Hej dziewczyny. Mam problem lozkowy z moim mezem. Jestesmy mlodzi,mamy po25lat ,synka ktory ma3 latka.
Od jakiegos czasu musze wrecz domagac sie seksu z moim mezem. On jeste ciagle zmeczony i nie ma sily..fakt..pracuje po12 godzin,wstaje o3-4 nad ranem do pracy, ale ma tez wolne raz w tygodniu no i weekendy oczywiscie. Ale ja tez mam obowiazki, musze wstac rano ,zaprowadzic malego do przedszkola,szybko na kurs jezykowy(nie mieszkamy w Pl),pozniej biegiem po malego,do domu,w domu posprzatac ,poprasowac,poprac,w miedzy czasie przygotowac obiad na dzien nastepny,poswiecic chodz troche czasu synkowi,wszystko na biegu, tez jestem zmeczona..ale wieczorem chcialabym usiasc z mezem ,poprzytulac sie troche ,ale maz szybko idzie spac by rano wstac. CZaem uda polozyc mi sie wczesniej razem z nim i nawet sama probuje "cos"zainicjowac...ale albo slysze .."kochanie,jestem zmeczony" albo wszystko trwa kilkadziescia sekund..to jest drugi problem,moj maz; jesli juz dojdzie do czegos chcialby tak na zawolanie, na odpiernicz jak ja to nazywam. Sciagaj gatki kocie i juz...a ja chcialabym troche czulosci, pieszczot. Maz wie o tym doskonale,bo przy kazdej okazji wciaz mu to powtarzam...Kochamy sie bardzo,wiem,ze nie ma nikogo na boku. Problem pojawil sie w sumie jakies dwa lata temu,kiedy u meza wykryto guza przysadki mozgowej,,,ale uz jest wszystko ok,guz usuniety ,co prawda choroba rozwalila mezowi totalnie gospodarke hormonalna,przez co bardzo przytyl,co tez mu przeszkadza, ciagle mowi,ze wezmie sie za sb...ale na gadaniu sie konczy. Wiem,ze moze i przez swa wage nie ma ochoty na seks...ale jeszcze troche i obawiam sie,ze nie bd w naszym zwiazku seksu wogole,mam czasem wrazenie,ze zyjemy obok..on po pracu uwali sie na rogowce z tabletem i pilotem w dloni. Marudze i marudze ale z marnym skutkiem. Jestesmy mlodzi i powinnismy brac z zycia co najlepsze, ja bardzo by chciala ale przez ta cala sytuacje nie jestem w 100% szcesliwa. Czuje sie mama i zona a nawet kura domowa ale na pewno nie kobieta mojego faceta.
Podobne tematy
Zamiast marudzić, to idź do pracy. Czemu mąż zasuwa po 12 godzin?? Sama tak popracuj i zobaczymy, czy będziesz chętna na igraszki.
Poza tym sama wiesz, że mąż ma rozwaloną gospodarkę hormonalną, może czas udać się do lekarza i ją ustabilizować? Wyjrzyj poza czubek własnego nosa i zainteresuj się swoim mężem nie tylko pod względem seksualnym.
A nie mogłabyś też iść do pracy? Synek jest przecież w takim wieku, że może już iść do przedszkola.
Może gdybyś odciążyła trochę męża, to sytuacja by się poprawiła?
Czy mąż chodzi do lekarza? Może trzeba uregulować poziom hormonów?
Zamiast marudzić, to idź do pracy. Czemu mąż zasuwa po 12 godzin?? Sama tak popracuj i zobaczymy, czy będziesz chętna na igraszki.
Poza tym sama wiesz, że mąż ma rozwaloną gospodarkę hormonalną, może czas udać się do lekarza i ją ustabilizować? Wyjrzyj poza czubek własnego nosa i zainteresuj się swoim mężem nie tylko pod względem seksualnym.
Teo masz u mnie piwo. :*
Wez nie przesadzaj z tymi domowymi obowiazkami - pranie i prasowanie to kilka wsadow na tydzien. Kurs jezykowy chyba nie trwa 4h codziennie?
Przejaskrawiasz swoje obowiazki - posiedz sobie po 12 h na dobe codziennie poza domem wtedy moze zrozumiesz...
Problem jednak pozostaje i to co mnie niepokoi to ze mimo tego ze problem jest to jest przez 2 lata nierozwiazany czyli autorka godzila sie na istniejacy stan rzeczy, oboje nic z tym nie robia a teraz nagle pojawil sie jakis bunt. Przyczyny sa jednak zdiagnozowane wiec chyba najwyzszy czas aby zabrac sie za "leczenie". "Leczenie" jednak nie polega na wymaganiach w jedna strone ale na zmiane sytuacji na satysfakcjonujaca dla obu stron ew. bedaca jakims kompromisem (skoro np. w gre wchodza sprawy zdrowotne).
Wez nie przesadzaj z tymi domowymi obowiazkami - pranie i prasowanie to kilka wsadow na tydzien. Kurs jezykowy chyba nie trwa 4h codziennie?
Przejaskrawiasz swoje obowiazki - posiedz sobie po 12 h na dobe codziennie poza domem wtedy moze zrozumiesz...
Dokładnie. Sama miałam dyżury 12h i byłam wypompowana. Teraz natomiast jestem w domu i zdecydowanie jest lżej.
U Ciebie tym bardziej bo dziecko w przedszkolu, to już w ogóle "lajcik".
