netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Czy to ze mną coś nie tak, czy mam rację?

38 odpowiedzi6 456 wyświetleńzałożony przez hubert88, 17.11.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Czy to ze mną coś nie tak, czy mam rację?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 39 ]

1

Temat: Czy to ze mną coś nie tak, czy mam rację?

Witajcie,

Jestem już jakiś czas z kobietą, którą poznałem w sieci. Była wtedy szczupłą osobą, dbała o siebie. Teraz jej waga jest dużo większa (min. 25-30kg) plus dodatkowo przestała o siebie dbać. Może nie całkowicie, ale robi to prawie tylko wtedy gdy wychodzimy na jakąś większą imprezę. Zacząłem niestety oddalać się od niej. To dziwne, ale po prostu nie przepadam za kobietami otyłymi, w szczególności gdy o siebie nie dbają. Jednak fajnie jest jak kobieta jest kobieca i coś tam ze sobą robi, ubrania mają dla niej jakieś znaczenie itp. Tutaj to całkowicie przestało grać:/ I zrobiło się w związku kiepsko. Nie potrafie okazywać jej tak uczuć jak kiedyś. Seks jest dużo rzadziej. Wygląda to może trochę tak jakby wygląd był dla mnie najważniejszy, ale wydaje mi się że tak nie jest. Cenię ją za to jaką jest osobą, ale z drugiej strony męczy mnie to co się stało. Okazało się, że wcześniej była otyła i schudła przed tym jak zaczęła szukać sobie faceta. Myślała, że wagę uda się utrzymać a tu niestety po pół roku przytyła strasznie. Być może uważała, że miłość wszystko zmieni... Jest mi z tym strasznie trudno, bo nie jest mi obojętna, a jednocześnie męczy to nas i ciągle są kłótnie. Oczywiście kiedyś delikatnie dałem jej to do zrozumienia. Nic się nie zmieniło. Powiedziałbym, że wręcz w tym złym kierunku. Być może to jakiś problem zdrowotny, ale też nie bardzo widzę chęć poprawy tego... Ostatnio powiedziała, że na ten moment nic z tym nie zrobi. Zastanawiam się czy to ze mną coś nie tak i czepiam się, czy za mało ją kocham czy też wielu z was zareagowałoby podobnie i w związku zrobiłoby się chłodniej?

2

Odp: Czy to ze mną coś nie tak, czy mam rację?

Gdyby moj partner przytyl 30 kg i przestal o siebie dbac to bylabym bardzo niezadowolona.

3

Odp: Czy to ze mną coś nie tak, czy mam rację?

No i ja jestem tak niezadowolony, że psuje to cały związek. Stałem się bardziej oziębły, nie potrafię już cieszyć się spotkaniami tak jak kiedyś. Po prostu widzę inną osobę, niż tą co poznałem i stało się to tak nagle, szybko... A wiadomo, powiedzenie jej tego może skończyć się bardzo źle. Wiele kobiet uważa, że jak się kocha to bez względu na wszystko, a ja myślę że jednak fizyczność i dopasowanie ma znaczenie...

4

Odp: Czy to ze mną coś nie tak, czy mam rację?

Ja na Twoim miejscu miejscu uciekalbym gdzie pieprz rosnie. Przytycie 30 kg to nie jest sprawa jednego dnia,,wiec z jednej strony powinienes wczesniej zareagowac na ta sytuacje, z drugiej jednak ona powinna tez to zrobic.

5

Odp: Czy to ze mną coś nie tak, czy mam rację?

U niej po prostu nastąpił efekt jojo i stało się to w ciągu dosłownie pół roku. Nie chciałem jej robić przykrości, bo wiem że miała w związku z tym kompleksy. Zwracali jej na to uwagę domownicy, a ja powiedziałem kiedy już było w zaawansowanym stadium. Powiedziałem jej to delikatnie, że mi to przeszkadza i mogę jej jakoś pomóc jak chce i od tamtego momentu próbowała trochę mniej jeść. Niestety bez rezultatów, bo może być to dosyć skomplikowana sprawa. Wcześniej na rygorystycznej diecie schudła duuużo i wyglądała świetnie, więc może ale ja też nie będę wymagał od niej aby się katowała. Prosiłem nie raz aby zrobiła badania. Niby chce je zrobić, ale też nie kwapi się do tego bardzo. Nie widzę za bardzo chęci zmiany. Ona po prostu ma zaniżoną samoocenę uzależnioną od tego jak inni ją traktują i woli się zaniedbywać i nie myśleć o tym. Smutne to jest, bo naprawdę wyjątkowa kobieta...

6

Odp: Czy to ze mną coś nie tak, czy mam rację?

Moim zdaniem najlepiej będzie jeśli powiesz, że sam postanowiłeś zadbać o siebie przed sylwestrem i masz zamiar zapisać się na siłownie. Wtedy możesz też zaproponować, żeby poszła z Tobą, bo chcesz abyście błyszczeli na imprezie. Myślę, że ona zrozumie o co chodzi, a poza tym nie będzie musiała samodzielnie sie katować, ale razem - myslę, że to tylko może umocnic Wasz związek, a na dodatek i Ty przybierzesz więcej mieśni (dla faceta nigdy za wiele) wink

7

Odp: Czy to ze mną coś nie tak, czy mam rację?

Ja na Twoim miejscu miejscu uciekalbym gdzie pieprz rosnie.

Ej, ej ..bez przesady wink easy. Gdyby z tego powodu, że ktoś nie ma natury fitness sportowca rozpadały się udane związki (weźmy kobiety po ciąży, które wolniej zrzucają, albo osoby z chorą tarczycą) to byłaby niezła rotacja wink

Ja sama bardzo dbam o siebie w kwestii ciała itd., co nie zmienia faktu, że nie to jest najistotniejsze. wyglądałam dobrze, a związek mi się rozpipczył z innych powodów, także nie dajmy się zwariować.

