Wydaje sie, ze jezeli robimy cos, co daje nam radoche to tworzymy tym swoje szczescie.
Jeden ma wymarzona prace, ktora uwielbia, inny lubi spiewac, jeszcze inny czuje sie radosny po joggingu.
Wlasnie..
A co jezeli cokolwiek, co robisz a co sprawia Ci przyjemnosc jest wciaz krytykowane? Rezygnujesz z tego?
Co jesli np uwielbiasz wystepy publiczne a kiedy tylko wystapisz bez wgledu na to, czy wyszlo ci to dobrze czy zle zaraz wylewaja na Ciebie kubel pomyj? Zastanawia mnie to, poniewaz czesto to, co robie jest krytykowane. Odbiera mi to motywacje, radosc i smak zycia.
Pare lat temu pewna pani pedagog,powiedziala, ze jezeli nawet cos sprawia mi radosc a ludzie to krytykuja trzeba zrezygnowac, bo wystawiam sie na posmiewisko. Idac, wiec w tym kierunku nie powinnam robic nic, bo innym sie to nie podoba. Co o tym myslicie?
Podobne tematy
Nie zapędzałabym się w konkluzjach tak daleko jak Twoja pani pedagog.
Z drugiej strony trzeba być otwartym na sygnały otoczenia i umieć ocenić, czy nasza pasja warta jest poświęceń i czy nie zabiera nam czegoś, czego błogostan nie zrekompensuje. Ja np. mam dębowe ucho. Co by to było, gdybym rzuciła szkołę, by poświęcić się karierze muzycznej.
Jeśli oglądasz talent shows, na pewno miałaś okazję zażenować się i poubolewać nad "kosmitami", którzy z jakiejś dziwnej przyczyny zaprezentowali krajowi to, co kochają najbardziej. Przyznaj, dla niektórych z nich lepiej byłoby pozostać w domu.
Oddzielna kwestia to czerpanie radości z rzeczy ewidentnie niezdrowych. Ja najbardziej na świecie lubię spać i jeść słodycze. No jakoś nie jestem w stanie namówić rodziny, by zaakceptowała moje hobby w 100%. ![]()
Wracając do Twojego problemu; odróżnij konstruktywną krytykę - taką z argumentami, sugestiami, propozycjami - od hejterstwa. Jeżeli kogoś nie stać na uzasadnienie, dlaczego uważa, że było do d u p y, Ciebie nie musi jego zdanie obchodzić.
A co takiego "kontrowersyjnego" lubisz robić?
Ty mozesz robic co chcesz i lubisz, ale jesli wystawiasz to publicznie to cena jest mozliwa krytyka i niechec ze strony ludzi, ktorzy na to patrza.
Ty nie musisz rezygnowac, a im nie musi to sie podobac.
Coz u mnie cokolwiek robie jest wysmiewane i krytykowane. Uwielbiam pisać o swoim swiatopogladzie, jednak ile razy dodam jakaś notke na fejsie od razu każdemu coś nie pasuje, bo nie mysle tak jak on/ona. Kiedys śpiewałam i wystepowalam, nie szło mi najgorzej, skoro wybierano mnie do tego ale i tak bylam wysmiewana. Nie rozumie, dlaczego tak się dzieje.Czasami czuje się zaszczuta i stlamszona, bo robie to albo tamto.
a dlaczego to, co robisz ma się podobać innym ... nie rozumiem
oczekujesz akceptacji ... nie musisz jej dostawać
rób co uważasz za słuszne i w zgodzie ze sobą
uzależniasz swoje szczęście od innych, po co?
6 2014-10-08 14:10:25 Ostatnio edytowany przez Iceni (2014-10-08 14:10:59)
Jeżeli ktoś uważa, że COKOLWIEK robi jest wyśmiewane bądź krytykowane to albo ma 15 lat, albo jest przewrażliwiony na swoim punkcie.