No i choroba męża (skutki "pochorobowe")... Zainteresuj się tym trochę.
Zgadzam sie z Teo, a pisze dlatego by ZAPROTESTOWAC przeciwko dyskryminowaniu mozliwosci 40 latka ![]()
Zgadzam sie z Teo, a pisze dlatego by ZAPROTESTOWAC przeciwko dyskryminowaniu mozliwosci 40 latka
A to też... ![]()
Iceni napisał/a:Wez nie przesadzaj z tymi domowymi obowiazkami - pranie i prasowanie to kilka wsadow na tydzien. Kurs jezykowy chyba nie trwa 4h codziennie?
Przejaskrawiasz swoje obowiazki - posiedz sobie po 12 h na dobe codziennie poza domem wtedy moze zrozumiesz...
Dokładnie. Sama miałam dyżury 12h i byłam wypompowana. Teraz natomiast jestem w domu i zdecydowanie jest lżej.
U Ciebie tym bardziej bo dziecko w przedszkolu, to już w ogóle "lajcik".No i choroba męża (skutki "pochorobowe")... Zainteresuj się tym trochę.
To jasne,ze caly czas jest pod kontrola lekarska. W szkole siedze po4 godz codziennie i pracuje w weekendy.
Hej dziewczyny. Mam problem lozkowy z moim mezem. Jestesmy mlodzi,mamy po25lat ,synka ktory ma3 latka.
Od jakiegos czasu musze wrecz domagac sie seksu z moim mezem. On jeste ciagle zmeczony i nie ma sily..fakt..pracuje po12 godzin,wstaje o3-4 nad ranem do pracy, ale ma tez wolne raz w tygodniu no i weekendy oczywiscie. Ale ja tez mam obowiazki, musze wstac rano ,zaprowadzic malego do przedszkola,szybko na kurs jezykowy(nie mieszkamy w Pl),pozniej biegiem po malego,do domu,w domu posprzatac ,poprasowac,poprac,w miedzy czasie przygotowac obiad na dzien nastepny,poswiecic chodz troche czasu synkowi,wszystko na biegu, tez jestem zmeczona..ale wieczorem chcialabym usiasc z mezem ,poprzytulac sie troche ,ale maz szybko idzie spac by rano wstac. CZaem uda polozyc mi sie wczesniej razem z nim i nawet sama probuje "cos"zainicjowac...ale albo slysze .."kochanie,jestem zmeczony" albo wszystko trwa kilkadziescia sekund..to jest drugi problem,moj maz; jesli juz dojdzie do czegos chcialby tak na zawolanie, na odpiernicz jak ja to nazywam. Sciagaj gatki kocie i juz...a ja chcialabym troche czulosci, pieszczot. Maz wie o tym doskonale,bo przy kazdej okazji wciaz mu to powtarzam...Kochamy sie bardzo,wiem,ze nie ma nikogo na boku. Problem pojawil sie w sumie jakies dwa lata temu,kiedy u meza wykryto guza przysadki mozgowej,,,ale uz jest wszystko ok,guz usuniety ,co prawda choroba rozwalila mezowi totalnie gospodarke hormonalna,przez co bardzo przytyl,co tez mu przeszkadza, ciagle mowi,ze wezmie sie za sb...ale na gadaniu sie konczy. Wiem,ze moze i przez swa wage nie ma ochoty na seks...ale jeszcze troche i obawiam sie,ze nie bd w naszym zwiazku seksu wogole,mam czasem wrazenie,ze zyjemy obok..on po pracu uwali sie na rogowce z tabletem i pilotem w dloni. Marudze i marudze ale z marnym skutkiem. Jestesmy mlodzi i powinnismy brac z zycia co najlepsze, ja bardzo by chciala ale przez ta cala sytuacje nie jestem w 100% szcesliwa. Czuje sie mama i zona a nawet kura domowa ale na pewno nie kobieta mojego faceta.
jeszcze jedna leniwa baba,wysiedzi się w domu ,chlop po poważnej chorobie ,guz mózgu- rypie po 12 godzin,organizm ma zachwiany,a ta jeszcze jeczy ze ja bzyka za rzadko,
babo do roboty bo to wstyd i hanba żeby takie posty pisać,odciaz go,zamiast jeczec,dziecko 3 lata,jeszcze będziesz w domu siedzieć zdokad na studia pojdzie,ale pijawka
kamila30031989 napisał/a:Hej dziewczyny. Mam problem lozkowy z moim mezem. Jestesmy mlodzi,mamy po25lat ,synka ktory ma3 latka.
