Za rok we wrześniu mamy zaplanowaną datę ślubu. Moi rodzice są w trakcie rozwodu. Mama w Niemczech ma innego faceta, tato tutaj załamany, bo życia bez mamy nie widzi. Wiem, że do ślubu jest jeszcze rok, ale znam charakter swojego ojca a to, co dziś mi powiedzial, trochę mnie zaniepokoiło. Nie chcę panikować, ale chciałabym już teraz pomysleć nad tym jak tą sytuację w razie czego rozwiązać. Otóż tato powiedział mi, że jeśli zaproszę mamę z osobą towarzyszącą, to on nie pojawi się ani na ślubie ani na weselu, bo jest przekonany, że wszyscy będą podlizywać się temu nowemu facetowi mojej mamy i on sam nie będzie miał z kim rozmawiać. Mama zapewne nie będzie chciała przyjść bez partnera, bo przecież z tatem nie będą już małżeństwem a ona ma nowe życie, więc chciałaby z nim przyjść. Tato natomiast nie chce szukać nowej miłości, chce po prostu zniknąć z naszego życia, bo on bez mamy nie widzi żadnego sensu. Boję się, że nawet jeśli mama przyjdzie bez osoby towarzyszącej, to tato i tak będzie chodzil smutny i załamany, aby zwracać uwagę innych gości, że on jest nadal pokrzywdzony. Ostatnio w czerwcu byliśmy na weselu sąsiadki i tato musiał wychodzic z kościoła i ledwie wyrzymywal na weselu, bo myśli o mamie i to, że już z nią nie będzie nie dają mu spokoju. Niestety ojciec jest uparty i wiem, że jeśli teraz tak mówi, to będzie w tym trwał i nie da sobie nic wytłumaczyć. Nie chcę mamę ograniczać towarzysko, bo rozwiodła się z moim ojcem a nie ze mną i ma prawo ukladać sobie życie, ale bardzo mi przykro z powodu taty, że nie bedzie w stanie schować swojej urazy i po prostu cieszyć się moim szczęściem i przez to odmówi przyjścia na mój ślub. Istanieje też możliwość, że jeśli pozwolę mamie przyjść z osobą towarzyszącą, a tato nie przyjdzie, to wtedy nie dość, że nie będzie go na moim ślubie to jeszcze obrazi się na mnie na amen i stwierdzi, że wybrałam lepszego rodzica z kasą :-/
Podobne tematy
duszyczko rozumiem, że Tata czuje sie zraniony, ale psucie Twojego wielkiego dnia zarówno przez niego czy przez Mame to dziecinada!
Niechże sie oboje wezmą w garść bo tego dnia TY masz być najważniejsza! i zarówno Mama jak i Tata powinni o tym pamiętać uświadom ich że problem ich relacji ma na ten dzień zniknąć. Oni nie mają prawa psuć Twojego najpiękniejszego dnia z powodu swoich niedomówień. Porozmawiaj z nimi i powiedz im że jeżeli im na Tobie zależy to powinni swoją dume schować w kieszeni i cieszyć sie i świetować ze sobą.
Tata nie jest już dzieckiem i jego postawa typu "chodzę smutny żeby zwrócić uwage innych" w obliczu ślub córki jest poprostu śmieszne. Również wytłumaczenia że "inni będą sie podlizywać facetowi od Mamy" no prosze Cie takich argumentów używa dojrzały facet? On ma przedewszystkim tego dnia Ciebie wspierać bo to Twoje święto a nie robić z siebie ofiarę...
Mama nie przyjdzie bez osoby towarzyszącej...nie wiem jakie są Twoje relacje z nowym facetem Mamy ale jesteś jej córką masz prawo nie życzyć sobie obecności osób których nie lubisz (jeśli tak jest - niewiem) a ona jest Twoją Matką i to powinna zrozumieć.
Wydaje mi sie że Twoi rodzice wcale nie są dojrzali, próbują rozgrywać jakieś swoje potyczki nad Twoim ślubem jak dzieci w piaskownicy walczą o zabawki...sorry ale dla mnie to niepoważne.
Jesli Tata nie radzi sobie z rozwodem może warto by było żeby skorzystał z pomocy psychologa...rok czasu to dużo, może lekarz pomoże mu uporać sie ze smutkiem i pewnie z jakąś depresją z tym związaną.
