Minął juz rok, jak corka wyprowadzila sie z domu, poświęcając wszystko dla faceta którego poznała w internecie, sprawdziłam go, według mnie jest osobą żerującą na naiwnych , przede wszystkim kłamał ze pracuje w swojej firmie, a okazało sie ze dopiero rozpoczął prace od dwóch miesięcy, /sprawdziłam/ robił wszystko zeby mnie ulokować w bloku a dom sprzedac, to mu sie nie udalo, to naciągnął ją na nowy samochod, i namowil na wyprowadzkę, prosilam, błagałam zeby tego nie robila, daremny trud, zachowywala sie jak slepiec ktory widzi jeden punkt, ale kiedy zabroniłam wynosić rzeczy które ja kopiłam, wtedy sie zaczęło, wzywała policje, zadala zeby mnie zabrali do psychiatryka, przeżyłam szok...zaznacze jeszcze ze to wszystko mialo miejsce miesiąc po śmierci mojego męża, a dwa lata temu rowniez pochowalam syna, mozna powiedziec ze zostalam sama sobie, no nie tylko, bo z moimi chorobami. Min,ał juz rok a ja bardzo tęsknie, i nie radze sobie bez niej, tym bardziej ze w niej pokładałam nadzieje.
Podobne tematy
Żeby móc w dziecku pokładać nadzieję, trzeba je najpierw wychować i zdobyć jego bezgraniczne zaufanie. Trzeba mieć w dziecku przyjaciela i być jego przyjacielem.
Oczywiście nie wykluczam, ze córce się chorobowo na mózg rzuciło, ale raczej nie sądzę. Żadne kochające i szanujące rodzica dziecko tak się nie zachowa.
Mamusia próbowała dorosłej córce układać życie. I zonk. Bardzo dobrze, że dziecko odcięło się od toksycznej rodzicielki.
Ty chyba dokladnie tego postu nie przeczytalas? a do autorki, nie martw sie zauroczenie minie i corka nawiaze z toba kontakt.
Mamusia próbowała dorosłej córce układać życie. I zonk. Bardzo dobrze, że dziecko odcięło się od toksycznej rodzicielki.
moze i toksycznej, kazdy mysli jak chce, to zle ze chcialam ją uchronic przed trzecim związkiem? ja wychowalam sie bez matki, zmarla jak mialam 9 lat, wiec zawsze mowilam ze moim dzieciom nic nie braknie, i tak bylo, i zawsze uczylam ze rodzina jest najwazniejsza, widocznie gdzies popelnilam błąd....sama ma syna, i nie zycze jej zeby ja tak potraktowal jak corka mnie, tym bardziej ze zawsze mnie zapewniala ze ja sama nigdy nie zostane, ze bedzie mym oparciem.
6 2014-09-11 19:15:13 Ostatnio edytowany przez EeeTam (2014-09-11 19:16:28)
Ty chyba dokladnie tego postu nie przeczytalas? a do autorki, nie martw sie zauroczenie minie i corka nawiaze z toba kontakt.
Nie widzisz, że toksyczna mamusia chce mieć dziecko tylko dla siebie? O, choćby tu:
zawsze mnie zapewniala ze ja sama nigdy nie zostane, ze bedzie mym oparciem.
to zle ze chcialam ją uchronic przed trzecim związkiem?
Tak, źle. Bo to nie Twoje życie, nie Twoje związki, nie Twoje ewentualne błędy.
pewnie ze nie moje błedy....Ale czy Ty spokojnie bys patrzyla,jak z kazdym nie udanym zwiazkiem, cierpi? i nie pisz mi ze chcialam ją tylko dla siebie, nie mieszkala ze mną, tylko w swoim mieszkaniu na pietrze, i to nie ja ją potrzebowalam, tylko corka mnie, wychowywalam wnuka, pralam gotowalam, i zlecalam wszystkie remonty,i mysle ze nie zaslużylam na takie traktowanie, i nie pisz mi glupot...i nie obrażaj, bo piszac "oparciem" malam na mysli pojscie ze mną do lekarza czy zrobic zakupy, Ty chyba nie masz zielonego pojecia co znaczy chorowac na SM, a szkoda....moze w tedy bys wiedziala co znaczy najblizsza osoba.
elfina napisał/a:Ty chyba dokladnie tego postu nie przeczytalas? a do autorki, nie martw sie zauroczenie minie i corka nawiaze z toba kontakt.
