netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Małżeństwo za wszelką cenę...? Czy warto żyć bez miłości?

49 odpowiedzi13 614 wyświetleńzałożony przez samaona, 15.11.2010

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Małżeństwo za wszelką cenę...? Czy warto żyć bez miłości?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 50 ]

1 Ostatnio edytowany przez samaona (2010-11-15 14:57:53)

Temat: Małżeństwo za wszelką cenę...? Czy warto żyć bez miłości?

Witam was... Jestem tu nowa i właściwie trafiłam przypadkiem, szukając pomocy i odpowiedzi na dręczące mnie pytanie... Wziąć rozwód czy nie? Może w wielkim skrócie opiszę swój problem, jednak jest on podobny do piksidixi... Nie mam z kim o tym porozmawiać oprócz mojego kochanka, który nie jest jednak obiektywną osobą w tej sprawie... Zaczęło się fantastycznie ja 17 lat on 19... młoda, głupia zapatrzona w niego jak w obrazek, zrezygnowałam dla niego ze wszystkich moich przyjaciół, przebywaliśmy tylko w jego towarzystwie, chorobliwie zazdrosny zaczął być mniej więcej po roku znajomości nie raz mi sie za to oberwało bez większego powodu z mojej strony... po prostu potrafił mnie uderzyć, o wyzwiskach nie wspominam... nie ważne czy to było w domu, czy na ulicy... koleżanki tłumaczyły, prosiły... to nie jest facet dla ciebie, a ja głupia romantyczka wierzyłam że mogę go zmienić, że on mnie kocha... później (po 3 latach takiego związku, który na siłę chciałam utrzymać i to mi zależało najbardziej), zaczęłam pracować poznałam fantastycznego mężczyznę na jednym ze szkoleń, mieszka w miejscowości obok, spotykaliśmy się kilka razy, jednak ja byłam nieugięta i tłumaczyłam, że jestem zajęta (zaręczona nawet, bo jakiś miesiąc wcześniej się zaręczyłam), on dalej próbował stał się moim przyjacielem, powiernikiem problemów o których już z nikim nie rozmawiałam... on jedyny mnie rozumiał i byłam przy nim bezpieczna... pewnego razu poszłam z nim do łóżka i tak się zaczął mój romans... czasem w skutkach bardzo zły, mój narzeczony kontrolował mi czasem telefon, kilka razy przeczytał jego smsy do mnie bo akurat je przechwycił... i znów mi się dostawało - w sumie na własne  życzenie wtedy... pewnego razu nawet spotkali się, pobili w bardzo publicznym miejscu. Spotykałam się z nim po nocach w tajemnicy przed wszystkimi... tłumaczył mi tyle razy że to nie jest mężczyzna dla mnie, że tak nie można, ale ja uparcie wierzyłam, bo jeszcze miałam tyle siły, żeby walczyć o związek, w który tak dużo włożyłam od siebie, nastawiona na dawanie a nie branie... Aż pewnego dnia coś we mnie pękło... Postanowiłam z nim zerwać, zaręczyny data ślubu nie były dla mnie ważne, uwierzyłam że mogę żyć inaczej... i co? zaczął mnie szantażować że się zabije, że beze mnie nie może żyć... że się zmieni chociaż tyle razy to obiecywał i nigdy nie wychodziło, nawet zaangażował w to rodziców i moich i swoich... powiedziałam mamie że chyba nie chcę z nim być, ale nie miałam odwagi opowiedzieć co z nim przeżywałam, wiedziała tylko tyle że czasem podniósł na mnie rękę, ale jedyny jej komentarz na ten temat to ? nigdy nie wiesz jaki będzie ten drugi, może być jeszcze gorszy? I tak po tych namowach zostałam przy nim, ale we mnie coś pękło? już nie byłam tą samą osobą  moje marzenia o romantycznej miłości prysnęły, ale brałam to co dostawałam. Nadal byłam z moim obecnym mężem, który co prawda się starał, ale przy każdej okazji możliwej spotykałam się z nim? to było ode mnie silniejsze? wtedy jeszcze nie wiedział, że naprawdę wychodzę za mąż, bo nie odważyłam się mu tego powiedzieć. Później ślub, ten drugi też już o tym wiedział ale dalej był przy mnie i mi to odradzał? Tyle że ja nawet w dniu ślubu myślałam nie o swoim mężu tylko o nim?  trudno wzięłam ślub, mamy własne mieszkanie, kredyt wspólny a ja już zaraz po przyjeździe z podróży poślubnej spotkałam się  z nim mimo, że obiecałam sobie i jemu że już nigdy więcej? a jednak to było silniejsze ode mnie? i tak minęło już od ślubu 1,5 roku, a w moim życiu dużo się nie zmieniło, mąż nie jest może chorobliwie zazdrosny, ale za to nerwowy i w atakach złości jest w stanie mnie okropnie uderzyć wyzywać? trudno mi żyć w takim związku wiedząc, że mam tą drugą osobę, która tak bardzo mnie rozumie i zna i z którą dalej się spotykam. On też ma co prawda przelotne znajomości z kobietami w międzyczasie bo formalnie nigdy nie byliśmy razem, ale jest wolny i czeka na mnie, a do tego daje mi to dokładnie do zrozumienia?  proszę poradźcie mi? ja czuję, że zaczynam się dusić w tym małżeństwie, nic mnie nie cieszy? robię wszystko machinalnie, jakby z przyzwyczajenia, a do tego mój mąż zaczyna wspominać o dziecku? nie chcę żeby i ono później niewinnie cierpiało za moje błędy?


Dodam tylko, że moje zaufanie i nadzieja, że on zmieni swoje nastawienie do mojej osoby legło w gruzach. wiem, że on już taki pozostanie na zawsze, a ja chciałabym być szanowana i kochana przez 24h na dobę, 365 dni w roku, a nie tylko wtedy kiedy miedzy mną a mężem jest dobrze i ma dobry humor...

2

Odp: Małżeństwo za wszelką cenę...? Czy warto żyć bez miłości?

Co Ci poradzić...? To Ty musisz podjąć decyzję.
Największą głupotą był ślub. Po co Ty go brałaś.
Uciekaj jak najszybciej się da, choć wiem, że to trudne, ale zrób pierwszy krok, później będzie z górki...

3

Odp: Małżeństwo za wszelką cenę...? Czy warto żyć bez miłości?

dlaczego wzięłaś ślub? Czy jesteś innego wyznania niż katolickie i byłaś przymuszona przez rodzinę? Czy to miała być zapłata za coś?
Bo ślub bierzemy wtedy kiedy jestesmy pewni, ze z tą osobą a nie inną chcemy spędzic 80% naszego zycia.
Co ciebie pchnęło do małżeństwa bez miłości?

4 Ostatnio edytowany przez Olina (2010-12-01 21:13:42)

Odp: Małżeństwo za wszelką cenę...? Czy warto żyć bez miłości?

samaona

ślub był błędem ale za naiwność się płaci...w końcu gdzieś trzeba nabrać doświadczenia. Jak wyczytałam wsparcia ze strony rodziców też zbytniego nie miałaś.
Teraz to trzeba zadać sobie pytanie a właściwie Ty powinnaś- czy kochasz męża?
ale ja wiem że nie.Czytając to co napisałaś w ciemno mogę powiedzieć że nie,A nawet gdybyś go kochała to związek jest patologiczny!! Jest to przemoc w rodzinie!!!
Sugeruję (bo nie mogę pisać co powinnaś zrobić) pójście do psychologa.
Nawet jak zakończysz związek problemy się nie zakończą.
Z tego co napisałaś radziłabym Ci jak najszybciej zakończyć związek z mężem uwolnić się oraz terapię rodzinną(przemoc w rodzinie)
a później powoli układać sobie życie.I nie daj bożę wskakiwać z jednego związku w drugi.
Skoro Twój partner- kochanek czeka to poczeka jeszcze trochę.

aaa i zapomniałam dodać...jak ktoś Cię szantażuje że się zabije to niech to zrobi to nie Twój problem...możesz dać znać jego rodzinie żeby mu pomogli i więcej nic.
Każdy odpowiada za siebie...jest dorosły w pełni władz umysłowych...

