Witam serdecznie, jestem nowa na tym forum, ale widzę że wiele z was boryka się z podobnymi problemami.
Od czterech lat mam problemy z kontaktami z moim dzieckiem. Mój były mąż odszedł do swojej kochanki, zabierając bez mojej zgody naszego synka. Po blisko rocznej walce z nim o małego, odbyło się badanie w RODK w słupsku, gdzie mimo iż syn wyrażał chęć mieszkania ze mną, to pani psycholog uznała że bezpieczniej będzie jeśli pozostanie on przy ojcu. Pierwsze tygodnie moje kontakty z synkiem przebiegały bezproblemowo, z czasem jednak były mąż i jego matka mnożyli powody abym się z dzieckiem nie widywała. Zablokowali mi wszystkie kontakty z synkiem na blisko dwa i pół roku. W tym czasie nie odbierali telefonów ode mnie, nie było ich w domu w terminach kiedy miałam się widywać z synkiem. Policja z reguły odmawiała interwencji w tej sytuacji.Ja przeżyłam załamanie z tego powodu, w tej chwili chodzę do psychologa na terapię. Niedawno zdobyłam się na odwagę i odwiedzałam dziecko w szkole w czasie długiej przerwy. Po jakimś czasie dowiedział się o tym jego ojciec, obiecał mi że nie będzie mi blokował kontaktu z dzieckiem. Zezwolił nam od tamtej pory na trzy spotkania po około 4 godzin, tłumacząc się dobrem synka. Dwa tygodnie temu przez przypadek usłyszałam przez telefon jak matka mojego byłego męża podpowiada małemu co ma mi mówić a czego nie. Ingerowała także w sytuacjach kiedy Tymek opowiadał że ?babcia i tata mówią mu że ma zostać z nimi w domu, a nie iść do mnie? krzycząc na dziecko.
Po kilku tego typu sytuacjach zdecydowałam się nagrywać rozmowy przez telefon, i bardzo często kontakty te przerywane są przez babcie i ojca po kilku minutach. Dziś zadzwoniłam do byłego męża i poprosiłam go abym mogła wziąć synka w środę zgodnie z wyrokiem sądu. W odpowiedzi wyzwał mnie od ?kurew? przy dziecku, oraz powiedział że będę tańczyć jak on mi każe albo dziecka nie zobaczę. Po czym się rozłączył. Po kilkunastu minutach ponownie zadzwoniłam do niego, i znowu zostałam wyzwana, oraz poinformowana że mam porozmawiać z synkiem, on mi wszystko wytłumaczy. Zadzwoniłam do dziecka, i usłyszałam od Tymka że nie mogę się widywać z nim w tygodniu z względu na szkołę, w soboty ponieważ chodzą na działkę, a w niedziele nie możemy się widzieć ponieważ chodzą do kościoła. Widywać możemy się w inne dni. Tak mu to wytłumaczył tata dla jego dobra. Wszystkie te rozmowy nagrałam, ale nie bardzo mam pojęcie co z tym dalej robić. Wg orzeczenia sądu Tymoteusz miał spędzać ze mną każdą środę od godziny 15-19 oraz I i III weekend każdego miesiąca od piątku godziny 16 do niedzieli do godziny 18. Nie mam już siły na kłótnie itp, pani kurator wierzy na słowo mojemu mężowi, i twierdzi że ja nie chcę się widywać z dzieckiem. W tej chwili dysponuję około 18 nagraniami potwierdzającymi moją wersję, jednakże nie bardzo wiem jak mam postępować. Obawiam się że w chwili kiedy zgłoszę się do sądu w tej sprawie, to moj były mąż powie to co zawsze ona się z nim nie widuje itp, i po raz kolejny zrobi ze mnie idiotkę.
Jeszcze jedna sprawa w tym nie daje mi spokoju, a mianowicie synek skarżył mi się że kiedy ojciec i babcia wychodzą do pracy, to moje dziecko w dni wolne od szkoły pozostaje pozbawione opieki osób dorosłych na ponad 8h. Mimo iż ma już dziewięć lat, uważam że jest to zbyt długi czas na pozostawianie go samego.
Proszę o podpowiedź co mogę zrobić w takiej sytuacji. Najbardziej chciałabym aby zmieniono orzeczenie sądu, i Tymoteuszek mieszkał ze mną, podejrzewam jednak że jest to nie realne.