To, że kobita Ci się zaniedbała jest ważnym problemem i nie ma co tego bagatelizować, ale żeby odrazu rzucać? Come on now..
Może pogadaj z nią na spokojnie- wiesz, w udanym związku podobno ludzie ze sobą gadają i to całkiem otwarcie wink

Ale nie pogadaj- pogadaj, tylko musisz zrobić to tak, żeby ona nie czuła z Twojej strony ani presji ani zbytniej pobłażliwości, a nie daj boziu niesmaku, pogardy. Musi czuć pełną akceptację i troskę i to powinno ją pchnąć do wzięcia się za siebie.
Podchodami z siłownią możesz nic nie osiągnąć, bo to trochę wygląda jak takie tabu..różowy słoń w pokoju, ona wie o co chodzi i Ty wiesz o co chodzi, ale przez to, że nie rozmawiacie o tym wprost ona czuje się dziwnie i pewnie jest jej wstyd, że Cię zawiodła.

Musisz inteligentnie do tego podejść. Oczywiście, jeśli nadal Ci na niej zależy, bo jeśli to pretekst żeby się rozstać to znajdziesz za chwilę inny.
Przemyśl sprawę.

8

Odp: Czy to ze mną coś nie tak, czy mam rację?
Elle88 napisał/a:

Podchodami z siłownią możesz nic nie osiągnąć, bo to trochę wygląda jak takie tabu..różowy słoń w pokoju, ona wie o co chodzi i Ty wiesz o co chodzi, ale przez to, że nie rozmawiacie o tym wprost ona czuje się dziwnie i pewnie jest jej wstyd, że Cię zawiodła.

Nie zgadzam się, mój przyjaciel miał podobna sytuacje, z tym, że nie chciał aby schudła jego dziewczyna, ale dziewczyna do której dopiero zaczynał podchody, ponieważ i tak mu sie podobała. Zaczął ją wyciągać wieczorem na bieganie, czasami szli razem na siłownie, rowery, etc.
Gdy się zeszli powiedział, że tak chciał ją poderwać, ale też chciał, żeby była szczuplejsza. Dziewczyna o tyle mądra, że się nie obraziła, ale jeszcze podziękowała, bo sama motywacji do tego nie miała.
Czasami warto "zainwestować" w takie rzeczy smile

9

Odp: Czy to ze mną coś nie tak, czy mam rację?

Myślę, że nie jest to żaden pretekst. Dopiero od momentu kiedy utyła już naprawdę zauważalnie oddalamy się od siebie. Mi to przeszkadza i nie potrafię tego kontrolować. Jak widzę jej podejście i to, że nawet za bardzo dbać o siebie się nie stara to mnie to wręcz denerwuje i zaczynam się buntować. Bliskość między nami zmalała drastycznie, a seks wygląda jak w starym małżeństwie - a na początku było baardzo dobrze. To nie jest to, że mi się odwidziała, po prostu nie potrafię zaakceptować takiej otyłości i takiej postawy kobiety. Dla mnie kobieta powinna dbać o siebie, lubić to robić i chcieć się podobać sobie i innym, a tutaj widzę taką samodestrukcję:/ I trudno jest mi jej w tym pomóc. Z jednej strony chciałbym podbudować jej poczucie wartości, ale to jest samonapędzająca się spirala, bo jak patrze co się dzieje, to nie jest to łatwe:(
Próbowałem jej powiedzieć o tym wszystkim. Zrobiłem to w miarę delikatnie. Powiedziałem, że źle się z tym czuje, bo sam jestem osobą szczupłą i to jakiś mój kompleks w tym momencie wychodzi itp. Nie chciałem jej pokazać, że jest brzydka czy coś w tym stylu. Powiedziała, że to da się zmienić ale to nie nastąpi bardzo szybko i nigdy nie będzie super szczupłą laską. Ja uznałem, że ok. i mogę jej w tym w razie czego pomóc. Tak jak pisałem próbowała trochę mniej jeść, jakichś porannych ćwiczeń. Bez efektów. W zasadzie przytyła jeszcze bardziej. Ostatnio powiedziała że ona teraz nic z tym nie zrobi. Podejrzewam, że ma problemy ze sobą i swoją akceptacją i to przybiera na sile i jest powodem. Nie wiem jak to rozegrać:/

10

Odp: Czy to ze mną coś nie tak, czy mam rację?

Huber, jako specjalista poradzę Ci żebyś dziewczynę wysłał właśnie do specjalisty w swojej okolicy wink

Ona popełnia pewnie masę błędów, źle się do tego zabiera. Sam ruch to nie wszystko, a już tym bardziej głodzenie się bez sensu i ładu w tym wszystkim.

A poddawać się nie ma sensu, bo sytuacja jak najbardziej do naprostowania.

11

Odp: Czy to ze mną coś nie tak, czy mam rację?

Widzisz, jej problem wynika głównie z jej nastawienia i kondycji psychicznej. Ona uzależnia swój wygląd od tego jak traktują ją ludzie z otoczenia. Jeżeli nie słyszy komplementów, a tymbardziej kiedy ktoś mówi jakieś wg. niej złe rzeczy (a jest przewrażliwiona) to jej poczucie wartości drastycznie spada. Tutaj jest problem. Nie jestem typem faceta, który bajeruje, komplementuje itp. i sam tego nie potrzebuje. Nie potrafię więc sam jej pomóc:/ Ona sama się pogrąża. Widzi się jako brzydką i przez to w ogóle się nie stara. To powoduje znowu, że ja się oddalam. I dramat gotowy. Żadne z nas nie potrafi tego przerwać:/

12

Odp: Czy to ze mną coś nie tak, czy mam rację?

Rozumiem. Wygląda na to, że dziewczyna się załamała.
Skoro jest na etapie, że nic nie chce z tym robić, pomimo rozmów, tylko się to pogarsza, to nie masz obowiązku być jej terapeutą.
Myślę, że rozstanie albo nią wstrząśnie i wzmocni paradoksalnie, albo - jeśli dziewczyna się nie ogarnie- trafi w końcu do specjalisty, ale innego typu.