życzę Ci powodzenia smile

Nie pisz, proszę, posta pod postem, a jeżeli chcesz coś dopisać to użyj opcji "edytuj", o czym mówi pkt 11 naszego Regulaminu. (Moderatorka Olina)

5 Ostatnio edytowany przez Olina (2010-12-01 21:12:37)

Odp: Małżeństwo za wszelką cenę...? Czy warto żyć bez miłości?
Zazdrosc napisał/a:

dlaczego wzięłaś ślub? Czy jesteś innego wyznania niż katolickie i byłaś przymuszona przez rodzinę? Czy to miała być zapłata za coś?
Bo ślub bierzemy wtedy kiedy jestesmy pewni, ze z tą osobą a nie inną chcemy spędzic 80% naszego zycia.
Co ciebie pchnęło do małżeństwa bez miłości?

Wzięłam go trochę ze strachu, trochę z poczucia obowiązku do mojego męża, byłam młoda i naiwna... myślałam, że się zmienił, ale po ślubie znów pokazał na co go stać... Poza tym mamy wspólny kredyt, który zaciągneliśmy jeszcze przed ślubem... Wszystko tak mnie trochę przytłoczyło i zaślepiło, jeszcze miałam resztki nadziei, że moje życie będzie takie jak sobie go wymarzyłam, że będę szcześliwa...
wychowywana w bardzo tradycyjnej rodzinie (głównie mama...) boję się ich reakcji, szczególnie, że to ja świeciłam wśród moich braci przykładem, zawsze... Moja kuzynka rok po ślubie też wzięła rozwód i wiem, że atmosfera w rodzinie wokół tej sprawy była dość gęsta i teraz ja? cały czas męczą mnie takie wyrzuty, już uslyszałam, że mam przestać za dużo myśleć, tylko zająć się sobą i swoim życiem, ale potrzebuję na to sił, a nie wiem czy dam radę stanąć przed tym problemem sama... już nie chcę nawet myśleć o reakcji mojego męża... nie wiem na prawdę czego mam się po nim spodziewać, oprócz strachu przed jego furią mam wyrzuty, że go mimo wszytsko też skrzywdzę...

Ewelina 35 napisał/a:

samaona

ślub był błędem ale za naiwność się płaci...w końcu gdzieś trzeba nabrać doświadczenia. Jak wyczytałam wsparcia ze strony rodziców też zbytniego nie miałaś.
Teraz to trzeba zadać sobie pytanie a właściwie Ty powinnaś- czy kochasz męża?
ale ja wiem że nie.Czytając to co napisałaś w ciemno mogę powiedzieć że nie,A nawet gdybyś go kochała to związek jest patologiczny!! Jest to przemoc w rodzinie!!!
Sugeruję (bo nie mogę pisać co powinnaś zrobić) pójście do psychologa.
Nawet jak zakończysz związek problemy się nie zakończą.
Z tego co napisałaś radziłabym Ci jak najszybciej zakończyć związek z mężem uwolnić się oraz terapię rodzinną(przemoc w rodzinie)
a później powoli układać sobie życie.I nie daj bożę wskakiwać z jednego związku w drugi.
Skoro Twój partner- kochanek czeka to poczeka jeszcze trochę.

życzę Ci powodzenia smile

Dziękuję ci za te budujące słowa, na prawdę dużo mi dały... Może masz rację, może jest mi potrzebna pomoc psychologa, żebym wreszcie zaczęła dbać też o swoje szczęście i uwolniła się z tego błędnego kręgu... Wiem, że po rozwodzie nie będzie mi łatwo, wręcz przeciwnie (szczególnie ze wzgl. na to co napisałam już wyżej), będę potrzebowała wsparcia bliskich mi osób, ale szybko nie da sie zapomnieć więc związek z moim kochankiem i tak będzie musiał poczekać, wiem, że to zrozumie i będzie przy mnie... na tą osobę mogę liczyć w każdym momecie mimo, że zraniłam go i to nie raz swoją postawą...

Nie pisz, proszę, posta pod postem, a jeżeli chcesz coś dopisać to użyj opcji "edytuj", o czym mówi pkt 11 naszego Regulaminu. (Moderatorka Olina)

6

Odp: Małżeństwo za wszelką cenę...? Czy warto żyć bez miłości?

samaona - napisałaś o tym jak zareaguje rodzina - kobieto jesteś dorosła i masz prawo do własnych decyzji i przedewszystkim godnego życia , a w tym małżeństwie nie ma szacunku, uczucia i mam wrażenie że wyszłaś za mąż właśnie dlatego że tak wypadało i żeby rodzina i sąsiedzi nie plotkowali. Kobietko - to nie osiemnasty wiek - musisz wreszcie popatrzeć nato czego ty chcesz od życia. A rodzina popsioczy, powie parę morałów, strzeli focha i wreszcie jej przejdzie - zobaczysz. Kwestia jest jeszcze taka że że do czasu gdy nie ma dziecka wszystko naprawdę jest łatwiej rozwikłać i jest mniej zranionych osób (chodzi o dziecko)A z twojego opisu wynika że posiadanie dziecka dla twojego męża staje się sprawą ważną i będzie on dążył do tego tak czy siak aż dopnie swego i wtedy dopiero będziesz miała dużo trudniejszą sytuację do rozwikłania.
Co do majątku wspólnego to zawsze możecie sprzedać mieszkanie,samochód i podzielić się pieniędzmi - a jak nie to sąd dokona podziału.
Myślę że gdy mąż bije - to nie powinnaś dalej tkwić w tym związku.

7

Odp: Małżeństwo za wszelką cenę...? Czy warto żyć bez miłości?

To musi być strasznie w dniu własnego ślubu, myśleć o innym mężczyźnie niż ten, który czeka na Ciebie przed ołtarzem.... ja sama nie potrafię sobie wyobrazić takiej sytuacji.... naprawdę musiało być Ci ciężko, a jak ciężko pewnie było temu drugiemu i pewnie nadal jest, ale moje zdanie jest takie............... życie masz tylko jedno, powinnaś zrobić wszystko aby być szczęśliwą, nie możesz tkwić w związku bez miłości bo prędzej czy później wykończy Cię to psychicznie, jeżeli chcesz być z tamtym, to rozwód jest najlepszym rozwiązaniem, teraz jest najlepszy czas bo nie macie jeszcze dzieci. Może moje myślenie jest trochę egoistyczne, ale każdy z nam ma prawo do szczęścia, zwłaszcza, że nikt z nas nie zna dnia ani godziny.................

8

Odp: Małżeństwo za wszelką cenę...? Czy warto żyć bez miłości?
Viola1989 napisał/a:

To musi być strasznie w dniu własnego ślubu, myśleć o innym mężczyźnie niż ten, który czeka na Ciebie przed ołtarzem.... ja sama nie potrafię sobie wyobrazić takiej sytuacji.... naprawdę musiało być Ci ciężko, a jak ciężko pewnie było temu drugiemu i pewnie nadal jest, ale moje zdanie jest takie............... życie masz tylko jedno, powinnaś zrobić wszystko aby być szczęśliwą, nie możesz tkwić w związku bez miłości bo prędzej czy później wykończy Cię to psychicznie, jeżeli chcesz być z tamtym, to rozwód jest najlepszym rozwiązaniem, teraz jest najlepszy czas bo nie macie jeszcze dzieci. Może moje myślenie jest trochę egoistyczne, ale każdy z nam ma prawo do szczęścia, zwłaszcza, że nikt z nas nie zna dnia ani godziny.................