Ja bym zorganizowała wspólną rozmowę, z mamą i tatą.
Jeśli razem się nie da, to z każdym z osobna. I powiedzieć, że albo się ogarną i zaczną zachowywać się jak dorośli ludzie, albo mogą wcale na ten ślub nie przychodzić.
Zapewniam Cię, że pochowają dumę do kieszeni.
Mama ma prawo przyjść z osobą towarzyszącą, jeśli ma ochotę.
A Twój ojciec to zwykły szantażysta manipulant. Egoista.
Dziękuję za odpowiedzi!
Była przeprowadzona rozmowa na temat mojego ślubu jednocześnie w rozmowie przed rozwodowej. Zrobiliśmy rodzinne zebranie, na którym rodzice informowali nas o postanowieniach rozwodu i ja przy okazji powiedziałam im właśnie to, co mi napisałyście, że nie chcę aby się kłócili na moim ślubie, bo to ma być mój dzień i mają się cieszyć moim szczęściem a kłócić się z rodziną i ze sobą mogą potem. Niby oboje zrozumieli, mama nie ma z tym problemu, ale tato wlaśnie wczoraj wyjechał mi z takim tekstem. Rozwód za jakieś 2 tygodnie. Może dopiero do taty dociera to, że traci wszystko, bo dla niego wszystkim jest moja mama i nic innego się nie liczy. Tak, jest egoistą, ale sam częściowo doprowadził do takiej sytuacji. Myślę, że kolejna rozmowa nic nie da jeśli chodzi o tatę, bo już młodsza siostra też próbowała z nim porozmawiać, żeby chociaż do kościoła przyszedł na ślub jeśli nie chce na weselu się pojawić. Ojciec jest dziecinny, zachowuje się jak małe dziecko i liczy, że wszyscy będą mu współczuć i się nad nim litować, bo mama go zostawiła dla innego.
Partnera mamy nie znam, bo dopiero 3 miesiące temu przyznała się, że ma tam "przyjaciela", mają przyjechać we wrześniu, jak będzie ta rozprawa rozwodowa. Mamy jeszcze nie pytałam o to bo nie ma jej na internecie (nie dzwonimy do siebie, bo rozmowy są kosztowne), ale coś czuję, że będzie niezadowolona jeśli zaproponuję jej, żeby przyjechała bez osoby towarzyszącej.
Tacie już wiele razy proponowaliśmy rozmowy z psychologiem, od kilkunastu miesięcy jest taka gadka, ale on jest uparty i twierdzi, że jemu psycholog, ksiądz czy zakonnica nie pomogą (bo nie mówią mu tego, co on chce usłyszeć, albo nie popierają jego myślenia). Tato jest bardzo wierzący. Moją mamę kocha obsesyjnie i ciągle powtarza, że po ich rozwodzie zniknie z naszego życie (wyjedzie i nie wróci), a jest jeszcze w domu moja niepełnoletnia siostra, która w razie takiego wypadku, zostanie ze starszym bratem. Ale to jednak przykre jak widzę, że tak postępuje i gada takie głupoty :-/ Kocham tatę i jest mi go szkoda, ale nie chcę, żeby się tak zachowywał i tym samym negatywnie wpływał na moje przyszłe zycie i relacje z mężem. Mój narzeczony bardzo nie lubi jak mój tato wygaduje takie rzeczy, bo denerwuje go to, że ja się tym bardzo przejmuję, czasem nawet płaczę. Jak mu powtórzyłam o tym, co powiedział mi tato, to od razu wypalił, "to niech nie przychodzi jak nie chce!", ale potem się zastanowil i stwierdził, że to jednak ciężka sytuacja, bo jednak rodzic to rodzic. Mam oboje i chcę żeby oboje cieszyli się moim szczęściem, a póki co, to chyba nie będzie możliwe
Bo jak przyjdzie pora na podziękowanie rodzicom, czy nawet będę widziała teściów razem, ze świadomością, że mój tato nie chciał tam być, to po części i tak będzie mi przykro...
