Seks, religia i wróżby - a gdzie zgoda rodziców? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » WYCHOWANIE, ZDROWIE I EDUKACJA DZIECKA » Seks, religia i wróżby - a gdzie zgoda rodziców?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 48 ]

Temat: Seks, religia i wróżby - a gdzie zgoda rodziców?

Nie obchodzicie Świąt Bożego Narodzenia, a dowiadujecie się, że Wasze dziecko będzie brało udział w przedszkolnym koncercie kolęd. Uważacie wróżby za pogańskie, niestosowne zwyczaje, a wychowawczyni Waszej pociechy organizuje Andrzejki klasowe. Jesteście zdania, że na rozmowy o seksie jest dla synka/córeczki jeszcze zbyt wcześnie, chcecie sami opowiedzieć mu/jej wszystko, co trzeba, w odpowiedniej formie, w odpowiednim czasie - a tu nagle niespodzianka, dziecko uświadomione! Pani od biologii przy całej klasie wyczerpująco odpowiedziała na pytanie innego ucznia, skąd się biorą dzieci. Albo - księdzu wpada do głowy puścić dzieciom filmik o aborcji zawierający zdjęcia rozszarpanych płodów.

Czy wychowawcy przedszkolni i nauczyciele mają powinność (obowiązek?) pytać rodziców o zgodę na to, co zamierzają robić podczas zajęć? Czy to zależy tylko od ich dobrej woli, czy może nawet zostało uregulowane prawnie - wiecie coś na ten temat? I właściwie jakiej tematyki dotyczy/powinno dotyczyć takie uzyskiwanie aprobaty rodziców - żeby nie doszło do paranoi: ze szkoły będzie kilkanaście telefonów dziennie, a nauczyciele będą bali się w ogóle otworzyć usta...

Jak jest w przedszkolach/szkołach Waszych dzieci - pyta Was ktoś o zdanie/o zgodę? Czy zdarzyło Wam się kiedyś, że nauczyciel przekazał Waszemu synowi/Waszej córce jakieś, według Was, nieodpowiednie treści? Co z tym zrobiliście?

Zobacz podobne tematy :

2 Ostatnio edytowany przez Małpa69 (2014-12-04 08:16:47)

Odp: Seks, religia i wróżby - a gdzie zgoda rodziców?

Na moim przykładzie chyba nic się nie zmieniło.

Wychowanie do życia w rodzinie było już w podstawówce i rodzice dostawali kwit do podpisania czy dziecko ma chodzić czy nie. Nie było ani jednego ucznia który nie poszedłby na zajęcia. Andrzejki były raczej w formie dyskotek okolicznościowych już po szkole i nie wymagano od nas zgody rodziców, nikt jednak się nie czepiał. W klasie była Wigilia klasowa i też każdy brał w niej udział.

O aborcji też coś było właśnie na religii nie pamiętam jednak kiedy, nikt afery nie zrobił, ja chodziłam na religię już po odejściu od wiary bo lubiłam naszego katechetę smile Dla mnie wtedy Wigilia klasowa to była po prostu uroczystość kiedy się wszyscy spotykamy, puszczamy w niepamięc co złe i miło spędzamy razem czas, nie czułam się w żaden sposób urażona. Należałam też do chóru szkolnego i śpiwałam kolędy na święta i nie był to żaden problem dla mnie.

Nie widzę problemu w tym że dzieci innego wyznania podzielą się z kolegami opłatkiem, ot tak po prostu miły gest, życzymy kolegom dobrych rzeczy. Andrzejki też nic strasznego to tylko zabawa, chociaż pewnie są osoby na tyle nawiedzone by potraktować to jako wielki problem, ale to nasza polska tradycja, a te chyba warto kontynuować.

Tak więc, u nas nikt nie pytał prócz tej zgody na wychowanie do życia w rodzinie, u siostry było to samo i również żaden rodzic nie robił problemu. Ja w przyszłości również nie zamierzam robić problemu, moje dziecko będzie mogło chodzić na andrzejki, na wychowanie do życia w rodzinie jak i będzie mogło chodzić na religię i brać udział w świętach z nią związanych jeśli będzie chciało.

3 Ostatnio edytowany przez Kerty (2014-12-04 08:18:54)

Odp: Seks, religia i wróżby - a gdzie zgoda rodziców?

Mamy wolną wolę. Dziecko jak chce iść na koncert kolęd czy Andrzejki - proszę bardzo. Nikt nie ma prawa tego zabronić niezależnie od wierzeń i przekonań. Nikogo tam nikt mordował  nie będzie lub w ofierze składał... Skąd się biorą dzieci? Też uważam, że niektórzy rodzice demonizują to, jak sprawę seksu przedstawia nauczyciel. Dzieciak się dowie, przyjdzie, opowie - a my albo przytakujemy albo wtrącamy swoje trzy grosze i prostujemy to i owo.

Uzyskiwanie aprobaty rodziców (jeszcze 5 lat temu jak chodziłem do liceum i wcześniej) dotyczyło tylko dwóch kwestii - samotnego powrotu do domu po wycieczce i udziału w lekcjach religii. I tak powinno pozostać. Program nauczania jest? Więc jak rodzice tacy przewrażliwieni na punkcie dziecka to niech uprzedzą nauczyciela i sami o tym powiedzą wcześniej... Zastanawia mnie co to znaczy "odpowiedni czas i forma". Szczególnie to drugie.

Mi przekazywano to co było w programie. O zgodę pytali tylko w w/w przypadkach.

EDIT: Na WDŻ też zgoda być musiała (a pamięć mnie nie myli).

4

Odp: Seks, religia i wróżby - a gdzie zgoda rodziców?

Moim zdaniem rodzice, którzy maja tak ortodoksyjne poglądy, że w każdej inicjatywie upatrują zamachu na niewinność swojego dziecka, powinni po prostu wysłać je do szkoły wyznaniowej, ultra świeckiej lub wogóle uczyć je samemu w domu.

"W związku z tym, że wraca moda na rzeczy retro mam nadzieję, że zdrowy rozsądek i inteligencja znowu wrócą do łask."

5

Odp: Seks, religia i wróżby - a gdzie zgoda rodziców?
bbasia napisał/a:

Moim zdaniem rodzice, którzy maja tak ortodoksyjne poglądy, że w każdej inicjatywie upatrują zamachu na niewinność swojego dziecka, powinni po prostu wysłać je do szkoły wyznaniowej, ultra świeckiej lub wogóle uczyć je samemu w domu.

brawo, brawo
szczególnie to ostatnie

jest broń straszniejsza niż oszczerstwo: to prawda

6

Odp: Seks, religia i wróżby - a gdzie zgoda rodziców?

Dla mnie to takie hmm totalne odizolowanie się od świata. Co jest złego w tym, że poznaje się inne wyznania, tradycje i zwyczaje? Ja nie widzę problemu.

A jeśli chodzi o seks, to co tu dużo mówić. Zazwyczaj to właśnie dzieci tych rodziców "bo moje dziecko jest za młode" "bo na pewno tego nie robi" "bo jest grzeczne i niewinne" zostają dziadkami kiedy ich dzieci mają lat naście. Rodzic który ogracznica dziecku dostęp do wiedzy z zakresu własnego ciała, antykoncepcji jest po prostu nieodpowiedzialny.

7

Odp: Seks, religia i wróżby - a gdzie zgoda rodziców?

Małpko - program nauczania, owszem, jest. Ale tylko od nauczyciela zależy, jak go zrealizuje, a kontroli nad tym nie ma przecież nikt.