Od jakiegos czasu musze wrecz domagac sie seksu z moim mezem. On jeste ciagle zmeczony i nie ma sily..fakt..pracuje po12 godzin,wstaje o3-4 nad ranem do pracy, ale ma tez wolne raz w tygodniu no i weekendy oczywiscie. Ale ja tez mam obowiazki, musze wstac rano ,zaprowadzic malego do przedszkola,szybko na kurs jezykowy(nie mieszkamy w Pl),pozniej biegiem po malego,do domu,w domu posprzatac ,poprasowac,poprac,w miedzy czasie przygotowac obiad na dzien nastepny,poswiecic chodz troche czasu synkowi,wszystko na biegu, tez jestem zmeczona..ale wieczorem chcialabym usiasc z mezem ,poprzytulac sie troche ,ale maz szybko idzie spac by rano wstac. CZaem uda polozyc mi sie wczesniej razem z nim i nawet sama probuje "cos"zainicjowac...ale albo slysze .."kochanie,jestem zmeczony" albo wszystko trwa kilkadziescia sekund..to jest drugi problem,moj maz; jesli juz dojdzie do czegos chcialby tak na zawolanie, na odpiernicz jak ja to nazywam. Sciagaj gatki kocie i juz...a ja chcialabym troche czulosci, pieszczot. Maz wie o tym doskonale,bo przy kazdej okazji wciaz mu to powtarzam...Kochamy sie bardzo,wiem,ze nie ma nikogo na boku. Problem pojawil sie w sumie jakies dwa lata temu,kiedy u meza wykryto guza przysadki mozgowej,,,ale uz jest wszystko ok,guz usuniety ,co prawda choroba rozwalila mezowi totalnie gospodarke hormonalna,przez co bardzo przytyl,co tez mu przeszkadza, ciagle mowi,ze wezmie sie za sb...ale na gadaniu sie konczy. Wiem,ze moze i przez swa wage nie ma ochoty na seks...ale jeszcze troche i obawiam sie,ze nie bd w naszym zwiazku seksu wogole,mam czasem wrazenie,ze zyjemy obok..on po pracu uwali sie na rogowce z tabletem i pilotem w dloni. Marudze i marudze ale z marnym skutkiem. Jestesmy mlodzi i powinnismy brac z zycia co najlepsze, ja bardzo by chciala ale przez ta cala sytuacje nie jestem w 100% szcesliwa. Czuje sie mama i zona a nawet kura domowa ale na pewno nie kobieta mojego faceta.jeszcze jedna leniwa baba,wysiedzi się w domu ,chlop po poważnej chorobie ,guz mózgu- rypie po 12 godzin,organizm ma zachwiany,a ta jeszcze jeczy ze ja bzyka za rzadko,
babo do roboty bo to wstyd i hanba żeby takie posty pisać,odciaz go,zamiast jeczec,dziecko 3 lata,jeszcze będziesz w domu siedzieć zdokad na studia pojdzie,ale pijawka
teeee i wara od 40 latkow,nijeden by cie zadziwil,ale tacy maja zony pracujące,a nie leserujace i tlumaczace swoje leserstwo praniem i opieka nad 3 latkiem,tak to można jeczec do 60 tki
13 2014-11-25 21:34:09 Ostatnio edytowany przez niki71 (2014-11-25 21:36:46)
Chamstwo na tym forum coraz większe.
Pewnie nie ma to jak anonimowo komuś naubliżać.
Za...iście.
Chamstwo na tym forum coraz większe.
Pewnie nie ma to jak anonimowo komuś naubliżać.
Za...iście.
chamstwem a nie zerowa empatia bym nazwala wykorzystywanie meza po takiej chorobie,roszczeniowe wymaganie seksu od,,padniętego,,po pracy faceta,bo nasuwają mi się inne słowa niż leserka i bezrefleksyjny len na taka postawe i te gorzkie zale nad swoim losem na forum
Nie rób mu wyrzutów, bo tylko go od sb odsuwasz narzekaniem. Odciąż go. Pójdź do pracy, żeby i on nie musiał zajewaniać jak głupi, to się może wreszcie coś poprawi. ![]()
Chamstwo na tym forum coraz większe.
Pewnie nie ma to jak anonimowo komuś naubliżać.
Za...iście.
A jak nazwiesz fakt, że chory facet zapierdziela w pracy 12 godzin, a jego dama serca lansuje się w Internecie?
Myślę, że lekarstwem byłaby rozmowa z mężem (ale bez roszczeniowego podejścia). Niech powie, czy nie ma po prostu siły, czy już od dawna spadło mu libido, bądź czuje się mało atrakcyjny i ma kompleksy. Bo jeśli ma czas na to aby "poszperać" na tablecie to nie jest, aż tak zmęczony
. No ale trzeba też brać pod uwagę, że Twój mąż nie jest w dobrej kondycji fizycznej, więc może sobie nie radzi? Nie wiem co oznacza "guz usunięty", ale jeśli nowotwór został wycięty, a następnie zastosowano chemioterapię (lub tylko chemioterapię) to mogło przyczynić się to do spadku libido. Jednak najbardziej prawdopodobnie przyczyną Waszych problemów łóżkowych jest przepracowanie partnera. Zastanówcie się czy naprawdę Twój mąż musi pracować 12h na dobę.
A jeśli chodzi o obowiązki domowe to zależy jak ktoś je wykonuje (na tzw. odwal, porządnie, perfekcyjnie) + czy w ogóle lubi wykonywać te czynności
(lub wprawił się w szybkie Ich wykonywanie).
Myślę, że lekarstwem byłaby rozmowa z mężem (ale bez roszczeniowego podejścia). Niech powie, czy nie ma po prostu siły, czy już od dawna spadło mu libido, bądź czuje się mało atrakcyjny i ma kompleksy. Bo jeśli ma czas na to aby "poszperać" na tablecie to nie jest, aż tak zmęczony
. No ale trzeba też brać pod uwagę, że Twój mąż nie jest w dobrej kondycji fizycznej, więc może sobie nie radzi? Nie wiem co oznacza "guz usunięty", ale jeśli nowotwór został wycięty, a następnie zastosowano chemioterapię (lub tylko chemioterapię) to mogło przyczynić się to do spadku libido. Jednak najbardziej prawdopodobnie przyczyną Waszych problemów łóżkowych jest przepracowanie partnera. Zastanówcie się czy naprawdę Twój mąż musi pracować 12h na dobę.