Skąd ja to znam... poszłam na swoj wymarzony kierunek studiów i zaraz od całej rodziny usłyszalam jedno pytanie:''co ty dziewczyno chcesz po tym robić?!''; zaczęłam się spotykać z chłopakiem-wszyscy dookoła mówią ''wy w ogóle do siebie nie pasujecie, będziesz potem płakać''
I co z tego wszystkiego wyszło? Na zajęcia na uczelni chodzę z pasją, uwielbiam to co robię i głęboko wierze że znajdę pozniej prace. Z chłopakiem jestem prawie 3lata, jestesmy szczesliwi, kochamy się, planujemy ślub. Rodzina zmienila nastawienie, przyznają że nie wierzyli że nam się uda pomimo wielu przeciwności.
A teraz powiem tak: niczego póki co nie żaluję, może mi się nie udac tylko jesli będe miala mega cholernego pecha, ale tego nawet nie biorę pod uwagę. Podejmuje decyzje, które w moim przekonaniu wydają się słuszne, owszem, pare razy w drobnych sytuacjach myliłam się i sparzyłam, ale trzeba sie uczyc na wlasnych błędach:)
NIe zgadzam się z tym, co powiedziala Ci pani pedagog. MOim zdaniem trzeba postępowac zgodnie z tym, co mówi nam serce, choć dobrze jest jednak choc w pewnym stopniu liczyc sie ze zdaniem otoczenia, miec jego świadomosc i rozpatrzac jego racje:)
Pani pedagog miała trochę racji. To, że ktoś marzy o aktorstwie to nie znaczy, że aktorem zostanie jeżeli będzie w tym kiepski. Co najwyżej skończy jako statysta albo w kiepskim teatrzyku i tak całe życie będzie narażony na kpiny na własne życzenie.
9 2014-10-08 16:32:36 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2014-10-08 22:13:51)
Wydaje sie, ze jezeli robimy cos, co daje nam radoche to tworzymy tym swoje szczescie.
Jeden ma wymarzona prace, ktora uwielbia, inny lubi spiewac, jeszcze inny czuje sie radosny po joggingu.
Wlasnie..
A co jezeli cokolwiek, co robisz a co sprawia Ci przyjemnosc jest wciaz krytykowane? Rezygnujesz z tego?
Co jesli np uwielbiasz wystepy publiczne a kiedy tylko wystapisz bez wgledu na to, czy wyszlo ci to dobrze czy zle zaraz wylewaja na Ciebie kubel pomyj? Zastanawia mnie to, poniewaz czesto to, co robie jest krytykowane. Odbiera mi to motywacje, radosc i smak zycia.
Pare lat temu pewna pani pedagog,powiedziala, ze jezeli nawet cos sprawia mi radosc a ludzie to krytykuja trzeba zrezygnowac, bo wystawiam sie na posmiewisko. Idac, wiec w tym kierunku nie powinnam robic nic, bo innym sie to nie podoba. Co o tym myslicie?
Ludzie mają tendencję do krytyki z różnych powodów i nie zawsze są przy tym uczciwi.Jeżeli chodzi o spełnianie swoich marzeń to trzeba próbować,nie zrażać się niepowodzeniami. W dązeniu do celu niezbędna jest determinacja.Na temat spełniania marzeń do przeczytania polecam artykuł link
Dziękuję za odpowiedzi. Jeżeli chodzi o mnie też nie rezygnuje z tego, co robię. Kiedys tak zrobilam przez wspomniana wyżej panią pedagog, ale bylam wtedy młoda i nie umiałam się obronić. W tej chwili robie to, co dyktuje moje serce.
Iceni: nie mam 15 lat, jestem bardzo wrażliwa osoba to fakt, lecz wierz mi, że nie wymyślam sobie sama krytyki, kiedy pod tym, co napiszę zaraz mam ośmieszajace mnie komentarze.
"pedagog miała trochę racji. To, że ktoś marzy o aktorstwie to nie znaczy, że aktorem zostanie jeżeli będzie w tym kiepski. Co najwyżej skończy jako statysta albo w kiepskim teatrzyku i tak całe życie będzie narażony na kpiny na własne życzenie."