Miałam zamiar powiedzieć, że jeśli się nie pogodzą co do przyjścia do mnie na wesele to mogą wcale nie przychodzić, ale wtedy to całkiem się popłaczę, jeśli żadnego z nich nie będzie. Pierwsze ich dziecko bierze ślub a tu takie cyrki :-(
Miałam zamiar powiedzieć, że jeśli się nie pogodzą co do przyjścia do mnie na wesele to mogą wcale nie przychodzić, ale wtedy to całkiem się popłaczę, jeśli żadnego z nich nie będzie. Pierwsze ich dziecko bierze ślub a tu takie cyrki :-(
Matce tego nie mów, bo zachowuje się normalnie. Ma prawo przyjść z nowym partnerem.
Ojcu to powiedz. Że albo przyjdzie i będzie się zachowywał jak człowiek, albo trudno, ale może wcale nie przychodzić, bo to ma być Twój dzień i Ty masz być w centrum zainteresowania. A jeśli faktycznie nie przyjdzie, to, no cóż - masz ojca dupka i pozostaje się z tym pogodzić. Nie da się dogodzić każdemu, niestety.
Ja osobiscie uwazam, ze parter matki sam powinien sie wycofac z udzialu w twoim slubie i weselu. Rozwod rodzicow jest swieza sprawa i rozumie troche twojego ojca. To jest partner twojej mamy i jezeli jest to kulturalny czlowiek, to tego bym oczekiwala po nim.
Być może partner mamy by się wycofał, ale mama też jest uparta i będzie go ze sobą ciągnęła. Wczoraj tato odwiedził mnie w pracy i powtórzył to, co wcześniej. Co więcej, był u dziadków pomagać w grochu na weekend i podobno dziadek też powiedział, że nie przyjdzie na ślub jeśli ten facet też będzie, no ale jaja... :-/ Zapytam mamę, czy to konieczne. Poza tym trochę martwi nie, że mama odmawia dodatkowej pomocy pieniężnej rodzinie wymawiając się tym, że zbiera kasę na moje wesele. Ja kategorycznie powiedziałam, że od żadnego z rodziców nie chcę kasy, mogą mi kilka groszy rzucić jeśli zechcą, ale na pewno nie za połowę wesela. Moja mama jest materialistką (sama to przyznaje) i myśli, że większość spraw załatwi kasą i może kupić ludzi za kasę, a tego też nie chcę, że tak to wyglądało. Powiedziałam tacie, że chcę obydwoje rodziców na ślubie i żeby nie zachowywali się jak dzieci, to tato wzruszył tylko ramionami, eh. Jeszcze muszę z mamą porozmawiać na ten temat.
Twoja rodzina to potworni egoiści. Nie tylko ojciec, ale też dziadek... Masakra. Współczuję.
Jedyne wyjście z sytuacji, to przekonanie mamy, żeby przyszła sama.
A ja bym cmoknela w tyłek tate i dziadka ( wiem łatwo sie mówi) ale to nie ich świeto tylko twoje i nie maja prawa decydowac o tym kto moze przyjsc na Twoj slub a kto nie.
I myśle ze jak zobacza ze i tak ich "zapewnienia" nic nie dadza to i tak sie pojawia na ślubie jesli jestes dla nich wazna.
Ja mialam sytuacje taka że moj Tatuś nie chciał przyjsc na slub bo dla niego to było tylko podpisanie umowy ( naciskał na kościelny) powiedzial ze nie przyjdzie bo to w ogole nic nie znaczy....olałam....przyszedł, mamy cudowne wspolne zdjcie.
A ja bym cmoknela w tyłek tate i dziadka ( wiem łatwo sie mówi) ale to nie ich świeto tylko twoje i nie maja prawa decydowac o tym kto moze przyjsc na Twoj slub a kto nie.
I myśle ze jak zobacza ze i tak ich "zapewnienia" nic nie dadza to i tak sie pojawia na ślubie jesli jestes dla nich wazna.
Ja mialam sytuacje taka że moj Tatuś nie chciał przyjsc na slub bo dla niego to było tylko podpisanie umowy ( naciskał na kościelny) powiedzial ze nie przyjdzie bo to w ogole nic nie znaczy....olałam....przyszedł, mamy cudowne wspolne zdjcie.
Też mi się wydaje, że tylko tak straszą...