Właśnie co do egoizmu, często zastanawiam się czy teraz moje myślenie nie jest za bardzo egoistyczne (myślenie tylko o własnym szczęściu i uczuciach), bo jakby nie było mój mąż się zaangażował po uszy, co prawda na swój sposób, gdzie co drugie zdanie jest takie czy mam ochotę na seks, co mnie też bardzo męczy, a z drugiej strony wiem, że go pociągam i mu się podobam i teraz mam go "walnąć" takim ogromnym obuchem i zrujnować mu cały świat... wiem, wiem ma swoje za uszami, zranił mnie bardzo i to nie raz, czego nie za bardzo potrafię mu wybaczyć, ale dotychczas bardziej dbałam o innych niż o siebie,
z kolei z drugiej strony mój partner też cierpi, mimo wszytko patrząc jak ja się męczę, słysząc, że mąż mnie krzywdzi, a nawet mając świadomość, że co dzień wieczorem kładę się z nim do łóżka...
Nie wiem już sama, mam tak ogromne dylematy, które mnie męczą nieustannie i nie dają mi się skupić na niczym innym... z jednej strony słowa, że chcę rozwodu, stoją mi już w gardle, a z drugiej strony nie wiem czy dam radę je wypowiedzieć...
Moje ogromne związanie z mężem jest toksyczne wiem, jest uzależnieniem... tylko jak to przerwać? sad Boję się mojej przyszłości...

9

Odp: Małżeństwo za wszelką cenę...? Czy warto żyć bez miłości?

Samaona wnioskuje,ze masz dwadziescia pare lat-to dobry czas jak kazdy inny zresztą aby zacząć żyć w koncu dla siebie.Czy mąż daje Ci poczucie bezpieczeństwa,szacunek,czy czujesz się kochana?Moim zdaniem nie.Tkwisz w tym związku bo w niego wstąpiłas i nie bardzo wiesz jak z niego wybrnąć....Przewróć świat wokół siebie do góry nogami i zacznij żyć z kimś na kim Ci naprawdę zależy z kimś kto \cie kocha i obdarzy szacunkiem,miłością i bądż szczęśliwa!!!!
To Twoje życie,Twoje decyzje nie patrz na to co powiedzą znajomi,rodzina,sąsiedzi bo tak naprawdę to nic im do tego!

10

Odp: Małżeństwo za wszelką cenę...? Czy warto żyć bez miłości?
marecki0473 napisał/a:

Samaona wnioskuje,ze masz dwadziescia pare lat-to dobry czas jak kazdy inny zresztą aby zacząć żyć w koncu dla siebie.Czy mąż daje Ci poczucie bezpieczeństwa,szacunek,czy czujesz się kochana?Moim zdaniem nie.Tkwisz w tym związku bo w niego wstąpiłas i nie bardzo wiesz jak z niego wybrnąć....Przewróć świat wokół siebie do góry nogami i zacznij żyć z kimś na kim Ci naprawdę zależy z kimś kto \cie kocha i obdarzy szacunkiem,miłością i bądż szczęśliwa!!!!
To Twoje życie,Twoje decyzje nie patrz na to co powiedzą znajomi,rodzina,sąsiedzi bo tak naprawdę to nic im do tego!

W moim związku już dawno nie ma szacunki i bezpieczeństwa, przynajmniej dla mnie... co do kochania czasem ma jakieś przebłyski, ale to nie jest taka miłość jaka powinna być...O jakiej marzę i chcę takiej... Miło, że są to słowa mężczyzny, mimo że panuje wszechobecna męska solidarność... Dziękuję ci za te wsparcie, zaczynam się umcniać w tej decyzji, którą podjęłam... ale i tak najgorsze przede mną...

11

Odp: Małżeństwo za wszelką cenę...? Czy warto żyć bez miłości?

a co w przypadku jak ja nie kocham mojego partnera( malzenstwem dzieki Bogu nie jestesmy..), mamy dwoje dzieci ...powod? brak szcunku do siebie, wyzwiska, inne potrzeby, punkty widzenia na przyszlosc, niezaradnosc, brak czulosci, milosci, klotnie.. On nie chce odejsc mimo, ze widzi problem, a ja najchetniej bym juz sama z dziecmi chciala byc, bo wiem ze to sie nie zmieni, a milo jest tylko czasami, tak jak wyzej napisano, jak on ma dobry humor, albo czego potrzebuje. Wszystko do czego w zyciu doszlimy ( razem 6 lat, niedlugo ale zawsze cos) doszlismy dzieki mojej determinacji i glownie z moi wkladem finansowym, a on jak paczek w miodzie
Powiem wam, ze ja juz czasami zastanawiam sie czy np. nie powiedziec mu ze mam kogos, zdradzic go czy co, zeby w koncu sie wyniosl i dal nam spokoj...Pewnie nasunie Wam sie stwierdzenie, ze pewnie mocno mnie kocha i dzieci.. he dzieci pewnie tak, mnie moze troche, ale jego wyzwiska i brak szacunku i pozostale wady wymienione na gorze zupelnie temu zaprzeczaja..
gdyby nie dzieci juz dawno nas by nie bylo..a tak co robic? jak go skutecznie odstraszyc,?

12

Odp: Małżeństwo za wszelką cenę...? Czy warto żyć bez miłości?

Samaona, przepraszam za brutalność, ale jak czytam Twoją historię to nóż mi się w kieszeni otwiera! Sam bym Cię chętnie sprał, ale nie biję kobiet. Kobieto!! Masz problem ze sobą i tylko Ty możesz go rozwiązać! Jeżeli tego nie zrobisz, to każdy związek będzie nieudany! Twój mąż też ma oczywiście problem, jak każdy damski bokser i na pewno musisz się od niego uwolnić! A on musi się leczyć na własną rękę. Tymczasem Ty zacznij swoją terapię, wyjdź z tego toksycznego związku, zanim nie będziesz miała podwójnego problemu, albo potrójnego (co jak będą bliźniaki?) A za chwilę to się przecież stanie. Dziewczyno - spiesz się dopóki jest to w łatwiejsze niż za chwilę będzie!! Już dziś umów się z psychologiem rodzinnym, niebieską linią - wszystko jedno! Obiecaj mi to! Masz kredyt? - jesteś młoda, zdrowa to co to za problem? Ja mam trzy kredyty i czwórkę dzieci i żyję! I to jak! Dziewczyno - działaj!

13

Odp: Małżeństwo za wszelką cenę...? Czy warto żyć bez miłości?

mnie powaliła w tej historii wypowiedz twojej mamy
że ten drugi może być gorszy jakie ona ma doświadczenia
Jesteś aż taka zakompleksiona że uczepiłaś się pierwszego lepszego faceta. Nie ważne ze cham gbur i damski bokser.

Spójrz w lustro to ostatnia chwila na zmianę jeśli zaraz nie zrobisz porządku ze swoim życiem do końca życia będziesz tego żałować.
W twojej sytuacji każda minuta zwłoki jest jak gwóźdź do twojej trumny.

14

Odp: Małżeństwo za wszelką cenę...? Czy warto żyć bez miłości?

