netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

odszedł bo nie kocha ....pomocy!!!!

50 odpowiedzi12 289 wyświetleńzałożony przez Gosiaczek81, 06.10.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » odszedł bo nie kocha ....pomocy!!!!

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 51 ]

1

Temat: odszedł bo nie kocha ....pomocy!!!!

witam,

poszukuje zrozumienia ,wsparcia , wytłumaczenia  bo świat mi się zawalił...... odszedł mąż po 10 latach ślubu ode mnie i 3 letniego synka. Jesteśmy ze sobą 17 lat w tym 10 lat po ślubie , zawsze było ok , kochalismy sie jak szaleni , wspólne wyjścia ,wyjazdy ze znajomymi ,kino ,spacery , zakup mieszkania i czas na dziecko - udało się po 2 latach starań byliśmy przeszczęsliwi. Ja pochłonięta dzieckiem , domem i obowiązkami - mąż pracą awansował uciekał w pracę ja w dziecko , pożycie seksualne było ok ,delikatne czułości z jego strony ja to odrzucałam , odpychałam go , krytykowałam . Był pantoflarzem , nie sprzeciwiał się . Byłam zazdrosna ,sprawdzałam Go , osaczałam......
w czerwcu zasygnalizował ze nie jest tak jak powinno ze juz tak nie kocha ze powinniśmy cos zmienic.......
ja to zbagatelizowałam , on nie walczył o nas odpuścił ...
pierwszy raz wyprowadził sie na 3 dni aby sobie przemyslec..... wrócił podjeliśmy próbę naprawy ...nie wyszło
drugi raz sie wyprowadził również na trzy dni ....wrócił kolejna próba i nic ......
trzeci raz się wyprowadził na stałe do swoich rodziców i tam przebywa.........


nie znałam takiego egoisty który potrafi po tylu latach powiedzieć: nie kocham Cię ...chce byc sam - szczęsliwy , nie tęsknię ,
nie myślę o Tobie , nie chciał podjąć kolejnych prób stwierdził ze już nigdy nie wróci bo nie kocha ........
przysięgał na dziecko ze  nikogo nie ma!!!!! ze powinnam zrozumieć ze chce odejsc abym mu na to pozwoliła , ja walczyłam jak lew - mówił ze nie mam honoru ze byłby ze mną tylko z litości.......ze liczy sie w jego zyciu tylko on i dziecko .....ze chce byc szcześliwy.  ciągłe przepychanki słowne miedzy nami , wypominanie......
on kilka dni temu powiedzial ze potrzebuje czasu na to aby przemyslec sobie wszystko aby kiedys w przyszłości nie żałował tej decyzji. wczoraj przyjechał z dzieckiem - ja wróciłam z miasta i od razu zaatakował mnie ze rozdziela pieniądze bo ja sobie kupuje nową pościel i malibu a za chchwile dodał ze pewnie przyjdzie jakiś facet i dlatego!!!!
zaczęłam dbac o siebie , wychodzić ,żyć   choc to cięzko mi przychodzi bo nadal kocham i licze ze wróci do nas......

straszył mnie rozwodem wiec odparłam atak - zprzestał na jakis czas
wczoraj oznajmił ze jesli dojdzie kiedys do rozwodu to zrzeka sie wszystkiego jedynie zabierze telewizor.

moim zdaniem on i ja jesteśmy rozchwiani emocjonalnie , nie wiemy czego chcemy
on raz jest miły a na drugi dzień atakuje mnie ze powinnam sie leczyc , ze nic sie nie zmieniłam bo nadal go podejrzewam o zdrady itd...... i ze nigdy mu nie ufałam......


nie wiem co robić co myśleć!!!!! pomózcie

2

Odp: odszedł bo nie kocha ....pomocy!!!!

"nie kocham Cię ...chce byc sam - szczęsliwy , nie tęsknię ,
nie myślę o Tobie , nie chciał podjąć kolejnych prób stwierdził ze już nigdy nie wróci bo nie kocha ........"

...to jego słowa i co tu dalej analizować...można dużo pisać...źle się czuł w małżeństwie i z tego co piszesz miał zwyczajnie dość..

3

Odp: odszedł bo nie kocha ....pomocy!!!!

postanowiłam się z nim nie kontaktować tylko w sprawie dziecka......
może czas ,spokój mu wyjda na dobre , może zrozumie bo to przeciez 17 lat wspołnie spędzonych a były piekne chwile!!!

układam sobie życie sama z dzieckiem ,organizujemy sobie czas razem...bez niego

mam nadzieje ze zobaczy moja przemianę  inną żonę.......zatęskni.......

4 Ostatnio edytowany przez Leila01 (2014-10-06 10:20:01)

Odp: odszedł bo nie kocha ....pomocy!!!!
Gosiaczek81 napisał/a:

witam,

... odszedł mąż po 10 latach ślubu ode mnie i 3 letniego synka....
   
... Ja pochłonięta dzieckiem , domem i obowiązkami - mąż pracą awansował uciekał w pracę ja w dziecko ,
... delikatne czułości z jego strony ja to odrzucałam , odpychałam go , krytykowałam .
... Był pantoflarzem , nie sprzeciwiał się . Byłam zazdrosna ,sprawdzałam Go , osaczałam......

Faktycznie był szczęśliwy... Ty zdecydowanie jednak świadoma...

Gosiaczek81 napisał/a:

...w czerwcu zasygnalizował ze nie jest tak jak powinno ze juz tak nie kocha ze powinniśmy cos zmienic.......
ja to zbagatelizowałam , on nie walczył o nas odpuścił ...

On nie walczył o Was????

Gosiaczek81 napisał/a:

...pierwszy raz wyprowadził sie na 3 dni aby sobie przemyslec...wrócił podjeliśmy próbę naprawy ...nie wyszło[b]
...drugi raz sie wyprowadził również na trzy dni ....wrócił kolejna próba i nic ......

...trzeci raz się wyprowadził na stałe do swoich rodziców i tam przebywa.........

Gosiaczek81 napisał/a:

...
nie znałam takiego egoisty który potrafi po tylu latach powiedzieć: nie kocham Cię ...chce byc sam - szczęsliwy , nie tęsknię ,
nie myślę o Tobie , nie chciał podjąć kolejnych prób stwierdził ze już nigdy nie wróci bo nie kocha ....