Tak czy inaczej, jeśli Ciebie ten związek dołuje, a próbowałeś z tego co piszesz różnych sposobów, to czas się uwolnić. Nic na siłę.

13

Odp: Czy to ze mną coś nie tak, czy mam rację?

Wiesz, trudno jest od tak kogoś opuścić jak pojawiły się uczucia. Wygląda na to, że wyjątkowo się nie dobraliśmy. Ona jest psychicznie słaba i potrzebuje pomocy i przydałby jej się facet, który pokocha ją w 100% i zapewni jej dużo pozytywnych emocji. Będzie bardzo czuły, będzie prawił komplementy itp. A trafił jej się facet, który ma trochę inną naturę i w dodatku ma problem z zaakceptowaniem pewnych rzeczy. Szkoda, naprawdę szkoda, ale wariant zakończenia tego związku muszę rozpatrywać:/ Jeżeli by ją to umocniło to dla mnie świetnie, bo zasługuje na to.

14

Odp: Czy to ze mną coś nie tak, czy mam rację?

No tak to bywa niestety.
Jeśli ona dojdzie przez czas rozstania do jakichś wniosków i was to umocni to dobrze, a jak nie - to i tak nic by nic z tego nie było.

15

Odp: Czy to ze mną coś nie tak, czy mam rację?

Zbliżają się święta zrób swojej kobiecie kilka prezentów typu zaproszenie na zabiegi upiększające +wizyta u dobrego dietetyka + karnecik na siłownie (niezły efekt daje jazda na rowerze polecam chociaż porą zimową bywa chłodno:) ) jeżeli ci na niej naprawdę zależy okazuj jej to często słowami i czynami obdarowuj czasami kwiatami lub innymi upominkami (tylko nie łakocie) dzięki temu może zmieni się  jej stan umysłu i będzie miała siłę zwalczyć swoje słabości. smile

16

Odp: Czy to ze mną coś nie tak, czy mam rację?

Na pierwszy rzut oka sytuacja wygląda tak... schudła, udało jej się znaleźć faceta (oczywiście jej charakter też gra tu oczywistą rolę, ale teraz o czyms innym mowa...) jak go "złapała" poczuła się bezpiecznie uznała że nie musi się starać bo kochasz jaką jest i pewnie to prawda. Ale właśnie ta kwestia zaniedbania jest wcale niebagatelna jeśli jej obecny wizerunek mija się z Twoim pojęciem piękna zewnętrznego, ale wewnętrznego w sumie też bo odczytałam tu wielkiego lenia w Niej że nie chce się jej teraz z tym nic zrobić bo nie. Pozostaje Ci chyba dyskretnie namówić ją do poprawy formy może wspólne bieganie siłownia tak by nie poczuła się jakoś zaatakowana.

17

Odp: Czy to ze mną coś nie tak, czy mam rację?

Próbowałem ją kiedyś wyciągnąć na wspólne bieganie. Udało mi się dwa razy... Niestety ani nie widziałem większego zainteresownia wtedy ani potem. Miała wiele różnych okazji by coś zmienić. Mogła zapisać się na fitness z koleżanką, mogła przyjąć wsparcie rodziny, która proponuje od czasu do czasu dietę, albo nawet mówią jej o wizycie u lekarza (bo problemy zdrowotne nie są tu wykluczone). Niestety nic z tego. Najgorsze jest to, że ona jest tak przewrażliwiona, że za bardzo nie mogę poruszać tematu. Tymbardziej, że ma podejście takie, że jak się kocha to wygląd nie ma już znaczenia. Moje delikatne próby zasugerowania zmian myślę, że rozumie. Widzi, że czasami proponuje jej dietetyczne dania, że nie chce przynieść czekolady, że poruszam temat zdrowia i odżywiania, że mówię że powinna te badania zrobić. To się tak toczy już z 5 miesięcy bez żadnego efektu. Między nami jest coraz gorzej, bo staję się coraz bardziej rozgoryczony i zdystansowany, a ona coraz bardziej domaga się żeby było tak jak dawniej w kwestii mojego wyrażania uczuć itp. Myślę, że ona w tej chwili jest w takim dołku, że trudno jej zdobyć się na cokolwiek. Chciałbym jej pomóc, ale trudno mi tak nagle wrócić do tego co było. Łapie się na tym, że pojawia się u mnie niemal złość jak widzę jej podejście, jak widzę że zjada jakieś słodycze, jak widzę że nie dba o wygląd zewnętrzny.

18

Odp: Czy to ze mną coś nie tak, czy mam rację?

To faktycznie ciężki przypadek... może problem leży bardziej w naturze psychologicznej coś się stało itp delikatnie pospytaj co z jej samopoczuciem i ewetualnie zaproponuj psychologa. Pomysłem w przypadku kilku moich obfitszych koleżanek był zakup karnetów na siłownie tzn jak już kupujesz wydajesz kasę to żal nie chodzić.... Co prawda nie było jakiś derastycznych zmian (z powodu diety min) ale chodzły twardo, robiły coś, ćwiczyły, miały okazje do spotkań. Może i na Twoja dziewczyne by podziałało jeśli Was stać na reglarne opłacanie karnetu. Ale żeby nie wywołać burzy radziłabym wziąc dwa... i dla siebie i dla Niej by potraktowała to nie tylko jako pracę nad sobą ale i jako okazję do spędzania wspólnie czasu. No i jeszcze jedna kwestia.... wymagasz od Niej żeby schudła dbała oo siebie itp a Ty to z sobą robisz?

19

Odp: Czy to ze mną coś nie tak, czy mam rację?