A jeśli chodzi o obowiązki domowe to zależy jak ktoś je wykonuje (na tzw. odwal, porządnie, perfekcyjnie) + czy w ogóle lubi wykonywać te czynności(lub wprawił się w szybkie Ich wykonywanie).
Nie no, jeszcze ma czas na leżenie z tabletem, to pewnie nie dość się narobił
Ja po 12h w pracy też nie miałam siły na nic poza uwaleniem się przed telewizorem.
Facet po ciężkiej chorobie zapierdala 12h na dobę, a ona jest zdziwiona, że ten pada na pysk. Też by padła! Marudzi, że jest gruby i nic z tym nie robi. Jak on ma się wziąć za siebie, skoro cały czas pracuje? Żeby schudnąć, to poza dietą trzeba jeszcze znaleźć czas na jakiś sport, zwłaszcza jak hormony są rozpieprzone i wszystko idzie opornie.
Nektarynka53 napisał/a:Myślę, że lekarstwem byłaby rozmowa z mężem (ale bez roszczeniowego podejścia). Niech powie, czy nie ma po prostu siły, czy już od dawna spadło mu libido, bądź czuje się mało atrakcyjny i ma kompleksy. Bo jeśli ma czas na to aby "poszperać" na tablecie to nie jest, aż tak zmęczony
. No ale trzeba też brać pod uwagę, że Twój mąż nie jest w dobrej kondycji fizycznej, więc może sobie nie radzi? Nie wiem co oznacza "guz usunięty", ale jeśli nowotwór został wycięty, a następnie zastosowano chemioterapię (lub tylko chemioterapię) to mogło przyczynić się to do spadku libido. Jednak najbardziej prawdopodobnie przyczyną Waszych problemów łóżkowych jest przepracowanie partnera. Zastanówcie się czy naprawdę Twój mąż musi pracować 12h na dobę.
A jeśli chodzi o obowiązki domowe to zależy jak ktoś je wykonuje (na tzw. odwal, porządnie, perfekcyjnie) + czy w ogóle lubi wykonywać te czynności(lub wprawił się w szybkie Ich wykonywanie).
Nie no, jeszcze ma czas na leżenie z tabletem, to pewnie nie dość się narobił
Ja po 12h w pracy też nie miałam siły na nic poza uwaleniem się przed telewizorem.
Facet po ciężkiej chorobie zapierdala 12h na dobę, a ona jest zdziwiona, że ten pada na pysk. Też by padła! Marudzi, że jest gruby i nic z tym nie robi. Jak on ma się wziąć za siebie, skoro cały czas pracuje? Żeby schudnąć, to poza dietą trzeba jeszcze znaleźć czas na jakiś sport, zwłaszcza jak hormony są rozpieprzone i wszystko idzie opornie.
no wlasnie,Ty ja i kilka innych osob(mysle ze tych wlasnie które zapierdzielaja pote nascie godzin )to rozumie,ale punkt widzenia zależy od punktu siedzenia,dla autorki ciezka orka jest zrobienie prania z 3 osob.....no brak mi slow,a już te gorzkie zale ze on nie ma ochoty na sex,nawet kon by padl na dluzsza mete,co dopiero człowiek nie wpelni zdrowy
20 2014-11-26 09:29:08 Ostatnio edytowany przez Małpa69 (2014-11-26 09:29:44)
Wiesz ja również zajmuje się domem, ale zaiwaniałam też na etacie i wybacz, ale praca w domu to nie jest to samo co etat. Pracowałaś w ogóle kiedyś? 12 h w robocie dla osoby chorej to bardzo dużo. Zależy jak wykonuje obowiązki? Co za brednia ja jestem totalną perfekcjonistką i tak zostaje mi sporo czasu na to by co nieco dorobić i by mieć czas dla siebie i rodziny, mimo że jestem przewlekle chora więc dodatkowo robię rzeczy fizyczne wolniej.
Ty siedzisz i zrzędzisz, a chłop biedny zapiernicza, rozregulowane hormony, otyłość (obniża libido i też rozwala hormony), ale kiedy facet ma mieć czas na to by poćwiczyć i myśleć o zdrowej diecie. Biedny facet oj biedny księżniczka mu się trafiła.
Kurde, w dziale o rozstaniach w co drugim wątku są najazdy na facetów, że tylko pracują, pracują i babom w domach nie pomagają i sobie nie zdają sprawy jaka to katorga i gehenna zajmować się domem.
Tutaj dla odmiany widzimy, że prace domowe wyglądają jak w reklami cifu, że tylko raz przetrzeć, z uśmiechem i koniecznie w szpilkach...
Weźcie Wy opracujcie jakąś obowiązującą wersję, bo ciężko załapać jak jest naprawdę.
Co do zmęczenia, to ok, owszem...Ale nie chce mi się wierzyc, by młody facet tak całkiem nie miał ochoty umoczyć, niezależnie od poziomu zmęcznia.No sorry.
Co do zmęczenia, to ok, owszem...Ale nie chce mi się wierzyc, by młody facet tak całkiem nie miał ochoty umoczyć, niezależnie od poziomu zmęcznia.No sorry.