Nie widzisz, że toksyczna mamusia chce mieć dziecko tylko dla siebie? O, choćby tu:
Jesień życia napisał/a:zawsze mnie zapewniala ze ja sama nigdy nie zostane, ze bedzie mym oparciem.
Jesień życia napisał/a:to zle ze chcialam ją uchronic przed trzecim związkiem?
Tak, źle. Bo to nie Twoje życie, nie Twoje związki, nie Twoje ewentualne błędy.
Manipulant szybko chciał źądzić cudzym dorobkiem . Oby córce otworzyły się oczy w miare szybko , zanim ogołoci Ją ze wszystkiego . Miłość bywa ślepa , ale nie u wszystkich trwa wiecznie .
pewnie ze nie moje błedy....Ale czy Ty spokojnie bys patrzyla,jak z kazdym nie udanym zwiazkiem, cierpi?
Ale to są jej cierpienia, jej związki, jej wybory. A Ty próbujesz dorosłemu człowiekowi układać życie. Może raczej pomyśl, dlaczego twoja córka wciąż dokonuje złych wyborów. Czyżby wychowanie?
i nie pisz mi ze chcialam ją tylko dla siebie, nie mieszkala ze mną, tylko w swoim mieszkaniu na pietrze,
I widocznie dla niej to było za blisko.
i to nie ja ją potrzebowalam, tylko corka mnie, wychowywalam wnuka, pralam gotowalam, i zlecalam wszystkie remonty,i mysle ze nie zaslużylam na takie traktowanie, i nie pisz mi glupot...i nie obrażaj, bo piszac "oparciem" malam na mysli pojscie ze mną do lekarza czy zrobic zakupy, Ty chyba nie masz zielonego pojecia co znaczy chorowac na SM, a szkoda....moze w tedy bys wiedziala co znaczy najblizsza osoba.
Teraz sama sobie przeczysz.
Witam.....i tego najbardziej sie boje, z tego co wiem to po swoim rozwodzie byl 3 lata na garnuszku swoich rodzicow, nigdzie nie pracowal ,nie mial gdzie mieszkac..a z corką mieszkal miesiac i doszedl do samochodu i mieszkania,wiedzial co robi, dlatego robil wszystko zeby kupila mieszkanie i sie wyprowadzila , prace juz zdązyl zmienic, nie moge uwierzyć ze corka majac 40 lat, dala sie tak omotać..kto o zdrowych zmyslach wyprowadza sie ze swojej własności, i idzie mieszkac na bloki, i zrywa kontakt z rodziną, nawet z bratem. Bardzo mnie to boli, dziennie placzę, i nie pomagają slowa ktore sobie powtarzam, " ze to nie ja powinnam plakac, Tylko corka nad sobą".
Manipulant szybko chciał źądzić cudzym dorobkiem . Oby córce otworzyły się oczy w miare szybko , zanim ogołoci Ją ze wszystkiego . Miłość bywa ślepa , ale nie u wszystkich trwa wiecznie .
Pani/u juz podziekuje, mam wrazenie ze pisze z osobą bezdzietną i bezduszną lub z małolatem, ktory kompletnie nie zna życia. dobranoc.
Jesień życia napisał/a:pewnie ze nie moje błedy....Ale czy Ty spokojnie bys patrzyla,jak z kazdym nie udanym zwiazkiem, cierpi?
Ale to są jej cierpienia, jej związki, jej wybory. A Ty próbujesz dorosłemu człowiekowi układać życie. Może raczej pomyśl, dlaczego twoja córka wciąż dokonuje złych wyborów. Czyżby wychowanie?
i nie pisz mi ze chcialam ją tylko dla siebie, nie mieszkala ze mną, tylko w swoim mieszkaniu na pietrze,
I widocznie dla niej to było za blisko.
i to nie ja ją potrzebowalam, tylko corka mnie, wychowywalam wnuka, pralam gotowalam, i zlecalam wszystkie remonty,i mysle ze nie zaslużylam na takie traktowanie, i nie pisz mi glupot...i nie obrażaj, bo piszac "oparciem" malam na mysli pojscie ze mną do lekarza czy zrobic zakupy, Ty chyba nie masz zielonego pojecia co znaczy chorowac na SM, a szkoda....moze w tedy bys wiedziala co znaczy najblizsza osoba.
