Czesc dziewczyny. Pisze tutaj bo juz niewiem co myslec.. Musze sie komus wyzalic i niech mi wkoncu ktos przegada do rozumu:(
Swojego bylego chlopaka poznalam 7 lat temu na imprezie..mialam wtedy 17 lat on 18.. Spotykalismy sie z 2 miesiace i pozniej kontakt sie urwal.. Bylismy mlodzi i nie myslelismy powaznie o zwiazkach. Nie widzialam go 6 lat do czasu jak nie znalazlam go na fb.. Codzienne rozmowy wymiana zdjec i wkoncu spotkanie.. Zakochalam sie na zaboj. On na poczatku jak mi sie tez. Po pol roku sielanki i szczescia zaczely sie schody.. Jak sie zdenerwowal robil sie agresywny, krzyczal i zdarzylo sie ze podniosl na mnie reke. Za kazdym razem po 1 dniu wybacczalam, obiecywal poprawe. Chwile bylo dobrze a pozniej znowu to samo. W czerwcu tego roku zaszlam w ciaze.. Gdy sie o tym dowiedzial zostawil mnie.. Byl w szoku bo to byla totalna wpadka. Ja tez bylam przerazona ale stalo sie. Po miesiacu.odezwal sie ze zaluje ze przeprasza ze damy sobie rade. Ale on powiedzial to w dzien w ktorym ja poronilam. Obwinialam go o to bo przez nerwy brak jedzenia i zly sen moglo dojsc do poronienia. Wybaczylam.. Bylam slepo zakochana. Bylo wszystko dobrze do pazdziernika. Zobaczylam dziwne smsy od jego.kolezanki z pracy. Pili poza moimi.plecami pisali sobie ja nic o tym niewiedzialam.On wtedy powiedzial ze mnie juz nie chce. Myslalam ze umre. Nie jadlam nie spalam ciagly placz. Po 3 tyg podnioslam sie zaczelam wychodzic ze znajomymi i z dnia na dzien bylo coraz lepiej. Nie zapomnialam do konca o.nim ale bylo mi o wiele lepiej.. Do czasu. Poszlam tydzien temu na dyskoteke na ktorej on tez byl.. Serce mi bilo jak oszalale jak go zobaczylam. Zaczelismy rozmawiac. Powiedzial ze strasznie zaluje wszystkiego. Ze z ta dziewczyna mu nie wyszlo bo bedac z nia myslal tylko o mnie. Ze ta rozlaka dala mu do myslenia ze zachowywal sie wobec mnie strasznie.. Ze kocha ponad zycie i nie umie zyc beze mnie..bronie sie przed ta miloscia dalej ide w zaparte ze nie wroce ale wracam do domu i wyje:( nie wiem czy wierzyc w to co mowi juz tyle razy mi.obiecywal zmiane tyle ze ja po 1 dniu lecialam do niego a teraz zawzielam sie i poltora miesiaca jak sie rozeszlismy. Co robic?:(
Podobne tematy
Olej dupka. Bo inaczej się go nazwać nie da. Podniósł na Ciebie rękę, jest agresywny, zostawił Cię w ciąży, bo się wystraszył, w końcu Twój brzuch - Twój problem, nie?. Potem zatęsknił i laskawie chciał wrócić. Aż podczas tegoż powrotu znalazł sobie inną, będąc z Tobą. Pewnie tamta zorientowała się jaki typek z niego i biedaczek szuka koła ratunkowego.
Nie marnuj sobie dla niego życia! Nie warto. Nie w imię tego by być w przyszłości posiniaczoną, bo pan się zdenerwował, ale przecież "kocha ponad życie". Otóż nie kocha. Nie trać na niego czasu, bo z pewnością znajdziesz kogoś, kto będzie Cię kochał i to bez tych chorych sytuacji.