Bbasiu - tu nie chodzi o zamach na niewinność, tylko o przekazywanie treści, które mogą, zdaniem rodziców, dziecku zaszkodzić. A że różni rodzice mają różne odchyły wink, to już insza inszość. Ja bym się na przykład poważnie wkurzyła, gdyby ksiądz/katechetka wpadli na pomysł puszczenia dzieciom tego filmiku o aborcji - widziałam dorosłych ludzi, którzy po obejrzeniu tego wybiegali z sali z płaczem/z torsjami hmm

Kerty - co znaczy "odpowiedni czas i forma"? Ludzie, jak wiadomo, są różni. Jeden ojciec uzna za skuteczne i bardzo wychowawcze puszczenie nastolatkowi pornola, klepnięcie go w plecy i okrzyk: "Tak to się robi!" A inna matka zechce uświadomić dziecko mówiąc przede wszystkim o ogromnej miłości między małżonkami i przytulaniu - a tu srrru, w szkole brutalnie o jakichś penisach i pochwach gadają wink


Edit: Na razie zgodnie piszecie o "przewrażliwieniu rodziców". Nie ma niczego takiego, czego, Waszym zdaniem, dziecko nie powinno usłyszeć, za co byście się wkurzyli? smile

8

Odp: Seks, religia i wróżby - a gdzie zgoda rodziców?

Ja nie widzę nic złego w żadnym powyższym przykładzie. Pokazanie dziecku wróżb? No okej, ale która nauczycielka będzie wmawiać młodym, że to prawda, że trzeba w to wierzyć itd? Przecież to jest traktowane jako zabawa, jakieś układanie butów, lanie wosku, przebijanie serduszek... Nie przypominam sobie, żeby ktokolwiek z moich rówieśników w to wierzył.

Śpiewanie kolęd? Jeżeli matka absolutnie sobie tego nie życzy, to powinna sama zaznaczyć to wcześniej. I wziąć pod uwagę, jak dziecko się będzie czuło, kiedy pozostali będą się szykować do koncertu, zbierać oklaski, a on będzie siedział i nic nie robił. Wystarczy wytłumaczyć dziecku we własnym zakresie, jeśli się nie jest wierzącym, czym są kolędy. Tak czy siak dziecko się z nimi zetknie, co złego w tym, że je będzie śpiewało - wystarczy zadbać, żeby traktowało je jak jakiekolwiek inne piosenki.

Co do tłumaczenia, skąd się biorą dzieci, to dla mnie w ogóle jest śmieszne. To jest czysta nauka, nie ma tam nic związanego z poglądami. Ludzie wokół seksu narobili jakiejś otoczki, ale tego dzieciak z przedszkola/początków szkoły raczej nie zna, a jeśli zna, to nie od nauczycieli. Ja pamiętam, że jak się dowiedziałam (chyba od mamy), że - w mocnym skrócie - wprowadzenie penisa do pochwy, plemniki, coś tam dalej, to długo uważałam to za normalną czynność. Wyobrażałam sobie, że idą do łazienki, tata wkłada mamie penisa (ubrani! big_smile), wyciąga i mama w ciąży. Nie wiedziałam, że seks można uprawiać dla przyjemności itd., nawet nie wiedziałam, jak to faktycznie wygląda. Nie rozumiem więc kompletnie, jak można sobie nie życzyć uświadomienia dziecka, jeśli chodzi o kwestie czysto biologiczne - jaki powód? Tak samo mogłabym powiedzieć, że mają dziecku o rzeczownikach nie mówić, bo ja sama chcę to zrobić. Taki sam sens.

Tysiąc razy mówiłam ludziom, że jestem miła. Krzyczałam, groziłam, biłam... Bez skutku. Nikt mi nie wierzy.

9

Odp: Seks, religia i wróżby - a gdzie zgoda rodziców?
BabaOsiadła napisał/a:

Małpko - program nauczania, owszem, jest. Ale tylko od nauczyciela zależy, jak go zrealizuje, a kontroli nad tym nie ma przecież nikt.

coooooooooooooooooooooooooo?
większej bzdury nie słyszałam
nie wiem czy ktoś jest tak kontrolowany jak nauczyciele - ja im współczuję serdecznie

jest broń straszniejsza niż oszczerstwo: to prawda

10

Odp: Seks, religia i wróżby - a gdzie zgoda rodziców?
BabaOsiadła napisał/a:

Małpko - program nauczania, owszem, jest. Ale tylko od nauczyciela zależy, jak go zrealizuje, a kontroli nad tym nie ma przecież nikt.

Bbasiu - tu nie chodzi o zamach na niewinność, tylko o przekazywanie treści, które mogą, zdaniem rodziców, dziecku zaszkodzić. A że różni rodzice mają różne odchyły wink, to już insza inszość. Ja bym się na przykład poważnie wkurzyła, gdyby ksiądz/katechetka wpadli na pomysł puszczenia dzieciom tego filmiku o aborcji - widziałam dorosłych ludzi, którzy po obejrzeniu tego wybiegali z sali z płaczem/z torsjami hmm

Kerty - co znaczy "odpowiedni czas i forma"? Ludzie, jak wiadomo, są różni. Jeden ojciec uzna za skuteczne i bardzo wychowawcze puszczenie nastolatkowi pornola, klepnięcie go w plecy i okrzyk: "Tak to się robi!" A inna matka zechce uświadomić dziecko mówiąc przede wszystkim o ogromnej miłości między małżonkami i przytulaniu - a tu srrru, w szkole brutalnie o jakichś penisach i pochwach gadają wink


Edit: Na razie zgodnie piszecie o "przewrażliwieniu rodziców". Nie ma niczego takiego, czego, Waszym zdaniem, dziecko nie powinno usłyszeć, za co byście się wkurzyli? smile

Uważam,ze nie ma niebezpieczeństwa,jeśli dzieci maja właściwe wzorce w domu,a chodzenie na religie,wigilię klasowe,andrzejki i inne mogą tylko poszerzyć znajomość świata innych ludzi,dziecko widzi,ze np można być bardzo wierzącym chodzić do kościoła i być dobrym człowiekiem.Można tez nie wierzyć w żadna religie,i tez być dobrym.
Poza tym z tego co pamiętam ze szkoły, dzieciom np z wyznania świadków Jehowy ( czy jakość tak) było przykrojkiedy nie obchodzily z klasa mikolaja,

11

Odp: Seks, religia i wróżby - a gdzie zgoda rodziców?
in_ka napisał/a:
BabaOsiadła napisał/a:

Małpko - program nauczania, owszem, jest. Ale tylko od nauczyciela zależy, jak go zrealizuje, a kontroli nad tym nie ma przecież nikt.

coooooooooooooooooooooooooo?
większej bzdury nie słyszałam
nie wiem czy ktoś jest tak kontrolowany jak nauczyciele - ja im współczuję serdecznie

W jaki sposób kontrolowani są nauczyciele, to ja akurat wiem. Kto i jak sprawdzi, czy biolog-obrońca zwierząt przy okazji tematu o, powiedzmy, świnkach, nie uraczył dzieci makabrycznym opisem, skąd się bierze w sklepie wieprzowina? Podsłuchy w klasach są i dyrektor leci do klasy, wrzeszcząc: "Teeeego nie mów!"? big_smile

12 Ostatnio edytowany przez in_ka (2014-12-04 14:05:34)

Odp: Seks, religia i wróżby - a gdzie zgoda rodziców?
BabaOsiadła napisał/a:
in_ka napisał/a:
BabaOsiadła napisał/a:

Małpko - program nauczania, owszem, jest. Ale tylko od nauczyciela zależy, jak go zrealizuje, a kontroli nad tym nie ma przecież nikt.

coooooooooooooooooooooooooo?
większej bzdury nie słyszałam
nie wiem czy ktoś jest tak kontrolowany jak nauczyciele - ja im współczuję serdecznie