samaona postaraj sie patrzec na siebie i własne potrzeby, czasem naprawdę trzeba byc egoistą aby zacząć zyć inaczej. Rozumiem co mozesz przezywać w zwiazku ze strachem przed rozwodem boisz sie napietnowania przez rodzinę, bo raczej Cię nie wspierają. Jednak jezeli masz wokół siebie prawdziwych przyjaciół duzo rozmawiaj z nimi ale tylko z takimi, którzy mają mądre podejście akurat do tych spraw. Uwierz mi w pewnym momencie strasznie cięzko było podjąc decyzję o wyprowadzeniu się z domu rodzinnego.....smieszne- dorosłej kobiecie, ale prawdziwe. Wiele bym musiała napisac co się działo w moim zyciu i postanowiłam się wyprowadzić, wiesz jakie to było cięzkie z kazdej strony glosy nawet siostra zwróciła sie przeciwko mnie, no bo jakze to ona starsza od kilku lat ustawiona to raczej ja miałam obowiązek zostać w domu bo jest mama, babcia trzeba im pomagać. Nie daj się zaszczuć, zeby nie zrobic czegos dla siebie. Mieszkam juz ponad roka sama i wiesz co? wydawało się, że zostałam wykleta z rodziny, minęło troche czasu i okazało się, ze w koncu kazdy ma swoje zycie i jest wreszcie zdrowa atmosfera w mojej rodzinie. Co do Twojej sytuacji w związku z mężem wydaje mi się, że Ty czułas zawsze,że nie powinniscie byc razem jednak trwałas przy nim i robisz to nadal bo za wszelką cenę tłumaczysz sobie, ze zawsze coś takiego sie wydarzyło co powoduje, ze powinnaś z nim być. Pamiętaj staraj się byc nizalezną kobieta pomimo tej całej sytuacji. Niezalezna w sensie nie zatracaj swojej osoby aby poświecac się bez reszty mezowi, ani tez latac na randki z kochankiem. Jezli czujesz,. że kochanek to właśnie to zakończ  jedno rozpocznij drugie, a może tak naprawdę potzrebujesz czasu dla siebie tylko dla siebie, wyjedź, odpocznij od jednego i drugiego i postaraj się ułożyc plan na zycie w którym Ty grasz główną rolę, moze zrozumiesz, że dostajemy jedno życie i to od nas zalezy aby siebie po drodze w nim nie zgubić. Czy usmiechasz się tak często jakbyś chciała, czy żyjesz z dnia na dzień bez poczucia strachu, ze nie wiesz co przyniesie jutro (a może dostaniesz w twarz od męża, bo zasłuzyłaś?) w pierwszym poście napisałaś, ze wtedy, kiedy znalazł jakieś smsy w telefonie i Cie okładał to właściwie na Twoje życzenie? Dlaczego tak uważasz? czy nie mogł cokolwiek innego aby Cie nie uderzyc, mógł ze zlości swoim pustym łbem trzasnąc o ścianę, ale nie krzywdzic Ciebie. Rozumiesz mogł zrobić cokolwiek innego, wyjsc, obrazić się, zażądac wyjaśnień...........nie wiem .....rzucic Cię, nie wybaczyc Ci itd ALE NIE OKŁADAĆ. pozdrawiam Cię i trzymam kciuki, mysl o sobie, nie daj się, a brutalną prawdę, ze powinnaś odejść od tego damskiego boksera przyjmij jak wyzwanie, któremu sprostasz bo doprowadzi Cię do innego lepszego życia.

15

Odp: Małżeństwo za wszelką cenę...? Czy warto żyć bez miłości?
Czlowiek napisał/a:

Samaona, przepraszam za brutalność, ale jak czytam Twoją historię to nóż mi się w kieszeni otwiera! Sam bym Cię chętnie sprał, ale nie biję kobiet. Kobieto!! Masz problem ze sobą i tylko Ty możesz go rozwiązać! Jeżeli tego nie zrobisz, to każdy związek będzie nieudany! Twój mąż też ma oczywiście problem, jak każdy damski bokser i na pewno musisz się od niego uwolnić! A on musi się leczyć na własną rękę. Tymczasem Ty zacznij swoją terapię, wyjdź z tego toksycznego związku, zanim nie będziesz miała podwójnego problemu, albo potrójnego (co jak będą bliźniaki?) A za chwilę to się przecież stanie. Dziewczyno - spiesz się dopóki jest to w łatwiejsze niż za chwilę będzie!! Już dziś umów się z psychologiem rodzinnym, niebieską linią - wszystko jedno! Obiecaj mi to! Masz kredyt? - jesteś młoda, zdrowa to co to za problem? Ja mam trzy kredyty i czwórkę dzieci i żyję! I to jak! Dziewczyno - działaj!

Obiecuję... jeszcze dziś się umówię na wizytę, muszę zacząć od drobnych kroczków, kończąc na tym najważniejszym... ale postanowiłam być twarda, a z kredytem jakoś chyba dam radę, chociaż ciężko będzie się z nim z czymkolwiek dogadać w takiej sytuacji, ale dam radę...

16

Odp: Małżeństwo za wszelką cenę...? Czy warto żyć bez miłości?
morfeusz73 napisał/a:

mnie powaliła w tej historii wypowiedz twojej mamy
że ten drugi może być gorszy jakie ona ma doświadczenia
Jesteś aż taka zakompleksiona że uczepiłaś się pierwszego lepszego faceta. Nie ważne ze cham gbur i damski bokser.

Spójrz w lustro to ostatnia chwila na zmianę jeśli zaraz nie zrobisz porządku ze swoim życiem do końca życia będziesz tego żałować.
W twojej sytuacji każda minuta zwłoki jest jak gwóźdź do twojej trumny.

Pierwszy mężczyzna na poważnie... nie wiem czym mi imponował... byłam ślepa, głupia, młoda... ale jeszcze nie jest za późno. Nie pozwolę sobie zmarnować całego życia...

17

Odp: Małżeństwo za wszelką cenę...? Czy warto żyć bez miłości?

nigdy nie jest za późno

jesteś silna dasz rade małe kroczki w twoim przypadku nie będą najlepsze
to jak rwanie zęba raz szybko i już będzie dobrze.

i ważne zmień sposób myślenia na pozytywny

NIGDY NIE JEST TAK DOBRZE, ŻEBY NIE MOGŁO BYĆ LEPIEJ!!!!!!!

18

Odp: Małżeństwo za wszelką cenę...? Czy warto żyć bez miłości?

życie jest piękne ,tylko od nas samych zależy jak je przeżyjemy.Mam podobny problem tzn.mąż mnie nie bije,raczej czuje się krzywdzona psychicznie!!!Tkwie w tym,bo łudze się że kiedys będzie dobrze,ale nie wiem czy to ma sens?Musimy być silne i stanąć na własne nogi,nie można być niewolnikiem,trzeba żyć z całych sił!!!Życze  powodzenia.Pozdrawiam serdecznie.

19

Odp: Małżeństwo za wszelką cenę...? Czy warto żyć bez miłości?

Minęło kilka dni odkąd zjawiłam się na tym forum... Na razie dużo się nie zmieniło oprócz tego, że przeszłam dość poważną rozmowę z moim kochankiem, bo tak to trzeba nazwać po imieniu... Postanowiliśmy oboje, że dopóki nie ułożę swoich spraw z mężem nie będziemy ze sobą sypiać, to jest złe i tak nie można, wiem, że w sumie postanowienie dużo za późno złożone, ale zawsze coś... Zakazane zawsze smakuje lepiej, a taka decyzja ma mi pomóc zrobić z tym wszystkim porządek... Myśląc nad tym dłużej wydaje mi się, że ma rację... A ja dalej zbieram się na powaaaaażną rozmowę... i nie wiem od czego zacząć... wiem to, że go nie kocham i się męczę, a to zaczyna mi przeszkadzać z dnia na dzień co raz bardziej... nawet podczas małego pocałunku czuję, że cała krzyczę od środka... sad:(:( Czas zabrać się za to jak najszybciej...

20 Ostatnio edytowany przez Czlowiek (2010-11-30 16:17:16)

Odp: Małżeństwo za wszelką cenę...? Czy warto żyć bez miłości?

Samaona, martwię się o Ciebie. Dobrze że porządkujesz sprawy z kochankiem - to dobry krok. Ale następny jest równie pilny. A to jest znalezienie fachowej, bezstronnej pomocy psychologicznej. Nie wiem czy warto teraz zaczynać od rozmowy z mężem. Z całym szacunkiem, nie mam zaufania do damskich bokserów. Ja jestem bardzo, bardzo trudnym człowiekiem. Ale nie wyobrażam sobie podnieść ręki na kobietę, nawet kiedy żona doprowadza mnie do czerwoności. Będzie miał dobry dzień - to wysłucha i obieca zmiany na lepsze. Będzie miał gorszy - to oberwiesz i pogłębisz TWOJE uzależnienie od tego toksycznego związku. I wniesiesz toksyny do każdego następnego. Dlatego najpierw zacznij się rozprawiać sama ze sobą, żeby nauczyć siebie i innych szanować. Przepraszam - nie uważam że nie szanujesz innych, tylko mając problemy, które wynosimy z domu (napisałaś aż nadto), nasze relacje z innymi są zaburzone. Co oznacza szanowanie siebie - to rozumiesz? Po prostu nie mieszka się pod jednym dachem z kimś kto używa przemocy. Dorosła osoba podejmuje decyzje, nawet jeżeli są trudne.