Szkoda mi jej sad Dziewczyna jest w dołku, czuje ataki i presje z każdej strony. Do tego sama się nakręca i ciężko jej coś zmienić. Ciężka sytuacja, ona sama musi chcieć to zmienić. Wydaje mi się, że tutaj trzeba drastycznie zadziałać... Powiedz jej, że ją kochasz, upewnij ją najpierw we wszystkich uczuciach, a później poleć prosto z mostu... powiedz jej to co napisałeś nam tutaj. Pamiętam, że moją koleżankę obudziło to, że jej chłopak sam poszedł na siłownie i zaczął zdobywać komplementy i uwagę innych dziewczyn. Wtedy ona też zaczęła o siebie dbać, poszła na fitness, później siłownię... mówiła, że jest młoda i chce tą młodość wspominać bardzo dobrze, a nie na stare lata pluć sobie w twarz, że przesiedziała w domu z nadwagą z lenistwa ;p Autorze nie sugeruję Ci rozstania, ale w tym przypadku jakiś wstrząs potrafiłby coś zmienić.

20

Odp: Czy to ze mną coś nie tak, czy mam rację?

Jedzenie jest forma radzenia sobie ze stresem. Co jest zrodlem tego stresu? Moze wasz zwiazek jest "plytki"? Oboje chcielibyscie byc z kims ale to nie jest milosc. Moze sa inne powody...z przeszlosci...z pracy...wasze relacje?

21

Odp: Czy to ze mną coś nie tak, czy mam rację?
Włóczykijówna napisał/a:

To faktycznie ciężki przypadek... może problem leży bardziej w naturze psychologicznej coś się stało itp delikatnie pospytaj co z jej samopoczuciem i ewetualnie zaproponuj psychologa. Pomysłem w przypadku kilku moich obfitszych koleżanek był zakup karnetów na siłownie tzn jak już kupujesz wydajesz kasę to żal nie chodzić.... Co prawda nie było jakiś derastycznych zmian (z powodu diety min) ale chodzły twardo, robiły coś, ćwiczyły, miały okazje do spotkań. Może i na Twoja dziewczyne by podziałało jeśli Was stać na reglarne opłacanie karnetu. Ale żeby nie wywołać burzy radziłabym wziąc dwa... i dla siebie i dla Niej by potraktowała to nie tylko jako pracę nad sobą ale i jako okazję do spędzania wspólnie czasu. No i jeszcze jedna kwestia.... wymagasz od Niej żeby schudła dbała oo siebie itp a Ty to z sobą robisz?

Ja jestem szczupły i zawsze też coś tam ze sobą robiłem (rower, siłownia itp.), więc jakiś wątły też nie jestem. Jak na faceta myślę, że dbam o siebie normalnie. Chociaż będąc z nią też trochę odpuściłem, ale nie na tyle żeby to było jakieś zauważalne.
Ja nie jestem pewien w 100% czy rozwiązaniem może być tutaj siłownia i dieta. Niby tak udało jej się schudnąć, ale z tego co wiem była na bardzo ostrej diecie... A tak przecież żyć nie można. Ciężko jest mi określić czy ona je odpowiednio, bo się na tym nie znam. Wydaje mi się, że nie je za dużo, ale być może problemem są słodycze + nieumiejętne odżywianie się. Rzadkie, ale obfite posiłki itp. Mogą to być też jakieś zaburzenia hormonalne i tutaj jedynie badania by coś pokazały.

22

Odp: Czy to ze mną coś nie tak, czy mam rację?
kuleczka1514 napisał/a:

Szkoda mi jej sad Dziewczyna jest w dołku, czuje ataki i presje z każdej strony. Do tego sama się nakręca i ciężko jej coś zmienić. Ciężka sytuacja, ona sama musi chcieć to zmienić. Wydaje mi się, że tutaj trzeba drastycznie zadziałać... Powiedz jej, że ją kochasz, upewnij ją najpierw we wszystkich uczuciach, a później poleć prosto z mostu... powiedz jej to co napisałeś nam tutaj. Pamiętam, że moją koleżankę obudziło to, że jej chłopak sam poszedł na siłownie i zaczął zdobywać komplementy i uwagę innych dziewczyn. Wtedy ona też zaczęła o siebie dbać, poszła na fitness, później siłownię... mówiła, że jest młoda i chce tą młodość wspominać bardzo dobrze, a nie na stare lata pluć sobie w twarz, że przesiedziała w domu z nadwagą z lenistwa ;p Autorze nie sugeruję Ci rozstania, ale w tym przypadku jakiś wstrząs potrafiłby coś zmienić.

Mi też jest jej szkoda. Męczy mnie to, chciałbym żeby była taka jak kiedyś i szczęśliwa - nie tylko dlatego, bo mi tak byłoby dobrze, ale myślę, że jej także. Terapia szokowa jest jak najbardziej ok. ale my taką rozmowę już mieliśmy. Byliśmy na skraju rozstania. Myślę, że w jej przypadku rozstanie to byłby już koniec. Znając ją i jej podejście. Wiem, że ona uważa, że wygląd w pewnym momencie nie ma już znaczenia i jest się z kimś bez względu na wszystko. Gdyby to się rozpadło to myślę, że to byłby koniec.

23

Odp: Czy to ze mną coś nie tak, czy mam rację?
maniek_z_maniek napisał/a:

Jedzenie jest forma radzenia sobie ze stresem. Co jest zrodlem tego stresu? Moze wasz zwiazek jest "plytki"? Oboje chcielibyscie byc z kims ale to nie jest milosc. Moze sa inne powody...z przeszlosci...z pracy...wasze relacje?

Nasz związek napewno przechodzi teraz najgorszy okres, ale nie sądzę aby to była bezpośrednia przyczyna. Jest to dziewczyna, która ma dużo złych doświadczeń z przeszłości. Jest min. dda... Nie jest więc łatwą osobą i bardzo łatwo popada w stany depresyjne, albo robi się bardzo nerwowa. Nie jestem pewien czy radzi sobie ze stresem zajadając. Jak spędzam z nią czas to nie zauważyłem żeby jakoś dużo jadła.