W jaki sposób kontrolowani są nauczyciele, to ja akurat wiem. Kto i jak sprawdzi, czy biolog-obrońca zwierząt przy okazji tematu o, powiedzmy, świnkach, nie uraczył dzieci makabrycznym opisem, skąd się bierze w sklepie wieprzowina? Podsłuchy w klasach są i dyrektor leci do klasy, wrzeszcząc: "Teeeego nie mów!"? big_smile

o czym ty mówisz - nie wiem ...
dla mnie coś sobie założyłaś i teraz to uwodnić trzeba czy jak?
być może nie rozumiem

jest broń straszniejsza niż oszczerstwo: to prawda

13

Odp: Seks, religia i wróżby - a gdzie zgoda rodziców?
BabaOsiadła napisał/a:
in_ka napisał/a:
BabaOsiadła napisał/a:

Małpko - program nauczania, owszem, jest. Ale tylko od nauczyciela zależy, jak go zrealizuje, a kontroli nad tym nie ma przecież nikt.

coooooooooooooooooooooooooo?
większej bzdury nie słyszałam
nie wiem czy ktoś jest tak kontrolowany jak nauczyciele - ja im współczuję serdecznie

W jaki sposób kontrolowani są nauczyciele, to ja akurat wiem. Kto i jak sprawdzi, czy biolog-obrońca zwierząt przy okazji tematu o, powiedzmy, świnkach, nie uraczył dzieci makabrycznym opisem, skąd się bierze w sklepie wieprzowina? Podsłuchy w klasach są i dyrektor leci do klasy, wrzeszcząc: "Teeeego nie mów!"? big_smile

Ale tak się nie da żyć,Nie da się zamknąć dziecka w domu bo biolog powie cos o swinkach,katechetka po straszy sadem ostatecznym,historyk wszczepi nienawiść np do Niemców...Lepiej jak dziecko pozna cos w miarę kontrolowanych warunkach,jeśli chodzi o szkołe.Mi siostra na religii mówiła,ze ewolucja nie istnieje,bo jak mówiła:zobaczcie dzieci,w zoo malpkom rodzą się malpki a nie ludzie,wiec co tam was będą uczyc w szkole to nieprawda.
No i na co to wpłynęło?Ano na nico,zauważyłam tylko,ze jedni maja takie prawdy a drudzy inne.Miałam tak z 8lat, ale cos mi wtedy nie grało,zwłaszcza,ze rodzice mieli książkę z dinozaurami a potem prehistorycznymi przodkami człowieka.
Tak ze myślę,nie ma co panikowac.

14 Ostatnio edytowany przez Małpa69 (2014-12-04 14:35:40)

Odp: Seks, religia i wróżby - a gdzie zgoda rodziców?

Babo to co nauczyciel zrobi to faktycznie może być różej powiedzmy jakości, ale to rodzice decydują czy dziecko pójdzie na WDŻWR czy nie, a wiem że są na tyle walnięci rodzice, że nie potrafią sobie wyobrazić jak ich kochane dziecko uczy się o seksie, a potem zdziwienie "och Boże jakim cudem?" kiedy to córka przyjdzie z brzuchem...

Aborcja? No pokazanie tego dzieciom w wieku 7 lat to przesada, ale nastolatki? Nie widzę problemu.

Nie wiem co to musiałoby być żeby mnie to wkurzało na tyle by interweniować. Na pewno nie chciałabym by ktoś mojemu dziecku narzucał religę, stanowisko polityczne, światopogląd tu bym interweniowała, ale jeśli to na prawdę byłoby narzucanie i wymuszanie, a nie klasowa Wigilia czy andrzejki.

15

Odp: Seks, religia i wróżby - a gdzie zgoda rodziców?
BabaOsiadła napisał/a:
in_ka napisał/a:
BabaOsiadła napisał/a:

Małpko - program nauczania, owszem, jest. Ale tylko od nauczyciela zależy, jak go zrealizuje, a kontroli nad tym nie ma przecież nikt.

coooooooooooooooooooooooooo?
większej bzdury nie słyszałam
nie wiem czy ktoś jest tak kontrolowany jak nauczyciele - ja im współczuję serdecznie

W jaki sposób kontrolowani są nauczyciele, to ja akurat wiem. Kto i jak sprawdzi, czy biolog-obrońca zwierząt przy okazji tematu o, powiedzmy, świnkach, nie uraczył dzieci makabrycznym opisem, skąd się bierze w sklepie wieprzowina? Podsłuchy w klasach są i dyrektor leci do klasy, wrzeszcząc: "Teeeego nie mów!"? big_smile

Noale wieprzowinę się skądś bierze, nie? Aborcja wygląda, jak wygląda. Czy naprawdę uważasz, że jak się o tym nie mówi, to problem nie istnieje?
Nie wiedziałam nauczyciela, który by w podstawówce uświadamiał dzieci w tak brutalny sposób, a potem to nawet wskazane.

16

Odp: Seks, religia i wróżby - a gdzie zgoda rodziców?
Teo napisał/a:

Czy naprawdę uważasz, że jak się o tym nie mówi, to problem nie istnieje?
Nie wiedziałam nauczyciela, który by w podstawówce uświadamiał dzieci w tak brutalny sposób, a potem to nawet wskazane.

No tak, Teo, ale nie chciałabym, by ten wątek skręcił w stronę moich doświadczeń, moich poglądów i moich, ewentualnych, obaw. Ja nie przedstawiam tu swego stanowiska, po prostu wrzucam, czysto redaktorsko, temat do dyskusji, jak WY smile widzicie współpracę między przedszkolem/szkołą a rodzicami w zakresie przekazywanych dzieciom treści. Ciekawa jestem, co by Was wkurzyło, na co byście się nie zgodziły, itede, itepe wink

Każdy rodzic sobie jakoś tam indywidualnie ustala, co chce, by dziecko wiedziało, i kiedy.

17

Odp: Seks, religia i wróżby - a gdzie zgoda rodziców?

Mnie by wkurzylo,nie tyle,ze ktoś by mojemu dziecku cos tam przekazywał(oczywiście stosownie do wieku),ale jakby dziecku mówił:ze trzeba robić tylko tak i tak,tylko taka religia jest wlasciwa,tylko takie zawody są godne uwagi,tylko ludzie słuchający muzyki klasycznej są wartosciowi.
Nie chodzi o treść tylko o sposób jej przekazania.
Tak teoretycznie bo jeszcze dzieci nie mam.Ale pamiętam co nieco ze szkoły.

18

Odp: Seks, religia i wróżby - a gdzie zgoda rodziców?

W szkolach moich dzieci jedyna kwestia podlegajaca dyskusji nauczycieli z rodzicami byla i jest religia oraz niektore obrzadki. Dzieci muzulmanskie czy ateistow sa np. zwolnionme z lekcji religii chrzescijanskiej i uczestnictwa w mszach albo przedstawieniach swatecznych. Podobnie nie bylabym zachwycona, gdyby mojej corce ktos wykladal Koran albo prawo szariatu.

Poza tym, wszystkie przedmioty tzw. laickie maja z gory narzucony program nauczania, zatwierdzone podreczniki, pomoce naukowe i zakres tego, co moze i powinien im przekazac nauczyciel. Wiec samowolne puszczenie filmu o aborcji na lekcji biologii dla maluchow jest po prostu niemozliwe.

Ten najwiecej mowi o przeszlosci, kto nie ma planow na przyszlosc

19

Odp: Seks, religia i wróżby - a gdzie zgoda rodziców?

Każda szkoła pracuje wg programów a program wychowawczy i profilaktyki redaguje WSPÓLNIE z rodzicami
jeszcze nigdy tak bardzo rodzice nie mieli wpływu na prace szkoły oraz kontroli jej pracy
nic w szkole praktycznie nie dzieje się bez udziału i zgody rodziców
inna sprawa na ile rodzice interesują się tym, co dzieje się w szkole dziecka i czym zajmuje się Rada Rodziców

jest broń straszniejsza niż oszczerstwo: to prawda

20

Odp: Seks, religia i wróżby - a gdzie zgoda rodziców?
Mussuka napisał/a:

Wiec samowolne puszczenie filmu o aborcji na lekcji biologii dla maluchow jest po prostu niemozliwe.

