Mam taki dziwny problem bo nie wiem co z tym fantem zrobić.Pierwszy raz z czymś takim się spotkałam a nie chce z nikim o tym rozmawiać bo każdy by pomyślał ze znajomych że jestem niepoważna. Mój były którego znałam już ponad piętnaście lat temu i był moją pierwszą wielką miłością, były nawet wspólne plany na przyszłość itd. z którym odnowiłam kontakt z mojej inicjatywy: znalazłam Go na nk ( był na zdjęciu z żoną de facto jest to kobieta dla której mnie zostawił ponad piętnaście lat temu) ale nie mam o to do Niego żalu bo byliśmy strasznie młodzi i niedojrzali gdy to się wydarzyło a więc wracając do tematu zaproponował mi przyjaźń internetową, najpierw prosząc mnie o numer telefonu. Nie bardzo rozumiem jego toku myślenia bo dał mi odpowiedź że nigdy w życiu do mnie nie zadzwoni więc po co był mu potrzebne numer telefonu skoro nie chce dzwonić i jeszcze ta przyjaźń internetowa. Nie wiem ręce mi opadają bo nie wiem o co mu chodzi, chcę jeszcze nadmienić że jestem mężatką i nie chcę nikomu rozbić małżeństwa, czy ktoś się spotkał z takim dziwnym zjawiskiem jak przyjaźń internetowa?? i może ktoś poradzi czy taka przyjaźń z byłym jest możliwa?? no i czy takie zachowanie mężczyzny może być poparte jakimiś konkretnymi argumentami??? dla mnie to jest takie trochę dziwne dodam jeszcze że wiem też że nigdy w życiu się nie spotkamy:( no więc czemu tak to wszystko dziwnie wygląda.
Podobne tematy
Samo sobie już odpowiedziałaś po co?
Po nic
Nie idź w to, nie widzę tu niczego, co byłoby Wam potrzebne, a może stworzyć tylko jakieś dziwne sytuacje
3 2014-10-24 12:22:55 Ostatnio edytowany przez Wątłusz_Pierwszy (2014-10-24 12:23:10)
Śmierdząca sprawa. Nagle sobie o Tobie przypomniał, ma żonę, chce numer na który nie ma zamiaru dzwonić. Podaruj sobie tego gościa dla własnego dobra
No właśnie piszę że dziwne, ale to ja Go znalazłam na nk kiedyś nie On mnie, poprosił mnie o mój numer telefonu a nie chce dzwonić tylko czasami coś napisać emailem no faktycznie trudno to zrozumieć.
Jesli nie chcesz niszczyc swojego i jego malzenstwa zerwij kontakt i tyle. To moja rada. A ze to moze wiazac sie z rezygnacja z profilu spolecznosciowego? Coz, takie zycie. Moge Ci wytlumaczyc o co mu chodzi ale po co? Przeciez wiesz. Facet jest juz znuzony 15 lat malzenstwa, sa dobre wspomnienia a potem...rozpoczyna sie od rozmow, tworzy sie wiez emocjonalna, mentalna i do lozka jeden krok. Taka madra a taka ... chcialoby sie powiedziec. Bedziesz "zdradzac" swojego obecnego przez psychiczno-mentalny kontakt z bylym? Bedziesz sie czula gorzej, beda wyrzuty, ktore juz masz. O to Ci chodzi? Do tego dazysz? Za dobrze masz?
Maniek_z_maniek na pewno mu o to nie chodzi o czym myślisz, bo to jest porządny mężczyzna chyba niepotrzebnie się radzę na forum bo nikt Go ani mnie nie zna i nic o nas nie wiecie. Nie niszczymy swoich małżeństw tak przynjmniej mi się wydaje, przecież to tylko przyjaźń wirtualna. Wątłusz_Pierwszy czemu to śmierdząca sprawa??LonelyM wirtualna znajomość to nic złego w co ja niby idę skoro nie mamy żadnego realnego kontaktu?? bez sensu...
7 2014-10-24 19:36:38 Ostatnio edytowany przez LonelyM (2014-10-24 19:43:59)
Maniek_z_maniek na pewno mu o to nie chodzi o czym myślisz, bo to jest porządny mężczyzna chyba niepotrzebnie się radzę na forum bo nikt Go ani mnie nie zna i nic o nas nie wiecie. Nie niszczymy swoich małżeństw tak przynjmniej mi się wydaje, przecież to tylko przyjaźń wirtualna. Wątłusz_Pierwszy czemu to śmierdząca sprawa??LonelyM wirtualna znajomość to nic złego w co ja niby idę skoro nie mamy żadnego realnego kontaktu?? bez sensu...
więc skąd ten wątek i skąd te Twoje wątpliwości?
rób więc jak uważasz
a jeśli np ja sobie nawiążę z Twoim mężem niewinną znajomość wirtualną i nam się to wymknie spod kontroli, to co wtedy?
Sama sobie zaprzeczasz
Pierwsza, dawna miłość...\
Oj, jakie to romantyczne.
Będą z tego problemy.Jakich gabarytów to nie wiem.
Ale będą.
Pitagoras nie, nie będzie z tego żadnych problemów w sumie faktycznie zadałam to pytanie na forum żeby poznać opinię innych ludzi i ich spojrzenie na taką wirtualną znajomość bo to jest faktycznie tylko taka znajomość. LonelyM myślę że jak ludzie mają twarde zasady nic nie wymyka się spod kontroli warto też ufać swojemu partnerowi nie można zamykać partnera w złotej klatce przynajmniej ja tak uważam, nie zabraniam mojemu partnerowi niczego.
10 2014-10-24 20:09:26 Ostatnio edytowany przez assassin (2014-10-24 20:12:05)
Kaja czy ten od przyjaźni to ten??
..........w swoim życiu tak prawdziwie kochałam tylko raz, ale nawet On zrobił to samo po prostu odszedł do innej kobiety z którą jest szczęśliwy do dziś i od tego momentu gdy odszedł "zaczęło się".........
Jeśli tak, to rzeczywiście mogą być kłopoty...
11 2014-10-24 20:18:09 Ostatnio edytowany przez LonelyM (2014-10-24 20:19:10)
Pitagoras nie, nie będzie z tego żadnych problemów w sumie faktycznie zadałam to pytanie na forum żeby poznać opinię innych ludzi i ich spojrzenie na taką wirtualną znajomość bo to jest faktycznie tylko taka znajomość. LonelyM myślę że jak ludzie mają twarde zasady nic nie wymyka się spod kontroli warto też ufać swojemu partnerowi nie można zamykać partnera w złotej klatce przynajmniej ja tak uważam, nie zabraniam mojemu partnerowi niczego.
chyba słabo znasz życie, które często weryfikuje nasze "suche" poglądy
chcialaś opinii, to masz i rób swoje
ps.
a mąż podziela Twoje zdanie odnośnie tej znajomości i jej formy?