24

Odp: Czy to ze mną coś nie tak, czy mam rację?

Nie wiem czy tu pisac ale Elle pisze...wiec. Z tego co teraz napisales wynika ze niestety...nic dobrego. Twierdzenie ze ktos nie je bo ja nie widze ze nie je mowi samo za siebie. Oznacza to ze nie bedziesz dostrzegal prawdziwych problemow.

25

Odp: Czy to ze mną coś nie tak, czy mam rację?
maniek_z_maniek napisał/a:

Nie wiem czy tu pisac ale Elle pisze...wiec. Z tego co teraz napisales wynika ze niestety...nic dobrego. Twierdzenie ze ktos nie je bo ja nie widze ze nie je mowi samo za siebie. Oznacza to ze nie bedziesz dostrzegal prawdziwych problemow.

Nie widzę, ponieważ nie przebywamy ze sobą ciągle. Obserwuje mimo to jak to wygląda, słucham różnych wypowiedzi i z tego co wiem to faktycznie jakoś dużo nie zjada, raczej w normie. Przyczyna więc moim zdaniem jest inna. Być może psychika, być może problemy zdrowotne, a być może niewłaściwy sposób odżywiania i brak ruchu - a nie samo jedzenie dużych ilości. Myślę, że problemy dostrzegam tylko nie potrafię ich rozwiązać. Jedna próba nic nie przyniosła, bo jak widać problem jest skomplikowany.

26

Odp: Czy to ze mną coś nie tak, czy mam rację?

Ja Cię Hubert rozumiem, bo sama bym była mocno niezadowolona jakby mi facet przytył 30kg, zaniedbał się itd. Ta sfera fizyczna związku nie jest całkowicie bez znaczenia.
Jeżeli Twoja kobieta głodziła się, to najpewniej rozregulowała swój metabolizm i bez dietetyka się sprawa raczej nie obędzie. Inna sprawa, że problem tkwi w psychice, co zapewne zauważyłeś. Dziewczyna jest zrezygnowana, trzeba jej przywrócić wiarę we własne możliwości. Na początek bym nie zalecała jako aktywności biegania - mocno obciąża stawy, wymaga ogromnej samodyscypliny i wytrzymałości. Na początek coś lżejszego - basen na przykład, albo rower.

27

Odp: Czy to ze mną coś nie tak, czy mam rację?

A ja rozumiem tą dziewczynę! Katowała się tyle czasu, aby się komuś podobać i okazało się, że jej ukochany chce być z nią tylko dla wyglądu. Gdyby jeszcze można było ten efekt uzyskać łatwo to nie było by dla niej problemu. Ale ona ma zły metabolizm i jej facet nie potrafi tego zrozumieć! Czemu Herbercie uważasz, że ona nie dba o siebie? Co nie myje się, chodzi w brudnych ubraniach itd? Czy Ty nie rozumiesz jak jej ciężko utrzymać szczupłą wagę? Czy ona ma całe życie się męczyć aby Tobie dogodzić? A Ty potrafisz się jakoś dla niej poświęcić?

28

Odp: Czy to ze mną coś nie tak, czy mam rację?
Myszeczka23 napisał/a:

A ja rozumiem tą dziewczynę! Katowała się tyle czasu, aby się komuś podobać i okazało się, że jej ukochany chce być z nią tylko dla wyglądu. Gdyby jeszcze można było ten efekt uzyskać łatwo to nie było by dla niej problemu. Ale ona ma zły metabolizm i jej facet nie potrafi tego zrozumieć! Czemu Herbercie uważasz, że ona nie dba o siebie? Co nie myje się, chodzi w brudnych ubraniach itd? Czy Ty nie rozumiesz jak jej ciężko utrzymać szczupłą wagę? Czy ona ma całe życie się męczyć aby Tobie dogodzić? A Ty potrafisz się jakoś dla niej poświęcić?

Nikt nikomu nie obiecywał, że coś w życiu będzie łatwe. Zwalanie na metabolizm to nie jest wyjście. Otyłość to jest choroba - powoduje poważne komplikacje zdrowotne. Wagę można utrzymać, ale trzeba coś robić w tym kierunku, a nie biadolić. Ja myślę, że dziewczyna się zwyczajnie rozleniwiła, odpuściła sobie.
Gdyby facet był z nią tylko z powodu wyglądu, to by ją zostawił, a on próbuje jej jakoś pomóc.
To się tak łatwo mówi, ale jakby Twój aktywny, wysportowany partner nagle się zapuścił i przytył 30kg, to byłabyś zadowolona?
Doprowadzenie się do takiego stanu to też jest moim zdaniem niedbanie o siebie.

29

Odp: Czy to ze mną coś nie tak, czy mam rację?
Myszeczka23 napisał/a:

A ja rozumiem tą dziewczynę! Katowała się tyle czasu, aby się komuś podobać i okazało się, że jej ukochany chce być z nią tylko dla wyglądu. Gdyby jeszcze można było ten efekt uzyskać łatwo to nie było by dla niej problemu. Ale ona ma zły metabolizm i jej facet nie potrafi tego zrozumieć! Czemu Herbercie uważasz, że ona nie dba o siebie? Co nie myje się, chodzi w brudnych ubraniach itd? Czy Ty nie rozumiesz jak jej ciężko utrzymać szczupłą wagę? Czy ona ma całe życie się męczyć aby Tobie dogodzić? A Ty potrafisz się jakoś dla niej poświęcić?