Powtarzasz kolejny raz, że nie podejmował prób...wyżej pisałaś co innego.


Gosiaczek81 napisał/a:

...przysięgał na dziecko ze  nikogo nie ma!!!!! ze powinnam zrozumieć ze chce odejsc abym mu na to pozwoliła...

Przecież i tak go odtrącałaś więc do czego był Ci potrzebny?

Gosiaczek81 napisał/a:

...ja walczyłam jak lew...

Gdzie? Powyżej jest cytat z Twojej wypowiedzi, że kiedy On próbował mówić o problemie, Ty tego nie chciałaś słyszeć.
Poza tym wracał i próbował...

Facet i tak długo wytrzymał. Zapracowałaś na to.

Przykro mi, takie jest moje zdanie.

5

Odp: odszedł bo nie kocha ....pomocy!!!!
Gosiaczek81 napisał/a:

postanowiłam się z nim nie kontaktować tylko w sprawie dziecka......
może czas ,spokój mu wyjda na dobre , może zrozumie bo to przeciez 17 lat wspołnie spędzonych a były piekne chwile!!!

układam sobie życie sama z dzieckiem ,organizujemy sobie czas razem...bez niego

mam nadzieje ze zobaczy moja przemianę  inną żonę.......zatęskni.......

i to chyba najlepsza decyzja na obecną chwilę
Czasem musimy coś stracić, żeby docenić albo odnaleźć się na nowo w nowej rzeczywistości, to się tyczy zarówno Ciebie jak i jego
powodzenia życzę

6

Odp: odszedł bo nie kocha ....pomocy!!!!

macie racje tak było..... bylam okropna!!!

ja to zrozumiałam ale chyba zbyt póżno , zadeklarowałam chec zmiany samej siebie niekoniecznie bedac z nim w zwiazku.....
walczę o zmianę samej siebie .....zobaczymy co z tego wyjdzie !!


dlaczego nie złoży pozwu rozwodowego ......? może się łudze ale powiedział mi wczoraj ze ta separacja dobrze nam zrobi i ze powinnam sie zmienic.

7

Odp: odszedł bo nie kocha ....pomocy!!!!
Gosiaczek81 napisał/a:

macie racje tak było..... bylam okropna!!!

ja to zrozumiałam ale chyba zbyt póżno , zadeklarowałam chec zmiany samej siebie niekoniecznie bedac z nim w zwiazku.....
walczę o zmianę samej siebie .....zobaczymy co z tego wyjdzie !!


dlaczego nie złoży pozwu rozwodowego ......? może się łudze ale powiedział mi wczoraj ze ta separacja dobrze nam zrobi i ze powinnam sie zmienic.

Nie złoży pozwu bo jednak miłość jeszcze się tli.
Moim zdaniem Twój mąż czuje się skrzywdzony, odtrącony, niedoceniony.
Zdecydowanie powinnaś się zmienić, zauważyć nim partnera, mężczyznę.

8

Odp: odszedł bo nie kocha ....pomocy!!!!

Gosiaczek, piszesz że był pantoflarzem i że mu to nie preszkadzało. Jaką masz pewność że tak właśnie było? Że czuł się dobrze w swojej roli?
Piszesz, że dawał ci sygnały, próbował rozmawiać, że nie jest dobrze, że potrzebuje czegoś innego. Nie zostawił cię ot tak, nie odszedł do innej, próbował. Może niekoniecznie w sposób, w jaki powinien, ale chyb jedyny który robił na tobie wrażenie (bo jak słyszę próby rozmów na ten temat najzwyczajniej w świecie bagatelizowałaś).
Widzisz, każdy człowiek ma  swój indywidualny próg wytrzymałości co po którym już nic nie jest takie samo bez względu na to, jak wcześniej się kochało.
Zobacz, jego życie polegało na zarabianiu pieniędzy (zapewne), siedzeniu posłusznie pod pantoflem żony, byciu przygotowanym na wybuchy zazdrości, pogodzeniu się z abolutnym brakiem prywatności, itd, itd.
Powiedz, dawałaś mu jakąs przestrzeń? Co robił dla siebie, kim był bez ciebie?

Gosiaczek, to co zrobił nie jest egoizmem, jest pewnie ostatnią próbą zawalczenia o siebie.
Ty jesteś silną, zaborczą babką która, gdyby nie tak drastyczne kroki,pewnie nie wzięłaby pod uwagę jego uczuć, jego złego samopoczucia, duszenia się w związku. Bagatelizowałaś wszelkie oznaki, prawda?
I teraz...hm....teraz wierdzisz że jest egoistą, że nie walczy o ciebie, o was. A kto powiedział że to facet ma zawsze walczyć?
Kto dał prawo królowej-żonie decydować o tym, jak ma wyglądać życie męża. Małżeństwo to uład parnerski. Obie strony owinny walczyć tak samo, jeśli im zależy.
Twierdzisz że walczyłaś? To znaczy? Niech zgadnę: płakałaś, szlochałaś, prosiłaś by nie odchodził, mówiłaś że się zmienisz, że poprawisz, etc....
Nie wydaje mi się, żeby te twoje słowa miały jakikolwiek związek z rzeczywistością. Mówiłaś pod wpływem wielkich emocji i pewnie byś się zmieniła....na tydzień, dwa, może miesiąc. Późnie wszystko wróciłoby do tego, jak wyglądało dawniej.
Ty mu musisz pokazać, że faktycznie się zmieniłaś, bo słowa to tylko słowa. Przez wiele lat dbałaś o siebie, na jakiej podstawie ma ci zaufać? Jak uwierzyć że faktycznie będzie lepiej? No a przede wszystkim czy ty w to wierzysz? Przepraszam, ale wątpię. Bo jak człowiek bardzo czegoś chce, ja sytuacja staje na krańcu noża, to obieca wszystko nie do końca zdając sobie sprawę, czy podoła, czy chce podołać....
Dowodem na to, że wcale nie chcesz sie zmienić lub też nie wiesz jak są twoje przepychanki w tym momencie...na temat rozwodu chociażby (głupie unoszenie się dumą...on powiedział to ja mu odpowiedziałam. Twoje zawsze musi być na wierzchu, co? )

I jeszcze kilka rad na koniec:
* facet, jeśli nie daje powodów, nie może wiecznie czuć twojego braku zaufania
* bardzo się dla nich liczy godność oraz szacunek. Obdzierasz go z godności, a im dalej w las, tym mniej go szanujesz (for sure).
   Mężczyzna ma być mężczyzną, a nie jakąś małą pizde...ą u boku żony. Przy tobie taki się właśnie stawał (sądząc po przedstawionych faktach)
* jeśli chcesz go odzyskać, musisz nauczyć sie pokory, musisz nauczyć się z nim rozmawiać, słuchać go i przejawiać sporo empatii. Musisz pokazać, że jego potrzeby są tak samo ważne jak twoje.

