netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Jak zyc dalej???

18 odpowiedzi3 039 wyświetleńzałożony przez Capricorn, 02.10.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 19 ]

1

Temat: Jak zyc dalej???

Po raz pierwszy w zyciu zarejestrowalam sie na forum bo chyba w desperacji chcialabym aby ktos mi poradzl jak dalej zyc i co zrobic. Mam 13 miesieczna coreczke i dzien przed 6 rocznica naszego slubu odkrylam ze maz mnie zdradza. Zawsze uwazalam nas za udany zwiazek, choc bardzo rozni od siebie myslalam ze dopelniamy sie i kiedy urodzilo sie dziecko zdalam sobie sprawe ze zycie nasze odwrocilo sie do gory nogami ale jestesmy silnym zwiazkiem i dzieki temu przetrwamy. Maz mowi ze trwalo to kilka tygodni, ze jest juz skonczone, najgorsze w tym jest to ze sa rzeczy w ktore wierze i takie w ktore nie wierze. Nie potrafie zaufac ze to sie nigdy nie powtorzy, "nie padl na kolana", nie plakal, a ja oczekiwalam dowodow na to aby widziec jak bardzo tego zaluje. Minely juz dwa tygodnie i caly czas bije sie z myslami nie co on z nia robil ale czy w przyszlosci nie zdradzi mnie znowu. Czy moze lepiej dla naszej coreczki abysmy sie traz rozstali i ona nie bedzie pamietac ze kiedykolwiek bylismy razem, czy dac kolejna szanse ale co wtedy jezeli ona bedzie zaczynala szkole, albo zdawala mature itp. Znowu dac szanse?
Kusi mnie bardzo aby napisac do meza tej kobiety i powiedziec mu o wszystkim tym bardziej ze w trakcie ich romansu ona pojechala z nim w podroz poslubna. Oni nie maja dzieci, nie ma takiego dylematu ale w przyszlosci beda pewnie miec i skoro byla w stanie zdradzac zaraz po slubie czy bedzie w stanie byc wierna. Wiem... To nie moja spraw, chcialabym rowniez dowiedziec sie jaka ona wersje przedstawi moze wtedy bym uwierzyla mezowi. Chcialabym wiedziec kiedy poczuje sie lepiej, czy zapomne i moge z nim jeszcze byc szczesliwa? W pierwszym tygodniu zadreczalam go moimi oczekiwaniami, jak chcialabym zeby mi to wynagrodzil, pokazal ze mu zalezy. Nie dostalam duzo dowodow milosci, oczywiscie slowa tak ale ja oczekuje czynow, potrzebuje aby znowu mnie zdobyl a on nic w tym kierunku nie robi.

2

Odp: Jak zyc dalej???
Capricorn napisał/a:

Po raz pierwszy w zyciu zarejestrowalam sie na forum bo chyba w desperacji chcialabym aby ktos mi poradzl jak dalej zyc i co zrobic. Mam 13 miesieczna coreczke i dzien przed 6 rocznica naszego slubu odkrylam ze maz mnie zdradza. Zawsze uwazalam nas za udany zwiazek, choc bardzo rozni od siebie myslalam ze dopelniamy sie i kiedy urodzilo sie dziecko zdalam sobie sprawe ze zycie nasze odwrocilo sie do gory nogami ale jestesmy silnym zwiazkiem i dzieki temu przetrwamy. Maz mowi ze trwalo to kilka tygodni, ze jest juz skonczone, najgorsze w tym jest to ze sa rzeczy w ktore wierze i takie w ktore nie wierze. Nie potrafie zaufac ze to sie nigdy nie powtorzy, "nie padl na kolana", nie plakal, a ja oczekiwalam dowodow na to aby widziec jak bardzo tego zaluje. Minely juz dwa tygodnie i caly czas bije sie z myslami nie co on z nia robil ale czy w przyszlosci nie zdradzi mnie znowu. Czy moze lepiej dla naszej coreczki abysmy sie traz rozstali i ona nie bedzie pamietac ze kiedykolwiek bylismy razem, czy dac kolejna szanse ale co wtedy jezeli ona bedzie zaczynala szkole, albo zdawala mature itp. Znowu dac szanse?
Kusi mnie bardzo aby napisac do meza tej kobiety i powiedziec mu o wszystkim tym bardziej ze w trakcie ich romansu ona pojechala z nim w podroz poslubna. Oni nie maja dzieci, nie ma takiego dylematu ale w przyszlosci beda pewnie miec i skoro byla w stanie zdradzac zaraz po slubie czy bedzie w stanie byc wierna. Wiem... To nie moja spraw, chcialabym rowniez dowiedziec sie jaka ona wersje przedstawi moze wtedy bym uwierzyla mezowi. Chcialabym wiedziec kiedy poczuje sie lepiej, czy zapomne i moge z nim jeszcze byc szczesliwa? W pierwszym tygodniu zadreczalam go moimi oczekiwaniami, jak chcialabym zeby mi to wynagrodzil, pokazal ze mu zalezy. Nie dostalam duzo dowodow milosci, oczywiscie slowa tak ale ja oczekuje czynow, potrzebuje aby znowu mnie zdobyl a on nic w tym kierunku nie robi.