Wiecie w czym jest problem, jeśli chodzi o miłości z dawnych lat?
W tym, że fundują podróż w przeszłość.W złoty wiek.
Laska w której się kochałem w wieku 20 lat, dla mnie już zawsze będzie miała 20 lat. Nawet gdy w realu spotkam podstarzałą, steraną życiem kobietę z obwisłymi cyckami, to dla mnie i tak będzie roześmianą, ponętną dwudziestolatką.I dam się pokroić, by choć przez jedną noc znów poczuć jakbym i ja miał 20 lat. Ciemność sprzyja wyobraźni.
Wiecie w czym jest problem, jeśli chodzi o miłości z dawnych lat?
W tym, że fundują podróż w przeszłość.W złoty wiek.
Laska w której się kochałem w wieku 20 lat, dla mnie już zawsze będzie miała 20 lat. Nawet gdy w realu spotkam podstarzałą, steraną życiem kobietę z obwisłymi cyckami, to dla mnie i tak będzie roześmianą, ponętną dwudziestolatką.I dam się pokroić, by choć przez jedną noc znów poczuć jakbym i ja miał 20 lat. Ciemność sprzyja wyobraźni.
Widać jesteś sentymentalny.
A to nic dobrego.
assasin tak ten od przyjaźni to dawna młodzieńcza miłość, czy to oznacza że po tak wielu latach nie można sobie czasami pogadać?? mimo że kiedyś coś się do kogoś czuło wielkiego?? pitagoras ja nie mam takiego podejścia jak ty, nie widzę w moim dawnym chłopaku dwudziestolatka, widzę dojrzałego, odpowiedzialnego mężczyznę lonelym tak mąż podziela tą formę znajomości, dziwi się nawet że jest to tylko znajomość wirtualna, bo to naprawdę jest dziwne że ktoś chce cię znać tylko wirtualnie, przynajmniej ja tak uważam
15 2014-10-24 21:59:56 Ostatnio edytowany przez assassin (2014-10-24 22:02:33)
assasin tak ten od przyjaźni to dawna młodzieńcza miłość, czy to oznacza że po tak wielu latach nie można sobie czasami pogadać?? mimo że kiedyś coś się do kogoś czuło wielkiego?? pitagoras ja nie mam takiego podejścia jak ty, nie widzę w moim dawnym chłopaku dwudziestolatka, widzę dojrzałego, odpowiedzialnego mężczyznę lonelym tak mąż podziela tą formę znajomości, dziwi się nawet że jest to tylko znajomość wirtualna, bo to naprawdę jest dziwne że ktoś chce cię znać tylko wirtualnie, przynajmniej ja tak uważam
Cały trick polega na tym, że Ty nie masz zielonego pojęcia jak "przyjaciel" do tego podchodzi, ponad to co Ci powiedział...
assasin tak samo jak ja podchodzi to jest tylko znajomość tylko wirtualna, pierwszy raz spotkałam się z czymś takim jak znajomość wirtualna, wg mnie ludzie znają się tylko realnie dlatego ta jego propozycja wydała mi się bardzo dziwna
ale może jestem "zacofana" i teraz przyjaźń wirtualna jest na topie
18 2014-10-24 22:19:26 Ostatnio edytowany przez assassin (2014-10-24 22:20:27)
assasin tak samo jak ja podchodzi to jest tylko znajomość tylko wirtualna, pierwszy raz spotkałam się z czymś takim jak znajomość wirtualna, wg mnie ludzie znają się tylko realnie dlatego ta jego propozycja wydała mi się bardzo dziwna
Nie zachęcam i nie odradzam jakby co, a znajomości wirt. to żaden wielki wynalazek, może facetowi jest Twój "rękaw" potrzebny. A w dodatku masz green light od małżonka(?), to pozostaje tylko TAK lub NIE i oddzielać to chłodno od życia.
kaja34 napisał/a:assasin tak samo jak ja podchodzi to jest tylko znajomość tylko wirtualna, pierwszy raz spotkałam się z czymś takim jak znajomość wirtualna, wg mnie ludzie znają się tylko realnie dlatego ta jego propozycja wydała mi się bardzo dziwna
Nie zachęcam i nie odradzam jakby co, a znajomości wirt. to żaden wielki wynalazek, może facetowi jest Twój "rękaw" potrzebny. A w dodatku masz green light od małżonka(?), to pozostaje tylko TAK lub NIE i oddzielać to chłodno od życia.
Assasin mógłbyś mi wyjaśnić to pojęcie "rękaw"??? tak, mam green light.
W skrócie, rękaw do wypłakiwania oczywiście, bo
-żona to zołza
-dzieci się źle uczą
-szef to cham i prostak
-itd itp
W skrócie, rękaw do wypłakiwania oczywiście, bo
-żona to zołza
-dzieci się źle uczą
-szef to cham i prostak
-itd itp
To się mylisz, żonę szanuje i kocha itd i jest szczęśliwy:) Nie jestem rękawem:) tylko wirtualną znajomą.
Dziękuję za wszystkie rady, byłam ciekawa jaka jest opinia innych ludzi na temat wirtualnych przyjaźni, nadal podtrzymuję zdanie że to jest dziwna propozycja.
Jak dla mnie to bez sens, po co komu internetowa przyjazń? Zerowe korzyści z takiej znajomości, nie chce tutaj oceniać ludzi ale może być tak że ma jakieś niecne zamiary. Ja bym w takie coś nie wchodził, nie potrzebne komplikacje z tego mogą wyjść, tym bardziej jak wspomniałaś że była to twoja pierwsza miłość. Takie jest moje zdanie, Pozdrawiam.
Jak dla mnie to bez sens, po co komu internetowa przyjazń? Zerowe korzyści z takiej znajomości, nie chce tutaj oceniać ludzi ale może być tak że ma jakieś niecne zamiary. Ja bym w takie coś nie wchodził, nie potrzebne komplikacje z tego mogą wyjść, tym bardziej jak wspomniałaś że była to twoja pierwsza miłość. Takie jest moje zdanie, Pozdrawiam.
Fakt, była to pierwsza miłość ale dawno temu i uważam jednak tak samo jak ty że internetowa przyjaźń nie ma żadnego sensu, pierwszy raz z czymś takim się spotkałam z taką propozycją. Dam chyba sobie z tym dawnym znajomym spokój o jakich niecnych zamiarach piszesz?? wiem na pewno że nie ma zamiaru rozbijać mi ani sobie związku. Pozdrawiam
..........w swoim życiu tak prawdziwie kochałam tylko raz, ale nawet On zrobił to samo po prostu odszedł do innej kobiety z którą jest szczęśliwy do dziś i od tego momentu gdy odszedł "zaczęło się".........
