Po miesiacach relacji jak z filmu, pełnej romantyzmu (ale bez seksu), zaufania z obu stron (żadnego dopowiadania sobie), rozmowach o podjeciu sie związku nagle facet wyskakuje z propozycją przyjaźni. Towarzyszą oczywiście temu mistrzowskie argumenty "bo się boję" "bo nie wiem" "bo nie umiem, ale nie martw sie, jesteś super musisz znaleźć kogoś" "przeciez nie obiecywalem" (ale traktowałeś jak dziewczynę, mówiłeś jak zależy, jak ufasz, jak uwielbiasz, jak potrzebujesz, że coś mogłoby być") .
Jak można kogoś potraktować jak szczeniaka wziętego ze schroniska, którego sie oswaja, obiecuje ciepły dom i nagle wyrzucić na zimne podwórko? Czy ktoś był w podobnej sytuacji? Nie mam bladego pojęcia co z tym wszystkim zrobić.
Podobne tematy
Myślę, że koleś dał sobie miesiąc, nie udało mu się zaciągnąć Cię do łóżka i czar prysł. To i tak dobrze, że nie zostawił Cię bez słowa.
Musisz niestety zapomnieć.
Albo po prostu rzeczywiście Cię lubi, jednak widzi, że nie iskrzy na tyle, by było coś więcej. Zatem dobrze, że powiedział to od razu.
4 2014-11-05 11:39:40 Ostatnio edytowany przez navyblueberry (2014-11-05 13:02:28)
To dla mnie nie jest uczciwe zachowanie, jak się nie chce związku to się nie proponuje.
Lepiej by byl nieuczciwy zawsze czy teraz uczciwy? Zastanow sie.
Jak nie wie to już wiedział nie będzie, więc szkoda Twojego czasu.
I tak ja napisała iLoveMyLambs myślę, że powiedział może będzie związek, a jemu chodziło tylko o seks.
Niestety tacy też się zdarzają. I to trzeba przyjąć. Ale jest też całe mnóstwo dojrzałych fajnych facetów, którzy są gotowi na związek. Nie rzucają słów na wiatr i potrafią sprawić że życie we dwoje jest cudowną sprawą. Życzę Tobie właśnie takiego faceta. A tego??? No cóż. Olej. Zapomnij. Wymarz z pamięci, ale wyciągnij wnioski. Nie można obiecywać małżeństwa i ciepłego domku po kilku miesiącach znajomości. Następnym razem kopniesz takiego gościa w d....
Chociaż z drugiej strony, mój mąż poprosił mnie o rękę po 6 miesiącach bycia razem i zostałam już oficjalną narzeczoną...więc któż to wie:))).
Nie potrafię się z tym pogodzić, bo nie umiem zrozumieć, jak można tak zmieniać w ogóle podejście do sprawy, od ciepłego człowieka do takiego zimnego i szorstkiego jakbym nie wiem co mu zrobiła..\, Nie wiem czy są jeszcze normalni faceci, nie pierwszy raz ktoś puszcza mi gadkę że odpowiadam mu w każdym calu i mógłby się związać i kochać ale w sumie to mu się nie chce, bo nie, albo bo koledzy mu wytłumaczyli że po co.
Fakt jest fakt, trudno trafić na kogoś normalnego i który nie będzie raczył takimi zachowaniami czy tekstami. Niestety nie rozgraniczymy tego na płeć. Najważniejsze, że Ty nie robisz nadziei, nie oswajasz i nie krzywdzisz. Przynajmniej z siebie możesz być dumna ![]()
A jako net-facet co sądzisz o takich zachowaniach wśród swojej płci? Bo ja dopóki nie doświadczyłam nie myślałam że takowe istnieją!
Moge powiedzieć jak to widzę u obu płci, ogólnie jako zachowanie, bo z facetami takich relacji nie prowadze, ani sam podobnie się nie zachowywałem. Obiecywanie i dawanie nadziei na wyrost dla mnie jest nieodpowiedzialne i karygodne. Trzeba jednak dopuszczać możliwość, że ta osoba chciała dobrze. W koncu pewnosci nie dawał tylko mowił "może coś być", a więc nie był sam pewny. Może chciał by wyszło, ale nie wyszło. Poza tym większość słów mówił tu i teraz, w czasie terazniejszym, a nie na przyszlosc (nadzieja). Nie omieszkałem sobie doczytać Twoich poprzednich rozkmin, gdzie przecież przytłaczałaś chłopaka uczuciami, których on nie miał. Jeśli nie miał, to tylko żyłaś wyobrażeniami. Jeśli to ten sam czy inny (ten sam typ widocznie) to trochę tak to wynika z tego, że jesteś przez nich dystansowana i tak naprawde jedynie wymuszasz deklaracje w których się możesz pławić. Niestety on(i) w ogóle nie byli na to nigdy gotowi.
Też po iluś tam razach zacząłem myśleć, że juz mnie nic negatywnie nie zaskoczy bo to wszystko już znam. Jednak dochodziły coraz to nowsze, gorsze rzeczy. Dlatego dzis jedynie wiem, ze uczuc nikt nie moze obiecać bo to jest teraz i tylko teraz. Reszte takich słodkich słówek nie dopuszczam do głosu i nie uważam za wyznacznik czegokolwiek. Kwestia chwili, jak zdenerwowanie. Zaraz przejdzie. Korzysta się z tego co jest (czyny) i trzeba byc przygotowanym na koniec w najmniej oczekiwanym momencie. Sam nigdy nie obiecywałem, nie robiłem w ten sposób. Jeśli mowie np 'potrzebuje Cie' to potrzebuje teraz. Nie na całe zycie. A ile sie juz słyszało od kobiety 'kocham na zawsze', a mijało za kilka dni. I dlatego obie płcie tak robią aż pewnie nie znajdą kogoś naprawde odpowiedniego i gdzie chcą razem, a nie jedna drugą przekonuje, czeka, a pozniej i tak sie dziwi, że nie wyszło.
Nie no, ta sytuacja różni się od poprzednich, gdyż tutaj ja ani razu nie wymuszałam deklaracji, to on inicjował wszystkie tematy dotyczące tej sytuacji. Ani słowem nie pisnęłam, wciąż czekałam i czekałam - i tyle.
Dziękuję za odpowiedzi, pozdrawiam.
No, zobacz sama.
Praktycznie nic o sobie nie wiecie, bo o nie chcieliście o tym rozmawiać.
Teraz się zastanawiasz, dlaczego?
Jest tyle powodów, ile podsunie Ci Twoja wyobraźnia.
I to, co Ci powiedział, w tej sytuacji nie ma znaczenia.
Ważne, byś nie szukała przyczyn w sobie i zamknęła ten epizod swojego życia. Ważny, ale tylko epizod.
Pozdrawiam.
Facet jest zalosny.Niech spada na Ksiezyc...Nie zaprzataj sobie glowy jakims tchorzem.I niech sie wypcha swoja przyjaznia.Przepraszam za cynizm-zbyt duzo przezylam.pzdr.
Przeszedł transformację z czarujacego faceta, w zagubionego załzawionego chłopaczka, a na koniec zagrał totalną znieczulicę... a podobno to kobiety są trudne! Do tego wiecznie doradzający mu koledzy, to ponad moje siły ale jakoś musze to przetrawić... Nie jest łatwo nie szukać przyczyn w sobie, mam nadzieję że wkrótce mi przejdzie...