Mam nadzieję że jeszcze nie jest za późno.

9

Odp: odszedł bo nie kocha ....pomocy!!!!

kiedyś powiedział ze nie myśli o mnie....... bo nie jestem juz częścią jego zycia!
w sobotę jak Go zapytałam stwierdził ze myśli co robie gdzie jestem z małym......  ale dodał ,że wie ze ja sobie poradzę w zyciu bez niego.
chce abym kogos miała abym sobie ułozyła życie ...... ja nie chcę nikogo innego ....
zauważa że wygladam inaczej :makijaż , fryzura , ubranie , komentuje do dziecka: zobacz jak mama sie wystroiła dla taty jak nigdy dotąd.

następnym razem jest oschły , zadaje ból i znowu powtarza ze nie kocha...... ze odszedł i abym sie z tym pogodziła .... abym zrozumiała!
kiedy nie dzwonie do niego np przez trzy dni , nie odbieram od niego telefonu potrafi zadzwonic do mojej mamy sprawdzic lub dowiedziec sie co u mnie ......

nie potrafi mnie pocałowac w usta tylko w policzek...... mowi ze nie czuje potrzeby , nie bedzie się zmuszał.......
przytulil i pocałował w szyje .

10

Odp: odszedł bo nie kocha ....pomocy!!!!

Dajcie sobie czas, nie naciskaj, nie nalegaj, nie wypytuj, nie osaczaj. Daj czas i sobie i Jemu i Wam... Niezależnie czy razem, czy osobno. Byłam "świadkiem" podobnej sytuacji, choć wydaje mi się, że sporo poważniejszej. Osobiście całą sytuację obserwowałam z punktu widzenia dziecka.
Mama miała takie "etapy"; raz kochająca żona, pani domu, matka; raz zaborcza, sprawdzająca, osaczająca, na mnie potrafiła podnieść rękę, znęcać się, a może raczej manipulować i męczyć psychicznie mnie i Tatę, z boku wyglądało to idealnie, nauczycielka, pedagog, zajmująca się na co dzień 4-6 latkami.
Pewnego dnia Tata powiedział, że wynajął mieszkanie, że chce odejść od mamy, zapytał mnie o zdanie. Cieszyłam się jak szalona, tego samego dnia razem z Tatą spakowaliśmy rzeczy i pojechaliśmy do nowego domu... Nie było już "cichych krzyków" za ścianą, manipulacji, osaczania, wypytywania. Czułam się jak w niebie, wszyscy się dziwili jak dziecko może nie płakać z powodu rozwodu rodziców i jeszcze się cieszyć? Po prostu poczuło ulgę.
Do tego zmierzam. Gdy coś nas męczy, ale zależy nam na tym - trwamy. Trwamy, bo mimo bólu i zmęczenia zależy nam. Jeśli damy sobie czas, chwilę oddechu i odrobinę zrozumienia w odpowiednim momencie - jest szansa. Jeśli czasu nie będzie, to po prostu w pewnym momencie pozytywne uczucia znikną. Więc daj sobie i Jemu czas... Jeżeli będzie miał wrócić, to wróci, jeśli uzna, że jest dobrze, że jest lepiej to wróci. Jeśli nie... Życie różne scenariusze pisze. Z takim też należy się pogodzić.

11

Odp: odszedł bo nie kocha ....pomocy!!!!

tak postanowiłam ,że dam sobie i jemu czas.......
nie będę osaczać , dopytywać , sprawdzać ,podejrzewać i drążyć tego co bylo złe bo to na niego działa jak płachta na byka.....sam mi to potwierdził .
zastanawiam sie natomiast czy jest jakas szansa na nasz wspólny udany związek....
jesli zobaczy ze sie zmieniam....wiem ,że to zalezy tylko ode mnie i to czas zweryfikuje wszystko.
On jest zmęczony praca , mną i chce uciec bo tak jest najłatwiej.
ale ja zrobię wszystko aby tak nie było  , przemiana o 180 stopni.

tak sobie myślę gdyby był pewien złożyłby pozew i zakończył wszystko ..... uwolnił się! nie wiem czy on czeka na faktyczna moja przemiane na lepsze .....

12

Odp: odszedł bo nie kocha ....pomocy!!!!
Gosiaczek81 napisał/a:

tak postanowiłam ,że dam sobie i jemu czas.......
nie będę osaczać , dopytywać , sprawdzać ,podejrzewać i drążyć tego co bylo złe bo to na niego działa jak płachta na byka.....sam mi to potwierdził .
zastanawiam sie natomiast czy jest jakas szansa na nasz wspólny udany związek....
jesli zobaczy ze sie zmieniam....wiem ,że to zalezy tylko ode mnie i to czas zweryfikuje wszystko.
On jest zmęczony praca , mną i chce uciec bo tak jest najłatwiej.
ale ja zrobię wszystko aby tak nie było  , przemiana o 180 stopni.

tak sobie myślę gdyby był pewien złożyłby pozew i zakończył wszystko ..... uwolnił się! nie wiem czy on czeka na faktyczna moja przemiane na lepsze .....

tylko pamiętaj o jednym - nie za wszelką cenę, żebyś nie straciła siebie, popraw w sobie, to co uważasz, że powinnaś, bądź taka jak chcesz być, a nie zmieniaj się na siłę tylko po to, żeby kogoś zadowolić - bo Ciebie już nie będzie