Pozdrawiam i nie daj się:)
Magnolia racja zachowal sie kiedys jak dupek.. Byl moment ze prawie sie od niego uwolnilam.. Zablokowalam jego numer i na fb tez.. Az ta cholerna dyskoteka. Jak go zobaczylam to wszystko wrocilo
serce walilo a jak patrzyl na mnie to az sie rozplywalam:( boze jaka glupia baba ze mnie ze gdzies tam w srodku ludze sie ze on serio sie zmienil i jego slowa mnie przekonuja. Ale wiem ze to tylko bedzie na chwile. Ze nie bede szczesliwa.. Tluke sobie to do glowy codziennie a i tak gdzies tam w srodku az serce boli i tesknie za nim
o innym facecie nie ma mowy jak narazie. Nie wyobrazam sobie zeby ktos inny mnie tulil calowal dotykal.. Stalam sie nieufna kazdy facet wydaje mi sie byc dupkiem ktory i tak mnie wykiwa:( pomocy dziewczynki jak mam dalej zyc jak sie wyleczyc i zaczac cos na nowo? ![]()
Nie jest to łatwe. Ale już jest pewien etap za Tobą (te 1,5 mies). Jeśli do niego wrócisz, to owszem, będziesz przez chwilę szczęśliwa, ale możesz być PEWNA, że on się nie zmienił. Znowu Cię uderzy, jak straci panowanie nad sobą, znowu Cię skrzywdzi. I będziesz w tym samym miejscu, co 1,5 mies wcześniej.
On wtedy powiedzial ze mnie juz nie chce. Myslalam ze umre. Nie jadlam nie spalam ciagly placz. Po 3 tyg podnioslam sie zaczelam wychodzic ze znajomymi i z dnia na dzien bylo coraz lepiej.
Znowu będziesz cierpieć, i znowu będziesz umierać, nie jeść. Nie warto się niszczyć dla kogoś takiego. Przeszłaś już ten pierwszy szok. Jeśli wrócisz, będziesz musiała po raz kolejny uporać się z tym, że Cię porzucił/skrzywdził. Z czymś co już przeżywałaś. Czy warto? W ten sposób nie ruszysz do przodu. Rozumiem, że może łatwiej było, jak on nie zabiegał o powrót, bo "nie miałaś wyboru", a teraz on chce wrócić i wszystko zależy od Ciebie. Ale nie wracaj. Bo na pewno nie będziesz szczęśliwa. Uwierzysz w to, że on Cię kocha? Nie zaczniesz się zastanawiać czy znowu Cię nie zdradza? Czy nie jest z Tobą z braku innej opcji? Czy po pewnym czasie nie zaczniesz się panicznie bać, że znowu zniknie z Twojego życia i będziesz musiała przez to wszystko jeszcze raz przechodzić? Czy w związku z tym strachem, nie będziesz brała winy na siebie, że może go sprowokowałaś, że mogłaś być lepsza, bardziej taktownie się wobec misiaczka zachować, bo bidulek wybuchowy? Czy on nie uzależnia Cię od siebie? Czy z każdym rokiem nie będzie ciężej odejść? Czy nie stracisz szacunku do samej siebie?
W zdrowym związku nie trzeba się nad tym zastanawiać, bo odpowiedź jest prosta. Za dużo poświęcasz. Nie otrzymujesz nic w zamian, poza pustymi słowami. Pragniesz miłości, to zrozumiałe. I owszem, na razie nikt nie "będzie mógł" Cię dotykać czy całować, bo sobie tego nie wyobrażasz. Bo nie zamknęłaś jeszcze rozdziału związanego z byłym, nie przeszłaś żałoby. Do której masz prawo. Ale nie warto przeżywać tego samego jeszcze raz za jakiś czas, kiedy znów się rypnie. To strata czasu, a nie jest potem łatwiej. Wręcz będziesz czuła się coraz gorzej. Zajmij się sobą, to Ty masz być dla siebie najważniejsza. A z biegiem czasu na pewno znajdzie się ktoś, kto Cię pokocha. I nie będziesz umiała sobie wyobrazić, że kto inny niż ten ktoś (nowy ktoś, dla jasności :-) ) mógłby Cię tulić, całować, dotykać.
Daj sobie czas. Ale nie marnuj go.
Trzymaj się ![]()
nie jest ciebie wart kochana
nie docenil tego co ma a dwa razy do tej samej rzeki sie nie wchodzi
Jasne, nie wyszło mu z tą dziewczyną, bo myślał o Tobie. A może ona go olała, bo zobaczyła co to za typ? I nie akceptowała jego chlania, pomiatania i agresji? Teraz kaja się przed Tobą, bo nikt go nie chce. Dwa razy Cię zostawił!! Stosował przemoc, pewnie jest uzależniony od alkoholu, agresywny. Chcesz, żeby Twoje dzieci miały takiego ojca?! On będzie obiecywał poprawę i milion razy i nic z tego nie będzie sobie robić (już raz zrozumiał swoje okropne zachowanie i co? Poleciał do innej).
