netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

samotność z wyboru

14 odpowiedzi2 321 wyświetleńzałożony przez nieona, 11.11.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » samotność z wyboru

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 15 ]

1

Temat: samotność z wyboru

Nie jestem pewna, czy nie zdecydowałam się na "samotność z wyboru":).

Myślałam, że to może chwilowe, by odpocząć od związków. Ale gdy patrzę w przyszłość nie widzę siebie będącej czyjąś żoną/kobietą.

Zostałam potwornie zraniona. Może i związek jest czymś dobrym, o ile spotkamy odpowiednią osobę. Ale jeśli nie napotkamy? Czy warto związywać się z byle kim, by tylko z kimś być?

Będąc samemu, można zrobić tak wiele rzeczy, realizować swe pasje, nikt nie ogranicza. Pamiętam, jak w poprzednich związkach byłam ograniczana. Przez to nie zrealizowałam kilku rzeczy, które w tamtym momencie były dla mnie ważne.

Związki są dla mnie bez sensu. Pięknem jest rodzina, szczęśliwa, zgodna, uśmiechnięte dzieci. Ale ciężko to osiągnąć, bez odpowiedniej osoby.

Bycie samemu jest bezpieczniejsze. Związki służą jedynie prokreacji. Osoba "obok" do spędzania czasu chyba nie jest potrzebna, bo spędzać czas można na wiele sposobów. Jedynie powroty do pustego domu...

Albo te związki z rozsądku.

Kochałam kiedyś kogoś, nawet dwóch, choć to pierwsze to było jakieś tam zauroczenie. Drugi związek - bardzo kochałam tego faceta, planowaliśmy ślub. Wszystko się rozwaliło. Miłość... Kochanie... Bzdury.

Ktoś też tak czuje? To nie wynika z mego charakteru, ale przeżyć, jakiejś traumy...

2

Odp: samotność z wyboru

Gdybyś faktycznie postanowiła być sama z wyboru i byłabyś pewna swojego postanowienia, to nie zakładałabyś tutaj tematu.

3

Odp: samotność z wyboru

J/w oraz: Piszesz o związkach z rozsądku, ale nikt ci nie karze w takim być.
To jest kwestia nastawienia, tego w co podświadomie wierzysz n/t związków, miłości, itd.

Ty jak piszesz zostałaś zraniona..
Ktoś, gdzieś, kiedyś coś.. Tak to bywa. Nie ten czas, nie ten facet, oboje nie dojrzeliście, nieważne co było powodem tak naprawdę. Ważne, że nie potrafisz pójść do przodu.
Cała reszta to próba racjonalizacji i zasłaniania się za jakimiś schematami.

Ciągle nie oczyściłaś do końca głowy z ex i to jest prawdziwy powód.

4

Odp: samotność z wyboru

Teo, "Nie jestem pewna, czy nie zdecydowałam się na "samotność z wyboru" "

5

Odp: samotność z wyboru

Smutna decyzja, podyktowana strachem przed zranieniem.

6

Odp: samotność z wyboru

NieOna.
Te bzdury, które wypisujesz, to efekt podeptania Twoich uczuć, planów i marzeń.
Ja podobnie tak miałem, ale po śmierci żony, dawno temu. Chciałem być sam, juz do końca życia, bo wiedziałem, że nikogo już nie pokocham tak, jak żonę. I to do dziś jest aktualne.
W moim przypadku jednak, miałem dzieci i przy charakterze mojej pracy, wytrzymałem tylko pięć lat. Nie mogłem sobie poradzić z wychowywaniem dorastającego syna i dojrzewającej córki.
Związałem się z kobietą, do której uczucie rodziło się już w trakcie naszego związku. Ona wyczuwała, że moje intencje względem niej związane były z dziećmi, wiele razy mi to wypominała. Ale pokochaliśmy się i jesteśmy razem do dziś, gdy dzieci juz dawno są "na swoim". Kocham ją, nie tak, jak moją żonę. Inaczej. Ale kocham.
Ty także znajdziesz sobie kogoś, kto będzie wart Twojej miłości.
Jesteś młoda, sądząc z treści postu, więc nie marudź, tylko weź się za siebie.
Gadanie o niemożności realizowania się pozostając w związku i jak to dobrze być singlem, to zaklinanie rzeczywistości.
Nie mówię, że wszyscy, ale według mnie, większość singli to ludzie, którzy się poddali, a nie ich wybór życiowy.

