netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Związek z obetnicami o wspólnej przyszłości i zdrada emocjonalna.

12 odpowiedzi3 254 wyświetleniazałożony przez tonny362, 17.11.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Związek z obetnicami o wspólnej przyszłości i zdrada emocjonalna.

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 13 ]

1

Temat: Związek z obetnicami o wspólnej przyszłości i zdrada emocjonalna.

Witam serdecznie, może średnio trafiłem, ale potrzebuję oceny mojego związku względem innych osób, cóż najlepiej właśnie kobiet. Nigdy jakoś szczególnie nie rozmawiałem z kolegami o jakiś większych problemach, ale obecnie nie jestem w stanie trzeźwo spojrzeć na sytuację.

Od czterech lat jestem w związku, po roku czasu zaręczyliśmy się i zamieszkaliśmy razem. Mamy obecnie po 28 lat.
W początkowej fazie związku były jakieś poważniejsze rozmowy na temat dzieci, wspólnej przyszłości - planowanie itd.
Teoretycznie miało być to po studiach wiek +/- 25-27 lat (ślub, dzieci - oczywiście względem kiedy będzie można im coś zapewnić).
Po zaręczynach temat ślubu jaki słyszę, to "jeszcze nie teraz", "boje się", "może niech jakaś inna moja koleżanka pierwsza wyjdzie za mąż" itp. Temat dzieci podobnie : "jeszcze nie teraz", "chce się jeszcze bawić", "teraz nie jest dobry czas".
Prawdę mówiąc tylko ja poruszałem jakoś te tematy, druga strona zwykle takich tematów nie podejmowała.
Ostatnio usłyszałem "powoli chyba dorastam" i ogólnie znów pojawiły się jakieś obietnice na wcześniej planowaną przyszłość tzn. ślub, dziecko, ale problemy w sumie są takie duże dwa.
Pierwszy jest taki, że pojawia się obecnie zmiana pod względem pracy/jej warunków - i na bank w przeciągu dwóch lat na dziecko nie ma co liczyć. Drugi jest taki, że chyba mi się "odechciewa" ? (przepraszam nie wiem jak to nazwać).
Ogólnie chciałbym bardzo mieć dziecko, ale zdaje sobie sprawę, że do tego potrzebna jest chęć dwóch osób. Nie jestem zwolennikiem usidlania kogoś na dziecko, psychicznego szantażu itp. Chociaż nie ukrywam, że zawsze chciałem być w miarę młodym ojcem +/- 25l.

Generalnie jestem takim szarym człowiekiem żyjącym w schemacie. Praca, dom, wyście z psem, sen (od czasu do czasu wyście z kolegami). Które pierwsze w domu to gotuje obiad, które ma wole sprząta itd. itp. We wszystkim równy podział obowiązków. Nie kłócimy się, rozmawiamy ze sobą o pierdołach, czasem o czymś poważniejszym. Potrafimy ze sobą spędzać czas.

Ostatnio jednak zdarzyły się dwie rzeczy, które hmm sam nie wiem, albo mnie ocuciły, albo zamroczyły jeszcze bardziej.

Pierwsza - pracuje w zawodzie, w którym niestety moje życie narażone jest na utratę (świadomie wiem na co się godzę). Ostatnio trafiłem do szpitala, w którym chyba utraciłem swoje przekonanie o nieśmiertelności. Wiem, że nie będę żył wiecznie, a z planów o których marzyłem nie ma obecnie nic prócz pustych dóbr materialnych.

Druga - poznałem kogoś w pracy. Rozmawialiśmy ze sobą, pisaliśmy smsy - czysto koleżeńskie typu (co u Ciebie?), aż w pewnym momencie zorientowałem się, że robi się coraz poważniej, że ze zwykłych rozmów chyba wdajemy się w delikatny flirt, że smsów jest więcej niż być powinno. Łapałem się na Tym, że czasem zerkam na telefon. Kilka dni temu byliśmy razem na porannej kawie przed pracą, rozmawialiśmy, dobrze się czujemy w swoim towarzystwie, mamy masę wspólnych tematów, zainteresowań. Ale zorientowałem się, że ona nie wiem, że jestem w związku - stchórzyłem i nie powiedziałem tego. Następnego dnia zadzwoniłem do niej i poprosiłem o spotkanie, bo muszę jej o czymś powiedzieć. Zaprosiła mnie do siebie. Przy spotkaniu chciała się przytulić, ale powiedziałem, że nie mogę (głupio dodałem, że bardzo bym chciał), że jestem w związku, przeprosiłem, że tak późno jej o tym powiedziałem i rozmawialiśmy. Cóż w skrócie z mojej strony wyszło, że niczego nie mogę zrobić (chociaż nie ukrywam, że jestem nią zauroczony) bo mam kogoś, z jej, że jeżeli na coś liczy z mojej strony to na pewno nie przelotna znajomość.