Też jakoś średnio w to wierzę. Swego czasu pracowałem fizycznie (bywało, że ponad 8 godzin) przy maszynach do produkcji spożywczej. Przychodziłem do domu i padałem z nóg ale nie przypominam sobie żebym nie miał z tego powodu ochoty na seks z partnerką. Na to zawsze jeszcze mi starczyło energii ![]()
Facet który ma kupę problemów na głowię, babę która ma go kompletnie w pupie i tylko zapiernicza może tak po prostu nie mieć ochoty a już zwłaszcza facet z rozwaloną gospodarką hormonalną bo hormony sterują całym ciałem.
Co do obowiązków to ja powiem tak ze swojej strony, zajmowanie się domem to nie jest lekka praca, ale nie ma porównania z zapierniczem po 12h no przynajmniej jeśli porównam to do swojej pracy zawodowej. W domu można sobie usiąść zrobić przerwę, jakoś to wszystko po swojemu zorganizować, a w pracy średnio to wygląda.
Facet który ma kupę problemów na głowię, babę która ma go kompletnie w pupie i tylko zapiernicza może tak po prostu nie mieć ochoty a już zwłaszcza facet z rozwaloną gospodarką hormonalną bo hormony sterują całym ciałem.
Co do obowiązków to ja powiem tak ze swojej strony, zajmowanie się domem to nie jest lekka praca, ale nie ma porównania z zapierniczem po 12h no przynajmniej jeśli porównam to do swojej pracy zawodowej. W domu można sobie usiąść zrobić przerwę, jakoś to wszystko po swojemu zorganizować, a w pracy średnio to wygląda.
no raczej ,w pracy dochodzi jeszcze stres ,a to tez obciaza
jestem ciekawa jak śpiewalaby autorka ,która zali się jaka to jest straszne zmeczona popraniem ciuchow,gdyby musiala robic to co robi plus pelnoetaowa praca,nie mowie już o własnej działalności,gdzie pracuje się non-stop,chyba leciałaby na przysłowiowy ryj,bo skoro teraz ledwo wyrabia,juz nie mowie o zdrowiu,bo jak postawimy na szali zdrowa-krzepka babe w wieku 25 lat ,która nie pracuje ,ma jedno dziecko i faceta schorowanego z choroba nowotworowa w remisji,tyrajacego po 12 godzin,otylego,z,rozchwianymi hormonami to zgadnijcie która szalka wagi opadnie,no nie trzeba megainteligencji chyba..............
25 2014-11-26 11:20:26 Ostatnio edytowany przez niunia321 (2014-11-26 11:24:28)
Zamiast coś mądrego poradzić to naskakujecie , jedna sprawa choroba dobrze by było odwiedzić lekarza i sprawdzić
sytuację zdrowotną, praca 12 godzin ok ale facet ma wolne 3 dni to i tak nieźle więc ma 2 dni ma odpoczynek 1 na zaspokojenie kobiety i powinien się przyłożyć 25 lat przez resztę życia obsychać
marna wizja może ma kompleksy przytył, czuje się nie atrakcyjny, szybciej się męczy radziła bym szczerą rozmowę. A jeżeli chodzi o prace żony może przed wyrokiem by ktoś zainteresował się sytuacją, czy ma kogoś do opieki, jak długo dziecko jest poza domem czy ma kto je odbierać, dziewczyna się dokształca , a może szuka pracy.
Wychwalanie faceta bo pracuje i olewa żonę to coś jest nie tak. Gdyby wszyscy przestawali uprawiać seks bo pracują i są zmęczeni obawiam się że ludzkość szybko by przestała istnieć ![]()
Zamiast coś mądrego poradzić to naskakujecie , jedna sprawa choroba dobrze by było odwiedzić lekarza i sprawdzić
sytuację zdrowotną, praca 12 godzin ok ale facet ma wolne 3 dni to i tak nieźle więc ma 2 dni ma odpoczynek 1 na zaspokojenie kobiety i powinien się przyłożyć 25 lat przez resztę życia obsychaćmarna wizja może ma kompleksy przytył, czuje się nie atrakcyjny, szybciej się męczy radziła bym szczerą rozmowę. A jeżeli chodzi o prace żony może przed wyrokiem by ktoś zainteresował się sytuacją, czy ma kogoś do opieki, jak długo dziecko jest poza domem czy ma kto je odbierać, dziewczyna się dokształca , a może szuka pracy.
Wychwalanie faceta bo pracuje i olewa żonę to coś jest nie tak. Gdyby wszyscy przestawali uprawiać seks bo pracują i są zmęczeni obawiam się że ludzkość szybko by przestała istnieć
No wlasnie!! Zgadzam sie z Tobą.
