Małżeństwo z 4 letnim stażem, dwoje małych dzieci. Mąż pracujący za granicą, żona zajmująca się domem. Wiadomo, żona wszystkie problemy ma na swojej głowie, mąż w życiu rodziny uczestniczy tylko raz w miesiącu przez tydzień. Pobrali się z miłości. A teraz jest jakoś tak... lodowato. Żona czuje się olewana. Niby mąż codziennie dzwoni, pyta o dzieci, ale zupełnie nie interesuje się życiem codziennym, zwykłymi domowymi sprawami. Żona coraz częściej myśli o rozwodzie, jest sfrustrowana. Mówi mężowi, że jest jej źle, pisze smsy, że jest jej źle, że nie jest szczęśliwa. Dostaje odpowiedź "idę do wanny, idę do sklepu itp". Gdy żona porusza problem jej mąż go olewa kończąc rozmowę. Żona mając wszystkiego dosyć często wspomina o rozwodzie, ale mąż nie chce się zgodzić. Nie chce również, by przeprowadzili się do niego, mimo że twierdzi że kocha. Gdy przyjeżdża do domu zachowuje się jak wzorowy mąż i ojciec. Co o tym myślicie?
Podobne tematy
Nie chce się zgodzić na Wasza przeprowadzkę do niego bo?
. Skoro nie chce to pamiętaj, że jest to argument przed Sadem jakby co.
Długo jest już poza domem? Może już tam ułożył sobie drugie życie.
On wyjechał dwa lata temu. Mówi, że nie chce się tam przeprowadzać, bo to nie jest praca na stałe, tylko tak czasowo. Tu zarabiał 1300zł, a mają dwoje dzieci więc wyjechał.
Nie wydaje mi się, żeby to był facet który zdradza żonę. Bardziej bym obstawiała, że po prostu przestał ją kochać i tak jak jest, jest mu dobrze. Nie rozumiem tylko, czemu nie chce zgodzić się na rozwód. Bo dla mnie, gdy facet nie interesuje się problemami w domu i tym, że żona wyraźnie mówi że jest nieszczęśliwa tzn, że ma ją gdzieś. Ale czemu tak boi się rozwodu? Znam moją koleżankę i wiem, że nie robiłaby mu problemów w kontaktach z dziećmi.
Czyli można przyjac, że połowę małżeństwa spędził poza domem. I to małżeństwa młodego stażem. Może masz racje - tak mu dobrze. Jest wolny i ma gdzie wracać. W wielu kwetiach jego zgoda nie jest roztrzygajaca. Jak się kobieta zdecyduje to może wiele spraw rozwiazać sadownie bez pytania o zgodę męża. Sa tu na forum dużo lepsi fachowcy w tej kwestii niż ja - na przykład Lexpar, ale wydaje mi się, że bez stanowczych kroków Twoja koleżanka obecnego status quo raczej nie zmieni. Jej maż musi na własne oczy zobaczyć zaadresowane do siebie pismo z Sadu by zaczać zdawać sobie sprawę, że to jest na poważnie. Na przykład podział majatku, mieszkania, separacja, alimenty, ustalenie godzin widywania się z dziećmi. Taki pozew jest w pełni wycofywalny w razie czego. A bez takich ruchów to można sobie dużo biadolić i niestety bezskutecznie.
W naszych czasem często jest tak, że wolimy coś wyrzucić, niż skupić się na odrestaurowaniu czy naprawie.
Myślę, że najlepszym sposobem na Wasze problemy jest długa rozmowa , jeżeli mąż nie będzie chciał z Tobą rozmawiać to powiedz mu otwarcie, że jesteś nieszczęśliwa, że szanujesz to że się stara jest dobrym ojcem, mężem gdy przyjeżdża, ale dzieci potrzebują ojca cały czas, a Ty męża.
W naszych czasem często jest tak, że wolimy coś wyrzucić, niż skupić się na odrestaurowaniu czy naprawie.
Myślę, że najlepszym sposobem na Wasze problemy jest długa rozmowa , jeżeli mąż nie będzie chciał z Tobą rozmawiać to powiedz mu otwarcie, że jesteś nieszczęśliwa, że szanujesz to że się stara jest dobrym ojcem, mężem gdy przyjeżdża, ale dzieci potrzebują ojca cały czas, a Ty męża.
Proponuję uważnie czytać posty. Napisałam wyraźnie, że chodzi o koleżankę oraz to, że bardzo wyraźnie mówi mężowi, że jest nieszczęśliwa. Problem polega na tym, że obiecuje poprawę i nic nie robi
Jest i ojcem i singlem
Żyć nie umierać
Ma wszystko czego chce.
Jest i ojcem i singlem
Żyć nie umierać
Ma wszystko czego chce.
Też tak myśle. Moźna to jakoś zmienić nie zmieniając pracy?