Witam. Jestem tu nowy ![]()
A mianowicie trochę ponad miesiąc temu poznałem dziewczynę na portalu randkowym (ona do mnie pierwsza napisała), pisaliśmy tak i pod koniec września do niej pojechałem. Mieszkamy około 60 km od siebie. Oboje jesteśmy w jednym wieku (20 lat)
Było fajnie, tak się zagadaliśmy że nie wiadomo kiedy upłynął czas. Na drugi dzień napisała mi, że byłem nieco zbyt wylewny jak na 1 spotkanie, i ja napisałem że ok, mogę być bardziej powściągliwy. I na drugim spotkaniu byłem. Drugie spotkanie było dużo krótsze od pierwszego (trwało 3 godziny), w trakcie spotkania pytałem o jej odczucia względem mojej osoby, ona powiedziała że mnie mało zna i nie może mi jeszcze powiedzieć bo sama nie jest tego pewna. Pytalem sie jej tez w smsach, ale mi pisała że też jeszcze nie jest pewna co do wspólnej przyszłości. Pisała też że ona sobie nie wyobraża związku na odległość jeśli to mają być spotkania raz na tydzień. Pisałem też że chciałbym żeby ona przyjechała teraz do mnie, ale ona stwierdziła że jeszcze nie teraz (?). W obu przypadkach spotykaliśmy się w jej domu, a potem wychodziliśmy na zewnątrz.
Do trzeciego spotkania miało dojść też wcześniej, jednak ona się rozrochorowała. Doszło nieco później, głównie rozmawiała o emocjach i przeszłości swojej z chlopakami, ja ciągle chciałem jednak wiedzieć jakie ma odczucia względem mnie. Też nie umiała tego stwierdzić. Na pytanie o przyjazd do mojego miasta też była odmowna.
Po spotkaniu napisała mi że nie mogę tak na nią naciskać, że nie wie co z nami będzie i może mi zaproponować na razie tylko luźną znajomość; oraz to, że ona nie może przyjeżdżać, tylko ja do niej, bo to chlopak powinien jeździć do dziewczyny a nie na odwrót. A ja odpowiedziałem, że rozumiem ją, ale ona też powinna wyjść z jakąś inicjatywą (np. mogła by przyjechać do mojego miasta, niekoniecznie do mnie do mieszkania, bo sam bym tego raczej tak od razu nie chciał). To ona napisała, że na razie nie może i dalej tylko koleżeństwo. A na początku pisała mi, że interesuje ją tylko miłość. No to ja odpowiedziałem że to trochę egoistycznie że ja zawsze muszę do niej jeździć pod dom a ona po 3 spotkaniach proponuje mi luźną, acz częstą znajomość. Powiedziałem też, że niekoniecznie muszę przyjeżdżać do jej domu i widywać się z jej rodziną (bo chcę spotykać się tylko z nią), że na to przyjdzie czas, a ona była tym wyraźnie wkurzona i powiedziała że ona swoich rodziców szanuje (?). Powiedziałem też, że nie widzę u niej wyjścia z inicjatywą. O tym rozmawialiśmy ale potem już odłożyła telefon... 3 dzień mamy bez kontaktu.
Generalnie ona mi swoje przemyślenia mówi nie podczas spotkania, tylko na następny dzień. To trochę podejrzane, tak jakby się konsultowała z rodziną w tej sprawie moim zdaniem.
Co teraz robić? Zgadzamy się w fundamentalnych kwestiach, mamy podobny styl życia i zainteresowania. Tylko poróżniły nas wizyty. Mnie się wydaje że ona wychodzi z założenia że to chłopak zawsze powinien do niej przyjeżdzac do domu a ona się zaangazuje dopiero po kilku miesiącach znajomości, która ona nie nazywa związkiem. Mamy dość konserwatywne poglądy, ale ona zdecydowanie bardziej (do pewnie jest przyczyną tego braku przyjazdów z jej strony). Te wizyty mnie zmartwiły, bo ona się zdenerwowała, a mnie na niej zależy, co jej daję do zrozumienia.
Pozdrawiam