Napisz mężowi, to co tutaj napisałaś i zapytaj, co on na to
Porozmawiajcie, niech odważy się być szczery
Zastanówcie się oboje czego chcecie i czy to ma wzajemne pokrycie
Na razie nie wkręcałabym w to osoby trzecie, dopóki Ty i mąż nie dojdziecie do jakiegoś dialogu, Ty nie chcesz zrobić "dobrze" jej mężowi, a chcesz się wyżyć i ukarać również innych za sytuację, a od tego się nie zaczyna
Czy mąż Cię kocha?

3

Odp: Jak zyc dalej???

Witaj .Jestem w podobnej sytuacji Ja o zdradzie dowiedziałam się 4dni temu .Czuję to samo co ty .Wieżę nie wieżę .powiedziałam że wybaczam i dam szansę ale sama nie wiem .Też go dręczę o odpowiedzi .U mnie jest tak że on oskarża mnie że zdradził.próbuje na mnie zwalić winę .A jednocześnie prosi o kolejną szansę .Też mówi że to skończone ale czy to prawda co mam go śledzić (przeczytaj moją historię). Jestem kłębkiem nerwów byłam u psychiatry nic nie dało .u mnie różni się tylko tym że on stara się ,mówi że brzydzi się sobą że nie wybaczy sobie bo tak bardzo mnie skrzywdził  A Ja mu mówię że skoro czuł się zaniedbywany i to że go na wyzwałam nie znaczyło że musiał bzyknąć tą babę.jest mi bardzo ciężko pragnę się zemścić.Ty tak nie masz.Ja będziesz mieć ochotę to pisz .Trzymaj się dobrze jest wiedzieć że są osoby które cierpią ta jak Ja .Ja uważam że oni Zrobili to tylko przez pociąg fizyczny one dały sygnał oni nie odmówili poczuli się dowartościowani .Chcieli coś nowego nic więcej .nie rób sobie wyrzutów to tylko ich wina .serdecznie pozdrawiam.

4

Odp: Jak zyc dalej???

Wybaczenie nie jest dożywotnie, niech to wie, jeśli zwala winę na ciebie to żuć go bo znaczy że znów cię zdradzi i na pewno cię nie kocha

5

Odp: Jak zyc dalej???

Dziekuje za odpowiedzi, milo ze jest ktos kto rozumie bo czuje sie bardzo samotna w tym bolu. Czy maz mnie kocha?? Mowi ze tak i wczesniej myslalam ze tak jest ale teraz watpie. Odkrylam zdrade dzieki swojej intuicji, telefon byl wykasowany z "niechcianych polaczen" po pierwszym impulsie myslalam ze wpadam w paranoje, drugim razem kiedy powiedzial ze byl z kolega na piwie tez cos nie pasowalo a trzecim razem sie zagalopowal i wrocil o 3 nad ranem, udawal ze wypil ja przyjelam kolejne klamstwa ze spokojem ale juz czulam ze byl z kobieta. Sprawdzilam telefon - nic nastepnego ranka zablefowalam ze wyslalam sms-a  z jego telefonu do tego kolegi z ktorym niby byl podajac sie za niego i on o zadnym piwie nie wie. wtedy powiedzial ze byl sam, ja zabralam jego i wyszlam z domu. z dlugiej listy kontaktow wybralam jeden i wyslalam smsa, ona zaczela dzwonic, ja odpisalam ze sms byl przez pomylke a ona znowu ze musi porozmawiac, zeby do niej zadzwonic. Ja podajac sie za mojego meza powiedzialam ze nie moge rozmawiac i zapytalam o co chodzi. Jak dostalam odpowiedz ze to nie jest na smsa i mam zadzwonic wiedzialam ze to ona.
Jezeli chodzi o osoby trzecie, nie chcialabym sie na nikim mscic- tak mi sie przynajmniej wydaje. Moj maz mowi ze z nia nie spal tylko sie spotykali ale moja intuicja ktorej teraz ufam bardziej niz komu kolwiek mowi mi ze klamie. Ja nie chce z nia rozmawiac a chcialabym wiedziec jaka wersje ona przekaze mezowi. Chcialabym jakiegos dowodu ze mowi prawde po tych wszystkich klamstwach jak wracal pozno do domu i opowiadal mi jak ciezko jest w pracy. Chcialabym mu znowu zaufac bo wiem ze bez zaufania nie da sie zyc razem. Nie chce sprawdzac jego telefonu, maili, podejrzewac ale chcialabym sie upewnic ze mowil prawde. Chcialabym rowniez zobaczyc czy jej maz jej wybaczy. Jest tez kolejny problem, czy ja po tym wszystkim bede potrafila odmowic sobie pokusy. Nie oszukujmy sie czlowiek nie jest stworzony byc monogamista ale jak kogos kochamy to potrafimy odrzucic pokusy i muslec ze nie chcemy nikogo skrzywdzic. Teraz sama nie wiem czy warto byc wierna.... U kobiet to wyglada tak ze z latami stajemy sie mniej atrakcyjne a mezczyzni odwrotnie. Ja mam 35 lat, moj maz 40 a wyglada na 30. Im wiecej sie dorobimy w zyciu z latami tym bardziej atrakcyjny bedzie dla mlodych kobiet. Boje sie ze ja wybacze a jak dojde do 50-tki on mnie zostawi dla mlodszej.  Moze bzdury pisze .... Juz sama nie wiem. Pisze co mysle w danej chwili. Jeszcze raz dziekuje Wam