Jak dla mnie te zdanie jest tu kluczowe. I nie wazne, ze teraz masz męża, dla ciebie było to bardzo duże uczucie, dużo emocji i pewnie masa pięknych wspomnień. Poza tym jest to niezrealizowane, w którymś momencie on cię zostawił, a dla ciebie pozostał jedynie niedosyt, tego co mogłoby być. Sam fakt, że piszesz na forum i się zastanawiasz, świadczy o tym, że dużo on teraz zajmuje twoich myśli, do tego zapewne rozpamiętujesz to, co było, a jak wiesz po czasie bardzo się idealizuje, minęło 15 lat w końcu. To wszystko nie wygląda dobrze dla twojego małżeństwa. Przyjaźń internetowa ma to do siebie, że przywiązujesz się emocjonalnie tak samo, jak do człowieka realnego, ale nie znasz go tak na prawdę, bo nie widzisz jego reakcji, sama dużo wnioskujesz, a będziesz to robić na plus, ze względu na sentyment. I tak się będzie tworzyć wasza więź. Oczami wyobraźni nadal będziesz widziała chłopaka, którego kochałaś wtedy, a jednocześnie będziecie relacje pogłębiać. Założę się, że na wirtalnym kontakcie się nie skończy. Jesli zależy ci na mężu, daj sobie spokój.
Kaja zrobisz oczywiscie jak uwazasz ale dla mnie takie formy pseudo przyjazni sa zdrowo porabane.
LUDZIE NIE MA PRZYJAZNI MIEDZY KOBIETA A MEZCZYZNA!!!!!!!!!!!!!! to po 1
Po 2 co ci /wam ma to niby dac od wirtualnych pogawedek po spotkania a na koncu wyladujecie w lozku i bedziemy czytac kolejny watek zdradzilam niewiem co robic maz sie dowiedzial.
K...wa nie moge tego juz czasem czytac , same/sami na wlasne zycuzenie pchacie sie w takie poronione sytuacje i stwarzacie tym samym sytuacje niejednokrotnie tu opisane , nierozumiem skoro jest dobrze w zwiazku , malzenstwie czemu komplikowac sobie zycie.
Bo co nuda powialo, wez ty Kaja se lepiej z mezem pogadaj a nie z jakms pajacem co mu nagle na rozmowy sie zebralo.
Kaja zrobisz oczywiscie jak uwazasz ale dla mnie takie formy pseudo przyjazni sa zdrowo porabane.
LUDZIE NIE MA PRZYJAZNI MIEDZY KOBIETA A MEZCZYZNA!!!!!!!!!!!!!! to po 1
Po 2 co ci /wam ma to niby dac od wirtualnych pogawedek po spotkania a na koncu wyladujecie w lozku i bedziemy czytac kolejny watek zdradzilam niewiem co robic maz sie dowiedzial.
K...wa nie moge tego juz czasem czytac , same/sami na wlasne zycuzenie pchacie sie w takie poronione sytuacje i stwarzacie tym samym sytuacje niejednokrotnie tu opisane , nierozumiem skoro jest dobrze w zwiazku , malzenstwie czemu komplikowac sobie zycie.
Bo co nuda powialo, wez ty Kaja se lepiej z mezem pogadaj a nie z jakms pajacem co mu nagle na rozmowy sie zebralo.
Święta prawda! Jeszcze z żadnym facetem nie mailowałam, nawet w sprawie porad. Nie i już. Nie zrobię nic, co mężowi mogłoby sprawić przykrość, nasuwać jakieś złe skojarzenia. Facetów mam po dziurki w nosie w pracy, a mam jeszcze z jakimś przyjaźnie zaczynać? Jak ktoś szuka kłopotów, to je znajdzie, a później kwiczy na forum.
Macie na pewno dużo racji, nigdy nie myślałam że zwykłe mailowanie to coś niebezpiecznego dla mojego związku, przecież można sobie tak mailować latami a żyć swoim życiem w sumie ten mój znajomy też wychodzi z takiego założenia, że czasami coś do siebie napiszemy np. co tam słychać? raz na miesiąc i nic złego się nie stanie jest możliwa przyjaźń między kobietą i mężczyzną właśnie wirtualna, gdy się nie widzi, nie słyszy, nie czuje drugiej osoby.
Kaja, ale ty go widziałaś, słyszałaś i bardzo dobrze czułaś-kiedyś. To jest nadal w głowie.
Bo u Ciebie Kaja istotny jest jeszcze jeden aspekt poruszony w wątku, z którego cytat wziąłem, a mianowicie stan relacji małżeńskich, nie wiem jak to wszystko wygląda teraz, ale chociażby z tego powodu wskazana jest rozwaga...
Bo u Ciebie Kaja istotny jest jeszcze jeden aspekt poruszony w wątku, z którego cytat wziąłem, a mianowicie stan relacji małżeńskich, nie wiem jak to wszystko wygląda teraz, ale chociażby z tego powodu wskazana jest rozwaga...
To też, ale ja mam pytanie: co cię Kaja obchodzi jak się czuje jakiś tam facet? Mnie interesuje mój, reszta w ogóle. Będzie mi źle z mężem, skupię się na naprawie relacji, tego co źle funkcjonuje. Ty zaczynasz od szukania gałęzi, na którą ewentualnie chcesz przeskoczyć. To źle, wielki błąd. Dlatego radzę zerwać i nie gdybać, co by było.
Kaja, ale ty go widziałaś, słyszałaś i bardzo dobrze czułaś-kiedyś. To jest nadal w głowie.
Tak, to prawda czułam Go i słyszałam ale wtedy byliśmy innymi ludźmi więc nie przywiązuje do tego takiej wagi.
Bo u Ciebie Kaja istotny jest jeszcze jeden aspekt poruszony w wątku, z którego cytat wziąłem, a mianowicie stan relacji małżeńskich, nie wiem jak to wszystko wygląda teraz, ale chociażby z tego powodu wskazana jest rozwaga...
Nie boję się o swoją rozwagę wiem że jestem zajęta ale znajomość internetowa to chyba nic złego przecież nie widuje się z dawną miłością i nigdy w życiu się nie spotkamy.
assassin napisał/a:Bo u Ciebie Kaja istotny jest jeszcze jeden aspekt poruszony w wątku, z którego cytat wziąłem, a mianowicie stan relacji małżeńskich, nie wiem jak to wszystko wygląda teraz, ale chociażby z tego powodu wskazana jest rozwaga...