13

Odp: odszedł bo nie kocha ....pomocy!!!!

pogubiłam sie w tym wszystkim ...
tak ...... płakałam,prosiłam, groziłam , aby tylko został z nami...... nic nie pomagało wręcz odwrotnie!
bardzo Go kocham i mam nadzieje ,że jakaś mała iskierka miłości tkwi w jego sercu.

powiedział mi ze jest mu żal mnie bo ja kocham a on nie ....... ze łatwiej byłoby gdybym nie kochała.......
ale nie da sie wyrzucić milości z serca , nie da sie zapomniec o drugiej osobie .......

mam nadzieję ,że mu troche zalezy choc twierdzi ze kocha mnie jak siostre i na tą chwilę nie widzi szans na ratowanie związku - też tak powiedział u psychologa!

dziewczyny z Waszego doświadczenia i opowieści udzielcie mi wskazówek co dalej i jak mam postepować aby Go odzyskać.....

14

Odp: odszedł bo nie kocha ....pomocy!!!!

Nie wolno zmuszać nikogo  do miłości, każdy ma prawo decydować z  kim spędza czas i z  kim śpi. O związek trzeba dbać  cały czas bo jeśli się od siebie oddali zbyt mocno  to już  drogi powrotnej nie ma.Tak jak ty chcesz  być szczęśliwa (z nim)  tak on chce  być szczęśliwy( ale  nie z  tobą) Skoro kilkakrotnie  już próbował i nie chce  wrócić  do ciebie to musisz  pozwolic  mu odejsc.To nie  egoizm z  jego strony, dla niego to tez  trudny wybor -pomiędzy rodzina  a  swoim szczęsciem.
Możesz  dać  sobie czas  na nadzieje że  wróci  ale nie możesz  nic innego zrobić  jak  zmienić  to co konieczne i poczekać a  jesli będzie  trzeba  to sie pogodzić  z tym  ze nie jesteście juz  dla siebie.
Takie jest moje zdanie

15

Odp: odszedł bo nie kocha ....pomocy!!!!

Zgadzam się, zmuszenie do miłości to morderstwo na duszy!

16

Odp: odszedł bo nie kocha ....pomocy!!!!

Gosiaczek81

wiem, że to bardzo ciężka sytuacja, bo sama przez to teraz przechodzę. Wiem doskonale jak się teraz miotasz, rzucasz jak płotka na piachu... przerabiałam to... prawie zwariowałam, już nie ufałam własnym osądom, nie wiedziałam co robić.... do chwili gdy nagle jakby opadły mi klapki z oczu... to było niesamowite uczucie. Nadal go kocham, nadal chcę by przy mnie był do końca życia, ale na innych już zasadach. Zrozumiałam, że przez ten przeszło rok walki o związek, zwyczajnie się skundliłam... byłam kundlem, który tylko czekał w domu aż Pan wróci i rzuci mu ochłapy... jak Pan miał zły humor to ranił kundla (słowami), a kundelek tylko poskomlił, skulił ogonek i siup do Pana pod nogi... Do mnie w końcu dotarło co stało się z moim życiem, kim ja się stałam (mimo tego, że chodzę od przeszło roku na terapie - ja też chciałam się zmienić, głównie dla niego...). W tym związku już od dawna nie było dla mnie miejsca, nikt nie pytał jak się czuje, nie dbał o moje potrzeby, nie kochał... Uświadomiłam sobie, że ja tak nie chcę żyć, bo co to za życie? Tylko ból i strach o jutro... Sama nie dasz rady Was uratować, on też musi tego chcieć, inaczej wyprujesz sobie flaki, poniżysz się a potem nie poznasz się w lustrze... Nie oskarżaj się teraz, bo to nic nie da. ODPUŚĆ, błagam...  nie rób sobie tego piekła, które ja sama sobie zgotowałam, bo skończysz jak ja z nerwicą i na tabletkach... I nie szukaj na forum sposobów i rad na uratowanie związku, zapomnij. Co ma być to będzie a Ty już nie masz na to wpływu więc nie trać niepotrzebnie energii życiowej. Jeśli masz ochotę pogadać prywatnie, to napisz do mnie maila, może będę mogła Ci jeszcze jakoś pomóc.

17

Odp: odszedł bo nie kocha ....pomocy!!!!
lili_82 napisał/a:

Gosiaczek81

wiem, że to bardzo ciężka sytuacja, bo sama przez to teraz przechodzę. Wiem doskonale jak się teraz miotasz, rzucasz jak płotka na piachu... przerabiałam to... prawie zwariowałam, już nie ufałam własnym osądom, nie wiedziałam co robić.... do chwili gdy nagle jakby opadły mi klapki z oczu... to było niesamowite uczucie. Nadal go kocham, nadal chcę by przy mnie był do końca życia, ale na innych już zasadach. Zrozumiałam, że przez ten przeszło rok walki o związek, zwyczajnie się skundliłam... byłam kundlem, który tylko czekał w domu aż Pan wróci i rzuci mu ochłapy... jak Pan miał zły humor to ranił kundla (słowami), a kundelek tylko poskomlił, skulił ogonek i siup do Pana pod nogi... Do mnie w końcu dotarło co stało się z moim życiem, kim ja się stałam (mimo tego, że chodzę od przeszło roku na terapie - ja też chciałam się zmienić, głównie dla niego...). W tym związku już od dawna nie było dla mnie miejsca, nikt nie pytał jak się czuje, nie dbał o moje potrzeby, nie kochał... Uświadomiłam sobie, że ja tak nie chcę żyć, bo co to za życie? Tylko ból i strach o jutro... Sama nie dasz rady Was uratować, on też musi tego chcieć, inaczej wyprujesz sobie flaki, poniżysz się a potem nie poznasz się w lustrze... Nie oskarżaj się teraz, bo to nic nie da. ODPUŚĆ, błagam...  nie rób sobie tego piekła, które ja sama sobie zgotowałam, bo skończysz jak ja z nerwicą i na tabletkach... I nie szukaj na forum sposobów i rad na uratowanie związku, zapomnij. Co ma być to będzie a Ty już nie masz na to wpływu więc nie trać niepotrzebnie energii życiowej. Jeśli masz ochotę pogadać prywatnie, to napisz do mnie maila, może będę mogła Ci jeszcze jakoś pomóc.

smutne i prawdziwe to, co napisałaś o tym kundelku

18

Odp: odszedł bo nie kocha ....pomocy!!!!