6

Odp: Jak zyc dalej???

Hey,
To co przezywasz i mysli jakie Cie nachodza to normalne reakcje na taka wiadomosc.
Daj sobie czas. Ochlon. A wtedy przeanalizuj swoja sytuacje wmiare na spokojnie i obiektywnie.
Te watpliwosci, czy mowi prawde to jest stracone zaufanie, ktorego odbudowanie moze okazac sie niemozliwe (ale szanse sa!). Hustawki nastrojow, to cos co bedzie Ci towarzyszyc dlugi czas.
W sytuacji w jakiej sie znalazlas pospiech jest zlym doradca.

Jakbys chciala porozmawiac napisz.

A co do odplacenia "pieknym za nadobne",  to odpowiedz sobie na pytanie: jesli to zrobisz nie stracisz szacunku do samej siebie? Nie poczujesz sie z tym zle? Bedziesz umiala spojrzec w swoje oczy w lustrze?

A co do Ciebie i meza, to pamietaj: ROZMOWA! Jesli macie uratowac zwiazek to potrzebujecie teraz wiele godzin szczerych rozmow.
Trzymaj sie!

7

Odp: Jak zyc dalej???

wydaje mi się, że odpowiedź jest prosta. mówią, że każdy zasługuje na drugą szansę, ale czy osoba, która zdradziła i jeszcze ma czelność zapewniać, że tylko się spotykali jest osobą wartą, by spędzić z nią resztę swego życia? myślę, że nie. ponadto masz wyraźny dowód na to, jak "bardzo" mu zależy. nie stara się, nie pokazuje miłości, nie okazuje uczuć, czułości. jak można zaufać ponownie komuś takiemu? jak można dać drugą szansę? co będzie za kilka lat? Twoja córka dorośnie, załóżmy będzie miała 6 lat.. Ty już nie wytrzymasz, bo mąż znów posunie się do tego i zdradzi (osoba, która zdradziła jeden raz, zrobi to samo po raz kolejny). miałaś podejrzenia, rozmawiałaś z nim na ten temat i w żywe oczy kłamał, że wychodził na piwo z kolegami, kłamstwo za kłamstwem. słowa to nie wszystko, słowa to tylko puste frazesy, puste zapewnienia, jak tak mu zależy i niby kocha to niech to pokaże. lepiej odpuścić teraz, ale nie ograniczać kontaktów z córką, bo po co? Ty zasługujesz na kogoś znacznie lepszego, a na pewno ktoś taki idealny dla Ciebie istnieje, więc przemyśl to na spokojnie, w ciszy. najważniejsze w tym momencie jest to, byś była szczęśliwa, a nie żyła w wiecznej niepewności, kiedy mąż nie przyjedzie do domu na czas na przykład i milion myśli na minutę. naprawdę chcesz tak cierpieć? masz córkę, masz dla kogo żyć, jest Twoim szczęściem, i jak już wcześniej wspomniałem, kwestia czasu i ktoś nowy pojawi się w Twoim życiu. a co do zemsty. myślę, że nie ma nic wspólnego z tą całą sytuacją, ponieważ Twój mąż zdradził i zrobił to świadomie, uległ, i na to nie ma tłumaczenia żadnego. z drugiej strony tamta okłamuje swojego męża, no ale to już musisz zdecydować sama. ochłoń, idź na długi spacer i to wszystko przemyśl ;] takie jest moje zdanie na ten temat.

8

Odp: Jak zyc dalej???