To ja nie rozumiem do końca Twojego myślenia. Ja jeżeli byłbym gruby to nie szukałbym sobie kogoś zaraz po schudnięciu, albo potem nie odpuszczał, bądź zasugerował już na samym początku że mogę być zaraz grubasem. Nie każdy musi się na to godzić, nie każdy musi czuć pociąg do osoby otyłej. Tak samo w drugą stronę... To jest takie trochę oszustwo na krótką metę. Moim zdaniem nie do końca fair. Ja rozumiem, że kobieta tyje po ciąży, albo po 20 latach związku. Tyje, siwieją jej włosy, ma więcej zmarszczek itp. Naturalna sprawa. Ale jak poznajesz kogoś kto po pół roku zmienia się zupełnie to chyba trochę inna sprawa prawda? Czy potrafię się poświęcić? Zależy w jakich kwestiach. Są takie, w których potrafię, są pewnie takie, w których nie. I podejrzewam, że to jest jedna z tych w których ona nie może nic zmienić. I ok, tylko to nie znaczy że ja mam teraz sobie myśleć - katowała się tyle, o rany to ja muszę to akceptować i już. Nie, muszę myśleć o tym żeby było dobrze i dla mnie i dla niej. A w takim stanie nie jest i co ja mam na to poradzić:/

30

Odp: Czy to ze mną coś nie tak, czy mam rację?

Tak dalej pójdzie to wyrobisz w sobie poczucie winy. Po co. Nie musisz udowadniać, że byś się poświęcił, bo to nie Ty zawaliłeś.

31

Odp: Czy to ze mną coś nie tak, czy mam rację?

A powiedziałeś jej, że czujesz się oszukany, bo udawała kogoś kim nie jest i robiła coś wbrew sobie, aby tylko Cię zdobyć?

32

Odp: Czy to ze mną coś nie tak, czy mam rację?
Myszeczka23 napisał/a:

A powiedziałeś jej, że czujesz się oszukany, bo udawała kogoś kim nie jest i robiła coś wbrew sobie, aby tylko Cię zdobyć?

Wiem jak jest wrażliwa na słowa i nigdy jej tego nie powiedziałem. Dałem jakiś czas temu jedynie do zrozumienia, że jej metamorfoza ma zły wpływ na nasz związek, na mnie, że tak naprawdę zmieniła wszystko i jest większy dystans. Trudno mi to wytłumaczyć. Wiem, że nie tylko wygląd się dla mnie liczy. Darze ją uczuciami dzięki wielu innym aspektom, jednak wygląd sprawił że nie mam już tak jak kiedyś ochoty przytulać, całować itp. Może to brzmi strasznie, ale tak jest i jest to niezależne ode mnie.

33

Odp: Czy to ze mną coś nie tak, czy mam rację?

Właśnie! Jest wrażliwa! Dlatego dając jej do zrozumienia, że już Cię mniej interesuje, bo jest grubsza, robisz jej wielką krzywdę! Pogadaj z nią szczerze i powiedz jej, że Tobie jest z tym ciężko, bo czujesz się źle z tym, że okazała się inna niż na początku. Przecież ona może nawet nie wiedzieć, że Ciebie jej zachowanie też może boleć. A odsuwając ją od siebie bardzo ją krzywdzisz.

34

Odp: Czy to ze mną coś nie tak, czy mam rację?

Witam wszystkich po bardzo długiej przerwie... przejrzałam szybko tematy, twój wydał mi się ciekawy na tyle, żeby podzielić się swoim doświadczeniem i może w jakiś sposób pomóc. Nie będę pisać o twoim związku, bo tu doświadczenia nadal nie mam, ale mogę coś nie coś napisać na temat odchudzania.

Jeśli ktoś robi to nieumiejętnie, to wpada w błędne koło. Utrata kilogramów powoduje euforię i chęć do życia, ich przybranie natomiast stres, depresję, w wyniku których człowiek je jeszcze więcej. Udowodniono już, że jedzenie wywołuje uwalnianie hormonów szczęścia, człowiek jest jakby na haju i piszę to naprawdę serio. Nie wiem, jak ci to wytłumaczyć, ale gdy ktoś wpada w dół, zwłaszcza z powodu swojej wagi, to paradoksalnie bywa tak, że idzie do sklepu, zbiera do koszyka wszystko co najbardziej jest niezdrowe, a potem potrafi to zjeść w ciągu godziny, leżąc na łóżku i oglądając seriale. Poprawa nastroju przychodzi od razu, tyle że 15 minut później dopada winowajcę opamiętanie i ogromne wyrzuty sumienia. Co się dzieje potem... cóż... odreagować można w różny sposób. To tak jak z alkoholikiem, który pije, dlatego, że pije. Otyli ludzie też jedzą produkty dla nich nie wskazane, dlatego, że są grubi - ze smutku.

Nie mówię, że twoja dziewczyna własnie tak robi... to że przybrała na wadze, to kwestia wielu czynników. Jojo samo w sobie nie jest przyczyną, tylko efektem owych przyczyn. Problem tkwi w głowie i albo twoja dziewczyna to zrozumie, albo dalej będzie się męczyć. Odchudzanie, wbrew przekonaniu wielu osób, to nie jest jednorazowa akcja... zmienię się na kilka miesięcy, a potem będzie jak dawniej. Nie. To sprawa na całe życie i tylko od nas będzie zależeć, czy je znienawidzimy, czy się z nim pogodzimy.

Nikt nie schudnie, biegając okazjonalnie, czy jedząc zdrowo raz na tydzień. To, że zabierzesz ją na siłownię też nie pomoże, bo tylko się zniechęci na samym początku, jeśli nigdy wcześniej nie ćwiczyła. Podstawą jest przyznanie się, że ma się problem. Bez tego nigdzie się nie wyjdzie. Odchudzanie to zmiana stylu życia. Decydując się na tę zmianę, trzeba odrzucić swoje przyzwyczajenia, a to niezwykle ciężkie w dorosłym życiu. W skrócie napisać mogę tak:
1. Zdrowe nawyki żywieniowe, eliminujące/ograniczające produkty niewskazane
2. Aktywność fizyczna stopniowo rozwijana - min. co 2-3 dni
3. Rezygnacja z używek
4. Wysypianie się
5. Ograniczenie sytuacji stresowych
6. ewentualne leki

I tu pojawia się najważniejsze. Może być tak, że twoja dziewczyna ma problemy hormonalne. Może być też tak, że przyczyną nadwagi jest insulinooporność, która wywołuje objawy podobne do chorób na tle hormonalnym (ale nie tylko, bo o dziwo ja się błąkałam też oprócz dermatologicznych i endokrynologicznych po gabinetach kardiologicznych i neurologicznych). Nieleczona insulinooporność przeradza się z czasem w cukrzycę typu II. Nie mówię, że twoja dziewczyna jest chora, ale możliwe, że wymaga konsultacji.