Gosiaczek, Ty nie panikujesz z powodu wielkiej miłości do niego, a z powodu tego, że Ci się Twoja własność z rąk wymsknęła i zaczyna żyć własnym życiem. Nie chce Ciebie, ani Twoich rządów nad nim. Ty to widzisz i histeryzujesz, bo jak to?! Przecież on jest Twoją własnością i zawsze mogłaś zrobić z nim co chciałaś. A tu zonk, poszedł sobie, powiedział, że już mu się znudziła zabawa i sobie poszedł. Zachowujesz się typowo jak toksyk, którego ofiara wymyka się z rąk.

Teraz to się stroisz "dla tatusia", ale jak trzeba było go posłuchać i wyjść trochę poza własne JA, to uważałaś, że to nie potrzebne, bo przecież zawsze będzie z Tobą, bo jakżeby inaczej?

19

Odp: odszedł bo nie kocha ....pomocy!!!!

Może upraszczam, ale znam te zgrania z własnego podwórka. Znalazł kogoś kto zobaczył w nim samca alfa, superbohatera i kto go szanuje. Może fantazjuje, ale tak jest w wielu przypadkach i dopiero teraz znalazł w sobie siłę żeby się wydostać z tego toksyka w jakim tkwiliście.

Twój błąd-nie doceniałaś tego co masz, nie szanowałaś...musisz sobie sama odpowiedzieć na pytanie dlaczego z nim byłaś...weług mnie to nie była miłość partnerska.

Przeczytaj mój wątek, nie kończy się dobrze dla małżeństwa, ale ja wychodzę na prostą.

20

Odp: odszedł bo nie kocha ....pomocy!!!!

posłuchajcie ...... jest jakiś przełom!
przyjechał w piątek - bardzo miły , fajnie rozmawialiśmy ze sobą , wypilismy kawkę , pobawił sie z dzieckiem.....
prawił mi komplementy , patrzył na mnie jak kiedyś .... przytulił , pocałował w policzek .....
interesował się mną przez cały czas...... przygadywał coś na temat sexu  kilka razy!!!! odmówiłam

pochwaliłam jego nowe spodnie - zapytał naprawdę Ci się podobają?

w sobotę również był..... było również miło....
oprócz jednej sytuacji: chciałam dotknąc jego twarzy i nagle on odepchnął moja reke i powiedział nie rób tak bo nie jestesmy razem....
wyszłam.... przyszedł do mnie i przytulił ....

21

Odp: odszedł bo nie kocha ....pomocy!!!!
Gosiaczek81 napisał/a:

posłuchajcie ...... jest jakiś przełom!
przyjechał w piątek - bardzo miły , fajnie rozmawialiśmy ze sobą , wypilismy kawkę , pobawił sie z dzieckiem.....
prawił mi komplementy , patrzył na mnie jak kiedyś .... przytulił , pocałował w policzek .....
interesował się mną przez cały czas...... przygadywał coś na temat sexu  kilka razy!!!! odmówiłam

pochwaliłam jego nowe spodnie - zapytał naprawdę Ci się podobają?

w sobotę również był..... było również miło....
oprócz jednej sytuacji: chciałam dotknąc jego twarzy i nagle on odepchnął moja reke i powiedział nie rób tak bo nie jestesmy razem....
wyszłam.... przyszedł do mnie i przytulił ....

Niestety, sprowadzę Cię na ziemię, to żaden przełom, nadal jesteś na etapie łudzenia się "tonący brzytwy się chwyta..."
Swoim zachowaniem pokazujesz mu, że nadal jesteś zdesperowana, znam to.
Musisz być twarda, na razie emocje i uczucia na bok. Inaczej nigdy nie przekonasz się, że warto. Będziecie dalej ciągli tą farsę, przepraszam za określenie. A kiedyś może i pożałujesz.
Wiem doskonale, że to trudne, ale nie niemożliwe. Popracuj przede wszystkim nad sobą, masz syndrom odrzucenia i to przeszkadza Ci wyznaczyć właściwą drogę.
Przestańcie się sobą bawić, on prowadzi tą gierkę, może nawet nieświadomie, a Ty odbijasz piłeczkę i dalej gracie w ping-ponga. To do niczego dobrego nie prowadzi.

22

Odp: odszedł bo nie kocha ....pomocy!!!!

ja już nie ciągne farsy ,,,,
jestem twarda nie ulegam...... nie daje sie sprowokować!!!
rozmawiam normalnie , nie prosze o miłośc..... noie prosze o nic!!!
żyję sobie swoim zyciem!!!!
to on szuka kontaktu ze mną ewidentnie!!!

23

Odp: odszedł bo nie kocha ....pomocy!!!!
Gosiaczek81 napisał/a:

ja już nie ciągne farsy ,,,,
jestem twarda nie ulegam...... nie daje sie sprowokować!!!
rozmawiam normalnie , nie prosze o miłośc..... noie prosze o nic!!!
żyję sobie swoim zyciem!!!!
to on szuka kontaktu ze mną ewidentnie!!!

to ucinaj to stanowczo, żadnych gestów, niedomówień, otwartych furtek
wydaje mi się, że on też do końca nie wie czego chce, ale to nie Twój problem, nie ułatwiaj niczego
ignoruj
dopiero jak oboje się całkiem zdystansujecie staniecie na nogi i zrozumiecie swoje potrzeby i oczekiwania

24

Odp: odszedł bo nie kocha ....pomocy!!!!

ale ja chcę aby wrócił......

