Zajrzałam tu bo kompletnie nie mam z kim porozmawiać. Mimo tego że mam męża ze wszystkim muszę radzić sobie sama. Mam 23 lata i troje dzieci. Czuje się wykończona nie tylko fizycznie ale i psychicznie. Te ciągle martwienie się o to co będzie jutro wpędza mnie w depresję. Wieczny brak pieniędzy, kłótnie... Strasznie boli mnie to że chciałabym dać swoim dzieciom wszystko co najlepsze a nie jestem w stanie. Moje małe skarby nie mają nawet gdzie się pobawić w spokoju bo mieszkamy u teściowej i w pięcioro zajmujemy jeden pokój. Nie wyobrażam sobie co będzie jak dzieci trochę podrosną. Nie mogę nawet dać im przestrzeni do normalnego dzieciństwa. Jestem twardą osoba ale ostatnio przestaje cieszyć się z czegokolwiek. Z pozoru jestem uśmiechnięta ale w środku pęka mi serce...
Podobne tematy
No niestety ale nie robi się dzieci jeśli nie jest się wstanie zapewnić im dobrego bytu..
Mimo to.. skoro jesteś kochającą mamą (mimo że taką młodą a tu już 3 dzieciaczków) to chyba to się liczy najbardziej.. Jeśli nie jesteś w stanie zapewnić im 'zabawy' w domu, to częściej wychodź z nimi na spacerki, na plac zabaw.. dla dzieci to ogromna frajda..
W tym kraju niestety ciężko dorobić się czegokolwiek ale to nie świadczy o tym że cały czas tak będzie.. może szczęście się do was uśmiechnie i poprawi się jakoś finansowo.. Ale najważniejsze że macie siebie nawzajem
Dzieci bardziej potrzebują Twoją miłość i troskę niż np zabawki ..
A jeśli macie gdzie mieszkać, macie co jeść i kochacie się to jest dobrze .. Więc głowa do góry i nie martw się jutrem..
Pozdrawiam