Zmierzając ku końcowi. Od kilku dni bije się z myślami co dalej robić. Wiem, że dopuściłem się zdrady emocjonalnej, ale chyba nie do końca czuje skruchę (to też mnie trochę przeraża), jednak w jakiś sposób jest mi z tym źle.

Po pierwsze chyba powinienem powiedzieć mojej obecnej partnerce co zaszło?
Drugie, nie wiem czy jest sens ciągnąć dalej związek, kiedy mamy inne pragnienia odnośnie założenia rodziny. Być może za te dwa lata kiedy już będzie ten moment, że praca nam pozwoli na założenie rodziny (jeszcze do miesiąca temu mieliśmy całe trzy lata od zaręczyn), znów usłyszę "jeszcze jednak nie". Albo stanie się tak, że nie dane mi będzie doczekać momentu zakładania rodziny.
Ogólnie może trochę się boję samotności, ale chyba najbardziej się boje skrzywdzić druga osobę (i tak to już zrobiłem wdając się we flirt), ale też nie chce za kilka lat żałować, że jednak powinienem zaryzykować.
Jeżeli chodzi o moją koleżankę z pracy, to niestety też gdzieś tam jest pomiędzy tymi myślami.

Czy ktoś jest w stanie coś obiektywnie mi napisać (bo szczerze, to jestem teraz na poziomie gimnazjalisty) ?

2 Ostatnio edytowany przez slońce1 (2014-11-17 15:41:16)

Odp: Związek z obetnicami o wspólnej przyszłości i zdrada emocjonalna.

Absolutnie na twoim miejscu nie mowilabym nic obecnej partnerce, choć pewnie niektórzy wypowiedzą się że powinieneś jej powiedzieć.
I musisz wybrać: albo obecna partnerka albo nowa.
W sumie to Ameryki nie odkryłam, hahah, ale jeśli ty już przed ślubem z obecną partnerką myślisz o innej to to dobrze nie wróży.
Nie byłabym już w takim związku z własnej woli. Ślub odradzam.

3

Odp: Związek z obetnicami o wspólnej przyszłości i zdrada emocjonalna.
slońce1 napisał/a:

I musisz wybrać: albo obecna partnerka albo nowa.
W sumie to Ameryki nie odkryłam, hahah, ale jeśli ty już przed ślubem z obecną partnerką myślisz o innej to to dobrze nie wróży.

Tutaj nie chodzi o wybieranie między obecną partnerką a koleżanką z pracy.
Uważam, że nie należy robić płynnych przejść. Po związku dać sobie czas pół roku, może więcej, na przemyślenie paru spraw i czas dla siebie.
Koleżanka z pracy jest jednym z dwóch czynników, które skłoniły mnie do przemyśleń.

4

Odp: Związek z obetnicami o wspólnej przyszłości i zdrada emocjonalna.

Nikt tu Ci nie sprzeda złotej rady co zrobić.

Musisz sam przewartościować swoje życie.

Powiedz przed poznaniem koleżanki miewałeś jakiekolwiek wątpliwości?

Aaaa i napisz co to za praca big_smile

5

Odp: Związek z obetnicami o wspólnej przyszłości i zdrada emocjonalna.

Rada jest prosta i wynika z doswiadczen osob jakby to powiedziec, starszych. Otoz dzieci sa ogromna wartoscia i mozna praktycznie powiedziec, ze jesli ktos swiadomie wystepuje przeciwko ich posiadaniu to wlasciwie wystepuje przeciwko malzenstwu. W zdrowej rodzinie dzieci sa elementem, waznym elementem. Nie musi ich byc 20, jedno to za malo (moim zdaniem) a reszta jest kwestia wyboru rodzicow. Dzieciom sie poswieca czas, z dziecmi sie ten czas spedza. Mozna wiec powiedziec ze w tym wieku wlasciwie to Twoja narzeczona ma jakas pokraczna wizje zycia we dwoje. Sa takie rodziny, owszem ale one pod poczatku umawiaja sie na taki model zycia i rodziny. Wy, z tego co czytam umawialiscie sie inaczej. Widze ze tez masz jakies zasady ale czy ta nowa dziewczyna bedzie na Ciebie czekac? Z obecna moze tak dobraliscie sie charakterami ze jestescie spokojni? ustabilizowani? jakby bez emocji? Powiem tak. Dla mnie Twoja wizja malzenstwa byla tak silna ze kiedy bylem mlodszy od Ciebie to byl to jeden z glownych powodow rozwodu z moim 1wszym malzenstwie, ktore zawarlem jako 21 latek a nie jakas zdrada tylko wlasnie nasza wtedy obopolna niechec do posiadania dzieci co nie bylo moim celem w zyciu zeby zyc wygodnie w rodzinie bez dzieci. Dzieci dzis sprawiaja klopoty ale i duzo radosci. Nie rozumiem czego oczekujesz po zdaniu kobiet tutaj, maja Ci pomoc zrozumiec narzeczona? I co z tego Ci przyjdzie? Zrozumiec jakis marazm, ktory jest naturalny po wielu latach zwiazku? Sprawa, jak napisalem na poczatku jest oczywista. Chcesz miec dzieci i to piorytet inaczej bedziesz mial poczucie ze zmarnowales zycie. Mozesz je miec z obecna narzeczona, nowa kobieta albo jakakolwiek inna, i w dowolnym ukladzie. Decyzja nalezy do Ciebie, kiedy, z kim i jak.