Gdybym byla tym kimś, kto marzył o aktorstwie a wylądował jako statysta nie narzekalabym, bo w jakimś stopniu przyblizylabym się do marzeń. Mialam kiedyś podobna sytuacje i wiem, co mówię
Bardzo ciekawy temat został poruszony.
Wydaje mi się, że należy poruszyć wiele aspektów żeby móc się jakoś wypowiedzieć.
Generalnie nasuwa się opinia, że każdy powinien robić to co sprawia mu przyjemność i zadowolenie (oczywiście nie mówię tu o zainteresowaniach zboczonych, które powodują ból, krzywdę innych ludzi i ogólnie działają na ich niekorzyść i są wbrew prawu). Nawet jakby był to jakiś "koślawy" taniec, śpiewanie takie co aż uszy bolą: to co z tego że jest to właśnie nieidealne. Grunt że czyni nas szcześliwym i zrelaksowanym. Przecież to jest ważne by w życiu dążyć do pewnego dobrostanu i stanu gdzie jesteśmy zrelaksowani i możemy cieszyć się życiem! Po co harujemy w pracy, po co ciułamy te pieniądze, po co mamy dzieci? BY cieszyć się życiem! Posiadanie jakiegoś tam hobby to uzupełnienie tego wszystkiego.
Rozumiem, że czasem to hobby może być nieakceptowane przez innych. Od razu nasuwa mi się myśl dlaczego: bo inni są zazdrośni,bo sami nie mają właśnie takiej odskoczni od codzienności. Ludzie wolą się skupiać na innych niż na sobie. Poza tym dochodzi ta nasza polskość: wszystko co w jaki kolwiek sposób jest inne, to należy to zgnieść i wylać pomyje na to.
Pamiętajmy, że ludzie którzy osiągnęli coś, nawet wynalazcy byli na początku przez wszystkich wyśmiewani, nikt w nich nie wierzył, bo to hobby, ich zainteresowanie, było inne.
Trzecią sprawą jest to jakimi ludźmi się otaczamy. Trzeba dobrać odpowiednie grono. Nie jest to łatwe, ale zawsze może ktoś przychylny znajdzie się w gronie "uprawiających" to samo hobby.
Następną sprawą są "pozytywni freakowie". Robią jakieś szalone rzeczy, karykaturalne, ludzie się śmieją, oni są szczęśliwi. Najlepsze jest to że ci freakowie sami nie wiedzą że środowisko ich tak postrzega. I są szczęśliwi.
Autorko, powiedz co dokładnie lubisz robić, a co jest nieakceptowane, b bardzo mnie to zainteresowało ![]()
Tak, dla kogoś, kto marzy o aktorstwie bycie statystą w wieku 20 czy 30 lat może być sukcesem i spełnieniem marzeń...
Gorzej jak w wieku lat 60 nadal będzie tylko tłem dla prawdziwych aktorów, to już może nie być takie słodkie..
Iceni, czy każdy musi być światowej sławy aktorem? Jeśli kogoś będzie satysfakcjonowało statystowanie- to wciąż jest zajebiście!
noname12_34 bardzo spodobalo mi sie to, co napisalas.Coz ja od kiedy pamietam mam do czynienia z krytyka, cokolwiek robie. Nie zniechecam sie tym, chociaz to boli i zabiera mi radosc z robienia rzeczy, ktore mnie fascynuja. Jedna z takich rzeczy jest prowadzenie strony o mojej subkulturze.Postanowilam to robic, aby otworzyc oczy mlodszym osobom, ktore wkraczaja na te droge, na ktorej jestem od bardzo dawna, aby nie kierowaly sie stereotypami czy niepewnymi opiniami. Oczywiscie wywolalo to w kilku osobach z poza subkultury wielki sprzeciw, bo niby oni znaja takie osoby jak my i one maja calkiem inne podejscie do sprawy niz ja.Nie wiem jakie podejscie maja tamte osoby, lecz wiem ze swojego doswiadczenia, ze to, co pisze jest prawda.Znajduja sie osoby, ktore pisza teksty, majace na celu osmieszyc mnie i moja strone w oczach innych.Odpowiadalam im na poczatku grzecznie a potem zaczelam blokowac, bo moja cierpiliwosc tez ma granice.Strona, o ktorej Ci napisalam to tylko jeden przyklad z kilku przykladow.W pewnym momencie swojego zycia z tej krytyki i smiania ze mnie zaczelam miec spory dystans do siebie i robilam, co mi sie podobalo a jednoczesnie smialam sie z siebie, ale to bylo do czasu. Jak pisalam mam swoje granice. Jezeli cos traktuje powaznie a non stop jestem wysmiewana to nie mam sily miec do siebie dystansu i smiac sie z wlasnych przekonan czy zainteresowan.
