, jak często, od kogo?

Ja jestem za tym by dziecko miało swoje pieniądze jak najwcześniej. Nawet symboliczne 2 czy  5 zł tygodniowo. Niech ma skarbonkę i je tam wrzuca. My potem liczymy razem te pieniążki, a jaka jest potem duma jak może kupić misia albo autko za swoje własne oszczędności smile Uważam, że dziecko powinno uczyć się posługiwać pieniądzem jak najwcześniej.

34

Odp: Kieszonkowe - ile, od kiedy, jak często, od kogo?

Dodatkowo dzieci uczą się liczyć najszybciej na własnej kasie smile big_smile

"W związku z tym, że wraca moda na rzeczy retro mam nadzieję, że zdrowy rozsądek i inteligencja znowu wrócą do łask."

Posty [ 34 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » WYCHOWANIE, ZDROWIE I EDUKACJA DZIECKA » Kieszonkowe - ile, od kiedy, jak często, od kogo?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2021