Twój mąż też wymaga pomocy, ale prawdopodobnie musi się znaleźć na dnie, żeby się o tym przekonać. Jeżeli do szpiku kości, każdym włóknem ciała nie poczuje że jest chory, to nie pójdzie do lekarza. Daleki jestem od osądzania - jego problemy to też zapewne ciężar dzieciństwa, ale jeżeli nie ma stalowej motywacji do zmian, to tych zmian nie będzie bo są zbyt trudne.

21

Odp: Małżeństwo za wszelką cenę...? Czy warto żyć bez miłości?

Zapisałam się na wizytę u psychologa... Idę w przyszłym tygodniu... trochę się tego obawiam, ale wiem, że muszę dla własnego dobra. Co do tych rozmów z mężem też mam takie obawy i podejrzewam, że tak by się stało gdybym cokolwiek wspomniała o rozstaniu, ale nie mogę też uciekać od tego tematu przez cały czas tym bardziej, że zaczynam czuć całym ciałem, że nie chce tego związku... Boję się tej przyszłości, ale muszę stawić jej czoła!

22

Odp: Małżeństwo za wszelką cenę...? Czy warto żyć bez miłości?

brawo brawo brawo psycholog super sprawa-przede wszystkim musisz ty sie ogarnac.
ja nie dalabym sie uderzyc nigdy dlaczego ty pozwalasz? ja raczej bym poinformowala ze za kazde wyzwisko, za kazde uderzenie, za kazda obraze za wszystko jest on winien, ze to koniec i ze sie dzis wyprowadzasz, wzielabym torby i wyszla, koniec!!
wynajmij cos od grudnia i odejsc, miej swieta spokojne i w koncu bez przemocy, kto wie moze ci sie ulozy z tym kochankiem...

widze ze bierzesz bardzo pod uwage "co powie.." moze do tego dorosnac trzeba ale to jest niewazne co powiedza!!
zrobilas tak jak chcieli wzielas slub i co jest ok?? wiem doskonale jak jest ciezko, moze moja sytulacja ci pomoze, ja w wieku 19lat zaszlam w ciaze, z okropnym ..... kazali mi rodzice wziasc slub, bylam mloda glupia(witaj w klubie) ale ola mnie, ciebie bil a mnie olal i wyjechal za granice a dzownienie to byly same obrazy, nie dalam sie tak traktowac, odeszlam z wielka ciaza i bez grosza, oddalam wszytsko samochdo mieszkanie itd...zima urodzila sie corka, poznalam kogos, pokochal nas oboje, latem bylam juz po rowzwodzie a on byl w szoku ze jestem taka twarda w koncu wczesniej drzalam widzac go....
oj co o mnie mowili, wiem doskonale jak to wszytskim zbulwersowalo a tym bardziej ze zaraz po rozwodzie zamieszkalam z tym poznanym facetem przez pare miesiecy nie mialam kontaktu z rodzina ale bylam szczesliwa!! rozumiesz, szczesliwa!!
pewnie ze bywa roznie i  po zamieszkaniu razem jest inaczej....ale teraz po 4latach od tego wydarzenia jestem mezatka z 2 dzieci ktora juz nie drzy jak widzi kochanego meza...mam spokoj, spokoj ktory nie wyobrazasz jak chloernie dobrze smakuje.

23

Odp: Małżeństwo za wszelką cenę...? Czy warto żyć bez miłości?

Jak można bać się własnego męża, uciekaj ile sił w nogach. Moja matka wyszła za mojego ojca też ze względu na rodzinę i na to co ludzie powiedzą, a później żałowała, bo wyszła za alkoholika, który bił ją, mnie i moje rodzeństwo, bez powodów. Powinnaś była uciekać kiedy już Cie uderzył, uwierz wiem coś o tym. I nie pozwól na dziecko, i nie wierz mu nigdy że się zmieni, bo tego nigdy nie zrobi jak facet uderzy raz, będzie bił cały czas. A jeśli boisz się odejść bo zrobi Ci krzywdę, to jest wiele poradni które pomogą Ci sie uwolnić, nie rozumiem Twojej matki czemu pozwoliła Ci wziąć ślub skoro wiedziała że juz Cie uderzył.

24

Odp: Małżeństwo za wszelką cenę...? Czy warto żyć bez miłości?

miernota z tego twojego męża. Im człowiek słabszy tym częściej używa przemocy fizycznej.
Wykorzystaj to jeśli cię uderzy wezwij policje idź na obdukcje do lekarza.
Dzisaj byłem na posterunku policji i wpadł mi w oko olbrzymi plakat o przemocy w rodzinie z kontaktami.
Poszukaj coś w internecie są telefony zaufania nie musisz na nic czekać pomoc mogą udzielić ci natychmiast.

25

Odp: Małżeństwo za wszelką cenę...? Czy warto żyć bez miłości?

właśnie skończyłam pisać list do męża... myślę, że będzie to dobra forma przekazania mu istotnych informacji o tym co się dzieje ze mną i moimi uczuciami, dla mnie najbezpieczniejsza... przeczyta rano jak będę w pracy, jak wrócę zdąży ochłonąć (mam taką nadzieję). Muszę kiedyś stawić temu czoła, nie mogę przecież wiecznie uciekać... napisałam, że go nie kocham, że małżeństwo było błędem, że nie jestem szczęśliwa, że złe chwile wracają jak bumerang i ciągle o sobie przypomianją, że czas się zastanowić co dalej, bo nawet jego bliskość sprawia,że nie czuję się bezpiecznie i komfortowo... no i że potrzebuję czasu... nie napisałam wprost, że chcę odejść, bo i tak to są już mocne słowa... nie wiem czy dobrze robię... jutro poznam tego skutki, ale muszę coś zrobić bo na prawdę zwariuję!!Mam nadzieję, że reakcja będzie w miarę spokojna, o to prosiłam też w liście... zobaczymy... a na razie spróbuję zasnąć, bo coś ostatnio kiepsko mi to wychodzi...

26

Odp: Małżeństwo za wszelką cenę...? Czy warto żyć bez miłości?

juz ciebie nie rozumiem, chcesz odejsc czy ulozyc sie z mezem?
bo mysle ze ten list powie jemu tylko ze jest zle ze powinien sie zmienic, nie ma nic o zmianie, dlaczego sie tak cackasz? boisz sie, to napisz mu ze odchodzisz i sie wyprowadz. nie rozumiem, mozesz mi wyjasnic o co ci chodzi?