Ale codziennych hospitacji nie ma, prawda? U nas nie ma i w praktyce nikt nie sprawdzi, czy nauczyciel trzyma się tego, czego miał. Mało było u nas akcji np. ze straszeniem dzieci piekłem za piórnik z Hello Kitty (zawahałam się nad emotką, bo nie wiadomo, czy śmiać się, czy płakać), czego efektem były zaburzenia snu i moczenie nocne u dzieci w wieku podstawówkowym? Mnie samej filmik o aborcji został puszczony, nie pamiętam dokładnie, ale w wieku, w którym nawet nie wiedziałam jeszcze, co to jest seks.

in_ka napisał/a:

Każda szkoła pracuje wg programów a program wychowawczy i profilaktyki redaguje WSPÓLNIE z rodzicami
jeszcze nigdy tak bardzo rodzice nie mieli wpływu na prace szkoły oraz kontroli jej pracy
nic w szkole praktycznie nie dzieje się bez udziału i zgody rodziców

Tak, In-ko, ja to wiem. Tylko cały czas piszę o tym, że taki, zatwierdzony przez wszystkich dookoła, program można RÓŻNIE zrealizować. A nad tym już kontroli nie ma (bo i jak niby).

21

Odp: Seks, religia i wróżby - a gdzie zgoda rodziców?

nie zgadzam się, że nie ma kontroli - no sorry, to się nie rozumiemy

jest broń straszniejsza niż oszczerstwo: to prawda

22

Odp: Seks, religia i wróżby - a gdzie zgoda rodziców?

Jaka, In-ko, jest kontrola nad tym, że jeden ksiądz temat o symbolach religijnych zrealizuje pięknie, tak jak trzeba, zapozna dzieci z Pismem Świętym, opowie o różańcu, a inny podczas lekcji, na której jest tylko on i dzieci przecież, zacznie grzmieć o mękach piekielnych dla tych, którzy nie noszą na szyi krzyżyka, a za to mają sweterek z Hello Kitty, symbolem szatana (bo takie właśnie ma poglądy i uznał za stosowne, spontanicznie, oprócz rozmowy o Biblii i różańcu, ostrzec dzieci przed innymi symbolami)? Nikt mu przecież buzi w trakcie lekcji nie zamknie.

23

Odp: Seks, religia i wróżby - a gdzie zgoda rodziców?
BabaOsiadła napisał/a:

Jaka, In-ko, jest kontrola nad tym, że jeden ksiądz temat o symbolach religijnych zrealizuje pięknie, tak jak trzeba, zapozna dzieci z Pismem Świętym, opowie o różańcu, a inny podczas lekcji, na której jest tylko on i dzieci przecież, zacznie grzmieć o mękach piekielnych dla tych, którzy nie noszą na szyi krzyżyka, a za to mają sweterek z Hello Kitty, symbolem szatana (bo takie właśnie ma poglądy i uznał za stosowne, spontanicznie, oprócz rozmowy o Biblii i różańcu, ostrzec dzieci przed innymi symbolami)? Nikt mu przecież buzi w trakcie lekcji nie zamknie.

uważam, że wrzucasz do jednego worka, zbyt dużo
nic w szkole nie dzieje się bez kontroli i nadzoru, jestem o tym przekonana i nie potrzebnie nakręca się taka wizje ... zgrozy za drzwiami sali lekcyjnej - pytam po co? w jakim celu?

poza tym o wiele gorsze rzeczy dzieją się na poziomie rówieśników - co i w jaki sposób opowiadają sobie dzieci,czym i w jaki sposób się straszą
i nad tym rzeczywiście nie ma ani kontroli ani nadzoru a i jakoś rodzice mniej się ... boją i interesują

nie chce się aby dziecko chodziło na religie - przymusu nie ma, jeżeli się decyduję na udział w takich zajęciach to zgadzam się na to, że będzie mowa o grzechu i piekle i czymś tam jeszcze

jest broń straszniejsza niż oszczerstwo: to prawda

24 Ostatnio edytowany przez mortisha (2014-12-04 17:54:05)

Odp: Seks, religia i wróżby - a gdzie zgoda rodziców?

Rodzice przedszkolaków powinni być na  bieżąco informowani/pytani  o zgodę i w tym kierunku powinno się działac,  taka mam opinie
Dzieci szkole same mogą zdecydować czy chcą brać w czym udział, czy nie ( jak jasełka, wigilia, jakies  kontrowersyjne  tematyki itd..  no to co powyżej autorka wymienila)
Nasza w wieku szkolnym Ona zawsze odmawia uczestnictwa w czymś, jeśli cos kłoci się  z jej wolą, poglądem , nie ma chęci brac udziału w  jakimś przedstawieniu, spotkaniu i jeżeli  ma takie prawo odmowy ( a w powyższych przykładach BabyOsiadlej i podobnych  ma właśnie takie prawo)  ,więc z tego korzysta
Tutaj już bym dziecku  ( ale mam na  myśli już starszemu szkolnemu) zostawiła decyzje chcęci i woli, lub braku  i tyle

O choćby jutro sa Mikołajki klasowe , już pod koniec listopada zarzekła się ,że nie bierze w tym udziału i mają ją nie wliczać w tą  zabawę, ona sie skresla z listy losowanych..więc tak było.
Oczywiście  z mężem    rozmawialiśmy z nią  ,że może zmienilaby zdanie ,a gdzie tam,  ale w tamtym roku to samo było  i najwyraźniej ma tam swoje jakieś przekonania ,które żadnym naciskom ,ani niczyjej presji nie uległy zmianie, wiec środków siłowych i przymusowych w  tym temacie nie ma sensu stosować ,bo całkowicie mijały by się  z celem
W poprzedniej szkole robili wygilie klasową, nie brała w tm udziału , jak sie zaparła ze nie będzie w tym uczestniczyć  to nie było takiej mocy do złamania jej woli, ale może i słusznie
W obecnej szkole raczej wigilii klasowych nie obchodzą, bo większości dzieci w klasie u niej są z innej wiary ,lub   nie przynależą do żadnej,więc nie ma tego obrzędu świątecznego

25

Odp: Seks, religia i wróżby - a gdzie zgoda rodziców?

Powspominać mogę. wink

Nauczycielki przedszkolne moich dzieci były super, rzetelne, sumienne, nie mieliśmy z mężem żadnych zastrzeżeń i do treści, i sposobu uczenia i traktowania dzieci. Były to (łącznie z dyrektorką) prężne kobiety, zapraszające do przedszkola różnych specjalistów/twórców. Zgoda? A po co? Czego strasznego mogły się dowiedzieć?

W podstawówce interweniowałam (wraz z kilkoma innymi rodzicami) kilkakrotnie, zawsze wtedy gdy zachowanie nauczyciela wobec dzieci (nie tylko moich) odbiegało od ogólnie przyjętych norm. Co prawda dyrektorka śmiejąc się mówiła nam, że jesteśmy 'trudnymi' rodzicami, ale... wysłuchiwała naszych uwag i... przyznawała nam, rodzicom, rację. Nie było to czcze gadanie dla zamknięcia gęby, ale wyciągała konsekwencje wobec tychże nauczycieli - paru przestało uczyć nasze dzieci.