Dziewczyna nie siedzi w domu i nie spoczywa na laurach, ja owego czasu mialoam podobna sytyacje...hmmm zycie za granica nie jest takie jak tutaj, nie ma sie rodziny, ktora pomogla by zajac sie dzieckiem itp. Dziewczyna ma caly dom na glowie , dziecko do przedszkola , sama sie uczy jezyka jak napisala( co ulatwi jej wybor pracy), na marginesie powiem,ze np w Niemczech jest tak,ze najpierw trzeba podjac kurs polroczny, wlasnie dzien w dzien po4 godziny , a pozniej mozesz isc do pracy-glebsze sprawy urzedowe). Sama to przechodzilam rano beg do przedszkola, a blisko nie milam, pozniej na kurs, po dziecko do przedszkola i do domu, sprzatanie ,gotowanie; tak jak autorka wlasnie napisala. Moj partner tez pracowal tyle godz..w niektorych krajach to normalne,ale maja przerwy no i wolne w tyg jak i weekendy. Facet w domu nic nie robi...sorry. Nie wieszajmy psow tylko na dziewczynie. Napisal,ze sa pod stala kontraola lekarza no i facet jest juz zdrowy. Owszem moze miec kompleksy,pewnie je ma...ale ma 3dni wolnego,moglby poswiecic odrobine czasu na sport,ale lepiej uwalic sie na kanapie... coraz czesciej tak bywa w zwiazkach, mam tez wiele znajomych,ktore maja podobnie. Facet uwaza ,ze jesli on pracuje to juz nic wiecej go nie i nnteresuje..a dziewczyna np pisla ,ze rowniez pracuje na weekend. Chlopak powinien wziasc sie za siebie,jest mlody,co bd za kilka lat..ma zone i dziecko , jest otyly ale nie bierze pod uwage,ze brnac tak dalej obciaza swoj organizm,swoje serce..o zalaw nie trudno. Wystraczy odrobine silnej wokli,mobilizacji. A dzieczynie sie nie dziwie, jest mloda, i chcialaby miec tez przyjemnosc w zwiazku.
"Wychwalanie faceta bo pracuje i olewa żonę to coś jest nie tak. Gdyby wszyscy przestawali uprawiać seks bo pracują i są zmęczeni obawiam się że ludzkość szybko by przestała istnieć " - a choroba to oczywiscie tzw. Pikus
No właśnie,dla zdrowego faceta taka praca nie byłaby problemem,szczególnie jeśli w tyg ma 3 dni wolnego,ale tu mówimy o człowieku chorym,mój mąż ma niedoczynność tarczycy i wiem sama jak ważne jest ciągłe kontrolowanie zdrowia,powinien dostawać hormony,aby wyrównać niedobór ale powinien też przebadać się czy napewno wszystko jest ok...pozatym mnie tu się nasuwa czy przypadkiem pamięć o tej chorobie,gdzieś go nie ''dobija'' bo przecież w sumie diagnoza-rak nawet łagodny,nie brzmi zahęcająco...może on poprostu przechodzi coś w rodzaju depresji,strachu co będzie dalej,czy będzie zdrowy itd...a przecież wiadomo,że jak ktoś jest zestresowany czy zdołowany,to raczej nie ma ochoty na sex...
No właśnie,dla zdrowego faceta taka praca nie byłaby problemem,szczególnie jeśli w tyg ma 3 dni wolnego,ale tu mówimy o człowieku chorym,mój mąż ma niedoczynność tarczycy i wiem sama jak ważne jest ciągłe kontrolowanie zdrowia,powinien dostawać hormony,aby wyrównać niedobór ale powinien też przebadać się czy napewno wszystko jest ok...pozatym mnie tu się nasuwa czy przypadkiem pamięć o tej chorobie,gdzieś go nie ''dobija'' bo przecież w sumie diagnoza-rak nawet łagodny,nie brzmi zahęcająco...może on poprostu przechodzi coś w rodzaju depresji,strachu co będzie dalej,czy będzie zdrowy itd...a przecież wiadomo,że jak ktoś jest zestresowany czy zdołowany,to raczej nie ma ochoty na sex...
Ludzie!!! Czytajcie ze zrozumieniem,czy dziewczyna napisala o raku?? Nie. Guz przysadki...to co innego,pisala tez,ze facet jest juz zdrowy..halllo ..usuneli guza,facet ma stala kontrole lekarza.
Problem tkwi po czesci,ze facet stal sie leniwy,ja nie mowie,ze guz to grypa, ale trzba zyc dalej. Jak juz wspomnialam powinien wziasc sie za sb ,nie dla zony to dla dziecka.
Poza tym on jak pisała autorka tematu robi to "na odwal się" byleby było po wszystkim. No sorry... nie chce mu się po prostu. A później taki facet się dziwi, że żona go kantem puści po czasie. Skoro ona mówi co jej nie pasuje a on nic to tylko siąść i ręce załamać nad takim chłopem
Poza tym on jak pisała autorka tematu robi to "na odwal się" byleby było po wszystkim. No sorry... nie chce mu się po prostu. A później taki facet się dziwi, że żona go kantem puści po czasie. Skoro ona mówi co jej nie pasuje a on nic to tylko siąść i ręce załamać nad takim chłopem
No wlasnie,skoro rozmawiaja na ten temat nie jednokrotnie i dalej nie ma poprawy.Hmm jestem kobieta i tez nie chcialabym tak na odwal sie, kobieta potrzebuje bliskosci ,pieszczot itp, a tak ot i juz...tez mi przyjemnosc. Seks rowniez jest wazny w zwiazku,dla niektoych bardziej a dla innych mniej, ale jest. A tutaj ewedentnie jest klapa.
32 2014-11-26 12:36:26 Ostatnio edytowany przez Małpa69 (2014-11-26 12:40:03)
Dziwne, osoba ze świeżym kontem włącza się akurat do tej dyskusji...
Przypominam o tym że autorka napisała że facet ma rozregulowane hormony proponuje najpierw poczytać jak wiele hormony potrafią zepsuć i dopiero się wypowiadać.