6

Odp: Związek z obetnicami o wspólnej przyszłości i zdrada emocjonalna.

No właśnie chyba naiwnie liczę na złotą radę.

Przed poznaniem koleżanki hmmm. Bardziej żal pojawiał się u mnie, albo pretensja? Sam nie wiem jak to teraz nazwać.
Ja nie mam problemu, z życiem bez ślubu. Chociaż stanowi on dla mnie deklarację, że nie ma już odwrotu.
Chociaż im jestem starszy, im więcej ludzi i ich problemów spotykam, to już powyższe stwierdzenie takie jasne to dla mnie nie jest.
Ale chyba w większej mierze chodzi mi o dziecko. Cały czas słyszeć "to nie czas" itd.
Ludzie, którzy mają dzieci mówią "gdyby tak myśleć o tym kiedy będzie czas na dzieci, to wcale by się ich nie miało".
Boje się, że znów dostałem jakąś pustą obietnice.

Ale chyba przed poznaniem koleżanki, aż takich wątpliwości nie miałem.

Z drugiej strony mam dużo koleżanek, kilka razy miałem możliwość flirtu. Ale nigdy te rzeczy mnie nie interesowały.
Zastanawiam się czy zakres mojej cierpliwości dobiegł końca, a te zdarzenia nasiliły to uczucie.
Czy po prostu moja próżność wzięła górę nad rozsądkiem.

Praca partnerki, która blokuje posiadanie dziecka na kolejne 2-3 lata? Własna firma.
Jeżeli o moja pracę chodzi to hmm państwówka tongue

7

Odp: Związek z obetnicami o wspólnej przyszłości i zdrada emocjonalna.

Mysle,ze tu nie da sie radzic,bo tylko Ty wiesz czy chcesz dalej kontynuowac zwiazek czy odejsc.pzdr.

8 Ostatnio edytowany przez slońce1 (2014-11-17 18:48:25)

Odp: Związek z obetnicami o wspólnej przyszłości i zdrada emocjonalna.
tonny362 napisał/a:

Ale chyba przed poznaniem koleżanki, aż takich wątpliwości nie miałem.

a no widzisz, tak często jest. Dopóki nie poznałeś tej kobiety , do swojej partnerki nie miałeś aż tyle do zarzucenia.
I w tym problem. Choć to nie znaczy że teraz nie powinieneś poważnie zastanowić się nad kontynuacją tego związku.
Zbyt dużo ci nie pasuje, wiadomo ... głównie przez nowo poznaną osobę, twoja dziewczyna dużo przez to straciła w twoich oczach, nagle widzisz tyle jej wad, tyle nieporozumień.

ja dopóki nie poznałam pewnej osoby, również na mojego męża patrzałam tylko przez różowe okulary, pił przykładowo... ale nie zauważałam że jestem z tego powodu nieszczęśliwa. Zauważyłam to dopiero po poznaniu innej osoby....

9

Odp: Związek z obetnicami o wspólnej przyszłości i zdrada emocjonalna.

hej, a ja Ci zdradzę taki stary dobry sposób na rozwiązywanie problemów smile

Rozmowa.

Porozmawiaj ze swoja kobitką. Otwórz się przed nią, zdradź swoje obawy, bądź szczery, powiedz co czujesz, że coś się w Tobie zmieniło. Nie bój się. Myślę, że nie jesteś świadomy stopnia wpływu koleżanki. Pewnie macie podobne światopoglądy, ona Cie rozumie w wielu kwestiach, jest wesoło, a do tego wiadomo, ma się na czym oko zawiesić.. Jednak nie przekreślaj zbyt szybko swojego związku. Jeśli teraz odpuścisz walkowerem, myślę będzie Cię to dręczyć. Czy dobrze zrobiłeś, co by było gdyby i takie tam... Tylko rozmowa i Twoja wewnętrzna analiza.