Zgoda nas, rodziców, była wymagana w przypadkach uczestniczenia w zajęciach o seksualności oraz na temat narkotyków. W obu sytuacjach cykl zajęć prowadziły osoby spoza szkoły, rzetelne, fachowe, odpowiedzialne, przekazujący informacje (nie półprawdy i mity), odpowiadające na pytania dzieci. Zawsze, przy podejmowaniu decyzji dotyczących naszych dzieci pytaliśmy z mężem ich o zdanie. Gdy córka, będąc w podstawówce, nie chciała tzw. śródrocznej promocji, pozostała w tej klasie, w której rozpoczęła naukę.
W szkołach ponadpodstawowych też było prosto. Tu też same 'dzieci' (bo jak dziećmi można nazwać nastolatków, czy osoby pełnoletnie) decydowały o sprawach szkolnych, również o zmianie wychowawcy (w tym, celu zorganizowały trójstronne spotkanie: uczniowie, grono pedagogiczne i rodzice). Ta nauka odpowiedzialności i samodzielności wyszła im tylko na dobre. Aaaaa! Gdy 'dzieci' zdecydowały o nieuczestniczeniu w lekcjach katechezy podpisałam kwit informujący o tym dyrektorów szkół.

Zawsze te zgody traktowałam jako zabezpieczenie grona pedagogicznego. Do dziś dziwi mnie to, że zgoda rodziców nie jest potrzebna (dokładniej, rodzice nie sprzeciwiają się) przy nauce matematyki czy historii, a konieczna przy przekazywaniu informacji na temat np. seksu. Cóż, przyjęłam zasadę, że o gustach się nie dyskutuje. tongue

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.


"Sztuka życia polega na tym, by dostrzec swoje ograniczenia i słabości." Robert Rutkowski

26

Odp: Seks, religia i wróżby - a gdzie zgoda rodziców?

Witam..
Podejmując jakomś decyzje  ( czy wyrazam zgode?), czy moje dziecko ma wzjąć udzialw jakimś projekcie ipt. pytalam swoje dzieci czy chcą? One zawsze chcialy ( takie ciekawe wszystkiego) więc nie protestowalam i zgadzalam się.Konkursy, różne spotkania ze specjalistami, bardzo je rozwijaly.. Problem byl tylko z religią (u syna) bo nie chcial uczestniczyć na tych lekcjach, cóż podpisalam , ze chodzil nie będzie.. mialam odmienne zdanie , ale presji nie wywieralam..
Wychowawcy oraz grono nauczycielskie , uczący moje pociechy ( dziś już dorosle) byli naprawde wychowawcami z powolania inteligentni i spokojni..
Staralam się zawsze z nimi wspolpracować i świetnie nam to wychodzilo.. Okres nauki i jej forme ( odnosze się do moich dzieci) wspominam bardzo dobrze..
Nigdy nie mialam żadnych zastrzeżeń..

''W I E L U wie wiele, NIKT wszystkiego'' - przyslowie lacińskie.

27

Odp: Seks, religia i wróżby - a gdzie zgoda rodziców?

Przede wszystkim trzeba wziąć pod uwagę wiek dziecka.
Tak jak ktoś bardzo mądrze napisał nikt 7latkom nie tłumaczy jak się biorą dzieci, a słowo aborcja jest im tak samo znane jak stearynian sodu. Nauczyciel uczy literek, cyferek, kolorowania obrazków, śpiewania piosenek i steki rzeczy, które są w programie, z którym nie może się wyrobić, bo musi pomagać często dzieciakom w prostych czynnościach, bo coraz częściej dzieci przychodzące do szkoły ( m. in 6-latki) są totalnie nie przygotowane do niczego! Nie umieją same się ubrać w strój na wf czy wychodząc ze szkoły zawiązać butów w szatni. Posługiwanie sie nożyczkami to w ogóle czarne magia. I wiem o czym mówię.
Jak chodzi o sprawy typu anatomia człowieka itp. to pierwszy raz się o tym słyszy w 4-5 klasie i to w kontekście dorastania, cyklu, menstruacji i takich rzeczy. O wkładaniu co? do czego? gdzie? kto? komu? jak? w jakiej pozycji nikt nigdy w szkole nie tłumaczy. Na WDŻ owszem mówi się o tym, ale racze, że: decyzja o współżyciu powinna być przemyślana, dojrzała, podjęta w odpowiednim czasie, bo niesie ze sobą różne konsekwencje. O antykoncepcji, wskaźniku Pearla itp, ogólnie o związkach, relacjach w rodzinie, między ludźmi z otoczenia, z różnych grup społecznych, o szacunku, o hierarchii wartości... I miałam to w LO zaledwie 2 lata temu, więc to nie są żadne stare dzieje.
A co do wigilii, świat religii to i tak jestem wierząca, więc chodziłam na religię i swoje dziecko też wyślę na te lekcje. A Andrzejki to tylko zabawa, zwyczajna, taka jak wysyłanie kartek walentynkowych koleżankom i kolegom w szkole czy topienie marzanny... Nie ma się co doszukiwać drugiego dna.

A jeżeli ma się do czynienia z ludźmi w szkole średniej to moim zdaniem ich też powinno sie zapytać o zdanie czy chcą np. obejrzeć film o aborcji. Bo dziwne, żeby w wieku 18 lat mamusi pytać, skoro człowiek może w necie obejrzeć co chce w każdej chwili. Nikt nikogo siłą do niczego nie przymusza i tyle. A ludzie w tym wieku powinni być uświadamiani na ten temat bo nie mało jest takich gówniar, które zajdą i szukają różnych środków i sposobów na pozbycie się ciąży, a nie maja świadomości na temat konsekwencji

28

Odp: Seks, religia i wróżby - a gdzie zgoda rodziców?
Wielokropek napisał/a:

Do dziś dziwi mnie to, że zgoda rodziców nie jest potrzebna (dokładniej, rodzice nie sprzeciwiają się) przy nauce matematyki czy historii, a konieczna przy przekazywaniu informacji na temat np. seksu. Cóż, przyjęłam zasadę, że o gustach się nie dyskutuje. tongue

Zgadzam się w 100 procentach. To rodzice, w sensie - dorośli robią wokół seksu szum, w tym sensie, że temat tabu, że nie wolno, że dziecko za młode. A jak dziecku, które nie ma żadnego pojęcia o seksie, powie się prosto, że penis, pochwa, zapłodnienie, ciąża, to dla niego będzie to zwyczajna czynność - jak siusianie. Przecież nie wysnuje na tej podstawie obrazków rodem z filmów porno, bo w jaki sposób? Będzie posiadało zwykłą wiedzę na normalny temat - tak samo normalny, jak dodawanie czy mnożenie.

Tysiąc razy mówiłam ludziom, że jestem miła. Krzyczałam, groziłam, biłam... Bez skutku. Nikt mi nie wierzy.

29

Odp: Seks, religia i wróżby - a gdzie zgoda rodziców?
Wielokropek napisał/a:

Do dziś dziwi mnie to, że zgoda rodziców nie jest potrzebna (dokładniej, rodzice nie sprzeciwiają się) przy nauce matematyki czy historii, a konieczna przy przekazywaniu informacji na temat np. seksu. Cóż, przyjęłam zasadę, że o gustach się nie dyskutuje. tongue

bo matematyka nie wywołuje tyle emocji
mnie dziwi, że nie rozumie się dlaczego sex emocje wywołuje ...

wkurzają mnie nieraz postawy rodziców ale czy dziwią ? sex temat bardzo drażliwy

jest broń straszniejsza niż oszczerstwo: to prawda

30

Odp: Seks, religia i wróżby - a gdzie zgoda rodziców?

Ale przecież na pytanie "skąd się biorą dzieci" nie trzeba przedstawiać dzieciom od razu kamasutry. Samo włożenie penisa do pochwy raczej nie wzbudzi emocji w dzieciach, bo nie będzie im się to z niczym kojarzyło, o ile na daną chwilę nie wiedzą o seksie niczego.

Tysiąc razy mówiłam ludziom, że jestem miła. Krzyczałam, groziłam, biłam... Bez skutku. Nikt mi nie wierzy.