Dziwne, osoba ze świeżym kontem włącza się akurat do tej dyskusji...
Przypominam o tym że autorka napisała że facet ma rozregulowane hormony proponuje najpierw poczytać jak wiele hormony potrafią zepsuć i dopiero się wypowiadać.
internetowa doktor pod postacią malolaty87 nie przekonuje mnie wcale,poza wszystkim Nick forumowy adekwatny do wypowiedzi,guz mozgu to nie nowotwór,boshe ,kroste na mozgu to trzeba mieć by przyklaskiwac tej bidnej co to ja spracowany i schorowany maz nie lłomocze,zresztą autorka i malolata maja identyczny styl wypowiedzi ,ale to tak juz na marginesie.....przeciez
Czyli troll kolejny? To już się nudne robi
małaola, sorry, ale mało wiesz o guzach.
Moja teściowa miała rok temu usunięty guz piersi, potem całą pierś i przeszła chemioterapię oraz radioterapię.
Do tej pory nie może dojść do siebie - utyła, jest ciągle zmęczona, nie ma na nic ochoty.
Dopóki Cię to nie dotknie, albo kogoś w najbliższym otoczeniu (czego nie życzę), to nie zrozumiesz, możesz tylko głupoty pisać.
Czyli troll kolejny? To już się nudne robi
autorka ucichla i wychyla sie z innego konta?
juz raz blysnela,jak zaczeto jej dopiekac ze nie pracuje,to nagle pojawil sie wpis ze w weekendy dorabia,potem znowu jakieś opowiesci dziwnej tresci
ladybird 27 napisał/a:No właśnie,dla zdrowego faceta taka praca nie byłaby problemem,szczególnie jeśli w tyg ma 3 dni wolnego,ale tu mówimy o człowieku chorym,mój mąż ma niedoczynność tarczycy i wiem sama jak ważne jest ciągłe kontrolowanie zdrowia,powinien dostawać hormony,aby wyrównać niedobór ale powinien też przebadać się czy napewno wszystko jest ok...pozatym mnie tu się nasuwa czy przypadkiem pamięć o tej chorobie,gdzieś go nie ''dobija'' bo przecież w sumie diagnoza-rak nawet łagodny,nie brzmi zahęcająco...może on poprostu przechodzi coś w rodzaju depresji,strachu co będzie dalej,czy będzie zdrowy itd...a przecież wiadomo,że jak ktoś jest zestresowany czy zdołowany,to raczej nie ma ochoty na sex...
Ludzie!!! Czytajcie ze zrozumieniem,czy dziewczyna napisala o raku?? Nie. Guz przysadki...to co innego,pisala tez,ze facet jest juz zdrowy..halllo ..usuneli guza,facet ma stala kontrole lekarza.
Problem tkwi po czesci,ze facet stal sie leniwy,ja nie mowie,ze guz to grypa, ale trzba zyc dalej. Jak juz wspomnialam powinien wziasc sie za sb ,nie dla zony to dla dziecka.
To może mi powisz co to jest ten guz jeśli ni zmiana rakowa? Jak ktoś w domu nikogo chorego nie miał i nie widział jak się z guza-nie raka robi rak złośliwy z przerzutami to niech się nie wypowiada...
Sprawy hormonalne zupelnie zmieniaja czlowieka. Przeciez nawet badania pokazuja zwiazek pomiedzy poziomem okreslonych hormonow a okreslonym charakterem. Kobiety sa w tym dobrze zorientowane rowniez dlatego ze maja okresy ciazy, miesiaczki, inne, ktore wplywaja na ich samopoczucie. Wydaje mi sie ze tak wazna sprawa jak pozycie nie moze byc zamieciona pod dywan. Skoro prawdopodobna przyczyna sa zaburzenia hormonalne to chyba nie ma wyjscia, seksuolog i leczyc farmakologicznie.
Facet się leczy, ale uregulowanie hormonów to nie jest tydzień czy dwa, często to trwa latami, sama mam niedoczynność tarczycy która nieraz już uregulowana znowu wariowała mimo leczenia, a hormony ich nadmiar lub niedobór mogą nawet zabić, nawet i wydawałoby się taka głupota jak tarczyca, zaawansowana nieleczona niedoczynność jak i nadczynność może zabić, a hormonów przecież jest więcej wiele zależnych od siebie nawzajem.
Malpa - czy nadczynność lub niedoczynność tarczycy ma wplyw na Kobiete to znaczy, ze ma burze hormonow i raz mowi tak raz tak i czy to ma jakis wplyw.na czlowieka i jego psychike ? Wiem, ze nie w temacie, ale pytam z ciekawosci. ![]()
Malpa - czy nadczynność lub niedoczynność tarczycy ma wplyw na Kobiete to znaczy, ze ma burze hormonow i raz mowi tak raz tak i czy to ma jakis wplyw.na czlowieka i jego psychike ? Wiem, ze nie w temacie, ale pytam z ciekawosci.
nie wiem jak jest z kobietami,choć myślę że podobnie a nawet pewnie gorzej niż z facetami...mój mąż np był bardzo osłabiony,spało mu libido,nie miał siły,czuł się ciągle rozkojarzony i zdenrwowany albo na odwrót,ospały...dopiero jak zrobiliśmy TSH to wyszło że to niedoczynność...a była niewielka bo coś kolo 5...ale jego brat miał ponad 100 i mało nie umarł przy prostym zabiegu,a żadnych innych objawów nie miał poza straszną nerwowością...