Pozdrawiam.

7

Odp: samotność z wyboru

Niestety, strach przed zranieniem.... Złe doświadczenia. Zniechęcenie. Przeżywam to samo. W głębi duszy pragnę kogos pokochać i byc kochana, ale ostatni zwiazek zniszczył mi zycie i teraz mi sie nim odbija. Tez podjęłam decyzje o byciu samej. Jest okropnie ale w związku było jeszze gorzej....

8

Odp: samotność z wyboru

No tak, wiem że to trochę absurd z tą decyzją.

Fakt faktem - przeczuwam, że nie pokocham nikogo nigdy tak jak mojego byłego. Bardzo go kochałam. Kocham nadal, ale wyrzuciłam te myśli, wracają - ale bardzo rzadko.

Zauważyłam, że robię wiele rzeczy by sobie coś tam udowodnić, że stracił taką fajną osobę jak ja, kogoś z wartościami. Oczywiście on pewnie się o tym nie dowie, chyba że przez znajomych czy coś takiego. Wiem, że jestem wartościową osobą. On niestety mało wartościową. Ale go pokochałam, kurczę, ciężko wyrzucić z serca. Następna miłość pewnie nie będzie tak silna, ale też jakaś tam będzie.

Nic już nie wiem. Nie umiałabym się z nikim związać. Wiecie co jest najgorsze? Gdy sobie tak myślę, potrafię szczególik po szczególiku przypomnieć sobie jego mieszkanie, jego samego, wszystko. Nie mogę do dziś uwierzyć, że okazał się takim bezczelnym typem. Kochałam tego dobrego człowieka, tej bezczelnej, okrutnej strony już nie. Ech, minęło pół roku od rozstania. To dużo, czy mało?

Jak to mówią - kochać to nie znaczy, zawsze to samo. I chyba w moim przypadku też tak będzie.

9

Odp: samotność z wyboru

Pół roku? big_smile

Myślałam, że mówimy o 2 latach albo więcej... Pół roku to jest "nic" w sensie kwarantanny, którą się przechodzi po związku.
Uśmiechnij się, bo nic nienormalnego się nie dzieje smile
Potrzebujesz jeszcze z pół roku kolejne żeby tamto uczucie (emocje) wyparowały.

Mózg przyzwyczaił się do określonej osoby, ale Miłość to coś innego niż przyzwyczajenie i wbrew 'papce', którą serwują filmy, literatura w typie harlequin czy telewizja, można kochać wiele osób i wiele razy.
To jest kwestia decyzji - kogo i za co kochasz. Co znowu nie stoi w opozycji do kochania 'bezwarunkowo'.

Nigdy nie daj się nabrać na te myśli, które sugerują Ci jakoby Miłość była raz w życiu i tylko jedna, bo tym samym SAMA programujesz się podświadomie na totalna blokadę, tego co jest w Tobie najlepsze, i nie pozwolisz sobie pokochać nikogo innego z taką intensywnościa albo większą.

To jest ogromna krzywda - wiara we własne myśli. Zawsze trzeba je kwestionować, jeśli chce się zachować jako taka radość życia i świeże spojrzenie.

10

Odp: samotność z wyboru
Elle88 napisał/a:

Pół roku? big_smile

Myślałam, że mówimy o 2 latach albo więcej... Pół roku to jest "nic" w sensie kwarantanny, którą się przechodzi po związku.
Uśmiechnij się, bo nic nienormalnego się nie dzieje smile
Potrzebujesz jeszcze z pół roku kolejne żeby tamto uczucie (emocje) wyparowały.

Mózg przyzwyczaił się do określonej osoby, ale Miłość to coś innego niż przyzwyczajenie i wbrew 'papce', którą serwują filmy, literatura w typie harlequin czy telewizja, można kochać wiele osób i wiele razy.
To jest kwestia decyzji - kogo i za co kochasz. Co znowu nie stoi w opozycji do kochania 'bezwarunkowo'.

Nigdy nie daj się nabrać na te myśli, które sugerują Ci jakoby Miłość była raz w życiu i tylko jedna, bo tym samym SAMA programujesz się podświadomie na totalna blokadę, tego co jest w Tobie najlepsze, i nie pozwolisz sobie pokochać nikogo innego z taką intensywnościa albo większą.

To jest ogromna krzywda - wiara we własne myśli. Zawsze trzeba je kwestionować, jeśli chce się zachować jako taka radość życia i świeże spojrzenie.