Witaj .Jestem z tobą obie przeżywamy to samo .nie mogę sobie poradzić z myślami .Wciąż mam przed oczami go z tą szmatą.ja jestem na etapie wytykania mu wręcz dokuczania .Mój mąż naprawdę stara się drobnymi rzeczami próbuje do mnie dotrzeć.Ale Ja postawiłam blok nie mogę się przełamać.Już wiem bo mi opowiedział że to był tylko seks ona mu się spodobała a on jej też jest atrakcyjny powiedział że jak już tam wszedł to wiedział że nie będzie musiał się trudzić .Dała mu i tyle a on typowy samiec ,powiedziałam mu że po jeśli mu brakuje coś nowych doznań uczuć wiesz po tylu latach razem (20) po ślubie 18 to niech odejdzie bo ja nie potrafię żyć ze świadomością że za jakiś czas znowu jakaś mu zaświeci tyłkiem .On twierdzi nic mu nie brakuje a ja pytam dlaczego to zrobił .odpowiedz jest taka to tylko popęd coś nowego.Nie wiem jak dalej żyć wszystko we mnie krzyczy i te obrazy w głowie wyobrażenia .Wiem że sama się tym gnębię ale to silniejsze .musimy się wspierać .Ja szukam pomocy u psychologa .Spróbuje dla dzieci ale nie wiem jak będzie .Już mu nie wierzę.Wiesz szczerze mówiąc moje myśli krążą wokół tego żebym zrobiła to samo .Jestem kobietą mam swoje potrzeby pragnę bliskości a jak patrzę na niego to wiem że długo nie dam mu się dotknąć .pozdrawiam

9

Odp: Jak zyc dalej???
Lulla_Lee napisał/a:

Hey,
To co przezywasz i mysli jakie Cie nachodza to normalne reakcje na taka wiadomosc.
Daj sobie czas. Ochlon. A wtedy przeanalizuj swoja sytuacje wmiare na spokojnie i obiektywnie.
Te watpliwosci, czy mowi prawde to jest stracone zaufanie, ktorego odbudowanie moze okazac sie niemozliwe (ale szanse sa!). Hustawki nastrojow, to cos co bedzie Ci towarzyszyc dlugi czas.
W sytuacji w jakiej sie znalazlas pospiech jest zlym doradca.

Jakbys chciala porozmawiac napisz.

A co do odplacenia "pieknym za nadobne",  to odpowiedz sobie na pytanie: jesli to zrobisz nie stracisz szacunku do samej siebie? Nie poczujesz sie z tym zle? Bedziesz umiala spojrzec w swoje oczy w lustrze?

A co do Ciebie i meza, to pamietaj: ROZMOWA! Jesli macie uratowac zwiazek to potrzebujecie teraz wiele godzin szczerych rozmow.
Trzymaj sie!

Mowisz ze hustawki beda mi towarzyszyc przez dlugi czas. Czy ktos potrafi odpowiedziec jak dlugi???
Jezeli chodzi o odplacenie sie "pieknym za nadobne" to nie chodzi mi o zemste i zrobienie tego celowo zeby jego zranic ale gdyby mi nadazyla sie pokusa czy mam ja odeprzec bo nie moge tego zrobic mezowi, nie moge go zranic? W zyciu stajemy przed pokusami i zawsze z nich rezygnowalam, a co teraz? Czy warto?
A co do rozmowy nie wiem czy mozg meski jest tak rozny od naszego ale to ja mowie  co czuje a od niego dostaje bardzo malo. Mowi " przeciez wiesz ze Cie kocham" " gdybym mogl cofnac czas to bym to zrobil" na pytanie dlaczego, dostaje " nie wiem tak wyszlo, u nas sie ostatnio nie ukladalo". Wszystko to dla mnie krotkie zdania i za malo a moze ja tylko uwazam ze to za malo bo co ma powiedziec w takiej sytuacji. Chcialabym zeby sie jakis mezczyzna wypowiedzial.

To prawda ostatnio u nas sie nie ukladalo, nie zebysmy sie klocili ale z jednej pracy odeszlam na okres macierzynskiego do drugiej, prowadzilismy pub - praca 7 dni w tygodniu, urodzilo sie dziecko, jak miala 4 miesiace moj maz postanowil wrocic do poprzedniego biznesu a ja zajelam sie pubem sama, mielismy pomoc do dziecka ale ani jednego dnia dla siebie. Widzialam jak sie oddalamy i postanowilam ze to nie jest zycie. Gonimy ale nie wiadomo za czym bo ciezko znalezc czas na wspolny spacer w trojke. Dlatego postanowilismy to zmienic. Zostawilam pub, bylam wyczerpana bo przez okres ciazy i po urodzeniu caly czas pracowalam, chcialam spedzic czas z corka. Moj urlop macierzynski w poprzedniej pracy tez dobiegal konca wiec 3 miesiace temu dalam wypowiedzenie. Maz dobrze zarabial tez oczywiscie pracowal dlugie godziny wiec postanowilismy ze ja sie zame dzieckiem, ochlone i od przyszlego roku powoli bede szukac pracy na pol etatu. Czy za pozno sie opamietalismy?? Jak rok czasu moze tak duzo zmienic? Na poczatku czulam sie winna i bylam mu w stanie wybaczyc, teraz mysle ze to nie moja wina. On tez pracowal duzo ja do tego mialm, dziecko, dom, gotowanie. Nie bylo latwo.

10

Odp: Jak zyc dalej???
Capricorn napisał/a:

Mowisz ze hustawki beda mi towarzyszyc przez dlugi czas. Czy ktos potrafi odpowiedziec jak dlugi???