Dobra, teraz sprostowanie. Dzwoniłam dziś do dziadka i zapytałam wprost. Powiedziałam, że tato tak mi powiedział i czy to prawda, dziadzio był zszokowany i rozczarowany. Wszystkiemu zaprzeczył. On powiedział tylko, że jeśli zdrowie mu pozwoli to on przyjedzie na moje wesele, choćby miał na kolanach przyjść. Wkurzyłam się. Potem zadzwoniła babcia, też się popłakała i powiedziała, że oni bardzo się cieszą, że będą mogli być na naszym ślubie i w ogóle nie było takich rozmów. Tacie bardzo to leży na sercu, że wszyscy szybciej sie pogodzą z jego rozstaniem mamy i zaakceptowaniem nowego partnera. Dziadkowie nawet prosili, żebym powiedziała mamie, że jak przyjedzie na sprawę rozwodową z tym facetem, to oni zapraszają ich do siebie bo dziadkom zależy na kontakcie z mamą. Szkoda mi taty. Może za rok mu przejdzie. Ale zaproszę wszystkich, a kto przyjdzie, kto nie, to ich sprawa - uszanuję to.
To Twój Tata sie popisał nie ma co. zachowuje sie na prawde jak dzieciak...należałoby mu sie kilka słów do rozsądku porządnie stonowanych bo robi zamieszanie tam gdzie go nie ma.
Powinnaś zapytać go czy tak bardzo go uszczęśliwia fakt że niszczy Twoje życie i ten wymarzony dzień...czy tak bardzo go bawią intrygi które ci funduje...powinien sie zastanowić nad sobą i wiesz...z Twoich postów to ja zaczynam rozumieć dlaczego Twoja Mama zdecydowała sie na rozwód...ja bym z takim człowiekem nie potrafiła.
(...) Moją mamę kocha obsesyjnie i ciągle powtarza, że po ich rozwodzie zniknie z naszego życie (wyjedzie i nie wróci), a jest jeszcze w domu moja niepełnoletnia siostra, która w razie takiego wypadku, zostanie ze starszym bratem.
(...)
Dlaczego niepełnoletnia siostra jest pod opieką ojca, a nie matki?
Czy dziadkowie, o których piszesz, to rodzice matki?
Rozumiem, że jesteś zaniepokojona powstałą sytuacją, ale do ślubu jest jeszcze rok czasu i nie jest pewne, czy obecny związek Twojej matki się utrzyma. Może z czasem sytuacja się wyklaruje.
Oby!
Malinowy, wiem wiem, głównym powodem było to, że ojciec nie podjął pracy tylko siedział z nami - dziećmi w domu a mama jeździła za granicę utrzymywać rodzinę. A samą miłością nikogo nie wyżywisz, tato jest ciężkim człowiekiem.
żyworódka, siostra ma już 16 lat, a mama mieszka w Niemczech. Młoda sama podjęła decyzję, że woli zostać ze mną, bratem i ojcem, bo z nami od dziecka się wychowywala, z mamą ma słabsze relacje emocjonalne. Mama zresztą proponowała jej wyjazd, ale nie naciska bo rozumie, że dla niej psychicznie jest lepiej tutaj, w tej samej szkole, znajomymi, z rodziną, z którą była na co dzień. Poza tym, nawet jakby ojciec sobie wyjechał, to młoda i tak chce zostać z bratem w domu (28 l). Tak, dziadkowie to rodzice mojej mamy. Mój tato nie ma już rodziców, a z rodzeństwem jest skłócony, więc zostaje mu tylko nasza rodzina i dziadkowie od strony mamy.
Jestem bardzo zaniepokojona, ale już postanowiłam. Nawet jeśli coś się zmieni czy nie w nastawieniu czy prywatnym życiu rodziców, to ja i tak zaproszę obydwoje, a jak któreś z nich nie będzie chciało przyjść to trudno, ślub się odbędzie!
(...)Jestem bardzo zaniepokojona, ale już postanowiłam. Nawet jeśli coś się zmieni czy nie w nastawieniu czy prywatnym życiu rodziców, to ja i tak zaproszę obydwoje, a jak któreś z nich nie będzie chciało przyjść to trudno, ślub się odbędzie!
Podjęłaś bardzo mądrą i rozsądną decyzję!