Teraz sama sobie przeczysz.
Córka boi się samotności i nie dopuszcza do Siebie myśli ,źe trafiła na manipulanta . Moźe się mylę , ale Ja to tak widzę . Kaźdy ma prawo do szczęścia , ale nic na siłę .Nic nie zrobisz , jest dorosła .
Córka mieszkała na piętrze, wcześniej pisałaś (wybacz przejście na "ty", bo jestem o wiele młodsza, ale to jest forum i tak wygodniej - nie ma to związku z brakiem szacunku), że on namawiał na sprzedaż domu, czyli de facto córka mieszkała z Tobą. Tyle, że miała osobne mieszkanie z może osobnym wejściem, ale to jest tak naprawdę żadna odległość. W tym wypadku mogła nie wyobrażać sobie takiego dalszego życia, jeśli nie akceptujesz (słusznie czy nie) jej partnera. Córka ma 40 lat, czyli na pewno nie cierpi moralizatorstwa, nie jest dzieckiem. Tym bardziej mógł ją zdenerwować fakt, że "wreszcie, po tylu latach znalazła prawdziwą miłość, a Ty jej utrudniasz". I doszło do nieprzyjemnej, obecnej sytuacji.
Minął rok. Czy wiesz, co się działo przez ten rok z córką? Czy jest szczęśliwa, czy ma jakieś problemy? Może warto się do niej odezwać. Ona również może bardzo tęsknić, a że obie zamknęłyście się w swojej urazie i dumie, nie robi pierwszego kroku. Kółko zamknięte. Nie mówię, byś nagle polubiła jej partnera, skoro masz do niego jakieś "ale". Spróbuj ją jednak zrozumieć i niech ona spróbuje zrozumieć Ciebie.
Dla mnie to brzmi jak gdybys sie bardziej martwila o siebie niz o Twoja corke...
O to czy Toba sie ktos opiekuje, o to czy ma kto Ci robic zakupy i tak dalej.
W zyciu to ja tylko raz widzialam zeby rodzic, ktory jest dobry dla dzieci zostal sam.
Tylko raz.
Wiecej razy widzialam rodzica z wymaganiami z kosmosu, ktory rodzi sobie potecjalna nianie i manipuluje - taki rodzic zostal sam.
Moja babcia ma ponad 80 lat, miala trzy zawaly i dwa udary i inne problemy ktore na siebie naszly tak, ze jej zycie wisialo na wlosku, Wszystkie jej dzieci i wnuki opiekowaly sie nia, uczyly sie z nia chodzi i sprzataly jej dom i robily zakupy. A ona nie musiala o nic prosic, ani jeczec jak jej zle.
Bez zadnej manipulacji, robienia cyrku i problemow.
Twoja corka jest dorosla , daj jej spokoj a sama poszukaj jakies pomocy jesli Cie stac. Kobiety co Ci zakupy zrobi i posprzata.
ktoś kto ma 40 lat nie potrzebuje aby mu układano życie , ani jej dziecku zapewne już w dojrzalszym wieku .
40 lat hello dyć to dorosła kobieta już od dawna ! Ja się dziwię że ona nie opuściła mamusi mając 25-30 lat .. 40 ? Droga mamo.....twoja córka ma prawo układać jak jej się podoba i jak uważa za stosowne , może miała DOŚĆ wiecznego mieszkania z mamusią która układała i decydowała za nią ?!
16 2014-09-12 09:55:32 Ostatnio edytowany przez orange94 (2014-09-12 09:59:48)
Nie mozna za innych decydowac Wtedy negatywnie to wplywa na ta osobe.
Ale tu nie chodzi , chyba o układanie źycia córce . Wyraźnie jest napisane w pierwszym poście ,źe to jest manipulant i jemu chodzi tylko o kase . To właśnie on chciał porządzić dorobkiem źycia w ich domu . Więc wcale się nie dziwie , źe matka się martwi . A córce teź pewnie nie przeszkadzało mieszkać przy mamie , kiedy miała dziecko małe i miała darmową pomoc .Matka się martwi , to oczywiste , bo jak córka zostanie z niczym , to do kogo pojdzie do MAMY .
