Witam. Ostatnimi czasy mam okropny problem z chłopakiem. Jestem z nim niecały rok. Po około pół roku zaczęło się wszystko psuć. Przez kolegów oczywiście. Mieszkamy jakieś 30 km od siebie i praktycznie się nie widujemy. Może 2 razy w tygodniu jak dobrze pójdzie. A wszystko przez to, że on siedzi cały czas z kolegami. Np. irytuje mnie strasznie to, że mówi, że przyjedzie wieczorem. Wieczorem dzwoni do mnie i mówi, że wypił piwko z kumplami i nie ma jak przyjechać, po czym z powrotem leci do kolegów i mówi, że przyjedzie jutro. Oczywiście nie przyjeżdża, bo za dużo wypił i nie może prowadzić. Czasami muszę go błagać o spotkanie. Jeśli już tak się stanie, że przyjedzie do mnie, to posiedzi godzinkę i mówi, że mu się nudzi i żebyśmy pojechali do jego kolegów. Przykładowa sytuacja nr 2. Idzie wieczorem do kolegi na piwko, mówi mi, że wróci za godzinkę i jeśli miałoby się coś zmienić zadzwoni. Czekam i czekam, nic. Próbuję do niego dzwonić, telefon wyłączony. On dobrze wie, że ja jestem wyczulona na jego kolegów i martwię się, czy czegoś głupiego nie zrobi, ale jak tylko jest z kolegami ma mnie daleko w poważaniu. Zapomina o bożym świecie. Przychodzi na drugi dzień jak gdyby nigdy nic. Przedstawiam mu sytuację jak to z mojej strony wygląda, a on się obraża, mówi, że przesadzam i idzie odreagować do kolegów i kolejny dzień go nie ma. Wydaje mi się, że nie przesadzam, bo takie sytuacje zdarzały się nie raz i nie dwa. Próbuję z nim rozmawiać, ale to daje marne efekty. Jest dobrze przez 2 dni, później to samo. Proszę doradźcie mi co mam robić, bo już sama nie daję rady...
Podobne tematy
Jemu na Tobie nie zależy. Dla niego ten związek nie jest na poważnie. Podejrzewam, że z jego strony zmierza on ku końcowi. Postaw sprawę na ostrzu noża albo odejdź.
Chłopak nie dorósł do poważnego związku, baa do jakiegokolwiek. Jeżeli rozmowy nic nie przynoszą, to żyj ze świadomością, że zawsze będziesz na drugim miejscu lub po prostu odejdź, niech chłop się wyszaleje.
To jest okropnie przykre. Bardzo go kocham, on mnie niby też, ale co z tego... Czasem mam wrażenie, że jestem mu potrzebna tylko po to, żeby sobie 'zamoczył'. Powiedziałam mu kiedyś, że jeśli nadal tak będzie to zakończymy ten związek. 2-3 dni i to samo. Właśnie czekam, aż jaśnie pan wróci do domu, bo oczywiście u kolegi jest. Jeśli nic do niego nie dotrze to będzie definitywny koniec.
Czasem mam wrażenie, że jestem mu potrzebna tylko po to, żeby sobie 'zamoczył'.
Ja również mam takie wrażenie....
Nie wiem, może urwij z nim kontakt na jakiś czas. Jeżeli będzie mu zależało, to się odezwie sam, ale nie możesz wtedy od razu wpaść w euforię i rzucić mu się w objęcia i dać "zamoczyć"
tylko postaw mu wtedy sprawę jasno, że będziesz się z nim ponownie spotykać, ale na Twoich zasadach, tzn. nie możesz mu całkowicie zabronić spotykania z kolegami, ale na pierwszym miejscu Ty, później oni. Jeżeli jednak się nie odezwie i/lub wybierze kolegów, to będziesz miała czystą sytuację.
Chłopak nie dorósł do poważnego związku, baa do jakiegokolwiek. Jeżeli rozmowy nic nie przynoszą, to żyj ze świadomością, że zawsze będziesz na drugim miejscu lub po prostu odejdź, niech chłop się wyszaleje.
Tego nie wiesz czy dorósł czy nie.Wiesz jedynie,że to nie ta kobieta.
Autorko,napisałaś,że nudzi się z Tobą. Jeśli tak- swoją miłością go nie zatrzymasz. Nie wierzę,że Cię kocha.