To też, ale ja mam pytanie: co cię Kaja obchodzi jak się czuje jakiś tam facet? Mnie interesuje mój, reszta w ogóle. Będzie mi źle z mężem, skupię się na naprawie relacji, tego co źle funkcjonuje. Ty zaczynasz od szukania gałęzi, na którą ewentualnie chcesz przeskoczyć. To źle, wielki błąd. Dlatego radzę zerwać i nie gdybać, co by było.
Nie szukam gałęzi na którą mialabym przeskoczyć, bo gdybym szukała byłby to na pewno wolny mężczyzna, nie rozbijam małżeństw, jedno bardzo mądre zdanie które napisałaś i dało mi do myślenia, to pytanie: "co cię Kaja obchodzi jak się czuje jakiś tam facet?" wlaśnie mnie zastanowiło to i sama nie umiem na to pytanie odpowiedzieć.
Lovelka17 napisał/a:Kaja, ale ty go widziałaś, słyszałaś i bardzo dobrze czułaś-kiedyś. To jest nadal w głowie.
Tak, to prawda czułam Go i słyszałam ale wtedy byliśmy innymi ludźmi więc nie przywiązuje do tego takiej wagi.
Tak, byliście innymi ludźmi, ale nie wyrzucisz wspomnień o nim, oczami wyobrazi dla ciebie to będzie, tamten chłopak. I przywiązujesz do tego wagę, bo masz rozkminę o tym, czy z nim pisać czy nie. Gdyby był to człowiek zupełnie dla ciebie obojętny, nie miałabyś wątpliwości, a tym bardziej chęci na odnowienie kontaktu, tym bardziej, że masz męża.
Zresztą pewnie sama czujesz, że pchasz się w kłopoty, ale twoja upartość w usprawiedliwianiu tego, iż to nic złego, tylko potwierdza to, że on gdzies tam jeszcze w twojej głowie siedzi, a juz na pewno nadal ma na ciebie wpływ.
Teraz możesz się zarzekać, że się nie spotkacie, ale założę się, że jeśli pozwolisz tej znajomości się na nowo rozwinąć, dojdzie do tego.
''...wszystko działo się tak szybko, sama nie wiem jak do tego doszło. Błagam, poradźcie, co mam zrobić...'':p
Jesli nie chcesz niszczyc swojego i jego malzenstwa zerwij kontakt i tyle. To moja rada. A ze to moze wiazac sie z rezygnacja z profilu spolecznosciowego? Coz, takie zycie. Moge Ci wytlumaczyc o co mu chodzi ale po co? Przeciez wiesz. Facet jest juz znuzony 15 lat malzenstwa, sa dobre wspomnienia a potem...rozpoczyna sie od rozmow, tworzy sie wiez emocjonalna, mentalna i do lozka jeden krok. Taka madra a taka ... chcialoby sie powiedziec. Bedziesz "zdradzac" swojego obecnego przez psychiczno-mentalny kontakt z bylym? Bedziesz sie czula gorzej, beda wyrzuty, ktore juz masz. O to Ci chodzi? Do tego dazysz? Za dobrze masz?
Zgadam się z powyższą wypowiedzią a szczególnie tym faktem że 15 lat minęło......nudno w małżeństwie co nie ? ![]()
kaja34 napisał/a:Lovelka17 napisał/a:Kaja, ale ty go widziałaś, słyszałaś i bardzo dobrze czułaś-kiedyś. To jest nadal w głowie.
Tak, to prawda czułam Go i słyszałam ale wtedy byliśmy innymi ludźmi więc nie przywiązuje do tego takiej wagi.
Tak, byliście innymi ludźmi, ale nie wyrzucisz wspomnień o nim, oczami wyobrazi dla ciebie to będzie, tamten chłopak. I przywiązujesz do tego wagę, bo masz rozkminę o tym, czy z nim pisać czy nie. Gdyby był to człowiek zupełnie dla ciebie obojętny, nie miałabyś wątpliwości, a tym bardziej chęci na odnowienie kontaktu, tym bardziej, że masz męża.
Zresztą pewnie sama czujesz, że pchasz się w kłopoty, ale twoja upartość w usprawiedliwianiu tego, iż to nic złego, tylko potwierdza to, że on gdzies tam jeszcze w twojej głowie siedzi, a juz na pewno nadal ma na ciebie wpływ.
Teraz możesz się zarzekać, że się nie spotkacie, ale założę się, że jeśli pozwolisz tej znajomości się na nowo rozwinąć, dojdzie do tego.
Lovelka17 nie spotkamy się bo On twierdzi że nadal coś do mnie czuje i dlatego nigdy w życiu się nie spotkamy ani nie porozmawiamy przez telefon. Tak, trochę mam wyrzuty sumienia ale niezbyt wielkie bo mój mąż ma dużo znajomych i jedną z przeszłości miłość też ale z nimi ma kontakt realny i nie mam mu tego za złe bo wiem że nic złego nie robi. Ma na mnie wpływ?? nie ma, wpływ mógłby mieć tylko ten mężczyzna który jest ze mną realnie.
''...wszystko działo się tak szybko, sama nie wiem jak do tego doszło. Błagam, poradźcie, co mam zrobić...'':p
Pitagorasku czyżbyś był wróżbitem Maciejem z TVN-u?:) bo widzę wywróżyłeś mi przyszłość tej wirtualnej znajomości:)
maniek_z_maniek napisał/a:Jesli nie chcesz niszczyc swojego i jego malzenstwa zerwij kontakt i tyle. To moja rada. A ze to moze wiazac sie z rezygnacja z profilu spolecznosciowego? Coz, takie zycie. Moge Ci wytlumaczyc o co mu chodzi ale po co? Przeciez wiesz. Facet jest juz znuzony 15 lat malzenstwa, sa dobre wspomnienia a potem...rozpoczyna sie od rozmow, tworzy sie wiez emocjonalna, mentalna i do lozka jeden krok. Taka madra a taka ... chcialoby sie powiedziec. Bedziesz "zdradzac" swojego obecnego przez psychiczno-mentalny kontakt z bylym? Bedziesz sie czula gorzej, beda wyrzuty, ktore juz masz. O to Ci chodzi? Do tego dazysz? Za dobrze masz?
Zgadam się z powyższą wypowiedzią a szczególnie tym faktem że 15 lat minęło......nudno w małżeństwie co nie ?
Jego małżeństwo nie jest nudne.
Lovelka17 napisał/a:kaja34 napisał/a:Tak, to prawda czułam Go i słyszałam ale wtedy byliśmy innymi ludźmi więc nie przywiązuje do tego takiej wagi.