25

Odp: odszedł bo nie kocha ....pomocy!!!!
Gosiaczek81 napisał/a:

ale ja chcę aby wrócił......

nie zachowuj się jak mała dziewczynka, która tupie nóżką "bo ja chcę, bo ja chcę"
tak się nie da niestety
wcale nie jest mi to obce, wręcz przeciwnie, znam to doskonale
w końcu dojdziesz do etapu godzenia się z rzeczywistością, im szybciej, tym lepiej dla Ciebie, choć teraz wydaje Ci się to całkowicie niezrozumiałe
a potem znów zaświeci słońce
nieprawdopodobne, a możliwe

26

Odp: odszedł bo nie kocha ....pomocy!!!!

mała dziewczynka nie jest w stanie zrozumiec.....ja zrozumialam co było złe .......czego nie robiłam a co robiłam nie tak jak nalezy!!!

tylko tutaj w tym przypadku ja widze teraz ,że jemu jednak zalezy na mnie , nie jest obojętny ,zimny ,wyrachowany!!! ciekawe dlaczego zmienia zdanie ..... czeka az sie zmienię , bada?
to się czuje......

ja z rzeczywistościa juz sie pogodzilam ze Go nie ma i sobie swietnie radzę!!!!

27

Odp: odszedł bo nie kocha ....pomocy!!!!
Gosiaczek81 napisał/a:

mała dziewczynka nie jest w stanie zrozumiec.....ja zrozumialam co było złe .......czego nie robiłam a co robiłam nie tak jak nalezy!!!

tylko tutaj w tym przypadku ja widze teraz ,że jemu jednak zalezy na mnie , nie jest obojętny ,zimny ,wyrachowany!!! ciekawe dlaczego zmienia zdanie ..... czeka az sie zmienię , bada?
to się czuje......

ja z rzeczywistościa juz sie pogodzilam ze Go nie ma i sobie swietnie radzę!!!!

oszukujesz samą siebie
a co to jest?
"ale ja chcę aby wrócił......"

a jak zrozumie, że on nie chce, to co, każesz mu chcieć tego samego, bo ty chcesz?

przemyśl to

28

Odp: odszedł bo nie kocha ....pomocy!!!!

a czy znasz osobę ,która kocha i tego nie chciałaby ?
to jest normalna reakcja według psychologa ,że chcę aby wrócił.....

a co za tym idzie moja przemiana

29

Odp: odszedł bo nie kocha ....pomocy!!!!
Gosiaczek81 napisał/a:

witam,

poszukuje zrozumienia ,wsparcia , wytłumaczenia  bo świat mi się zawalił...... odszedł mąż po 10 latach ślubu ode mnie i 3 letniego synka. Jesteśmy ze sobą 17 lat w tym 10 lat po ślubie , zawsze było ok , kochalismy sie jak szaleni , wspólne wyjścia ,wyjazdy ze znajomymi ,kino ,spacery , zakup mieszkania i czas na dziecko - udało się po 2 latach starań byliśmy przeszczęsliwi. Ja pochłonięta dzieckiem , domem i obowiązkami - mąż pracą awansował uciekał w pracę ja w dziecko , pożycie seksualne było ok ,delikatne czułości z jego strony ja to odrzucałam , odpychałam go , krytykowałam . Był pantoflarzem , nie sprzeciwiał się . Byłam zazdrosna ,sprawdzałam Go , osaczałam......
w czerwcu zasygnalizował ze nie jest tak jak powinno ze juz tak nie kocha ze powinniśmy cos zmienic.......
ja to zbagatelizowałam , on nie walczył o nas odpuścił ...

pierwszy raz wyprowadził sie na 3 dni aby sobie przemyslec..... wrócił podjeliśmy próbę naprawy ...nie wyszło
drugi raz sie wyprowadził również na trzy dni ....wrócił kolejna próba i nic ......
trzeci raz się wyprowadził na stałe do swoich rodziców i tam przebywa.........


nie znałam takiego egoisty który potrafi po tylu latach powiedzieć: nie kocham Cię ...chce byc sam - szczęsliwy , nie tęsknię ,
nie myślę o Tobie , nie chciał podjąć kolejnych prób stwierdził ze już nigdy nie wróci bo nie kocha ........
przysięgał na dziecko ze  nikogo nie ma!!!!! ze powinnam zrozumieć ze chce odejsc abym mu na to pozwoliła , ja walczyłam jak lew - mówił ze nie mam honoru ze byłby ze mną tylko z litości.......ze liczy sie w jego zyciu tylko on i dziecko .....ze chce byc szcześliwy.  ciągłe przepychanki słowne miedzy nami , wypominanie......
on kilka dni temu powiedzial ze potrzebuje czasu na to aby przemyslec sobie wszystko aby kiedys w przyszłości nie żałował tej decyzji. wczoraj przyjechał z dzieckiem - ja wróciłam z miasta i od razu zaatakował mnie ze rozdziela pieniądze bo ja sobie kupuje nową pościel i malibu a za chchwile dodał ze pewnie przyjdzie jakiś facet i dlatego!!!!
zaczęłam dbac o siebie , wychodzić ,żyć   choc to cięzko mi przychodzi bo nadal kocham i licze ze wróci do nas......

straszył mnie rozwodem wiec odparłam atak - zprzestał na jakis czas
wczoraj oznajmił ze jesli dojdzie kiedys do rozwodu to zrzeka sie wszystkiego jedynie zabierze telewizor.

moim zdaniem on i ja jesteśmy rozchwiani emocjonalnie , nie wiemy czego chcemy
on raz jest miły a na drugi dzień atakuje mnie ze powinnam sie leczyc , ze nic sie nie zmieniłam bo nadal go podejrzewam o zdrady itd...... i ze nigdy mu nie ufałam......


nie wiem co robić co myśleć!!!!! pomózcie

On się nie starał? On zawalił? On zniszczył małżeństwo?!

Przecież zrobiłaś wszystko co w twojej mocy, żeby doprowadzic do tej sytuacji ... nawet pantoflarz miał cię dość.

Nie, on nie odszedł bez walki - po prostu ty wszystkie jego próby zbagatelizowałaś.