Tak czy siak, bez względu na wszystko powyższe zasady obowiązują każdego i są nieuniknione, jeśli się chce zmiany. Szkoda, że nie wiesz, w jaki sposób twoja dziewczyna schudła przed poznaniem ciebie. To by pozwoliło wytłumaczyć jej, co robiła źle, bądź co zrobiła źle potem. Bez względu na wszystko uwierz mi, że celowo nie przytyła tych 30 kg. To, że sprawia wrażenie zaniedbanej, to też nie do końca jej całkowita wina. Masz absolutnie prawo złościć się, ale ona potrzebuje wsparcia i przede wszystkim odbycia przykrej rozmowy, po której pewnie się rozpłacze, zacznie ci robić wyrzuty, zarzucając, że jej nie kochasz, itp. itd. ale jest ona konieczna.

Jakbyś miał jakieś pytania dot. odchudzania/diety/ćwiczeń/lekarzy, to śmiało pytaj.

35

Odp: Czy to ze mną coś nie tak, czy mam rację?
marchewa91 napisał/a:

Witam wszystkich po bardzo długiej przerwie... przejrzałam szybko tematy, twój wydał mi się ciekawy na tyle, żeby podzielić się swoim doświadczeniem i może w jakiś sposób pomóc. Nie będę pisać o twoim związku, bo tu doświadczenia nadal nie mam, ale mogę coś nie coś napisać na temat odchudzania.

Jeśli ktoś robi to nieumiejętnie, to wpada w błędne koło. Utrata kilogramów powoduje euforię i chęć do życia, ich przybranie natomiast stres, depresję, w wyniku których człowiek je jeszcze więcej. Udowodniono już, że jedzenie wywołuje uwalnianie hormonów szczęścia, człowiek jest jakby na haju i piszę to naprawdę serio. Nie wiem, jak ci to wytłumaczyć, ale gdy ktoś wpada w dół, zwłaszcza z powodu swojej wagi, to paradoksalnie bywa tak, że idzie do sklepu, zbiera do koszyka wszystko co najbardziej jest niezdrowe, a potem potrafi to zjeść w ciągu godziny, leżąc na łóżku i oglądając seriale. Poprawa nastroju przychodzi od razu, tyle że 15 minut później dopada winowajcę opamiętanie i ogromne wyrzuty sumienia. Co się dzieje potem... cóż... odreagować można w różny sposób. To tak jak z alkoholikiem, który pije, dlatego, że pije. Otyli ludzie też jedzą produkty dla nich nie wskazane, dlatego, że są grubi - ze smutku.

Nie mówię, że twoja dziewczyna własnie tak robi... to że przybrała na wadze, to kwestia wielu czynników. Jojo samo w sobie nie jest przyczyną, tylko efektem owych przyczyn. Problem tkwi w głowie i albo twoja dziewczyna to zrozumie, albo dalej będzie się męczyć. Odchudzanie, wbrew przekonaniu wielu osób, to nie jest jednorazowa akcja... zmienię się na kilka miesięcy, a potem będzie jak dawniej. Nie. To sprawa na całe życie i tylko od nas będzie zależeć, czy je znienawidzimy, czy się z nim pogodzimy.

Nikt nie schudnie, biegając okazjonalnie, czy jedząc zdrowo raz na tydzień. To, że zabierzesz ją na siłownię też nie pomoże, bo tylko się zniechęci na samym początku, jeśli nigdy wcześniej nie ćwiczyła. Podstawą jest przyznanie się, że ma się problem. Bez tego nigdzie się nie wyjdzie. Odchudzanie to zmiana stylu życia. Decydując się na tę zmianę, trzeba odrzucić swoje przyzwyczajenia, a to niezwykle ciężkie w dorosłym życiu. W skrócie napisać mogę tak:
1. Zdrowe nawyki żywieniowe, eliminujące/ograniczające produkty niewskazane
2. Aktywność fizyczna stopniowo rozwijana - min. co 2-3 dni
3. Rezygnacja z używek
4. Wysypianie się
5. Ograniczenie sytuacji stresowych
6. ewentualne leki

I tu pojawia się najważniejsze. Może być tak, że twoja dziewczyna ma problemy hormonalne. Może być też tak, że przyczyną nadwagi jest insulinooporność, która wywołuje objawy podobne do chorób na tle hormonalnym (ale nie tylko, bo o dziwo ja się błąkałam też oprócz dermatologicznych i endokrynologicznych po gabinetach kardiologicznych i neurologicznych). Nieleczona insulinooporność przeradza się z czasem w cukrzycę typu II. Nie mówię, że twoja dziewczyna jest chora, ale możliwe, że wymaga konsultacji.

Tak czy siak, bez względu na wszystko powyższe zasady obowiązują każdego i są nieuniknione, jeśli się chce zmiany. Szkoda, że nie wiesz, w jaki sposób twoja dziewczyna schudła przed poznaniem ciebie. To by pozwoliło wytłumaczyć jej, co robiła źle, bądź co zrobiła źle potem. Bez względu na wszystko uwierz mi, że celowo nie przytyła tych 30 kg. To, że sprawia wrażenie zaniedbanej, to też nie do końca jej całkowita wina. Masz absolutnie prawo złościć się, ale ona potrzebuje wsparcia i przede wszystkim odbycia przykrej rozmowy, po której pewnie się rozpłacze, zacznie ci robić wyrzuty, zarzucając, że jej nie kochasz, itp. itd. ale jest ona konieczna.