Nie mozna za innych decydowac Wtedy negatywnie to wplywa na ta osobe.
Z tym się nie zgadzam ,czasem moźna , a nawet trzeba decydować za innych , jeśli chodzi pieniądze i majątek rodzinny .
ALE CÓRKA MA 40 LAT
no sorry moja mama to w wieku 42 została babcią ..
.Więc dziecko małe było ile ...10-20 lat temu ???????/ teraz są DOROŚLI i nawet jeśli ta 40 letnia kobieta ułoży sobie źle życie to jest to JEJ życie .!
No to jak corka ma 40-lat, to niech wyciaga wnioski. Matka sie martwi i to jest normalne. Moja rada dla mamy , nie daj soba manipulowac i bron majatku, kiedys corka bedzie ci wdzieczna. Poczekaj troche czasu, ona wroci skruszona.
Amen. Matki manipulatorki kończą same.
matka jest od tego zeby wspierać a nie NARZUCAĆ. Niezależnie czy to są dobre czy złe wybory, to JEJ I TYLKO JEJ ZYCIE i Ty możesz tylko i wyłącznie jej DORADZAĆ! Po pierwszym twoim poście, odniosłam również takie same wrażenie jak EeeTam. Zgadzam sie w 100%. Mało tego wychodzi jeszcze Twój charakter (jesień życia) jak EeeTam napisała Ci co sądzi to kazałaś sie jej uciszyć i nie udzielać. Co dla mnie oznaką jest że córce też narzucałaś swoją wolę. I jak widzę wypominania matki co Ty dla mnie zrobiłaś to Ci powiem jedno ONA SIĘ SAMA NA SWIAT NIE PROSIŁA!
No to co , źe ma 40 lat ? Tz. źe w tym wieku juź się wszystko wie ? Jak nikt nie zetknął się jeszcze w Swoim źyciu z takim manipulantem , to trudno mu zrozumieć . Kiedy partner nie myśli uczciwie , to chyba lepiej wcześniej ostrzec niź czekać do momentu , a nie mówiłam ?
No to co , źe ma 40 lat ? Tz. źe w tym wieku juź się wszystko wie ? Jak nikt nie zetknął się jeszcze w Swoim źyciu z takim manipulantem , to trudno mu zrozumieć . Kiedy partner nie myśli uczciwie , to chyba lepiej wcześniej ostrzec niź czekać do momentu , a nie mówiłam ?
oj spotkałam ... tak ostrzec mozna ale nie narzucać swojej woli i prawić kazania.
Bo wy oczywiście też słychacie.ślepo swoich mam , i co powiedzą to robicie , jak bd mieli 40 lat to też tak będzie bo przecierz " matka jest od tego by sie martwić "
Heh . Już to widze:D
Kobieta chce żyć swoim życiem a nie mamy , i czy sie to komuś podoba czy nie ma świete prawo do tego .
Zrobi źle jej problem zrobi dobrze bd szczęśliwa dajcie kobiecie 40 letniej żyć a mamusia na.starość potrzebuje niańki do pomocy a nie córka sie martwi ...BO TO MATKA O SOBIE GADA tak naprawde , i to jej jest źle a córka widocznie to widziała i tego miała dość i dlatego poszła
Takie moje odczucie nie ma co dyskutować każdy niech żyje.swoim życiem a nie innych
Moja droga, jeśli rzeczywiście jest tak, jak piszesz i ten facet jest zły i manipuluje córką, to kiedyś przejrzy ona na oczy. Oczywiście nie mówię, że to źle że się wyprowadziła, ale nie traktuj tego jako czegoś wymierzonego w Ciebie... Nie potępiaj jej, pozwól jej dokonywać własnych wyborów, a jeśli przydarzy się jej zawód, to bądź wtedy gotowa jej pomóc. Każdy ma prawo popełniać blędy.
Moja droga, jeśli rzeczywiście jest tak, jak piszesz i ten facet jest zły i manipuluje córką, to kiedyś przejrzy ona na oczy. Oczywiście nie mówię, że to źle że się wyprowadziła, ale nie traktuj tego jako czegoś wymierzonego w Ciebie... Nie potępiaj jej, pozwól jej dokonywać własnych wyborów, a jeśli przydarzy się jej zawód, to bądź wtedy gotowa jej pomóc. Każdy ma prawo popełniać blędy.