A kto inny ma wierzyć w to,że to co robisz,ma sens i sprawia Ci przyjemność-jak nie Ty ?
Trzeba wierzyć w siebie,bo to jest podstawą własnej pewności siebie.
Inni są po prostu zazdrośni i tyle,nie mają własnych zainteresowań,boją się,ze uda Ci się coś osiągnąć i będziesz lepsza od nich,to jest typowe zjawisko.Opowiem na swoim przykładzie.
Po wojsku,czyli w Twoim wieku
zacząłem słuchać ciężkiej muzyki metalowej,a wieku 23 lat zapragnąłem nauczyć się grać na perkusji,wszyscy oczywiście wybijali mi to z głowy a "kolega" powiedział wtedy,że to już za późno,jesteś za stary,żeby się tego nauczyć,nic już nie osiągniesz jako perkusista...Poniekąd udało im się mnie wtedy zniechęcić,tak przeleciało kilka lat,ale marzenie dalej było gdzieś w tle i nie dawało mi spokoju.Po tym jak kupiłem bębny,skazałem się na ostracyzm,a do listy "zniechęcęcaczy" dołączył mój brat i ojciec !Że niby powinienem się już ożenić,a nie o głupotach myśleć...no i tak gramy już 3 lata z kolegami w podobnym wieku i jest zajebiście,a jak się komuś nie podoba,to nie musi słuchać,mam to w nosie,robię to co lubię i to mi wystarczy,mimo tego iż wiem,że nigdy sławnym perkusistą nie będę ![]()
No dokładnie tak! I jakbyś tych bębnów i perkusji nie spróbował to pewnie byś miał żal do siebie przez resztę życia. A tak cieszysz się nimi i sprawia Ci to radość!
Jednak potrzymuje moje zdanie- dopóki to hobby nie narusza w jakiś sposób porządku moralnego, prawnego itd. to wszystko powinno być ok. Nieakceptacja wynika z zazdrości i braku wiary we własne możliwości innych ludzi.
Iceni, czy każdy musi być światowej sławy aktorem? Jeśli kogoś będzie satysfakcjonowało statystowanie- to wciąż jest zajebiście!
A czy ja pisałam o tym, że ktos marzy o tym, żeby być statystą?... Czytaj ze zrozumieniem.
Jesli ktos chce byc aktorem, to nigdy nie zadowoli sie byciem statysta. Sorry
Bycie statysta to zadne zadanie aktorskie, dla kogos kto marzy o graniu.
19 2014-10-13 19:41:53 Ostatnio edytowany przez emoevelyn (2014-10-13 19:45:22)
Iceni i NinaLafairy spokojnie kobietki. Piszemy tutaj o robieniu rzeczy, ktore sprawiaja nam przyjemnosc a sa czasami niewiadomo dlaczego wysmiewane przez innych. Owszem, zgadzam sie z Iceni w pewnym sensie. Ktos moze miec wielkie ambicje i nastawiac sie na sukces a tutaj dostaje statystowanie ( mnie osobiscie cieszyloby, ze moge choc troche sie spelnic), ale no wiecie, nie kazda kobieta by sie z tego cieszyla, majac ogromne nadzieje. Kazdy w koncu jest inny. Zboczylismy jednakze lekko z tematu.