31

Odp: Seks, religia i wróżby - a gdzie zgoda rodziców?
Eileen napisał/a:

Ale przecież na pytanie "skąd się biorą dzieci" nie trzeba przedstawiać dzieciom od razu kamasutry. Samo włożenie penisa do pochwy raczej nie wzbudzi emocji w dzieciach, bo nie będzie im się to z niczym kojarzyło, o ile na daną chwilę nie wiedzą o seksie niczego.

o matko, ojcze i córko jak, to mówi moja koleżanka...

jest broń straszniejsza niż oszczerstwo: to prawda

32

Odp: Seks, religia i wróżby - a gdzie zgoda rodziców?

Nie rozumiem reakcji. big_smile Zakładając, że jesteś dzieckiem, które nie wie, że istnieje coś takiego jak seks. Dowiadujesz się, jak dochodzi do zapłodnienia - bez żadnych orgazmów, pozycji, poruszania wątku seksu dla przyjemności, po prostu suche info "techniczne", że tak powiem. Coś, że plemniki z penisa do pochwy, jak dojdzie do zapłodnienia (ewentualnie samo zapłodnienie opisać), to ciąża, dzidziuś w brzuchu, dzidziuś wychodzi z brzucha, koniec. Czy w tym momencie - podkreślam, że o współżyciu słyszysz pierwszy raz - kojarzyłoby Ci się to jakoś... nie wiem... erotycznie? Czy byłoby to dla Ciebie zwykłą sprawą, jak np. siusianie, robienie kupki itd?

Tysiąc razy mówiłam ludziom, że jestem miła. Krzyczałam, groziłam, biłam... Bez skutku. Nikt mi nie wierzy.

33

Odp: Seks, religia i wróżby - a gdzie zgoda rodziców?

Eileen powiedz mi jaki temat wzbudza najwięcej emocji?
wyobrażasz sobie, że dziecko traktuje jak, to napisałaś włożenie penisa do pochwy jako coś zwyczajnego, kiedy dookoła wszystko, co wiąże się sexem wzbudza dziwne reakcje podniecenia ?
tego nie da się oddzielić
ja wiem jaką masz myśl
ale popatrz na otaczającą rzeczywistość
żaden rodzic nie wniesie swojego sprzeciwu wobec tego że 2+2=4

ale już co i jak mówić o sexie - ilu rodziców tyle zdań

a w ogóle nie wiem czy ja dzisiaj jasno przekazuję swoje myśli, bo jakaś strasznie przymulona jestem

jest broń straszniejsza niż oszczerstwo: to prawda

34

Odp: Seks, religia i wróżby - a gdzie zgoda rodziców?

Ale w dziecku? Ja mówię o dziecku, które jeszcze nie ma pojęcia o seksie. Ja się dowiedziałam właśnie w takim wieku - nie pamiętam, ile dokładnie lat - że właśnie o seksie nie słyszałam chyba kompletnie nic. Skąd się biorą dzieci, wytłumaczyła mi mama. Właśnie prosto, sam mechanizm. Później, jak się zastanawiałam nad urodzeniem mojego brata, to myślałam o tym w ten sposób, że weszli na chwilę do łazienki, zsunęli tylko majtki, tata włożył na chwilę penisa mamie do pochwy, wyjął, nałożyli gatki i wyszli. Tyle.

A jak dzieci już jakieś mgliste wyobrażenie o seksie mają, jak piszesz, to chyba lepiej, żeby mieli je z trochę bardziej wiarygodnych źródeł, niż jakieś przypadkowe zasłyszane gdzieś zdania lub mało wartościowe opowieści trochę starszych dzieci, które same nic nie wiedzą. Chyba że Cię źle zrozumiałam. tongue

Tysiąc razy mówiłam ludziom, że jestem miła. Krzyczałam, groziłam, biłam... Bez skutku. Nikt mi nie wierzy.

35

Odp: Seks, religia i wróżby - a gdzie zgoda rodziców?

zaraz a kto ma być wiarygodnym źródłem?
czy uważasz, że to RODZICE powinni dzieciom tłumaczyć skąd się biorą dzieci i że sex nie ma tutaj nic do rzeczy?

tak?

jest broń straszniejsza niż oszczerstwo: to prawda

36

Odp: Seks, religia i wróżby - a gdzie zgoda rodziców?

No uznałam, że nauczyciel, który opowie o zapłodnieniu, zrobi to profesjonalniej, niż parę lat starszy kolega.

Nie, nie mówię, że seks nie ma tu nic do rzeczy. Nie zrozumiałaś mnie. Po prostu jeśli dziecko pyta, skąd się biorą dzieci, to nie potrzebuje/nie oczekuje wykładu na temat seksu w znaczeniu czegoś erotycznego. To dla niego takie samo pytanie, jak "dlaczego w dzień jest jasno, a w nocy ciemno?" czy "dlaczego ptaki umieją latać?". To dziecko nie wie, że seks jest jakimś tematem tabu, jak to wygląda, nie wie, że seks istnieje i bywa kontrowersyjnym tematem, że można go uprawiać dla przyjemności, że... Nie wie nic na ten temat. Więc wystarczy mu sucha informacja, skąd się te dzieci biorą. Z brzuszka mamusi. A skąd w brzuszku? Itd. Nie trzeba opisywać stosunku ze szczegółami, bo nie o to takie dziecko pyta, tylko powiedzieć, jak dochodzi do zapłodnienia. I w taki sposób, że dla dziecka to nie będzie niczym dziwnym.

Tysiąc razy mówiłam ludziom, że jestem miła. Krzyczałam, groziłam, biłam... Bez skutku. Nikt mi nie wierzy.

37

Odp: Seks, religia i wróżby - a gdzie zgoda rodziców?
BabaOsiadła napisał/a:
Mussuka napisał/a:

Wiec samowolne puszczenie filmu o aborcji na lekcji biologii dla maluchow jest po prostu niemozliwe.

Ale codziennych hospitacji nie ma, prawda? U nas nie ma i w praktyce nikt nie sprawdzi, czy nauczyciel trzyma się tego, czego miał. Mało było u nas akcji np. ze straszeniem dzieci piekłem za piórnik z Hello Kitty (zawahałam się nad emotką, bo nie wiadomo, czy śmiać się, czy płakać), czego efektem były zaburzenia snu i moczenie nocne u dzieci w wieku podstawówkowym? Mnie samej filmik o aborcji został puszczony, nie pamiętam dokładnie, ale w wieku, w którym nawet nie wiedziałam jeszcze, co to jest seks.

Babo, nauczyciel nie ma prawa do takiej samowolki, hospitacji ze strony rodzicow nie ma ale jest dyrekcja, ktora za metody wychowawcze wprowadzone w danej szkole ponosi pelna odpowiedzialnosc. Jesli jakikolwiek rodzic poinformowalby dyrekcje o takich praktykach jak straszenie dziecka czy puszczanie kontrowersyjnych filmow, ten nauczyciel spotkalby sie z dosc powaznymi konsekwencjami. Z utrata pracy wlacznie.
U mojego syna w gimnazjum na takie konsekwencje zarobila sobie swoim nauczaniem pewna siostra zakonna, uczaca kilkoro uczniow, nie tyle religii RK, ile teologii. Narazajac pare z nich na dosc duzy stres. Wystarczyla rozmowa z dyrektorem, a dyrektora z ta pania, zeby lekcje nabraly normalnego szkolnego trybu. Nota bene, zgadnij jakiej byla narodowosci:).

Ten najwiecej mowi o przeszlosci, kto nie ma planow na przyszlosc

38

Odp: Seks, religia i wróżby - a gdzie zgoda rodziców?
Mussuka napisał/a:

Babo, nauczyciel nie ma prawa do takiej samowolki.