30 Ostatnio edytowany przez LonelyM (2014-10-13 14:38:23)

Odp: odszedł bo nie kocha ....pomocy!!!!
Gosiaczek81 napisał/a:

a czy znasz osobę ,która kocha i tego nie chciałaby ?
to jest normalna reakcja według psychologa ,że chcę aby wrócił.....

a co za tym idzie moja przemiana

nie obrazaj się, bo nie piszę, zeby cię atakować
napisałaś taki post, a ja Ci daję do zrozumienia, że nie tędy droga

Zaden psycholog nie da ci gotowego rozwiązania, ani recepty na złoty środek
to jest n-i-e-m-o-ż-l-i-w-e

on jedynie pomaga Ci zrozumieć siebie i uczy spojrzenia na to wszystko

31

Odp: odszedł bo nie kocha ....pomocy!!!!

dziewczyny pełna optymizmu wierzę ,że wszystko sie ulozy a ja nie popełnie już nigdy takiego błędu!!!!!!!!

32

Odp: odszedł bo nie kocha ....pomocy!!!!
Gosiaczek81 napisał/a:

dziewczyny pełna optymizmu wierzę ,że wszystko sie ulozy a ja nie popełnie już nigdy takiego błędu!!!!!!!!

nadal nie rozumiesz problemu, Twoje prawo
Ty chcesz poświęcić wszystko nawet siebie, zeby go odzyskać
Nie wymagasz od niego niczego poza tym, żeby Cię chciał i był dobry


Nie czuję się kompetentna by Ci to tłumaczyć dokładniej

33

Odp: odszedł bo nie kocha ....pomocy!!!!

Tak ostre Slowa krytyki nie wspieraja bo zadzialal tutaj mechanizm obronny czyli wypieranie. Czasami warto miec troche empatii....

34

Odp: odszedł bo nie kocha ....pomocy!!!!

Gosia
to nie o chodzi o empatie ale zebys przejrzala na oczy.

35 Ostatnio edytowany przez stokrotka1978 (2014-10-13 21:02:33)

Odp: odszedł bo nie kocha ....pomocy!!!!

Gosia
Powiedz szczerze czy osoba która się wyprowadza, odpycha,  mówi że nie kocha to jednak kocha.  Powiedz szczerze jak to wygląda?  Karmisz się nadzieją.  Wierz mi gdyby Cie kochal to byś to czuła i nie musiała się zostawiać.

I przeczytaj koniecznie mój wątek. Robisz to samo co ja i wierz mi, to nie ma szczęśliwego zakończenia.

36

Odp: odszedł bo nie kocha ....pomocy!!!!
Gosiaczek81 napisał/a:

Tak ostre Slowa krytyki nie wspieraja bo zadzialal tutaj mechanizm obronny czyli wypieranie. Czasami warto miec troche empatii....

Właśnie piszę Ci z empatią, a nie dla krytyki samej w sobie. Co Ci da głaskanie i utwierdzanie, że będzie dobrze skoro nie jest to pewne? Chcesz samą siebie okłamywać? Tak naprawdę nie uda Ci się tego zrobić. Z każdej opinii dowiadujesz się czegoś, nawet jak w tej danej chwili jeszcze o tym nie wiesz, to jednak coś zostaje w Tobie i to Ci prędzej czy później pomoże.

37

Odp: odszedł bo nie kocha ....pomocy!!!!

ja nie oczekuje głaskania ...
ale nie rozumiem jego postępowania : bo ewidentnie widzę ,że mu zalezy na mnie i szuka kontaktu ze mną nie na siłę sam od siebie !!!!

38

Odp: odszedł bo nie kocha ....pomocy!!!!

Gosia,
Pytasz sie ale nie akceptujesz innych odpowiedzi. Rob jak uważasz, moj ex zachwtwal sie bardzo podobnie,  a bawet jeszcze teraz po rozwodzie próbuje.  I wierz mi nie wynika to z tego ze kocha albo chce byc razem ale z jego egoizmu, bo jest samotny (mimo ze ma nowa kobietę), sfrustrowany.  Szczęście w pore się ogarnęłam i zrozumiałam o co w tym chodzi i o czym ludzie tu piszą.

39

Odp: odszedł bo nie kocha ....pomocy!!!!
Gosiaczek81 napisał/a:

ja nie oczekuje głaskania ...
ale nie rozumiem jego postępowania : bo ewidentnie widzę ,że mu zalezy na mnie i szuka kontaktu ze mną nie na siłę sam od siebie !!!!

A może widzisz to co chcesz widzieć?
On się tobą bawi, sprawdza jak bardzo jesteś zdesperowana, żeby mieć go z powrotem.  Przyciąga i odpycha. Sam też się mota.
A skoro jesteś tego tak pewna, to dlaczego jeszcze nie jest i super i świetnie między Wami? Przecież Ty już wiesz co robić, stajesz się wspaniała, bo wiesz co robiłaś źle, a jemu przecież ewidentnie zależy.
Problemy się rozwiązały.
A może jednak tak nie jest?
Więc pomyśl jeszcze raz. Zrób to uczciwie.

40

Odp: odszedł bo nie kocha ....pomocy!!!!

hej...

sytuacja wyglada następująco:

określił termin podjecia decyzji : miesiąc..... ten czas mu jest potzrebny po to aby zobaczył czy zatęskni ,coś poczuje......
wynajął mieszkanie niedaleko nas - konsultował to ze mną ,cenę itd powiedział ze wynajał na miesiąc góra może dwa miesiące!

zabrał sobie z domu kubki i dwa talerze i patelnię.....
zapytał mnie czy chce nadal aby wrócił do nas.......
interesuje się gdzie jadę na urlop z kim i kiedy.......
zwraca się do mnie : kochanie
usilnie popycha mnie w ramiona innych facetów tzn mowi zebym kogos miała....... zapytałam Go dlaczego tak mi mówi to odpowiedział ze chciałby abym była szczesliwa! po czym dodaje ze za często o tym mówi i ze jest złośliwy.
cieszy się do swojej mamy jak dziecko ze powiedziałam mu ze jestem z niego dumna i ze ładnie wyglada.......

człowiek zagadka

psycholoozka mi powiedziala ze jemu zalezy na mnie , na dziecku aby dać mu czasu na przemyślenia bo nadal sie waha .....