Sprawy hormonalne zupelnie zmieniaja czlowieka. Przeciez nawet badania pokazuja zwiazek pomiedzy poziomem okreslonych hormonow a okreslonym charakterem. Kobiety sa w tym dobrze zorientowane rowniez dlatego ze maja okresy ciazy, miesiaczki, inne, ktore wplywaja na ich samopoczucie. Wydaje mi sie ze tak wazna sprawa jak pozycie nie moze byc zamieciona pod dywan. Skoro prawdopodobna przyczyna sa zaburzenia hormonalne to chyba nie ma wyjscia, seksuolog i leczyc farmakologicznie.
Witam ..
Zgadzam się z tą wypowiedzią w 100%..
Dodam jeszcze tylko to, ze jeżeli ktoś prosi o poradę... to nie powinno być się w radzeniu za bardzo krytycznym, wręcz aroganckim.
Wkulturalny sposób można wyrazic się w każdym temacie..
Każdy ''ocenia'' po sobie.. być może pewne wątki dotyczą jego samego (bądż zbliżonej sytuacji) z tąd takie "ataki''..
Gdyby każdy psycholog czy psychiatra , ośmieszal i mial za glupca swojego pacjęta- jego racja zawodu stracilaby na wartości , a nawet sens..
Bizomi niedoczynność tarczycy może prowadzić do depresji, nerwicy i innych nieswoistych zaburzeń psychicznych.
No,.bo spotykam się z dziewczyną, która ma nad lub niedoczynność tarczycy (rodzinne) i sie po Twojej wypowiedzi zastanawiam czy ona sie naprawde bawi czyvto jest Tym wywolane. Powiem tak ogólnie ma dużo stresu ( nauka matura ) bardzo przeżywa wszystko, czesto placze, bo cos tam, jak odjezdzalem pare razy to plakala ( mowila ze ma zakodowane dlatego, ze niby ja chce sie tylko nia zabawić ) że nie chce sie spieszyc do deklaracji, bo nie chce cierpieć, zeby czas pokazal i bla bla. Czuje, ze bardzo chce mojej czulosci i bliskosci ( nie chodzi mi tu o zaden seks ) i ma duze zmiany nastroju raz jest przygnebiona, raz wkurzona na mnie a inny normalna. Nie bede opisywal calej sytuacji, bo napisalem watek. I czy te problemy z tarczyca maja jakis wplyw na to ? Czy szukam dziury w calym. ![]()
Bizomi mogą dać taki efekt, ale i nie muszą, zależy jak zaawansowana jest choroba tej osoby, czy jest prawidłowo leczona.
Po sobie powiem tak, mi psychika zbytnio nie ucierpiała, chociaż jestem bardziej podatna na stres, mam potwornie rozregulowany tryb spania, w tej chwili śpię ponad 12 godzin na dobę i czuje się potwornie, z racji tego że ogólnie mam silną psychikę, radzę sobie, ale ktoś kto jest słabszy psychicznie i ma zaawansowaną chorobę może mieć duże problemy.
Także ciężko byłoby jednoznacznie odpowiedzieć na Twoje pytanie nie wiedząc jak zaawansowana jest choroba tej dziewczyny, czy jest skutecznie leczona.
Wygląda to tak, że czasami sie czuje gorzej, raz lepiej i ogolnie nie byla u lekarza, bo twierdzi, ze musi sie uczyc i niema czasu, a ciotka jej powiedziala, ze musi isc, bo widac ma problemy juz z tarczyca, a wiekszy fakt ze to rodzinne i ciotka chce sama ja tam zaciagnac, a przyslowiowo troszke masy jej przybylo w ciagu 2-3 miesiecy. Nie wiem tak mi rzucilas o tym i sie czuje, ze szukam dziury w calym. ![]()
Bizomi jeżeli rzeczywiście jest chora to MUSI się leczyć, jak już pisałam przy zaawansowanej chorobie i braku leczenia można umrzeć. Ja sama kilka lat temu olewałam tarczycę, skończyło się jednym z najgorszym objawów który nawet leczony daje do 60% śmiertelności. Póki co żyje, ale było na prawdę źle. Nie można tego bagatelizować.
Rozumiem. Ale czy taka choroba ma wplyw na emocje odczucia itd co Ci opisalem ?
Wiem, ze musi isc, ale ona "ze musi sie uczyc, drugi raz placze, bo musi sie uczyc i wgl". Pytam z ciekawosci czy to ma jakis wplyw na to co sie mowi otd. ![]()
49 2014-11-27 00:33:21 Ostatnio edytowany przez Małpa69 (2014-11-27 00:34:33)
Bizomi i ma i nie ma, zależy od przypadku od tego jak bardzo zaawansowana jest choroba, nie znam szczegołów jaki ma poziom hormonów, więc nie mogę Ci jednoznacznie powiedzieć że w jej przypadku to wina tarczycy, ale jak najbardziej może tak być.
No i o co tu tak na prawdę chodzi? Nie chce iść do lekarza bo się musi uczyć? Przecież to zwykłe badanie krwi na drugi dzień masz wyniki i dostajesz ewentualnie lek który bierzesz raz dziennie, mała uciążliwość, zdecydowanie bardziej uciążliwe jest życie z chorą tarczycą niż jej leczenie.