Chcialam Wam wszystkim podziekowac. Wasze opinie dodaly mi sily i ogromnego dystansu do tych hejtow. Dzisiaj zostalam hejtowana przez 3 osoby a nie drgnela mi nawet powieka. Mam prawo myslec jak chce i pisac o tym, skoro sprawia mi to radosc. Wielu ludzi robi to z zazdrosci, inni z tego, ze nie znaja sie na sprawie i mysla jak inni, ktorzy nie mieli stycznosci z takimi osobami jak ja i kieruja sie pogloskami.Dziekuje Wam za wszystko i pozrawiam.
A probowalas kiedys statystowac chcac byc aktorem? Lepiej grac w tanim teatrze na ulicy niz statystowac w takiej sytuacji
Ludzmi nie ma co sie przejmowac za bardzo, ale trzeba liczyc sie , ze jesli chce sie robic cokolwiek co wymaga widowni, to opinia ludzi jest wazna.
Zacznę od tego, że byłam właśnie w takiej sytuacji, kiedy nalezalam do teatru licealnego dawno temu a więc probowalam dostać konkretna rolę, ale dostalam drugo planowa, cieszyłam się, ale mialam pecha i wyjechalam na ferie powiadamiajac, ze nie bd mnie na próbach, chociaz i tak te próby były nie przymusowe, ze względu na okres ferii.Niestety, kiedy wrocilam, kolega, który był organizatorem uznal, ze wylecialam z przedstawienia, bo nie było mnie na próbach, według niego nie powiadomilam ich o wyjeździe za granicę a próby były przymusowe. Coz po początkowej kłótni, przywrocili mnie, ale tylko na statystowanie.Dodatkowo nie mieli dla mnie jedynej stroju na wystep, wiec musialam zalatwiac go sama.Bylam tylko w jednej scenie w calym spektaklu jako statysta. Jednakże wystepowalam.Bylam na scenie.Moglam brać udział w próbach i to dawało mi radość.
Co do opinii ludzi, owszem jest ważna, ale kiedy ktoś za każdym razem, cokolwiek powiesz się z ciebie normalnie wyśmiewa zamiast powiedzieć spokojnie swoje zdanie to chyba nie jest normalne i miłe.
Ja rozumiem przyklad z przedstawieniem, ale to akurat nijak sie ma do kogos kto chce byc zawodowym aktorem. Bo jak chcesz byc aktorem, to dla grania i bycia kims innym. A nie stystowania w filmach, ktore nie polega na byciu kims innym tylko na mowieniu bez glosu w tle albo siedzeniu albo chodzeniu. O to mi chodzilo. Aktor nie bedzie cieszyl sie z roli, w ktorej nic nie gra przez cale zycie.
Mi chodzilo o normalnych ludzi, a nie idiotow , ktorzy sie z Ciebie wysmiewaja
Baranow nie sluchaj wcale i nie patrz co mowia.
Ja takie kwiatki slyszalam, np w wieku 20 lat, ze jestem za stara na aktorke.
Coz u mnie cokolwiek robie jest wysmiewane i krytykowane. Uwielbiam pisać o swoim swiatopogladzie, jednak ile razy dodam jakaś notke na fejsie od razu każdemu coś nie pasuje, bo nie mysle tak jak on/ona.
BO Ci INNI tez uwielbiają "mieć swój" światopogląd ![]()
Zdaje się, ze ZROZUMIENIE różnicy między krytyką a odmienna postawą bądź opiniami są TU podstawą...
Chyba, że WSZYSTKO co nie jest zgodne z twoim zapatrywaniem BIERZESZ za krytykę... wtedy to BRAK dystansu do siebie ![]()
Inna rzecz tzw. hejterzy... to już tylko na "olanie" zasługuje ![]()
Jeżeli jesteś DOBRA w tym co robisz, to zwyczajnie to rób.
P. pedagog chyba miała na myśli, że JEŻELI nie potrafisz tego znieść (krytyki) to lepiej zrezygnuj, zamiast wciąż wystawiać się na ciosy?