Tak, byliście innymi ludźmi, ale nie wyrzucisz wspomnień o nim, oczami wyobrazi dla ciebie to będzie, tamten chłopak. I przywiązujesz do tego wagę, bo masz rozkminę o tym, czy z nim pisać czy nie. Gdyby był to człowiek zupełnie dla ciebie obojętny, nie miałabyś wątpliwości, a tym bardziej chęci na odnowienie kontaktu, tym bardziej, że masz męża.
Zresztą pewnie sama czujesz, że pchasz się w kłopoty, ale twoja upartość w usprawiedliwianiu tego, iż to nic złego, tylko potwierdza to, że on gdzies tam jeszcze w twojej głowie siedzi, a juz na pewno nadal ma na ciebie wpływ.
Teraz możesz się zarzekać, że się nie spotkacie, ale założę się, że jeśli pozwolisz tej znajomości się na nowo rozwinąć, dojdzie do tego.Lovelka17 nie spotkamy się bo On twierdzi że nadal coś do mnie czuje i dlatego nigdy w życiu się nie spotkamy ani nie porozmawiamy przez telefon. Tak, trochę mam wyrzuty sumienia ale niezbyt wielkie bo mój mąż ma dużo znajomych i jedną z przeszłości miłość też ale z nimi ma kontakt realny i nie mam mu tego za złe bo wiem że nic złego nie robi. Ma na mnie wpływ?? nie ma, wpływ mógłby mieć tylko ten mężczyzna który jest ze mną realnie.
Myślisz się, można mieć wpływ na drugą osobę-nawet wirtualnie. Oboje żyjecie tym, co było 15 lat temu. Tylko różnica jest taka, że on powiedział to wprost-czuje coś do ciebie, a ty chcesz udawać, że nie, a działa na ciebie jak magnez, skąd wzięłyby się te rozmyślania, gdyby nie? A wyrzuty sumienia nie biorą się z niczego, pojawiają się wtedy, gdy wiemy, że robimy coś nieodpowiedniego. Gdyby była to zwykła koleżeńska relacja, nie miałabyś ich. Kaja, uważam, że lecisz do ognia jak przysłowiowa ćma. Dokładnie wiesz, jak to się skończy. Nawet jeśli przechodzicie z mężem jakiś kryzys, to zastanów się dobrze, czy miłość sprzed lat, jest warta tego, aby zniszczyć swoje małżeństwo?
kaja, no bez ściemy.Przecież to oczywiste.Ty, odszukując go na nk wysłałaś sygnał, że jesteś zainteresowana.On proponując dalszy kontakt odpowiedział, że też jest.Cała reszta to durna ściema.90 % umysłu to sfera nieświadoma- i ona u Ciebie już na dwie zmiany zasuwa, by przygotować teren pod poruchawkę.Te marne 10 % świadomości dorabia jakieś durne ideologie i tłumaczenia, ale to przecież zawsze tak jest.
kaja, no bez ściemy.Przecież to oczywiste.Ty, odszukując go na nk wysłałaś sygnał, że jesteś zainteresowana.On proponując dalszy kontakt odpowiedział, że też jest.Cała reszta to durna ściema.90 % umysłu to sfera nieświadoma- i ona u Ciebie już na dwie zmiany zasuwa, by przygotować teren pod poruchawkę.Te marne 10 % świadomości dorabia jakieś durne ideologie i tłumaczenia, ale to przecież zawsze tak jest.
To Cię w tym momencie myślę zdziwię, przyjaźnimy się tak wirtualnie już cztery lata no i co ty na to powiesz??? zdradziliśmy partnerów??? zadałam to pytanie, bo zastanawia mnie po co mu taka znajomość i jakby co nigdy nie obgaduje do mnie żony.
zdradziliśmy partnerów???
to tylko kwestia czasu, nie widzisz, jakie on wywołuje u ciebie emocje?
kaja34 napisał/a:Lovelka17 napisał/a:Tak, byliście innymi ludźmi, ale nie wyrzucisz wspomnień o nim, oczami wyobrazi dla ciebie to będzie, tamten chłopak. I przywiązujesz do tego wagę, bo masz rozkminę o tym, czy z nim pisać czy nie. Gdyby był to człowiek zupełnie dla ciebie obojętny, nie miałabyś wątpliwości, a tym bardziej chęci na odnowienie kontaktu, tym bardziej, że masz męża.
Zresztą pewnie sama czujesz, że pchasz się w kłopoty, ale twoja upartość w usprawiedliwianiu tego, iż to nic złego, tylko potwierdza to, że on gdzies tam jeszcze w twojej głowie siedzi, a juz na pewno nadal ma na ciebie wpływ.
Teraz możesz się zarzekać, że się nie spotkacie, ale założę się, że jeśli pozwolisz tej znajomości się na nowo rozwinąć, dojdzie do tego.Lovelka17 nie spotkamy się bo On twierdzi że nadal coś do mnie czuje i dlatego nigdy w życiu się nie spotkamy ani nie porozmawiamy przez telefon. Tak, trochę mam wyrzuty sumienia ale niezbyt wielkie bo mój mąż ma dużo znajomych i jedną z przeszłości miłość też ale z nimi ma kontakt realny i nie mam mu tego za złe bo wiem że nic złego nie robi. Ma na mnie wpływ?? nie ma, wpływ mógłby mieć tylko ten mężczyzna który jest ze mną realnie.
Myślisz się, można mieć wpływ na drugą osobę-nawet wirtualnie. Oboje żyjecie tym, co było 15 lat temu. Tylko różnica jest taka, że on powiedział to wprost-czuje coś do ciebie, a ty chcesz udawać, że nie, a działa na ciebie jak magnez, skąd wzięłyby się te rozmyślania, gdyby nie? A wyrzuty sumienia nie biorą się z niczego, pojawiają się wtedy, gdy wiemy, że robimy coś nieodpowiedniego. Gdyby była to zwykła koleżeńska relacja, nie miałabyś ich. Kaja, uważam, że lecisz do ognia jak przysłowiowa ćma. Dokładnie wiesz, jak to się skończy. Nawet jeśli przechodzicie z mężem jakiś kryzys, to zastanów się dobrze, czy miłość sprzed lat, jest warta tego, aby zniszczyć swoje małżeństwo?
Dziękuję za mądrą radę zastanowię się nad tym czy warto niszczyć sobie małżeństwo, On też nie chce zniszczyć sobie swojego małżeństwa. Nie wiem po co nam ta znajomość wirtualna i jeszcze ma mój numer telefonu, z którego nie korzysta. Może to jakieś wirtualne uzależnienie.