Zazwyczaj są to miesiące, u niektórych lata. Dużo zależy od samej sytuacji, rodzaju i głębi relacji łączącej dwie połówki. Ostatnio w necie natknąłem się na teorię psychologów, że po rozpadzie długotrwałego związku/małżeństwa, "żałoba" trwa około połowę czasu trwania związku/małżeństwa. Nie mnie oceniać, czy to stuprocentowa prawda czy nie, ale obserwując siebie i inne znane mi przypadki, ma to dosyć spore potwierdzenie w praktyce.
Odpowiadając na Twoje pytanie tytułowe - na początku żyć na siłę. Dla siebie, dla dzieci. Gdy przebrniesz ten najtrudniejszy okres, to żyć po to, żeby żyć. Cieszyć się tym, że jesteś zdrowa Ty i Twoje dzieci, rodzina.  A później motywacje same zaczną się pojawiać, coraz częściej i coraz więcej.
Z Twojego opisu widzę, że jesteś kobietą umiejącą sama ogarnąć i sprawy zawodowe i domowo-rodzinne. To bardzo dobrze. Takie osoby mają znacznie łatwiej, bo umieją odciąć myślenie o tym co je spotkało poprzez różnego rodzaju zajęcia. Nosek do góry. Na tym forum znajdziesz wielu mądrych i doświadczonych ludzi, którzy na pewno postarają się dać Tobie jakąś poradę. A już na pewno nie zabraknie Tobie życzliwości i zrozumienia ze strony forumowiczów i forumowiczek smile Trzymaj się ciepło i nie poddawaj się czarnym myślom, choćby nie wiadomo jak napierały. Po burzy zawsze wychodzi słońce, a duchowe morze wzburzone sztormem w końcu się uspokaja i uzyskuje równowagę.

11

Odp: Jak zyc dalej???
godhatesme napisał/a:

wydaje mi się, że odpowiedź jest prosta. mówią, że każdy zasługuje na drugą szansę, ale czy osoba, która zdradziła i jeszcze ma czelność zapewniać, że tylko się spotykali jest osobą wartą, by spędzić z nią resztę swego życia? myślę, że nie. ponadto masz wyraźny dowód na to, jak "bardzo" mu zależy. nie stara się, nie pokazuje miłości, nie okazuje uczuć, czułości. jak można zaufać ponownie komuś takiemu? jak można dać drugą szansę? co będzie za kilka lat? Twoja córka dorośnie, załóżmy będzie miała 6 lat.. Ty już nie wytrzymasz, bo mąż znów posunie się do tego i zdradzi (osoba, która zdradziła jeden raz, zrobi to samo po raz kolejny). miałaś podejrzenia, rozmawiałaś z nim na ten temat i w żywe oczy kłamał, że wychodził na piwo z kolegami, kłamstwo za kłamstwem. słowa to nie wszystko, słowa to tylko puste frazesy, puste zapewnienia, jak tak mu zależy i niby kocha to niech to pokaże. lepiej odpuścić teraz, ale nie ograniczać kontaktów z córką, bo po co? Ty zasługujesz na kogoś znacznie lepszego, a na pewno ktoś taki idealny dla Ciebie istnieje, więc przemyśl to na spokojnie, w ciszy. najważniejsze w tym momencie jest to, byś była szczęśliwa, a nie żyła w wiecznej niepewności, kiedy mąż nie przyjedzie do domu na czas na przykład i milion myśli na minutę. naprawdę chcesz tak cierpieć? masz córkę, masz dla kogo żyć, jest Twoim szczęściem, i jak już wcześniej wspomniałem, kwestia czasu i ktoś nowy pojawi się w Twoim życiu. a co do zemsty. myślę, że nie ma nic wspólnego z tą całą sytuacją, ponieważ Twój mąż zdradził i zrobił to świadomie, uległ, i na to nie ma tłumaczenia żadnego. z drugiej strony tamta okłamuje swojego męża, no ale to już musisz zdecydować sama. ochłoń, idź na długi spacer i to wszystko przemyśl ;] takie jest moje zdanie na ten temat.

Tylko sie wydaje ze odpowiedz jest prosta. Ludzie klamia - tak juz jest w zyciu. Klamiemy z roznych powidow, nie chcemy kogos zranic, musimy sklamac np na rozmowie o prace ze to cos co chcielibysmy robic do konca zycia aby zdobyc stanowisko, oklamujemy siebie ze od jutra nie bedziemy palic i w wielu sytuacjach. Sa roznego rodzaju klamstwa i rozne powody i ja mam nadzieje ze on klamie w "dobrej wierze"

12

Odp: Jak zyc dalej???
amelka3007 napisał/a:

Witaj .Jestem z tobą obie przeżywamy to samo .nie mogę sobie poradzić z myślami .Wciąż mam przed oczami go z tą szmatą.ja jestem na etapie wytykania mu wręcz dokuczania .Mój mąż naprawdę stara się drobnymi rzeczami próbuje do mnie dotrzeć.Ale Ja postawiłam blok nie mogę się przełamać.Już wiem bo mi opowiedział że to był tylko seks ona mu się spodobała a on jej też jest atrakcyjny powiedział że jak już tam wszedł to wiedział że nie będzie musiał się trudzić .Dała mu i tyle a on typowy samiec ,powiedziałam mu że po jeśli mu brakuje coś nowych doznań uczuć wiesz po tylu latach razem (20) po ślubie 18 to niech odejdzie bo ja nie potrafię żyć ze świadomością że za jakiś czas znowu jakaś mu zaświeci tyłkiem .On twierdzi nic mu nie brakuje a ja pytam dlaczego to zrobił .odpowiedz jest taka to tylko popęd coś nowego.Nie wiem jak dalej żyć wszystko we mnie krzyczy i te obrazy w głowie wyobrażenia .Wiem że sama się tym gnębię ale to silniejsze .musimy się wspierać .Ja szukam pomocy u psychologa .Spróbuje dla dzieci ale nie wiem jak będzie .Już mu nie wierzę.Wiesz szczerze mówiąc moje myśli krążą wokół tego żebym zrobiła to samo .Jestem kobietą mam swoje potrzeby pragnę bliskości a jak patrzę na niego to wiem że długo nie dam mu się dotknąć .pozdrawiam

Amelko, choc ja tez zostalam zdradzona to gdyby moj maz sie tak bardzo staral jak piszesz wybaczylabym. Wychodze z zalozenia ze czlowiek jest tylko czlowiekiem i kazdy moze zbladzic, zagubic sie i czy to zrobi kolejny raz zalezy tylko od tego czy tego bardzo zaluje i czy jego tez to boli. Moja corka uczy sie na bledach jak kazdy z nas jak zrobi cos co ja zaboli zapamieta i nie popelnia tych samych bledow. Czlowiek uczy sie cale zycie. Moj problem polega na tym ze nie wiem jak bardzo moj maz tgo zaluje czy to wystarczy aby go nie popelnic a nie chce nigdy w zyciu przez to przechodzic. Ciezko jest wejsc w kogos i odczuwac dokladnie to samo.
Nie wyobrazaj sobie, nie wyzywaj jej i jego. 13 lat temu moj ojciec odszedl do innej  kobiety i bardzo to przezylismy ale nigdy nie chcialam stac sie moja mama ktora zawsze ja wyzywala i obwiniala bo to nie jest tak. Ojciec mial wybor i wybral, moj maz mogl powiedziec nie, mogl sie po pierwszym spotkaniu opamietac ale dopoki nie zostal zlapany nie zrobil tego. Jestem zla na nia nie powiem ze nie ale nie czuje sie gorsza. Ta sytuacja jest dla mnie o tyle szokujaca ze zawsze mialam o sobie niska ocene , widzialam jej zdjecie i uwazam ze byla bardzo zwyczajna a co do osobowosci to tez nie moge nicżego jej pozazdroscic bo przeciez dopiero wziela slub, w czasie romansu pojechala w podroz poslubna wiec jakim musi byc czlowiekiem.

13 Ostatnio edytowany przez starr (2014-10-04 20:43:59)

Odp: Jak zyc dalej???
Capricorn napisał/a:

Po raz pierwszy w zyciu zarejestrowalam sie na forum bo chyba w desperacji chcialabym aby ktos mi poradzl jak dalej zyc i co zrobic. Mam 13 miesieczna coreczke i dzien przed 6 rocznica naszego slubu odkrylam ze maz mnie zdradza. Zawsze uwazalam nas za udany zwiazek, choc bardzo rozni od siebie myslalam ze dopelniamy sie i kiedy urodzilo sie dziecko zdalam sobie sprawe ze zycie nasze odwrocilo sie do gory nogami ale jestesmy silnym zwiazkiem i dzieki temu przetrwamy.

Widać trafił się Tobie wybrakowany model. Nie miałaś  na to wpływu, nie było to Twoją winą... To byłą tylko i wyłącznie jego decyzja. Nie pytaj dlaczego - to było dlatego, że było można, było z kim i było gdzie. Możesz zareklamować go u producentów, ale nie sądzę, że dostaniesz inny, sprawny

Capricorn napisał/a:

Maz mowi ze trwalo to kilka tygodni, ze jest juz skonczone, najgorsze w tym jest to ze sa rzeczy w ktore wierze i takie w ktore nie wierze. Nie potrafie zaufac ze to sie nigdy nie powtorzy, "nie padl na kolana", nie plakal, a ja oczekiwalam dowodow na to aby widziec jak bardzo tego zaluje. Minely juz dwa tygodnie i caly czas bije sie z myslami nie co on z nia robil ale czy w przyszlosci nie zdradzi mnie znowu.

Z mojego doświadczenia wynika że , zdradzacz który zbyt łatwo wymigał się z "pokuty" zrobi to po raz kolejny. Przecież strasznie nie było...  nic nie stracił... to czemu nie powtórzyć??
Mąż twierdzi... nie kłamie? Oni zawsze umniejszają swoje winy. W ich zeznaniach zawsze jest to co zdradzony chciałby usłyszeć - uczucia nie było, seksu nie było, zapewnień nie było... tylko pozostaje pytanie  - co było? i po co? 