Jakbyś miał jakieś pytania dot. odchudzania/diety/ćwiczeń/lekarzy, to śmiało pytaj.

Dzięki wielkie. Widać, że masz sporą wiedzę na ten temat. Wydaje mi się, że u mojej kobiety jest to problem zdrowotny/hormonalny choć pewien na 100% nie jestem. Mogą to być także złe nawyki żywieniowe - co wcale nie oznacza objadania się. Teraz ona twierdzi, że jedząc mniej i ruszając się więcej nic nie osiąga - wręcz na odwrót. Jednak przed tym jak mnie poznała, była na ostrej diecie (Dukan) i chodziła na siłownie i udało jej się znacznie schudnąć w stosunkowo szybkim tempie. Więc nie wiem do końca jak to jest. Czy można tak schudnąć mając problemy zdrowotne/hormonalne. Mam znajomą, która ma problem z tarczycą i co by nie robiła to schudnąć nie może. Musiałaby zupełnie nic nie jeść. Jeżeli chodzi o ponowne przytycie mojej dziewczyny to stało się tak dlatego, że całkowicie odpuściła i zaczęła żyć niemal tak jak wcześniej. W ciągu pół roku przytyła z 20kg, potem doszło z 10. Teraz wydaje mi się, że się to trochę zatrzymało i albo nie postępuje, albo bardzo powoli.

36

Odp: Czy to ze mną coś nie tak, czy mam rację?

Ona się poddała, Ty nie musisz. Wyciągaj ją na aktywne randki- nording walking, basen, długie spacery po lesie, rower. Chcesz, żeby schudła, wspieraj ją w tym. Gotuj dla Was zdrowe jedzenie, angażuj ją do ruchu. Oczywiście nie mówię tu o chamskich tekstach "weź się za siebie, bo zerwę".
Żeby zaczęła się znowu ładnie ubierać i malować, proponuję, byś sam jej coś ładnego kupił albo zabrał ją na zakupy i za nie zapłacił. Spodoba jej się na bank. Na mnie by również podziałało, gdyby facet mi powiedział "Lubię kiedy..." i tu wymieniasz elementy, jakie Ci sie podobają w jej wyglądzie, np. "Kiedy masz delikatne loki, kiedy malujesz usta czerwoną szminką, masz na sobie tę sukienkę" itp.

37

Odp: Czy to ze mną coś nie tak, czy mam rację?

niestety, ale Dukan to najgorsze co człowiek może wybrać i na chwilę obecną prawdopodobnie całkowicie rozregulowała sobie metabolizm... tak to jest, jak ktoś chce dużo schudnąc w krótkim czasie, a potem płacz, bo wszystko wróciło... wiem, że się nie objada (mało kto się objada naprawdę), ale wystarczy że powróciła do starych nawyków, żeby znowu ważyła tyle co wcześniej, a pewnie nawet więcej ... Nie chcę dołować, ale im więcej prób odchudzania, tym potem jest coraz gorzej... tak jak napisałam ci wcześniej, ona powinna zacząć od zmiany sposobu myślenia i zapomnieć o dietach, bo nie ma czegoś takiego jak dieta... ja wręcz nie znoszę typologizacji diet, jestem tego ogromną przeciwniczką... Nic dziwnego, że twoja dziewczyna zrezygnowała z diety, każdy by miał dość tego, co proponuje ten pseudo lekarzyna

Namów ją na początek na zwykłe badania w laboratorium. Niech sobie sprawdzi hemoglobinę, glukozę i insulinę (wszystko na czczo) - ważne, żeby glukoza i insulina została wykonana razem w tym samym czasie (nie na raty)... oczywiście najlepiej by było mieć zrobioną krzywą obu, ale na początek wystarczą te dwa. Jeśli będziesz chciał (a ona ci pokaże te wyniki), to napisz mi je tutaj. Szybko policzę, jakie ma HOMA (czyli czy ma insulinooporność, czy nie)

Otyłość na tle hormonów może brać się zarówno od tarczycy, jak i od nadnerczy w wyniku gruczolaków na nich występujących, ale nie wydaje mi się, żeby to dotyczyło twojej dziewczyny. Uwierz mi, że jakby miała z tym problem, to nadwaga byłaby jej najmniejszym zmartwieniem.

38

Odp: Czy to ze mną coś nie tak, czy mam rację?
marchewa91 napisał/a:

Bez względu na wszystko uwierz mi, że celowo nie przytyła tych 30 kg. To, że sprawia wrażenie zaniedbanej, to też nie do końca jej całkowita wina. Masz absolutnie prawo złościć się, ale ona potrzebuje wsparcia i przede wszystkim odbycia przykrej rozmowy, po której pewnie się rozpłacze, zacznie ci robić wyrzuty, zarzucając, że jej nie kochasz, itp. itd. ale jest ona konieczna.

No i to samo chciałam napisać Hubertowi. Bo odsuwając się od niej, tylko pogłębia jej problem. Hubert, ona czuje, że Ty jej nie rozumiesz i to pogłębia jej stan psychiczny. Zobacz: każdy jej każe się odchodzić i ona wcale nie czuje, że ktoś chce jej pomóc, tylko czuje się atakowana i wytykana palcami przez wszystkich za swoje błędy. Tak samo Ty: chcesz dla niej dobrze, ale ona tego nie czuje. Ona czuje, że musi Ci imponować cały czas swoją szczupłą figurą, abyś ją doceniał i kochał. Ty dbasz o siebie, bo dla Ciebie to jest proste. Ona widocznie ma duże problemy z utrzymaniem wagi i należy jej w tym pomóc, a nie jej coś kazać i odsuwać ją od siebie. Pokaż jej, że ją naprawdę kochasz i chcesz z nią być i że nie zostawisz jej z tym problemem samej!

Posty [ 39 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Czy to ze mną coś nie tak, czy mam rację?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026