Matce przybywa lat , zdrowia ubywa . Ileź moźna pomagać dzieciom . Jaką gwarancje ma matka , źe córka pomoźe matce w potrzebie ? Moze i pomoze , ale na pokaz i to w dniu emerytury , bo często i tak bywa , aź za często .
Ale ja nie mówię o pomaganiu, ale o udzieleniu pewnego wsparcia, kiedy córce świat się zawali, a tak raczej będzie, jeśli z tego faceta taki manipulant, to wreszcie coś odstawi i córka będzie nieszczęśliwa... A wtedy odwracanie się plecami i mówienie: "A NIE MÓWIŁAM" raczej nie poprawi ani sytuacji ani relacji.
Szczerze powiem że bardzo ciężko mi z Twojego tematu, obiektywnie spojrzeć na sytuację, mamy tylko Twoją wersję, opcje są dwie faktycznie córka znalazła faceta który jest zły, ale Ty masz w sobie dużo żalu, boisz się być sama, więc czy to nie jest czasem tak że próbujesz zrobić wszystko by została razem z Tobą?
Dobry wieczór, dziekuje wszystkim za za i przeciw....przeczytalam wszystkie posty z wielką uwagą....cóż moge wiecej powiedziec, nic poza tym ze ja corce nic nie narzucalam, tylko ostrzegalam , mowilam to co sprawdzilam, zresztą sama mnie na początku o to prosila, z ze to sie obróciło przeciw mnie, tego nie przewidziałam, nie jestem zacofaną babą, i zdaje sobie sprawę, ze dzieci w którymś momencie odchodzą, normalna kolej zycia, ale normalnie, a nie z wielkim hukiem stawiając cala rodzine na nogi,....... a teraz w skrócie o tym facecie.....przez 3-lata po swoim rozwodzie byl na garnuszku rodzicow, nigdzie nie pracowal, do czasu az spotkal moja corke , juz po miesiacu kupila mu samochod, kiedy nie udalo sie im sprzedac pol domu, /potrzebna byla moja zgoda/ wynajela, lub kupila/ bo tego dokladnie nie wiem/ jakies mieszkanie bezczynszowe , wiec co tu duzo pisać, facet wiedzial jak ja nakrecic, a teraz jezeli chodzi o mnie, nigdy jej niczego nie narzucałam, nawet jesli pytala o poważne sprawy, zawsze mowilam ze takich rad jej nie udziele, bo sa zbyt osobiste, i musi sama decydować. A jezeli chodzi o opieke, to ja sie pytam, czy w imie przyzwoitości, mozna zostawic schorowana matke na pastwę losu? nawet nie zadzwonic i zapytac o samopoczucie? dla niej to tak nie wiele, ale dla mnie bardzo dużo. Na zakończenie powiem tylko jedno, ze trzeba każde zawirowania zycia przeżyć osobiście żeby zrozumieć drugiego., ale nie zycze tego nikomu, pozdrawiam.
Jesień życia, rozumiem Cię doskonale! Dla matki wiek dziecka nie ma znaczenia. Choć jest nie wiem jak dorosłe, zawsze będzie dla rodziców ich dzieckiem. A jeśli córce będzie źle, to napewno da Ci znać. Nie sądzę by pogniewała się na Ciebie tak, że bez względu na wszystko nie da znaku życia. Bądź dobrej myśli, będzie dobrze! Dbaj koniecznie o swoje zdrowie i o siebie! Pozdrawiam Cię serdecznie!
Jesien, mlodzi (nie wszyscy ,zeby nie bylo ) dopoki nie doswiadcza sami na sobie pewnych rzeczy ,beda ferowali wyroki .I nie zlosc sie na nich .
A corke dopadlo mimo 40 lat ,zapalenie mozgu ,popularnie zwane zakochaniem ,zauroczeniem .
Pilnuj niezgody na sprzedaz domu .Corka jak ocknie sie ,podziekuje ci ,ze zostalo jej cos materialnego .Trzymaj sie w chorobie .I jak ci bedzie bardzo zle zawsze mozesz napisac tutaj .Odpowiem ![]()