Capricorn napisał/a:

Czy moze lepiej dla naszej coreczki abysmy sie traz rozstali i ona nie bedzie pamietac ze kiedykolwiek bylismy razem, czy dac kolejna szanse ale co wtedy jezeli ona bedzie zaczynala szkole, albo zdawala mature itp. Znowu dac szanse?

No, na to odpowiedzi nie uzyskasz na forum, to tylko Twoja decyzja.

Capricorn napisał/a:

Kusi mnie bardzo aby napisac do meza tej kobiety i powiedziec mu o wszystkim tym bardziej ze w trakcie ich romansu ona pojechala z nim w podroz poslubna. Oni nie maja dzieci, nie ma takiego dylematu ale w przyszlosci beda pewnie miec i skoro byla w stanie zdradzac zaraz po slubie czy bedzie w stanie byc wierna.

Myślę, ze każdy ma prawo do wiedzy i decyzji co z ta wiedzą zrobić. Ja proponował bym, żeby zrobił to Twój połowiec, w Twojej obecności... Będzie to jego adekwatna "pokuta" za swoje poczynania... A poza tym to co niżej było by dopełnieniem Twoich oczekiwań.

Capricorn napisał/a:

Wiem... To nie moja spraw, chcialabym rowniez dowiedziec sie jaka ona wersje przedstawi moze wtedy bym uwierzyla mezowi. Chcialabym wiedziec kiedy poczuje sie lepiej, czy zapomne i moge z nim jeszcze byc szczesliwa? W pierwszym tygodniu zadreczalam go moimi oczekiwaniami, jak chcialabym zeby mi to wynagrodzil, pokazal ze mu zalezy. Nie dostalam duzo dowodow milosci, oczywiscie slowa tak ale ja oczekuje czynow, potrzebuje aby znowu mnie zdobyl a on nic w tym kierunku nie robi.

Bądź przygotowana i miej przygotowany plan "B"... a poza tym zapamiętaj, zbyt łatwe wybaczanie zawsze zrodzi recydywę....

14

Odp: Jak zyc dalej???

Starr nawet na to nie wpadlam zeby to on powiedzial jej mezowi. Dlaczego to ja mam sie ponizac i czuc winna ze wchodze w czyjes zycie.

15

Odp: Jak zyc dalej???
Capricorn napisał/a:
godhatesme napisał/a:

wydaje mi się, że odpowiedź jest prosta. mówią, że każdy zasługuje na drugą szansę, ale czy osoba, która zdradziła i jeszcze ma czelność zapewniać, że tylko się spotykali jest osobą wartą, by spędzić z nią resztę swego życia? myślę, że nie. ponadto masz wyraźny dowód na to, jak "bardzo" mu zależy. nie stara się, nie pokazuje miłości, nie okazuje uczuć, czułości. jak można zaufać ponownie komuś takiemu? jak można dać drugą szansę? co będzie za kilka lat? Twoja córka dorośnie, załóżmy będzie miała 6 lat.. Ty już nie wytrzymasz, bo mąż znów posunie się do tego i zdradzi (osoba, która zdradziła jeden raz, zrobi to samo po raz kolejny). miałaś podejrzenia, rozmawiałaś z nim na ten temat i w żywe oczy kłamał, że wychodził na piwo z kolegami, kłamstwo za kłamstwem. słowa to nie wszystko, słowa to tylko puste frazesy, puste zapewnienia, jak tak mu zależy i niby kocha to niech to pokaże. lepiej odpuścić teraz, ale nie ograniczać kontaktów z córką, bo po co? Ty zasługujesz na kogoś znacznie lepszego, a na pewno ktoś taki idealny dla Ciebie istnieje, więc przemyśl to na spokojnie, w ciszy. najważniejsze w tym momencie jest to, byś była szczęśliwa, a nie żyła w wiecznej niepewności, kiedy mąż nie przyjedzie do domu na czas na przykład i milion myśli na minutę. naprawdę chcesz tak cierpieć? masz córkę, masz dla kogo żyć, jest Twoim szczęściem, i jak już wcześniej wspomniałem, kwestia czasu i ktoś nowy pojawi się w Twoim życiu. a co do zemsty. myślę, że nie ma nic wspólnego z tą całą sytuacją, ponieważ Twój mąż zdradził i zrobił to świadomie, uległ, i na to nie ma tłumaczenia żadnego. z drugiej strony tamta okłamuje swojego męża, no ale to już musisz zdecydować sama. ochłoń, idź na długi spacer i to wszystko przemyśl ;] takie jest moje zdanie na ten temat.