27

Odp: Małżeństwo za wszelką cenę...? Czy warto żyć bez miłości?
syla135 napisał/a:

juz ciebie nie rozumiem, chcesz odejsc czy ulozyc sie z mezem?
bo mysle ze ten list powie jemu tylko ze jest zle ze powinien sie zmienic, nie ma nic o zmianie, dlaczego sie tak cackasz? boisz sie, to napisz mu ze odchodzisz i sie wyprowadz. nie rozumiem, mozesz mi wyjasnic o co ci chodzi?

chodzi mi o to, że nie jestem osobą, która potrafi wprost powdzieć słowa, które ranią drugą osobę, poza tym szczera rozmowa w 4 oczy była dla mnie czymś za dużym do pokonania, mój strach przed jego reakcją (być może agresywną) mnie przerósł... chcę być po prostu szczęśliwa... ale nie jestem  na tyle silna, żeby jednym ruchem odciąć drastycznie tą toksyczną nić... za bardzo tym przesiąkłam, nim i całym tym związkiem... jest mi niezmiernie trudno, ale po tym liście minimalnie lżej... czas zacząć zmieniać swoje życie... wiem, że w moim przypadku tylko drastyczna decyzja jest najlepsza, ale nie jestem jeszcze na nią gotowa... ranię go tym moim zachowaniem i nie mogę się pozbyć tej myśli dlatego jest jak jest. Chcę być szczęśliwa, ale... sad

28

Odp: Małżeństwo za wszelką cenę...? Czy warto żyć bez miłości?

kochana a jak ty chcesz byc szczesliwa?? przy nim, przy mezu?? a nei pomyslalas ze ten kochanek bedzie mial dosc i ulozy sobie zycie a potem okaze sie ze ty go kochasz ale bedzie juz za pozno, czy ty chcesz odbudowywac kontakty z mezem?
ty wogole wiesz gdzie te szczescie ma byc, z kim?? nie patrz na meza na to ze go sprzwdzisz-on o tym nie mysla jak cie lal-ale wsluchaj sie w siebie.
mysle ze psycholog musi z toba porozmawiac, jestes uzalezniona od meza, widac to, uwiezil cie przy sobie, mysle ze bcy bedzie dalej, po porstu nerwy se rozladowuje, oj ja tez bym nei raz meza walnela ale nei moge, bo go szanuje!! rozumiesz, on cie nawet nie kocha jesli bije i nie wiesz w to co mowi bo czyny mowia co innego.
ja i wiele innych osob wie doskonale co powinnas zrobic, sama musisz dojrzec do decyzji.

29

Odp: Małżeństwo za wszelką cenę...? Czy warto żyć bez miłości?

samaona powiedz mi jak boli cię ząb i wiesz że nie warto już go leczyć to nadal chodzisz z bólem? Lubisz jak ce rwie łupie nie pozwala ci normalnie funkcjonować. No końcu przyzwyczaiłaś się do niego tyle lat razem.
Czy rwiesz go szybko?

Możesz napisać 100 listów i tak nie przestanie ce to boleć i męczyć. Man nadzieje tylko że teraz już mu powieszałaś wszytko ze przeczytał ten list i jesteś bezpieczna z daleka od niego.

30

Odp: Małżeństwo za wszelką cenę...? Czy warto żyć bez miłości?
morfeusz73 napisał/a:

samaona powiedz mi jak boli cię ząb i wiesz że nie warto już go leczyć to nadal chodzisz z bólem? Lubisz jak ce rwie łupie nie pozwala ci normalnie funkcjonować. No końcu przyzwyczaiłaś się do niego tyle lat razem.
Czy rwiesz go szybko?

Możesz napisać 100 listów i tak nie przestanie ce to boleć i męczyć. Man nadzieje tylko że teraz już mu powieszałaś wszytko ze przeczytał ten list i jesteś bezpieczna z daleka od niego.

Achhh żeby to wszystko było takie proste... wbrew pozorom i moim obawom zareagował nad wyraz spokojnie na list i na mocne słowa i zarzuty w nim zawarte... zapytał tylko czy jest to spowodowane tym, że kogoś mam na boku? a ja jak największy tchórz nie przyznałam się... dłuuuugo rozmawialiśmy, nawet padła propozycja żeby to on się wyprowadził do rodziców, a ja spanikowałam i w sumie nic nie wniknęło z tej rozmowy, tyle, że mi trochę lżej i wyrzuciłam z siebie dużo negatywnych emocji, ale nie zupełnie wszytskie... Mam świadomość, że nadal stoję w miejscu... po takiej aferze, którą zrobiłam może z pół roku będzie spokój, a później znów w ciągu jednej chwili zburzy się to co zdołałam odbudować przez ten czas... Bo nie umiem uwierzyć, że zrozumiał i boję się takiej przyszłości... wydaje mi się, że w tych dobrych chwilach moje miejsce jest właśnie przy nim, przyzwyczajona walczyć mimo wszystko mam ochotę znów to zrobić, ale chyba nie byłabym zdolna zdradzać i to tak długo jeśli na prawdę bym go kochała... Rozumiem raz, nagłe zaćmienie, ale nie prawie 4 lata!! A kochać dwóch na raz też nie można... Wiem, wszystko w teorii, wiem, że to ja muszę podjąć decyzję, ale praktyka jest już znaaaacznie gorsza... sad i dalej tkwię w takiej dziurze...

31

Odp: Małżeństwo za wszelką cenę...? Czy warto żyć bez miłości?

czytam pewną książkę o pracy nad sobą
i wpadł mi pewien cytat. Pomyślałem najpierw o sobie a za chwile przypomniałaś mi się Ty
Przemyśl te słowa

"inni nie mogą nam zabrać naszego szacunku dla siebie, jeśli im go nie oddamy"
                                                                                                   Gandhi

i jeszcze jedno

" Nikt nie może cie zranić bez twojej zgody"
                                                     Eleonora Roosvelt

32

Odp: Małżeństwo za wszelką cenę...? Czy warto żyć bez miłości?

Ja z kolei wkleję Ci, Samaona, tekst, który znalazłam na stronie Fundacji Kobiece Serca. Moim zdaniem jest bardzo mądry, konkretny i świetnie oddaje to co powinnaś sobie spokojnie przemyśleć:

Określenie przez kobietę, gdzie przebiegają jej granice w związku decyduje o tym, czy będzie on dla niej dobry, czy będzie dawał jej radość i szczęście i wzbogacał jej życie o nowe jakości, czy też stanie się dla niej toksyczny i wyniszczający, czy będzie prowadził do ograniczania jej rozwoju osobistego.

Granice zakreślają indywidualną przestrzeń każdego człowieka, są wyznacznikami jego tożsamości. Nie zbudujemy jej, jeśli nie odpowiemy sobie na podstawowe pytania:
? jaki jest mój system wartości?
? co jest dla mnie w życiu najważniejsze?
? jakie są moje potrzeby?
? jakich zachowań innych ludzi wobec siebie nie toleruję?
? do czego daję sobie prawo?

Każdy jest odpowiedzialny za zbudowanie i konsekwentną obronę swoich granic. Jeśli kobieta, będąc w związku, tego nie robi, ryzykuje, że partner ?wejdzie jej na głowę?.

W konsekwencji jej własna przestrzeń przestanie istnieć, a tym samym utraci swoją tożsamość. Stanie się ofiarą, skonsumowaną przez swojego partnera?
Agresja, jako sposób obrony swoich granic, ?bycie zołzą? przynosi korzyści ? ale na krótką metę, a na pewno nie przyczynia się do budowania partnerskiego związku. Zazwyczaj ma na celu wtargnięcie przez kobietę w indywidualną przestrzeń partnera i zajęcie jego terytorium. A gdy kobieta sprowadzi mężczyzną do roli ofiary, przestaje go szanować.

Podstawową przeszkodą, uniemożliwiającą kobiecie asertywne stawianie granic w związku jest jej lęk przed rozstaniem i samotnością. Jeśli nie wyobraża sobie życia bez ukochanego mężczyzny, nie jest w stanie być asertywna ? wchodzi w rolę ofiary lub oprawcy.

33

Odp: Małżeństwo za wszelką cenę...? Czy warto żyć bez miłości?

Uciekaj póki możesz!!! Niepotrzebnie zabrnęłaś tak daleko. Średnia wieku w tym kraju to prawie 70 lat, chcesz życie sobie zmarnować na półśrodki? Na jakiegoś czubka? Moja przyjaciółka ma podobny problem z tym że jest jeszcze przed ślubem. Jestem taka bezradna bo widzę że ona sobie życie przy nim zmarnuje, mogłabym wyć z rozpaczy za takimi kobietami, tak mi ich szkoda. ja jestem w szczęśliwym związku już 8 lat i rozumiem jak każdy z nas potrzebuje bliskości ale nie za wszelka cenę, a Ty jeszcze masz alternatywę... Nie rozumiem na co czekasz.Wiesz że granica Twojej cierpliwości będzie się przesuwała i obudzisz się jak bedziesz miała 60 lat i stwierdzisz że życie sobie zmarnowałaś, że mogłaś inaczej. Będziesz umiała z tym żyć???