41

Odp: odszedł bo nie kocha ....pomocy!!!!

hej...

sytuacja wyglada następująco:

określił termin podjecia decyzji : miesiąc..... ten czas mu jest potzrebny po to aby zobaczył czy zatęskni ,coś poczuje......
wynajął mieszkanie niedaleko nas - konsultował to ze mną ,cenę itd powiedział ze wynajał na miesiąc góra może dwa miesiące!

zabrał sobie z domu kubki i dwa talerze i patelnię.....
zapytał mnie czy chce nadal aby wrócił do nas.......
interesuje się gdzie jadę na urlop z kim i kiedy.......
zwraca się do mnie : kochanie
usilnie popycha mnie w ramiona innych facetów tzn mowi zebym kogos miała....... zapytałam Go dlaczego tak mi mówi to odpowiedział ze chciałby abym była szczesliwa! po czym dodaje ze za często o tym mówi i ze jest złośliwy.
cieszy się do swojej mamy jak dziecko ze powiedziałam mu ze jestem z niego dumna i ze ładnie wyglada.......

człowiek zagadka

psycholoozka mi powiedziala ze jemu zalezy na mnie , na dziecku aby dać mu czasu na przemyślenia bo nadal sie waha .....

42

Odp: odszedł bo nie kocha ....pomocy!!!!

Gosiaczek, z gory przepraszam za podkopywanie Twojej wiary, ale musze skomentowac Twoje slowa "psycholozka powiedziala mi, ze jemu zalezy...". Sama chodze na terapie indywidualna od ponad roku. I wiem jedno, zadna psycholozka nie moze powiedziec Ci, ze jemu na Tobie zalezy! Co najwyzej zapyta, jak ty czujesz i co podpowiada Ci intuicja, bo ona nie wie co on czuje. Tak wiec, albo zmien psycholozke, albo przeanalizuj na chlodno to co dokladnie ona powiedziala, bo czesto my sami interpretujemy slowa w taki sposob by brzmialy tak jak sami tego chcemy podswiadomie. Zastanow sie nad tym czy to co jej opowiadasz jest szczera prawda, bo byc moze sama sie oszukujesz...

43

Odp: odszedł bo nie kocha ....pomocy!!!!
lili_82 napisał/a:

Gosiaczek, z gory przepraszam za podkopywanie Twojej wiary, ale musze skomentowac Twoje slowa "psycholozka powiedziala mi, ze jemu zalezy...". Sama chodze na terapie indywidualna od ponad roku. I wiem jedno, zadna psycholozka nie moze powiedziec Ci, ze jemu na Tobie zalezy! Co najwyzej zapyta, jak ty czujesz i co podpowiada Ci intuicja, bo ona nie wie co on czuje. Tak wiec, albo zmien psycholozke, albo przeanalizuj na chlodno to co dokladnie ona powiedziala, bo czesto my sami interpretujemy slowa w taki sposob by brzmialy tak jak sami tego chcemy podswiadomie. Zastanow sie nad tym czy to co jej opowiadasz jest szczera prawda, bo byc moze sama sie oszukujesz...

Dokładnie tak jest, ale autorka nie jest chyba jeszcze gotowa by się zmierzyć z rzeczywistością stąd "koloryzuje" wszystkie przekazy

44

Odp: odszedł bo nie kocha ....pomocy!!!!

a jednak nie miałyście racji......
wrócił ........
chciał mi dac nauczkę!!!! czy kocha ? tak nadal
czas wszystko zweryfikował......
nie każdy scenariusz jest taki sam dziewczyny......
nie musze koloryzowac bo juz wiem i nigdy tego nie robiłam w woli ścisłości!!!!

45

Odp: odszedł bo nie kocha ....pomocy!!!!

Gosiaczek
życzę najlepszego ale nie wierzę w szczery powrót tymbardziej ze nie postawilas granic właściwie żadnych. A poza tym ci to za związek ze jedno robi na złość drugiemu i się wyprowadza.

  A jesli psycholog tak Ci powiedziała to znaczy ze jest do kitu bo dobry psycholog nigdy nic takiego nie powie jak nie zna drugiej strony.

46

Odp: odszedł bo nie kocha ....pomocy!!!!
Gosiaczek81 napisał/a:

a jednak nie miałyście racji......
wrócił ........
chciał mi dac nauczkę!!!! czy kocha ? tak nadal
czas wszystko zweryfikował......
nie każdy scenariusz jest taki sam dziewczyny......
nie musze koloryzowac bo juz wiem i nigdy tego nie robiłam w woli ścisłości!!!!

szczęścia więc życzę, a czy ono będzie długotrwałe zweryfikuje Ci życie, a nie my

47

Odp: odszedł bo nie kocha ....pomocy!!!!

Gosiu - wykorzystaj czas, że jest blisko.

Ps. Napisałam maila do Ciebie.

48

Odp: odszedł bo nie kocha ....pomocy!!!!

Bardzo szybko autorko wyszłaś z poczucia winy i zapomniałaś o powodach całej tej sytuacji. Pytanie czy chodzi o powrót do starego czy chodzi o powrót do możliwości realizacji związku w nowy sposób gdzie oboje bylibyście szczęśliwi bo ja tu teraz widzę raczej bardziej zapatrzenie w siebie w kontekscie dawniejszego opisu, od którego zaczął się ten wątek. Tak jakby osobiste samopoczucie a nie fakty wpływały na Twoje decyzje, ocene i sposób postępowania. W każdym razie szansa została wam dana ale nie widzę, że Ty chciałabyś z niej skorzystać.

49

Odp: odszedł bo nie kocha ....pomocy!!!!

Przez chwilę zazdrościłam, bo chciałabym, ale no włąśnie czy napewno Gosiaczek zrozumiałaś coś z tej historii, wyciągnęłaś wnioski? Bo ja myślę, że to raczej desperaccja podszywa się pod twoje szczęście. Ale i tak gratuluję

50

Odp: odszedł bo nie kocha ....pomocy!!!!
Malena30 napisał/a:

Przez chwilę zazdrościłam, bo chciałabym, ale no włąśnie czy napewno Gosiaczek zrozumiałaś coś z tej historii, wyciągnęłaś wnioski? Bo ja myślę, że to raczej desperaccja podszywa się pod twoje szczęście. Ale i tak gratuluję

desperacja to niestety zły doradca

51

Odp: odszedł bo nie kocha ....pomocy!!!!

jak nie kocha to nie był tego wart. iść dalej!

Posty [ 51 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » odszedł bo nie kocha ....pomocy!!!!

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026