Coś czuję, że tak szybko się nie odezwie. Ja się nie będę przed nim płaszczyć, wydzwaniać. To nie ma sensu. Tylko jestem ciekawa kiedy przypomni sobie, że ma dziewczynę...
A mój chłopak ma kolegów tylko na studiach a poza tym całym światem jestem dla niego tylko ja ja i jeszcze raz ja...
Więc ja nie wiem która sytuacja jest lepsza...
A mój chłopak ma kolegów tylko na studiach a poza tym całym światem jestem dla niego tylko ja ja i jeszcze raz ja...
Więc ja nie wiem która sytuacja jest lepsza...
Ja bym chciała być dla swojego faceta całym światem. On dla mnie jest. Szkoda, że ja dla niego nie...
Nusia123 jeżeli musisz błagać, żeby się z tobą spotkał, to ODPUŚĆ GO SOBIE. Jesteś wartościową dziewczyną i stać Cię na kogoś lepszego, kto będzie cię szanował. Z tego pieca chleba nie będzie. Wpadniesz w wir własnych pretensji i w końcu on odejdzie używając Twoich argumentów przeciwko Tobie. Zerwij, jeżeli zależy mu na Tobie to wróci, a wtedy Twoje warunki mają szansę paść na podatny grunt. Inaczej poniesiesz klęskę i zostaniesz z poczuciem winy. Idź z tarczą, nie czekaj aż cię na niej wyniosą..
Pozdrawiam
Ja bym chciała być dla swojego faceta całym światem. On dla mnie jest. Szkoda, że ja dla niego nie...
Żadna z takich sytuacji nie jest dobra, tak jak skrajności dobre nie są.
Dla mnie najgorszą rzeczą jest myślenie, że mężczyzna jest całym światem. To rzadko dobrze się kończy.
Tego nie wiesz czy dorósł czy nie.Wiesz jedynie,że to nie ta kobieta.
Czyli uważasz, że jeżeli jest z kimś w związku, nie ważne dla jakich powodów, ale jest i robi co robi, to jest to normalne? Moim zdaniem nie dorósł, bo jeżeli było by inaczej, to powinien to zakończyć, bo nie pasuje mu dziewczyna, ale się określić, że np. chodzi mu tylko o bzykanko. A tak,to zachowuje się jak gówniarz.
Nie daj mu zamoczyc przez dluzszy czas to sie przekonasz na ile Cie kocha. Daj sobie z nim spokoj bo to dzieciak, ktory potrzebuje Cie do jednego.
nusia123 napisał/a:Ja bym chciała być dla swojego faceta całym światem. On dla mnie jest. Szkoda, że ja dla niego nie...
Żadna z takich sytuacji nie jest dobra, tak jak skrajności dobre nie są.
Dla mnie najgorszą rzeczą jest myślenie, że mężczyzna jest całym światem. To rzadko dobrze się kończy.
No może trochę przesadziłam. Nie jest całym światem, ale kocham go jak szalona. Czuję się przez to beznadziejnie, bo zrozumiałam, że w tym wypadku jest tylko jedno wyjście, a nie umiem z nim zerwać...
Jemu na Tobie nie zależy. Dla niego ten związek nie jest na poważnie. Podejrzewam, że z jego strony zmierza on ku końcowi. Postaw sprawę na ostrzu noża albo odejdź.
Zgadzam się.
Tak się nie zachowuje kochający facet.
Rozum mówi co innego, serce co innego. Poszukuję dobrego chirurga, który mi wstawi nowe serce ![]()
Rozum mówi co innego, serce co innego. Poszukuję dobrego chirurga, który mi wstawi nowe serce
Wy nieporadne kobietki i jak tu nie mieć zasadności co do odbijania was ze związku?
Przeciez same nie umiecie konczyc związków i to takich które nie są satysfakcjonujące na wielu szczeblach. Nawet milosci w nich brak, przynajmniej tej prawdziwej, a co dopiero innych wartości.
gojka102 napisał/a:Tego nie wiesz czy dorósł czy nie.Wiesz jedynie,że to nie ta kobieta.
Czyli uważasz, że jeżeli jest z kimś w związku, nie ważne dla jakich powodów, ale jest i robi co robi, to jest to normalne? Moim zdaniem nie dorósł, bo jeżeli było by inaczej, to powinien to zakończyć, bo nie pasuje mu dziewczyna, ale się określić, że np. chodzi mu tylko o bzykanko. A tak,to zachowuje się jak gówniarz.