34

Odp: Małżeństwo za wszelką cenę...? Czy warto żyć bez miłości?

Zaczęłam czytać książkę "Toksyczne namiętności" i dostrzegam gdzie zrobiłam błąd w swoim związku... Problem tkwi także we mnie... Boję się po prostu zostać sama i jestem uzależniona od miłości. Nie wiem z czego to się u mnie wzięło, miałam w sumie normalną rodzinę, bez żadnych zaburzeń, może jedynie to, że jako nastolatka czułam się trochę gorsza od innych, bo zawsze trafiałam do środowiska, gdzie pieniądze miały istotną rolę, a jeśli ktoś pochodził z rodziny która wiązała ledwo koniec z końcem (tak jak w moim przypadku) był kimś gorszym.. Może dlatego wzięło się u mnie kurczowe trzymanie się faceta, który mi imponował, był starszy, typ imprezowicza, po prostu zawracał na mnie uwagę, byłam dla niego (według mojego myślenia) kimś "ważnym"... Nie potrafię się zająć sobą kiedy jestem sama w domu, popadam w depresyjne myśli, potrzebuję bliskości, szukam też pocieszenia u kochanka... Wiem już, że to jest uzależnienie... i wiem też, że uzależniłam się od męża, bo był tą pierwszą osobą, która była przy mnie i zapewniała tą bliskość... tylko jak z tego wyjść? Nie chcę się pewnego dnia obudzić jak już będą dzieci, będę dużo starsza i stwierdzić tak jak napisała Słoneczna, że żałuję tych decyzji... już dziś mam świadomość, że nie jest dobrze... tylko brak mi tej siły, żeby się z tego wyrwać i jak zbudować prawdziwy związek bez tych wszytskich problemów? Taki prawdziwy oparty na partnerstwie... ?

35

Odp: Małżeństwo za wszelką cenę...? Czy warto żyć bez miłości?

samaona masz siłę.
Masz wolny wybór.
i wartość człowieka nie jest mierzona zasobnością portfela.

człowiek bogaty, to dotknięty przez Boga. I tak powinno się rozumieć bogactwo.

36

Odp: Małżeństwo za wszelką cenę...? Czy warto żyć bez miłości?

Czemu ten mój mąż musi mi robić takie zamieszanie w głowie?? Po tym moim liście jest idealnym człowiekiem, stara mi się dogadzać, być romantyczny... zaspokajać wszytskie moje dawne i obecne pragnienia... Dla mnie to jest jeszcze gorsza sytuacja, bo staje się mężczyzną, którego oczekiwałam, o którym zawsze marzyłam, ale moja miłość wygasa co raz bardziej o ile już nie wygasła... stoję po środku całej tej sytuacji totalnie pogubiona, a do tego kolejna rozmowa z moim kochankiem trochę mnie zasmuciła, bo poznał kogoś, kto mógłby być jego partnerką na całe życie (jak stwierdził), chce zacząć planować swoją przyszłość, bo czas ucieka, a ma już 25 lat... Na razie nic nie zakłada, nie skreśla, daje mi jeszcze trochę czasu na poukładanie tych wszystkich spraw i oczywiście jest przy mnie, ale chciał żebym po prostu wiedziała... Zdaję sobie sprawę, że ciągnąć tego nie można wieczność, muszę podjąć jakąś decyzję, ale spojrzenie w głąb siebie i znalezienie tej właściwej odpowiedzi dla mnie jest po prostu niemożliwe... sad Jestem nadal totalnie skołowana, uwikłałam się na własne życzenie w tak trudną sytuację i nie umiem z niej znaleźć wyjścia...

37

Odp: Małżeństwo za wszelką cenę...? Czy warto żyć bez miłości?

nikt ci nie wskaże rozwiązania.
Problem jest w tym że nie wierzysz sama w siebie.
Jeśli nie powiesz całej prawdy mężowi to nigdy nie będziesz szczęśliwa.

problem jest w tym ze nie mówimy tego co chcemy powiedzieć tylko zastanawiamy się jak zareaguje ta druga strona.
Boisz się skrzywdzić męża. A czy on jest ze szkła? Jest tak delikatny że podmuch wiatru może go skrzywdzić?
Powiedz mu całą prawdę bo za chwile będzie jeszcze gorzej, nawarstwi się tylko wszystko.

działaj i to szybko bo ci szczęście ucieka

38

Odp: Małżeństwo za wszelką cenę...? Czy warto żyć bez miłości?

Witam, szukam dziewczyny, która odważyła się skończyć toksyczny związek (do reportażu do "Naj"). Chciałabym pokazać czytelniczkom, że warto zdobyć się na odwagę i zmienić swoje życie, mimo że nie jest to wcale łatwe. Zainteresowane osoby proszę o kontakt na maila: mwolczynska[małpka]gazeta.pl

39

Odp: Małżeństwo za wszelką cenę...? Czy warto żyć bez miłości?

zrobiłaś blad ze wziełaś ślub, skoro raz reke podniusł to bedzie juz podnosił. a z drugiej strony, moze ty podswiadomie wiesz ze masz tego drugiego ktory poświeca sie dla ciebie dlatego nie wychodzi Ci z męzem?? jeżeli naprawde jest Ci tak zle, nie czujesz do niego pozytywnych emocji to chyba rzeczywiscie powinnas wziac rozwod. Powodzenia i ogromnej woli walki zycze

40

Odp: Małżeństwo za wszelką cenę...? Czy warto żyć bez miłości?

Ja tez nie rozumiem po co był ten cały ślub ale skoro już się stało to teraz pozostaje ci tylko zdecydować albo walczysz o małżeństwo  albo o  siebie samą . Rozwód to nie tragedia kredyty mieszkania to tylko materialne aspekty życia ale nie najważniejsze pamiętaj  o tym. Chcesz doprowadzić do sytuacji gdy będziecie uwiązani dzieckiem i co wtedy pomyśl .

41

Odp: Małżeństwo za wszelką cenę...? Czy warto żyć bez miłości?

Asia może masz rację... sama się nad tym właśnie zastanawiałam, wiem, że emocje są baaardzo złym doradcą. Mając kochanka na boku i to tak długo, a z drugiej strony męża ktoś może powiedzieć ta to się potrafi ustawić. Czasem sama wpadłam w tą pułapkę, kiedy źle było między mną a mężem uciekałam do tego drugiego, bo on mnie przecież rozumie, nawet nie starałam się naprawiać naszej relacji z mężem, itd. Tak, przyznaję się, że czasem działałam tak podświadomie, ale ten etap już mi minął... Na dzień dzisiejszy nawet jeśli z mężem jest w porządku, stara się i to widać (może to efekt tego mojego listu?) staram się też być dla niego w porządku, tyle razy podejmowałam walkę o nasz związek, ale czasem myślami jestem gdzieś daleko, bo nie mam już siły walczyć o to samo po raz kolejny... Przecież tyle razy dawałam mu szansę, mając znakomity kontakt z moim kochankiem, coś musiało w tym być... Mogłam przecież zostawić męża jeszcze przed ślubem, a ja zaślepiona chciałam walczyć, udowodnić całemu światu, że mogę być z nim szczęśliwa, tylko to szczęście gdzieś po drodze wypadło mi z dziurawej kieszeni...A po ostatnim oświadczeniu mojego kochanka o tym, że istnieje ktoś inny w jego życiu szaleję z zazdrości i to mnie boli... Zaczyna mi uciekać ktoś, na kim bardzo mi zależy, na własne życzenie tak na prawdę... Ale staram się myśleć pozytywnie w stosunku do mojej przyszłości smile

42

Odp: Małżeństwo za wszelką cenę...? Czy warto żyć bez miłości?

