Cześć. Jestem tu pierwszy raz. Nie mam z kim porozmawiać o moim problemie, więc liczę, że może tu znajdę odpowiedź...
Poznałam w pracy jakiś czas temu chłopaka. Na początku było tylko cześć-cześć, no i tyle, że oceniłam go na wizualnie fajnego
, aż do dnia, kiedy musieliśmy wspólnie wykonać pracę, zaczęliśmy gadać i okazało się, że mamy mnóstwo wspólnych zainteresowań i w ogóle od razu zaskoczyła jakaś nić porozumienia. No i tak ciągnęło się przez jakiś czas, on szukał pretekstów, żeby mi "pomóc", a później zamiast iść do domu po pracy, to przesiadywaliśmy godzinami w parku, bo nie potrafiliśmy się rozstać, mogliśmy stać nawet godzinę próbując się pożegnać. ON okazał się być moją bratnią duszą. Kiedy skończył zlecenie w pracy, dalej się spotykaliśmy. Wyznał mi, że się zakochał i przy nikim nie może czuć się tak swobodnie, jak przy mnie. No ALE jest między nami różnica wieku ja-23, on...18. Wiem, ze w tym miejscu większość już nas skreśli i pomyśli, że byłam głupia wchodząc w takie coś, ale serce nie sługa, sama tego nie potrafię zrozumieć do końca. Bardzo długo się opierałam, chciałam, żeby to zostało na etapie przyjaźni, starałam się wytłumaczyć mu, że jest młody i jeszcze nie wie czego chce od życia, że to jest błąd itd. Ale nie słuchał, ciągle mówił, że dla niego to nie jest różnica wieku, tylko głupi stereotyp. Fakt- jest bardzo dojrzały jak na swój wiek, sam mówi, że wśród kolegów czuje się "inny". Długo się starał i tłumaczył no i uległam... Cały czas było wspaniale, wszyscy mówili, że bardzo do siebie pasujemy i nie mam mu kompletnie nic do zarzucenia, nigdy się tak nie czułam. Jednak ostatnio powiedział mi, że bardzo mnie kocha i do tego stopnia mu na mnie zależy, że... musi ode mnie odejść. Przeżyłam szok
ON tłumaczył, że myśli o przyszłości i nie chce mnie krzywdzić każąc za sobą czekać, że zasługuje na kogoś przy kim będę mogła się zrealizować i normalnie żyć. Jestem kompletnie zdezorientowana... Tyle czasu się starał o moje zaufanie, budował wszystko (bo ja długo się wahałam i byłam nieufna), a teraz, gdy go pokochałam- odpuszcza...? Rozmawiałam z nim, a ON ciągle powtarza to samo, że "mam się uwolnić, nie chce mi niszczyć życia, chce żebym żyła normalnie, że nie może mi dać takiej przyszłości, jakiej, by dla mnie chciał"... Nie wiem już, co robić- próbować czy odpuścić?
Podobne tematy
W wolnym tłumaczeniu: "Ciągnie mnie do innych kobiet, ale nie chcę być w związku i zdradzać." That`s all, Kochana. Przykro mi.
Ale w sumie to jak na 18-latka nic dziwnego ani złego.
Przynajmniej ma jakieś 'zasady' dzieciak, bo mógłby przecież chodzić bokami, a tego wyraźnie nie chce, woli się rozstać.
Inna sprawa, że nie ma serduszka powiedzieć Ci wprost w czym rzecz, więc chce być delikatny jak się da.
Odpuść mu. Szukaj kogoś w swoim wieku lub po prostu bardziej dojrzałego.