Nauczyciel może i nie, a przynajmniej nie zawsze, ale ksiądz to całkiem co innego. Pracowałam kiedyś w szkole i wiem, że ksiądz może wszystko i jest ponad wszystkim. Filmiki o aborcji i straszenie piekłem jak najbardziej występowały i to oczywiście z pełnym przyzwoleniem a wręcz aprobatą dyrekcji , grona pedagogicznego oraz rodziców. Jest mnóstwo środowisk w Polsce, w których księdzu nikt nie podskoczy. W moich relacjach i rozmowach z córką nie ma tabu i nie mam problemu mówić z nią seksie, dojrzewaniu, a także o innych religiach i obyczajach, nie uważam też, że szkoła wyrządza bądź wyrządzi jej jakąś krzywdę prowadząc edukację w tym kierunku. Natomiast gdyby jakiś ksiądz straszył moje dziecko piekłem i diabłem czy tez nauczał o aborcji przy pomocy drastycznych filmów to delikatnie mówiąc podniosłoby mi to ciśnienie i na pewno bym tego nie zostawiła

Zresztą, gdziekolwiek by to schować, i tak wypłynie, bo to, co zabagnione, nie daje się unicestwić, bo wszelkie niepowodzenie jest niezniszczalne.
Tove Jansson

39

Odp: Seks, religia i wróżby - a gdzie zgoda rodziców?
MamaMamusia napisał/a:
Mussuka napisał/a:

Babo, nauczyciel nie ma prawa do takiej samowolki.

Nauczyciel może i nie, a przynajmniej nie zawsze, ale ksiądz to całkiem co innego. Pracowałam kiedyś w szkole i wiem, że ksiądz może wszystko i jest ponad wszystkim. Filmiki o aborcji i straszenie piekłem jak najbardziej występowały i to oczywiście z pełnym przyzwoleniem a wręcz aprobatą dyrekcji , grona pedagogicznego oraz rodziców. Jest mnóstwo środowisk w Polsce, w których księdzu nikt nie podskoczy. W moich relacjach i rozmowach z córką nie ma tabu i nie mam problemu mówić z nią seksie, dojrzewaniu, a także o innych religiach i obyczajach, nie uważam też, że szkoła wyrządza bądź wyrządzi jej jakąś krzywdę prowadząc edukację w tym kierunku. Natomiast gdyby jakiś ksiądz straszył moje dziecko piekłem i diabłem czy tez nauczał o aborcji przy pomocy drastycznych filmów to delikatnie mówiąc podniosłoby mi to ciśnienie i na pewno bym tego nie zostawiła

Jestem przerazona takimi historiami. Ta zakonnica, ktorej dostalo sie od dyrektora za zniewazanie uczniow i nadmierne wymagania tez byla Polka. Moj syn zrezygnowal po tym jednym roku z nia z nauki religii RK - nie dawal rady chodzic na jej lekcje. Dla mnie i tak nie mialo to znaczenia, od drugiej klasy gimnazjum zaczal tzw. etyke. Z normalnym pedagogiem a nie tyranem w sutannie (tu w habicie).

Ta siostra tez zakonczyla swoje krzewienie nauki i wiary w tej szkole w tym samym czasie. Na prosbe dyrekcji. Skarg bylo ponoc kilka.

Ten najwiecej mowi o przeszlosci, kto nie ma planow na przyszlosc

40

Odp: Seks, religia i wróżby - a gdzie zgoda rodziców?

Szkoła twojego syna zrezygnowała z nauczania tej siostry, czyli dyrekcja zachowała zdrowy rozsadek. Niestety jest wiele takich środowisk, w których za żadne skarby nikt nie powie słowa "nie" do osoby duchownej, nikt nie zwróci uwagi księdzu, bo ksiądz to świętość i zawsze ma racje. Też jestem przerażona, bo to właśnie jest totalna samowolka i taki , jak  mówisz -"tyran w sutannie" może wszystko, a stanięcie przeciwko niemu będzie skutkować ostracyzmem społecznym, bo każdy chce przecież dobrze żyć z księdzem

Zresztą, gdziekolwiek by to schować, i tak wypłynie, bo to, co zabagnione, nie daje się unicestwić, bo wszelkie niepowodzenie jest niezniszczalne.
Tove Jansson

41

Odp: Seks, religia i wróżby - a gdzie zgoda rodziców?
Eileen napisał/a:

No uznałam, że nauczyciel, który opowie o zapłodnieniu, zrobi to profesjonalniej, niż parę lat starszy kolega.

Nie, nie mówię, że seks nie ma tu nic do rzeczy. Nie zrozumiałaś mnie. Po prostu jeśli dziecko pyta, skąd się biorą dzieci, to nie potrzebuje/nie oczekuje wykładu na temat seksu w znaczeniu czegoś erotycznego. To dla niego takie samo pytanie, jak "dlaczego w dzień jest jasno, a w nocy ciemno?" czy "dlaczego ptaki umieją latać?". To dziecko nie wie, że seks jest jakimś tematem tabu, jak to wygląda, nie wie, że seks istnieje i bywa kontrowersyjnym tematem, że można go uprawiać dla przyjemności, że... Nie wie nic na ten temat. Więc wystarczy mu sucha informacja, skąd się te dzieci biorą. Z brzuszka mamusi. A skąd w brzuszku? Itd. Nie trzeba opisywać stosunku ze szczegółami, bo nie o to takie dziecko pyta, tylko powiedzieć, jak dochodzi do zapłodnienia. I w taki sposób, że dla dziecka to nie będzie niczym dziwnym.

a ile dziecko ma lat kiedy o tym mówi nauczyciel?
i uważasz, że do tego czasu dziecko żyje na bezludnej wyspie i nic mu się z sexem nie kojarzy?
czy znasz realia świata dzieci w wieku szkolnym - tzn ich zainteresowania, tematy, słownictwo oraz ... co jest zakazanym owocem;)
odnoszę wrażenie, że znasz temat tylko teoretycznie

jest broń straszniejsza niż oszczerstwo: to prawda

42

Odp: Seks, religia i wróżby - a gdzie zgoda rodziców?
MamaMamusia napisał/a:

Filmiki o aborcji i straszenie piekłem jak najbardziej występowały i to oczywiście z pełnym przyzwoleniem a wręcz aprobatą dyrekcji , grona pedagogicznego oraz rodziców.

no to w czym problem, jak wszyscy na to wyrazili zgodę?

jest broń straszniejsza niż oszczerstwo: to prawda

43

Odp: Seks, religia i wróżby - a gdzie zgoda rodziców?
MamaMamusia napisał/a:

Szkoła twojego syna zrezygnowała z nauczania tej siostry, czyli dyrekcja zachowała zdrowy rozsadek. Niestety jest wiele takich środowisk, w których za żadne skarby nikt nie powie słowa "nie" do osoby duchownej, nikt nie zwróci uwagi księdzu, bo ksiądz to świętość i zawsze ma racje. Też jestem przerażona, bo to właśnie jest totalna samowolka i taki , jak  mówisz -"tyran w sutannie" może wszystko, a stanięcie przeciwko niemu będzie skutkować ostracyzmem społecznym, bo każdy chce przecież dobrze żyć z księdzem

Moze zeby wszystko bylo jasne, nie mieszkam w Polsce.
Po Twoim wpisie i paru innych, az chce sie dopisac "na szczescie". Bo z pewnoscia i ja i moje dzieci zostalibysmy predzej na gnoju za wies wywiezieni niz dopuscilabym swoje pociechy do takich "pedagogow". Ksiedzu czy komukolwiek innemu, kto krzywdzilby moje dzieci, potrafie powiedziec stanowcze NIE i to prosto w oczy. Bez wzgleduna konsekwencje.

Jesli jest tak, jak opisujesz, to nie dziwie sie juz watkowi zalozonemu przez Babe. Nalezy interweniowac jesli dziecoiom ktos wyrzadza krzywde emocjonalna.