Droga samaona . Czytam Twoją historię od dłuższego czasu. Jest skomplikowana i dośc przykra. Jako osoba postronna chciałbym tylko byś zauważyła pewne rzeczy:
1) Twój kochanek zaczyna układac sobie życie z inną kobietą. Przecież nie będzie czekał wiecznie na Ciebie - tak piszesz - bo ma już 25 lat. To jak to jest? Kocha Cię czy nie? Nie widzę tu przyszłości.
2) Kochasz męża? Ja dowiedziałem się po 4 miesiącach po rozstaniu z kobietą mego życia, że jednak ona mnie kocha. Oczywiście zarzekała się, że nie kocha. A Ty co czujesz? może warto uratowac związek?
3) Jeśli nie kochasz męża, to bierz rozwód, bo bicie żony to jakaś patologia.

43

Odp: Małżeństwo za wszelką cenę...? Czy warto żyć bez miłości?

Zgadzam się z Leonxelem... Historia nie należy do najłatwiejszych i najprzyjemniejszych. Dużo się dzieje w moim życiu i problemy zamiast się rozwiązywać to się nawarstwiają... Ja nie mam obiektywnej osoby wokół siebie, którą mogę poprosić o pomoc, poradę, czy odrobinę zrozumienia więc znalazłam się tu i dzięki Wam na wiele spraw otworzyły mi się oczy... Może faktycznie warto powalczyć o swoją przyszłość z mężem, dać mu ostatnią szansę... nie jest mi tak zupełnie obojętny, bo jednak łączy nas wspólne 8 lat... Muszę to przemyśleć już ostatni raz... I dziękuję za wasze rady i pytania, które pozwalają mi jaśniej patrzeć na całą tą sytuację smile

44 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2016-01-09 14:31:32)

Odp: Małżeństwo za wszelką cenę...? Czy warto żyć bez miłości?

Czytam sobie to forum z ciekawością. W Twoich postach, Samaona, widzę trochę siebie sprzed lat. Byłam zakompleksioną, niedowartościowaną dziewczyną (niepełnosprawność, prześladowanie przez rówieśników). Weszłam w pierwszy związek, w którym jako-tako zaakceptowałam partnera. Niestety, trafiłam na desperata, który nie dał mi odejść, gdy poczułam, że to jednak nie to (a ja nie byłam stanowcza, miałam nadzieję, zaś nadzieja - cóż... matką głupich jest). Małżeństwo kompletnie nieudane, pojawiły się elementy przemocy (oboje byliśmy "dobrzy"). Wahałam się długo, w końcu podjęłam decyzję i odeszłam. Nie żałuję ani trochę, ani przez chwilę.
Żyję jak człowiek, czuję się jak człowiek. Owszem początki nie były łatwe, ale powoli doszłam do siebie, znów cieszę się życiem.
Bardzo mnie porusza pytanie z tytułu Twojego tematu: Czy warto żyć bez miłości?
Nie, nie warto, tylko dlaczego miłość tak często pojmujemy w jeden, jedyny sposób? Kurczę, świat jest pełen miłości! Kocham życie - słońce, przyrodę, wielu ludzi, zwierzęta, małe dzieci... Mam mnóstwo miłości i cieszę się, że w końcu to zrozumiałam, bo przecież i ja czułam kiedyś jej brak. Miłość po prostu jest i starczy jej dla wszystkich.
A że nie jestem w związku? No, trudno, może kiedyś będę, ale nigdy już nie chciałabym wziąć byle czego. Wolę życie singla niż toksyczny układ. A jeśli brak seksu rzuci mi się na mózg, to się przejdę do seks-shopu, ot co.

45 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2016-01-09 14:39:34)

Odp: Małżeństwo za wszelką cenę...? Czy warto żyć bez miłości?

P.S. Pomagał mi psycholog w Powiatowym Centrum POmocy Rodzinie, pomagała Niebieska Linia i Pogotowie dla Osób w Kryzysie Emocjonalnym. Zawsze można tam zadzwonić, porozmawiać - to naprawdę pomaga i szczerze polecam. Szukaj pomocy, gdzie się da i wiej z tego małżeństwa. I uważaj na kochanka, dobrze mu się przyjrzyj, żebyś nie wdepnęła z deszczu pod rynnę.
Ja jestem beznadziejną i niedzisiejszą idealistką, więc póki byłam z mężem, nie istnieli inni faceci, ale nieźle by było, gdyby ten Twój pan Cię wspierał.

46 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2016-01-09 14:57:35)

Odp: Małżeństwo za wszelką cenę...? Czy warto żyć bez miłości?

Hmm... doczytałam ostatnie posty. Powodzenia w naprawianiu małżeństwa, ale szczerze mówiąc, czarno widzę. Obym się myliła.
Sama milion razy próbowałam walczyć o moje małżeństwo. Bez współpracy partnera nie ma szans.
W ogóle nie pojmuję, jak można kochać kogoś, kto mnie skrzywdził.

47

Odp: Małżeństwo za wszelką cenę...? Czy warto żyć bez miłości?
margo_7 napisał/a:

Witam, szukam dziewczyny, która odważyła się skończyć toksyczny związek (do reportażu do "Naj"). Chciałabym pokazać czytelniczkom, że warto zdobyć się na odwagę i zmienić swoje życie, mimo że nie jest to wcale łatwe. Zainteresowane osoby proszę o kontakt na maila: mwolczynska[małpka]gazeta.pl

Odważylam się smile
Ale nie chcialabym pokazywać twarzy i prawdziwego nazwiska.

48

Odp: Małżeństwo za wszelką cenę...? Czy warto żyć bez miłości?
Piegowata'76 napisał/a:
margo_7 napisał/a:

Witam, szukam dziewczyny, która odważyła się skończyć toksyczny związek (do reportażu do "Naj"). Chciałabym pokazać czytelniczkom, że warto zdobyć się na odwagę i zmienić swoje życie, mimo że nie jest to wcale łatwe. Zainteresowane osoby proszę o kontakt na maila: mwolczynska[małpka]gazeta.pl

Odważylam się smile
Ale nie chcialabym pokazywać twarzy i prawdziwego nazwiska.

Twoja odwaga chyba nie jest potrzebna - ten wątek jest sprzed pięciu lat i raczej wątpliwe, aby którakolwiek z osób wtedy piszących wracała do niego teraz...

49 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2016-01-10 12:07:13)

Odp: Małżeństwo za wszelką cenę...? Czy warto żyć bez miłości?
starr napisał/a:
Piegowata'76 napisał/a:
margo_7 napisał/a:

Witam, szukam dziewczyny, która odważyła się skończyć toksyczny związek (do reportażu do "Naj"). Chciałabym pokazać czytelniczkom, że warto zdobyć się na odwagę i zmienić swoje życie, mimo że nie jest to wcale łatwe. Zainteresowane osoby proszę o kontakt na maila: mwolczynska[małpka]gazeta.pl

Odważylam się smile
Ale nie chcialabym pokazywać twarzy i prawdziwego nazwiska.

Twoja odwaga chyba nie jest potrzebna - ten wątek jest sprzed pięciu lat i raczej wątpliwe, aby którakolwiek z osób wtedy piszących wracała do niego teraz...


Zupełnie nie zwróciłam na to uwagi, zareagowałam spontanicznie, bo po moim "akcie odwagi" zawsze bardzo mnie porusza los kobiet, które tkwią przy kimś, kto "niechby pił, bił, byle był". Wściekła jestem na to nasze zaściankowe myślenie, które wmawia kobietom, że bez faceta są nikim.
W artykule i tak bym nie wystąpiła (choć przez moment zapachniała mi taka przygoda), bo moje przejścia są niczym w porównaniu z tym, co przytrafiło się innym kobietom. Istnieją znacznie odważniejsze ode mnie.

50 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2016-01-10 12:05:37)

Odp: Małżeństwo za wszelką cenę...? Czy warto żyć bez miłości?

Rzeczywiście, stary wątek jak świat, więc dlaczego widoczny był gdzieś zaraz "na wejściu"? Będę  zwracać baczniejszą uwagę na daty.

Posty [ 50 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Małżeństwo za wszelką cenę...? Czy warto żyć bez miłości?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026