Czesc dziewczyny. Pisze tutaj bo juz niewiem co myslec.. Musze sie komus wyzalic i niech mi wkoncu ktos przegada do rozumu:(
Swojego bylego chlopaka poznalam 7 lat temu na imprezie..mialam wtedy 17 lat on 18.. Spotykalismy sie z 2 miesiace i pozniej kontakt sie urwal.. Bylismy mlodzi i nie myslelismy powaznie o zwiazkach. Nie widzialam go 6 lat do czasu jak nie znalazlam go na fb.. Codzienne rozmowy wymiana zdjec i wkoncu spotkanie.. Zakochalam sie na zaboj. On na poczatku jak mi sie tez. Po pol roku sielanki i szczescia zaczely sie schody.. Jak sie zdenerwowal robil sie agresywny, krzyczal i zdarzylo sie ze podniosl na mnie reke. Za kazdym razem po 1 dniu wybacczalam, obiecywal poprawe. Chwile bylo dobrze a pozniej znowu to samo. W czerwcu tego roku zaszlam w ciaze.. Gdy sie o tym dowiedzial zostawil mnie.. Byl w szoku bo to byla totalna wpadka. Ja tez bylam przerazona ale stalo sie. Po miesiacu.odezwal sie ze zaluje ze przeprasza ze damy sobie rade. Ale on powiedzial to w dzien w ktorym ja poronilam. Obwinialam go o to bo przez nerwy brak jedzenia i zly sen moglo dojsc do poronienia. Wybaczylam.. Bylam slepo zakochana. Bylo wszystko dobrze do pazdziernika. Zobaczylam dziwne smsy od jego.kolezanki z pracy. Pili poza moimi.plecami pisali sobie ja nic o tym niewiedzialam.On wtedy powiedzial ze mnie juz nie chce. Myslalam ze umre. Nie jadlam nie spalam ciagly placz. Po 3 tyg podnioslam sie zaczelam wychodzic ze znajomymi i z dnia na dzien bylo coraz lepiej. Nie zapomnialam do konca o.nim ale bylo mi o wiele lepiej.. Do czasu. Poszlam tydzien temu na dyskoteke na ktorej on tez byl.. Serce mi bilo jak oszalale jak go zobaczylam. Zaczelismy rozmawiac. Powiedzial ze strasznie zaluje wszystkiego. Ze z ta dziewczyna mu nie wyszlo bo bedac z nia myslal tylko o mnie. Ze ta rozlaka dala mu do myslenia ze zachowywal sie wobec mnie strasznie.. Ze kocha ponad zycie i nie umie zyc beze mnie..bronie sie przed ta miloscia dalej ide w zaparte ze nie wroce ale wracam do domu i wyje:( nie wiem czy wierzyc w to co mowi juz tyle razy mi.obiecywal zmiane tyle ze ja po 1 dniu lecialam do niego a teraz zawzielam sie i poltora miesiaca jak sie rozeszlismy. Co robic?:(
Lola,nie ma mozliwosci zmiany u takiej osoby bez pomocy psychoteraupeuty.Cuda sie nie zdarzaja.Z tego ,co piszesz jestes w zwiazku z przemocowcem(przemoc charakteryzuje sie cyklicznoscia-raz jest dobrze,potem wybuch,potem znow sielanka -i tak w kolo.) i do tego jest osoba rozchwiana emocjonalnie.Caly czas bedzie tak ciebie odstawial dla kolejnej lali.Tu problem jest w nim,a Twoje najlepsze nawet checi nic nie pomogas.Jedyne co mozesz zrobic,to go zostawic.Wtedy bedzie "uszczesliwial "inne,a juz nie Ciebie.wykonczysz sie nerwowo,a on i tak dalej bedzie taki sam(raczej coraz to gorszy).Trzymaj sie!pzdr.
Witam..
Nie uważasz , ze on mial już swoje 5 minut u twojego boku... Nie wracaj do niego, wręcz ciesz się , ze się z takiej toksycznej znajomości uwolnilaś..
Dziekuje wam kochane za odpowiedzi. Strasznie mi to pomoglo. nie wrocilam do niego.. wybilam sobie z glowy ten chory zwiazek. a ten prostak teraz mi grozi ze jezeli nie wroce to zniszczy mi zycie.. zachowuje sie jak psychopata.. pewnie zadna go nie chce tylko ja taka glupia bylam i tak walczylam. teraz sie nim brzydze. i z dnia na dzien jest coraz lepiej. dziekuje wam :*