Jestem z tym swoim chłopem już 7 lat. Od 3 lat mieszkamy razem a rok jesteśmy zaręczeni. Między nami zawsze układało się raczej bardziej dobrze niż źle. Zawsze był czuły dla mnie i wzajemnie. Zawsze bylismy dla siebie przyjaciółmi. Dawno temu, na początku znajomości on był strasznie o mnie zazdrosny. Czepiał się wszystkiego, ale odkąd zamieszkaliśmy razem, jakby ręką odjął. A osttanio... jakieś 2 tygodnie temu był jakiś dziwny. Raz wypił z kolegami i wykrzyczał mi jakieś słowa, że mógł by miec każdą, że ja jestem taka i owaka. Potem, to było 3 dni temu - w nocy dobierał się do mnie lekko mówiąc. Ja byłam tak bardzo zaspana że miałam ochotę tylko przytulic się do podusi, więc obruciłam się do niego, objęłam ręką i zasnęłam. Od tamtej pory nie odzywa się do mnie nie wiem co jest grane. Kocham go, on mnie też bo zawsze mi to okazywał. Nagle milczy, i to dosłownie! Nie odbiera telefonów, nie odpisuje na smsy, kiedy do niego mówię, po prostu nie odpowiada. 2 dni to olewałam, ale dziś już nie wytrzymałam. Zrobiło mi się tak przykro Próbowałam go zagadc, żeby powiedział co jest grane, a on nic! Jedyne co powiedział, to że się szmace. Zabolało bardzo. Więcej nie chciał mówic, cisza, jakby stracił język! Ogólnie jest to wybuchowy facet, ale tym razem inaczej się zachowuje, nie znam go takiego Jest taki mega spokojny, traktuje mnie jak powietrze. A to chyba boli bardziej niż ostra kłótnia nie jesteśmy już dziecmi, mamy po 26 lat a zachowujemy się jak nastolatki! Mam już tego dosc, nie wiem co robic, błagam pomóżcie bo oszaleje! Dodam że nie dałam mu żadnych powodów do tego, by sądził że go zdradzam, nic a nic!!!
Podobne tematy
Cóż, mówisz mu, że albo powie jak dorosły, normalny człowiek o co chodzi, albo nie masz zamiaru dłużej mieszkać z dzieciuchem. Jak to nie pomoże, to pakujesz się i wyprowadzasz.
Na szoki trzeba szokiem, niestety.
Dokladnie. Zycie to nie zabawa pod tytulem 'zgadnij co mam na mysli'