Pełna zgoda.

11

Odp: samotność z wyboru

mądrze piszecie.

najgorsze jest to, że zostałam źle potraktowana (chyba to nie nowość na tym forum ani nikogo nie zaskoczyłam). Bardzo kocham tego człowieka, chcę by był szczęśliwy. Żałuję, że nie możemy być razem, że jest tak mocno "chory", niepoukładany, niedojrzały. Kocham te wspomnienia, to jasne. Ale poznałam go ponoć tak dobrze jak nigdy nikt. Poznałam tę jego słabiutką cząstkę, i ją pokochałam. Chociaż miał w sobie również dużą część tyrana, która gładziła moją psychikę. No i mnie zdradzał. Miał mnie za nic, bo ja miałam za nic siebie przez długi okres załamania nerwowego.

Bardzo bym chciała, by te złe rzeczy się nigdy nie wydarzyły między nami, ale się wydarzyły. Bardzo go kocham. Ale musiałam się odciąć, by znów potrafić być szczęśliwą.

12

Odp: samotność z wyboru

Żałujesz tego, ale czy umiałabyś się w ogóle zakochać w kimś dojrzałym i poukładanym? Nie słabym i nie skrajnym? Co to jest to gładzenie psychiki i po co? ;o

13

Odp: samotność z wyboru
nieona napisał/a:

mądrze piszecie.

najgorsze jest to, że zostałam źle potraktowana (chyba to nie nowość na tym forum ani nikogo nie zaskoczyłam). Bardzo kocham tego człowieka, chcę by był szczęśliwy. Żałuję, że nie możemy być razem, że jest tak mocno "chory", niepoukładany, niedojrzały. Kocham te wspomnienia, to jasne. Ale poznałam go ponoć tak dobrze jak nigdy nikt. Poznałam tę jego słabiutką cząstkę, i ją pokochałam. Chociaż miał w sobie również dużą część tyrana, która gładziła moją psychikę. No i mnie zdradzał. Miał mnie za nic, bo ja miałam za nic siebie przez długi okres załamania nerwowego.

Bardzo bym chciała, by te złe rzeczy się nigdy nie wydarzyły między nami, ale się wydarzyły. Bardzo go kocham. Ale musiałam się odciąć, by znów potrafić być szczęśliwą.

Teraz, Nieona, czas przyznać się przed sobą samą, że pozwoliłaś na takie traktowanie Twojej osoby, jak traktował Cię Twój były.
Zostawiłaś go. To była przemyślana decyzja.
Przypomnij sobie najgorsze momenty swojego życia - te właśnie w związku z wiarołomcą i psychofagiem.
One, w tym okresie "żałoby", powinny dominować nad wspomnieniami o chwilach dobrych.
Nasza psychika jest tak skonstruowana, że z czasem złe wspomnienia blakną i zanikają.
Pozostają te dobre.
Ważne, byś zbyt wcześnie nie dopuściła do tego.
Ty mu teraz szczęścia nie życz. Teraz jest czas dla nienawiści, jakkolwiek dziwnie to brzmi. Nie oczekuj też, że coś się w nim zmieni, bo to i tak już nie jest Twoją sprawą.
Na wybaczanie i życzenia szczęścia przyjdzie czas, gdy już będziesz w stanie nie myśleć o nim cały dzień.
Tylko musisz dać szansę czasowi, by spełnił swoją leczącą rolę.

Pozdrawiam.

14

Odp: samotność z wyboru

umiałabym, dlaczego nie. ja nawet w trakcie, gdy traktował mnie źle, to nie chciałam do siebie dopuścić że coś jest nie tak. wszystko było zrzucane na mnie, że to ja jestem jakaś chora psychicznie. nawet byłam na prochach. potem zdałam sobie sprawę, że to nie ze mną jest problem. a z nim. i wtedy odeszłam. wyzdrowiałam wręcz natychmiast.

pół roku to niewiele? na pewno, po takich przeżyciach jakie miałam. gdybym miała jakąś taką kamerę w głowie i mogłabym pokazać Wam te chwile, co on ze mną wyprawiał, zbesztalibyście mnie w ogóle za ten post.

serce mnie boli, ale mało myślę o tym w ciągu dnia. chyba ja też przyciągam w jakiś sposób niedojrzałych, ale nauczyłąm się już to wyłapywać.

Posty [ 15 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » samotność z wyboru

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026