Witam wszystkich,
Jestem tu nowa i mam pytanie dot. mojego problemu z ktrym borykam się od jakiegos czasu.
Postaram się to jakos strescic.
Jesem w związku od 3 lat .Poznałam faceta gdy byłam w klasie maturalnej (on 4lata starszy).
Byłam w clubie z moją przyjaciółką i jej rodzeństwem (tylko w takim wypadku moa mama wyrazala zgode na moje wyjscie) . Tego wieczoru poznałam Marcina. Od razu mi się spodobal.Pogadalismy ,wymienilismy się kontaktem. Owszem widzialam jak razem z kolegą tanczyl w gronie kobiet które mialy ok.30lat.Ale wówczas mnie to nie przerazal.Zaczeliśmy się spotykac.Było kolorowo i mił.Aż do czasu kiedy zaczełam go przyłapywać na kłamstwach.Nie byłby to jakieś wielkie kłamstwa(dotyczly głównie przeszlosci) ,ale na jego nieszczescie umiem kojarzyc fakty i slowa.Ktoregs dnia przyznal się ze ściemnia, powiedzial jaka jest prawda, mimo t moje zaufanie do niego było mocno obniżone.Zaczeły się kłótnie.Po maturze znalazlam prace , byla ona dla mnie harrorem. Z dnia na dzien bylam coraz bardzej zalamana.Marcin twierdzil ze powinnam doceniac to co mam.Nie mowila mu już o moim problemach.Schudlam w ciaagu 2msc 10kg.Nie miałam energii i checi na nic.Moje życie konczylo się na pracy i szybkim powrocie do domu.Przestalismy wychodzic z domu.Historia z praca się zakonczyla ,ja mialam podejrzenie anorekcji ,bralam srodki uspakajace.Nie człam zainteresowania ze strony faceta.W tym czasie Marcin się przepowadzil ,ja znalazłam prace inna.Odallilismy się bardzo.Ciagle klotnie ,odrazanie się.Ja chciałam ruszyc gdzies z domu ,wyjsc do ludzi on wolal siedziec w domu .Mówiłam czasem ze wyjde gdzies sama z kolezankami ,choc wiedziałam ze nigy teg nie zrobie.Myslalam ze go zmotywuje do zmiany.Pewnego dnia stwierdzilam ze to już nie ma moje sily.Rozstalismy się ,na krotko tylko 2tygodnie.Przyznam szczerze ze byo mi smutn i ze chcialam go zobaczyc.Spotkalismy się. Najpierw zeykla rozmowa,potem on zapytal c robilam w tym czasie.Okazało się ze on już w tym czasie zdarzyl z klegami wyskoczyc 2razy do klubu ,tanczyc z dziewczynami.Zabaolało i to bardzo.Zrobiłam to samo,tylk ze ja nie potrafilam na nikogo innego spojrzec.Wrocilismy do siebie.Zaczelismy wychodzic ,ze znajmymi, kłótnie awantury były nadal.Zaczal mnie o wszystko obwiniac , narzekac na mnie i mówić ze już przejrzal na oczy i wie kim jestem.Byl mi przykro,bardzo.Straciłam prace,kolejna zalamka, w trakcie poszukiwan wykoczylismy ze znajomymi w gory.Marcin z kolegami pili.W czasie gdy jego koledzy poszli na papierosa ,na zaczal się do mnie awanturowac, cytujac ?przejrzalem na oczy ,wiem kim estes,nie bede się o ciebie starac , ze zna swoja wartosc itp? ja caly wieczor przeplakałam on caly wieczor adorowal moja kolezanke.Drugi wieczor to samo.Po powrocie unisolam się duma i się nie odzywal.Ale w koncu pękłam.Jednak nadal są klotnie ,znow przestalismy wychdzic.Man wraznie ze on mnie nie szanuje ,kiedy już chce z nim zaknczyc związek on robi cos takiego co zupelnie zbija mnie z tropu.Nie jestem pewna swoich uczuc i nie wiem co mam robic.Chciałabym zacząć korzystac z mlodosci i być szczesliwa,ale boje się zmian.Ddam ze Marcin jest wyjątkowo zazdrsną osoba.
Co robić ?
Przepraszam ze tak dlugo, czekam na rady.
Buziaki Aneta ![]()
Podobne tematy
Pożegnać pana i zacząć żyć.
Nie wiem czy ja dobrze, ale czy Ty masz jeszcze jakies watpliwosci? Czym predzej daj mu kopa w d...
Też radzę, to co przedmówcy. Olać go i zacząć żyć. Korzystać z młodości, bo jest tylko jedna.