Ten najwiecej mowi o przeszlosci, kto nie ma planow na przyszlosc

44

Odp: Seks, religia i wróżby - a gdzie zgoda rodziców?
in_ka napisał/a:
Eileen napisał/a:

No uznałam, że nauczyciel, który opowie o zapłodnieniu, zrobi to profesjonalniej, niż parę lat starszy kolega.

Nie, nie mówię, że seks nie ma tu nic do rzeczy. Nie zrozumiałaś mnie. Po prostu jeśli dziecko pyta, skąd się biorą dzieci, to nie potrzebuje/nie oczekuje wykładu na temat seksu w znaczeniu czegoś erotycznego. To dla niego takie samo pytanie, jak "dlaczego w dzień jest jasno, a w nocy ciemno?" czy "dlaczego ptaki umieją latać?". To dziecko nie wie, że seks jest jakimś tematem tabu, jak to wygląda, nie wie, że seks istnieje i bywa kontrowersyjnym tematem, że można go uprawiać dla przyjemności, że... Nie wie nic na ten temat. Więc wystarczy mu sucha informacja, skąd się te dzieci biorą. Z brzuszka mamusi. A skąd w brzuszku? Itd. Nie trzeba opisywać stosunku ze szczegółami, bo nie o to takie dziecko pyta, tylko powiedzieć, jak dochodzi do zapłodnienia. I w taki sposób, że dla dziecka to nie będzie niczym dziwnym.

a ile dziecko ma lat kiedy o tym mówi nauczyciel?
i uważasz, że do tego czasu dziecko żyje na bezludnej wyspie i nic mu się z sexem nie kojarzy?
czy znasz realia świata dzieci w wieku szkolnym - tzn ich zainteresowania, tematy, słownictwo oraz ... co jest zakazanym owocem;)
odnoszę wrażenie, że znasz temat tylko teoretycznie

1. Nie wiem, ile lat, zakładam przedszkole/wczesne lata podstawówki?
2. Zależy, jak szybko zostanie uświadomione. Ile lat ma dziecko, jak pyta, skąd się biorą dzieci? Mi mama wytłumaczyła na tyle szybko, że żadnych spaczonych wizji od starszych kolegów jeszcze nie miałam. Jak później coś słyszałam, to już byłam uświadomiona.
3. Ekspertem nie jestem, ale pracowałam jakieś pół roku w środowisku dzieci głównie przedszkolnym, sporadycznie wczesnoszkolnym. Inna sprawa, że nie mam pojęcia, co wiedzieli o seksie.

Z drugiej strony pracowałam kilka lat z rzędu na obozach dziecięco-młodzieżowych. Większość była starsza, ale było kilka grup dzieci w wieku 5-7 lat. Część normalnie przyjezdna, część z pobliskiego miasta finansowana przez coś tam, głównie z rodzin patologicznych. I tam rzeczywiście leciały niewybredne teksty i od tych maluchów, od pozostałych - nic. I sporo było z tym problemów, jeśli takie dziecko z normalnej rodziny szło spytać wychowawcę "co to jest ch*** bo damian powiedział..." czy "co to jest ruchanie". Więc na miejscu rodzica wolałabym, żeby moje dziecko czerpanie wiadomości o seksie zaczęło od rzeczowych, "naukowych" informacji, niż było odgradzane od tego, w szkole też, bo jak to tak, seks to kontrowersja, a później pierwsze zetknięcie z czymkolwiek związanym z seksem wyglądało jak wyżej - od starszych dzieci czy takich, dla których takie słownictwo i rozmowy to normalka.

Btw, z tym,  że dla dziecka współżycie może być całkiem normalne, to akurat wzięłam ze swojej rodziny. Moja ciotka jest lekarzem, ma obecnie 9-letniego syna. Jak młody był w przedszkolu/zerówce, dobierał się do jej książek i oglądał obrazki, pytał. Ogólnie fascynacja tym tematem do tej pory. I ona wyjaśniała mu tak samo zapłodnienie, jak trawienie czy oddychanie. Znajdował coś w książce, szedł, pytał, ona tłumaczyła. I skoro miał to normalnie wytłumaczone, bez żadnych uników czy cudowania, to traktował to tak samo normalnie. Więc można. Nie rozumiem więc problemu, dlaczego nie wyjaśnić tego dzieciom?

Tysiąc razy mówiłam ludziom, że jestem miła. Krzyczałam, groziłam, biłam... Bez skutku. Nikt mi nie wierzy.

45 Ostatnio edytowany przez MamaMamusia (2014-12-10 14:13:03)

Odp: Seks, religia i wróżby - a gdzie zgoda rodziców?
in_ka napisał/a:
MamaMamusia napisał/a:

Filmiki o aborcji i straszenie piekłem jak najbardziej występowały i to oczywiście z pełnym przyzwoleniem a wręcz aprobatą dyrekcji , grona pedagogicznego oraz rodziców.

no to w czym problem, jak wszyscy na to wyrazili zgodę?

Nikt na to nie wyrażał zgody, bo też i nikt o tą zgodę nie pytał. Po prostu - ksiądz naucza tak jak uważa za stosowne i nikomu nie przychodzi na myśl żeby to zakwestionować. Dlatego mówię o przyzwoleniu i aprobacie. Ksiądz jest prawie jak święty i nie można go krytykować ani sie mu przeciwstawiać.

Pracowałam w szkole gdy jeszcze nie miałam swoich dzieci, więc obserwowałam tą sytuacje bez większych emocji, dlatego myślę, że dzięki temu moje spojrzenie jest raczej obiektywne .

Też nie mieszkam w Polsce i też powiem - na szczęście.

Gdyby chodziło o moje dziecko również umiałabym przeciwstawić się księdzu, czy tez komukolwiek innemu.

Zresztą, gdziekolwiek by to schować, i tak wypłynie, bo to, co zabagnione, nie daje się unicestwić, bo wszelkie niepowodzenie jest niezniszczalne.
Tove Jansson

46 Ostatnio edytowany przez in_ka (2014-12-10 14:32:27)

Odp: Seks, religia i wróżby - a gdzie zgoda rodziców?
Eileen napisał/a:

Więc można. Nie rozumiem więc problemu, dlaczego nie wyjaśnić tego dzieciom?

a takiego problemu, to ja też nie rozumiem - zdecydowanie wyjaśniać
tylko, to jest wybór rodziców i każdy ma swoje zdanie na ten temat ...
jedni chcą, żeby mówić, drudzy nie i z tym w szkole jest problem

MamaMamusia napisał/a:

Filmiki o aborcji i straszenie piekłem jak najbardziej występowały i to oczywiście z pełnym przyzwoleniem a wręcz aprobatą dyrekcji , grona pedagogicznego oraz rodziców.

no to w czym problem, jak wszyscy na to wyrazili zgodę?

MamaMamusia napisał/a:

Nikt na to nie wyrażał zgody, bo też i nikt o tą zgodę nie pytał.

nie rozumiem najpierw piszesz, że przyzwolenie wszystkich
a potem - nikt nie wyrażał zgody

przecież to nielogiczne

jest broń straszniejsza niż oszczerstwo: to prawda

47

Odp: Seks, religia i wróżby - a gdzie zgoda rodziców?
in_ka napisał/a:

przecież to nielogiczne

Zgoda to nie jest to samo co przyzwolenie i aprobata.
Ksiądz nikogo o zgodę nie pyta pokazując  dzieciom sfilmowana aborcje czy tez strasząc je piekłem. To spotyka się z cichym i niepisanym przyzwoleniem oraz aprobata większości, bo mało kto na to reaguje.
Co tu jest nielogiczne?

Zresztą, gdziekolwiek by to schować, i tak wypłynie, bo to, co zabagnione, nie daje się unicestwić, bo wszelkie niepowodzenie jest niezniszczalne.
Tove Jansson

Posty [ 48 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » WYCHOWANIE, ZDROWIE I EDUKACJA DZIECKA » Seks, religia i wróżby - a gdzie zgoda rodziców?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018