Ależ on nie ma do czego dorastać, bo autorka sama dojrzałością nie grzeszy. Dojrzala do związku osoba wie, że o uwagę partnera się nie trzeba prosić...
Ależ on nie ma do czego dorastać, bo autorka sama dojrzałością nie grzeszy. Dojrzala do związku osoba wie, że o uwagę partnera się nie trzeba prosić...
Nie wiem czy byłaś kiedyś w takiej sytuacji jak ja, ale wydaje mi się, że jeśli komuś zależy to stara się ze wszystkich sił i na różne sposoby by naprawić związek. Ja próbuję wszystkich metod.
Byłam. Desperacja nie jest lekarstwem na uratowanie związku. Nie błagam.
Widzisz, Ty już pewnie przechodziłaś przez pewne rzeczy, ja nie. To jest moja pierwsza prawdziwa miłość, dlatego mogłabyś mnie trochę zrozumieć.
Rozumiem cię. Ale nawet mając naście lat trzeba wiedzieć, że o pewne rzeczy się nie błaga.
Nie raz usłyszysz opinię, że kobieta, która idzie do łóżka na pierwszej randce się nie szanuje.
Wiesz co? Tak naprawdę nie szanuje się ta, która błaga chłopaka o zainteresowanie. Twój facet traktuje cię jak.. no sama wiesz jak, a ty próbujesz go skłonić do jakiegoś głębszego zainteresowania się tobą.
Przecież on ma cię gdzieś! O co ty chcesz walczyć?
Masz rację, tu już nawet nie ma o co walczyć, bo to uczucie jest jednostronne. Tylko też ze mną jest problem, bo z natury jestem osobą bardzo wrażliwą, uczuciową i strasznie przywiązuję się do ludzi. Nie mogę po prostu się przemóc, żeby skończyć to coś, które nazywa się związkiem.
A może po prostu się boisz, że jak go zostawisz to nikt inny się tobą nie zainteresuje?
Widzisz, świat jest pełen facetów, nie marnuj najfajniejszych lat na jakiedoś palanta ![]()
Idź sama do kina, jedź za miasto pospacerować gdzieś, gdzie jeszcze nie byłaś, zrób coś, czego on nie znosi.
Nie błagaj go o nic - porozpieszczaj siebie ![]()
A może po prostu się boisz, że jak go zostawisz to nikt inny się tobą nie zainteresuje?
Widzisz, świat jest pełen facetów, nie marnuj najfajniejszych lat na jakiedoś palanta
Idź sama do kina, jedź za miasto pospacerować gdzieś, gdzie jeszcze nie byłaś, zrób coś, czego on nie znosi.
Nie błagaj go o nic - porozpieszczaj siebie
Trafiłaś w sedno. Boję się, że już nikogo sobie nie znajdę.
Wyście gdzieś to dobry pomysł, tylko najpierw muszę się pozbierać do kupy, a przede wszystkim przestać myśleć. A to będzie trudne, bardzo trudne. Już sobie wyobrażam miny ludzi przechodzących obok mnie, którzy się patrzą na mnie jak na idiotkę, bo coś mi się przypomniało i ryczę jak bóbr ![]()
No więc dobrze napisali wczesniej - albo dorośniesz, albo sie bedziesz leczyć ![]()
Nie,no jakbym siebie 10 lat temu słyszała...no może nie całkiem,bo nie miałam problemu z ''jego kolegami'' ale bardzo często prosiłam żeby mnie częsciej odwiedzał niż raz w tyg,a on że ma za daleko (całe 5 km) i jakby miał bliżej,to by przyjeżdżał...chyba pójdę jednak siostrze podziękować,że była taką wredną pindą...wyjście jest jedno,kopnąć w dupę ! (przepaszam za wyrażenie
)wiem że ciężko ci teraz ale zaufaj mi,że jeszcze będziesz sie z siebie śmiała,jak mogłaś tak się dać ogłupić...iceni ma rację,facetów jest naprawdę wielu i chyba szkoda marnować nerwy i czas na dupka,który ma cię gdzieś...on się nie zmieni i koniec...a może nawet masz koło siebie kogoś,kto jest wart twojego uczucia,tylko go nie zauważasz...
ze mną tak było i nawet 35km nie było przeszkodą,do codziennego odwiedzania...:)