Oliwka73 napisał/a:maniek_z_maniek napisał/a:Jesli nie chcesz niszczyc swojego i jego malzenstwa zerwij kontakt i tyle. To moja rada. A ze to moze wiazac sie z rezygnacja z profilu spolecznosciowego? Coz, takie zycie. Moge Ci wytlumaczyc o co mu chodzi ale po co? Przeciez wiesz. Facet jest juz znuzony 15 lat malzenstwa, sa dobre wspomnienia a potem...rozpoczyna sie od rozmow, tworzy sie wiez emocjonalna, mentalna i do lozka jeden krok. Taka madra a taka ... chcialoby sie powiedziec. Bedziesz "zdradzac" swojego obecnego przez psychiczno-mentalny kontakt z bylym? Bedziesz sie czula gorzej, beda wyrzuty, ktore juz masz. O to Ci chodzi? Do tego dazysz? Za dobrze masz?
Zgadam się z powyższą wypowiedzią a szczególnie tym faktem że 15 lat minęło......nudno w małżeństwie co nie ?
Jego małżeństwo nie jest nudne.
Bo o małżeństwo trzeba dbać, pielęgnować i może wtedy będzie udane. Jest takie duże prawdopodobieństwo.
Jak się nic nie robi to wiecie.....
Lovelka17 napisał/a:kaja34 napisał/a:Lovelka17 nie spotkamy się bo On twierdzi że nadal coś do mnie czuje i dlatego nigdy w życiu się nie spotkamy ani nie porozmawiamy przez telefon. Tak, trochę mam wyrzuty sumienia ale niezbyt wielkie bo mój mąż ma dużo znajomych i jedną z przeszłości miłość też ale z nimi ma kontakt realny i nie mam mu tego za złe bo wiem że nic złego nie robi. Ma na mnie wpływ?? nie ma, wpływ mógłby mieć tylko ten mężczyzna który jest ze mną realnie.
Myślisz się, można mieć wpływ na drugą osobę-nawet wirtualnie. Oboje żyjecie tym, co było 15 lat temu. Tylko różnica jest taka, że on powiedział to wprost-czuje coś do ciebie, a ty chcesz udawać, że nie, a działa na ciebie jak magnez, skąd wzięłyby się te rozmyślania, gdyby nie? A wyrzuty sumienia nie biorą się z niczego, pojawiają się wtedy, gdy wiemy, że robimy coś nieodpowiedniego. Gdyby była to zwykła koleżeńska relacja, nie miałabyś ich. Kaja, uważam, że lecisz do ognia jak przysłowiowa ćma. Dokładnie wiesz, jak to się skończy. Nawet jeśli przechodzicie z mężem jakiś kryzys, to zastanów się dobrze, czy miłość sprzed lat, jest warta tego, aby zniszczyć swoje małżeństwo?
Dziękuję za mądrą radę zastanowię się nad tym czy warto niszczyć sobie małżeństwo, On też nie chce zniszczyć sobie swojego małżeństwa. Nie wiem po co nam ta znajomość wirtualna i jeszcze ma mój numer telefonu, z którego nie korzysta. Może to jakieś wirtualne uzależnienie.
Nie, to raczej walka ze wspomnieniami. Nie ważne jaką decyzję podejmiesz, ale trzeba się zdecydować, albo on, albo mąż.
48 2014-10-25 20:30:31 Ostatnio edytowany przez ApoteozaPrawdy (2014-10-25 22:49:21)
Stara miłość nie rdzewieje, więc najlepiej postarać się o to, żeby "stara", często nawet pierwsza miłość była też przez cały czas tą "nową", aktualną. ;]
Nie rozumiem takich zabaw, jakie autorka uprawia. ;p
Byli ze sobą kiedyś, on ją zostawił dla obecnej żony, a teraz znowu mają jakiś kontakt i pewnie mąż oraz żona tamtego eks - nic o tym nie wiedzą.
Po co to wszystko? Jak się kończy relację, to się kończy - najlepiej dożywotnio.
Wiadomo, że niektórzy się rozstają, bo OBOJE doszli do wniosku, że to nie miłość. No i mają potem koleżeńskie kontakty, ale to wszytko. Nawet nie chcą być przyjaciółmi, bo to nie ma sensu. To się zwyczajnie nie klei.
Kiedy ludzie rozstali się bardziej burzliwie, to różne emocje nadal często mogą tkwić w podświadomości. Sprytne są i czekają sobie w ukryciu. ;p
A przyjaźń między kobietą i facetem jest możliwa, ale to musi być dwoje dojrzałych emocjonalnie ludzi, którzy nie czują do siebie żadnej chemii i NIE BYLI NIGDY RAZEM.
Stara miłość nie rdzewieje, więc najlepiej postarać się o to, żeby "stara", często nawet pierwsza miłość była też przez cały czas tą "nową", aktualną. ;]
Nie rozumiem takich zabaw, jakie autorka uprawia. ;p
Byli ze sobą kiedyś, on ją zostawił dla obecnej żony, a teraz znowu mają jakiś kontakt i pewnie mąż oraz żona tamtego o tym nie wiedzą.
Po co to wszystko? Jak się kończy relację, to się kończy - najlepiej dożywotnio.Wiadomo, że niektórzy się rozstają, bo OBOJE doszli do wniosku, że to nie miłość. No i mają potem koleżeńskie kontakty, ale to wszytko. Nawet nie chcą być przyjaciółmi, bo to nie ma sensu. To się zwyczajnie nie klei.
Kiedy ludzie rozstali się bardziej burzliwie, to różne emocje nadal często mogą tkwić w podświadomości. Sprytne są i czekają sobie w ukryciu. ;pA przyjaźń między kobietą i facetem jest możliwa, ale to musi być dwoje dojrzałych emocjonalnie ludzi, którzy nie czują do siebie żadnej chemii i NIE BYLI NIGDY RAZEM.
Podobnie jak Ty kiedyś myślałam i masz rację ludzie którzy się rozstają w gniewie nie są w stanie się przyjaźnić, problem u Nas jest taki że rozstaliśmy się przez niedojrzałość, nie pokłóciliśmy sie jakoś bardzo byliśmy bardzo młodzi i sami nie wiedzieliśmy czego chcemy. Napisał mi że poznał inną i coś tam jeszcze i był koniec, odszedł mimo że byliśmy zakochani ot taka młodzieńcza głupota. Mój mąż wie o tej znajomości i nie jest zły bo mnie zna. Uważasz że jak kończy się relację to najlepiej dożywotnio??? zalezy z kim my rozstaliśmy się w zgodzie.
kaja34 napisał/a:Lovelka17 napisał/a:Myślisz się, można mieć wpływ na drugą osobę-nawet wirtualnie. Oboje żyjecie tym, co było 15 lat temu. Tylko różnica jest taka, że on powiedział to wprost-czuje coś do ciebie, a ty chcesz udawać, że nie, a działa na ciebie jak magnez, skąd wzięłyby się te rozmyślania, gdyby nie? A wyrzuty sumienia nie biorą się z niczego, pojawiają się wtedy, gdy wiemy, że robimy coś nieodpowiedniego. Gdyby była to zwykła koleżeńska relacja, nie miałabyś ich. Kaja, uważam, że lecisz do ognia jak przysłowiowa ćma. Dokładnie wiesz, jak to się skończy. Nawet jeśli przechodzicie z mężem jakiś kryzys, to zastanów się dobrze, czy miłość sprzed lat, jest warta tego, aby zniszczyć swoje małżeństwo?