Tylko sie wydaje ze odpowiedz jest prosta. Ludzie klamia - tak juz jest w zyciu. Klamiemy z roznych powidow, nie chcemy kogos zranic, musimy sklamac np na rozmowie o prace ze to cos co chcielibysmy robic do konca zycia aby zdobyc stanowisko, oklamujemy siebie ze od jutra nie bedziemy palic i w wielu sytuacjach. Sa roznego rodzaju klamstwa i rozne powody i ja mam nadzieje ze on klamie w "dobrej wierze"

szczerość to podstawa w związku, tak samo jak i zaufanie. dasz radę mu zaufać ponownie, czy przez całe życie będziesz sie obawiać, hm?

16 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2014-10-04 09:43:00)

Odp: Jak zyc dalej???
Capricorn napisał/a:

Po raz pierwszy w zyciu zarejestrowalam sie na forum bo chyba w desperacji chcialabym aby ktos mi poradzl jak dalej zyc i co zrobic. Mam 13 miesieczna coreczke i dzien przed 6 rocznica naszego slubu odkrylam ze maz mnie zdradza. Zawsze uwazalam nas za udany zwiazek, choc bardzo rozni od siebie myslalam ze dopelniamy sie i kiedy urodzilo sie dziecko zdalam sobie sprawe ze zycie nasze odwrocilo sie do gory nogami ale jestesmy silnym zwiazkiem i dzieki temu przetrwamy. Maz mowi ze trwalo to kilka tygodni, ze jest juz skonczone, najgorsze w tym jest to ze sa rzeczy w ktore wierze i takie w ktore nie wierze. Nie potrafie zaufac ze to sie nigdy nie powtorzy, "nie padl na kolana", nie plakal, a ja oczekiwalam dowodow na to aby widziec jak bardzo tego zaluje. Minely juz dwa tygodnie i caly czas bije sie z myslami nie co on z nia robil ale czy w przyszlosci nie zdradzi mnie znowu. Czy moze lepiej dla naszej coreczki abysmy sie traz rozstali i ona nie bedzie pamietac ze kiedykolwiek bylismy razem, czy dac kolejna szanse ale co wtedy jezeli ona bedzie zaczynala szkole, albo zdawala mature itp. Znowu dac szanse?
Kusi mnie bardzo aby napisac do meza tej kobiety i powiedziec mu o wszystkim tym bardziej ze w trakcie ich romansu ona pojechala z nim w podroz poslubna. Oni nie maja dzieci, nie ma takiego dylematu ale w przyszlosci beda pewnie miec i skoro byla w stanie zdradzac zaraz po slubie czy bedzie w stanie byc wierna. Wiem... To nie moja spraw, chcialabym rowniez dowiedziec sie jaka ona wersje przedstawi moze wtedy bym uwierzyla mezowi. Chcialabym wiedziec kiedy poczuje sie lepiej, czy zapomne i moge z nim jeszcze byc szczesliwa? W pierwszym tygodniu zadreczalam go moimi oczekiwaniami, jak chcialabym zeby mi to wynagrodzil, pokazal ze mu zalezy. Nie dostalam duzo dowodow milosci, oczywiscie slowa tak ale ja oczekuje czynow, potrzebuje aby znowu mnie zdobyl a on nic w tym kierunku nie robi.

Hmmm w sumie nie mam pojecia jak to jest byc zdradzona, ale doskonale wiem jak jest byc ta ktora zdradzala.
Dlatego tez doradze Ci: skontaktuj sie z mezem kochanki Twojego meza.
Wierz mi, ze to jest [wulgaryzm] kubel zimnej wody, ktory sie jej nalezy smile
Bez skrupulow bo i z jakiej racji mialabys je mic, nie powinnas, po prostu to zrob.
Dlaczego tak mowie?
Prawda wyzwala i to obje strony.
Ja zdradzalam bo nie wiedzialam jak odejsc od mojego pierwszego meza.
Ale to byla zupelnie inna historia.
Znam wiele podobnych.
Zdrada jest zbyt powszechna zeby ktokolwiek mogl powiedziec, ze nic o niej nie wie.
Ale Ty... Ty powinnas skontaktowac sie z mezem tej kochanki i to jak najszybciej.
Po co?
Sama sie przekonasz.
I nie mow o swoich zamiarach mezowi, to w sumie nawet nie jest jego sprawa.

.

17

Odp: Jak zyc dalej???

Wiedzma co masz na mysli ze sie sama przekonam?

18

Odp: Jak zyc dalej???
Capricorn napisał/a:

Starr nawet na to nie wpadlam zeby to on powiedzial jej mezowi. Dlaczego to ja mam sie ponizac i czuc winna ze wchodze w czyjes zycie.

W każdym razie, wielkim Twoim sukcesem będzie jeśli uda Ci się małża przekonać do takiego posunięcia. Zdradzacze to tchórze. Ale jeżeli tak się stanie, to Twój małż będzie pierwszą osobą do której kochanka zadzwoni. Przejmij wtedy telefon i porozmawiaj z kurlewną... Dowiesz się o co chodziło Wiedzmie

Posty [ 19 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026