Ps: Też pracuję w państwówce i tak myślę, biorąc pod uwagę ostatnie alarmy bombowe, również narażam życie big_smile

10

Odp: Związek z obetnicami o wspólnej przyszłości i zdrada emocjonalna.
slońce1 napisał/a:

a no widzisz, tak często jest. Dopóki nie poznałeś tej kobiety , do swojej partnerki nie miałeś aż tyle do zarzucenia.
I w tym problem. Choć to nie znaczy że teraz nie powinieneś poważnie zastanowić się nad kontynuacją tego związku.
Zbyt dużo ci nie pasuje, wiadomo ... głównie przez nowo poznaną osobę, twoja dziewczyna dużo przez to straciła w twoich oczach, nagle widzisz tyle jej wad, tyle nieporozumień.

Ale to nie jest tak, że widzę jej tyle wad, mam jej wiele do zarzucenia.
Głównie chodzi o to, że ja chcę mieć dzieci, ona na razie nie. Mimo, że na początku związku mniej więcej mówiliśmy kiedy byśmy je chcieli mieć. Teraz wychodzi, że może za 2-3 lata. Problem, w tym, że może za 2-3 lata będzie tekst, ze dalej na razie nie.
Nigdy nie uważałem jej za osobę idealną właśnie po to, żeby się nie rozczarować. Ale wydaje mi się, że dziecko jest sprawą kluczową.


maniek_z_maniek napisał/a:

Nie rozumiem czego oczekujesz po zdaniu kobiet tutaj, maja Ci pomoc zrozumiec narzeczona? I co z tego Ci przyjdzie? Zrozumiec jakis marazm, ktory jest naturalny po wielu latach zwiazku?

W sumie sam nie wiem czego do końca oczekuję. Ich punktu widzenia. Być może jakiegoś rodzaju opór przed zwierzaniem się kolegą. Przyjaciele niestety wyjechali do Anglii i kontakt znikomy.
Ale dziękuje Ci za Twoją odpowiedź, bo jest hmmm "najkonkretniejsza".


Madowa napisał/a:

Porozmawiaj ze swoja kobitką. Otwórz się przed nią, zdradź swoje obawy, bądź szczery, powiedz co czujesz, że coś się w Tobie zmieniło.

Rozmowa była, w sumie kilka. Finał był taki jak wspominałem, że spróbujemy za te 2-3 lata. Problem jest taki jak pisałem w pierwszym poście. Oczywiście można mieć wrażenie, że to ja jestem teraz dzieckiem, które chce tu i teraz. Ale trochę inaczej się na początku umówiliśmy. Czuje się trochę zawiedziony.

Madowa napisał/a:

Myślę, że nie jesteś świadomy stopnia wpływu koleżanki. Pewnie macie podobne światopoglądy, ona Cie rozumie w wielu kwestiach, jest wesoło, a do tego wiadomo, ma się na czym oko zawiesić

Chyba wiem, że ma duży wpływ. Generalnie poglądy mamy takie same, prace, zainteresowania. Jest atrakcyjna, zgrabna. Ale szczerze, ani razu nie pomyślałem, że chciałbym się z nią przespać, czy traktować to jako swojego rodzaju sport, zabawę.
Wydaje mi się, że to jest takowy czynnik, który uruchomił moja analizę. Być może się mylę? I działa moja podświadomość?

Madowa napisał/a:

Ps: Też pracuję w państwówce i tak myślę, biorąc pod uwagę ostatnie alarmy bombowe, również narażam życie big_smile

Tak smile Doskonale to rozumiem, ah te bomby. Nigdy nie miałem okazji żadnej znaleźć wink I mam nadzieję, że nie "jeszcze" wink

11

Odp: Związek z obetnicami o wspólnej przyszłości i zdrada emocjonalna.

Przemyśl to dobrze. Nie podejmuj decyzji pochopnie. Może to tylko zauroczenie..? Z czasem minie, a Ty zrezygnujesz z czegoś cenniejszego..? Ty tylko pytania, na które musisz sam sobie odpowiedzieć. Co jest dla Ciebie ważne.. i na ile jesteś w stanie się zmienić i pójść na kompromis..i czy tego chcesz.

12

Odp: Związek z obetnicami o wspólnej przyszłości i zdrada emocjonalna.

Uważasz, że zdradziłeś?

Posty [ 13 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Związek z obetnicami o wspólnej przyszłości i zdrada emocjonalna.

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026