Ja nie miałam "obcykanego" szpitala. Miałam rodzić w naszym miejskim szpitalu, bo najbliżej i tyle. Ale jak byłam w terminie na wizycie u lekarza to mi powiedział że jeśli zgłosze się do naszego szpitala to będą czekać aż samo się zacznie wiec i 2 tygosnie mogę tam leżeć. Z kolei jeśli pojadę do szpitala w miejscowości obok (10km) to tam nie będą czekać. Byłam kompletnie zdezorientowana. Leżałam pod ktg i myślałam co mam zrobić. Nie znalam nikogo kto by tam rodził i w ogóle nie brałam pod uwagę innego szpitala. Ale i lekarz (pracował tam kiedyś) i położne z gabinetu mówiły że jest tam super opieka to się zdecydowałam i nie żałuję. Lekarze jak to lekarze. Jeden spoko a drugi gbur jakich mało. Położna odbierająca poród raczej mało wylewna ale miła mówiąca szczerze, czyli że będzie boleć nie do wytrzymania, że rozwarcia jeszcze mało itd. Ale gdy już się zaczęła ostatnia faza porodu była bardzo zaangażowana.
Jak będę rodzić następne to też nie będę kombinować. Jak się akcja sama zacznie to pojadę gdzie najbliżej, bo u mnie może się potoczyć bardzo szybko albo pojadę rodzić do tego samego co pierwsze dziecko żeby mieli akty urodzenia w tym samym USC (żeby nie latać po różnych miastach w razie czego)
Ale powiem szczerze że ja nie jestem z tych "delikatniejszych". W sensie nie potrzebuje żeby mnie lekarz lub położna za rękę trzymała, żeby ze mną siedziała, żeby do mnie zagladali po porodzie co chwila i pytali jak się czuję (choć tak było) itd. Nastawilam się na współpracę z położną i szybki poród.
Ale gdyby na temat najbliższego szpitala krążyły bardzo złe opinie to z pewnością wybrałabym inny.
A no i jeżeli chodzi o poród to tam gdzie się zglosisz tam będziesz rodzić. W tym wypadku rejonowosci nie ma
EDIT ja wzięłam wszystkie badania ze sobą ale chcieli tylko kartę ciąży i wynik grupy krwi (i chyba wynik gbs bo miałam dodatni, ale tego pewna nie jestem)