Dziękuję za mądrą radę zastanowię się nad tym czy warto niszczyć sobie małżeństwo, On też nie chce zniszczyć sobie swojego małżeństwa. Nie wiem po co nam ta znajomość wirtualna i jeszcze ma mój numer telefonu, z którego nie korzysta. Może to jakieś wirtualne uzależnienie.
Nie, to raczej walka ze wspomnieniami. Nie ważne jaką decyzję podejmiesz, ale trzeba się zdecydować, albo on, albo mąż.
Nie muszę takiej decyzji podejmować bo to jest tylko przyjaźń i to jeszcze wirtualna.
kaja34 napisał/a:Oliwka73 napisał/a:Zgadam się z powyższą wypowiedzią a szczególnie tym faktem że 15 lat minęło......nudno w małżeństwie co nie ?
Jego małżeństwo nie jest nudne.
Bo o małżeństwo trzeba dbać, pielęgnować i może wtedy będzie udane. Jest takie duże prawdopodobieństwo.
Jak się nic nie robi to wiecie.....
Niczyje małżeństwo w wyniku tej wirtualnej znajomości nie cierpi.
52 2014-10-25 23:27:48 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2014-10-25 23:30:29)
Niczyje małżeństwo w wyniku tej wirtualnej znajomości nie cierpi.
O`RLY?
A jednak.. inaczej po cóż zadawałabyś sobie tyle trudu by zakładać ten czcigodny wątek, skoro wg ciebie problemu nie ma, a tylko udzielający ci się w wątku się go doszukują. To kto ten wątek zakładał i w jakim celu, bo już się pogubiłam ![]()
Druga sprawa.. Byliście sobie taka piękna parą, aż do czasu jak ten facet znalazł inną sroczkę i za nią poleciał, tobie ładnie pomachał chusteczką na pożegnanie: "Bajo, moja piękna! :* Może jeszcze kiedyś, kto to wie..Bywaj zdrowa
bajoooo " - faktycznie idealny materiał na przyjaciela
oops..pardą- wirtualnego (!!)
zalezy z kim my rozstaliśmy się w zgodzie.
Czyli informację o tym, że facio robi "przesiadkę" na inną lejdi przyjęłaś niczym zaproszenie na lody? Całkowity spokój & zgoda zapanowała po tej nowinie.
Jużci.
Nie ma co, TYLE was łączyło..i to zakończenie. Nie ma rady, trzeba zrobić wszystko by utrzymać tę "przyjaźń". Takiej to ze świecą szukać.
Ale farsa. ![]()
Niczyje małżeństwo w wyniku tej wirtualnej znajomości nie cierpi.
O`RLY?
A jednak.. inaczej po cóż zadawałabyś sobie tyle trudu by zakładać ten czcigodny wątek, skoro wg ciebie problemu nie ma, a tylko udzielający ci się w wątku się go doszukują. To kto ten wątek zakładał i w jakim celu, bo już się pogubiłam
Druga sprawa.. Byliście sobie taka piękna parą, aż do czasu jak ten facet znalazł inną sroczkę i za nią poleciał, tobie ładnie pomachał chusteczką na pożegnanie: "Bajo, moja piękna! :* Może jeszcze kiedyś, kto to wie..Bywaj zdrowa
bajoooo " - faktycznie idealny materiał na przyjaciela
oops..pardą- wirtualnego (!!)
zalezy z kim my rozstaliśmy się w zgodzie.
Czyli informację o tym, że facio robi "przesiadkę" na inną lejdi przyjęłaś niczym zaproszenie na lody? Całkowity spokój & zgoda zapanowała po tej nowinie.
Jużci.Nie ma co, TYLE was łączyło..i to zakończenie. Nie ma rady, trzeba zrobić wszystko by utrzymać tę "przyjaźń". Takiej to ze świecą szukać.
Ale farsa.
Dziękuję i za takie wypowiedzi, są mi potrzebne nie potrafię zobaczyć tego z innej perspektywy że jednak tak idealna ta Nasza wirtualna przyjaźń nie jest i ma też rysy z tego co mi "otworzyłaś oczy"nie małe. Nie żałuję, że założyłam ten wątek tutaj bo właśnie taki kubeł zimnej wody jest mi potrzebny, ta wirtualna znajomość ciągnie się już cztery lata i naprawdę jest wirtualna i jestem już tym "zmęczona". Tak do końca bez winy nie byłam że znalazł sobie inną kobietę, bo jako małolata byłam bardzo niedojrzała i trochę "numerów" mu wywinęłam, takie numery "rozwydrzonej" małolaty jedynie nie zrobiłam najgorszego co On jednak zrobił, nie znalazłam sobie innego. Masz rację chyba nie jesteśmy dobrymi "materiałami" na przyjaźń i pewnie lepiej dla mnie będzie jak się z tego "wymiksuje". Z jednym się z Tobą nie zgodzę nie zrobił przesiadkę na inną lejdi bo nic Nas nie łączy poza tą wirtualną znajomością. Napisałam tu bo potrzebuje spojrzenia na to innych ludzi, tych takich "ostrych" wypowiedzi też potrzebuję. Tak to jest farsa, bo ciągnie się cztery lata nie wiadomo po co i w jakim kierunku.
Good <ok>
Potrafisz krytycznie spojrzeć na sytuację, z dystansu - nie jest tak źle ![]()
Wystarczy, że zrozumiesz, że kwestia tego, że nie spotykacie się fizycznie jest drugorzędna wobec tego, że sama znajomość pochłania Ci (już w znacznym stopniu jak widać) myśli, emocje i czas, które powinny być skierowane raczej w stronę męża. Wtedy faktycznie nikt by nie cierpiał ![]()
Mąż, może jest tolerancyjnym facetem, a może trochę go gubi rutyna i zbytnia pewność tego, że zawsze będziecie razem.
Można się nawzajem nie ograniczać, a mimo to żadna ze stron nie powinna czuć potrzeby nadgryzania/testowania granic.. z rutyny, z nudów, nieważne.
Ta relacja jest mocno naciągana jeśli chodzi o "jakość" i rangę jaką jej nadałaś.