I moja rada: nie wypytuj również więcej nikogo z pozostałej rodziny, czy przyjdą na ślub.
Wszystkich potraktuj zaproszeniem, a problem związany z podjęciem decyzji, pozostaw im samym.
Skoro dziadkowie to rodzice Twojej matki, to dla mnie normalnym jest, że zapraszać będą córkę razem z jej obecnym partnerem.
W końcu, jak to mówią 'najbliższa ciału koszula'.
Myślę, że mogło też tak być, iż Twojemu ojcu powiedzieli, że nie pójdą, a później zmienili decyzję pod wpływem Twojego bezpośredniego pytania. Lepiej więc i rozsądniej oraz zdrowiej dla Twojego samopoczucia nie dociekać co, kto i do kogo powiedział.
Trzymam kciuki i życzę Ci samych pozytywów w życiu. ![]()
Tylko Teraz będzie kolejne pytanie. Jak rozwiązać sprawę z organizacją i rozmową z rodzicami na temat ich ewentualnej pomocy czy wkładu? Chcieliśmy to zorganizować za kilka miesięcy (ok. pół roku) i nie wiem jak to zrobić. Jego rodzice chętnie się spotkają aby porozmawiać, moja mama niewiadomo kiedy następnym razem przyjedzie, a jeśli tato uparcie twierdzi, że nie przyjdzie, to w takim razie pomoc w organizacji bedzie tylko ze strony mojego narzeczonego. Wstyd mi będzie jeśli moi rodzice nie będą pomagać a w końcu pojawią się w dniu ślubu.
Tylko Teraz będzie kolejne pytanie. Jak rozwiązać sprawę z organizacją i rozmową z rodzicami na temat ich ewentualnej pomocy czy wkładu? Chcieliśmy to zorganizować za kilka miesięcy (ok. pół roku) i nie wiem jak to zrobić. Jego rodzice chętnie się spotkają aby porozmawiać, moja mama niewiadomo kiedy następnym razem przyjedzie, a jeśli tato uparcie twierdzi, że nie przyjdzie, to w takim razie pomoc w organizacji bedzie tylko ze strony mojego narzeczonego. Wstyd mi będzie jeśli moi rodzice nie będą pomagać a w końcu pojawią się w dniu ślubu.
duszyczko, wygląda to na klasyczną historię, w której państwo młodzi są zakładnikami pieniędzy rodziców, a więc ich fochów.
Lepiej znasz swoich rodziców niż my wszystkie razem wzięte na tym forum, więc to może okazać się nietrafioną radą, ale może porozmawiaj z mamą i ojcem o wydatkach dokładnie tak, jak rozmawiałabyś z nimi, gdyby byli razem?
Możliwe, że żadne z nich nie zechce Ci pomóc albo uzależni wsparcie od Twojej uległości. Nie warto zgadzać się na psucie nerwów i deptanie godności dla pieniędzy. Jeśli warunki rodziców okażą się nie do przyjęcia, zrezygnuj z ich wkładu, a przyszłemu mężowi i teściom powiedz szczerze, jak wygląda sytuacja. Ostatecznie to Twoja przyszła rodzina. Nie musisz ich wtajemniczać w intymne sprawy rodziców, lecz jeśli tamci okażą się niedojrzali i nie będzie można na nich liczyć, lepiej uczciwie stwierdzić fakt, zamiast brać winę na siebie.
Pamiętaj, że w momencie, gdy godzisz się na ustępstwa z nadzieją, że coś będziesz z tego miała, stajesz się częścią ich gry.
Co do zapraszania towarzysza mamy, dziewczyny już Ci w sumie doradziły. Od siebie tylko dodam, że savoir-vivre dopuszcza sytuację, w której państwo młodzi wysyłają pojedyncze zaproszenie, a więc de facto zmuszają gościa, by przyszedł bez towarzysza. Możesz argumentować matce, że nie znasz dobrze jej nowego faceta i tak stresujący, zabiegany dzień ze zbolałym ojcem na drugim planie nie będzie dobrą okazją, by zbliżyć nową sympatię do rodziny.
Nie zmienia to jednak faktu, że zarówno ojciec jak i matka powinni być mądrzejsi i nie stawiać Cię przed takimi dylematami.