Mówiąc najdosadniej: jest zbędna ![]()
Masz rację farsą jest przyjaźń z mężczyzną, który odszedł do innej nawet mimo że zawiniłam i jeszcze ta propozycja: znajomość wirtualna.
Masz męża zajmij się mężem:)
Masz męża zajmij się mężem:)
Z moim mężem jest wszystko w porządku. Nie o mężu tu jest temat tylko o tej wirtualnej przyjaźni. Po co mężczyźnie wirtualna znajomość z kobietą i to trwająca cztery lata ? Nie rozmawiamy o seksie, o naszych związkach, może mi któryś pan to wytłumaczyć, bo tej jednej rzeczy jeszcze nie rozumiem.
Nie wierzę, że dorosła kobieta może wałkować taki "problem" przez kilka stron...
Oliwka73 napisał/a:kaja34 napisał/a:Jego małżeństwo nie jest nudne.
Bo o małżeństwo trzeba dbać, pielęgnować i może wtedy będzie udane. Jest takie duże prawdopodobieństwo.
Jak się nic nie robi to wiecie.....
Niczyje małżeństwo w wyniku tej wirtualnej znajomości nie cierpi.
Wiesz moje małżeństwo cierpiało jak mój mąż flirtował sobie przez internet. Bo tam w ten świat wirtualny, irracjonalny pakował swoje rzeczywiste emocje. Ja poszłam w odstawkę. Mój świat wewnętrzny go nie interesował. Byłam sama. Opuścił mnie emocjonalnie.
Niby nic mi nie zrobił, ale moje 100% uczuć do niego stało się nagle 40% uczuć do niego . I choćbym chciała ( a minęło 8 lat) nie mogę tego zmienić. Bo zostałam zraniona. TO JEST SKUTEK internetowych igraszek mojego męża.
Wszystko co robimy ma swoje skutki. Jak nie taraz to w pszyszłości. Zbieramy śmietnik w sobie i niestety w innym też wrzucamy śmieci.
Radzę zejść na ziemię.
Przecież już podjęłaś decyzję, po co dalej drążysz?
Powiem Ci po co: dla zabicia nudy, dla dodatkowej adoracji, dla podbicia ego, że "laska która kiedyś kopnąłem w tyłek po 15 latach nadal nie umie o mnie zapomnieć", ..same miłe rzeczy ![]()
Nie wierzę, że dorosła kobieta może wałkować taki "problem" przez kilka stron...
Dorosłość, nie musi mieć nic wspólnego z metryką ![]()
Przecież już podjęłaś decyzję, po co dalej drążysz?
Powiem Ci po co: dla zabicia nudy, dla dodatkowej adoracji, dla podbicia ego, że "laska która kiedyś kopnąłem w tyłek po 15 latach nadal nie umie o mnie zapomnieć", ..same miłe rzeczy
Lubię Twoje wypowiedzi bo zawsze trafiasz w sedno:) też tak uważam, chyba potrzebowałam tylko tego potwierdzenia.
Iceni napisał/a:Nie wierzę, że dorosła kobieta może wałkować taki "problem" przez kilka stron...
Dorosłość, nie musi mieć nic wspólnego z metryką
Analizowanie pewnej sytuacji to nic złego nawet jeśli wałkuje się go za długo. Kończę temat dziękuję za wszystkie wypowiedzi, dużo mi pomogły:)
64 2014-10-26 13:30:15 Ostatnio edytowany przez ApoteozaPrawdy (2014-10-26 13:31:43)
Z jednym się z Tobą nie zgodzę nie zrobił przesiadkę na inną lejdi bo nic Nas nie łączy poza tą wirtualną znajomością.
Elle chodziło o sytuację z Twojej przeszłości, czyli byłaś z nim, a on przesiadł się na tamtą dziewczynę - obecnie swoją żonę.
A mogę spytać, jak długo byliście wtedy razem?
I skoro nie rozmawiacie w ogóle o waszych związkach/partnerach i nie flirtujecie, to o czym mniej więcej "rozmawiacie"? Ile najwięcej czasu pisaliście w ciągu dnia?
Kończ tę znajomość jak najszybciej, bo sama napisałaś, że to wszystko Cię męczy. Nie czujesz się z tym dobrze, a nawet zrobiłaś temat na forum z powodu "niby nic nieznaczącego znajomego".
Napisz koniecznie, jak typ zareagował na to, że nie chcesz już utrzymywać stałego/żadnego kontaktu.
edit. A skoro kończysz, to ok. Mam nadzieję, że podejmiesz słuszną decyzję.
kaja34 napisał/a:Z jednym się z Tobą nie zgodzę nie zrobił przesiadkę na inną lejdi bo nic Nas nie łączy poza tą wirtualną znajomością.
Elle chodziło o sytuację z Twojej przeszłości, czyli byłaś z nim, a on przesiadł się na tamtą dziewczynę - obecnie swoją żonę.
A mogę spytać, jak długo byliście wtedy razem?
I skoro nie rozmawiacie w ogóle o waszych związkach/partnerach i nie flirtujecie, to o czym mniej więcej "rozmawiacie"? Ile najwięcej czasu pisaliście w ciągu dnia?Kończ tę znajomość jak najszybciej, bo sama napisałaś, że to wszystko Cię męczy. Nie czujesz się z tym dobrze, a nawet zrobiłaś temat na forum z powodu "niby nic nieznaczącego znajomego".
Napisz koniecznie, jak typ zareagował na to, że nie chcesz już utrzymywać stałego/żadnego kontaktu.edit. A skoro kończysz, to ok. Mam nadzieję, że podejmiesz słuszną decyzję.
Trochę byliśmy ze sobą, ponad rok prawie dwa lata były to bardzo piękne lata i dlatego nie potrafimy ich zapomnieć, mimo że minęło piętnaście lat tylko ja trochę mu numerów wywinęłam, np. umówił się ze mną a nie przyszłam sobie na spotkanie albo się spóźniłam, takie tam bzdury...właśnie nie rozumiem czemu się przesiadł na inną skoro byliśmy ze sobą tacy szczęśliwi ale z tego co mi pisze ze swoją żoną też jest bardzo szczęśliwy więc dla własnego spokoju powinnam zakończyć tą naszą wirtualną znajomość, tylko jest kłopot nie umiem mu tego napisać, tzn non- stop przez te cztery lata zrywamy ze sobą tą naszą wirtualną znajomość by po chwili znowu coś do siebie napisać, nie umiemy zerwać ze sobą kontaktu...jest to taki neutralny kontakt bez podtekstów erotycznych, np. co u ciebie słychać? jak minął dzień? całkowiecie bez jakiś wyznań jak kolega i koleżanka, chore to jakieś.